Dodaj do ulubionych

Zawód czy matura? Co lepsze po ukończeniu gimna...

26.04.13, 17:27
Przestańcie sprzedawać młodym kit , że w naszym regionie jest jakieś nadzwyczajne zapotrzebowanie na spawaczy .
Edytor zaawansowany
  • Gość: eh IP: 62.233.246.* 26.04.13, 17:41
    zawód najpierw. Lepiej mieć fach w ręku i robić sobie maturę czy studia niż odwrotnie.
  • agathen_76 26.04.13, 21:03
    obowiązkowo zawód - można przecież iść do technikum i mieć i zawód w ręku i maturę jeśli chce się kontynuować naukę. Liceum to strata czasu.... mało że nic nie nauczą to tak samo jak po technikum można iśc na studia... pytanie tylko czy w obecnych warunkach studia w Polsce są cokolwiek warte.... skoro w pośredniaku po studiach wyślą delikweta na kurs fryzjerski bo po większość kierunków i tak nie ma pracy :)
  • Gość: Vlad.H. IP: *.FTTH.ispfabriek.nl 26.04.13, 22:04
    pisze to jako absolwent zasadniczej szkoly zawodowej ktory wie jak wyglada praca fizyczna w przeciwienstwie do wielu teoretykow - zawod zmienia sie w ciagu zycia wiele razy a matura jest przepustka by moc robic w zyciu rozne rzeczy - lepiej ja miec niz nie.
  • agathen_76 27.04.13, 00:12
    to trzeba było iść do technikum. Mój mąż ma skończoną szkołe zasadniczą - potem poszedł do technikum, studiów nie skończył. Ma własną firmę i jako fizycznego pracownika ma magistra .... plus parę innych osób po wyższych studiach które pracują dla niego nie w swoim fachu, ale dla tego, że on absolwent zasadniczej, kiedy jego pracownicy się uczyli i robili kolejne zbędne papierki harował po to aby założyć własną działalność i teraz móc dam im pracę - panom i panią magistrom
  • Gość: Vlad.H. IP: *.FTTH.ispfabriek.nl 27.04.13, 00:22
    jakies kompleksy? ja skonczylem ZSZ, technikum, pracowalem i studiowalem - matura nie jest przeszkada a wrecz przeciwnie - ulatwia zmiane zawodu chocby

    nie kazdy chce zakladac wlasna dzialnosc i nie ma takiego przymusu - bez tym magistrow ktorymi tak gardzisz twoj maz nie mialby biznesu...
  • Gość: miki IP: *.static.espol.com.pl 27.04.13, 08:36
    paniOM, paniOM
  • Gość: mgr inż IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.04.13, 16:22
    agathen_76 napisał(a):

    > to trzeba było iść do technikum. Mój mąż ma skończoną szkołe zasadniczą - potem
    > poszedł do technikum, studiów nie skończył. Ma własną firmę i jako fizycznego
    > pracownika ma magistra .... plus parę innych osób po wyższych studiach które pr
    > acują dla niego nie w swoim fachu, ale dla tego, że on absolwent zasadniczej, k
    > iedy jego pracownicy się uczyli i robili kolejne zbędne papierki harował po to
    > aby założyć własną działalność i teraz móc dam im pracę - panom i panią magistr
    > om

