Dodaj do ulubionych

Kazik na Żywo w Słowianinie

IP: 10.10.10.* 15.02.02, 14:14
Był ktoś, jak wrażenia bo dla mnie było suuuuuuuuuuuuuuuuper !
Edytor zaawansowany
  • franekkk 15.02.02, 14:40
    tym razem nie
    szkoda
    popatrzyłbym sobie trochę na warszawiaków którzy nie są bucami
  • laura74 15.02.02, 15:06
    Bylo prawie super. Ciut za krotko i to fataaaaaalne naglosnienie.
  • Gość: REKIN IP: 10.10.10.* 15.02.02, 15:44
    Zabrakło dwóch utworów.
  • Gość: Tomek IP: 193.178.168.* 19.02.02, 15:01
    Może odgryzł je od programu jakiś... REKIN??? :))))))))))))))))))
  • Gość: REKIN IP: *.vx.pl / 10.10.10.* 19.02.02, 15:13
    Gość portalu: Tomek napisał(a):

    > Może odgryzł je od programu jakiś... REKIN??? :))))))))))))))))))
    Napewno nie byłem to ja, aż takim żarłaczem nie jestem.

  • Gość: MICHAL IP: *.skane.se 19.02.02, 22:40
    Gość portalu: REKIN napisał(a):

    > Gość portalu: Tomek napisał(a):
    >
    > > Może odgryzł je od programu jakiś... REKIN??? :))))))))))))))))))
    > Napewno nie byłem to ja, aż takim żarłaczem nie jestem.

    Mogl mu to odgryzc Michal Bajor po koncertach w Filharmonii.
    Chociaz on robi to z playbackiem.
    >

  • Gość: elaf IP: *.adsl.hansenet.de 19.02.02, 23:55
    Gość portalu: MICHAL napisał(a):

    > >
    > Mogl mu to odgryzc Michal Bajor po koncertach w Filharmonii.
    > Chociaz on robi to z playbackiem.
    > >
    >

    Bajor za bojacy, nawet glos mu drzy z przestrachu ...
  • Gość: MICHAL IP: *.skane.se 20.02.02, 03:12
    Gość portalu: elaf napisał(a):

    > Gość portalu: MICHAL napisał(a):
    >
    > > >
    > > Mogl mu to odgryzc Michal Bajor po koncertach w Filharmonii.
    > > Chociaz on robi to z playbackiem.
    > > >
    > >
    >
    > Bajor za bojacy, nawet glos mu drzy z przestrachu ...

    Nie rozumiem tej aluzji.

