jestem zła Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem zła i już, przyszłam wywlec swoje frustracje. Najchętniej skopałabym
    worek mąki i rozbiła kilka talerzy. Kto sie dołączy?
    • Gość: andreas IP: 217.116.110.* 01.08.06, 23:56
    • Gość: Ja IP: *.aster.pl 01.08.06, 23:56
      Ja skopalabym kogos, walnela komus...i wywrzeszczala swoje frustracje wprost do
      nieba !!!
    • Gość: gosisko IP: *.chello.pl 01.08.06, 23:57
      Mam cię skopać Andreasie?:)
      • nie robie kanapek, nie sprzatam, nie robie nic...
        oprócz tego co prawdziwe misie lubia najbardziej dla swoich misieczków...

        Ale mamze 176 cm i 70 kg...

        Ale siem poswiecem, kop ile wlezie bo mnie sie nalezy...

        Kolega wszedł do mojego biura rozejrzał sie i powiedział,
        że nigdy jeszcze nie widział takiego burdelu u mnie,
        a to dziewczyna na urlopie po prostu jest....

        Należy mi się!
        • Gość: gosisko IP: *.chello.pl 02.08.06, 00:24
          Uważaj, kiedyś cię napadnę znienacka i dam popalić. Za nas biedne, cierpiące
          kobiety, wypruwające sobie żyły dla niewdzięcznych mencizn!:D

          Ostatnio czekałam 11 h aż umyje 3 talerze (bezskutecznie), chyba nie jesteś aż
          tak ekstremalnym leniwcem.
          • Niestety, jest gorzej, ale nie bendem tu opisywał,
            bo niektórzy mnie lubia, to nie zrobiem im tego,
            a tym co mnie nie lubiom, to nie dam tej satysfakcji...

            Ale jest gorzej.... duzo gorzej, dlatego jadam po barach i pubach
            --
            pozdrawiam
            andreas
          • Gość: dz14d IP: 80.53.41.* 02.08.06, 00:55
            Nie potrafisz w czytelny sposob powiedziec swojemu chlopu jak wazne sa dla
            Ciebie pewne rzeczy i dlaczego tak bardzo Ci na nich zalezy. Potem masz problem
            z agresja i jestes sfrustrowana, w koncu i tak wybuchniesz ale On odbierze to w
            kategoriach awantury zastepczej i zbagatelizuje. Moze powinnas popracowac nad
            asertywnoscia i wyrazaniem emocji w sposob konstruktywny?
            Mezczyzni cenia czytelnosc regul gry, cenia sobie jasne zasady, wyraznie
            okreslone i poprawnie zdefiniowane. Prosze pomysl nad tym, byc moze wystarczy
            spokojna i szczera rozmowa, bez awantur, wyzwisk i tluczenia talerzy.
            • Popieram wyważone i stonowane stanowisko dz14d. Gdy i to nie pomoże, idźcie raz
              jeszcze na nauki przdmałżeńskie.
              --
              Każdy lustruje własne lustro !
              • Gość: e.beata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 08:17
                Zmywać potrafi, bo przecież Tobie pomagał i to całe ;-) trzy miesiące.
                No to problem nauki masz przynajmniej z głowy.
                Nie jest najgorzej ;-)
                A jak wyglądał jego dom rodzinny? Jak wszystko robiła mamusia to ciężko będzie.

                Punkt pierwszy - rada powyżej.
                Punkt drugi - Może weź go pod włos i podkadź jakiego SUPER męża ma koleżanka.
                Że to mężczyzna który nie boi się związku partnerskiego, wyprzedza kumpli o 20
                lat, szanuje kobietę, rozumie... Jak wszyscy jej zazdroszczą. Bo to dowód że on
                ją NAPTRAWDĘ kocha, pomaga jej, wie na czym polega WSPÓLNY związek itp.. ((ale
                uważaj bo moz esię obrazić, musisz wyczuć nastrój i uważać na słowa ;-)))

                A jak nie pomoże to jestem za talerzami jednorazowymi - dla niego.
                Kanapkami do pracy dla siebie.
                Gdyby w jakis inny sposób tobie w domu pomagał to co innego, ale skoro nic nie
                robi...

                A tak naprawdę musicie się dogadac. Póki macie krótki staż, póki nie ma dzieci,
                psa i wielu wspomnień i wielu innych rzeczy wspólnych w domu ;-)))))

                • dlatego mnie osobiście odpowiada model super partnerski: ja swoje mieszkanie,
                  on swoje mieszkanie i spotkanka raz tu a raz tu. żadnemu pasozytowi kanapeczek
                  do pracy czy sniadanek nie robiłam i robic nie będę. no chyba, że zakocham sie
                  w chłopie pozbawionym rąk.
                  --
                  KOTY rządzą
            • Gość: gosisko IP: *.chello.pl 02.08.06, 09:34
              dz14d - nie mam problemów z agresją, może nie zauważyłeś ale mój post był lekko
              ironiczny, takie mam głupie poczucie humoru. Gdzież na Boga napisałam, że robię,
              chciałam zrobić, będę robić awantury i go wyzywam?:) Czytając twoje rady,
              aczkolwiek dobre... Powiedzmy, że odebrałeś mnie zbyt serio.

              Tak na marginesie: rozmowa mnie czeka bo nie mam problemów z asertywnością,
              krótka, treściowa i mobilizująca.
              • gosisko - troche sama sobie zaprzeczasz no i w koncu to masz problemy z chlopem
                czy nie?
                W watku widac flustracje a teraz mowisz, ze to tylko glupi humor.
                Jak nie masz problemow z asertywnoscia to bardzo dobrze. Dialog z mezczyzna
                jest zawsze potrzebny ale staraj sie go prowadzic w nieco innym stylu niz tutaj
                w tym watku bo moze Cie Twoj mezczyzna nie zrozumiec... jak to zrobilo wielu z
                nas.

                ps.
                ja dodatkowo wyczytalam, ze jestes szczupla, z pozoru energiczna kobietka,
                szukajaca kolegi do "poszamotania" na czas 2-tygodniowej nieobecnosci twojego
                partnera.
                • Gość: gosisko IP: *.chello.pl 02.08.06, 11:28
                  Oka, to chyba nie forum dla mnie:). Za dużo tego jak na moją biedną głowę,
                  więcej się nie będę oddzywać.

                  PS: Nikogo nie szukam, to już typowa nadinterpretacja.
                • Gość: dz14d IP: 80.53.41.* 02.08.06, 23:01
                  a mi glupio ze sie odezwalem... chyba zaczne opisywac swoje stany emocjonalne na
                  forum...
                  • albo w blogu;-)
                    • Gość: dz14d IP: 80.53.41.* 02.08.06, 23:23
                      mowie o prawdziwych problemach emocjonalnych, stanach lekowych czy jedzeniu
                      kalafiora albo piciu maslanki truskawkowej "Robico" (tu wchodzi muzyczka ze
                      spotu reklamowego z Dogmy)
                      • a ja się zasłuchałam w "The whiter shade of pale",
                        jestem mięczak;-)
                      • Gość portalu: dz14d napisał(a):

                        > mowie o prawdziwych problemach emocjonalnych, stanach lekowych czy jedzeniu
                        > kalafiora albo piciu maslanki truskawkowej "Robico" (tu wchodzi muzyczka ze
                        > spotu reklamowego z Dogmy)

                        - wiesz, ze dla innych, z ktorych pokpiwasz, to sa tematy wazne? Dla nich
                        ekonomiczne problemy swiata, polityka czy wojny sa jakby za szyba a liczy sie
                        to co bezposrednio ich dotyka. Przekora sie we mnie obudzila;)
                        • Gość: dz14d IP: 80.53.41.* 04.08.06, 02:38
                          a czy ja zartuje? dla mnie powazna sprawa jest zjedzenie kalafiora - sam musze
                          kupic, zaplacic, przygotwac, garnki umyc - to wlascwie epopeja. Albo taka
                          maslanka - przez prawie 3 tygodnie nie moglem na nia trafic i zmuszony bylem
                          siorbac rozne wynalazki, ile to ja sie nalazilem i w Tesco i w Auchanie... nie
                          ma (do Carefoura nie laze bo za daleko)...

                          Przekora czy nie bede bronil tego co napisalem, ja wiem ze dla kogos moje
                          klopoty moga byc smieszne ale dla mnie sa one najwazniejsze i mam zamiar pisac o
                          tym na Szczecinskim forum GW! (bo to jest moj kotek i bede z nim robil co bede
                          chcial! ot co).
                          i tez lubie fasolke szparagowa!
                          • chcesz naprawiac swiat a ludzie beda dalej tacy jacy sa. Nie wiem czy to dobre
                            czy zle, ze forum sie rozdrabnia ale mysle, ze milo mi bylo przeczytac niektore
                            posty kodem pisane a zupelnie nie zwiazane z naszym miastem;)

                            ps.fasolka z maslem i bulka tarta rzadzi!
                            • Gość: dz14d IP: 80.53.41.* 04.08.06, 12:48
                              ja i naprawa swiata? bez przesady - swiat ma wady projektowe - niech naprawia go
                              ten co go zepsul - glowny budowniczy...cholera...

                              No a te "posty kodem pisane" ale jak one nie zwiazane z naszym miastem? -
                              absolutnie scisle zwiazane! no i mozna je pisac bez 1337. Jesli kogos lubie a
                              lubie kitke to o tym mowie - przeciez to nic zdroznego - zreszta ludzie chyba
                              jakos sie dziwnie zachowuja - jak ktos kogos lubi to juz pewnie kreci, a jak
                              kreci to co najmniej codziennie dochodzi do seksu. Przypomina mi to wypowiedzi
                              kolegi ze Slaska - erotomana gawedziarza. Wychodzil on z zalozenia ze jak sie
                              dziewczyna do niego usmiecha to sie chce z nim calowac a jak chce sie z nim
                              calowac to i chce sie z nim bzykac... stad wyprowadzal proste zalozenie ze kazda
                              kobieta ktora sie do niego usmiecha chce sie z nim bzykac...

                              fasolka szparagowa z maslem i bulka tarta rulez ale tak samo lubie kalafiora -
                              koniecznie malo soli bo niezdrowa.

                              Milego dnia zycze!
                          • odwal się od kotków.
                            --
                            KOTY rządzą
                            • Gość: dz14d IP: 80.53.41.* 05.08.06, 02:35
                              obawiam sie ze racje maja znajomi chinczycy ze najlepszy kot to kot w warzywach
                              z ryzem... mlode kocieta sa podobno delikatne i bardzo smaczne!
              • Gość: andreas IP: *.orange.pl 02.08.06, 11:12
                nie słuchaj ich!
                Ich nikt nie kocha, to takie rady daja...
                Każdy sobie, zobacz co to za zwiazek?
                Zwiazek, to jak firma kazdy robi cos co potrafi dla wspolnego dobra!
                Wyobraz sobie firme, w której co trzy dni nastepuje zmiana na stanowiskach...

                Jak kochacie sie, to on na ten przykład ma dobra prace i przynosi szmal,
                bo Ciebie kocha i oddaje Tobie by zapewnic byt czy luksus...
                A TY go kochasz i tez dajesz swoja pomoc...

                Razem musicie podtrzymywac ten ogien w kominku,
                ale on narabie drewna i przyniesie, a Ty pilnujesz ognia!

                Wyobraź sobie przychodnie w której lekarze zamieniają sie specjalnosciami,
                żeby było równo...
                Wyobraź sobie, że to Ty zrzucasz wegiel czy wnosisz szafe...

                Nie słuchaj ich, to zazdrośniki, chca by wszyscy byli nieszczęśliwi!

                Zrób kanapki mu, a on na pewno odwdzieczy sie Tobie
                pocałunkiem, pierścionkiem, moze kwiatami
                albo wypadem nad morze niespodziewanym... ot miłością.
                Czyż to nie piekne takie uzupełnianie sie!!!

                To nie jest zwiazek homoseksualny w którym partnerzy są równi i tacy sami!
                Kazdy z nas ma jakąś role do spełnienia na swiecie, tu i w rodzinie...
                Każdy inną!

                Róbmy swoje!

                • nie daj sie omamic andreasowi i jemu podobnym;))
                  Zwizek partnerski polega na tym, ze malzonkowie dziela sie sprawami domowymi.
                  Inna rzecz kiedy mezczyna jest jedynym zywicielem rodziny i ciezko pracuje a
                  inna kiedy razem pracujecie i wykorzystywanie kobiety w domu jest nieetyczne.
                  Mysle, ze zawsze mozna sie ulozyc i zyc kompromisowo czyli kiedy obogu jest
                  dobrze a nie tylko jedej osobie.
                  • Gość: andreas IP: *.orange.pl 02.08.06, 11:47
                    jezeli w zwiazku ktokolwiek czuje sie wykorzystywany,
                    to to nie jest zwiazek dwojga ludzi kochajacych się!
                    A jakas walka o podporzadkowanie...

                    Jak sie kochaja, to razem pchaja ten wózek,
                    ktos jednak musi pchać, a ktos kierować!

                    Jak kto mały i lekki, to kieruje...
                    a silny pcha, to dalej sie zajedzie niż gdyby było na odwrót...

                    Ale powtarzam, to musi byc poczucie wspolnego celu, miłości,
                    a nie wykorzystywania!
                    Ma racje Kiciara, objgu musi byc dobrze!
                    Czasami przychodza takie momenty, załamania,
                    wspolnie nalezy sobie odpowiedzieć, przypomniec po co...
                    I jedziemy dalej z tym koksem albo wysiadka!!!
                    To nie ten kamieniołom!

                    Zobacz oni nawet na zartach sie nie poznali,
                    tacy sa poważni i nieszczesliwi dopatrujac sie wykorzystywania
                    w kazdym słowie czy czynie osoby z która sa!

                    Pomysl czy to sens żyć i tylko nie dawać sie wykorzystywać,
                    a nie dawac miłość i wszystko co moze sie najlepiej zrobić
                    dla wspólnego podtrzymania ognia w kominku...

                    Jak ktos boi sie być wykorzystywanym i ma takie poczucie,
                    to powinien jak Asia sugeruje nie wiazac sie i mieszkac osobno...
                    pełna niezależnośc, ale nie ma tu miłości wtedy!
                    Tylko wykorzystywanie wzajemne....
                • już wolałabym być gejem niż służącą, sprzątaczką, praczką, sprzątaczką i
                  kochanką w jednym.
                  --
                  KOTY rządzą
                  • zwiazki nie jedno mają imię,
                    niekoniecznie wg widzimisię LPR,że jest to polska rodzina z tradycyjnym
                    podziałem obowiązków,gromadką dzieci i zupą za słoną;
                    >każdy z nas jest inny i na innym etapie świadomosci swoich praw
                    • andreasowi tylko służalczość kojarzy się z miłością. nie dociera do niego, że
                      miłość u niektórych nie oznacza utraty wolności.
                      --
                      KOTY rządzą
                      • Gość: andreas IP: 217.116.110.* 02.08.06, 14:36
                        nie to raczej Wam miłe panie, a szczególnie Asi miłośc kojarzy sie
                        z wykorzystywaniem, praniem, sprzataniem....
                        A nie ze wspólnymi wyjazdami czy wypadami na impry czy do teatru,
                        nie z przyjemnosciami i czułoscia!

                        Pewnie Wasz system, to kazdy sobie,
                        takze opłaty po połowie i jedzenie,
                        a górke kazdy sobie zatrzymuje, jak każdy sprzata!
                        Pełna rodzielnośc od wykorzystywania i miłosci!!

                        Ja wole wspólne dążenie do celu,
                        dzielenie sie przychodami i obowiazkami,
                        ale takze przyjemnosciami i praca...

                        W miłosci nie bede wyrzucał ukochanej osobie,
                        ze daje pieniadze, ze finansuje jej kosmetyczke i fryzjera,
                        ze kupiłem jej auto, że zabrałem na wycieczke...
                        ale bede sie cieszył, ze moge byc z nia i sie cieszyć,
                        ze razem jestesmy...

                        Powtarzam, jak ktos czuje sie wykorzystywany,
                        to NIE JEST TO MIŁOŚC!
                        Dla osoby kochanej oddam wszystko co mam i nie powiem,
                        ze mnie okradła!!!

                        Stajemy sie jedna osoba
                        i lewa reka nie ma pretensji, że prawa siega po wszystko,
                        a prawa nie zali sie, ze lewa nic nie robi...i ze jest wykorzystywana!

                        Takie to normalne i naturalne!
                        Jak jestem silniejszy od mojej partnerki,
                        to obronie ja i przytule i utrzymam...
                        i nie wypomne ani słowem!

                        Ale jak kto woli czy chce inaczej,
                        wspolna kasa, po połowie kazdy i dyzury w praniu i sprzataniu,
                        a kazdy ma wychodne osobno na impry...
                        to prosze bardzo, ale prosze nie nazywajcie tego miłoscia,
                        ale UKŁADEM po prostu!
                        • Gość: andreas IP: 217.116.110.* 02.08.06, 15:04
                          tak i jeszcze jak Asia wspomniała,
                          najlepiej mieszkac oddzielnie i tylko na seks sie umawiać...
                          czy za ustalona opłate?

                          Ale to juz nie jest zwiazek, ale powtarzam zimny układ...