    zawsze dziwili mnie ludzie ktorzy swoja ulomnosc traktuja jako cnote. no ale jak chinczycy mawiaja "milczacego glupca mozna uznac za medrca" a ty stracilas swoja szanse
  • zdzislawzakalec 27.04.13, 09:55
    Można pójść do liceum i skończyć je z zawodem. Nic nie zabrania dzieciakom odbyć np. kurs spawacza w wieku 18 lat czyli rok przed maturą. A przy okazji będą miały podstawowe wykształcenie dające wiele dalszych ścieżek rozwoju. Po liceum można przecież pójść do szkoły policealnej i zdobyć tytuł technika. Zaocznie. Odbyć kolejne kursy w ZDZ jeśli wcześniej nie trafiło się na coś interesującego. Albo zwyczajnie pójść na studia i po trzech latach studiowania dziennego pójść do pracy a studia magisterskie/podyplomowe skończyć zaocznie. Apeluję do dzieciaków - darujcie sobie szkoły zawodowe, technika i inne hybrydy.
  • Gość: Obiadpomusztardzie IP: *.globalconnect.pl 27.04.13, 10:17
    Jeżeli gimnazjalista wie co chce w życiu robić to technikum zdecydowanie ułatwia późniejsze studiowanie na kierunku zgodnym z wyuczonym zawodem. W dobrym technikum zdanie matury o nie problem. Z doświadczenia wiem, że ludzie po liceum idąc na studia bez jakichkolwiek podstaw wiedzy w danym kierunku, radzą sobie po prostu gorzej.
  • Gość: mgr inż. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.13, 10:26
    U nas na roku (politechnika) osoby po technikach miały o wiele łatwiejsze studia, niż my po ogólniakach.
    Tzn. myśmy ich "kasowali" na jednym czy dwóch przedmiotach ogólnych (typu analiza matematyczna), ale oni za to nas na wszystkich pozostałych, bardziej już zawodowych, typu elektrotechnika.
    Summa summarum oni mieli czas na to, żeby jeszcze pracować, a my po ogólniakach musieliśmy się uczyć o wiele więcej i nie mieliśmy na pracę już czasu.
    Efektem tego oni po ukończeniu studiów mieli o wiele lepszy start w zawód (na wielu z nich czekały już miejsca pracy, na zasadzie "niech już pan robi ten dyplom, żeby przejść z części etatu na całość"), a myśmy dopiero musieli się przebijać. Owszem, wszystkim nam się to udało, ale mieliśmy ciężej.
    Jeśli młody człowiek chce się kształcić technicznie, a nie humanistycznie - to tylko technikum!
  • pawgas 27.04.13, 13:30
    Zgodze się z przedmówcą. Moż żona ukończyła technikum fizjoterapii i potem poszła na studia to róznica wiedzy jej a studentów po ogólniaku była kolosalna. Dobrze że szkoły średnie zaczynają dostosowywać swoją ofertę do zapotrzebowania rynku pracy bo socjologów, politologów czy innych cekawych specjalności naprawdę już starczy a dobrego montera z jakiejkolwiek branży znaleźć ciężko.
  • Gość: Vlad.H. IP: *.FTTH.ispfabriek.nl 27.04.13, 13:46
    z ta jedna roznica ze zakladacie ze jeden zawod zdobyty w technikum pozowli wam pracowac cale zycie.

    Moim zdaniem powinny istniec profilowane licea techniczne ktore dadza ogolne podstawy praktyczne tym ktorzy chca ksztalcic sie zawodow tak by mieli oni praktyczna oglade techniczna - kultura techniczna jest wazna, z drugiej strony moge zrozumiec ze sa tacy dla ktorych wbicie gwozdzia czy wymiana przelacznika jest problemem nie do przejscia - zwyczajnie nie maja predyspozycji nie ma co na sile ich uszczesliwiac.

    Zasada ktora mozna zaobserowac w Europie zachodniej jest roznorodnosc - z jednej strony tlumy "artystow" (z ktorych wiekszoscma pozniej depresje i jest trwale bezrobotna) z drugiej osoby ktore dosc wczesnie konca edukacje i do konca zycia wciagaja przewody na budowac w sciany (ale nie odczuwaja tego jako specjalna dolegliwosc - przy czym warto pamietac ze prcowac bedziemy do co najmniej 67 roku zycia a w praktyce do 72 - 75 i dobrze byloby posiadac kwalifikacje ktore pozowla nam pozostac aktywnymi zawodowo wlasnie po 70).

    Poza tym pomijacie tu jedna istotna rzecz - pasje i zainteresowania - wiekszosc mlodych ludzi posiadajacych zainteresowania nie ma problemu z wyborem kierunku edukacji (trafniej badz nie ale jednak jest jakis wybor) - najgorzej jest z tymi ktrorzy nie posiadaja zadnej pasji, zadnych zainteresowan, zadnego hobby i tu pojawia sie problem ich rodzicow, pasji, hobby, zainteresowan rodzicow a wlascwie ich braku - odpowiedzcie sobie sami czy macie jakas pasje ktora dziecko mogloby sie zarazic - bez pasji praca staje sie uciazliwoscia a z pasja - przyjemnoscia.
  • Gość: kropka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.13, 23:22
    Gdzie widzisz założenie o pracy w zawodzie przez całe życie?
    Wg mnie lepszym startem jest technikum, a potem ew. studia w tym samym kierunku, bo to daje względną łatwość zarabiania na życie.
    W wieku 16 czy nawet 20 lat nie da się przewidzieć, co się będzie chciało i potrafiło robić po 70tce. O to się trzeba wg mnie zacząć martwić koło 55-60 roku życia.
    Planowanie na 50 lat do przodu jest zwyczajnie niemożliwe.
  • Gość: Vlad.H. IP: *.FTTH.ispfabriek.nl 28.04.13, 00:20
    z wielu wypowiedz wydaje sie przebijac zalozenie ze technikum da ci prace dzieki ktorej bedziesz zarabial na zycie az do szczesliwej starosci.

    No a niestety tak nie jest.
  • Gość: kropka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 00:52
    Technikum daje większą łatwość odnalezienia się na rynku pracy po szkole.
    Tylko tyle, ale i tyle.
    A co się robi ze swoim życiem dalej, to już całkowicie inna historia - przecież rośniemy, dojrzewamy, zmieniamy zainteresowania i fascynacje.
    Niemniej na początek drogi do dorosłości (słynne "mamo, tato, jestem dorosły/-a, sam/-a o sobie będę decydować"), gdy najlepiej jest móc po prostu w razie takiej chęci czy potrzeby na siebie zarobić, technikum (z maturą) jest wg mnie możliwie najlepszym pomysłem.
    Daje też łatwość równoczesnego studiowania (jeśli studia będą zgodne z wykształceniem technicznym) oraz pracy.
    Obecnie to wiele.
    A co będzie za 20-30 lat, to ani Ty, ani ja nie wiemy i nie jesteśmy w stanie przewidzieć. A może uda się pracować w jednym zawodzie do końca życia, chociaż na różnych szczeblach?
  • Gość: Ala IP: *.viator.plm11.pl 22.05.13, 14:13
    Ja ze swojego doświadczenia wiem co innego, studiowałam budownictwo na PG, mielismy kilka osób po technikum budowlanym. Myślałam, ze bedą radzili sobie lepie, bo tam już mieli przedmioty zawodowe. Niestety większośc odpadła po pierwszym roku. A mój wykładowca powiedział, że ludzie po technikum nie są przyzwyczajeni do takiej dawki wiedzy i nauki i nie wyrabiają. Przerasta ich to.

    Mimo wszystko uwazam, ze licea sa bez sensu.
  • adam.2x 27.04.13, 17:07
    Najwazniejsze aby zajmowac sie tym co czlowieka interesuje. Jesli cos robi sie z pasja to dyplom taki czy inny to nie ma duzego znaczenia. Te pasje trzeba w sobie odkryc i ona powinna byc przewodnikiem po szczeblach wyksztalcenia i kariery.
  • misiaczek1281 27.04.13, 21:33
    Ani matura ani studia nic człowiekowi nie dają...w życiu liczy się praca, pieniądze i znajomości...cóż że magister skoro bezrobotny gołodupiec? Buuuuhahahaha
  • Gość: Vlad.H. IP: *.FTTH.ispfabriek.nl 28.04.13, 00:25
    bez matury - mozesz studiowac ale nie musis i tym sie rozni posiadanie matury od jej nieposiadania.
  • misiaczek1281 27.04.13, 21:40
    Kogo wolałybyście za męża drogie panie? :

    1. Pracowitego mechanika który ma swój warsztat i naprawia ludziom samochody zarabiając
    4 tys.zł miesięcznie który przez ostatnie 5 lat pracował i uskładał 150 000 zł

    2. Bezrobotnego magistra który ma dwie lewe ręce do roboty a przez ostanie 5 lat nie pracował, i nie ma na koncie złotówki przy duszy (tzw. gołodupiec)?

    Podpowiedź: 90% kobiet woli pierwszą opcję...wniosek: matura i studia w praktyce nic człowiekowi nie dają hehe ;-)
  • Gość: Pani IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.04.13, 23:10
    Dorzuć jeszcze żeby gloryfikować brak edukacji, że lewus magister jest impotentem, a pracowity fizyczny zna ars amandi na poziomie francuskiego żigolo. A jak dodasz, że ma lewus magister jeszcze wrodzoną rzeżączkę wybór powinien być już na poziomie co najmniej 60% na niewykształconego:)
  • Gość: pani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.13, 23:15
    Mechanik ma parę opcji:
    1. mieszka z rodzicami
    2. mieszka w wynajętej maciupeńkiej klitce
    3. średnie mieszkanie lub domek wygrał na loterii.
    Innych opcji przy życiu za 1500 pln miesięcznie raczej nie widzę.
    Dodałabym do tego, że albo nie jeździ nigdzie na wakacje, albo spędza je w sposób typu namiot i piesze wędrówki, bo nic innego nie pozwoliłoby mu na zaoszczędzenie kwoty z przykładu.

    W przykładzie drugim dyskwalifikowałoby gościa to, że ma dwie lewe ręce do roboty.
    Zero pieniędzy mógłby mieć, o ile byłby pracowity i zaradny.
  • Gość: pani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.13, 23:24
    Zapomniałam jeszcze o opcji, w której mechanik ma lewe dochody np. z handlu kradzionymi samochodami, wtedy może mieć choćby i willę.

    Ale i tak nie zmienia to faktu, że nie wybrałabym go na swojego partnera życiowego.
  • anika31 22.05.13, 15:04
    Jest zapotrzebowanie na spawaczy, mogą zarobić naprawdę dobre pieniądze o ile faktycznie umieją spawać.
    wgóle dobry fachowiec może zarobić i na pewno nie będzie bezrobotny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.