Dodaj do ulubionych

Rozmówki ze szczecińskimi notablami

29.08.05, 21:28
Rozmówki ze szczecińskimi notablami

Mur

- Wybudowaliśmy mur... - zaczął Prezydent.
- Wyrósł mur! - podkrzyknął z boku Sufler.
- Znaczy wyrósł, sam znaczy, ten mur - ucieszył się Prezydent -
niespodziewanie wyrósł mur. I jest - dodał od siebie.
- Bardzo dobrze - zaszeptał Sufler.
- I bardzo dobrze, że wyrósł - dalej cieszył się Prezydent - bo inaczej
musiebyśmy go zbudować... - dojrzał Suflera dającego jakieś znaki - zbudować?,
wyremontować?, odnowić?, zburzyć?
Sufler skinął głową.
- Więc jak jest zbudowany, to można go zburzyć - załapał Prezydent - zaczynamy
jutro..., to burzenie... - utkwił wzrok w Suflerze - rozbieranie?...
- Ok - wysapał Sufler.
- Zaczynamy od góry - Prezydent zdjął marynarkę - przez co nie ryzykujemy
zawału... - dojrzał jakiś znak - serca?..., zawalenia?, że mur się zawali?
- Uff... - stęknął Sufler.
- ... a będziemy go powoli rozbierać...
- Tak trzymać - potwierdził Sufler.
- ... a nawet trzymać rozbieranie jak najdłużej ... - utkwił wzrok w wijącym
się Suflerze.
- ... bo dzieli... dzielący?... działka?... działkowy mur? ... dom? ...
altanka? - Sufler machał i migał - pojedyńczo?... cegła po cegle? ale dlaczego
moją altankę?
- Bo niezgodna z prawem - wykrzyknął Sufler w prawdziwym uniesieniu.
- Altanki nie pozwolę! - zdeklarował energicznie Prezydent i znów wlepił oczy
w Suflera.
- Aha!! Mur... cegła po cegle... - zaskoczył jak dieslowski silniczek -
rozbierzemy mur cegła po cegle...
- Średnio ci idzie - ocenił Sufler.
- ... jak rozebraliśmy średniowieczną basztę - Prezydent na moment odzyskał
pamięć - ... też dzieliła i ...
- Kończ już - zaryzykował Sufler.
- ... dzieliła i źle skończyła... - ciągnął Prezydent.
- O Boże - wyrwało się Suflerowi.
- ... i nawet Bóg dzielnikom nie pomoże, my ich dokładnie rozbierzemy...
Sufler rwał włosy z głowy.
- ... taka w nas siła, siła żywiołu, ...
Sufler rwał włosy z klatki piersiowej.
- ... huraganu, co w tych upałach jeszcze si" umocnił...
Sufler rwał włosy spod pachy.
- ... i teraz się zbliża do niewypowiedzianych wielkości...
Sufler rwał włosy z pozostałych części ciała.
- ... i dlatego daję wam anioła, aby miał was w opiece przed rozbieraniem...
Sufler upadł na kolana.
- ... tak mi Święty dopomóż, ...
Sufler padł martwy
- ... amen.

Edytor zaawansowany
  • menel1 29.08.05, 21:30
    ja takich pie..nie pisze nawet jak jestem nawalony jak stodola.
  • germanus 03.09.05, 14:51
    Rozmówki ze szczecińskimi notablami