  • Gość: Tomek IP: 193.178.168.* 20.02.02, 07:11
    Tak czy tak - górą najsłynniejszy amerykański piosenkarz Johnny Playback...:)))
  • ga 21.02.02, 10:45
    Kazik OK, bas OK, nagłośnienie wiadomo, Słowianin, szatni brak( i stój tak z
    futrem pod pachą jak na stypie), o piwie zapomnij - albo koncert albo kolejka.
    Ogólnie wrażenia takie: dobrej muzy nic nie zdławi. A , i jeszcze jedno -
    bardzo super ta małolata na barana u taty co śpiewała wszystkie teksty!!
  • Gość: kazik IP: 111.111.26.* 21.02.02, 10:54
    Wywiad z Kazikiem na żywo!
    Rz :"Polacy mają depresję totalną dlatego, że nie ma słońca przez siedem miesięcy w roku, a lato bywa czasem niegorące. W
    cenie benzyny 70 procent to podatek, na utrzymanie tej hydry nienasyconej ich dzieci, żon i matek. Przez siedem lat
    zbudowano
    w Polsce 19 kilometrów autostrady. Los Angeles ma około 20, a Warszawa ponad 700 radnych. Polscy piłkarze od kilkuset minut
    nie strzelili gola, to stan na kwiecień 2000 i zakończona moja rola" tak kończy się piosenka o polskiej beznadziei.
    Tymczasem
    polscy piłkarze zaczęli strzelać gole i awansowali do mistrzostw świata. Czy to znaczy, że jest już lepiej?
    Kazik Staszewski:W kwestii piłki nożnej na pewno jest lepiej.
    A w innych kwestiach?
    Jest gorzej, ten kraj gnije. Moja prywatna diagnoza tego, co się w Polsce dzieje, nie pozwala mi wycofać żadnego słowa z
    tamtej piosenki. Największe zagrożenie dla zmian, które zaczęły się w 1989 roku, stanowi administracyjno-urzędniczy nowotwór
    rozrastający się z potworną szybkością. Przejmuje on rolę decydenta w coraz większej liczbie spraw i marnotrawi pieniądze
    podatników. Coraz częściej polityka styka się z biznesem, a już dawno wykryto, że to rodzi korupcję. Prawo jest komplikowane
    z roku na rok, przy tym kompletnie nie egzekwowane. Idea socjalizmu etatystycznego zwycięża.
    Nie widzę na horyzoncie żadnych oznak zmiany na lepsze, ponieważ wszystkie siły polityczne w kraju prezentują lewicowe
    spojrzenie na problem. Nasza scena polityczna to z jednej strony socjaliści wierzący w Boga, a z drugiej niewierzący. Plus
    narodowi socjaliści z Ligi Polskich Rodzin - celowo używam określenia kojarzonego z NSDAP, bo dostrzegam tu wiele
    podobieństw. Plus Samoobrona, która zbiera niezadowolonych przedstawicieli małego biznesu ze średnich miasteczek. Nie dziwię
    się temu, że klientela Andrzeja Leppera się powiększa, ponieważ częstokroć ludzi piana zalewa w kontakcie z wszechwładzą
    urzędników. Panoptikum uzupełnia Platforma, będąca ewidentną akcją typu "Ratuj się, kto może", zorganizowaną przez tych
    cwańszych polityków, którzy w porę zorientowali się, że okręt flagowy poprzedniej ekipy rządzącej idzie na dno.
    Sami swoi
    Powiedział pan niedawno, zresztą w rozmowie z "Trybuną", że lewica wydaje się panu sympatyczniejsza od prawicy. Czy pana
    poglądy aż tak się zmieniły?
    Nie, nie zmieniły się. Dalej uważam, że filozofia sprawowania władzy jest dla wszystkich ugrupowań tożsama. Pamiętam program
    Moniki Olejnik, który dotyczył finansowania partii z budżetu: Jan Maria Rokita z Platformy i Krzysztof Janik z SLD
    prezentowali ten sam sposób myślenia o istocie sprawowania władzy. Upraszczając problem - zdobywamy stanowiska, obsadzamy je
    swoimi i dopiero później zajmujemy się sprawami kraju. Do tego wykonujemy tak ciężką i wyjątkową pracę, że państwo musi nam
    płacić. Zdębiałem wtedy przed telewizorem. Lewica wydaje mi się sympatyczniejsza, bo ma lepszą socjotechnikę - jest
    sprawniejsza w przekonywaniu, że ma pomysł na Polskę. Nie robią takiej żenady w telewizji, w radiu i gazetach, jak gromada
    Jerzego Buzka i Mariana Krzaklewskiego.
    "Polityka to tarzanie się w błocie i każdy się musi ubrudzić". "Władza, korupcja i kłamstwa prowadzą najlepiej do celu". "I
    czy w ogóle uczciwe jest to wszystko?". To znowu cytaty z pana piosenek. Wierzy pan w uczciwych polityków?
    Nie wierzę. Natomiast jestem świadom siły demokratycznych instrumentów, które potrafią trzymać polityków na wodzy. U nas
    takich instrumentów brakuje. Czytałem, że były wicepremier Longin Komołowski w czasie swojej kadencji ponad 80 razy
    przeleciał się rządowym samolotem. Na pytanie, dlaczego uprawiał taki proceder, odpowiedział, iż stanowisko wicepremiera
    jest
    odpowiedzialne i trzeba się szybko przemieszczać. Okazało się, że owszem, trzeba się przemieszczać, ale do domu w
    Szczecinie,
    gdzie latał prawie 60 razy. W tym człowieku nie było widać żadnego poczucia niestosowności swoich czynów. Dlatego nie wierzę
    w uczciwość polityków. Skąd się wzięła afera z dziurą budżetową? Po raz pierwszy nowotwór administracyjno-urzędniczy poczuł,
    że jemu też będzie coś zabrane. Nie tylko lekarzom, nauczycielom, rencistom, wojsku i policji. Politycy poczuli, że też
    muszą
    się dołożyć, a oni są niezwyczajni do dokładania się. Oni są przyzwyczajeni do brania.
    Jest pan zadowolony z prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego?
    Urząd prezydenta w Polsce jest bardziej synekurą dla reprezentowania, niż do decydowania o czymkolwiek. Kwaśniewski nie jest
    najgorszy, mogło być gorzej. Ale brakuje mu charyzmy i autorytetu Wałęsy. Pamiętam przyjazd Margaret Thatcher do Polski w
    1988 roku. Oglądałem wywiady z Rakowskim, Jaruzelskim i Wałęsą, które BBC zrobiła z tej okazji - pracowałem wtedy w Anglii
    na
    budowie. Rakowski mówił po angielsku bardzo źle, Jaruzelski totalnie sztywny, a Wałęsa jechał po swojemu i był świetny. W
    oczach świata stanowił wielki atut dla Polski. A Kwaśniewski jaki jest, taki jest - ani dobry, ani zły. Raczej mdły i ciągle
    tyjący. Gdy Kancelaria Prezydenta Mościckiego, który miał o niebo większe uprawnienia, zatrudniała 24 osoby, u
    Kwaśniewskiego
    pracuje kilkaset. To jeden z syndromów nowotworu.
    Kiedyś podobał się panu Janusz Korwin-Mikke.
    Był rozsądnym człowiekiem, dopóki nie było tej hecy z nożem, kiedy zraniony nie pozwolił wezwać policji. Nie wiadomo, czy
    sam się zranił, czy ktoś mu pomógł. Swoim działaniem zaprzeczył wtedy, że jest za tym, aby w kraju cywilizowanym prawo było
    stanowcze i egzekwowane wobec wszystkich.
    Głosował pan w ostatnich wyborach?
    Mój głos generalnie żadnego efektu nie przyniesie, więc wolę posiedzieć w domu, niż potem się denerwować. Ale nie pozbawia
    mnie to możliwości komentowania tego, co się dzieje. Nie sam fakt głosowania decyduje o prawie do oceny działalności
    polityków, ale wysokie podatki, które płacę. Ponieważ współutrzymuję tę ekipę, czytaj - hołotę, mogę komentować to, co
    robi.
    Zraził się pan ostatecznie do polityki?
    Jako uczciwy człowiek nie mam się z kim identyfikować, może dlatego przypisuje mi się idee anarchistyczne. Długo się
    zastanawiałem, co w zamian i już wiem - najlepsza jest monarchia. Przecież to się sprawdzało wszędzie przez stulecia. Komu
    to
    przeszkadzało?

    Skoki mnie nudzą
    Czy studia socjologiczne pomagają w patrzeniu na świat?
    Na socjologii zobaczyłem, że nauka może być przyjemnością. Teraz, gdy moi synowie narzekają na szkoły, zawsze mogę z
    własnego doświadczenia powiedzieć, że to też może być przyjemne. Byłbym idiotą, gdybym twierdził, iż te dziewięć lat studiów
    nie zostało w głowie - dużo przeleciało, ale część się osadziła. Socjologia pomaga mi w interpretowaniu sondaży, bo nigdy
    nie
    wiem, na ile solidny warsztat mają oceniający - zawsze jest to w taki sposób sprzedawane, że nie można się kapnąć, czy oni

    dobrymi diagnostykami, czy tylko udają.
    Jest pan ostatnio bardzo aktywny muzycznie. Czy twórczość może być ucieczką przed złymi czasami?
    Ja nigdzie nie uciekam. Posiadanie pasji nie jest ucieczką od niczego. Mam potrzebę robienia różnych rzeczy. Jak ktoś
    zaproponuje mi coś, co jest dla mnie kręcące, to żal nie brać w tym udziału. Wiem, że zespół El Dupa, w którym grałem -
    chłopaki miały fantastycznie prosty pomysł na muzykę - beze mnie prawdopodobnie nie nagrałby do tej pory płyty albo
    sprzedałby 500 kaset zrobionych w domu. Ze mną sprzedali 40 tysięcy. Teraz bawi mnie komputer, mam program do montowania
    filmów - nocami i dniami robię teledyski Kultu. To dla mnie możliwość sprawdzania się w różnych sferach, ale strasznie oczy
    bolą od tego.
    Śpiewa pan: "Czy to, że grasz na gitarze uszczęśliwia innych ludzi? Czy ma sens, że się trudzisz? Weź nie pier..., to mnie
    nudzi". Czuje się pan artystą wpływowym?
    Świadomość bycia autorytetem nie jest dla mnie wygodna. Często moje słowa interpretowane są inaczej, niż bym chciał - ja bym
    się przez pięć dni skręcał, a nie wymyśliłbym takich kosmicznych interpretacji.
    Czy kariera Andrzeja Leppera nie jest właśnie skutkiem braku

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka