Przychodnia na Łuczniczej Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Na ogół jestem zdrowy, więc jestem dla rodzinnego pacjentem idealnym. Ta przychodnia jest niepubliczna z kontraktem z NFZ, za pacjenta, który nie bywa kasa leci, a nikt głowy nie zawraca. Aż przyszedł czas, że lekarz był mi potrzebny i zaraz zaczęły się schody. Te babsztyle w rejestracji (pielęgniarki, podobno, wstyd!) to coś w rodzaju "Misia" Barei, jakiś koszmarek, wiecznie coś żrą, odkładają słuchawkę, żeby telefon im nie przeszkadzał w swobodnej pogawędce, patrzą na pacjenta jak na kosmitę, są niezorganizowane i niekompetentne. O lekarce nawet nie chcę mówić. Dwóch pacjentów, dwóch przedstawicieli handlowych. Przy czym ci drudzy siedzą tam dłużej niż pacjent. Skierowania na badania nie dostałem, bo pani doktor nie dopatrzyła się niczego złego.
    Gastrolog, do którego udałem się prywatnie - dopatrzył się złego i dzięki niemu i pobytowi w szpitalu, gdzie problem mi usunięto wracam do zdrowia.
    Tzw rodzinna nie dała mi skierowania nawet na badania typu morfologia i OB. Za to dała receptę na No-Spa. To akurat mogę kupić BEZ recepty, ale jeśli tak się leczy, to dziękuję.
    Chcę zmienić lekarza rodzinnego, mam do tego prawo. Znacie jakiegoś dobrego? Jakąś sensowną przychodnię, gdzie lekarz leczy, a nie pertraktuje z chłoptasiami z firm farmaceutycznych?
    Można prywatnie, pewnie, ale dlaczego? Te proste rzeczy lepiej załatwiać w przychodni, a płacić za rzeczy naprawdę pilne, za specjalistów.
    Znacie?
  • Gość: pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:24
    też mam podobne zdanie o tej przychodni, zwłaszcza o paniach z rejestracji,
    całkowity brak kultury, jak w spożywczym za PRL-u
    lekarzy rodzinnych chętnych do pracy jest bardzo wielu
  • Gość: xx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:29
    Ja też! Rzeczywiście, Bareja jak żywy!...Też chcę zmienić przychodnię...
  • Gość: sprawiedliwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:38
    podobno pani kierownik ma "spore plecy" i nie musi dbać o pacjentów, a panie w
    rejestracji , to jej koleżanki i skarg się nie boją
  • Gość: magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 15:03
    te stare baby zastapic mlodymi ...zenada zauwazylam ze podejcie do pacjentow
    to pozostalosc niestety z krajobrazu tytulowanego tu misia :czego? niema ...nie
    wiem a paszla ty won jedna z druga ..
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 15:17
    Wszystkim przychodniom rodzinnym powinno zależeć na takim pacjencie. "Pani
    Kierownik " nie musi mieć sporych pleców bo to prawdopodobnie jest jej prywatna
    przychodnia i odchodzący pacjent to ją właśnie najwięcej kosztuje.
    Jest jeszcze sporo personelu bedącego mentalnie w socjaliźmie i nawet zmiana
    formy własności niewiele tu zmieniła. Nie da się z dnia na dzień tego zmienić
    tym bardziej że lekarze zatrudniający ten personel zwykle nie mają żadnych
    doświadczeń w zarządzaniu a jedynie miękkie serca...
    Cóż radzić - tak jak wszędzie - zasięgnij opinii znajomych, wejdź do różnych
    przychodni, popatrz a potem świadomie wybieraj. To w końcu Twoje prawo. Poszukaj
    lekarza o podobnym do Twojego temperamencie z którym potrafisz się
    porozumieć.Pewnie Ciebie przyjmie pod swoją opiekę. Tylko tacy lekarze mają
    zwykle więcej niż przeciętną ilość pacjentów stąd dłuższe kolejki. Ale jest
    przecież rejestracja na godzinę..Jak masz małe dzieci to pomyśl o pediatrze
    (niektórzy rodzinni są jednocześnie pediatrami).. No i dojazd do przychodni...-
    chociaż mając samochód.....
    Życzę sukcesów.
  • Gość: jaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 15:53
    Pani kierownik na Łuczniczej to jednocześnie pani właścicielka. Jak najbardziej toleruje te babska w rejestracji, zero możliwości skarg. Te france kazały mojej teściowej, kobiecie w wieku 82 lat, z trudnościami w poruszaniu się przyjść na 7 rano, żeby się zarejestrować, bo telefonicznych numerków już nie było, chyba, że na termin późniejszy, tzn za tydzień. Ale jakby przyszla rano, to by były. Potem musiałaby czekać kilka godzin, bo lekarka przyjmowała od południa. Ludzie, te krówska nie mają serca, trudno, ale rozumu też za grosz. Oczywiście, dla znajomych numerki zawsze są. Mąż pojechał wtedy rano, przed siódmą, nikt przed nim w kolejce się do tej lekarki nie rejestrował, a numerków już nie było, więc jasne, że po tlefonie teściowej ktoś ten telefoniczny dostał.
    Ja kiedyś otrzymałam wyniki kogoś innego, bo to samo nazwisko, imię inne, ale wciskały mi, że moje. Nie zamierzały nawet sprawdzać w stosiku, czy nie powtarza się nazwisko, musiałam huknąć. Wtedy się okazało, że jednak nie moje. Żadnego przepraszam nie usłyszałam.
    O zgubionej karcie nawet nie chce mi się pisać. To była duża awantura. Karta znalazła się po dwóch miesiącach. Też chcę zmienić przychodnię, dobrze, że mi przypomniałeś, bo jakoś nie było kiedy.
    Machnęliśmy ręką i chodziło się prywatnie, ale uważam, że nie należy dawać zarabiać takim miejscom.
  • Gość: serafia IP: *.globalconnect.pl 08.01.07, 16:34
    i ja tez mam podobne doswiadczenia z ta przychodnia. Myslałam, że to tylko ja
    wybrzydzam.. Rejestracja jest naprawdę niemiła. a moja "rodzinna"...szkoda
    gadać. jak jestem chora - to idę prywatnie do innego lekarza.. Ale to chyba tak
    nie powinno być???
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 16:41
    trzeba na[pisac do tvn pt;uwaga; oni bardzo lubia takie sprawy i zrobic im
    wstyd na cala Polske....
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 23:30
    To po co tam jesteście zapisani? W Szczecinie jest około 200 lekarzy rodzinnych.
    Wystarczy jedynie zadać sobie trochę trudu i wybrać takiego który odpowiada.
  • Gość: mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 12:23
    Moja babcia jest tam zapisana. I powiem ci dlaczego: bo mieszka niedaleko, w pewnym wieku ma to znaczenie. Kilka razy ją rejestrowałam, rzeczywiście cyrk Barei.
    Tej zimy byłam z babcią u jej rodzinnego, bo mnie babcia o to prosiła. Autor wątku ma rację - przedstawiciele handlowi włazili przed pacjentami. Przyszłyśmy, babcia miała numerek 2, ktoś był w środku, znaczy 1. My wchodzimy. A tu - nie. Lala z teczką wchodzi. Pytam, który ma numerek. Kręci coś. Ona tylko na chwilę. Po coś tam. Mowię, że ok, wejdzie z nami. Wchodzimy, lala z nami, pani doktor zobaczyła babcię i mówi: "o, pani X, proszę chwilę poczekać". I czekałyśmy 25 minut. Obrzydliwe.
    Za to pani doktor pojechała sobie potem na szkolenie na Kretę, czy gdzies tam. Nie wiem jak to nazwać. Może istotnie zadzwonić po program UWAGA, albo coś takiego..
    Nie chodzi o to, żeby zmienić lekarza, przychodnię. Jasne, można. Tylko dlaczego za nasze pieniądze krowy z rejestracji mają być opryskliwe dla pacjentów, nie odbierać telefonów (sama widziałam odkładanie słuchawki na bok), pojadać ciasteczka, dlaczego lekarki bezczelnie przyjmują akwizytorów dla własnych korzyści w godzinach przyjmowania pacjentów? Nawet jeśli to niepubliczny zakład, jesli ma kontrakt, to jest to za kasę pacjenta.
    Rodzinna miała opory, żeby skierować babcię na zdjęcie RTG! Albo do chirurga. Noga spuchnięta, a ona wmawiała, że w tym wieku tak może być...A to był uraz. Można skarżyć.
    Starsi ludzie biorą stale leki na nadciśnienie. Takie recepty teoretycznie wypisują te baby w rejestracji. Jadę po taką receptę, a tam ropucha zajęta, właśnie opowiada koleżance o jakiejś krawcowej, każe mi przyjść za 2 godziny.
    Ojciec dzwoni do rodzinnej, bo lekarze ze szpitala o to prosili, chodziło o to, żeby się dowiedziec jak długo babcia bierze pewne leki, babcia nie pamiętała, a rejestratorka pyta " w jakiej sprawie?" W sprawie wymiany oleju, kurde. Księżniczki.
    Kiedyś odbierałam babciną receptę, upał, nastałam się do tej rejestracji, wysoka ciąża, coś mi się nagle dziwnie zrobiło, a miewałam skoki ciśnienia, proszę pielęgniarkę o pomiar - musi być zlecenie od rodzinnego. Wyciągnęłam telefon, włączyłam dyktafon i mówię: proszę glośno i wyraźnie powiedzieć, że odmawia mi pani zmierzenia ciśnienia, widząć moją wysoką ciążę i będąc poinformowaną, że bardzo się źle czuję". Baba czerwona, zaraz mnie zabrała do pokoju, żeby zmierzyć. A było tak paskudne, że zawołała lekarza...
    Nie jestem pacjentem tej przychodni, a mam złe doświadczenia...Co tu mówić o pacjentach!


  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 13:20
    Prawdą jest że przedstawiciele medyczni są plagą w przychodniach. Jest ich zbyt
    dużo. Mitem jest jednak stwierdzenie "Za to pani doktor pojechała sobie potem na
    szkolenie na Kretę, czy gdzies tam". Bonusem w tym przypadku może byś jedynie
    zaproszenie na bezpłatne szkolenie (lekarze muszą obowiązkowo szkolić się) lub
    drobny prezent od czasu do czasu (kalendarz, stetoskop, fartuch lekarski).Z
    drugiej strony przedstawiciel medyczny który nie potrafi dostać się do lekarza
    traci pracę.......
    Problemem - jak już mówiłem wcześniej - jest jeszcze socjalistyczna mentalność
    części personelu. I nie widzę tu innej możliwości zmiany tej mentalności jak
    przez "głosowanie nogami" pacjentów.
    Z drugiej strony może nie zdajesz sobie z tego sprawy ale ta mentalność
    występuje także i w twoim przypadku. Piszesz "proszę pielęgniarkę o pomiar " i
    uważasz, że ta pielegniarka ma Ci go zrobić za darmo i niezwłocznie bo przecież
    Ci się to należy. Czy w podobny sposób przyszłoby Ci do głowy wymysić od
    sprzedawczyni bochenek chleba bo jesteś głodna? Nie zastanawiałaś się, że
    wymagasz wykonania usługi za którą nikt tej pielęgniarce (i przychodni) nie
    zapłaci? Zapominamy, że przychodnie prowadzą normalną działalność komercyjną i
    wykonują zakres usług określony w umowie z NFZ nieodpłatnie jedynie w stosunku
    do pacjentów tam zapisanych.
  • Gość: ciekawski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 13:21
    jestem ciekaw, czy NFZ w jakikolwiek sposób kontroluje jakość opłacanych przez
    siebie usług ?
  • Gość: lek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 14:12
    Sam jestem lekarzem. Kreta możliwa, koledzy jeżdżą. Sam piszesz, że binusem może być zaproszenie na bezpłatne szkolenie - tak. Np. W Lizbonie. Tak jest, to nie baśnie.
    Nie ma możliwości, żeby lekarz "między nuemrkami" przyjmował akwizytora, to jest skandal. Może to zrobić po godzinach przyjęć pacjentów. Bywa, że pacjent czeka kilka miesięcy na wizytę u psecjalisty, a potem do gabinetu wchodzi akwizytor, siedzi tam pół godziny, lekarz ma mnniej czasu na pacjenta i wszystko jest do bani.
    Co do pomiaru ciśnienia to skandal. To rodzaj nieudzielenia pomocy i jeśli to są pielęgniarki - powód do natychmaistowego zwolnienia. Czy gdyby zaczęła tam rodzić, też nie zareagowałyby?! Każda pielęgniarka wie, że skoki ciśnienia w ciąży są czasem niebezpieczne dla życia. I ileż to kosztuje? Aparat się wytraca? Czy pielęgniarka?
    Ja nie pytam na izbie przyjęć czy pacjent jest ubezpieczony, czy ma skierowanie, jak widzę, że potrzebuje pomocy NAJPIERW jej udzielam. Jeśli jakaś siostra zaczyna od papierków, przy sinym charczącym pacjencie - ma ze mną do czynienia i nie jestem subtelny. Nie przesadzajmy, nikt nikomu glowy nie urwie za udzielenie pomocy. A tam chodziło o zmierzenie ciśnienia, ludzie! I nie porównuj tego do bochenka chleba bez zapłaty. Nieudane porównanie. Raczej porównałbym to do przejścia obojętnie wobec zemdlonego na ulicy, bo to nie mój pacjent.
    A tak swoją drogą spotkałem już w szpitalu paru pacjentów z Łuczniczej i na podstawie wywiadu stwierdzam, że bardzo tam żałują paru groszy na badania. Leczą i leczą, a nie wiedzą CO leczą, bo badań nie ma. Jeśli trafia do nas pacjentka, młoda jeszcze kobieta, która od roku (sic!) chodzi do rodzinnego z tym samym objawem, a rodzinna twierdzi, że to stres, podczas kiedy to kardiomiopatia rozstrzeniowa, to ja bym skarżył takiego lekarza. Nawet EKG jej nie zrobiły.
    Działalność komercyjna, tam gdzie jest lekarz, pielęgniarka to nieporozumienie. Niedawno trafił do nas pacjent, który źle się poczuł na ulicy, był niedaleko przychodni, obcej, ale wszedł. Lekarka, z prawdziwego zdarzenia przyjęła go, zbadała, skierowała do szpitala. Można.
  • Gość: daga IP: 83.168.96.* 09.01.07, 14:48
    Masz racje, takie przychodnie to tragedia, mieszkam w pobliżu ale lekarza mam
    super, tyle, że z Szafera i jeżdże tam z dziecmi i z mężem. Wcześniej jeżdziłam
    do przychodni MSWiA na Jagiellońskiej ale zrezygnowalam z lekarza rodzinnego
    homeopaty, który jak prosilam o jakieś skierowanie na badanie to twiedził , że
    nic nie widzi, a jak chciałam zrobic po 3 latach podstawowe badania krwi,
    profilaktycznie przed kolejna ciążą to powiedział, że dobrze wyglądam i mi nie
    da, na piśmie tez tego nie dostałam, wmurowało mnie i szybko sie przeniosłam.
  • Gość: emka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 15:45
    Nie chcę pisać o swoich konkretnych problemach ale wręcz "z ust mi to
    wyjąłes: "....bardzo tam żałują paru groszy na badania. Leczą i
    > leczą, a nie wiedzą CO leczą, bo badań nie ma.."
    Ale cóz można zrobić? Owszem, ja się mogę wypisać. Ale czy naprawdę tylko tyle
    można zrobić??
    Ale jest tam jedna wspaniala pani pediatra. Przynajmniej tyle dobrego o tej
    przychodni..
  • Gość: izqaa IP: 83.168.96.* 09.01.07, 22:38
    proponuję czarną listę przychodni - zgłaszam przychodnię na ul.
    hrubieszowskiej - bareja to małe piwo - tam panuje średniowiecze. najwaznjejsza
    jest oczywiscie rejestratorka
    - dzien dobry chciałabym...
    - mnie nie interesuje co pani by chciała - po tym tekscie zmienilam przychodnie.
    wczesniej pani poradzila mi
    -ściągać z piersi i gotować mleko dla dziecka bo miałam 37 stopni gorączki(
    - podała mi (to już lekarka) STERYDOWY lek na uczulenie mimo, że uprzedzałam,
    że karmię piersią i wtedy absolutnie nie wolno podawać tego typu leku
    - zakleiła zdrowemu dziecku pępek grubym plastrem, żeby nie wychodził jak
    płacze (zrywaliśmy ze skórą)
    - zapisała na szczepienie 2 tyg po terminie bo miala urlop i nie chciala oddać
    kasy z nfz kolezance z 2 zmiany

    dalej nie chce mi sie pisac ale pare fajnych rzeczy jeszcze bylo;-(

    teraz jeżdze do przychodni na mierzyn - nowo otwarta - świetne mlode lekarki.
    paniz rejestracji dzwoni i informuje o zbliżającym sie terminie szczepienia -
    musiala mi 3 razy powtórzyć bo nie wierzyłam;-)
  • Gość: :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 00:18
    :)))
    Bardzo ucieszył mnie ten wątek. Jestem pacjentką Łuczniczej z całą rodziną i właśnie zmieniam przychodnię. Też się jeszcze waham, którą wybrać, ale znajdę.
    Łucznicza to czysty Bareja. Babska z rejestracji mam na celowniku od dawna. One nie tylko są niekompetentne, one są małpio złośliwe i wredne.
    Na lekarce się zawiodłam i to bardzo.
    Sama robiłam badania, prywatnie, szukałam w internecie, co powinnam sprawdzić przy konkretnych objawach, z wynikami poszłam prywatnie i badania bardzo się przydały. Doczytałam też, że dobrze jest powtarzać niektóre wyniki w odstępie kilku dni, żeby lekarz miał obraz przebiegu, że tak powiem.
    Rodzinna wpadła tylko na morfologię i OB. I to też po paru wizytach. Żal pieniędzy...Na Arkońskiej, w laboratorium, bez skierowania to jakieś 8 zł, może 10...I nie trzeba gnać raniutko, stać w kolejce i jeszcze prosić o badania...

    Ludzie, omijajcie takie przychodnie z daleka! To nie żarty, można wyhodować sobie poważny problem!
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 00:42
    "bezpłatne szkolenie - tak. Np. W Lizbonie. Tak jest, to nie baśnie." -
    Nie w w przychodni. Tam są zbyt małe możliwości zarobku. Czy za przepisanie 20
    opakowań podstawowego antybiotyku warto komuś fundować szkolenie? Inaczej może
    być na oddziałach szpitalnych gdzie stosuje się znacznie droższe specjalistyczne
    leki i w nieporównywalnie większych ilosciach. W każdym razie nie znam takich
    przypadków wśród lekarzy rodzinnych...
    "Co do pomiaru ciśnienia to skandal." - A czy nie uważasz że skandalem jest
    święte przekonanie pacjentów że psim obowiązkiem służby zdrowia jest być na
    każde żądanie pacjentów o każdej porze i w każdym czasie i za darmo (przecież
    przysięga..).I nikt się nie przejmuje tym, że jest to niezgodne z procedurami
    opracowanymi (i opłacanymi)przez NFZ. Kiedyż to usługi ochrony zdrowia będą
    traktowane podobnie jak usługi świadczone przez adwokata, weterynarza, mechanika
    samochodowego, księdza....
    A pomiar ciśnienia....Pewnie można zwalić odpowiedzialność za ten pomiar na
    służbę zdrowia.......Można także zainwestować około 40 zł w aparat do pomiaru
    ciśnienia i mierzyć ten parametr bez kłopotów i konieczności chodzenia do
    własnego lekarza rodzinnego.
    A badania...masz na to 12 zł rocznie na pacjenta. Jeden rtg to 20 zł. Rozpędź
    się z nimi a nie będziesz miał na chleb. Pamiętaj że płacisz za nie z własnej
    kieszeni......
  • Gość: chory system IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 09:40
    cały system opieki jest chory
    a te panie z rejestracji w tej przychodni, to zapewne dorabiające emerytki,
    dlatego mają pacjentów w nosie
  • Gość: xx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 12:14
    Gość portalu: H napisał(a):
    - A czy nie uważasz że skandalem jest
    > święte przekonanie pacjentów że psim obowiązkiem służby zdrowia jest być na
    > każde żądanie pacjentów o każdej porze i w każdym czasie i za darmo (przecież
    > przysięga..).I

    Nie PSIM obowiązkiem. Nikt im nie każe pilnować domu i zagrody. LUDZKIM obowiązkiem.
  • Gość: zniesmaczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 12:19
    pielegniarka pracująca w recepcji chyba zbyt dużo nie zrobi jeśli zmierzy
    ciśnienie kobiecie w zaawansowanej ciąży i w razie potrzeby wezwie pogotowie,
    ciekawe ile oczekuje za taka pomoc ?, oczywiśnie między kawką a kanapeczką
  • Gość: widz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 12:52
    może program Uwaga ?, bo szczecińska TV ma ciekawsze tematy....
  • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 10.01.07, 14:30
    Dzięki za ten wątek i ja również z dziećmi należę do tej przychodni i mam takie
    same skojażenia a najgorsza jest taka mała szczekata i czarna ,złożyłam na nie
    skargę jeszcze w kasie i niestety za wiele nie wskórałam i trochę się dziwię że
    tylu jest nie zadowolonych ponieważ kiedy głośno wyrażałam swoje zdanie wszyscy
    siedzieli cicho kuląc uszy po sobie a tu tylu nie zadowolonych dobrze wiedzieć
    że nie jestem jedyna, ale także muszę powiedzieć prawdę moja doktor jest bardzo
    OK naprawdę zna naszą sytuację i wcale nie muszę wyczekiwać w kolejce wystarczy
    że zadzwonię do niej i poproszę takie i takie skierowanie czy zaświadczenie nie
    mam problemu mam na drugi dzień w rejstracji nawet gdy dzwonię z Centrum Zdrowia
    Dziecka nasza doktor jest nam zawsze w stanie pomóc i wieżcie że nigdy przenigdy
    nie dałam żadnych bombonier czy czegokolwiek nigdy jestem wrogiem dawania
    jakichkolwiek łapówek mimo że rejstratorki są naprawdę wstrętne ja nie
    zrezygnuję z tej przychodni tylko ze względu na naszą doktórkę .
  • Gość: odradzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:49
    nie przyjemna atmosfera a rejestracji zawsze mnie jakas zjedzie dla
    sportu!!!!!!!!!......
  • Gość: h IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:56
    Jesteś człowiekiem...
    Ile razy pomogłeś innym ludzim którzy wymuszają na Tobie tę pomoc posługując się
    krzykiem i groźbą?........
    A w swoim fachu jak często pracujesz za darmo?
  • Gość: prostak IP: 195.28.182.* 10.01.07, 17:17
    > Ile razy pomogłeś innym ludzim którzy wymuszają na Tobie tę pomoc posługując
    si
    > ę
    > krzykiem i groźbą?........
    > A w swoim fachu jak często pracujesz za darmo?

    jest różnica między pracą a służbą, pielęgniarka powinna to wiedzieć
  • pracuje tam pani cybak bardzo mila i sympaytyczna.
    ale zabawne jest ze wszyscy lekarze wpisali sobioe na drzwiach dr chociaz wcale
    nie maja doktoratu z medycyny ale po prostu potocznie sa doktorami (lekarzami).
    uwazam ze to duze przegieciepozdrawiam black

    --
    *********
    w pogoni za rozumem
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:29
    Tam gdzie brakuje pieniędzy aby zapłacić za pracę tam mówi się o służbie np
    policja, nauczyciele, wojsko no i zdrowie. No może wyjątkiem są politycy gdzie
    także jest mowa o słuzbie publicznej ale tu nikt nie żałuje sobie apanaży........
    A jak wygląda właściwe powołanie widać w miliardowych zyskach firm
    farmaceutycznych gdzie rentowność jest na poziomie firm zbrojeniowych.......
  • Gość: lek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:46
    Gość portalu: h napisał(a):

    > Jesteś człowiekiem...
    > Ile razy pomogłeś innym ludzim którzy wymuszają na Tobie tę pomoc posługując si
    > ę
    > krzykiem i groźbą?........
    > A w swoim fachu jak często pracujesz za darmo?

    Jeszcze raz podkreślam: jest to nieudzielenie pomocy. I nie pieprz tu o pracy za darmo, krzykach i groźbach. Babsztylowi nie chciało się ruszyć dupska i cześć.
    Możesz być pewien, że gdyby przyszła nierejstrowana koleżaneczka, pacjentka innej przychodni, to samo babsko by nie odmówiło.

    A co do pytania czy ja pracuję za darmo - wyobraź sobie, że nie raz i nie dwa.
  • Gość: koniec świata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 10:25
    > Jeszcze raz podkreślam: jest to nieudzielenie pomocy. I nie pieprz tu o pracy
    z
    > a darmo,

    teraz każdy lekarz i pielęgniarka zanim udzieli pomocy konającemu na ulicy,
    zapyta: ZA ILE ?
  • Gość: paolo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:31
    Owszem, jest tam jeszcze jedna fajna lekarka, a w każdym razie była, bo słyszałem, że już nie pracuje.
    Ale żeby dostać się do najfajniejszego nawet lekarza musisz się przedrzeć przez bramy piekielne, czyli rejestrację.
    Do przychodni na Łuczniczej należała moja mama. Zmieniła przychodnię, po tym jak jedna z pielęgniarek, która miała przychodzić robić codziennie zastrzyki po prostu sobie nie przyszła. Nawiasem mówiąc to jedna z tych gąb w rejestracji.
    Mało tego, ta kobieta nie widziała problemu! Bredziła, że dzień przerwy wcale nie zaszkodzi, że nic się nie stało.

    Ja nie wiem, może gdyby człowiek pisał skargi, zamiast machnąć ręką, byłoby inaczej? Faktem jest, ze kierowniczka przychodni patrzy na takie chamstwo przez palce.

  • Gość: obserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:34
    > Ja nie wiem, może gdyby człowiek pisał skargi, zamiast machnąć ręką, byłoby
    ina
    > czej? Faktem jest, ze kierowniczka przychodni patrzy na takie chamstwo przez
    pa
    > lce.
    >
    przecież to kolezanki, sam słyszałem jak pielęgniarka (taka stara, chyba
    Krysia) mówiła o kierowniczce per Ewa...
  • Gość: młody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:16
    Gość portalu: odradzam napisał(a):

    > nie przyjemna atmosfera a rejestracji zawsze mnie jakas zjedzie dla
    > sportu!!!!!!!!!......

    trzeba poczekać,aż pewne pokolenie odejdzie na emeryturę......
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:41
    Pewnie nic by się nie stało gdyby ta pielęgniarka nie robviąc żadnych problemów
    zmierzyła to ciśnienie. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na wiele socjalizmu w
    myśleniu o służbie zdrowia u pacjentów. To przemożne przekonanie że jak jesteś
    lekarzem czy pielęgniarką to zawsze i wszędzie MUSISZ udzielić pomocy nieważne
    czy jest to ratowanie życia pacjenta czy tylko jego subiektywna potrzeba. Ja ten
    przypadek odbieram w ten sposób: -niewłaściwie obsłużona petentka postanawia
    -"ja ci pokażę". I żąda od pielęgniarki wykonania pomiaru ciśnienia bo być może
    źle się czuje. Stawia to tym samym pielęgniarkę w charakterze niewolnika który
    MUSI wykonać jej polecenia bo jest przecież ze służby zdrowia. Jak sam wiesz z
    praktyki pielęgniarka odmawiając potrafiła ocenić na podstawie wyglądu pacjentki
    i jej przekazu niewerbalnego czy w tym przypadku wystepuje groźba zagrożenia
    życia lub nagłego pogorszenia się stanu zdrowia. Oceniła że takiej groźby nie
    ma. A nawet gdyby była to co mogła zrobić w warunkach przychodni - wezwać
    karetkę, podać leki antywstrząsowe ewentualnie wykonać sztuczne oddychanie. No
    chyba żeby leczyła dotykiem.......
    Jako lekarz czy nigdy nie byłeś poirytowany gdy wyrwano Ciebie w domu z łóżka o
    3 w nocy telefonem od pacjenta -Panie doktorze - nie mogę zasnąć? I Ty jako
    służba zdrowia musiałeś cierpliwie tłumaczyć że to normale i że może pomóc
    szklanka mleka lub mały spacer. Ale sam miałeś noc zarwaną a z rana tłum
    pacjentów........
    Ja sądzę, że należy doprowadzić do świadomości pacjentów przekonanie że w
    służbie zdrowia także pracują ludzie którzy tam zarabiają na chleb i chcą być
    traktowani podobnie do innych grup pracowniczych.......
  • Gość: Anna K. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 14:20
    Ludzie zabierajcie swoje karty i uciekajcie z tamtąd jak najdalej!Ja tak
    zrobiłam i jestem zadowolona.Przepisałam się z dziecmi na Odzieżową do poradni
    rodzinnej.Fakt też czasami muszę czekać na wizytę ,ale rejestruję się tel.i
    nigdzie nie jeżdzę.Lekarze,pielęgniarki jak i panie z rejestracji są
    mili,uprzejmi,udzielający wyczerpująco informacji.W nagłych przypadkach nie ma
    problemu z otrzymaniem pomocy. Przychodnia ma nocny dyżur.O przeżyciach z
    łuczniczej nie będę wspominać,traktuje to jak zły sen...
  • Gość: mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:53
    To znowu ja, pacjentka "roszczeniowa", która "krzykiem i groźbą" zmusiła pielęgniarkę do zmierzenia ciśnienia...

    Gość portalu: H napisał(a):
    . Jak sam wiesz z
    > praktyki pielęgniarka odmawiając potrafiła ocenić na podstawie wyglądu pacjentk
    > i
    > i jej przekazu niewerbalnego czy w tym przypadku wystepuje groźba zagrożenia
    > życia lub nagłego pogorszenia się stanu zdrowia. Oceniła że takiej groźby nie
    > ma

    To się pomyliła.Albo g.. umie, a o jej prajtyce boję się pomyśleć. Miałam 220/160 i wezwana z gabinetu lekarka zaraz zawołała karetkę. Nie wiem jaki miałam "wygląd i przekaz niewerbalny" (hihihhi), ale werbalny bardzo jasny:potrzebuję pomocy. Ten sam "wygląd i przekaz niewerbalny" lekarz pogotowia ocenił na jazdę na sygnale na Unii Lubelskiej, gdzie spędziłam, zresztą, dwa tygodnie.

    Nie wiem dlaczego tak uparcie bronisz tej przychodni, może jesteś synem pani doktor J-O, może tam pracujesz, a może głupi jesteś, po prostu?

    Nie pamiętam socjalistycznych czasów, nie moge w nich tkwić. W socjalizmie bywałam w przychodniach na rękach matki, głównie na szczepieniach.



  • Gość: medyk IP: 195.28.182.* 11.01.07, 16:03
    pani doktor J-O jest szychą w izbach lekarskich i możecie jej naskoczyć
  • Gość: jaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 23:53
    Gość portalu: medyk napisał(a):

    > pani doktor J-O jest szychą w izbach lekarskich i możecie jej naskoczyć

    Na to wygląda. Za to możemy przestrzec innych.
  • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 07:41
    w takim razie psuje opinie też Izbie, może o tym nie wiedzą ?
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 08:45
    Nie znam tej przychodni jak zresztą i większości innych. Na Twoim przykładze
    chciałbym jedynie pokazać że socjalistyczne podejście części pacjentów do służby
    zdrowia ciągle ma się dobrze. Bo zwróć uwagę - byłaś w miejscu gdzie bez żadnych
    problemów mogłaś sobie kupić usługę pomiaru ciśnienia. I tak postąpiłby każdy
    wychowany w kapitaliźmie. Ale zgodnie z Twoim wewnętrznym przekonaniem taka
    pomoc należy Ci się nieodpłatnie więc starasz się ją wyegzekwować. I egzekwujesz
    ją od prywatnych osób które pzypadkiem powinny mieć możliwość jej udzielenia.
    Pielęgniarka a potem lekarz kierując się swoją etyką a także być może zwykłym
    ludzkim współczuciem robią Ci przysługę mierząc Ci ciśnienie i wzywając karetkę.
    I dla mnie wyznacznikiem Twego socjalistycznego myślenia jest fakt, że Ty nie
    traktujesz tego jak przysługi ale jako coś co Ci się bezwzględnie należy i inni
    MUSZĄ Ci wykonać bez łaski tylko z tego tytułu że są pracownikami służby zdrowia.
    Czy przynajmniej powiedziałaś "dziękuję" za otrzymanie czegoś (porada lekarska,
    pomiar ciśnienia) za co w prywatnym gabinecie zapłaciłabyś kilkadziesiąt zł.
    Często powoływane zasady etyki lekarskiej i przysiega Hipokratesa nakazują
    udzielać takiej pomocy potrzebującym. Jednak to właśnie socjalizm dodał że taka
    pomoc musi być udzielona za darmo. Zanim tego sobie nie uświadomimy to nigdy nie
    wydostaniemy się mentalnie z socjalizmu.
  • Gość: kapitalista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 08:57
    w ramach Twojego rozumowania, jako niewychowany w socjaliźmie kiedy zobaczę jak
    padniesz na ulicy, poczekam,aż ktoś komu za to płacą udzieli Ci pomocy, nie
    zadzwonie nigdzie, bo to koszt i nikt mi nie odda za minuty uzytkowania mojego
    prywatnego telefonu, mam nadzieję że będziesz miał przy sobie numer swojego
    ubezpieczenia i kontakt do lekarzy,którym płaca za ratowanie Twojego życia...
    zdrowia niesocjalistycznego życzę
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:01
    może jesteś młody? może masz wystarczająco pieniędzy na prywatne leczenie? może
    jeszcze nigdy takiej pomocy nie potrzebowałeś... Więc gdy się znajdziesz w
    takiej sytuacji - wtedy powiedz, że nie oczekujesz pomocy..będziesz np. nieść
    na rękach chore dziecko i usłyszysz, że... NIE, (bo mamy system
    kapitalistyczny??)
  • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:32
    Boże, jesteś człowiekiem czy zaprogramowanym robotem? Dobrze Ci odpisali moi
    przedmówcy, lepiej bym tego nie napisała. A gdzie ten zwykły, naturalny ludzki
    odruch w chwili zagrożenia życia? Bo przecież nie jesteś w stanie wiedzieć na
    100 %, że takie zagrożenie istnieje albo nie, prawda? Zmienisz tok myślenia w
    chwili gdy podobna sytuacja będzie dotyczyła Twojej osoby. Nie zyczę sytuacji w
    której ktoś (lekarz, przechodzień na ulicy, itp) uzna np. wartość impulsu
    telefonicznego lub swojego czasu nie współmiernie do Twojego życia, Twój
    chwiejny chód albo bełkot spowodowany brakiem tchu uzna za objaw upojenia
    alkoholowego i odwróci swój zwrok w drugim kierunku. Prawdziwy lekarz,
    policjant, strażak - jest zawsze są na służbie, nawet gdy jest po godzinach
    pracy i po tym poznaje się człowieka z powołaniem do zawodu. Reszta niech da
    sobie spokój. A przychodnie na Łuczniczej omijać z daleka szerokim łukiem- czas
    i ludzie zrobią swoje.
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:34
    Wg Korwina-Mikke prawdziwy kapitalizm jest właśnie wtedy.......
    Ale na poważnie - dlaczego wszyscy ludzie "powinni" w takiej sytuacji pomóc a
    lekarze MUSZĄ i to nieodpłatnie?
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:52
    W swojej odpowiedzi zrównujesz obowiązki lekarz z innmi ludźmi. I o to mi
    właśnie chodzi. Każdy z nas ma się w takich sytuacjach zachować odpowiednio a
    nie tylko lekarz.
    W świadomości części ludzi przyjęło się że lekarz nie ma prawa odmówić pomocy
    więc nie pójdę do swojego lekarza rodzinnego gdzie jest kolejka lecz na izbę
    przyjęć szpitala bo tam jest mniej kłopotów a i leki podadzą za darmo, lub nie
    chcąc czekać w kolejce do lekarza w dzień wezwę karetkę lub pójdę na dyżur nocny
    z przeziębieniem które mam od trzech dni.......
    Jestem zapisana do innego lekarza ale jak już tu jesten z dzieckiem to i mnie
    proszę zbadać i wyleczyć...........
    To są właśnie te postawy pacjentów które denerwują lekarzy gdyż stawiają ich na
    pozycji niewolników. Nie sądzę, aby w przypadku prawdziwej potrzeby ktokolwiek
    ze służby zdrowia odmówił pomocy. Ale także nie do przyjęcia jest postawa że
    lekarz nie może odmówić porady.....
  • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 10:38
    Cała rozmowa zeszła na inny tor. Każdy lekarz to człowiek, ale nie każdy
    człowiek jest lekarzem. W opisanej sytuacji kobiety w zaawansowanej ciąży, która
    przyszła do przychodni po odbiór recepty dla bliskiej osoby i która z jakiś
    przyczyn - nieważne jakich - poczuła się nagle żle nie do pomyślenia jest, że
    personel zwlekał z pomocą. Co jak co, ale będąc w przychodni, szpitalu, izbie
    przyjęć czyli w miejscach gdzie naturalną rzeczą jest,że są tam lekarze,
    pielęgniarki, sanitariusze można oczekiwać doraźnej, szybkiej i sprawnej pomocy.
    W nagłych przypadkach lekarz NIE MOŻE ODMÓWIĆ pomocy i jeżeli nie jest pewien co
    do "nagłości" to upewnia się i udziela pomocy lub nie. W nie nagłych - MOŻE
    ODMóWIć, ale powinien wskazać innego, który udzieli porady. Taki jest mój punkt
    widzenia.
    W każdej innej sytuacji umawiam się na wizytę i czekam albo płacę i nie czekam.
    Przynajmniej tak jest teraz, ale jak wszyscu wiemy sam system opieki zdrowotnej
    wymaga natychmiastowej pomocy.
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 10:55
    Masz rację. Ja także jestem zwolennikiem postawy jaką prezentujesz. I powinniśmy
    dążyć aby była ona powszechną.
    Ja w swoich wypowiedziach starałem się przedstawić postawę części (na szczęście
    coraz mniejszej)pacjentów którzy uważają inaczej. Zrób rozeznanie wśród swoich
    znajomych ilu z nich nie zna adresu i telefonu swojej przychodni dyzurnej. To są
    ci którzy uważają że to zainteresowanie nie jest im do niczego potrzebne bo
    przecież w chwili zagrożenia bez łaski MUSZĄ otrzymać pomoc u dowolnego lekarza
    gdzie tylko się zgłoszą........Dla mnie ten ich brak zainteresowania jest
    własnie miernikiem ich socjalistycznego podejścia........
    I nie chodzi tu o to żeby tej pomocy w chwili potrzeby nie uzyskali ale o to aby
    zdawali sobie z tego sprawę że ktoś im robi przysługę
    Na dyżurach nocnych połowa pacjentów to są to własnie ci którzy trafili nie tam
    gdzie powinni...
  • Gość: Gosia IP: 217.153.5.* 12.01.07, 11:02
    A ja na razie do tej przychodni nie mam wielkiego,ale.
    Moje starsze należy już 8 lat,młodsze od 11 m-cy ja i mąż od 3 lat.
    Nie narzekam jak reszta,choć mogłobybyć trochę lepiej.
    Mam tam za to cudowną pediatrę,którą nie zamnieniłabym na inną:-)
    Do rodzinnego zawsze sie dostałam nawet jak nie ma mojej(chwilowo nie
    pracuje),a zastępuje pan doktor.
    W ciązy czułam kłucia w ok.serca i od razu zrobiono ekg.
    Ze skierowaniami na bad.czy do specjalisty też nie miałam problemów aby uzyskać.
    Gosia
    --
    Maksio ma już
    "Nudne kobiety mają nieskazitelnie czysty dom"
  • Gość: niezalezny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 11:07
    a ja od lat mam abonament w falcku i nie chodze do zadnego rodzinnego, gdyby w
    Polsce były normalne zasady ubezpieczen i wolny wybor niektórzy lekarze i
    pilegniarki byliby bezrobotni
  • Tak, w chwili zagrożenia masz jako lekarz na kotrakcie zakichany obowiązek
    pomóc mi bez względu na to, czy jestem z Twojej przychodni czy z Katowic.

    Ja rozumiem, że Ci pacjenci z dyżurów nocnych to powinni umrzeć przed
    przychodnią tak? To jest to miejsce gdzie powinni trafić?
  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 12:41
    Nie nie powinni umrzeć. Powinni po prostu pójść do swojej przychodni którą
    dobrowolnie wybrali.
    A jeśli jest zagrożenie życia to przecież należy wezwać pogotowie ratunkowe
    gdzie niezwłocznie przyjadą ratownicy medyczni i w przypadku stwierdzenia
    zagrożenia odtransportują Ciebie do szpitala.......
  • Gość: ironiczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 13:21
    > A jeśli jest zagrożenie życia to przecież należy wezwać pogotowie ratunkowe
    > gdzie niezwłocznie przyjadą ratownicy medyczni i w przypadku stwierdzenia
    > zagrożenia odtransportują Ciebie do szpitala.......

    a kto ma wezwać to pogotowie, jak pacjent nie jest w stanie ?, może powinien
    poprosić swojego lekarza rodzinnego o telefon ?


  • Gość: mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 13:35
    I jeszcze raz ja - ta cholerna pacjentka, która śmiała poprosić o pomoc.
    Chciałam zapłacić. Od tego zaczęłam. Wyciągnęłam portfel. Ale panie powiedziały, że nie mają kwitów, żeby wypisać, a bez tego nie mogą. Stać mnie doprawdy na zmierzenie ciśnienia odpłatnie.

    Jestem przekonana, że gdybym zaczęła tam rodzić, też nie ruszyłyby tyłków.

    Dlaczego zresztą nie ma tabliczki, jak w wielu przychodniach, że dla pacjentów "zewnętrznych" lub niekierowanych pomiar tyle i tyle?

    Wiecie co powiedział lekarz pogotowia, w karetce, jak usłyszał, że odmówiły mi pomiaru? Trzeba zawiadomić policję. To jego słowa. POLICJĘ, nie izby lekarskie.

    Co do H, to spoko, jeszcze się przekona, że punkt widzenia zależy również od tego, jak się czuje on, albo ktoś jemu bliski.

  • Gość: pani ww IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 13:38
    GOSIU byc moze malo korzystasz z tej ich(opieki),przyjdzie czas ze sie
    przekonasz(oby nie),a pediatrzy dajcie spokoj pani doktor bez zadnych badan
    lekarskich wynikow postawila diagnoze mojej corce bialaczka a jedynym
    podejrzeniem byly powiekszone wezly chlonne dziekuje za taka opieke.zabieram,
    papiery i spadam.
  • > Co do H, to spoko, jeszcze się przekona, że punkt widzenia zależy również od
    te
    > go, jak się czuje on, albo ktoś jemu bliski.
    >
    może ktoś kiedyś odmówi pomocy córce czy synkowi takiej Pani Z Recepcji, a jej
    fachowej pomocy nie będzie pod ręką, czy wtedy zrozumie ?
  • Nie korzystam jak twierdzisz mało,bo mam 2 dzieci w tym niemowlaka.
    A i szczepienia były co 6 tyg.przecież.
    Zwykle chorują jeden po drugim lub na różne święta.
    Mały częściej ostatnio.
    Gosia
    --
    Maksio ma już
    "Nudne kobiety mają nieskazitelnie czysty dom"
  • Gość: hirek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 14:17
    Dobrze ktoś powiedział, że żałują na badania! Przy złych wynikach (podniesione OB, leukocyty, białko CRP - wszystko robione prywatnie, bo pani doktor nie widziała potrzeby kierować na badania), rodzinna rąbnęła antybiotyk i cześć. Nie zastanowiła się co to w ogóle jest. Nie będę tu pisał co to było, ale powiem tylko, że gdyby nie wizyta prywatnie - byłoby po mnie, bo sprawa była ostra i pilna. Na tyle pilna, że tego samego dnia leżałem na stole operacyjnym. Karty nie zbaierałem, nie byłbym w stanie nawet tam iść, bo potem mógłbym mieć problem. Nie opanowałbym się. Trzeba było skarżyć, ale też wtedy mi mówili, że nic to nie da, i niepotrzebnie zrezygnowałem.

    Skąpstwo tej przychodni jest koszmarne.
  • Gość: krzycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.07, 00:26
    Dzięki za te komentarze. To mnie utwierdziło w przekonaniu, że tam chamstwo jest normą, nie jestem jakimś specjalnym pechowcem, którego księżne nie lubią.
    Wiem, że dużo ludzi uciekło z Łuczniczej. Słyszałem, że bywa problem z wyciągnięciem własnej karty nawet w celu zrobienia ksero.
    Mam nadzieję, że ktoś z przychodni przeczytał ten wątek i że nie jest mu przyjemnie.

  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.07, 00:32
    W ciągu ostatnich 2 lat miałem to nieszczęście odwiedzić kilkanaście oddziałów
    szpitalnych i przychodni towarzysząc bliskim mi osobom. Znam także sprawę z
    drugiej strony...I z praktyki wiem że podejście do pacjentów jest bardzo mocno
    zróżnicowane. Są oddziały i przychodnie gdzie pacjent jest bardzo dobrze
    traktowany a i są takie jak prezentujecie w tym wątku.
    I jak zauważyliście w pierwszych moich wypowiedziach wcale nie starałem się
    bronić postępowania pielęgniarek. Podawałem tam że w obecnej sytuacji w
    przychodniach nie widzę możliwości zmiany podejścia personelu do pacjentów niż
    głosowanie pacjentów nogami.....Bo zobaczcie - skarga na pielegniarkę do
    własciciela który sam ją wybrał i zatrudnił? Da to coś? tym bardziej że zwykle
    są to kilkuosobowe zespoły lekarsko-pielegniarskie pracujące ze sobą od lat..
    Skarga do Izb Lekarskich - a na co? Czy wystąpił jakichś błąd w sztuce?
    Policja - a jakie przestępstwo? Rejestr działalności gospodarczej? NFZ? Przecież
    usługi za który płaci NFZ są wykonywane i to najczęściej w dniu zgłoszenia się
    pacjenta mimo że kontrakt przewiduje możliwość zapisania w kolejkę......
    Stąd uważam, aby wszyscy tj. i pacjenci i służba zdrowia traktowali przyjmowanie
    pacjentów nie jako służbę ale normalną działalność komercyjną.
    Czy ktoś ostatnio widział nieuprzemą sprzedawczynię w sklepie...I taką która
    odmówiła przyjęcia pieniędzy.............Właściciel niezwłocznie by ją wywalił...
    Ale do tego potrzebne jest odejście od pojęcia "służby". Przecież trudno
    wulgarnymi słowami pogonić do pracy współtowarzyszkę służby......Co innego
    najemnego pracownika który nie dba o klienta.......
    A i pacjenci uświadomiliby sobie że ludzie tam pracujący zarabiają w ten sposób
    na chleb i nie domagaliby się tak nagminnie wykonania usługi za darmo.
    W wielu postach poruszacie Państwo obowiązek niezwołocznego świadczenia usługi w
    przypadku zagrożenie życia pacjenta. Zgoda, jest taki obowiązek i nikt nie
    zamierza z niego wycofywać się. Jednak z praktyki wiem, że taka konieczność
    występuje w przychodni średnio jedna na sto tysiecy udzielonych porad tj w
    przychodni dla 15000 pacjentów jeden raz w roku. Stanowi ona jednak alibi dla
    znacznie częstszego wymuszania porad osób którym z różnych wzgledów nie chciało
    się póść tam gdzie przewidują procedury narzucobe przez NFZ.
    Wierzę, że znaczna część pacjentów nie zdaje sobie sprawy że służba zdrowia nie
    jest już jedną wielką machiną ale siecią niezależnych firm podobnie jak handel,
    rzemiosło itp. Przecież mając zaprenumerowaną gazetę do odbioru w jednym kiosku
    nikomu nie przychodzi do głowy domagać się jej wydania w innym mimo że jest
    przecież tej samej sieci. Niestety w przypadku służby zdrowia takie przekonanie
    jeszcze nie jest powszechne...
    Tak więc moim zdaniem klucz tkwi w zmianie mentalności i części pacjentów i
    także części personelu. I więcej konieczności tych zmian widzę w stosunku do
    kierownictwa przychodni i oddziałów szpitalnych. Tam, gdzie jest odpowiednie
    kierownictwo tam widać dobrą pracę personelu. Niestety uważam, że lekarze
    najczęściej nie są dobrymi kierownikami.
  • Gość: ? IP: 195.28.182.* 13.01.07, 16:01
    Tam, gdzie jest odpowiednie
    > kierownictwo tam widać dobrą pracę personelu. Niestety uważam, że lekarze
    > najczęściej nie są dobrymi kierownikami.

    to nietety prawda :(
    ale moze sa dobrymi prezydentami ?
  • Gość portalu: H napisał(a):

    > Wg Korwina-Mikke prawdziwy kapitalizm jest właśnie wtedy.......
    > Ale na poważnie - dlaczego wszyscy ludzie "powinni" w takiej sytuacji pomóc a
    > lekarze MUSZĄ i to nieodpłatnie?
    ...........................................
    a studia lekarzyno skończyłeś nieodpłatnie???
    napisz ,gdzie przyjmusz pacjentów,a będę to miejsce omijać,
    mylisz się,ze my tu wszyscy reprezentujemy socjalistyczne myślenie wymagając od
    lekarza i pielegniarki pomocy w sytuacji zagrożenia życia,
    w tzw. krajach kapitalistycznych lekarze z prawdzwiwego zdarzenia najpierw
    ratują życie ,a potem pytają o ubezpieczenie;
    po twoim materialistycznym podejściu do pacjenta nasuwa się jedno pytanie ,jak
    dużo kopert przyjmujesz


    --
    "Nie goń zewnętrznej matni,nie toń w wewnętrznej pustce
    Bądź spokojny w jedności rzeczy,a dwoistość zniknie sama." Seng Can
  • Gość: gość22 IP: *.szczecin.mm.pl 13.01.07, 19:11
    Witam,
    moje wrażenia z dwukrotnego pobytu w tej przychodni są podobne - to koszmar!!.
    Zupełny brak zainteresowania pacjentem, opryskliwe recepcjonistki. Zapisałam
    się do tej przychodni, bo znajduje się najbliższej mojego miejsca zamieszkania.
    W tym roku postanowiłam zmienić - nie na moje nerwy. Rozumiem iż nie mają kasy,
    niskie pensje. Ale to nie usprawiedliwia nieuprzejmości. Jest mi szkoda
    starszych, schorowanych osób, które są pacjentami tejze przychodni.
    pozdrawiam
  • Witam,
    również naleze do tej przychodni. Co do rejestracji nie mam większych uwag, zazwyczaj kontaktuje się z nimi telefonicznie i umawiam na wizyte i nie mialem z tym nigdy problemow. Moja lekarka tez jest ok- nie skapi skierowan, latwo sie do niej dostac i jest mila.
    Musze sie natomiast zgodzic z opinia o pladze przedstawicieli medycznych (nie tylko w tej przychodni) przyjmowanych w godzinach pracy.
    No i osobny temat to kierowniczka przychodni... nie trawie tej kobiety...:/ Mialem z nia kilka razy do czynienia, jako z lekarzem i jestem b niezadowolony. Moim zdaniem traktuje pacjenta z góry- mozna z miejsca wyzdrowiec jak sie z nia porozmawia;)
    Wnioski- przychodnia reprezentuje sredni poziom (mam porownanie- np ZOZ Stoczniowiec, czy Przychodnia na ul. Kadlubka). Dla mnie najwazniejszy jest moj lekarz rodzinny i z niego (niej) jestem zadowolony. Do rejestracji nie mam uwag (ani na "+", ani na "-"). A zmiany wymaga postawa kierowniczki oraz zwyczaj przyjmowania przedstawicieli med. w godz pracy.
  • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 08:13
    przecież Ci lekarze uwłaszczyli się za bezcen na miejskim majątku, płacą grosze
    za wynajem i mówią o kapitaliźmie, niech kupią sprzęt za normalną cenę, płacą
    komercyjne czynsze wtedy porozmawiamy o kapitaliźmie
  • Gość: i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.07, 11:45
    Tam się "rejestruje" czas dla przedstawicieli handlowych, szczególnie u pani kierowniczki. Przez telefon słyszę, że za tydzień, nie ma numerków, pani doktor załadowana pacjentami, więc idę zapytać czy mnie przyjmie - jest dwie godzinny do końca jej przyjęć, nie ma nikogo. Czekam, nikt nie przychodzi. Pani doktor przyjmie, ale jest niezadowolona i daje mi to odczuć. Naburmuszone prostaczki z rejestracji łaskawie dają mi kartę - pod gabinetem nadal zero pacjentów - wchodzę, chwilę tam jestem, wychodzę, na korytarzu pusto. Ale numerków nie było...Tłum wali do pani doktor, ale ludzi nie ma... ???
    Nie jeden raz tak było i w przypadek, typu, że ktoś nie dotarł, nie wierzę. Najwyraźniej zakazuje rejestrować do siebie. Jaki jest tego powód mogę się tylko domyślać.

    Rejestracja jakiś kabaret. Widocznie te baby mają przyzwolenie na takie traktowanie pacjentów. Przeciez pacjenci się skarżą i nic. Sama się lekarce skarżyłam na koszmarne traktowanie.
  • Gość: obiektywny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 13:18
    misto powinno wypowiedzieć im umowę dzirżawy i znaleźć lepszego kierownika, z
    lepszym personelem
  • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 08:22
    pogadali ?, a będzie jak jest :)
  • Gość: krzycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:35
    Gość portalu: :) napisał(a):

    > pogadali ?, a będzie jak jest :)

    Niekoniecznie. W przychodni, oczywiście nic się nie zmieni, ale dwóch pacjentów im ubyło. Ja i żona. Może ktoś przeczyta zanim się tam zapisze.

    Korci mnie, żeby zrobić wokół tego szum. Może istotnie tv? Albo jakiś artykulik? To przychodnia prywatna, oni żyją z pacjentów. Jeśli zacznie im ubywać, a nowych nie przybywać, to pójdą w diabły. Starszych z czasem i tak zacznie ubywać, a przy takiej opiece nawet szybciej...Jesli młody, zaradny człowiek ma problem, żeby dostać się tam do lekarza, cóż mówić o osobie starszej?
    Nasza sąsiadka, starsza pani, już dwa lata temu się przeniosła. Ma już prawie 80 lat, ale nie nalezy do tych, które można łatwo zbyć, albo krzyczeć na nie w rejestracji.

    Poza tym, mam wrażenie, że kierowniczka tak tu niepięknie opisana nie cieszyłaby się z tego wątku...To bardzo zarozumiała osoba, "wybitna" (diagnozuje bez badań, ho, ho! i jeszcze leczy! zbiegiem okoliczności lekami, ktorych nazwy widzę na jej długopisach, zegarze i innych gadżetach...)tacy ludzie nie znoszą krytyki.
    Lekko ogon solą jej ludzie posypali.
  • Gość: M. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:48
    Dosyć późno sobie przypomniałaś o tym, że chciałaś zapłacić.... Do tej pory
    mówiłaś tylko o tym, że pielęgniarki odmówiły ci pomocy, której od nich żadałaś,
    nie wspominałaś o chęci płacenia za usługę w zakładzie, z którym nic cie nie
    łączy. Nie zamierzam bronić pielęgniarek, ale po twoich wczesniejszych
    wypowiedziach wyborażam sobie ciebie jako wiecznie niezadowolona kobietę z
    pretensjami do całego świata - w końcu jestem w ciąży, więc wszyscy bez wyjątku
    macie obowiązek mi pomagać... Współczuję ci serdecznie...
  • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:51
    > ? To przychodnia prywatna, oni żyją z pacjentów. Jeśli zacznie im ubywać, a
    now
    > ych nie przybywać, to pójdą w diabły

    najwyraźniej jednak nie, skoro zdanie pacjentów się nie liczy, może mają
    jakieś "martwe dusze" i nie muszą zabiegać o innych ?
  • Gość: przegięcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:56
    Gość portalu: M. napisał(a):

    > Dosyć późno sobie przypomniałaś o tym, że chciałaś zapłacić.... Do tej pory
    > mówiłaś tylko o tym, że pielęgniarki odmówiły ci pomocy, której od nich
    żadałaś
    > ,
    > nie wspominałaś o chęci płacenia za usługę w zakładzie, z którym nic cie nie
    > łączy.

    pomijając fakt ,że to zakład służby zdrowia

    p.s.
    zamiast siedzieć na forum i obrażać pacjentów zajmij się lepiej pracą i
    postaraj się być miła, bo nawet koleżanka kierowniczka nie pomoże
  • Gość: balbina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 14:02
    Zdanie pacjentów liczy się wtedy, kiedy zabierają swoje karty i protestują. Moi rodzice mieszkają w Warszawie dokładnie coś takiego przerobili w przychodni, która się sprywatyzowała. Kiedy żadne skargi nie skutkowały (a właściwie skutkowały - rodzinna była obrażona, panie rejestratorki i pielęgniarki jeszcze bardziej obrażone) - zabrali karty, pogadali z jednym, drugim dziennikarzem, ci z kolei znaleźli innych niezadowolonych i w ciągu dwóch miesięcy przychodni ubyło mnóstwo ludzi. Ludzie masowo zabierali swoje karty. Po roku w miejscu dawnej przychodni powstała mini-klinika stomatologiczna, przychodnia po prostu splajtowała. Nie wywalczyła kontraktu z NFZ i już. Żeby mieć taki kontrakt trzeba mieć pacjentów, im więcej tym lepszy kontrakt.
  • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 14:04
    Gość portalu: M. napisał(a):

    > Dosyć późno sobie przypomniałaś o tym, że chciałaś zapłacić.... Do tej pory
    > mówiłaś tylko o tym, że pielęgniarki odmówiły ci pomocy, której od nich żadałaś
    > ,
    > nie wspominałaś o chęci płacenia za usługę w zakładzie, z którym nic cie nie
    > łączy. Nie zamierzam bronić pielęgniarek, ale po twoich wczesniejszych
    > wypowiedziach wyborażam sobie ciebie jako wiecznie niezadowolona kobietę z
    > pretensjami do całego świata - w końcu jestem w ciąży, więc wszyscy bez wyjątku
    > macie obowiązek mi pomagać... Współczuję ci serdecznie.

    A ja współczuję tobie. Najwyraźniej nie możesz mieć dzieci. Adoptuj.
  • Gość: pacjentka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 14:38
    Jakaś Pani wypowiedziala sie na temat lekarza homeopaty z przychodni MSWiA na
    Jagielońskiej, kurde mam nadzieję, że nie chodziło o Dr.Sz. ponieważ wlasnie
    wybieram do niego po skierowanie na podstawowe badania których nie robiłam od
    1999r.
    Co do Łuczniczej to włos sie na głowie jeży, brrr koszmar.
  • Gość: emeryt IP: 195.28.182.* 16.01.07, 16:42
    może panie pielęgniarki i pani kierowniczka powinny się udać na emeryturę ?
  • Gość: prymas IP: 62.69.202.* 16.01.07, 17:31
    Ja podobnie jak większość nie mogłem zarejestrować się telefonicznie
    i "wybitnie" niemiła pani powiedziała że to niemożliwe. Więc powiedziałem że
    jak się nie da zarejestrować telefonicznie to poproszę o wizytę domową. I pani
    zmiękła.
  • Gość: sprawdziłem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 09:39
    sprawdziłem osobiście, panie w rejestracji to jakiś koszmar z przeszłości, już
    na wejściu "NIE MA" i "CZEGO ?"
  • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 10:43
    Miny! Te miny! Wywracanie oczami, obrażony majestat. Rozmawia ze mną i żre sobie jabłuszko, a sok pryska na mnie..Ćmokta, mlaszcze, coś mówi przez to mlaskanie, Bareja nic by tu nie zmienił, wziąłby tę scenę w całości...

    Skierowanie mialo czekać w rejestracji - pani pierwsze słyszy. Nie, nie będzie sprawdzać, bo nie ma teraz czasu. Nikt niczego nie zostawiał, niech się wypcham. W końcu SZUKA, wywracając oczami, że to niby tak ciężko z upierdliwymi i jest. "No" - cały komentarz.

    Szukanie karty. :)))))) Jaka ulica? Czcibora. Jaka? Czcibora. Nazwisko? Iks. Iks? Tak, Iks. Na pewno Czcibora? Bo może nie wiem gdzie mieszkam...Na pewno Czcibora. I jak nazwisko? Igrek? IKS, do diabła! A, to nie ma. Jak to nie ma? No, nie ma karty. Może inna ulica?
    Karta leżała sobie pod inną ulicą, ale co tam, "przepraszam" te pańcie nie mają w słowniku.

    Scena zaobserwowana: Starszy pan prosi o zapisanie mu na kartce kiedy ta wizyta i jaki numerek. "CO?" (Pstro. Widać paniom nie mieści się w głowie, że mogłyby zapisać pacjentowi, niech sobie sam zapisze, a nie zawraca głowę.) "Głucha, a?" - pyta pan z wileńskim akcentem. "Starość nie radość, śmierć nie wesele" - dodaje staruszek, kiwając głową - "u mnie już takoż uszy nie te same". Pani uderza w purpurę...Młoda nie jest...



  • Gość: Ilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:02
    Problem polega na tym, że najczęściej pacjentami są ludzie starzy i chorzy. Często zagubieni. To jest dopiero bohaterstwo huknąć na staruszkę! Staruszka raczej nie pójdzie ze skargą, bo chora i ma problem z chodzeniem. A krówsko z rejestracji udowodni samej sobie jak jest ważne...Jaką ma władzę...

    Starym ludziom łatwo namieszać, że nie ma, że to musi być w komputerze, że takie przepisy...
    Tu mi się przypomina scena ze sklepu, kiedy to elegancka, acz wiekowa dama, postanowiła zrezygnować z produktu, który pannica już zeskanowała. Pannicy nie chciało się wołać nikogo do wycofania, więc w krzyk, że nie można się wycofać, bo kasa fiskalna, bo komputer itd. Pani słuchała uważnie w końcu bardzo spokojnie, głosem prawdziwej damy, acz ze zdziwieniem zapytała: " Co ty pie....lisz, moje dziecko?!"

    Jest pewna metoda na takie baby, czasem skuteczna - zapisywać nazwisko. Na widoku. Jeśli nie ma identyfikatora (ma mieć!), poprosić o nazwisko, wyciągnąć notesik i ładnie je wykaligrafować. To działa. Baba nie wie w jakim celu się je zapisuje, czasem pyta, wtedy się odpowiada, że dowie się w swoim czasie, wszystko grzecznie i bez złości. Spokojnie. Czasem próbują się zasłaniać ustawą o ochronie danych, co jest bardzo zabawne, więc należy wytłumaczyć, że pani w rejestracji, do tego pielęgniarka ma mieć identyfikator z nazwiskiem, ew. muner służbowy. Nie może być bezimienna i beztrosko zwolniona z wszelkiej odpowiedzialności.
    Nie wiem dlaczego, ale ludzie bardzo się boją zapisania swojego nazwiska.

    Też znam tę przychodnię, też uważam, że to skandal. Zmieniłam.

    Jest tam kilka lekarek sympatycznych i pomocnych, ale dużo zależy od kierownika czy też właściciela, a tu na wielką pomoc liczyć nie należy. Są też lekarki niesympatyczne i nadęte. Nikomu nie jest potrzebny lekarz, który robi łaskę, pacjenta traktuje jak zło konieczne i nie ma interesu w tym, żeby np. zapobiegać. A już żeby leczyć nie ma interesu podwójnie.

    Najbardziej żal mi ludzi starszych, zazwyczaj kierują się tym, że blisko, boją się zmienić lekarza, pozwalają traktować się z góry. Przychodzą z postawą "przepraszam, że zyję" i martwią się ceną leków...Nikt sobie na coś takiego nie zasłużył.



  • Gość: za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:12
    > Jest pewna metoda na takie baby, czasem skuteczna - zapisywać nazwisko. Na
    wido
    > ku. Jeśli nie ma identyfikatora (ma mieć!), poprosić o nazwisko, wyciągnąć
    note
    > sik i ładnie je wykaligrafować. To działa. Baba nie wie w jakim celu się je
    zap
    > isuje, czasem pyta, wtedy się odpowiada, że dowie się w swoim czasie,
    wszystko
    > grzecznie i bez złości. Spokojnie.

    może na początek nazwiska na forum, dla przestrogi...
  • Gość: Ilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:17
    Gość portalu: za napisał(a):

    > może na początek nazwiska na forum, dla przestrogi...

    Czyje?
  • Gość: naiwny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:21
    słynnych rejestratorek-pielęgniarek
    może kiedy przestaną być bezimienne staną się milsze
  • Gość: wiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:39
    pani Krysia, pani Jadzia, pani Irenka
    i pani kierownik Ewa
  • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:58
    A jak się nazywa ta niskopienna z niezdrowym wytrzeszczem? Ta jest wiecznie oburzona faktem, że pacjent czegoś chce. I wiecznie coś pojada...
  • Gość: misiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 12:07
    mówisz o tej "szefowej', chyba Krysia :)
  • Gość: PACJENT IP: *.acx.pl 17.01.07, 13:07
    KOSZMAR.OPINIA O TEJ PRZYCHODNI JEST WRĘCZ KATASTROFICZNA.
    PANIE MINISTRZE RELIGA ZRÓB PORZĄDEK Z TAKĄ PRZYCHODNIĄ, ONA PRZYNOSI PANU
    WSTYD.
    NALEZY ZGŁOSIC DO PROGRAMU -TELEKURIER, NA CELOWNIKU LUB UWAGA, A PRZEDE
    WSZYSTKIM TELEWIZJA SZCZECIN.
    I NASTĄPI TU ZMIANA, TO NIE CZASY KOMUNIZMU- PANI KIEROWNIK, DOKTORZY, LEKARZE
    I PIELEGNIARKI, REJESTRATORKI,JESZCZE SIE NIE ZREFORMOWALIŚCIE? TO NA KUBĘ
    NALEZY WAS WYSŁAĆ.
  • Gość: pomysl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 13:54
    Ciekawe czy ta przychodnia ma jakiś adres mailowy? Mozna by jej linka do tego postu wyslac, nie?
  • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 17.01.07, 19:40
    > Poza tym, mam wrażenie, że kierowniczka tak tu niepięknie opisana nie cieszyłab
    > y się z tego wątku...To bardzo zarozumiała osoba, "wybitna" (diagnozuje bez bad
    > ań, ho, ho! i jeszcze leczy! zbiegiem okoliczności lekami, ktorych nazwy widzę
    > na jej długopisach, zegarze i innych gadżetach...)tacy ludzie nie znoszą krytyk
    > i.

    nie ma problemu właśnie jutro ok. 13 mam wizytę i będę miała dziką przyjemność
    je o tym wątku powiadomić choć zdaje mi się że one już o nim dobrze wiedzą
  • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 09:39
    > nie ma problemu właśnie jutro ok. 13 mam wizytę i będę miała dziką przyjemność
    > je o tym wątku powiadomić choć zdaje mi się że one już o nim dobrze wiedzą

    i jak reakcja ?
  • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.07, 11:39
    I jak? powiedziałaś?
  • Gość: :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 14:59
    już nie odpisze, zapisali ją na czarną listę...
  • Gość: Anna IP: *.globalconnect.pl 18.01.07, 18:57
    Ja pomijam już pracę "pań" w rejestracji, ale samo też podejście lekarzy do pacjenta. Pani doktor chciała leczyć moje zapalenie płuc witamina C, a to że to było zapalenie płuc dowiedziałam sie jak wybrałam się do szpitala na Janosika i tam po przeswietleniu i zbadaniu przez pulmonologa trafilam do szpitala. Pulmonolog stwierdzil, ze tak zaawansowane zapalenie płuc to student 2 roku medycyny powinien wysluchac. Oczywiscie podczas mojego pobytu w szpitalu moja mama wybrala sie do pani doktor z Luczniczej, pokazujac jej przeswietlenie i mowiac ze leze w szpitalu, to byla pani doktor do tego stopnia nieuprzejma, ze nawrzeszczala na moja mame mowiac jej ze podwaza teraz autorytet lekarza z jakims tam dlugim starzem i jej sie wydaje, ze moja mama klamie. Na tym skonczyly sie wszelkie moje kontakty z ta przychodnia, przepisalam sie do przychodni na Chopina i nie narzekam, wrecz przeciwnie - jestem bardzo zadowolona z pracujacego tam personelu i lekarzy.
  • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 18.01.07, 19:53
    A nic podobnego ale troszkę poobserwowałam i cóż w rejestracji jakby
    kulturalniej choć to może zmyłka, pacjentów jakoś mniej ale to może przez ten
    deszcz ,do doktor dostałam się praktycznie o czasie wszystkie skierowania jak
    dawniej bez żadnych problemów ,rzecz tylko w jednym ,pacjentów jak na lekarstwo
    ale na ławce siedziało CZTERECH AKWIZYTORóW i wszyscy karnie czekali aż wyjdzie
    ostatni pacjent ale bonusy były (parasolki)ale to może z troski o to żeby nam
    panie nie rozpuściły się na tym deszczu . Nie miałam serca doktor mówić o tym
    wątku, dla nas jest bardzo OK i tak jak wcześniej napisałam ja nie zmienię
    przychodni ze względu na lekarza i tyle.
  • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 18.01.07, 20:05
    A ja właśnie o tej przychodni mam jak najgorsze zdanie wcześniej dzieci z moim
    panem i władcą byli zapisani w przychodni na Chopina gdzie udałam się po sześć
    skierowań dla córki usłyszałam a poco? Czy by was to nie wkurzyło? Zawinęłam się
    na pięcie i wyszłam przepisałam dzieci do swojej doktorki i jest dobrze. kiedy
    opowiedziałam lekarzowi w poradni gatroeterologicznej lekarz wybałuszył oczy nie
    wierząc że tak można kiedy on jako lekarz specjalista nie daje rady chorobie
    lekarz podstawowej opieki nie daje szansy na leczenie w poradni specjalistycznej
    no ale to już przeszłość, a to jedna z wielu poradni gdzie ratują zdrowie dziecku.
  • Gość: pozytyw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 08:30
    skoro się poprawiło, to przykład pozytywnego wpływu forum, warto o tym pamiętać
  • Gość: ula IP: 217.153.73.* 19.01.07, 10:01
    Właśnie wczoraj musiałm odwiedzić tą przychodnie( po raz pierwszy od 5
    lat ):lekarza i ozgrozo labolatarium. Takiego laboratorium nie pamietam od 15
    lat. Pani z tłustymi włosami jedną nie swieżą gumową rekawiczką, druga ręka
    brudną jak po obieraniu ziemniaków wzięła się do wypełniaia papierków a potem
    nawet bez umycia rąk i nałożenia świezych rękawiczek do pobierania krwi.
    Chciałam wyjść z tego przybytku ale czekalam chyba ze 40 minut i czkoda mi było
    czasu. Tam czas zatrzymał się w latach 70-tych oszczędzaja na wszystkim z
    naszych pieniędzy . Dzisiaj rezygnuje z przynależności do tej przycjodni, na
    reszczie. I tak za długo dostawali pieniadze za całą moja rodzinię, która do
    tej pory nie chorowała.
  • Gość: maćko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.07, 12:22
    MOja rodzina - ja, żona i dwóch synów (17 i 19 lat) zabiera karty i pa pa. Cztery osoby mniej.
    Słyszałem przez miesiąc, że jestem zdrowy, tylko może przemęczony i już patrzono na mnie jak na symulanta. Śmiałem przyjść kilka razy w jednym miesiącu, taka strata! Zero badań. Poszedłem prywatnie i żałuję, że tak długo czekałem. Z przemęczeniem nie miało to nic wspólnego. Kardiolog, jak usłyszał, że miesiąc chodziłem do rodzinnej, powiedział "rany boskie! Niech pan zbiera kartę"

    Rejestracja to rozdział osobny. Trudno mnie zbyć. Choć te kobiety bardzo próbowały. One są obrzydliwe.


  • Gość: kasku IP: *.um.szczecin.pl 19.01.07, 14:32
    Byłam kiedyś zarejstrowana w tej przychodni i wspominam to koszmarnie
    przepisałam dzieci na Kadłubka 10 i wcale nie lepiej chodzi mi o pedjatre ale
    jest jedna lekarz którą poleciła mi koleżanka doktor A w rejstracji dla
    dorosłych chodzi tam moja córa i syn oraz ja lekarz super miła specjalne
    podejście do dzieci dokładna wiele razy wyprowadziła moje dzieci polecam
    przyjmuje na parterze
  • Gość: zadowolony pacjent IP: *.globalconnect.pl 19.01.07, 21:47
    A ja jakieś 2 lata temu przepisałam się do tej przychodni z "Portówki" (tak na
    marginesie - tam to dopiero jest podejście do pacjenta, tragedia). I szczerze
    mówiąc czytam powyższe wypowiedzi z niedowierzaniem. Co prawda na szczęście nie
    choruję, w "części dla dorosłych" byłam tylko raz, z potwornym bólem nogi i
    krzyża. Bez problemu dostałam skierowanie na prześwietlenie. Natomiast bardzo
    często jestem tam z małym dzieckiem,mam wspaniałą pediatrę - ma strasznie dużą
    ilość pacjentów i zawsze są do niej kolejki ale nigdy nie zdażyło się by
    odmówiła przyjęcia dziecka, sama sugeruje wizyty u specjalistów jeśli coś ją
    niepokoi, nigdy nie "żałowała" mi skierowania na dodatkowe badania, podała nr
    komórki i zapewniła, że zawsze można dzwonić w nagłych sytuacjach, panie z
    rejestracji zawsze rejestrują dziecko telefonicznie, złego słowa nie mogę
    powiedzieć o naszej pani doktor i pielęgniarkach.
przejdź do: 1-100 101-169
(101-169)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.