                          Znam takie osoby, bardzo sa mało czułe i wrazliwe,
                          za to sa tak zastraszone przed wykorzystywaniem,
                          ze nawet jak sie poprosi o cos, to powiedza siegnij sobie sam!

                          A to własnie strach przed wykorzystywaniem!!!
                          Takie osoby były zapewne silnie skrzywdzone,
                          moze wykorzystane i porzucone, moze zabrakło miłosci...
                          I tylko z tym kojarzy im sie zwiazek hetero!

                          Tylko tyle, ale to jest nieprawda,
                          bo zeby ktos chciał pracowac i dawac drugiej pieniadze,
                          zeby chciał chronic i bronic,
                          chciał dbac i troszczyc sie...
                          byc gotowym na wszystko!
                          To jest miłość!

                        • a dla mnie to wieczne randki z ukochana osobą. właśnie wspólne wypady,
                          spotkania, wyjścia. miłość a nie uzależnienie.
                          --
                          KOTY rządzą
                          • Gość: andreas IP: 217.116.110.* 02.08.06, 15:28
                            tak masz racje, to wieczne randki.... cudowne takie!
                            Ja tak mam... to jest piekne!

                            Ale nie ma wspólnego rozwiazywania problemów,
                            wspolnego zdobywania swiata,
                            wspólnej walki o LCD czy zmywarke albo domek....

                            Masz racje, to tylko randki i oddzielnośc, niezaleznośc od siebie...
                            Bo miłośc jest nie tylko w niedziele i na randce,
                            ale i w kryzysach, a nie zamykanie sie w domu i mowienie,
                            ze dzis nie, bo mam problem spotkamy sie jutro!

                            Kazdy ma wybór czy chce miłość i zwiazek na dobre i złe,
                            czy tylko spotkania z usmiechem i kwiatkami!

                            Ja preferuje wariant Twój Asiu....
                            kazdy sobie i problemy zostawiamy swoje w pracy czy w domu...
                            Jest wtedy fajnie i cudownie i tak bajkowo,
                            za kazdym razem!

                            Ale to nie jest pełne, nawet to jest ubogie takie...
                            bo w pewnym momencie jest bez różnicy czy spotkam sie z ta czy tamta,
                            bo własciwe nie znam tak naprawde ani tej ani tamtej....

                            Pamietaj, ze łacza nie tylko przyjemnosci,
                            ale właśnie i problemy z którymi borykamy sie nacodzień...
                            Nawet wymiana uszczelki czy okien,
                            a juz nie wspomne o chorobie czy innych kłopotach,
                            w których druga osoba nam pomoze i podzieli sie...
                            wiemy, ze nas zna i mozemy na nia liczyc...
                            ze nie powie, że jej nie ma w domu albo musi wyjechać!
                            • nie wyklucza się jedno z drugim. co innego choroba, bo wtedy miejsce
                              zamieszkania nie jest problemem. wspólne zdobywanie włąśnie świata najlepiej
                              wychodzi. bo przy wspólnym mieszkaniu to mozna tylko dzielnicę zawojować.
                              uszczelkę potrafię wymienić sama a do okien to większość wzywa fachowca.
                              --
                              KOTY rządzą
                        • andreas,
                          pięknie opisałeś idealistyczne pojęcie związku
                          zbyt to utopijne jednak,
                          "tak to tylko w erze"
                          • Gość: andreas IP: 217.116.110.* 02.08.06, 15:55
                            tak bo w zyciu mamy rózne problemy,
                            nie jestesmy idealni...
                            musimy sie znosic i to jest miłośc,
                            mimo wszystko i dlatego!

                            Wiem, tego nie ma...
                            Wiem, ja tez wole spotykanie sie od czasu do czasu...
                            wspólne wyjazdy, impry i tyle!
                            To prostsze i łatwiejsze!

                            Liczmy tylko na siebie,
                            a sprzataczke mozna zatrudnić albo mame poprosić.
                            Obiady dobre w restauracjach!
                            A bratnia dusze co by sie przytulic i pozalić znajdzie sie na forum....

                            Gdzie nam bedzie lepiej...
                            cała kasa tylko dla nas!
                            Ot, czasami tylko łańcuszek czy kwiatki...
                            i całusek na koniec: -Bedziemy w kontakcie! Pa kochanie!
              • Gość: dz14d IP: 80.53.41.* 02.08.06, 22:52
                a jesli ironizowalas to przepraszam za moj upierdliwy i belfrowski ton. Nie
                pomyslalem ze mozna ot tak pisac o takich sprawach na forum...
                I ja tez lubie fasolke szpragowa.

                PS
                Zawsze staram sie traktowac serio kazdego interlokutora...
    • Gość: pawelo IP: *.ath.cx / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 11:41
      Pracuję na 2 etatach (kasa nienajgorsza), moja żona nigdy nie wyrzuciła sama
      śmieci, nie umyła okna czy podłogi, staram się jak mogę...a ona wiecznie jest
      niezadowolona i nieszczęśliwa, bo "źle ma w życiu"...bo "inne mają lepiej" (nie
      chodzi o mieszkanie, kasę czy samochód)

    • jak po niemiecku krzyknęłam od razu efekt widać,
      dziękuję uprzejmie
      • Gość: many IP: *.chello.pl 02.08.06, 13:54
        Do Gosiska. Zamiast siedzieć godzinami w kompie weż się za
        robotę w domu rozkapryszona księzniczko.
        • Gość: razem weselej IP: *.icpnet.pl 02.08.06, 15:35
          Kochanie idem z tobąm..co na drodze to nasze-sezon ogórkowy w pełni-ha hi he.
    • Gość: gosisko IP: *.chello.pl 02.08.06, 19:11
      Niektórzy tu popisali się wypracowaniami na temat związków. Ja swojemu nie mam
      nic do zarzucenia poza tym nieszczęsnym zmywaniem i przygotowywaniem posiłków 3
      razy dziennie - o tym pisałam na samym początku. Pal sześć obiad, nie każdy
      facet musi umieć gotować, ale nie pogardziłabym czasem zrobionym przez niego
      śniadaniem.

      Tyle na ten temat, a na zaczepki w stylu weź się do roboty nie odpowiadam, trąci
      to miłościwie nam panującym ministrem Romanem tudzież mało inteligentną zaczepką
      w stylu "powyzywajmy się".

      Tymczasem ktoś zarzucił mi brak asertywności, inny widzi agresora. Ludzie, każdy
      czasem ma prawo mieć zły humor i wyolbrzymiać. To by było na tyle.



      • Gość: dz14d IP: 80.53.41.* 02.08.06, 22:59
        Przeprosilem juz za swoj wyklad - zupelnie niepotrzebny, co wiecej nazby oschly
        i belfrowski - no coz - staram sie w zyciu po prostu rozwiazywac problemy.
        I tez lubie fasolke szparagowa.
    • Gość: e.beata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 23:48
      czy dobrze rozumiem?
      Ona posprząta, ugotuje z miłości a ty jej kwiaty i wycieczki?
      ;-)))

      Masz cholernie drogie gospodynie domowe.

      • Gość: andreas IP: *.orange.pl 03.08.06, 00:40
        tak po prwdzie to wszystko jest po trosze biznesem...
        interesem miedzy dwojgiem ludzi!
        Ktos cos daje czego innemu brak,
        a tamten otrzymuje czego potrzebuje!

        Czy to "płacimy" miłoscia za miłość...
        czy przyjemnoscia za pieniadze,
        czy wreszcie przyjaźnia za przyjaźń...

        Nawet dajać komus czy pomagając poprawiamy tez i sobie samopoczucie!

        I tu nie chodzi kto i ile razy bedzie sprzatał czy gotował,
        dla kochanej osoby nie patrzymy na to...
        Nie czuje sie wykorzystywany ani zmuszany,
        gdy kochana mi osoba "nakaże" posprzatać czy poprać albo ugotować...
        Ani tez nie czuje że wykorzystuje, gdy zrobi to ktos za mnie!

        Tak samo, jak nie mowie że mnie okradziono,
        gdy kochanej kupie złoty łańcuszek albo sfinansuje kurs...
        czy dam na fryzjera albo kosmetyczke albo sukienke!

        Wspólne wycieczki w miejsca wskazane przez kochana
        tez nie sa mordegą ani wyrzuceniem pieniedzy!

        Tylko tyle...
        Przyjacielowi takze jestem gotów sprawic prezent,
        tak jak i czesto otrzymuje różne...
        i nie uwazam tego za wykorzystanie!

        Ale kazdy ma swój sposób i na miłośc i na życie...

        I znajduje osobe, której taki sposób pasuje,
        która cos z tego ma!
        Przeciez nie ma nic na siłę....

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.