    Mandat 1

    - No, panie kierowco, i co my tu mamy? - zadzieńdobrował Policjant.
    - Ja mam odłożone wczorajsze gazety, więc będę czytał dzisiaj - odpowiedział
    zgodnie z poczuciem własności Negocjator.
    - Coś krzywo zaparkowany - szczerze ocenił Policjant - ten samochód znaczy...
    - Myślę, że normalnie - równie szczerze odcenił Negocjator.
    - Nieee bardzo...
    - Każdy ma swój prywatny osąd.
    - Krzywo, czyli nieprawidłowo - obrazowo objaśnił Policjant.
    - Nie sądzę, żeby tę sytuację, która niestety staje się nieprzyjemna, delikatnie
    mówiąc, należało jeszcze potęgować jakimiś grami typu...
    - Do tego na wjeździe - dalej objaśniał Policjant.
    - Nie jest to zręczna dla mnie sytuacja, uczciwie to mówię, i z tego powodu nie
    chciałbym jej tutaj komentować.
    - Dokumenciki proszę.
    - Jeżeli chce się podjąć różne konieczne kroki formalne, to są też po prostu
    oczywiste wymogi, konieczności, szkoda nawet o tym debatować - stwierdził
    Negocjator wręczając paiery.
    - Ne-go-cja-tor... - odsylabował bardzo głośno Policjant - czy tak?
    - Rozmowy, rozmowy, rozmowy, tutaj nie ma innego pomysłu.
    - Zna-ko-mi-ty...
    - Tu sytuacja się nie zmieniła - przyznał Negocjator.
    - Ciekawe nazwisko i imię...
    - Ja mówię o czymś wyjątkowym, o takiej wielkiej akcji...
    - Policji prywatne działania obywatela nie interesują - zadeklarował Policjant.
    - To jest strasznie kosztowne.
    - Co jest kosztowne? - Policjant zaniepokoił się możliwością nadinterpretacji.
    - Jeżeli Europa wykona ten skok, to my po prostu pozostaniemy w tyle.
    - Z tyłu też źle zaparkowane.
    - Musimy się orientować, oczywiście, żeby móc oddziaływać na sytuację...
    - Ja niczego nie muszę - sprostował Policjant - wykonuję swoje obowiązki.
    - Tutaj jest niestety gorzej. Słyszeliśmy ostatnio, kiedy była ta debata w
    Austrii...
    - Jaka debata? W jakiej Austrii?
    - Oczekują dłuższych okresów przejściowych, obawiają się napływu polskiej siły...
    - Jakiej siły? Nie ma takiej siły, która uratowałyby cię przed odbiorem mandatu
    - stwierdził Policjant niechętnie, bo w przeciwieństwie do politykierów nie
    lubił demonstracji, a szczególnie siły.
    - To, że jest to coś chwilowego, przejściowego przed wyborami, jest oczywiste -
    brnął Negocjator, a Policjant coraz mniej rozumiał.
    - Więc nie przeciągając, tej, jak sam stwierdziłeś, niezręcznej dla ciebie
    sytuacji - powiedział kończąc pisanie - tu jest mandat na 200 złotych za
    popełnione przekroczenie.
    - Nie ma takich standardów w Polsce i na świecie, że powie się...
    - To są standardy ruchu drogowego...
    - Myślę, że jesteśmy tutaj skazani na porozumienie.
    - Nie ma porozumień z Policją. Bo być nie może - Policjant zaczął się obawiać
    Neocjatora, że go zagada.
    - Myślę, że te zdania są mocne, ale niekoniecznie oddają do końca problem... -
    mimo to ciągnął Negocjator.
    - Więc jak, przyjmujesz mandat, czy pisać odmowę? - Policjant tracił pewność, bo
    przecież nie cierpliwość.
    - Myślę, że i jedno, i drugie.
    - Jedno czy drugie? - uparł się Policjant.
    - To to nie jest spotkanie przedwyborcze? - zaskoczył Negocjator wyciągając rękę.
    - I tak powiedział były związkowiec, Znakomity Negocjator - podsumował Policjant
    w tęże rękę wlepiając mu mandat.

    Lekko słabiej zorientowanym w tematyce negocjacji i technikach Negocjatora
    podpowiem, że wszysctkie jego wypowiedzi (z wyjątkiem końcowego zdziwienia) są
    autentyczne.
  • germanus 05.09.05, 05:20
    Rozmówki ze szczecińskimi notablami

    Cenzor

    - Pędzisz gdzieś? - spokojnie i może troszkę za cicho spytał Miś - Dzień dobry,
    Pośle!
    - Ciągle w biegu, ciągle ganiam, zawsze rozrywany - w miejsce przywitania
    wyrzucił z siebie Poseł - chwili nie mam ... - i zaczął biec.
    - To ja cię skreślam! - rzucił za nim Miś - Bywaj!
    - Tak? A o co chodzi? - posłusznie stanął i spytał Poseł.
    - Już o nic - skonkretyzował Miś.
    - Ja i moja zawsze służąca szerokiemu społeczeństwu partia jesteśmy żywo
    zainteresowani skreślaniem... - zaplątał się Poseł.
    - A może społeczeństwo nie jest zainteresowane tobą i partią... ?
    - Takiej możliwości nie ma...
    - Przedstaw sobie, że ja od 1980 roku interesuję się tylko wybranymi tematami...
    - Że też cenzura cię wówczas puściła...
    - Że co?
    - Już nic - Poseł próbował uspokoić atmosferę - takie luźne wspomienie...
    - ... i jednym z tych tematów jest historia cenzury...
    - Ciekawe - zauważył Poseł jakby powściągliwie - a co ja mam z tym wspólnego?
    - Więc siedzimy sobie z cenzorem, oczywiście Mistrzowie są obecni, kilku
    mniejszych filmowców, i leci film...
    - Streszczaj się, nie mam czasu - przypomniał sobie Poseł.
    - Twój problem... - Miś powoli obtarł oczko - muszę uważać na to oczko -
    zwierzył się Posłowi - bo mogę je zatrzeć...
    - Mimo wszystko, byłoby szkoda - Poseł wykazał się misiowym podejściem.
    - Cenzor ryje... ale nawet nie wiesz, jak ryje - kontynuował kolaudacyjne
    zwierzenia Miś - myślimy sobie, nie jest źle, ryje, może puści...
    - Jak widać puścił... - wymądrzył się Poseł.
    - Nastała cisza, patrzymy po sobie, a cenzor na to "puśćcie mi to jeszcze raz,
    bo tak się śmiałem, że nic nie wiem".
    - Puściliście?
    - A on za nożyczki i wyciął prawie 20 minut najlepszych momentów - zapłakał Miś.
    - 17 minut - poprawił go Poseł.
    - Najlepszych!! Tak się starałem!
    - Wystarczy z powrotem wkleić - Poseł znany był z rozsądnego rozwiązywania
    nierozwiązywalnych problemów.
    - Najpierw trzeba znaleźć - jeszcze rozsądniej zauważył Miś - nigdzie nie ma -
    dodał.
    - Znajdzie się... - zlekceważył trudności Poseł.
    - Rzecz w tym, że kilkoro archiwistów szuka tego od lat - Miś był na bieżąco - a
    ty skąd wiesz, że 17? - dodał mrużąc uszko zamiast oczka.
    - Nie mruży się uszka - pouczył go Poseł.
    - Chyba wiem, co mrużę, jak mrużę - odciął się Miś - maczałeś w tym swoje brudne
    paluchy! - oskarżył Posła.
    - Wcale nie takie brudne, myłem przedwczoraj - odgryzł się Poseł - i w czym niby
    maczałem?
    - "To był paszport" - zakrzyknął nagle Miś - byłeś i jesteś cenzorem!
    - "Jestem wesoły Romek" - odpowiedział Poseł.
    - Jesteś cenzorem od spotkań, debat, rozmów, dyskusji, problemów - ocenił Miś -
    cenzorem zwykłego życia zwykłego obywatela Ryszarda Nowohuckiego.
    - Ochódzkiego... - poprawił Poseł.
    - Nawet nazwisko kazałeś zmienić...
    - Ależ ja jako harcerz nie mam z tym nic wspólnego - zarzekł się Poseł-Harcerz.
    - A teraz cenzurujesz życie naszego miasta... - Miś do czegoś zmierzał - bardzo
    dobrze ci w tym krawacie...
    - Też tak myślę - zgodził się Poseł gładząc jedwabik wierzchem dłoni.
    - ... który komuna uszyła ci wiele lat temu, a który w końcu cię zadusi -
    spuentował Miś i zanucił na melodię motyla - "Cenzorem byłem..."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka