Dodaj do ulubionych

Będzie nowy dyrektor Zamku Książąt Pomorskich

04.10.10, 14:52
"Anders uważa decyzją marszałka za "niesprawiedliwą i krzywdzącą..." - Wzruszyłam się... Dickens kurna wysiada...

Pani Wioleto - proszę się poskarżyć tym współpracownicom które przez panią płakały po kątach w zamku...
Obserwuj wątek
      • Gość: kmicic Re: Będzie nowy dyrektor Zamku Książąt Pomorskich IP: *.chello.pl 04.10.10, 16:24
        Ja stawiam na pana Roguszkę. Jestem pewien, że to najlepszy kandydat na dyrektora najważniejszej placówki kulturalnej w Szczecinie. Wspaniale się sprawdził w Klubie 13 Muz - dzięki niemu pijane marynarzowe nie spadają już tam ze schodów, wprowadził młodzież, to miejsce tętni życiem, dzięki niemu odbywa się tam dziennie kilka imprez skierowanych do najmłodszych odbiorców oferty kulturalnej: konkurs rysunkowy dla przedszkolaków, odsłuchiwanie lektur szkolnych przez gimnazjalistów, dyskoteka dla licealistów, a koło północy jest otwierany punkt sprzedaży dopalaczy dla studentów. Czegóż chcieć więcej? Tylko jednego - skali. Więc teraz na Zamku pan Roguszka będzie miał nareszcie możliwości odpowiednie dla swego talentu (nie to, co w Muzach - marny budżet 800 tysięcy złotych na trzydniową imprezę pod tytułem "inSPIRACJE") - teraz dostanie na ten "inSPIRACYJNY" weekend kilkanaście milionów. To rozumiem - za te pieniądze może sprowadzi samego Edwarda Krasińskiego, który ozdobi niebieską linią puste, smutne i białe, nikomu dziś niepotrzebne komnaty zamkowe (Szczecin będzie wtedy nareszcie światową stolicą kultury).
      • baiw Re: Będzie nowy dyrektor Zamku Książąt Pomorskich 05.10.10, 08:03
        Jaki przewał kasy? Bez przesady. Kończy się kadencja, będzie konkurs. Myślę, że to sprawiedliwe. Dyr. Anders też może przystąpić do konkursu. Jeśli okaże się najlepsza - wygra, jeśli znajdzie się ktoś lepszy od niej - tym lepiej dla instytucji. A imprezy na Zamku są "klepane" na wiele miesięcy naprzód... Czasem warto odstąpić od spiskowej teorii dziejów.
        • kulturowiec Re: Będzie nowy dyrektor Zamku Książąt Pomorskich 05.10.10, 17:08
          Konkurs to dobra forma wyboru dyrektorów instytucji kultury tak samo, jak zatrudnianie na określony czas bo to motywuje do pracy i działania można dyrektora na konec kadencji podsumować. Mam nadzieję, że zgłosi się ktoś ciekawy i ożywi Zamek bo koncerty są różne lepsze i gorsze, jak wszędzie. Czasami sprzęt nagłośnieniowy szwankuje lub pada w czasie koncertu, jeśli to raz to spokojnie każdemu się zdarzy ale jak się sytuacja powtarza na kolejnym to jest to zastanawiające mam na myśli koncerty Lecha Janerki i VooVoo. To tak odnośnie skutecznego zarządzania Zamkiem.
          Dlaczego marszałek miałby odstąpić od konkursu tego to nie rozumiem ? Konkursu chcą także pracownicy
          • Gość: korysz Re: Będzie nowy dyrektor Zamku Książąt Pomorskich IP: *.atnet.vx.pl 05.10.10, 23:05
            "ale jak się sytuacja powtarza na kolejnym to jest to zastanawiające mam na myśli koncerty Lecha Janerki i VooVoo."
            Tyle, że te dwa koncerty nagłaśniały dwie różne firmy.
            Ale jeśli Dyrektor wymienia meble i remontuje remontowane niedawno biura jak np. Centrum Informacji Turystycznej, zamiast postawić na profesjonalny sprzęt oświetleniowy i nagłośnieniowy albo jego rozbudowę, wymienić połamane ławki na dziedzińcu. itp. to czemu tu się dziwić.
    • beatrix13 czy dyrektorów innych budżetówek to dotyczy? 04.10.10, 18:58
      dyrektor instytucji kultury powinien zarządzać nie tylko majątkiem i działalnością stricte kulturalną, ale też zasobami ludzkimi, które leżą zawsze u podstaw sukcesu.

      Więcej... szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,8459718,Bedzie_nowy_dyrektor_Zamku_Ksiazat_Pomorskich.html#ixzz11PUEyfN0


      ...................................
      naczytał się podręczników do zzl,a najciemniej mu pod latarnią
      --
      Partie polityczne zasadniczo niczym nie różnią się. No, chyba,że nazwą.:):)
        • kulturowiec Re: Paweł Bartnik - dlaczego? 05.10.10, 05:30
          No proszę obrończe i zaniepokojone głosy o Panią Dyrektor aby to Marszałek zatrudnił ją bez konkursu maja się nijak do rzeczywistości. Pracownicy mają zastrzeżenia do niej, a dlaczego władza publiczna miałaby odstąpić od konkursu.
          cyt "Ale szefowie związków działających na Zamku zgodnie potwierdzają złe relacje na Zamku. To za kadencji dyrektor Anders pracownicy powołali Radę Pracowniczą i założyli komisję zakładową Solidarności.

          - Pani dyrektor skarży się, że musi zarządzać jednoosobowo, ale od początku odsunęła od decyzji swoich zastępców mówi Paweł Stomma, przewodniczący Rady Pracowniczej.
          - Potwierdzam, że były trudne sprawy - mówi Marek Bylewski, przewodniczący zakładowej "S" na Zamku. - Podjęcie decyzji o konkursie jest sprawiedliwym rozwiązaniem. Pani Anders też może się zgłosić i poddać weryfikacji.
          "

          Ciekawe kto się zgłosi do konkursu może nie koniecznie ktoś ze Szczecina czy też Koszalina ale fachowiec, który zmieni oblicze Zamku?
          • Gość: Anatol Re: Paweł Bartnik - dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.10, 08:50
            Ufasz, że na 2 tygodnie przed zakończeniem kadencji, ktoś zgłosi się do konkursu?
            Przecież po ustaniu umowy z Anders p.o. zostanie Biłas a on już szykuje jakąś ciekawą promocję naszych zachodniopomorskich struktur PełO.
            Gdyby miało być uczciwie to o konkursie zrobiłoby się głośno 2 miesiące temu, by zebrać najlepszych kandydatów.
                        • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 06.10.10, 18:26
                          Bronisz "kresowiaków", urodzonych w Szczecinie po 1945? Przecież to oszuści - z kresami mają tyle wspólnego, że mieszkają pod niemiecką granicą... I nie wrzucaj nam tu kitu, że najważniejszym problemem Szczecina AD2010 jest to, co się stało 67 lat temu 1000 km stąd, bo to klasyczny temat zastępczy, potomku...
                          • Gość: czy-telniczka Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.10, 20:48
                            . napisał(a):
                            > Bronisz "kresowiaków", urodzonych w Szczecinie po 1945?
                            > Przecież to oszuści - z kresami mają tyle wspólnego, że mieszkają pod
                            > niemiecką granicą...

                            Historia w szkole to też inna nauka a fakty poznane pozwalają mi zaprzeczać
                            że dzieci z 20 % grupy z tzw kresów urodzonych po 1945 roku to oszuści.
                            Myślę że dużo złego przekazu pozostało nadal utrwalone jako jedyny tu obraz.
                            Pnc kresy znam rodziny więc trochę z faktu wiem.
                            • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 06.10.10, 21:24
                              Dzidzia, wytłumaczę ci jak chłop krowie na rowie, bo inaczej widać nie wchodzi do tej blond główki:

                              pozwalają mi zaprzeczać
                              > że dzieci z 20 % grupy z tzw kresów urodzonych po 1945 roku to oszuści.

                              Jeśli facet urodzony w 1945 roku pod Stargardem Szczecińskim albo babeczka spłodzona w Szczecinie w 1950 twierdzą o sobie, że są kresowiakami, to łżą aż się kurzy. Kresowiak - to ktoś urodzony/żyjący na kresach, ale nie ktoś urodzony 1500 km dalej... Dotarło?
                            • Gość: czy-telniczka Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 11:51
                              Moja wiedza i świadomość że kresy to "historyczne na mapie" odniesienie dla osób urodzonych głównie przed 1939 roku a z adresem jako Polska i Polacy.
                              Wielu z nich miało w czasie wojny i po wojnie dostało "zaplanowane bezpłatne
                              podróże w jedną stronę". Gdy nielicznym udało się przeżyć to przywieziono ich transportem już do nowych granic Polski.

                              Więc moja tu reakcja na nazywanie ich przez anonimowego forum. oszustami.
                              Związki kombatanckie i zapisy itp. po wojnie i po 1989 r to już inna/e historia/e.
                              www.youtube.com/watch?v=fNU2Q7_s8TU
                              Marudzę gdy się nie nudzę - ale tylko wtedy gdy między wierszami zgrzyta.
                              Nie wiem co było powodem nawiązania w tym wątku - czy główne tu nazwiska ?

                              Dziś refleksje do tematu z artykułu i podstawowego wątku:
                              Historia to wspólny "mianownik" i fundament.
                              Ile rodzin tyle doświadczeń to "licznik".
                              Wymagana tu "kreska" to Kultura/tradycja wybranego prawnie samorządu
                              a politycy czy już czy tylko nośnikiem ?
                              Myślę że przekaz stosowany w kulturze zawsze tworzy świadomość.
                              • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 07.10.10, 12:39
                                > Więc moja tu reakcja na nazywanie ich przez anonimowego forum. oszustami.

                                Więc na przyszłość radzę czytać ze zrozumieniem (chyba jesteś w wieku, który wskazuje, że tę umiejętność powinnaś była zdobyć w I klasie szkoły podstawowej - dzisiaj wymagają tego dopiero na maturze). Chodziło o 'potomków pamiętających rzezie na Wołyniu" - otóż potomkowie nie mogą pamiętać rzezi, bo są potomkami kresowiaków, którzy te rzezie przeżyli. A jeśli ktoś urodzony w Szczecinie po 1945 twierdzi, że pamięta rzezie z 1943 roku, to trzeba mu dać kopa poniżej pleców i niech frunie (nawet na Wołyń albo i dalej). Jeden taki "kresowiak", zwany polską Eriką Steinbach w sutannie (skądinąd jest to kobieta z brodą), urodzony w latach 50. w Krakowie, przyjechał tutaj na zaproszenie innego "kresowiaka", niejakiego Łajzowskiego (bodaj rocznik 1971), i strzykał jadem nienawiści.
                                • Gość: czy-telniczka Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 13:12
                                  > Więc na przyszłość radzę czytać ze zrozumieniem ... itd.

                                  Myślę że w odbiorze i historycznym przekazie powinno być większe uszczegółowienie tematu - jeśli 2 + 2 > 4 to ja pytam najpierw dlaczego ?

                                  > Jeden taki "kresowiak", zwany polską Eriką Steinbach w sutannie
                                  > (skądinąd jest to kobieta z brodą), urodzony w latach 50. w Krakowie,
                                  > przyjechał tutaj na zaproszenie innego "kresowiaka",
                                  > nie jakiego Łajzowskiego (bodaj rocznik 1971), i strzykał jadem nienawiści.

                                  Rozumiem taką reakcję ale ja i wielu na forum określiło swój profil.
                                  Autora nie musi a ja nie znam wielu uwarunkowań - historia nie była moją pasją.
                                  Nadal twierdze że nadmiar historii w gospodarce nie sprzyja nowemu tworzeniu.
                                  Obecny patriotyzm jest ważny i nie jest dla mnie obojętny - a jego charakter ?
                                  Napiszę również że odbiór zapisu należy "do napastliwych" - ale za odp. dzięki.
                                  • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 07.10.10, 13:32
                                    > Myślę że w odbiorze i historycznym przekazie powinno być większe uszczegółowien
                                    > ie tematu -

                                    Wydaje mi się, że wystarczająco uszczegółowiłem temat:

                                    Po raz pierwszy
                                    Gość: . 06.10.10, 11:07
                                    Potomkowie, jak sama nazwa wskazuje, nie mogą niczego pamiętać, bo urodzili się już na Ziemiach Wyzyskanych, 30 lat po wojnie i żadnego rezuna na oczy nie widzieli (chyba że w lusterku przy goleniu).

                                    Po raz drugi
                                    Gość: . 06.10.10, 18:26
                                    Odpowiedz Bronisz "kresowiaków", urodzonych w Szczecinie po 1945? Przecież to oszuści - z kresami mają tyle wspólnego, że mieszkają pod niemiecką granicą...

                                    A jeszcze, co do twojego zdania "Gdy nielicznym udało się przeżyć to przywieziono ich transportem już do nowych granic Polski" - rozumiem, że masz na myśli sybiraków, a nie kresowiaków (dla ciebie to może wszystko jedno, podobnie jak pies jest kotem, a Słońce kręci się wokół Ziemi), ale kresowiacy wcale nie byli nieliczni: z ponad 5 mln. przedwojennych polskich mieszkańców Kresów Wschodnich w czasie wojny zostało wywiezionych (i nie wróciło nigdy do Europy) na Sybir, zabitych (przez Sowieciarzy, Niemców, Ukraińców, Litwinów) i pozostało po 1945 na ziemi przodków ok. 1-1,5 mln. ludzi. To znaczy, że do PRL wjechało jako repatrianci ok. 3,5 mln. osób, a więc 2/3-3/4 przedwojennych kresowiaków. Dlatego nie pisałbym na twoim miejscu o nich, jako o nielicznych (co innego sybiracy - to fakt, z nich przeżyło nie 3/4, ale znacznie mniej).
                                    • Gość: czy-telniczka Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 13:59
                                      > Wydaje mi się, że wystarczająco uszczegółowiłem temat:
                                      dla wszystkich i potomków - to zgoda.

                                      > Gość: . 06.10.10, 11:07
                                      > Potomkowie, jak sama nazwa wskazuje, nie mogą niczego pamiętać,
                                      > bo urodzili się już na Ziemiach Wyzyskanych.

                                      Gdzie jest w takim razie miejsce kontynuacji dla dokumentów z historii
                                      - jako efekty pracy i przekazu od badaczy historii itp?

                                      > A jeszcze, co do twojego zdania "Gdy nielicznym udało się przeżyć
                                      > to przywieziono ich transportem już do nowych granic Polski" - rozumiem,
                                      > że masz na myśli sybiraków, a nie kresowiaków

                                      Moja mama 82 lata i jej trzy rodzeństwo to moje poznane fakty a z ich Syberii.
                                      Ojciec nie już żyje 18 lat i wywieziony w głąb ZSRR za "ochotniczy wpis".
                                      Obecni Kresowiacy to kuzynki i rodzina ze strony matki i nie oszuści kombatant.

                                      > (dla ciebie to może wszystko jedno, podobnie jak pies jest kotem, a Słońce
                                      > kręci się wokół Ziemi),

                                      No właśnie czy z powodu "wszystko jedno tu mieszkam" i pytam tak jak potrafię.

                                      • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 07.10.10, 15:19
                                        > Gdzie jest w takim razie miejsce kontynuacji dla dokumentów z historii
                                        > - jako efekty pracy i przekazu od badaczy historii itp?

                                        Chcesz się tu na forum pizgać ze mną na temat "Czy ktoś urodzony w 1946 może pamiętać coś z 1943"? Kobieto, nie pij tyle... Badacze historii badają dokumenty i przekazy świadków, a nie bajania "potomków świadków, pamiętających coś sprzed swego narodzenia".

                                        > Obecni Kresowiacy to kuzynki i rodzina ze strony matki i nie oszuści kombatant

                                        Jeżeli się urodzili na kresach (albo tam nadal mieszkają), to są kresowiakami. Jeśli nie - to nie są żadnymi kresowiakami. To proste: nazwałabyś warszawiaka poznaniakiem, bo jego ojciec miał w Poznaniu kamienicę przed wojną?...

                                        "jej trzy rodzeństwo to moje poznane fakty a z ich Syberii"

                                        Możysz pisać bardziej polskiemu? Polska język - trudna język, ale jak ty Polka, to ciebie trudna nie jest, a? Bo tera to jak dialog z głuchym albo jak w "Allo, allo" policjant o ksywie "Dźindybry"...
                                        • Gość: czy-telniczka Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 19:34
                                          Powtórzę wcześniejszy zapis i odpowiedż i zamnięcie słowem "zgoda".
                                          > Wydaje mi się, że wystarczająco uszczegółowiłem temat:
                                          dla wszystkich i potomków - to zgoda.
                                          ---------
                                          Ta konwersacja z autorem to nie jest przyjemność - ale stało się
                                          Mam wrażenie że autor rozumie wszystko a do oceny wybiera to co jest wygodne
                                          dla podtrzymania i utrzymania własnego stanowiska i zdania.

                                          > Chcesz się tu na forum ... itd.
                                          --------
                                          Każdy sądzi własną miarą i kulturą sobie bliską.

                                          > Badacze historii badają dokumenty i przekazy świadków, a nie bajania
                                          > "potomków świadków, pamiętających coś sprzed swego narodzenia".
                                          ---------
                                          To chyba oczywiste i bez dyskusji - a gdzie ja napisałam że jest/było inaczej ?
                                          Tłumaczenie a zapis typu chłop krowie na rowie - było nieporozumieniem.


                                          > Możysz pisać bardziej polskiemu? Polska język - trudna język, ale jak ty Polka,
                                          > to ciebie trudna nie jest, a? Bo tera to jak dialog z głuchym albo jak w "Allo
                                          > , allo" policjant o ksywie "Dźindybry"...

                                          Ja nie byłam humanistką a we właściwym czasie pisałam poprawnie po Polsku.
                                          Nie znam natomiast takiego śmietnika językowego j.w. autor napisał.
                                          Kto pierwszy zaczął taki poziom języka? i obecnie wymaga pełnej kultury?
                                          Zdarzyło się nam zderzyć po raz drugi i efekt to nadal cisza o własnej osobie (.)
                                          Różnią nas spojrzenia na sprawy i motywacje dla obrony innych i tak pozostanie.
                                          • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 07.10.10, 23:10
                                            > Ja nie byłam humanistką a we właściwym czasie pisałam poprawnie po Polsku.

                                            Wystarczy poziom podstawówki (może być obecnej, sześcioklasowej). Tymczasem ty, moja droga, walisz teksty niespójne gramatycznie (składniowo), z powyrzucanymi słowami, bez podmiotu czy orzeczenia, z których to tekstów trudno zrozumieć, o co ci chodzi (a potem masz pretensje, że źle cię zrozumiano).

                                            > Kto pierwszy zaczął taki poziom języka?

                                            No to chyba jest jasne - ja zawsze piszę ortograficznie, stosuję interpunkcję opanowaną w szkole podstawowej, którą utrwalam sobie i teraz, czytając książki i prasę, więc nie do mnie ta mowa o złej polszczyźnie...

                                            > Zdarzyło się nam zderzyć po raz drugi i efekt to nadal cisza o własnej osobie (
                                            > .)

                                            A co - mam ci się wyspowiadać na forum? Czy jestem mężczyzną, czy kobietą? Gdzie pracuję, ile zarabiam, jaką zupę lubię? Wystarczy że tu, na forum, piszę jasne i zrozumiałe komunikaty - a że to dla ciebie za trudne, to ...trudno. Polecam "Naj..." albo "Życie na gorąco" - tam piszą prostszymi zdaniami i wykorzystując podstawowe 2000 słów z polszczyzny, potrzebne np. do zakupów w kiosku.

                                            > Różnią nas spojrzenia na sprawy i motywacje dla obrony innych i tak pozostanie.

                                            Nie, różni nas zrozumienie słów w języku polskim - dla mnie (i dla słownika) 'kresowiak', to mieszkaniec kresów (ew. były mieszkaniec), a dla ciebie 'kresowiak' to wnuk wilniuka, urodzony w 1980 w Szczecinie, roszczący sobie prawa do majątku pod Grodnem, dworu na Podolu i stodoły koło Tarnopola, za którą jego babcia chodziła ...no, wiadomo, co robić...
                                            • Gość: czy-telniczka Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 16:19
                                              . napisał(a):
                                              > Wystarczy poziom podstawówki (może być obecnej, sześcioklasowej).
                                              -------
                                              Moje pokolenie to baza 8-klasowa podstawa i moja pilna nauka ojczystego
                                              języka 4/5 z dyktanda - nie ndst.

                                              > Tymczasem ty, moja droga, walisz teksty niespójne gramatycznie składniowo), > z powyrzucanymi słowami, bez podmiotu czy orzeczenia, z których
                                              > to tekstów trudno zrozumieć, o co ci chodzi (a potem masz pretensje,
                                              > że źle cię zrozumiano).
                                              -------
                                              Myśl podzielam - zgoda.
                                              Wstępie też napisałam że: "nadal uczę się tego świata" prawie na pamięć.
                                              Gdy ta pamięć krótką i ulotną jest - ale muzyka/obraz ...itp. to moja raczej silna cecha i często tu jest stała się metodą w przekazie dla? - w mojej pracy.
                                              :) czy powinnam nic nie pisać? lub czy tylko dołączone inne przekazy powtarzać?

                                              > No to chyba jest jasne - ja zawsze piszę ortograficznie, stosuję interpunkcję o
                                              > panowaną w szkole podstawowej, którą utrwalam sobie i teraz, czytając
                                              > książki i prasę, więc nie do mnie ta mowa o złej polszczyźnie...

                                              Ja nie tu kwestionowałam polszczyzny autora - ale odbiór tematu i jego zapis
                                              nie gramatyczny itp. dla tylko "osobowościowy".
                                              > > Zdarzyło się nam zderzyć po raz drugi i efekt to nadal cisza o własnej
                                              >> osobie ( .)

                                              Czytam tu i piszę "niepełny rok" - gdy 1-raz zderzenie światów - to zapytałam?
                                              Czasem skracam ograniczony formatem zapis ponieważ - to chyba jest nawyk. Wówczas pytałam dlaczego bezosobowy bohater krytykuje.. itp.?
                                              ..."wtedy nie mój to mój komentarz"....
                                              Brak odniesienia dla gruntu w danej sprawie - to było jest przyczyną dla pytań.

                                              > A co - mam ci się wyspowiadać na forum? Czy jestem mężczyzną,
                                              > czy kobietą?
                                              --------
                                              Gdy forum tateti w odpowiedzi miał "napisała:" to zareagował że jest "tatemen".
                                              Gdzieś podobnie na krótko i celowo na próbę byłam bezosobowym skrótem :))))
                                              Po rozpoznaniu i właściwym zwrocie stwierdziłam że to jest bez sensu.
                                              W realu/życiu jesteśmy też anonimowi nieznajomi - ale zdefiniowani jako płeć.

                                              > Polecam "Naj..." albo "Życie na gorąco" - tam piszą prostszymi zdaniami i
                                              > wykorzystując podstawowe 2000 słów z polszczyzny, potrzebne np. do
                                              > zakupów w kiosku.
                                              --------
                                              Tak się składa że gazet j.w. nigdy nie kupowałam i nie kupię.
                                              W latach PRL ulubiona prasa - pamięć "Filipinka ..itp". "Karuzela" "Szpilki" "Twoje Dziecko" "Twój Styl" katalogi"Burda" Itp. - plotki mnie nie interesują.
                                              Chyba mam dość czy czytania i powtarzania świata - czy to przesyt z tej wiedzy?
                                              Ulubioną też lekturą były art. z kategorii bliżej popularnonaukowe i stooop.
                                              GW znam od bardzo dawna a sentyment spowodował że czytam - a piszę..?

                                              > > Różnią nas spojrzenia na sprawy i motywacje dla obrony innych i tak
                                              > >pozostanie.

                                              > Nie, różni nas zrozumienie słów w języku polskim - dla mnie (i dla słownika)
                                              > 'kresowiak', to mieszkaniec kresów (ew. były mieszkaniec),
                                              --------
                                              Ja w domu słyszałam i z domu wyniosłam pamięć to zwrot: "z naszych stron"
                                              lub "dawniej"i "nazwę miejscowości" o której w danej opowieści/pytaniach
                                              od dzieci kierowanych do jednego żyjącego przodka mojej babci i najstarszej z dzieci - mojej mamy.
                                              Aż tyle bo (1)-go znałam - miałam po wojnie z żywych mi przodków.

                                              > a dla ciebie 'kresowiak' to wnuk wilniuka, urodzony w 1980 w Szczecinie,
                                              Tu mogę tylko powtórzyć pytanie - gdzie ja tak napisałam i to słowo wilniuk ...?

                                              > roszczący sobie prawa do majątku pod Grodnem,

                                              Tu dla mnie adres bliższy i znany jest. Czy autor zna/znał opinię mojej rodziny?
                                              Tu myślę o 18 / 12 / 9 - letnich dziewczynach i małym chłopcu urodzonym TAM
                                              Prawie od zawsze po wojnie i nadal w Szczecinie i centrum? - praca to stocznia
                                              i jego duma do 1970 roku i znowu wywrotka - bo nie zakazał pracownikom itp.

                                              To najmłodsze dziecko chłopiec pytał bo chciał poznać by świat zrozumieć.
                                              Ja tu byłam obserwatorem i tylko biernym świadkiem.
                                              Po śmierci babci z nami mieszkała i opiekowała się itp.
                                              Może coś w dzieciństwie mi opowiadała - nie wiem co - że tak i teraz reaguję.
                                              Pamięć moja to jakieś dokumenty akty nadania itp. bardzo pilnowała przed małymi dziećmi - przekazano je jako pamiątkę dla syna po ojcu/rodzicu a z ...?
                                              Pytam się dlaczego autor i na jakiej podstawie tak pewnie o faktach stwierdzał?

                                              > dworu na Podolu i stodoły koło Tarnopola, za którą jego babci
                                              > a chodziła ...no, wiadomo, co robić...
                                              --------
                                              Ten świat trochę inaczej był/jest poznany - poznawany.
                                              Jest obrazem z opowieści i pytań kilka lat temu zadawanych przez moją mamę do mojego chrzestnego o losy jego ojca który nie powrócił do dzieci i żony na "ziemie odzyskane" - a Wołyń/Ukraina tu słyszałam nie wiem nic i nie wiele.

                                              Grono ze stron z poza rodziny też zdominowało i tworzyło tu zastępczą rodzinę.
                                              Bawiłam się na podwórku i odwiedzałam/liśmy wzajemnie z różnymi dziećmi.
                                              Rodzice nigdy nie mówili i nie bronili z kim tylko wypada lub nie bawić się.
                                              Może lub czy dlatego cenię niezależność i nie chyba narzucam swojej woli innym.

                                              www.bryk.pl/teksty/studia/pozosta%C5%82e/psychologia/18529-lewor%C4
                                              %99czno%C5%9B%C4%87_lustrzane_odbicie_%C5%9Bwiata.html - to mój świat.
                                              Może autor z własnej to przeczyta a lubi czytać teksty i gramatyka boli słusznie.

                    • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 06.10.10, 20:38
                      Nie rób rabanu, gdzie to niepotrzebne. Określenie "Ziemie Wyzyskane" funkcjonowało w czasach, gdy prawdziwi kresowiacy osiedlali się na nich, a potem rodziły im się tam dzieci. Ta przekręcona nazwa stanowiła aluzję do niesamowitego szabrownictwa, które odchodziło na tych terenach (Armia Czerwona, polskie komuchy, prywatni amatorzy)...
                        • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 06.10.10, 21:27
                          Nieprawdziwi kresowiacy to durnie, urodzeni w Szczecinie 50 lat temu i nazywający siebie kresowiakami. Znam takiego sybiraka-akowca-legionistę, rocznik 1935, urodzonego pod wilnem i repatriowanego do Polski w 1945 bez wycieczki na białe niedźwiedzie. Autentyczne koleje losu nie przeszkadzają temu staremu pajacowi zapisywać się do stowarzyszeń kombatanckich Legionów Polskich (sic!), kombatantów z AK (w 1945 miał 10 lat) i Związku Sybiraków (w życiu nie był dalej na wschód niż w Leningradzie, dokąd pływał jako marynarz socjalistycznej Polski).
                        • Gość: . Re: Nie pitol, co może pamiętać potomek? IP: *.chello.pl 06.10.10, 21:31
                          > > a potem rodziły im się tam dzieci.
                          > Gdzie i czy było w naszym województwie - TAM ?

                          Czy ktoś ci już kiedyś w życiu powiedział, że jesteś męcząca? Kresowiacy przybywali na Ziemie Wyzyskane - i tam rodziły się im dzieci. Jakiego przysłówka mam użyć w charakterze okolicznika miejsca? "Długo"? "Wesoło"? "Nisko"? Tam - tzn. na Ziemiach Wyzyskanych. Na Dolnym Śląsku, na Pomorzu Zachodnim, na Mazurach. Verstanden?
    • Gość: czy-telniczka Re: Będzie nowy dyrektor Zamku Książąt Pomorskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.10, 13:33
      Art. cyt.
      "- Bo pojawiło się dużo konfliktów personalnych - tłumaczy tę decyzję Kamila Paczuk z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego".

      eskrzynka napisał:
      > Pani Wioleto - proszę się poskarżyć tym współpracownicom które przez
      > panią płakały po kątach w zamku...

      Czy to podstawowy jest powód dla oceny pracy i dyrektora - przez nadzór UM ?
    • Gość: XXForEver Re: Będzie nowy dyrektor Zamku Książąt Pomorskich IP: 62.69.221.* 07.10.10, 21:35
      Z dyskusji nad tym watkiem wynka, że to repatriant-kresowiak? jeszcze go nie ma, a juz sie zabijacie nawzajem. O, kurde, dac wam maczety, postawić kasę niech sprzedaje bilety na takie widowisko i okienko bukmacherskie. Szczecin od razu sie wzbogaci. Gdybyście swoja wściekłośc mogli sprzedać, mielibyscie lepsze bryki niż hammer. I po rezydencji z 300-metrowym podjazdem wśród żywopłotu.
      • Gość: twarda wazelina Zamach na Zamkek Książąt Pomorskich IP: *.chello.pl 09.10.10, 00:22
        Myślałem ,ze kmicic sobie jaja robi z tego Roguszki, ale słyszałem plotki, że dwa indywidua Roguszko i Bartosz Wójcik mocno kręcą się koło zamku.
        Większa tragedia nie może spotkać tego miasta, to zemsta. krasnala z purchawą na nosie.
        Pomysł żeby tej oberkomando donosicielce powierzać taką funkcję okazał się błędem.
        Ten awans społeczny ze Stargardu zawsze nadawał sie jedynie do sprawdzania papieru w toaletach jak władza robiła sobie wieczornicę i to wszystko , brak umiejętności pracowania z zespołem.
        Natomiast każdy kolejny półdebil na tym stanowisku doprowadzi do braku tego papieru w kiblu
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka