Dodaj do ulubionych

M E T A L L I C A !!!!!!!!!!!!!!!!!!

IP: 212.160.165.* 01.06.04, 08:50
1200 KILOMETRÓW DROGI - KILKANAŚCIE GODZIN W SAMOCHODZIE...NO I PRZEDE
WSZYSTKIM POCZUCIE WSPANIALE SPĘDZONEGO CZASU.

PONAD DWYGODZINNY KONCERT METALLICI NA STADIONIE ŚLĄSKIM TO NIEZAPOMNIANE
PRZEŻCIE I PRAWDZIWE WYDARZENIE ARTSTYCZNE.

KTO BYŁ POTWIERDZI - KTO NIE BYŁ NIECH ŻAŁUJE!!!!!!

MAAAAAAAAAAAAAAAASTER!
Edytor zaawansowany
  • Gość: jeden z wielu IP: 212.160.165.* 01.06.04, 09:26

    Metallica na Stadionie Narodowym w Chorzowie

    Nierdzewni bohaterowie

    Czterdzieści pięć tysięcy fanów zajmujących całą płytę stadionu i część jego
    korony uniosło ręce, by powitać najsłynniejszy metalowy zespół świata, który po
    raz czwarty zawitał do Polski, by dać pokaz piekielnej muzycznej sprawności,
    szybkości i dynamiki. Wczorajsza gitarowa orgia była najważniejszym koncertowym
    wydarzeniem roku.
    "Witajcie w objazdowym domu wariatów!" - mógłby zakrzyknąć uratowany cudem z
    alkoholowego nałogu James Hetfield, rozpoczynając chorzowski show. Jeszcze raz
    podniósł się z upadku i opowiada jego historię podczas światowego
    tourneé. "Blackened", ponury, mroczny utwór o braku nadziei, poprzedził hołd
    złożony Michaelowi Kamenowi, aranżerowi symfonicznego albumu "S&M", ilustrowany
    kadrami z westernu "Dobry, zły i brzydki". Cmentarna scena współgrała z lasem
    krzyży z projektu okładki "Master of Puppets". Już wtedy widownia zafalowała w
    zachwycie. A kiedy James Hetfield powitał ją słowami: "Polsko, siła jest z
    tobą", na scenie wybuchnęły gejzery ognia, morze płomieni przelało się przez
    zawieszone nad sceną telebimy, a ponad stadionem rozbłysnęły sztuczne ognie.

    "The Four Horsemen" powrócił niczym wyrzut sumienia. Hetfield rzucił znacząco,
    że możemy sobie wyobrazić, o czym jest utwór oparty na galopujących, basowych
    riffach. Kompozycję przywołującą Apokalipsę wg świętego Jana napisał Dave
    Mustaine. Pierwszy z grupy stracił kontrolę nad alkoholem, został wyrzucony z
    zespołu i nie znalazł się w czwórce gniewnych rockowych jeźdźców, którzy w 1983
    r. podbili świat. Już z genialnym Kirkiem Hammetem. To on znakomitą solówką
    rozwiniętą o kunsztowne wibratta jeszcze raz udowodnił wczoraj, że właśnie jemu
    należała się rola pierwszego gitarzysty Metalliki. Potem przeszedł do lirycznej
    uwertury "Welcome Home (Sanitarium)", kompozycji inspirowanej "Lotem nad
    kukułczym gniazdem" Kena Keseya. To kolejny autotematyczny utwór zespołu. Każdy
    z jej muzyków był niczym bohater grany przez Nicholsona. Ale udało się im
    ocaleć. Teraz śpiewają, jak jest za szpitalnym murem. Ich słowa podchwyciło 45
    tysięcy fanów.

    "Frantic" z najnowszego albumu "St. Anger", rozpoczęty basowym motywem nowego
    członka grupy, Roberta Trujillo, był kolejnym głosem rozsądku ostrzegającym
    przed zmarnowaniem życia. Lars Ulrich, który napisał słowa, pyta, ile zostało
    nam dni życia, a ile straciliśmy, o czym przypominamy sobie - w odruchu
    rozpaczy - gdy jest za późno. Jeszcze mocniej zabrzmiała kompozycja tytułowa,
    kontrolowany wybuch agresji z popisem Larsa Ulricha. Perkusyjną kanonadą
    rozgrzał do czerwoności powierzchnie dwóch werbli, ale brawami podzielił się z
    Robertem Trujillo, wykonującym w charakterystycznych kucanych krokach taniec
    indiańskiego wojownika.

    - Teraz czuję się lepiej - powiedział Hetfield i zaintonował a cappela
    refren "Sad But True". Gdy polska widownia zaliczyła egzamin ze znajomości
    piosenki o idolu, który zastępuje młodym ludziom wszystkie marzenia i sny, na
    płytę i koronę stadionu popłynęły dźwięki, jakie wydaje miażdżący każdą
    przeszkodę, nacierający czołg. Kolejnymi częściami opowieści o pysze idola i
    uzależnieniu od popularności był piekielnie szybki "Creeping Death"
    oraz "Wherever I May Roam". Muzycy zwolnili tylko w refrenie, by usłyszeć
    skandowany w rytm werbla wers o śmierci. Scena zapadła w ciemnościach.
    Rozświetliła się na nowo podczas "Battery", gdy rozpętało się prawdziwe
    szaleństwo laserów i świateł. Seria wybuchów zagłuszyła nawet potężny
    początek "One", historię bezsensownej śmierci na dalekim froncie.

    Przełomowym utworem w dramaturgii wieczoru stał się "Nothing Else Matters".
    Stadion rozświetliły setki zapalniczek, a Hetfield śpiewał o tym, jak bardzo
    potrzebne jest nam zaufanie, ciepło i przyjaźń. Śpiewali wszyscy. Nie mogąc nic
    dodać, wokalista zagrał jedną z nielicznych solówek podczas koncertu. Krótką,
    soczystą, ale jakże wymowną. Wtedy kamery pokazały zbliżenie na kostkę gitarową
    Hammetta. "Enter Sandmanem" rozpoczął się wielki finał zakończony pokazem
    sztucznych ogni i "Seek And Destroy" z debiutanckiego albumu. Bo też Metallica
    powróciła w wielkim stylu do korzeni.

    Jacek Cieślak z Katowic
  • Gość: rzeźnik IP: 62.29.137.* 01.06.04, 09:34
    Gość portalu: jeden z wielu napisał(a):
    by powitać najsłynniejszy metalowy zespół świata, który po
    > raz czwarty zawitał do Polski,


    Nie żebym się czepiał, ale dla ścisłości przyjechali po raz 5 (piąty):
    1986 po "Masterze" katowicki spodek; 1991 Stadion śląski z AC/DC; 1996
    katowicki spodek i 1999 stadion warszwskiej gwardii! Wiem bo byłem!
    No i teraz! (szkoda, że teraz nie mogłem)

  • Gość: andymax IP: 193.19.146.* 02.06.04, 13:05
    Byłem, zmarzłem na trybunie ALE MAM ZAJEBISTE ZDJĘCIA!!! (ci co byli wiedzą o
    co chodzi)
  • nesp1 02.06.04, 14:00
    Byłem i nie zmarzłem - na płycie nie można było zmarznąć!!!

    Przepiękna, dynamiczna jazda bez cienia udawanej afektacji.

    Chłopaki traktują siebie i innych bardzo poważnie - dlatego musiało być i było
    tak zajebiście!!!!!!
  • Gość: mac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 18:32
    To już było na forum Katowice, ale jeszcze raz: ten Cieślak to chyba głuchy
    jest, skoro Fade To Black pomylił z Welcome Home (Sanitarium). Wyjątkowe
    pierdoły wypisują ci muzyczni pseudodziennikarze. Koncert był rewelacyjny,
    polska publiczność jak zawsze pokazała, że jest najlepsza na świecie, a ja w
    tym roku wybieram się na Metalikę przynajmniej jeszcze raz. Nagłośnienie było
    naprawdę super, fajny pomysł z tymi ekranami na scenie, zbliżenia na kostkę
    itp. I organizacja o niebo lepsza niż 5 lat temu w Warszawie, chociaż uważam
    zakaz sprzedaży piwa na tego typu imprezach za jakieś kompletne
    nieporozumienie. Pozdrowienia dla wszystkich którzy też tam byli.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.