Dodaj do ulubionych

W Rosji nic nie dzieje się przez przypadek...

19.04.10, 21:36
www.wiadomosci24.pl/artykul/przyczyna_katastrofy_tu_154_mogl_byc_zamach_134411--2.html
Obserwuj wątek
      • Gość: LOT Re: W Rosji nic nie dzieje się przez przypadek... IP: *.chello.pl 19.04.10, 22:45
        Jeszcze mało znany fakt z tego dnia: załoga jaczka, która wcześniej (ok. 1,5h)
        lądowała na tym lotnisku, raportowała, że po przyziemieniu wg. ciśnienia
        podanego z wieży mieli jeszcze 60m (!!!!!!) na wysokościomierzu.

        Zaraz
        po zdarzeniu Rosjanie faktycznie zaczęli wymieniać żarówki w systemie
        naprowadzania.


        Gość portalu: bony francuz napisał(a):

        > RUMUŃSKIE MEDIA: PUTIN ZLIKWIDOWAŁ WROGÓW
        > 17. kwiecień 2010 - 0:23

        Putin nie mógł zmarnować szansy zlikwidowania "takiej ilości wrogów" w jednym
        samolocie. Rozbicie się samolotu polskiego przywódcy Lecha Kaczyńskiego, na
        pokładzie którego znalezło się "wielu przedstawicieli antyrosyjskiego
        przywódctwa Polski", mogło być operacją likwidacyjną przgotowana przez rosyjskie
        służby specjalne. O możliwości podobnego przestepczego myslenia kierownictwa
        Rosji podano 13 kwietnia podała w swoim komentarzu agencja informacyjna Romanian
        Global News.

        "Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem, w której zgineło 96 pasażerów w tym
        Prezdent Polski Lech Kaczyński ze wzgledu na najwyższy poziom przygotowania
        pilotów i współczesne wyposażenie, jest absolutnie niewytłumaczalna" - pisze
        Romanian Global News.

        Agencja, powołując się na informację otrzymaną ze źródeł w Ministerstwie Obrony
        Polski, stwierdza, że w rosyjskiej bazie wojskowej były prowadzone ćwiczenia z
        bronią elektromagnetyczną, która może mieć wpływ na pracę silników i wyposażenia
        elektronicznego poszczególnych urządzeń.

        Jeszcze nigdy nad terytorium Rosji, koło bazy wojskowej z bronią
        elektromagnetyczną nie znajdowało sie tak duzo wrogów na pokładzie jednego
        samolotu. To był przypadek, którego wysoki rangą KGB-esznik Władymir Putin nie
        mógł nie wykorzystać.

        To podstawa filozofii rosyjskich specsłużb od czasów carskiej "Ochrany" do dnia
        dzisiejszego. Dla FSB, GRU i wywiadu zagranicznego to była wręcz rutynowa
        operacja, która w terminologii fachowej nazywa się "Likwidacją
        wojskowo-politycznych przywódców wrogiego państwa" - mówi się w komentarzu
        rumuńskiej agencji informacyjnej.

        Zdaniem agencji, Moskwa liczyła, ze w samolocie bedą obydwaj bracia Kaczyńscy -
        Lech i Jarosław, jednakże ze względu na zły stan zdrowia matki drugi nie wsiadł
        na pokład. To był błąd, za który Moskwa będzie płacić jeszcze bardzo długo,
        pisze agencja informacyjna.

        "To porażka dla Rosji i szansa dla Polski. Z pewnością Jarosław Kaczyński
        zostanie kolejnym prezydentem Polski. On będzie wiedział, co się właściwie
        stało, a nie to co chciałaby przedstawić Moskwa" - kończy
        Romanian Global News

        Portal
        polskieradio.pl
        dotarł do nieznanych okoliczności dziwnej podróży z 10 kwietnia 2010, gdy
        Jarosław Kaczyński jechał na miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka