• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Przychodnia na Łuczniczej Dodaj do ulubionych

  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:20
    Na ogół jestem zdrowy, więc jestem dla rodzinnego pacjentem idealnym. Ta przychodnia jest niepubliczna z kontraktem z NFZ, za pacjenta, który nie bywa kasa leci, a nikt głowy nie zawraca. Aż przyszedł czas, że lekarz był mi potrzebny i zaraz zaczęły się schody. Te babsztyle w rejestracji (pielęgniarki, podobno, wstyd!) to coś w rodzaju "Misia" Barei, jakiś koszmarek, wiecznie coś żrą, odkładają słuchawkę, żeby telefon im nie przeszkadzał w swobodnej pogawędce, patrzą na pacjenta jak na kosmitę, są niezorganizowane i niekompetentne. O lekarce nawet nie chcę mówić. Dwóch pacjentów, dwóch przedstawicieli handlowych. Przy czym ci drudzy siedzą tam dłużej niż pacjent. Skierowania na badania nie dostałem, bo pani doktor nie dopatrzyła się niczego złego.
    Gastrolog, do którego udałem się prywatnie - dopatrzył się złego i dzięki niemu i pobytowi w szpitalu, gdzie problem mi usunięto wracam do zdrowia.
    Tzw rodzinna nie dała mi skierowania nawet na badania typu morfologia i OB. Za to dała receptę na No-Spa. To akurat mogę kupić BEZ recepty, ale jeśli tak się leczy, to dziękuję.
    Chcę zmienić lekarza rodzinnego, mam do tego prawo. Znacie jakiegoś dobrego? Jakąś sensowną przychodnię, gdzie lekarz leczy, a nie pertraktuje z chłoptasiami z firm farmaceutycznych?
    Można prywatnie, pewnie, ale dlaczego? Te proste rzeczy lepiej załatwiać w przychodni, a płacić za rzeczy naprawdę pilne, za specjalistów.
    Znacie?
    Edytor zaawansowany
    • Gość: pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:24
      też mam podobne zdanie o tej przychodni, zwłaszcza o paniach z rejestracji,
      całkowity brak kultury, jak w spożywczym za PRL-u
      lekarzy rodzinnych chętnych do pracy jest bardzo wielu
      • Gość: xx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:29
        Ja też! Rzeczywiście, Bareja jak żywy!...Też chcę zmienić przychodnię...
        • Gość: sprawiedliwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:38
          podobno pani kierownik ma "spore plecy" i nie musi dbać o pacjentów, a panie w
          rejestracji , to jej koleżanki i skarg się nie boją
          • Gość: magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 15:03
            te stare baby zastapic mlodymi ...zenada zauwazylam ze podejcie do pacjentow
            to pozostalosc niestety z krajobrazu tytulowanego tu misia :czego? niema ...nie
            wiem a paszla ty won jedna z druga ..
          • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 15:17
            Wszystkim przychodniom rodzinnym powinno zależeć na takim pacjencie. "Pani
            Kierownik " nie musi mieć sporych pleców bo to prawdopodobnie jest jej prywatna
            przychodnia i odchodzący pacjent to ją właśnie najwięcej kosztuje.
            Jest jeszcze sporo personelu bedącego mentalnie w socjaliźmie i nawet zmiana
            formy własności niewiele tu zmieniła. Nie da się z dnia na dzień tego zmienić
            tym bardziej że lekarze zatrudniający ten personel zwykle nie mają żadnych
            doświadczeń w zarządzaniu a jedynie miękkie serca...
            Cóż radzić - tak jak wszędzie - zasięgnij opinii znajomych, wejdź do różnych
            przychodni, popatrz a potem świadomie wybieraj. To w końcu Twoje prawo. Poszukaj
            lekarza o podobnym do Twojego temperamencie z którym potrafisz się
            porozumieć.Pewnie Ciebie przyjmie pod swoją opiekę. Tylko tacy lekarze mają
            zwykle więcej niż przeciętną ilość pacjentów stąd dłuższe kolejki. Ale jest
            przecież rejestracja na godzinę..Jak masz małe dzieci to pomyśl o pediatrze
            (niektórzy rodzinni są jednocześnie pediatrami).. No i dojazd do przychodni...-
            chociaż mając samochód.....
            Życzę sukcesów.
            • Gość: jaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 15:53
              Pani kierownik na Łuczniczej to jednocześnie pani właścicielka. Jak najbardziej toleruje te babska w rejestracji, zero możliwości skarg. Te france kazały mojej teściowej, kobiecie w wieku 82 lat, z trudnościami w poruszaniu się przyjść na 7 rano, żeby się zarejestrować, bo telefonicznych numerków już nie było, chyba, że na termin późniejszy, tzn za tydzień. Ale jakby przyszla rano, to by były. Potem musiałaby czekać kilka godzin, bo lekarka przyjmowała od południa. Ludzie, te krówska nie mają serca, trudno, ale rozumu też za grosz. Oczywiście, dla znajomych numerki zawsze są. Mąż pojechał wtedy rano, przed siódmą, nikt przed nim w kolejce się do tej lekarki nie rejestrował, a numerków już nie było, więc jasne, że po tlefonie teściowej ktoś ten telefoniczny dostał.
              Ja kiedyś otrzymałam wyniki kogoś innego, bo to samo nazwisko, imię inne, ale wciskały mi, że moje. Nie zamierzały nawet sprawdzać w stosiku, czy nie powtarza się nazwisko, musiałam huknąć. Wtedy się okazało, że jednak nie moje. Żadnego przepraszam nie usłyszałam.
              O zgubionej karcie nawet nie chce mi się pisać. To była duża awantura. Karta znalazła się po dwóch miesiącach. Też chcę zmienić przychodnię, dobrze, że mi przypomniałeś, bo jakoś nie było kiedy.
              Machnęliśmy ręką i chodziło się prywatnie, ale uważam, że nie należy dawać zarabiać takim miejscom.
              • Gość: serafia IP: *.globalconnect.pl 08.01.07, 16:34
                i ja tez mam podobne doswiadczenia z ta przychodnia. Myslałam, że to tylko ja
                wybrzydzam.. Rejestracja jest naprawdę niemiła. a moja "rodzinna"...szkoda
                gadać. jak jestem chora - to idę prywatnie do innego lekarza.. Ale to chyba tak
                nie powinno być???
                • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 16:41
                  trzeba na[pisac do tvn pt;uwaga; oni bardzo lubia takie sprawy i zrobic im
                  wstyd na cala Polske....
                  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 23:30
                    To po co tam jesteście zapisani? W Szczecinie jest około 200 lekarzy rodzinnych.
                    Wystarczy jedynie zadać sobie trochę trudu i wybrać takiego który odpowiada.
                    • Gość: mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 12:23
                      Moja babcia jest tam zapisana. I powiem ci dlaczego: bo mieszka niedaleko, w pewnym wieku ma to znaczenie. Kilka razy ją rejestrowałam, rzeczywiście cyrk Barei.
                      Tej zimy byłam z babcią u jej rodzinnego, bo mnie babcia o to prosiła. Autor wątku ma rację - przedstawiciele handlowi włazili przed pacjentami. Przyszłyśmy, babcia miała numerek 2, ktoś był w środku, znaczy 1. My wchodzimy. A tu - nie. Lala z teczką wchodzi. Pytam, który ma numerek. Kręci coś. Ona tylko na chwilę. Po coś tam. Mowię, że ok, wejdzie z nami. Wchodzimy, lala z nami, pani doktor zobaczyła babcię i mówi: "o, pani X, proszę chwilę poczekać". I czekałyśmy 25 minut. Obrzydliwe.
                      Za to pani doktor pojechała sobie potem na szkolenie na Kretę, czy gdzies tam. Nie wiem jak to nazwać. Może istotnie zadzwonić po program UWAGA, albo coś takiego..
                      Nie chodzi o to, żeby zmienić lekarza, przychodnię. Jasne, można. Tylko dlaczego za nasze pieniądze krowy z rejestracji mają być opryskliwe dla pacjentów, nie odbierać telefonów (sama widziałam odkładanie słuchawki na bok), pojadać ciasteczka, dlaczego lekarki bezczelnie przyjmują akwizytorów dla własnych korzyści w godzinach przyjmowania pacjentów? Nawet jeśli to niepubliczny zakład, jesli ma kontrakt, to jest to za kasę pacjenta.
                      Rodzinna miała opory, żeby skierować babcię na zdjęcie RTG! Albo do chirurga. Noga spuchnięta, a ona wmawiała, że w tym wieku tak może być...A to był uraz. Można skarżyć.
                      Starsi ludzie biorą stale leki na nadciśnienie. Takie recepty teoretycznie wypisują te baby w rejestracji. Jadę po taką receptę, a tam ropucha zajęta, właśnie opowiada koleżance o jakiejś krawcowej, każe mi przyjść za 2 godziny.
                      Ojciec dzwoni do rodzinnej, bo lekarze ze szpitala o to prosili, chodziło o to, żeby się dowiedziec jak długo babcia bierze pewne leki, babcia nie pamiętała, a rejestratorka pyta " w jakiej sprawie?" W sprawie wymiany oleju, kurde. Księżniczki.
                      Kiedyś odbierałam babciną receptę, upał, nastałam się do tej rejestracji, wysoka ciąża, coś mi się nagle dziwnie zrobiło, a miewałam skoki ciśnienia, proszę pielęgniarkę o pomiar - musi być zlecenie od rodzinnego. Wyciągnęłam telefon, włączyłam dyktafon i mówię: proszę glośno i wyraźnie powiedzieć, że odmawia mi pani zmierzenia ciśnienia, widząć moją wysoką ciążę i będąc poinformowaną, że bardzo się źle czuję". Baba czerwona, zaraz mnie zabrała do pokoju, żeby zmierzyć. A było tak paskudne, że zawołała lekarza...
                      Nie jestem pacjentem tej przychodni, a mam złe doświadczenia...Co tu mówić o pacjentach!


                      • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 13:20
                        Prawdą jest że przedstawiciele medyczni są plagą w przychodniach. Jest ich zbyt
                        dużo. Mitem jest jednak stwierdzenie "Za to pani doktor pojechała sobie potem na
                        szkolenie na Kretę, czy gdzies tam". Bonusem w tym przypadku może byś jedynie
                        zaproszenie na bezpłatne szkolenie (lekarze muszą obowiązkowo szkolić się) lub
                        drobny prezent od czasu do czasu (kalendarz, stetoskop, fartuch lekarski).Z
                        drugiej strony przedstawiciel medyczny który nie potrafi dostać się do lekarza
                        traci pracę.......
                        Problemem - jak już mówiłem wcześniej - jest jeszcze socjalistyczna mentalność
                        części personelu. I nie widzę tu innej możliwości zmiany tej mentalności jak
                        przez "głosowanie nogami" pacjentów.
                        Z drugiej strony może nie zdajesz sobie z tego sprawy ale ta mentalność
                        występuje także i w twoim przypadku. Piszesz "proszę pielęgniarkę o pomiar " i
                        uważasz, że ta pielegniarka ma Ci go zrobić za darmo i niezwłocznie bo przecież
                        Ci się to należy. Czy w podobny sposób przyszłoby Ci do głowy wymysić od
                        sprzedawczyni bochenek chleba bo jesteś głodna? Nie zastanawiałaś się, że
                        wymagasz wykonania usługi za którą nikt tej pielęgniarce (i przychodni) nie
                        zapłaci? Zapominamy, że przychodnie prowadzą normalną działalność komercyjną i
                        wykonują zakres usług określony w umowie z NFZ nieodpłatnie jedynie w stosunku
                        do pacjentów tam zapisanych.
                        • Gość: lek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 14:12
                          Sam jestem lekarzem. Kreta możliwa, koledzy jeżdżą. Sam piszesz, że binusem może być zaproszenie na bezpłatne szkolenie - tak. Np. W Lizbonie. Tak jest, to nie baśnie.
                          Nie ma możliwości, żeby lekarz "między nuemrkami" przyjmował akwizytora, to jest skandal. Może to zrobić po godzinach przyjęć pacjentów. Bywa, że pacjent czeka kilka miesięcy na wizytę u psecjalisty, a potem do gabinetu wchodzi akwizytor, siedzi tam pół godziny, lekarz ma mnniej czasu na pacjenta i wszystko jest do bani.
                          Co do pomiaru ciśnienia to skandal. To rodzaj nieudzielenia pomocy i jeśli to są pielęgniarki - powód do natychmaistowego zwolnienia. Czy gdyby zaczęła tam rodzić, też nie zareagowałyby?! Każda pielęgniarka wie, że skoki ciśnienia w ciąży są czasem niebezpieczne dla życia. I ileż to kosztuje? Aparat się wytraca? Czy pielęgniarka?
                          Ja nie pytam na izbie przyjęć czy pacjent jest ubezpieczony, czy ma skierowanie, jak widzę, że potrzebuje pomocy NAJPIERW jej udzielam. Jeśli jakaś siostra zaczyna od papierków, przy sinym charczącym pacjencie - ma ze mną do czynienia i nie jestem subtelny. Nie przesadzajmy, nikt nikomu glowy nie urwie za udzielenie pomocy. A tam chodziło o zmierzenie ciśnienia, ludzie! I nie porównuj tego do bochenka chleba bez zapłaty. Nieudane porównanie. Raczej porównałbym to do przejścia obojętnie wobec zemdlonego na ulicy, bo to nie mój pacjent.
                          A tak swoją drogą spotkałem już w szpitalu paru pacjentów z Łuczniczej i na podstawie wywiadu stwierdzam, że bardzo tam żałują paru groszy na badania. Leczą i leczą, a nie wiedzą CO leczą, bo badań nie ma. Jeśli trafia do nas pacjentka, młoda jeszcze kobieta, która od roku (sic!) chodzi do rodzinnego z tym samym objawem, a rodzinna twierdzi, że to stres, podczas kiedy to kardiomiopatia rozstrzeniowa, to ja bym skarżył takiego lekarza. Nawet EKG jej nie zrobiły.
                          Działalność komercyjna, tam gdzie jest lekarz, pielęgniarka to nieporozumienie. Niedawno trafił do nas pacjent, który źle się poczuł na ulicy, był niedaleko przychodni, obcej, ale wszedł. Lekarka, z prawdziwego zdarzenia przyjęła go, zbadała, skierowała do szpitala. Można.
                          • Gość: emka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 15:45
                            Nie chcę pisać o swoich konkretnych problemach ale wręcz "z ust mi to
                            wyjąłes: "....bardzo tam żałują paru groszy na badania. Leczą i
                            > leczą, a nie wiedzą CO leczą, bo badań nie ma.."
                            Ale cóz można zrobić? Owszem, ja się mogę wypisać. Ale czy naprawdę tylko tyle
                            można zrobić??
                            Ale jest tam jedna wspaniala pani pediatra. Przynajmniej tyle dobrego o tej
                            przychodni..
                          • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 00:42
                            "bezpłatne szkolenie - tak. Np. W Lizbonie. Tak jest, to nie baśnie." -
                            Nie w w przychodni. Tam są zbyt małe możliwości zarobku. Czy za przepisanie 20
                            opakowań podstawowego antybiotyku warto komuś fundować szkolenie? Inaczej może
                            być na oddziałach szpitalnych gdzie stosuje się znacznie droższe specjalistyczne
                            leki i w nieporównywalnie większych ilosciach. W każdym razie nie znam takich
                            przypadków wśród lekarzy rodzinnych...
                            "Co do pomiaru ciśnienia to skandal." - A czy nie uważasz że skandalem jest
                            święte przekonanie pacjentów że psim obowiązkiem służby zdrowia jest być na
                            każde żądanie pacjentów o każdej porze i w każdym czasie i za darmo (przecież
                            przysięga..).I nikt się nie przejmuje tym, że jest to niezgodne z procedurami
                            opracowanymi (i opłacanymi)przez NFZ. Kiedyż to usługi ochrony zdrowia będą
                            traktowane podobnie jak usługi świadczone przez adwokata, weterynarza, mechanika
                            samochodowego, księdza....
                            A pomiar ciśnienia....Pewnie można zwalić odpowiedzialność za ten pomiar na
                            służbę zdrowia.......Można także zainwestować około 40 zł w aparat do pomiaru
                            ciśnienia i mierzyć ten parametr bez kłopotów i konieczności chodzenia do
                            własnego lekarza rodzinnego.
                            A badania...masz na to 12 zł rocznie na pacjenta. Jeden rtg to 20 zł. Rozpędź
                            się z nimi a nie będziesz miał na chleb. Pamiętaj że płacisz za nie z własnej
                            kieszeni......
                            • Gość: chory system IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 09:40
                              cały system opieki jest chory
                              a te panie z rejestracji w tej przychodni, to zapewne dorabiające emerytki,
                              dlatego mają pacjentów w nosie
                              • Gość: gosc r IP: *.chello.pl 20.01.07, 14:17
                                Zdajecie sobie sprawe ze mlodzi lekarze i pielegniarki wyjechaly za granic??
                                chcecie zeby obslugiwaly was ukrainki??te "stare emerytki" pracują w
                                rejestracji ,robia EKG ,zastrzyki, szczepią i pewno sprzątają ale to juz po
                                godzinach pracy.Moze wiecej zrozumienia?
                            • Gość: xx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 12:14
                              Gość portalu: H napisał(a):
                              - A czy nie uważasz że skandalem jest
                              > święte przekonanie pacjentów że psim obowiązkiem służby zdrowia jest być na
                              > każde żądanie pacjentów o każdej porze i w każdym czasie i za darmo (przecież
                              > przysięga..).I

                              Nie PSIM obowiązkiem. Nikt im nie każe pilnować domu i zagrody. LUDZKIM obowiązkiem.
                              • Gość: zniesmaczony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 12:19
                                pielegniarka pracująca w recepcji chyba zbyt dużo nie zrobi jeśli zmierzy
                                ciśnienie kobiecie w zaawansowanej ciąży i w razie potrzeby wezwie pogotowie,
                                ciekawe ile oczekuje za taka pomoc ?, oczywiśnie między kawką a kanapeczką
                                • Gość: wkurzona IP: *.chello.pl 20.01.07, 14:21
                                  idioto moze te kobiety nie mają przerwy na sniadanie w tym kapitalistycznym
                                  biznesie!!nie pomyslales o tym?? sprobuj nie jesc nic przez caly dzien i
                                  zapieprzac na kazde krzykniecie pacjeta.jestescie chorzy!!!!!!!!!!!!ale tą
                                  chorobe leczcie u psychiatry.
                              • Gość: h IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:56
                                Jesteś człowiekiem...
                                Ile razy pomogłeś innym ludzim którzy wymuszają na Tobie tę pomoc posługując się
                                krzykiem i groźbą?........
                                A w swoim fachu jak często pracujesz za darmo?
                                • Gość: prostak IP: 195.28.182.* 10.01.07, 17:17
                                  > Ile razy pomogłeś innym ludzim którzy wymuszają na Tobie tę pomoc posługując
                                  si
                                  > ę
                                  > krzykiem i groźbą?........
                                  > A w swoim fachu jak często pracujesz za darmo?

                                  jest różnica między pracą a służbą, pielęgniarka powinna to wiedzieć
                                  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:29
                                    Tam gdzie brakuje pieniędzy aby zapłacić za pracę tam mówi się o służbie np
                                    policja, nauczyciele, wojsko no i zdrowie. No może wyjątkiem są politycy gdzie
                                    także jest mowa o słuzbie publicznej ale tu nikt nie żałuje sobie apanaży........
                                    A jak wygląda właściwe powołanie widać w miliardowych zyskach firm
                                    farmaceutycznych gdzie rentowność jest na poziomie firm zbrojeniowych.......
                                • Gość: lek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:46
                                  Gość portalu: h napisał(a):

                                  > Jesteś człowiekiem...
                                  > Ile razy pomogłeś innym ludzim którzy wymuszają na Tobie tę pomoc posługując si
                                  > ę
                                  > krzykiem i groźbą?........
                                  > A w swoim fachu jak często pracujesz za darmo?

                                  Jeszcze raz podkreślam: jest to nieudzielenie pomocy. I nie pieprz tu o pracy za darmo, krzykach i groźbach. Babsztylowi nie chciało się ruszyć dupska i cześć.
                                  Możesz być pewien, że gdyby przyszła nierejstrowana koleżaneczka, pacjentka innej przychodni, to samo babsko by nie odmówiło.

                                  A co do pytania czy ja pracuję za darmo - wyobraź sobie, że nie raz i nie dwa.
                                  • Gość: koniec świata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 10:25
                                    > Jeszcze raz podkreślam: jest to nieudzielenie pomocy. I nie pieprz tu o pracy
                                    z
                                    > a darmo,

                                    teraz każdy lekarz i pielęgniarka zanim udzieli pomocy konającemu na ulicy,
                                    zapyta: ZA ILE ?
                                  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:41
                                    Pewnie nic by się nie stało gdyby ta pielęgniarka nie robviąc żadnych problemów
                                    zmierzyła to ciśnienie. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na wiele socjalizmu w
                                    myśleniu o służbie zdrowia u pacjentów. To przemożne przekonanie że jak jesteś
                                    lekarzem czy pielęgniarką to zawsze i wszędzie MUSISZ udzielić pomocy nieważne
                                    czy jest to ratowanie życia pacjenta czy tylko jego subiektywna potrzeba. Ja ten
                                    przypadek odbieram w ten sposób: -niewłaściwie obsłużona petentka postanawia
                                    -"ja ci pokażę". I żąda od pielęgniarki wykonania pomiaru ciśnienia bo być może
                                    źle się czuje. Stawia to tym samym pielęgniarkę w charakterze niewolnika który
                                    MUSI wykonać jej polecenia bo jest przecież ze służby zdrowia. Jak sam wiesz z
                                    praktyki pielęgniarka odmawiając potrafiła ocenić na podstawie wyglądu pacjentki
                                    i jej przekazu niewerbalnego czy w tym przypadku wystepuje groźba zagrożenia
                                    życia lub nagłego pogorszenia się stanu zdrowia. Oceniła że takiej groźby nie
                                    ma. A nawet gdyby była to co mogła zrobić w warunkach przychodni - wezwać
                                    karetkę, podać leki antywstrząsowe ewentualnie wykonać sztuczne oddychanie. No
                                    chyba żeby leczyła dotykiem.......
                                    Jako lekarz czy nigdy nie byłeś poirytowany gdy wyrwano Ciebie w domu z łóżka o
                                    3 w nocy telefonem od pacjenta -Panie doktorze - nie mogę zasnąć? I Ty jako
                                    służba zdrowia musiałeś cierpliwie tłumaczyć że to normale i że może pomóc
                                    szklanka mleka lub mały spacer. Ale sam miałeś noc zarwaną a z rana tłum
                                    pacjentów........
                                    Ja sądzę, że należy doprowadzić do świadomości pacjentów przekonanie że w
                                    służbie zdrowia także pracują ludzie którzy tam zarabiają na chleb i chcą być
                                    traktowani podobnie do innych grup pracowniczych.......
                                    • Gość: mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:53
                                      To znowu ja, pacjentka "roszczeniowa", która "krzykiem i groźbą" zmusiła pielęgniarkę do zmierzenia ciśnienia...

                                      Gość portalu: H napisał(a):
                                      . Jak sam wiesz z
                                      > praktyki pielęgniarka odmawiając potrafiła ocenić na podstawie wyglądu pacjentk
                                      > i
                                      > i jej przekazu niewerbalnego czy w tym przypadku wystepuje groźba zagrożenia
                                      > życia lub nagłego pogorszenia się stanu zdrowia. Oceniła że takiej groźby nie
                                      > ma

                                      To się pomyliła.Albo g.. umie, a o jej prajtyce boję się pomyśleć. Miałam 220/160 i wezwana z gabinetu lekarka zaraz zawołała karetkę. Nie wiem jaki miałam "wygląd i przekaz niewerbalny" (hihihhi), ale werbalny bardzo jasny:potrzebuję pomocy. Ten sam "wygląd i przekaz niewerbalny" lekarz pogotowia ocenił na jazdę na sygnale na Unii Lubelskiej, gdzie spędziłam, zresztą, dwa tygodnie.

                                      Nie wiem dlaczego tak uparcie bronisz tej przychodni, może jesteś synem pani doktor J-O, może tam pracujesz, a może głupi jesteś, po prostu?

                                      Nie pamiętam socjalistycznych czasów, nie moge w nich tkwić. W socjalizmie bywałam w przychodniach na rękach matki, głównie na szczepieniach.



                                      • Gość: medyk IP: 195.28.182.* 11.01.07, 16:03
                                        pani doktor J-O jest szychą w izbach lekarskich i możecie jej naskoczyć
                                        • Gość: jaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 23:53
                                          Gość portalu: medyk napisał(a):

                                          > pani doktor J-O jest szychą w izbach lekarskich i możecie jej naskoczyć

                                          Na to wygląda. Za to możemy przestrzec innych.
                                          • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 07:41
                                            w takim razie psuje opinie też Izbie, może o tym nie wiedzą ?
                                      • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 08:45
                                        Nie znam tej przychodni jak zresztą i większości innych. Na Twoim przykładze
                                        chciałbym jedynie pokazać że socjalistyczne podejście części pacjentów do służby
                                        zdrowia ciągle ma się dobrze. Bo zwróć uwagę - byłaś w miejscu gdzie bez żadnych
                                        problemów mogłaś sobie kupić usługę pomiaru ciśnienia. I tak postąpiłby każdy
                                        wychowany w kapitaliźmie. Ale zgodnie z Twoim wewnętrznym przekonaniem taka
                                        pomoc należy Ci się nieodpłatnie więc starasz się ją wyegzekwować. I egzekwujesz
                                        ją od prywatnych osób które pzypadkiem powinny mieć możliwość jej udzielenia.
                                        Pielęgniarka a potem lekarz kierując się swoją etyką a także być może zwykłym
                                        ludzkim współczuciem robią Ci przysługę mierząc Ci ciśnienie i wzywając karetkę.
                                        I dla mnie wyznacznikiem Twego socjalistycznego myślenia jest fakt, że Ty nie
                                        traktujesz tego jak przysługi ale jako coś co Ci się bezwzględnie należy i inni
                                        MUSZĄ Ci wykonać bez łaski tylko z tego tytułu że są pracownikami służby zdrowia.
                                        Czy przynajmniej powiedziałaś "dziękuję" za otrzymanie czegoś (porada lekarska,
                                        pomiar ciśnienia) za co w prywatnym gabinecie zapłaciłabyś kilkadziesiąt zł.
                                        Często powoływane zasady etyki lekarskiej i przysiega Hipokratesa nakazują
                                        udzielać takiej pomocy potrzebującym. Jednak to właśnie socjalizm dodał że taka
                                        pomoc musi być udzielona za darmo. Zanim tego sobie nie uświadomimy to nigdy nie
                                        wydostaniemy się mentalnie z socjalizmu.
                                        • Gość: kapitalista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 08:57
                                          w ramach Twojego rozumowania, jako niewychowany w socjaliźmie kiedy zobaczę jak
                                          padniesz na ulicy, poczekam,aż ktoś komu za to płacą udzieli Ci pomocy, nie
                                          zadzwonie nigdzie, bo to koszt i nikt mi nie odda za minuty uzytkowania mojego
                                          prywatnego telefonu, mam nadzieję że będziesz miał przy sobie numer swojego
                                          ubezpieczenia i kontakt do lekarzy,którym płaca za ratowanie Twojego życia...
                                          zdrowia niesocjalistycznego życzę
                                          • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:34
                                            Wg Korwina-Mikke prawdziwy kapitalizm jest właśnie wtedy.......
                                            Ale na poważnie - dlaczego wszyscy ludzie "powinni" w takiej sytuacji pomóc a
                                            lekarze MUSZĄ i to nieodpłatnie?
                                            • 13.01.07, 16:19
                                              Gość portalu: H napisał(a):

                                              > Wg Korwina-Mikke prawdziwy kapitalizm jest właśnie wtedy.......
                                              > Ale na poważnie - dlaczego wszyscy ludzie "powinni" w takiej sytuacji pomóc a
                                              > lekarze MUSZĄ i to nieodpłatnie?
                                              ...........................................
                                              a studia lekarzyno skończyłeś nieodpłatnie???
                                              napisz ,gdzie przyjmusz pacjentów,a będę to miejsce omijać,
                                              mylisz się,ze my tu wszyscy reprezentujemy socjalistyczne myślenie wymagając od
                                              lekarza i pielegniarki pomocy w sytuacji zagrożenia życia,
                                              w tzw. krajach kapitalistycznych lekarze z prawdzwiwego zdarzenia najpierw
                                              ratują życie ,a potem pytają o ubezpieczenie;
                                              po twoim materialistycznym podejściu do pacjenta nasuwa się jedno pytanie ,jak
                                              dużo kopert przyjmujesz


                                              --
                                              "Nie goń zewnętrznej matni,nie toń w wewnętrznej pustce
                                              Bądź spokojny w jedności rzeczy,a dwoistość zniknie sama." Seng Can
                                          • Gość: hfh IP: *.chello.pl 20.01.07, 14:28
                                            numer na pogotowie jest bezplatny i nie poniesiesz zadnych kosztow....999-zebys
                                            czasem nie zapomnial!
                                            • Gość: ? IP: 195.28.182.* 20.01.07, 14:34
                                              zdaje się ,że mamy tu panią pielegniarkę, znakomita linia obrony i zachęta dla
                                              pecjentów :), tylko po co te różne nicki, nie można pod jednym ?
                                        • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:01
                                          może jesteś młody? może masz wystarczająco pieniędzy na prywatne leczenie? może
                                          jeszcze nigdy takiej pomocy nie potrzebowałeś... Więc gdy się znajdziesz w
                                          takiej sytuacji - wtedy powiedz, że nie oczekujesz pomocy..będziesz np. nieść
                                          na rękach chore dziecko i usłyszysz, że... NIE, (bo mamy system
                                          kapitalistyczny??)
                                        • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:32
                                          Boże, jesteś człowiekiem czy zaprogramowanym robotem? Dobrze Ci odpisali moi
                                          przedmówcy, lepiej bym tego nie napisała. A gdzie ten zwykły, naturalny ludzki
                                          odruch w chwili zagrożenia życia? Bo przecież nie jesteś w stanie wiedzieć na
                                          100 %, że takie zagrożenie istnieje albo nie, prawda? Zmienisz tok myślenia w
                                          chwili gdy podobna sytuacja będzie dotyczyła Twojej osoby. Nie zyczę sytuacji w
                                          której ktoś (lekarz, przechodzień na ulicy, itp) uzna np. wartość impulsu
                                          telefonicznego lub swojego czasu nie współmiernie do Twojego życia, Twój
                                          chwiejny chód albo bełkot spowodowany brakiem tchu uzna za objaw upojenia
                                          alkoholowego i odwróci swój zwrok w drugim kierunku. Prawdziwy lekarz,
                                          policjant, strażak - jest zawsze są na służbie, nawet gdy jest po godzinach
                                          pracy i po tym poznaje się człowieka z powołaniem do zawodu. Reszta niech da
                                          sobie spokój. A przychodnie na Łuczniczej omijać z daleka szerokim łukiem- czas
                                          i ludzie zrobią swoje.
                                          • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:52
                                            W swojej odpowiedzi zrównujesz obowiązki lekarz z innmi ludźmi. I o to mi
                                            właśnie chodzi. Każdy z nas ma się w takich sytuacjach zachować odpowiednio a
                                            nie tylko lekarz.
                                            W świadomości części ludzi przyjęło się że lekarz nie ma prawa odmówić pomocy
                                            więc nie pójdę do swojego lekarza rodzinnego gdzie jest kolejka lecz na izbę
                                            przyjęć szpitala bo tam jest mniej kłopotów a i leki podadzą za darmo, lub nie
                                            chcąc czekać w kolejce do lekarza w dzień wezwę karetkę lub pójdę na dyżur nocny
                                            z przeziębieniem które mam od trzech dni.......
                                            Jestem zapisana do innego lekarza ale jak już tu jesten z dzieckiem to i mnie
                                            proszę zbadać i wyleczyć...........
                                            To są właśnie te postawy pacjentów które denerwują lekarzy gdyż stawiają ich na
                                            pozycji niewolników. Nie sądzę, aby w przypadku prawdziwej potrzeby ktokolwiek
                                            ze służby zdrowia odmówił pomocy. Ale także nie do przyjęcia jest postawa że
                                            lekarz nie może odmówić porady.....
                                            • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 10:38
                                              Cała rozmowa zeszła na inny tor. Każdy lekarz to człowiek, ale nie każdy
                                              człowiek jest lekarzem. W opisanej sytuacji kobiety w zaawansowanej ciąży, która
                                              przyszła do przychodni po odbiór recepty dla bliskiej osoby i która z jakiś
                                              przyczyn - nieważne jakich - poczuła się nagle żle nie do pomyślenia jest, że
                                              personel zwlekał z pomocą. Co jak co, ale będąc w przychodni, szpitalu, izbie
                                              przyjęć czyli w miejscach gdzie naturalną rzeczą jest,że są tam lekarze,
                                              pielęgniarki, sanitariusze można oczekiwać doraźnej, szybkiej i sprawnej pomocy.
                                              W nagłych przypadkach lekarz NIE MOŻE ODMÓWIĆ pomocy i jeżeli nie jest pewien co
                                              do "nagłości" to upewnia się i udziela pomocy lub nie. W nie nagłych - MOŻE
                                              ODMóWIć, ale powinien wskazać innego, który udzieli porady. Taki jest mój punkt
                                              widzenia.
                                              W każdej innej sytuacji umawiam się na wizytę i czekam albo płacę i nie czekam.
                                              Przynajmniej tak jest teraz, ale jak wszyscu wiemy sam system opieki zdrowotnej
                                              wymaga natychmiastowej pomocy.
                                              • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 10:55
                                                Masz rację. Ja także jestem zwolennikiem postawy jaką prezentujesz. I powinniśmy
                                                dążyć aby była ona powszechną.
                                                Ja w swoich wypowiedziach starałem się przedstawić postawę części (na szczęście
                                                coraz mniejszej)pacjentów którzy uważają inaczej. Zrób rozeznanie wśród swoich
                                                znajomych ilu z nich nie zna adresu i telefonu swojej przychodni dyzurnej. To są
                                                ci którzy uważają że to zainteresowanie nie jest im do niczego potrzebne bo
                                                przecież w chwili zagrożenia bez łaski MUSZĄ otrzymać pomoc u dowolnego lekarza
                                                gdzie tylko się zgłoszą........Dla mnie ten ich brak zainteresowania jest
                                                własnie miernikiem ich socjalistycznego podejścia........
                                                I nie chodzi tu o to żeby tej pomocy w chwili potrzeby nie uzyskali ale o to aby
                                                zdawali sobie z tego sprawę że ktoś im robi przysługę
                                                Na dyżurach nocnych połowa pacjentów to są to własnie ci którzy trafili nie tam
                                                gdzie powinni...
                                                • 12.01.07, 11:50
                                                  Tak, w chwili zagrożenia masz jako lekarz na kotrakcie zakichany obowiązek
                                                  pomóc mi bez względu na to, czy jestem z Twojej przychodni czy z Katowic.

                                                  Ja rozumiem, że Ci pacjenci z dyżurów nocnych to powinni umrzeć przed
                                                  przychodnią tak? To jest to miejsce gdzie powinni trafić?
                                                  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 12:41
                                                    Nie nie powinni umrzeć. Powinni po prostu pójść do swojej przychodni którą
                                                    dobrowolnie wybrali.
                                                    A jeśli jest zagrożenie życia to przecież należy wezwać pogotowie ratunkowe
                                                    gdzie niezwłocznie przyjadą ratownicy medyczni i w przypadku stwierdzenia
                                                    zagrożenia odtransportują Ciebie do szpitala.......
                                                  • Gość: ironiczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 13:21
                                                    > A jeśli jest zagrożenie życia to przecież należy wezwać pogotowie ratunkowe
                                                    > gdzie niezwłocznie przyjadą ratownicy medyczni i w przypadku stwierdzenia
                                                    > zagrożenia odtransportują Ciebie do szpitala.......

                                                    a kto ma wezwać to pogotowie, jak pacjent nie jest w stanie ?, może powinien
                                                    poprosić swojego lekarza rodzinnego o telefon ?


                                                  • Gość: mi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 13:35
                                                    I jeszcze raz ja - ta cholerna pacjentka, która śmiała poprosić o pomoc.
                                                    Chciałam zapłacić. Od tego zaczęłam. Wyciągnęłam portfel. Ale panie powiedziały, że nie mają kwitów, żeby wypisać, a bez tego nie mogą. Stać mnie doprawdy na zmierzenie ciśnienia odpłatnie.

                                                    Jestem przekonana, że gdybym zaczęła tam rodzić, też nie ruszyłyby tyłków.

                                                    Dlaczego zresztą nie ma tabliczki, jak w wielu przychodniach, że dla pacjentów "zewnętrznych" lub niekierowanych pomiar tyle i tyle?

                                                    Wiecie co powiedział lekarz pogotowia, w karetce, jak usłyszał, że odmówiły mi pomiaru? Trzeba zawiadomić policję. To jego słowa. POLICJĘ, nie izby lekarskie.

                                                    Co do H, to spoko, jeszcze się przekona, że punkt widzenia zależy również od tego, jak się czuje on, albo ktoś jemu bliski.

                                                  • 12.01.07, 13:39
                                                    > Co do H, to spoko, jeszcze się przekona, że punkt widzenia zależy również od
                                                    te
                                                    > go, jak się czuje on, albo ktoś jemu bliski.
                                                    >
                                                    może ktoś kiedyś odmówi pomocy córce czy synkowi takiej Pani Z Recepcji, a jej
                                                    fachowej pomocy nie będzie pod ręką, czy wtedy zrozumie ?
                                                  • Gość: H IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.07, 00:32
                                                    W ciągu ostatnich 2 lat miałem to nieszczęście odwiedzić kilkanaście oddziałów
                                                    szpitalnych i przychodni towarzysząc bliskim mi osobom. Znam także sprawę z
                                                    drugiej strony...I z praktyki wiem że podejście do pacjentów jest bardzo mocno
                                                    zróżnicowane. Są oddziały i przychodnie gdzie pacjent jest bardzo dobrze
                                                    traktowany a i są takie jak prezentujecie w tym wątku.
                                                    I jak zauważyliście w pierwszych moich wypowiedziach wcale nie starałem się
                                                    bronić postępowania pielęgniarek. Podawałem tam że w obecnej sytuacji w
                                                    przychodniach nie widzę możliwości zmiany podejścia personelu do pacjentów niż
                                                    głosowanie pacjentów nogami.....Bo zobaczcie - skarga na pielegniarkę do
                                                    własciciela który sam ją wybrał i zatrudnił? Da to coś? tym bardziej że zwykle
                                                    są to kilkuosobowe zespoły lekarsko-pielegniarskie pracujące ze sobą od lat..
                                                    Skarga do Izb Lekarskich - a na co? Czy wystąpił jakichś błąd w sztuce?
                                                    Policja - a jakie przestępstwo? Rejestr działalności gospodarczej? NFZ? Przecież
                                                    usługi za który płaci NFZ są wykonywane i to najczęściej w dniu zgłoszenia się
                                                    pacjenta mimo że kontrakt przewiduje możliwość zapisania w kolejkę......
                                                    Stąd uważam, aby wszyscy tj. i pacjenci i służba zdrowia traktowali przyjmowanie
                                                    pacjentów nie jako służbę ale normalną działalność komercyjną.
                                                    Czy ktoś ostatnio widział nieuprzemą sprzedawczynię w sklepie...I taką która
                                                    odmówiła przyjęcia pieniędzy.............Właściciel niezwłocznie by ją wywalił...
                                                    Ale do tego potrzebne jest odejście od pojęcia "służby". Przecież trudno
                                                    wulgarnymi słowami pogonić do pracy współtowarzyszkę służby......Co innego
                                                    najemnego pracownika który nie dba o klienta.......
                                                    A i pacjenci uświadomiliby sobie że ludzie tam pracujący zarabiają w ten sposób
                                                    na chleb i nie domagaliby się tak nagminnie wykonania usługi za darmo.
                                                    W wielu postach poruszacie Państwo obowiązek niezwołocznego świadczenia usługi w
                                                    przypadku zagrożenie życia pacjenta. Zgoda, jest taki obowiązek i nikt nie
                                                    zamierza z niego wycofywać się. Jednak z praktyki wiem, że taka konieczność
                                                    występuje w przychodni średnio jedna na sto tysiecy udzielonych porad tj w
                                                    przychodni dla 15000 pacjentów jeden raz w roku. Stanowi ona jednak alibi dla
                                                    znacznie częstszego wymuszania porad osób którym z różnych wzgledów nie chciało
                                                    się póść tam gdzie przewidują procedury narzucobe przez NFZ.
                                                    Wierzę, że znaczna część pacjentów nie zdaje sobie sprawy że służba zdrowia nie
                                                    jest już jedną wielką machiną ale siecią niezależnych firm podobnie jak handel,
                                                    rzemiosło itp. Przecież mając zaprenumerowaną gazetę do odbioru w jednym kiosku
                                                    nikomu nie przychodzi do głowy domagać się jej wydania w innym mimo że jest
                                                    przecież tej samej sieci. Niestety w przypadku służby zdrowia takie przekonanie
                                                    jeszcze nie jest powszechne...
                                                    Tak więc moim zdaniem klucz tkwi w zmianie mentalności i części pacjentów i
                                                    także części personelu. I więcej konieczności tych zmian widzę w stosunku do
                                                    kierownictwa przychodni i oddziałów szpitalnych. Tam, gdzie jest odpowiednie
                                                    kierownictwo tam widać dobrą pracę personelu. Niestety uważam, że lekarze
                                                    najczęściej nie są dobrymi kierownikami.
                                                  • Gość: ? IP: 195.28.182.* 13.01.07, 16:01
                                                    Tam, gdzie jest odpowiednie
                                                    > kierownictwo tam widać dobrą pracę personelu. Niestety uważam, że lekarze
                                                    > najczęściej nie są dobrymi kierownikami.

                                                    to nietety prawda :(
                                                    ale moze sa dobrymi prezydentami ?
                                                  • Gość: M. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:48
                                                    Dosyć późno sobie przypomniałaś o tym, że chciałaś zapłacić.... Do tej pory
                                                    mówiłaś tylko o tym, że pielęgniarki odmówiły ci pomocy, której od nich żadałaś,
                                                    nie wspominałaś o chęci płacenia za usługę w zakładzie, z którym nic cie nie
                                                    łączy. Nie zamierzam bronić pielęgniarek, ale po twoich wczesniejszych
                                                    wypowiedziach wyborażam sobie ciebie jako wiecznie niezadowolona kobietę z
                                                    pretensjami do całego świata - w końcu jestem w ciąży, więc wszyscy bez wyjątku
                                                    macie obowiązek mi pomagać... Współczuję ci serdecznie...
                                                  • Gość: przegięcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:56
                                                    Gość portalu: M. napisał(a):

                                                    > Dosyć późno sobie przypomniałaś o tym, że chciałaś zapłacić.... Do tej pory
                                                    > mówiłaś tylko o tym, że pielęgniarki odmówiły ci pomocy, której od nich
                                                    żadałaś
                                                    > ,
                                                    > nie wspominałaś o chęci płacenia za usługę w zakładzie, z którym nic cie nie
                                                    > łączy.

                                                    pomijając fakt ,że to zakład służby zdrowia

                                                    p.s.
                                                    zamiast siedzieć na forum i obrażać pacjentów zajmij się lepiej pracą i
                                                    postaraj się być miła, bo nawet koleżanka kierowniczka nie pomoże
                                                  • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 14:04
                                                    Gość portalu: M. napisał(a):

                                                    > Dosyć późno sobie przypomniałaś o tym, że chciałaś zapłacić.... Do tej pory
                                                    > mówiłaś tylko o tym, że pielęgniarki odmówiły ci pomocy, której od nich żadałaś
                                                    > ,
                                                    > nie wspominałaś o chęci płacenia za usługę w zakładzie, z którym nic cie nie
                                                    > łączy. Nie zamierzam bronić pielęgniarek, ale po twoich wczesniejszych
                                                    > wypowiedziach wyborażam sobie ciebie jako wiecznie niezadowolona kobietę z
                                                    > pretensjami do całego świata - w końcu jestem w ciąży, więc wszyscy bez wyjątku
                                                    > macie obowiązek mi pomagać... Współczuję ci serdecznie.

                                                    A ja współczuję tobie. Najwyraźniej nie możesz mieć dzieci. Adoptuj.
                      • Gość: ciekawski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 13:21
                        jestem ciekaw, czy NFZ w jakikolwiek sposób kontroluje jakość opłacanych przez
                        siebie usług ?
                      • Gość: stala pacjetka IP: *.chello.pl 20.01.07, 14:08
                        Debilu słuchawka w rejestracji jest bezprzewodowa i zawsze lezy
                        obok...gratuluje spostrzegawczosci!!
    • Gość: daga IP: 83.168.96.* 09.01.07, 14:48
      Masz racje, takie przychodnie to tragedia, mieszkam w pobliżu ale lekarza mam
      super, tyle, że z Szafera i jeżdże tam z dziecmi i z mężem. Wcześniej jeżdziłam
      do przychodni MSWiA na Jagiellońskiej ale zrezygnowalam z lekarza rodzinnego
      homeopaty, który jak prosilam o jakieś skierowanie na badanie to twiedził , że
      nic nie widzi, a jak chciałam zrobic po 3 latach podstawowe badania krwi,
      profilaktycznie przed kolejna ciążą to powiedział, że dobrze wyglądam i mi nie
      da, na piśmie tez tego nie dostałam, wmurowało mnie i szybko sie przeniosłam.
      • Gość: izqaa IP: 83.168.96.* 09.01.07, 22:38
        proponuję czarną listę przychodni - zgłaszam przychodnię na ul.
        hrubieszowskiej - bareja to małe piwo - tam panuje średniowiecze. najwaznjejsza
        jest oczywiscie rejestratorka
        - dzien dobry chciałabym...
        - mnie nie interesuje co pani by chciała - po tym tekscie zmienilam przychodnie.
        wczesniej pani poradzila mi
        -ściągać z piersi i gotować mleko dla dziecka bo miałam 37 stopni gorączki(
        - podała mi (to już lekarka) STERYDOWY lek na uczulenie mimo, że uprzedzałam,
        że karmię piersią i wtedy absolutnie nie wolno podawać tego typu leku
        - zakleiła zdrowemu dziecku pępek grubym plastrem, żeby nie wychodził jak
        płacze (zrywaliśmy ze skórą)
        - zapisała na szczepienie 2 tyg po terminie bo miala urlop i nie chciala oddać
        kasy z nfz kolezance z 2 zmiany

        dalej nie chce mi sie pisac ale pare fajnych rzeczy jeszcze bylo;-(

        teraz jeżdze do przychodni na mierzyn - nowo otwarta - świetne mlode lekarki.
        paniz rejestracji dzwoni i informuje o zbliżającym sie terminie szczepienia -
        musiala mi 3 razy powtórzyć bo nie wierzyłam;-)
        • Gość: :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 00:18
          :)))
          Bardzo ucieszył mnie ten wątek. Jestem pacjentką Łuczniczej z całą rodziną i właśnie zmieniam przychodnię. Też się jeszcze waham, którą wybrać, ale znajdę.
          Łucznicza to czysty Bareja. Babska z rejestracji mam na celowniku od dawna. One nie tylko są niekompetentne, one są małpio złośliwe i wredne.
          Na lekarce się zawiodłam i to bardzo.
          Sama robiłam badania, prywatnie, szukałam w internecie, co powinnam sprawdzić przy konkretnych objawach, z wynikami poszłam prywatnie i badania bardzo się przydały. Doczytałam też, że dobrze jest powtarzać niektóre wyniki w odstępie kilku dni, żeby lekarz miał obraz przebiegu, że tak powiem.
          Rodzinna wpadła tylko na morfologię i OB. I to też po paru wizytach. Żal pieniędzy...Na Arkońskiej, w laboratorium, bez skierowania to jakieś 8 zł, może 10...I nie trzeba gnać raniutko, stać w kolejce i jeszcze prosić o badania...

          Ludzie, omijajcie takie przychodnie z daleka! To nie żarty, można wyhodować sobie poważny problem!
      • Gość: widz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 12:52
        może program Uwaga ?, bo szczecińska TV ma ciekawsze tematy....
        • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 10.01.07, 14:30
          Dzięki za ten wątek i ja również z dziećmi należę do tej przychodni i mam takie
          same skojażenia a najgorsza jest taka mała szczekata i czarna ,złożyłam na nie
          skargę jeszcze w kasie i niestety za wiele nie wskórałam i trochę się dziwię że
          tylu jest nie zadowolonych ponieważ kiedy głośno wyrażałam swoje zdanie wszyscy
          siedzieli cicho kuląc uszy po sobie a tu tylu nie zadowolonych dobrze wiedzieć
          że nie jestem jedyna, ale także muszę powiedzieć prawdę moja doktor jest bardzo
          OK naprawdę zna naszą sytuację i wcale nie muszę wyczekiwać w kolejce wystarczy
          że zadzwonię do niej i poproszę takie i takie skierowanie czy zaświadczenie nie
          mam problemu mam na drugi dzień w rejstracji nawet gdy dzwonię z Centrum Zdrowia
          Dziecka nasza doktor jest nam zawsze w stanie pomóc i wieżcie że nigdy przenigdy
          nie dałam żadnych bombonier czy czegokolwiek nigdy jestem wrogiem dawania
          jakichkolwiek łapówek mimo że rejstratorki są naprawdę wstrętne ja nie
          zrezygnuję z tej przychodni tylko ze względu na naszą doktórkę .
    • Gość: odradzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:49
      nie przyjemna atmosfera a rejestracji zawsze mnie jakas zjedzie dla
      sportu!!!!!!!!!......
      • Gość: młody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:16
        Gość portalu: odradzam napisał(a):

        > nie przyjemna atmosfera a rejestracji zawsze mnie jakas zjedzie dla
        > sportu!!!!!!!!!......

        trzeba poczekać,aż pewne pokolenie odejdzie na emeryturę......
    • 10.01.07, 19:05
      pracuje tam pani cybak bardzo mila i sympaytyczna.
      ale zabawne jest ze wszyscy lekarze wpisali sobioe na drzwiach dr chociaz wcale
      nie maja doktoratu z medycyny ale po prostu potocznie sa doktorami (lekarzami).
      uwazam ze to duze przegieciepozdrawiam black

      --
      *********
      w pogoni za rozumem
      • Gość: paolo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:31
        Owszem, jest tam jeszcze jedna fajna lekarka, a w każdym razie była, bo słyszałem, że już nie pracuje.
        Ale żeby dostać się do najfajniejszego nawet lekarza musisz się przedrzeć przez bramy piekielne, czyli rejestrację.
        Do przychodni na Łuczniczej należała moja mama. Zmieniła przychodnię, po tym jak jedna z pielęgniarek, która miała przychodzić robić codziennie zastrzyki po prostu sobie nie przyszła. Nawiasem mówiąc to jedna z tych gąb w rejestracji.
        Mało tego, ta kobieta nie widziała problemu! Bredziła, że dzień przerwy wcale nie zaszkodzi, że nic się nie stało.

        Ja nie wiem, może gdyby człowiek pisał skargi, zamiast machnąć ręką, byłoby inaczej? Faktem jest, ze kierowniczka przychodni patrzy na takie chamstwo przez palce.

        • Gość: obserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:34
          > Ja nie wiem, może gdyby człowiek pisał skargi, zamiast machnąć ręką, byłoby
          ina
          > czej? Faktem jest, ze kierowniczka przychodni patrzy na takie chamstwo przez
          pa
          > lce.
          >
          przecież to kolezanki, sam słyszałem jak pielęgniarka (taka stara, chyba
          Krysia) mówiła o kierowniczce per Ewa...
    • Gość: Anna K. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 14:20
      Ludzie zabierajcie swoje karty i uciekajcie z tamtąd jak najdalej!Ja tak
      zrobiłam i jestem zadowolona.Przepisałam się z dziecmi na Odzieżową do poradni
      rodzinnej.Fakt też czasami muszę czekać na wizytę ,ale rejestruję się tel.i
      nigdzie nie jeżdzę.Lekarze,pielęgniarki jak i panie z rejestracji są
      mili,uprzejmi,udzielający wyczerpująco informacji.W nagłych przypadkach nie ma
      problemu z otrzymaniem pomocy. Przychodnia ma nocny dyżur.O przeżyciach z
      łuczniczej nie będę wspominać,traktuje to jak zły sen...
      • Gość: Gosia IP: 217.153.5.* 12.01.07, 11:02
        A ja na razie do tej przychodni nie mam wielkiego,ale.
        Moje starsze należy już 8 lat,młodsze od 11 m-cy ja i mąż od 3 lat.
        Nie narzekam jak reszta,choć mogłobybyć trochę lepiej.
        Mam tam za to cudowną pediatrę,którą nie zamnieniłabym na inną:-)
        Do rodzinnego zawsze sie dostałam nawet jak nie ma mojej(chwilowo nie
        pracuje),a zastępuje pan doktor.
        W ciązy czułam kłucia w ok.serca i od razu zrobiono ekg.
        Ze skierowaniami na bad.czy do specjalisty też nie miałam problemów aby uzyskać.
        Gosia
        --
        Maksio ma już
        "Nudne kobiety mają nieskazitelnie czysty dom"
        • Gość: niezalezny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 11:07
          a ja od lat mam abonament w falcku i nie chodze do zadnego rodzinnego, gdyby w
          Polsce były normalne zasady ubezpieczen i wolny wybor niektórzy lekarze i
          pilegniarki byliby bezrobotni
        • Gość: pani ww IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 13:38
          GOSIU byc moze malo korzystasz z tej ich(opieki),przyjdzie czas ze sie
          przekonasz(oby nie),a pediatrzy dajcie spokoj pani doktor bez zadnych badan
          lekarskich wynikow postawila diagnoze mojej corce bialaczka a jedynym
          podejrzeniem byly powiekszone wezly chlonne dziekuje za taka opieke.zabieram,
          papiery i spadam.
          • 12.01.07, 13:42
            Nie korzystam jak twierdzisz mało,bo mam 2 dzieci w tym niemowlaka.
            A i szczepienia były co 6 tyg.przecież.
            Zwykle chorują jeden po drugim lub na różne święta.
            Mały częściej ostatnio.
            Gosia
            --
            Maksio ma już
            "Nudne kobiety mają nieskazitelnie czysty dom"
            • Gość: hirek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 14:17
              Dobrze ktoś powiedział, że żałują na badania! Przy złych wynikach (podniesione OB, leukocyty, białko CRP - wszystko robione prywatnie, bo pani doktor nie widziała potrzeby kierować na badania), rodzinna rąbnęła antybiotyk i cześć. Nie zastanowiła się co to w ogóle jest. Nie będę tu pisał co to było, ale powiem tylko, że gdyby nie wizyta prywatnie - byłoby po mnie, bo sprawa była ostra i pilna. Na tyle pilna, że tego samego dnia leżałem na stole operacyjnym. Karty nie zbaierałem, nie byłbym w stanie nawet tam iść, bo potem mógłbym mieć problem. Nie opanowałbym się. Trzeba było skarżyć, ale też wtedy mi mówili, że nic to nie da, i niepotrzebnie zrezygnowałem.

              Skąpstwo tej przychodni jest koszmarne.
              • Gość: krzycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.07, 00:26
                Dzięki za te komentarze. To mnie utwierdziło w przekonaniu, że tam chamstwo jest normą, nie jestem jakimś specjalnym pechowcem, którego księżne nie lubią.
                Wiem, że dużo ludzi uciekło z Łuczniczej. Słyszałem, że bywa problem z wyciągnięciem własnej karty nawet w celu zrobienia ksero.
                Mam nadzieję, że ktoś z przychodni przeczytał ten wątek i że nie jest mu przyjemnie.

    • Gość: gość22 IP: *.szczecin.mm.pl 13.01.07, 19:11
      Witam,
      moje wrażenia z dwukrotnego pobytu w tej przychodni są podobne - to koszmar!!.
      Zupełny brak zainteresowania pacjentem, opryskliwe recepcjonistki. Zapisałam
      się do tej przychodni, bo znajduje się najbliższej mojego miejsca zamieszkania.
      W tym roku postanowiłam zmienić - nie na moje nerwy. Rozumiem iż nie mają kasy,
      niskie pensje. Ale to nie usprawiedliwia nieuprzejmości. Jest mi szkoda
      starszych, schorowanych osób, które są pacjentami tejze przychodni.
      pozdrawiam
    • 14.01.07, 11:32
      Witam,
      również naleze do tej przychodni. Co do rejestracji nie mam większych uwag, zazwyczaj kontaktuje się z nimi telefonicznie i umawiam na wizyte i nie mialem z tym nigdy problemow. Moja lekarka tez jest ok- nie skapi skierowan, latwo sie do niej dostac i jest mila.
      Musze sie natomiast zgodzic z opinia o pladze przedstawicieli medycznych (nie tylko w tej przychodni) przyjmowanych w godzinach pracy.
      No i osobny temat to kierowniczka przychodni... nie trawie tej kobiety...:/ Mialem z nia kilka razy do czynienia, jako z lekarzem i jestem b niezadowolony. Moim zdaniem traktuje pacjenta z góry- mozna z miejsca wyzdrowiec jak sie z nia porozmawia;)
      Wnioski- przychodnia reprezentuje sredni poziom (mam porownanie- np ZOZ Stoczniowiec, czy Przychodnia na ul. Kadlubka). Dla mnie najwazniejszy jest moj lekarz rodzinny i z niego (niej) jestem zadowolony. Do rejestracji nie mam uwag (ani na "+", ani na "-"). A zmiany wymaga postawa kierowniczki oraz zwyczaj przyjmowania przedstawicieli med. w godz pracy.
      • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 08:13
        przecież Ci lekarze uwłaszczyli się za bezcen na miejskim majątku, płacą grosze
        za wynajem i mówią o kapitaliźmie, niech kupią sprzęt za normalną cenę, płacą
        komercyjne czynsze wtedy porozmawiamy o kapitaliźmie
        • Gość: i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.07, 11:45
          Tam się "rejestruje" czas dla przedstawicieli handlowych, szczególnie u pani kierowniczki. Przez telefon słyszę, że za tydzień, nie ma numerków, pani doktor załadowana pacjentami, więc idę zapytać czy mnie przyjmie - jest dwie godzinny do końca jej przyjęć, nie ma nikogo. Czekam, nikt nie przychodzi. Pani doktor przyjmie, ale jest niezadowolona i daje mi to odczuć. Naburmuszone prostaczki z rejestracji łaskawie dają mi kartę - pod gabinetem nadal zero pacjentów - wchodzę, chwilę tam jestem, wychodzę, na korytarzu pusto. Ale numerków nie było...Tłum wali do pani doktor, ale ludzi nie ma... ???
          Nie jeden raz tak było i w przypadek, typu, że ktoś nie dotarł, nie wierzę. Najwyraźniej zakazuje rejestrować do siebie. Jaki jest tego powód mogę się tylko domyślać.

          Rejestracja jakiś kabaret. Widocznie te baby mają przyzwolenie na takie traktowanie pacjentów. Przeciez pacjenci się skarżą i nic. Sama się lekarce skarżyłam na koszmarne traktowanie.
          • Gość: obiektywny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 13:18
            misto powinno wypowiedzieć im umowę dzirżawy i znaleźć lepszego kierownika, z
            lepszym personelem
            • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 08:22
              pogadali ?, a będzie jak jest :)
              • Gość: krzycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:35
                Gość portalu: :) napisał(a):

                > pogadali ?, a będzie jak jest :)

                Niekoniecznie. W przychodni, oczywiście nic się nie zmieni, ale dwóch pacjentów im ubyło. Ja i żona. Może ktoś przeczyta zanim się tam zapisze.

                Korci mnie, żeby zrobić wokół tego szum. Może istotnie tv? Albo jakiś artykulik? To przychodnia prywatna, oni żyją z pacjentów. Jeśli zacznie im ubywać, a nowych nie przybywać, to pójdą w diabły. Starszych z czasem i tak zacznie ubywać, a przy takiej opiece nawet szybciej...Jesli młody, zaradny człowiek ma problem, żeby dostać się tam do lekarza, cóż mówić o osobie starszej?
                Nasza sąsiadka, starsza pani, już dwa lata temu się przeniosła. Ma już prawie 80 lat, ale nie nalezy do tych, które można łatwo zbyć, albo krzyczeć na nie w rejestracji.

                Poza tym, mam wrażenie, że kierowniczka tak tu niepięknie opisana nie cieszyłaby się z tego wątku...To bardzo zarozumiała osoba, "wybitna" (diagnozuje bez badań, ho, ho! i jeszcze leczy! zbiegiem okoliczności lekami, ktorych nazwy widzę na jej długopisach, zegarze i innych gadżetach...)tacy ludzie nie znoszą krytyki.
                Lekko ogon solą jej ludzie posypali.
                • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 09:51
                  > ? To przychodnia prywatna, oni żyją z pacjentów. Jeśli zacznie im ubywać, a
                  now
                  > ych nie przybywać, to pójdą w diabły

                  najwyraźniej jednak nie, skoro zdanie pacjentów się nie liczy, może mają
                  jakieś "martwe dusze" i nie muszą zabiegać o innych ?
                  • Gość: balbina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 14:02
                    Zdanie pacjentów liczy się wtedy, kiedy zabierają swoje karty i protestują. Moi rodzice mieszkają w Warszawie dokładnie coś takiego przerobili w przychodni, która się sprywatyzowała. Kiedy żadne skargi nie skutkowały (a właściwie skutkowały - rodzinna była obrażona, panie rejestratorki i pielęgniarki jeszcze bardziej obrażone) - zabrali karty, pogadali z jednym, drugim dziennikarzem, ci z kolei znaleźli innych niezadowolonych i w ciągu dwóch miesięcy przychodni ubyło mnóstwo ludzi. Ludzie masowo zabierali swoje karty. Po roku w miejscu dawnej przychodni powstała mini-klinika stomatologiczna, przychodnia po prostu splajtowała. Nie wywalczyła kontraktu z NFZ i już. Żeby mieć taki kontrakt trzeba mieć pacjentów, im więcej tym lepszy kontrakt.
                    • Gość: pacjentka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.07, 14:38
                      Jakaś Pani wypowiedziala sie na temat lekarza homeopaty z przychodni MSWiA na
                      Jagielońskiej, kurde mam nadzieję, że nie chodziło o Dr.Sz. ponieważ wlasnie
                      wybieram do niego po skierowanie na podstawowe badania których nie robiłam od
                      1999r.
                      Co do Łuczniczej to włos sie na głowie jeży, brrr koszmar.
                    • Gość: emeryt IP: 195.28.182.* 16.01.07, 16:42
                      może panie pielęgniarki i pani kierowniczka powinny się udać na emeryturę ?
                • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 17.01.07, 19:40
                  > Poza tym, mam wrażenie, że kierowniczka tak tu niepięknie opisana nie cieszyłab
                  > y się z tego wątku...To bardzo zarozumiała osoba, "wybitna" (diagnozuje bez bad
                  > ań, ho, ho! i jeszcze leczy! zbiegiem okoliczności lekami, ktorych nazwy widzę
                  > na jej długopisach, zegarze i innych gadżetach...)tacy ludzie nie znoszą krytyk
                  > i.

                  nie ma problemu właśnie jutro ok. 13 mam wizytę i będę miała dziką przyjemność
                  je o tym wątku powiadomić choć zdaje mi się że one już o nim dobrze wiedzą
                  • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 09:39
                    > nie ma problemu właśnie jutro ok. 13 mam wizytę i będę miała dziką przyjemność
                    > je o tym wątku powiadomić choć zdaje mi się że one już o nim dobrze wiedzą

                    i jak reakcja ?
                    • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.07, 11:39
                      I jak? powiedziałaś?
                      • Gość: :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 14:59
                        już nie odpisze, zapisali ją na czarną listę...
                        • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 18.01.07, 19:53
                          A nic podobnego ale troszkę poobserwowałam i cóż w rejestracji jakby
                          kulturalniej choć to może zmyłka, pacjentów jakoś mniej ale to może przez ten
                          deszcz ,do doktor dostałam się praktycznie o czasie wszystkie skierowania jak
                          dawniej bez żadnych problemów ,rzecz tylko w jednym ,pacjentów jak na lekarstwo
                          ale na ławce siedziało CZTERECH AKWIZYTORóW i wszyscy karnie czekali aż wyjdzie
                          ostatni pacjent ale bonusy były (parasolki)ale to może z troski o to żeby nam
                          panie nie rozpuściły się na tym deszczu . Nie miałam serca doktor mówić o tym
                          wątku, dla nas jest bardzo OK i tak jak wcześniej napisałam ja nie zmienię
                          przychodni ze względu na lekarza i tyle.
    • Gość: prymas IP: 62.69.202.* 16.01.07, 17:31
      Ja podobnie jak większość nie mogłem zarejestrować się telefonicznie
      i "wybitnie" niemiła pani powiedziała że to niemożliwe. Więc powiedziałem że
      jak się nie da zarejestrować telefonicznie to poproszę o wizytę domową. I pani
      zmiękła.
      • Gość: sprawdziłem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 09:39
        sprawdziłem osobiście, panie w rejestracji to jakiś koszmar z przeszłości, już
        na wejściu "NIE MA" i "CZEGO ?"
        • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 10:43
          Miny! Te miny! Wywracanie oczami, obrażony majestat. Rozmawia ze mną i żre sobie jabłuszko, a sok pryska na mnie..Ćmokta, mlaszcze, coś mówi przez to mlaskanie, Bareja nic by tu nie zmienił, wziąłby tę scenę w całości...

          Skierowanie mialo czekać w rejestracji - pani pierwsze słyszy. Nie, nie będzie sprawdzać, bo nie ma teraz czasu. Nikt niczego nie zostawiał, niech się wypcham. W końcu SZUKA, wywracając oczami, że to niby tak ciężko z upierdliwymi i jest. "No" - cały komentarz.

          Szukanie karty. :)))))) Jaka ulica? Czcibora. Jaka? Czcibora. Nazwisko? Iks. Iks? Tak, Iks. Na pewno Czcibora? Bo może nie wiem gdzie mieszkam...Na pewno Czcibora. I jak nazwisko? Igrek? IKS, do diabła! A, to nie ma. Jak to nie ma? No, nie ma karty. Może inna ulica?
          Karta leżała sobie pod inną ulicą, ale co tam, "przepraszam" te pańcie nie mają w słowniku.

          Scena zaobserwowana: Starszy pan prosi o zapisanie mu na kartce kiedy ta wizyta i jaki numerek. "CO?" (Pstro. Widać paniom nie mieści się w głowie, że mogłyby zapisać pacjentowi, niech sobie sam zapisze, a nie zawraca głowę.) "Głucha, a?" - pyta pan z wileńskim akcentem. "Starość nie radość, śmierć nie wesele" - dodaje staruszek, kiwając głową - "u mnie już takoż uszy nie te same". Pani uderza w purpurę...Młoda nie jest...



          • Gość: Ilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:02
            Problem polega na tym, że najczęściej pacjentami są ludzie starzy i chorzy. Często zagubieni. To jest dopiero bohaterstwo huknąć na staruszkę! Staruszka raczej nie pójdzie ze skargą, bo chora i ma problem z chodzeniem. A krówsko z rejestracji udowodni samej sobie jak jest ważne...Jaką ma władzę...

            Starym ludziom łatwo namieszać, że nie ma, że to musi być w komputerze, że takie przepisy...
            Tu mi się przypomina scena ze sklepu, kiedy to elegancka, acz wiekowa dama, postanowiła zrezygnować z produktu, który pannica już zeskanowała. Pannicy nie chciało się wołać nikogo do wycofania, więc w krzyk, że nie można się wycofać, bo kasa fiskalna, bo komputer itd. Pani słuchała uważnie w końcu bardzo spokojnie, głosem prawdziwej damy, acz ze zdziwieniem zapytała: " Co ty pie....lisz, moje dziecko?!"

            Jest pewna metoda na takie baby, czasem skuteczna - zapisywać nazwisko. Na widoku. Jeśli nie ma identyfikatora (ma mieć!), poprosić o nazwisko, wyciągnąć notesik i ładnie je wykaligrafować. To działa. Baba nie wie w jakim celu się je zapisuje, czasem pyta, wtedy się odpowiada, że dowie się w swoim czasie, wszystko grzecznie i bez złości. Spokojnie. Czasem próbują się zasłaniać ustawą o ochronie danych, co jest bardzo zabawne, więc należy wytłumaczyć, że pani w rejestracji, do tego pielęgniarka ma mieć identyfikator z nazwiskiem, ew. muner służbowy. Nie może być bezimienna i beztrosko zwolniona z wszelkiej odpowiedzialności.
            Nie wiem dlaczego, ale ludzie bardzo się boją zapisania swojego nazwiska.

            Też znam tę przychodnię, też uważam, że to skandal. Zmieniłam.

            Jest tam kilka lekarek sympatycznych i pomocnych, ale dużo zależy od kierownika czy też właściciela, a tu na wielką pomoc liczyć nie należy. Są też lekarki niesympatyczne i nadęte. Nikomu nie jest potrzebny lekarz, który robi łaskę, pacjenta traktuje jak zło konieczne i nie ma interesu w tym, żeby np. zapobiegać. A już żeby leczyć nie ma interesu podwójnie.

            Najbardziej żal mi ludzi starszych, zazwyczaj kierują się tym, że blisko, boją się zmienić lekarza, pozwalają traktować się z góry. Przychodzą z postawą "przepraszam, że zyję" i martwią się ceną leków...Nikt sobie na coś takiego nie zasłużył.



            • Gość: za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:12
              > Jest pewna metoda na takie baby, czasem skuteczna - zapisywać nazwisko. Na
              wido
              > ku. Jeśli nie ma identyfikatora (ma mieć!), poprosić o nazwisko, wyciągnąć
              note
              > sik i ładnie je wykaligrafować. To działa. Baba nie wie w jakim celu się je
              zap
              > isuje, czasem pyta, wtedy się odpowiada, że dowie się w swoim czasie,
              wszystko
              > grzecznie i bez złości. Spokojnie.

              może na początek nazwiska na forum, dla przestrogi...
              • Gość: Ilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:17
                Gość portalu: za napisał(a):

                > może na początek nazwiska na forum, dla przestrogi...

                Czyje?
                • Gość: naiwny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:21
                  słynnych rejestratorek-pielęgniarek
                  może kiedy przestaną być bezimienne staną się milsze
                  • Gość: wiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:39
                    pani Krysia, pani Jadzia, pani Irenka
                    i pani kierownik Ewa
                    • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:58
                      A jak się nazywa ta niskopienna z niezdrowym wytrzeszczem? Ta jest wiecznie oburzona faktem, że pacjent czegoś chce. I wiecznie coś pojada...
                      • Gość: misiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 12:07
                        mówisz o tej "szefowej', chyba Krysia :)
      • Gość: Jaro IP: *.chello.pl 19.01.07, 22:20
        To spróbuj zadzwonić rano na KADŁUBKA to się zdziwisz czy ktoś odbierze telefon
        i Cię zarejestruje, tu przynajmniej się dodzwonisz.
    • Gość: PACJENT IP: *.acx.pl 17.01.07, 13:07
      KOSZMAR.OPINIA O TEJ PRZYCHODNI JEST WRĘCZ KATASTROFICZNA.
      PANIE MINISTRZE RELIGA ZRÓB PORZĄDEK Z TAKĄ PRZYCHODNIĄ, ONA PRZYNOSI PANU
      WSTYD.
      NALEZY ZGŁOSIC DO PROGRAMU -TELEKURIER, NA CELOWNIKU LUB UWAGA, A PRZEDE
      WSZYSTKIM TELEWIZJA SZCZECIN.
      I NASTĄPI TU ZMIANA, TO NIE CZASY KOMUNIZMU- PANI KIEROWNIK, DOKTORZY, LEKARZE
      I PIELEGNIARKI, REJESTRATORKI,JESZCZE SIE NIE ZREFORMOWALIŚCIE? TO NA KUBĘ
      NALEZY WAS WYSŁAĆ.
      • Gość: pomysl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 13:54
        Ciekawe czy ta przychodnia ma jakiś adres mailowy? Mozna by jej linka do tego postu wyslac, nie?
      • Gość: ula IP: 217.153.73.* 19.01.07, 10:01
        Właśnie wczoraj musiałm odwiedzić tą przychodnie( po raz pierwszy od 5
        lat ):lekarza i ozgrozo labolatarium. Takiego laboratorium nie pamietam od 15
        lat. Pani z tłustymi włosami jedną nie swieżą gumową rekawiczką, druga ręka
        brudną jak po obieraniu ziemniaków wzięła się do wypełniaia papierków a potem
        nawet bez umycia rąk i nałożenia świezych rękawiczek do pobierania krwi.
        Chciałam wyjść z tego przybytku ale czekalam chyba ze 40 minut i czkoda mi było
        czasu. Tam czas zatrzymał się w latach 70-tych oszczędzaja na wszystkim z
        naszych pieniędzy . Dzisiaj rezygnuje z przynależności do tej przycjodni, na
        reszczie. I tak za długo dostawali pieniadze za całą moja rodzinię, która do
        tej pory nie chorowała.
      • Gość: matelka IP: *.bazapartner.pl 21.01.07, 12:00
        Pani kierownik przychodni to wogóle jedna wielka pomyłka.Jej stosunek do ludzi
        pozostawia wiele do życzenia.A pracuje nie tylko w tej przychodni,miejsc
        zatrudnoenia ma chyba ze cztery i wszędzie jest taka "sympatyczna" inaczej.
        • Gość: zdziwiony IP: 195.28.182.* 21.01.07, 19:41
          Gość portalu: matelka napisał(a):

          > Pani kierownik przychodni to wogóle jedna wielka pomyłka.Jej stosunek do
          ludzi
          > pozostawia wiele do życzenia.A pracuje nie tylko w tej przychodni,miejsc
          > zatrudnoenia ma chyba ze cztery i wszędzie jest taka "sympatyczna" inaczej.

          to dziwne,że z takim podejściem do pacjenta ma tyle etatów
        • Gość: pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 22:40
          proponyje zamknać tą nasłaną nagonkę.Dzisiaj pacjent decyduje gdzie sie chce
          leczyć.I on sam wybiera zarówno lekarza jak i przychodnię.ak widać na stronie
          NFZ przychodnia ma coraz więcej pacjentów a tutaj wszyscy gremialnie piszą że
          odchodzą.Coś tutaj budzi moje wielkie zdziwienie.
          • Gość: pacjenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 08:21
            gratulujemy dobrego samopoczucia pani kierownik
            • Gość: też pacjent IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 15:55
              Gość portalu: pacjenci napisał(a):

              > gratulujemy dobrego samopoczucia pani kierownik

              Nie ma coraz więcej. Ma coraz mniej. Starsi wymierają, młodzi zmieniają.
              Pani kierownik, okropna przekupa ma dobre samopoczucie, bo dla niej liczy się tylko kasa.
    • Gość: Anna IP: *.globalconnect.pl 18.01.07, 18:57
      Ja pomijam już pracę "pań" w rejestracji, ale samo też podejście lekarzy do pacjenta. Pani doktor chciała leczyć moje zapalenie płuc witamina C, a to że to było zapalenie płuc dowiedziałam sie jak wybrałam się do szpitala na Janosika i tam po przeswietleniu i zbadaniu przez pulmonologa trafilam do szpitala. Pulmonolog stwierdzil, ze tak zaawansowane zapalenie płuc to student 2 roku medycyny powinien wysluchac. Oczywiscie podczas mojego pobytu w szpitalu moja mama wybrala sie do pani doktor z Luczniczej, pokazujac jej przeswietlenie i mowiac ze leze w szpitalu, to byla pani doktor do tego stopnia nieuprzejma, ze nawrzeszczala na moja mame mowiac jej ze podwaza teraz autorytet lekarza z jakims tam dlugim starzem i jej sie wydaje, ze moja mama klamie. Na tym skonczyly sie wszelkie moje kontakty z ta przychodnia, przepisalam sie do przychodni na Chopina i nie narzekam, wrecz przeciwnie - jestem bardzo zadowolona z pracujacego tam personelu i lekarzy.
      • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 18.01.07, 20:05
        A ja właśnie o tej przychodni mam jak najgorsze zdanie wcześniej dzieci z moim
        panem i władcą byli zapisani w przychodni na Chopina gdzie udałam się po sześć
        skierowań dla córki usłyszałam a poco? Czy by was to nie wkurzyło? Zawinęłam się
        na pięcie i wyszłam przepisałam dzieci do swojej doktorki i jest dobrze. kiedy
        opowiedziałam lekarzowi w poradni gatroeterologicznej lekarz wybałuszył oczy nie
        wierząc że tak można kiedy on jako lekarz specjalista nie daje rady chorobie
        lekarz podstawowej opieki nie daje szansy na leczenie w poradni specjalistycznej
        no ale to już przeszłość, a to jedna z wielu poradni gdzie ratują zdrowie dziecku.
        • Gość: pozytyw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 08:30
          skoro się poprawiło, to przykład pozytywnego wpływu forum, warto o tym pamiętać
          • Gość: maćko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.07, 12:22
            MOja rodzina - ja, żona i dwóch synów (17 i 19 lat) zabiera karty i pa pa. Cztery osoby mniej.
            Słyszałem przez miesiąc, że jestem zdrowy, tylko może przemęczony i już patrzono na mnie jak na symulanta. Śmiałem przyjść kilka razy w jednym miesiącu, taka strata! Zero badań. Poszedłem prywatnie i żałuję, że tak długo czekałem. Z przemęczeniem nie miało to nic wspólnego. Kardiolog, jak usłyszał, że miesiąc chodziłem do rodzinnej, powiedział "rany boskie! Niech pan zbiera kartę"

            Rejestracja to rozdział osobny. Trudno mnie zbyć. Choć te kobiety bardzo próbowały. One są obrzydliwe.


      • Gość: kasku IP: *.um.szczecin.pl 19.01.07, 14:32
        Byłam kiedyś zarejstrowana w tej przychodni i wspominam to koszmarnie
        przepisałam dzieci na Kadłubka 10 i wcale nie lepiej chodzi mi o pedjatre ale
        jest jedna lekarz którą poleciła mi koleżanka doktor A w rejstracji dla
        dorosłych chodzi tam moja córa i syn oraz ja lekarz super miła specjalne
        podejście do dzieci dokładna wiele razy wyprowadziła moje dzieci polecam
        przyjmuje na parterze
      • Gość: też pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 15:09
        Dzięki za mądre słowa.am podobne odczucia.jako wieloletni pacjent przychodni na
        łuczniczej spotykałem się takze z chamskim zachowaniem pacjentów wobec pań w
        rejestracji i wobec lekarzy.ale takie życie Nikt nie jest na stałe zapisany i
        lekarza można zmienieć.Ale popatrz niekiedy na swoje zachowanie.ja należe do
        jednej z podawanych lekarek i nigdy z podpbnym zachowaniem nie spotkałem
        sie.Lekarz daje od siebie duzo a od pacjenta wymagane jest kulturalne zachowanie.
        • Gość: :) IP: 195.28.182.* 20.01.07, 16:17
          Imperium kontratakuje....:)))))))))))))))))))
    • Gość: zadowolony pacjent IP: *.globalconnect.pl 19.01.07, 21:47
      A ja jakieś 2 lata temu przepisałam się do tej przychodni z "Portówki" (tak na
      marginesie - tam to dopiero jest podejście do pacjenta, tragedia). I szczerze
      mówiąc czytam powyższe wypowiedzi z niedowierzaniem. Co prawda na szczęście nie
      choruję, w "części dla dorosłych" byłam tylko raz, z potwornym bólem nogi i
      krzyża. Bez problemu dostałam skierowanie na prześwietlenie. Natomiast bardzo
      często jestem tam z małym dzieckiem,mam wspaniałą pediatrę - ma strasznie dużą
      ilość pacjentów i zawsze są do niej kolejki ale nigdy nie zdażyło się by
      odmówiła przyjęcia dziecka, sama sugeruje wizyty u specjalistów jeśli coś ją
      niepokoi, nigdy nie "żałowała" mi skierowania na dodatkowe badania, podała nr
      komórki i zapewniła, że zawsze można dzwonić w nagłych sytuacjach, panie z
      rejestracji zawsze rejestrują dziecko telefonicznie, złego słowa nie mogę
      powiedzieć o naszej pani doktor i pielęgniarkach.
      • Gość: auan IP: *.globalconnect.pl 19.01.07, 21:51
        tak - ta pediatra jest fantastyczna.
        Natomiast, niestety, potwierdzam zdania o pani kierownik i rejestracji..
        Niektore historie tu opisane - sa niemal takie same jak moje...
        • Gość: eo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 01:07
          Fajnie. Z tą pediatrą. Ale dorośli ludzie nie chodzą do pediatry, a niektórzy mają pecha być pacjentami doktor J-O i jak już przeczekają akwizytorów, dla których pani doktor zawsze ma czas, mogą zaliczyć badanie ekspres. Najpierw stukanie w kompa, słuchanie pacjenta jednym uchem, potem pobieżne oglądanie chorego, ew. osłuchanie, z tym, że niekoniecznie, bo jak się w gardło zajrzało i brzydkie, to ma się wyjaśnienie gorączki i łamania w kosciach. A jak się rąbnie na to antybiotyk, co to go zachwalali akwizytorzy, to ewentualnie równie brzydkie oskrzela i płuca i oskrzela też skorzystają, nie?

          Jak się miało pecha chorować przez pół roku na górne drogi oddechowe i do specjalisty poszło dopiero prywatnie, to ma się wyrobione zdanie. A ten prywatny specjalista jeszcze mnie skrzyczał, że nie wierzy, że dotąd nie było skierowania, nikt nie chciał robić wymazu, sprawdzić, co to za bakteria itd.
          Przez pół roku 6 różnych antybiotyków. To ma być lekarz?
          Weterynarz jak antybiotyk nie poskutkował zrobił mojemu psu wymaz. Bo tak trzeba. Ale nie sława medycyny rodzinnej! Ta diagnozuje okiem. Tylko. Jak jakiś szaman.

          Nie było mnie trochę w Szczecinie, ale też zmieniam przychodnię. Wiem, że na Łuczniczej jest kilka fajnych lekarek, ale dąsy za zmianę lekarza rodzinnego są nie na moje nerwy. Rejestratorki mam w d..e, jakoś sobie z nimi radzę. Na takie g...o wystarczy huknąć, one są ważne tylko tam, gdzie ktoś jest grzeczny i cichy, tupniesz i uszy składają po sobie.
          Zastrzyku nie należy pozwalać im robić. Po domięśniowym czyraka nacinał mi chirurg.
          Wiać, kochani!

        • Gość: jaaa IP: *.pl 20.01.07, 10:23
          no właśnie ... powiedzcie, co zrobić..
          od prawie 2 lat mieszkam na Żelechowej (dolna część)..
          moja przychodnia jest na Hrubieszowskiej..

          Na tamtą jakoś specjalnie nie narzekam, chociaz trochę denerwujące jest, że
          mówisz, co ci dolega a lekarka co w tym czasie sobie w karcie ogląda..

          Aczkolwiek dla mnie na plus była jedna rzecz: tam trzeba się rejestrować
          osobiście lub telefonicznie.. Nigdy tego nie robię: osobiście z wiadomych
          względów, a telefonicznie też nie, bo po 1:nie mam tela stacjonarnego, a na
          karcie często nic nie mam, a po 2: nie wiem, na którą godzinę sie wyrobię.
          Zatem jechałam zawsze w ciemno, na wkręta.. najczęsciej nie było problemów z
          dostaniem się do lekarza (jak się ładnie zagadało panią w recepcji).

          Chciałam się przenieść na Łuczniczą- bo to chyba najbliżej- ale jak czytam
          Wasze komentarze to raczej zrezygnuję z tego pomysłu..

          Ktoś pisał o Szafera, czy to jest gdzies obok Chopina czy Wilczej?
          Ktoś pisał o Odzieżowej..

          gdzie najlepiej się zapisać.. z uwzględnieniem takich sytuacji -na wkręta.
          • Gość: ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 11:41
            Ja należę na Piłsudskiego. Jestem zadowolony. Też byłem pacjentem Łuczniczej, bo mieszkam bardzo blisko. I też zabrałem kartę z całą rodziną.

            Swoją drogą, jak tak poczytałem te posty, to widać, że dużo ludzi stamtąd zwiało i nie daje im to do myślenia?

            Zabrałem kartę po tym jak panie w rejestracji nie chciały zapisać wizyty domowej do mojej matki (też pacjentki tej przychodni), która miała taką gorączkę, że odpłynęła. Do tego ból brzucha. Pogotowie nie jeździ do gorączki, tam twierdzili, że musi przyjść lekarz rodzinny. Panie w rejestracji łaskawie połączyły mnie z rodzinną, o której była mowa już w wielu postach i rodzinna kazała dać apap na zbicie gorączki, bo to pewnie infekcja wirusowa i "przyjść jutro" ( z samego rana iść tam i się zarejestrować, bo numerków telefonicznych już nie było, eh..) W końcu poprosiłem sąsiada - lekarza, żeby mi matkę zbadał. I on wezwał karetkę, na jego wezwanie przyjechali, bo jak wzywa lekarz, to jadą.
            Mama miała zapalenie wyrostka robaczkowego.
            Do tego "jutra" i po apapie mogło być po niej. Wszystko na ten temat.

            Nigdy tam już nie poszedłem. O karty postarała się nowa przychodnia.
            • Gość: Jadzia IP: 195.28.182.* 20.01.07, 12:14
              nie macie racji, panie w rejestracji to bardzo miłe i doświadczone
              pielęgniarki, jak wam sie nie podoba to możecie sobie iść gdzie indziej
              • Gość: :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 12:58
                Okropnie miłe, przerażająco miłe, takie życzliwe, troskliwe i jedna w jedną ładna jak malowanie! :)))))))))))))

                I doświadczone, a jakże!
              • Gość: ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 13:20
                Gość portalu: Jadzia napisał(a):

                > nie macie racji, panie w rejestracji to bardzo miłe i doświadczone
                > pielęgniarki, jak wam sie nie podoba to możecie sobie iść gdzie indziej

                Właśnie sobie idziemy gdzie indziej, pani Jadziu. Będzie pani mogła jeść sobie ciasteczko bez przeszkód. Pa, pa!
                • Gość: pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 14:04
                  Ja tez bylem pacjentem tej Przychodni. Jestem młodym człowiekiem pracujacym i z
                  powodu kolejek przenioslem sie do innej Przychodni. Niestety nie mialem racji ze
                  gdzie indziej bedzie lepiej. Po kilku miesiacach wrocile z powrotem do
                  Przychodni na Luczniczej i do tego samego lekarza u ktorego bylem zapisany
                  wczesniej.

                  Czy przypadkiem nie jest tak ze "swego nie znacie, cudze chwalicie" ?
                  Czytajac wszystkie te posty powyzej nurtuje mnie pytanie, Ilu z Was tak naprawde
                  nalezalo badz nalezy do tej przychodni a ile pisze tylko po to zeby dolac oliwy
                  do ognia?

                  Z obserwacji moich wynika ze wiekszosc pacjentow nalezacych do Przychodni na
                  Luczniczej to ludzie starsi a co za tym idzie nie korzystajacy z dobrodziejstw
                  techniki jakim jest internet, chcialbym poznac takze ich zdanie.

                  Do tych wszystkich ktorzy sa niezadowoleni z jakosci uslug wykonywanych przez
                  lekarzy w tej przychodni: Z pewnoscia istnieje tam cos takiego jak Ksiazka Skarg
                  i Zazalen, moze warto byloby sie do Niej wpisac aby mozna bylo cos zmienic??

                  Internet daje nam mozliwosc pozostania anonimowym a co za tym idzie takze
                  bezkarnym...
                  • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 21.01.07, 07:02
                    Z obserwacji moich wynika ze wiekszosc pacjentow nalezacych do Przychodni na
                    > Luczniczej to ludzie starsi a co za tym idzie nie korzystajacy z dobrodziejstw
                    > techniki jakim jest internet, chcialbym poznac takze ich zdanie


                    A zkąd przyszło ci do głowy że tam tylko ludzie starsi czy ten kraj już tak się
                    wyludnił? Na marginesie nie uweżyłbyś ilu starszych ma komputery i jak na nich
                    śmiga czyba lepiej niż nie jeden małolat.
          • Gość: Zuza IP: *.astro.net.pl 21.01.07, 06:58
            Na wkręta to radzę prywatnie , bez stresu ty i inni pacjenci.
    • 21.01.07, 20:15
      ... dlaczego przy takich błędach w sztuce lekarskiej (opisano tu kilka przypadków) i nie przestrzeganiu norm obchodzenia się z pacjentem, NIKT nie kieruje sprawy (skarg) do NFZ, czy innej odpowiedniej instytucji nadrzednej??? Czytajac te posty zastanawiam się czy NFZ nie powinien przeprowadzać badań typu "Tajemniczy Pacjent", sprawdzających jakość obsługi w praktyce poprzez podstawionych audytorów:)
    • Gość: Karo IP: 83.168.109.* 21.01.07, 22:48
      Ktoś z mojej rodziny trafił tam kiedyś, bo jest zarejestrowany w tej przychodni.
      Od jakiegoś czasu marznął, miał takie białe palce dłoni i generalnie był słaby.
      Jakaś lekarka przepisała mu tabletki bez jakichkolwiek badań, a wystarczyłoby
      zrobić morfologię. Kolejna wizyta i znów jakieś leki na poprawienie krążenia.
      Przed operacją gdzieś po połowie roku, gdy było już tragicznie i problemem było
      wejście na trzecie piętro zrobiono badania i wyszło, że to anemia. Lekarze w
      szpitalu byli bardzo zdziwieni jak to możliwe żeby nie zrobić jakiegokolwiek
      badania, żeby doszło do takiego tragicznego stanu. Jako, że przez tę zwłokę
      anemia było bardzo zaawansowana to leczenie trwało kolejne pół roku, ale
      pozostały kłopoty z krążeniem. Nadzieja na skierowanie do hematologa była nikła,
      więc leczenie było prywatne.
      Też się szykuje rezygnacja.
      • Gość: tola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.07, 11:58
        Ja składałam skargę do NFZ. Zero reakcji. A był to jesli nie błąd w sztuce, to zlekceważenie bardzo poważnych objawów. Skończyło się to długim leczeniem (jeszcze jestem w trakcie)i utratą zdrowia. Nikt nie kierował mnie na badania, ani do specjalisty. Mało tego, nic mi podobno nie było.
        Mam jak najgorsze zdanie o lekarzach tam pracujących. O rejestracji nawet nie chce mi się pisać. PRLowska chamówa.

        Pani kierownik nie ma dla pacjentów czasu. Nie mówi, a krzyczy. Pacjent na korytarzu wie, co dolega pacjentowi w gabinecie, bo słychać każde słowo, wywrzeszczane wysokim głosem.

        Jesli NFZ po kolejnych pismach nie zareaguje, wystąpię z pozwem cywilnym do sądu.
        • Gość: przerażony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.07, 12:09
          Gość portalu: Karo napisał(a):

          gdzieś po połowie roku, gdy było już tragicznie i problemem było
          > wejście na trzecie piętro zrobiono badania i wyszło, że to anemia.

          Rany boskie! To nawet zwykłej morfologii nie zrobiły, ludzie! Podają tabletki na krążenie, nie mając pojęcia co się dzieje? To trzeba tę przychodnię omijać z daleka! To nie tylko zdrowie można stracić, ale i życie!
        • Gość: jadzia IP: *.bazapartner.pl 22.01.07, 18:40
          Oj,święta prawda.Pani kierownik wrzwszczy do pacjenta/a może na pacjenta/
          niczym straganiara zachwalająca towar.
          • Gość: realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 10:12
            zamiast się użalać zmieńcie przychodnie i już
            • Gość: ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 11:38
              Zmieniamy, zmieniamy...
          • Gość: :))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 11:39
            Gość portalu: jadzia napisał(a):

            > Oj,święta prawda.Pani kierownik wrzwszczy do pacjenta/a może na pacjenta/
            > niczym straganiara zachwalająca towar.

            :)))
            • Gość: krystyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 08:17
              widocznie pacjenci zasługują na takie traktowanie, trzeba ich wychować
              • Gość: anna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 09:22
                Tak pani Krysiu ,najlepiej niech ktos stoi przy wejściu z bacikiem i po plecach
                smaga niepodporządkowanych pacjentów.Napewno panie z rejestracji z dziką
                przyjemnością podejma się tego.
                • Gość: krystyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 11:04
                  Gość portalu: anna napisał(a):

                  > Tak pani Krysiu ,najlepiej niech ktos stoi przy wejściu z bacikiem i po
                  plecach
                  > smaga niepodporządkowanych pacjentów.

                  wystarczy się takich pozbyć, niech inni się z nimi męczą
                  • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 10:45
                    Gość portalu: krystyna napisał(a):

                    >
                    > wystarczy się takich pozbyć, niech inni się z nimi męczą

                    zdrowe podejście do pacjenta:)
    • 24.01.07, 09:57
      chce sie wybrac ale po tym co tu piszecie to zeby rzeznik nie byl
      • Gość: alicja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 11:35
        O ile pamiętam tam jest gabinet prywatny, z umową NFZ. Doktor Mariola Poncyliusz. Bywają lepsze.
        Pomijając to, co napisano o lekarzach rodzinnych, a z czym się w 100% zgadzam, należy szerokim łukiem omijać ginekologów. Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś to był dziad i baba. Ona starsza, niesympatyczna, wstrętnawa, on koszmarny. Równie dobrze mozna pomyśleć, że to pan Heniu z warsztatu blacharskiego. Nie obrażając blacharzy! Miał brudne paznokcie, wyglądał na wczorajszego, mówił takim płaskim głosem prostaka, a pod fartuchem sweterek Kononowicza, mocno nieświeży. Nie dałam mu się zbadać. Strasznie głupia sytuacja, bo nie wiedziałam, jak zwiać, ale zwiałam.
        • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 12:05
          Moja ostatnia wizyta u tegoż ginekologa była 10 lat temu.Niestety wtedy byłam na
          tyle głupia,że chodzilam w ciąży do tego pana.Mało nie straciłam dziecka.
          Ale pomijając to,obraz tych giekologów był ten sam.Pani opryskliwa,chamska...
          Pan nieświeży z brudem za pazurami.Ostatnim partackim sukcesm tych lekarzy jest
          moja znajoma, gdzie z ciękim zapaleniem przydatków była leczona witaminakami.
          brrrr... co za koszmar
        • Gość: POLA IP: *.astro.net.pl 24.01.07, 14:36
          Dzięki ginekologowi z tejże przychodni mało nie przekręciłam się na tamten świat
          mam swoje lata choć "w wieku rozrodczym " tak to się ponoć nazywa ale ja nie mam
          ochoty na więcej dzieci niż mam i tyle kropka ,kiedy z obłędem w oczach i
          chisterią poleciałam do niego zaczął się śmiać że młode kości rosną czy to jest
          normalny ginekolog bo mi zawsze się wydawało że taki lakarz jest prawie jak
          ksiądz w konfesjonale i już, zawinęłam się na pięcie i znalazłam innego lekarza
          a z jego gabinetu wyszłam ze skierowaniem na cito do szpitala od tamtej pory
          minęło kilka ładnych lat a obecny ginekolog dba o moje zdrowie pilnuje badań
          profilaktycznych i jest bardzo ceniony w śród pacjentek .
          • Gość: kinia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 13:04
            Kiedy zdecydowałam się na dziecko, a ono nie pojawiało się przez prawie rok wybrałam się do tego dziada. Orzekł, że jestem bezpłodna. Zajrzał i wiedział. Żadnych badań nie potrzebował. Wpadałam w panikę, pobiegłam do znanego ginekologa prywatnie, ten się uśmiał, zrobił proste badania i kazał wrócić w ciąży...I tak było, po paru miesiącach trafiłam do niego w ciąży.
            Tego dziadygę bym udusiła. Nie dałabym mu prowadzić ciąży mojego psa, w ogóle nie wierzę, że skończył medycynę.
            Nie pamiętam jego nazwiska, ale opis się zgadza. I te brudne paznokcie. Chamidło.

            Rodzinna też mi się nie trafiła...Opisywana już tutaj, właścicielka. Nasz dozorca mawiał na takie, że "wyżej s.a niż d..pę ma".
            Znalazłam sobie prywatnego rodzinnego. Bierze za wizytę raptem 40 zł, przyjeżdża do domu o każdej porze i ma pojęcie o tym co robi. Nie leczy wyłącznie antybiotykami, jak poprzednia rodzinna, z nawracającego zapalenia oskrzeli wyciągnął mnie na zawsze bez antybiotyków. A pani J. wrąbała mi przez dwa lata chyba z 15, albo i więcej. Jak miałam mieć odporność?
            Już ze cztery lata ani jednego zapalenia oskrzeli, raz tylko katar, a wcześniej, matko, raz na miesiąc obowiązkowo.
            Rodzinna miała na to odpowiedź - papierosy. Nie palę. Nigdy nie paliłam, nikt w moim domu nie pali. Ale ona nie słucha pacjenta i za każdym razem papierosy i papierosy...

            Odejdźcie z tej przychodni.
            • Gość: rika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 14:36
              To ten burak jeszcze tam pracuje?
              Oj, pani kierowniczka ma w nosie pacjentów, oj, ma! Zatrudnia takie g...

              • Gość: pela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 16:43
                Poczytałam sobie i mnie poraziło. A chciałam się przenieść do tej przychodni, bo od dwóch tygodni mieszkam blisko...Ale się nie przeniosę. Dzięki za wątek.
                Tejstratorki, pielęgniary, salowe - zawsze najważniejsze, bo muszą udowodnić sobie, że są kimś. Ale to żałowanie na badania, to juz mnie przeraża. Straszne.
                • Gość: ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 12:56
                  A gdzie jest w pobliżu inna przychodnia? Też mam ochotę zmienić...
                  • Gość: somebody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 17:10
                    A ja wam powiem, że... wcale w tej przychodni nie jest tak źle. Jak wam się nie
                    podoba to zmieńcie. Mi pasuje. Jestem tam nawet często i powiem, że w innych
                    przychodniach często jest dużo gorzej. Poza tym nie zapominajcie, że to polska
                    służba zdrowia... A może zamiast narzekać, byście coś w kierunku poprawy
                    zrobili, co?
                    • Gość: anna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 20:09
                      służba zdrowia... A może zamiast narzekać, byście coś w kierunku poprawy
                      > zrobili, co?
                      Właśnie robimy -ODCHODZIMY
                    • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 10:14
                      ... A może zamiast narzekać, byście coś w kierunku poprawy
                      > zrobili, co?

                      a co mozna zrobic takim babom ?
                    • Gość: biała kruczka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 12:08
                      Gość portalu: somebody napisał(a):
                      Poza tym nie zapominajcie, że to polska
                      > służba zdrowia... A może zamiast narzekać, byście coś w kierunku poprawy
                      > zrobili, co?

                      To znaczy: CO?
                      Mamy parzyć tym paniom kawkę osobiście, bo to poprawi sytuację (pacjent mniej się naczeka)?
                      Skakać po ciacha do cukierni (jak wyżej)?
                      Mierzyć pacjentom ciśnienie?
                      Robić zastrzyki?
                      Odbierać telefony?
                      A może być niegrzeczni, żeby one już nie musiały?

                      Za lekarzy mamy leczyć?
                      Jeździć na szkolenia?
                      A może dopłacać w kopertach?

                      W innych przychodniach może i jest tak samo, ale nie ma tego babsztyla - pielęgniary, która przy zastrzyku domięśniowym wykonała mi krwiaka - wrzód, który trzeba było usuwać chirurgicznie (też jej robota, twierdziła, kiedy jej to pokazałam, że samo zniknie, więc za długo czekałam, co ja się na tym znam?) i leczyć antybiotykiem? W innych przychodniach nie będzie doktor J, której -pacjent bardzo w pracy przeszkadza i która diagnozuje "na oko". Podobno to była taka sobie infekcja niby-grypowa, ale jak zrobiłam sobie badania sama, prywatnie, to się okazało, że borelioza. Mówiłam jej, że była sprawa z kleszczem, a ona się śmiała, żeby nie dać się mediom ogłupić.
                      O ile wiem to choroba w konsekwencji śmiertelna, więc zlekceważenie mogło mnie dużo kosztować.
                      Nigdy więcej się tam nie pokazałam. Kart nie zabierałam, bo miałam raptem dwie wizyty przez kilka lat: obie jak kulą w płot. W wyniku jednej dostałam zastrzyki i się nacierpiałam z krwiakiem, w wyniku drugiej jeszcze lepiej - nic mi nie było.
                      WON. Niech spadają.

                      Moja koleżanka, też pacjentka kierownikczki zmieniła tylko lekarza i spotkała się z takimi dąsami i fochami, że aż przykro. Nowa lekarka potraktowała ją brzydko (kruk krukowi oka nie wykole).
                      Należałam kiedyś na Abramowskiego. Pracowali tam lekarze, a nie konowały. Rejestratorki nie były aniołami, prawda, ale mimo wszystko nie były tak niekompetentne.
                      • Gość: paweł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 00:11
                        Ta przychodnia to syf. Pacjent jest tam na ostatnim miejscu, najlepiej, żeby nie przyłaził, tylko należał, bo kasa za niego leci. Należałem tam dwa lata. Byłem raz i jakos rejestratorki ten fakt przeoczyły, bo kiedy chciałem iść drugi raz mojej karty nie było. Nigdzie. Prukwy przeprowadziły śledztwo - czy na pewno się tak nazywam, jak twierdzę i czy na pewno ta ulica. Powiedziałem, że mogą już nie szukać, właśnie rezygnuję, o czym powiadomię Fundusz osobiście, a jesli znajdą moją kartę, mają ja zniszczyć. I dopiero się zaczęło latanie, przepraszanie, może pan usiądzie, mało się nie pos...ły. Jednak odejścia to nie to, o co im chodzi. Wczesniej patrzyły na mnnie jak na kosmitę, albo oszusta.
                        Nigdy tam już nie poszedłem.
                        U lekarza byłem raz, jak powiedziałem i nie miał się czym specjalnie wykazać (a raczej miała), bo potrzebowałem skierowanie do chirurga, a sprawa ewidentna. Dała mi wtedy. Za to france nie chciały mnie zarejestrować, bo trzeba przyjść o siódmej. Ręka jak bania, niestety nieszczęście z poprzedniego dnia, więc szpital odpadał, bo tam świeże historie, potrzebowałem skierowania. Nie i nie, numerki "wyszli". Korytarz pusty, olałem france i poszedłem sam do gabinetu.
                        Podłe baby.
                        • Gość: yoyo IP: 217.144.243.* 30.01.07, 14:48
                          Czyta ,czytam,czytam...i stwierdzam,ze traca tu zbiorowa histeria.
                          Nie mam zamiaru bronic tej przychodni,ale w naszej rzeczywistosci to nie jest
                          jakies nadzwyczajne dziwo.Praktycznie kazda przychodnia jest odzwierciedleniem
                          tego co sie tu pisze.Niestety powinnismy sie do tego juz przyzwyczaic.Owszem
                          irytuje fakt,ze nie mozna sie zarejstrowac wczesniej,ale juz widze te jeki
                          kiedy gostek przychodzi rano i sie okazuje ,ze ma numerek enty lub wcale ,bo
                          wszystkie wyszly przy rejest. telefonicznej np.
                          Czasami mierze sobie tam cisnienie(skacze bo caly polskie reality mnie
                          wkurza...)i nie widzialem uswiechtanej pielegniarki.Zona ostatnio miala
                          pobierana krew..Przezyla.Wyniki tez byly o czasie.Te zle pielegniarki same
                          przypomnialy nam o okresowym zaszczepieniu corki.Corka tez przezyla,powiedziala
                          nawet,ze byl to jej pierwszy "bezczuciowy"zastrzyk.
                          Moze jak by wyslac w kosmos wszystkich hipochondrykow,przychodnie by sie nieco
                          rozluznily,atmosfera tez by sie pewnie poprawila....
                          • Gość: zdrowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 08:29
                            > Moze jak by wyslac w kosmos wszystkich hipochondrykow,przychodnie by sie
                            nieco
                            > rozluznily,atmosfera tez by sie pewnie poprawila....

                            Do tej przychodni proponuję zpisywać TYLKO zdrowych ...

                          • Gość: /// IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 11:42
                            > Moze jak by wyslac w kosmos wszystkich hipochondrykow,przychodnie by sie nieco
                            > rozluznily,atmosfera tez by sie pewnie poprawila....

                            Tak, na przykład moją babcię...Ma 85 lat, słabe krążenie, hipochondryczka jedna, zamiast sport uprawiać, łazi raz w miesiącu do rodzinnego i zawraca głowę...Babcia dobrze słyszy, ma zadziwiająco sprawny umysł, za młodu była nauczycielem akademickim, nie jest przygłupawą staruszką, a tak próbują ją traktować te klabzdry w rejestracji. Krzyczą do niej jak do głuchej, powoli, jak do głupiej, mówią przez trzecią osobę (niech przyjdzie...), traktują jak hipochondryka...
                            Atmosfera się nie poprawi dopóki pracują tam bufetowe z Barei, koniec, kropka.
                            I nic tego nie tłumaczy.

                            Zarobki też nie.

                            Babcia niedawno leżała w szpitalu, tam pielęgniarki kokosów też nie mają, pracę tysiąc razy cięższą, ale jakie kobietki! Przemiłe, uśmiechnięte, troskliwe. Żadnej opryskliwości, mówią do pacjenta w taki sposób, że aż przyjemnie posłuchać. Pacjenci sobie z nimi żartują, czują opiekę i troskę, ma to znaczenie dla zdrowienia, nie?
                            • Gość: dorota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.07, 11:44
                              Ale się przestraszyłam! W listopadzie zapisałam tam mamę, bo przeprowadziła się w te rejony i chciała mieć blisko do lekarza. Należała do przychodni na Pogodnie, malutkiej, ale dobrze zorganizowanej. Pielęgniarki grzeczne, lekarki fajne. Co ją tu czeka? Jeszcze nie była na Łuczniczej..
    • Gość: ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.07, 23:36
      Są dobre przychodnie, gdzie nie ma chamstwa i prostactwa...
      • Gość: ryś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 08:30
        może konkurencja wymusi lepsze traktowanie pcjentów, a nieprzyjemne
        pielęgniarki odejdą na emeryturę, pewnie już dawno powinny odejść :(
        • Gość: krzycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 14:50
          Już zmieniłem przychodnię. I nie obeszło się bez niesympatycznych sytuacji. Nie chciano oddać kart mojej rodziny. Nawet kopii. Cyrk był. Ale nowa przychodnia jakoś sobie z tym poradziła.
          Jeszcze usiłowały mi wmówić, że to jest płatne, że nie można zmieniać i takie tam...Pierwszy raz zmieniam, a nie trzy razy do roku, ale krowy coś ględziły bez sensu.
          Obwieściły mi, że skoro nową deklarację podpisałem 15 stycznia, a robiłem u nich badania krwi 16 stycznia, to jestem winien im pieniądze. Nie robiłem żadnych badań ani w styczniu, ani nigdy. To mnie zaskoczyło. Potem okazało, się, ze nie, inny pan o tym samym nazwisku...Ludzie...
          • Gość: H IP: *.it-g.pl 04.02.07, 17:11
            Zapłata dla przychodni za styczeń jest wyliczana wg stanu pacjentów z dnia 31
            grudnia. Wobec powyższego za pacjenta który złozył deklarację w nowej przychodni
            w styczniu NFZ zapłaci jeszcze starej. Nowa dostanie swoje 5 zł od osoby dopiero
            za luty. Obecnie ze wzgledu na ewentualne roszczenia odszkodowawcze pacjentów
            nie zaleca się przekazywania oryginalnej dokumentacji lekarskiej do nowej
            przychodni. Na żądanie pacjenta powinno się wykonać kserokopię tej dokumentacji
            (za zwrotem kosztów ksero).
            • Gość: krzycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 17:56
              Tego nie wiem. Wiem natomiast, że nie robiłem tam żadnych badań i żądanie ode mnie chociażby złotówki, bo ktoś o takim samym nazwisku (ale innym imieniu i wieku) robił tam badania, to naciągactwo albo bałaganiarstwo nieprawdopodobne.
              Do swojej historii choroby mam prawo. Może być i ksero. Ale wyobraźmy sobie przewlwkle chorego pacjenta, leczonego w określony sposób. Zmienia lekarza i ten nowy nie wie nic. Jakie były wyniki przed rokiem, jakie leki pacjent brał, jakie badania już robiono...Pacjent może być stary, mieć problem z pamiecią, zresztą to rzeczy z karty.
              Byłem na tyle glupi, żeby powiadomić osobiście Łuczniczą o zmianie. Jakie tam były dąsy, pytania z jakiego powodu, coś miałem pisać (niby dlaczego? Byłem w Funduszu i nic nie muszę nigdzie pisać, tylko deklarację w nowej przychodni), pan poczeka, teraz nie mam czasu, P-A-C-J-E-NCI czekają (bo ja już pacjentem nie jestem, odstałem swoje w kolejce i jeszcze mam czekać nie wiadomo na co), patrzyly na mnie jak na paskudztwo...

              W nowej przychodni byłem już u lekarza, panie na rejestracji normalne, życzliwe, lekarz sprawdzony, wiem, ze bardzo dobry. Już mnie skierował na badania bez mrugnięcia okiem.
              Na korytarzu ani jednego akwizytora, pytałem o to lekarza, powiedział, że u nich obowiązuje zasada, że jak któryś lekarz chce rozmawiać z akwizytorem, to PO godzinach przyjmowania pacjentów. Doktor J -O z Łuczniczej ograniczała ilość numerków, żeby mieć czas dla ludzi z teczkami...




              • Gość: :/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 21:25
                CO? Znowu H? Już tam wczesniej w tym wątku brał w obronę to tałatajstwo z Łuczniczej, a teraz uważa, że pacjent powinien zapłacić za cudze badania, bo śmiał zrezygnować z usług przychodni?
                Brawo H!
                Mam taką propozycję: TY zapłać. Może mamusia ci da, Huberciku?
                • Gość: H IP: *.it-g.pl 04.02.07, 23:53
                  Gdzieś Ty u licha wyczytał że każę komukolwiek płacić za jekieś badania. Widzę
                  jedynie dużą dozę niewiedzy u piszących stąd staram się wyjaśniać jakie zasady
                  obowiązują w przychodniach rodzinnych.
                  Proszę Ciebie - zacytuj jakiekolwiek moje stwierdzenia świadczące o obronie
                  niekompetentnych lekarzy lub pielęgniarkek
                  Jednak przyjmij do wiadomości że istnieją także ich racjonalne zachowania które
                  być może na pierwszy rzut okiem na takie nie wyglądają. Takim zachowaniem jest
                  niewydawanie nikomu oryginalnej dokumentacji pacjenta. Przecież coraz częściej
                  przychodnie bedą skarżone o zaniedbania i błędy w sztuce. Oryginalna
                  dokumentacja jest wtedy niezbędna dla rozstrzygniecia sporu. Stąd zasada że na
                  żądanie wydaje się ksero. I tu nikt łaski nie robi......
                  Więc jeszcze raz: pacjent który w połowie stycznia wypisał się z Łuczniczej i
                  zapisał się gdzieś indziej i tam wykonał jakiekolwiek czynności to wykonał je na
                  koszt lekarzy w nowej przychodni. I ten koszt nie był zwrócony przez NFZ gdzyż
                  pieniądze za tego pacjenta za styczeń (5 zł) otrzymała jeszcze jego stara
                  przychodnia na Łuczniczej. Pamiętaj że jeden RTG to 20 zł. I to jest pokryte z
                  tych 5 zł miesięcznie......
                • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 08:14
                  > Mam taką propozycję: TY zapłać. Może mamusia ci da, Huberciku?

                  czy to rodzina którejś z "uprzejmych" pielęgniarek , czy samej szefowej ?
                  • Gość: :/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.07, 12:09
                    Gość portalu: ? napisał(a):

                    > > Mam taką propozycję: TY zapłać. Może mamusia ci da, Huberciku?
                    >
                    > czy to rodzina którejś z "uprzejmych" pielęgniarek , czy samej szefowej ?

                    Samej szefowej. Królewicz, znaczy.
                    • Gość: ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.07, 23:10
                      A rzeczywiście, jej syn ma na imię Hubert...
                      • Gość: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 09:02
                        Gość portalu: ola napisał(a):

                        > A rzeczywiście, jej syn ma na imię Hubert...

                        to czemu się podszywa pod pacjentów ?
                        • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.07, 15:23
                          Jak to dlaczego? Zadowolony pacjent to reklama przychodni. A przychodnia prywatna. I trochę im się zmniejsza ilość chętnych do oglądania Barei na żywo.
                          Tłumoki w rejestracji, lekarze - miłośnicy farmacji, diagnozowanie spojrzeniem, nierzetelne pielęgniarki już się powoli ludziom znudziły.
                          • Gość: sprawiedliwy IP: *.sysnet.pl 06.02.07, 17:31
                            najwyższy czas , aby lekarze zaczęli odpowiadać za swoją niekompetencje
                            • Gość: prywaciarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.07, 10:18
                              Gość portalu: sprawiedliwy napisał(a):

                              > najwyższy czas , aby lekarze zaczęli odpowiadać za swoją niekompetencje

                              również za pracowników, których zatrudniają; rejestratorki i pielęgniarki
                              jaki pan taki kram
    • Gość: Małgosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 11:56
      Ja od 6 lat jestem pacjentką dr Stępień w przychodni na Staromłyńskiej. Kobieta nie jest może megauśmiechnięta, ale zawsze dokładnie wysłucha pacjenta, nie robi niczego byle jak i można jej ufać. Polecam!
      • Gość: lolek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 12:33
        Zawiozłem żonę prywatnie do lekarza, bo jesteśmy pacjentami opisanej
        tu szeroko lekarki, więc pozostaje nam w razie czego gabinaet prywatny...
        Kazał natychmiast jechać na Golęcin. Żona została
        przyjęta natychmiast, ale prosili, żeby donieść skierowanie od rodzinnego.
        Zadzwoniłem do lekarki, bo nie wiedziałem czy mam się w tym celu rejestrować,
        czy jak to załatwić. Rodzinna powiedziała, że zostawi skierowanie na rejestracji. To ok. Szybciej i po co mam tam biec rano i się rejestrować.
        Bo telefonicznie to na za tydzień...
        Ale ubodło mnie i to bardzo, że nawet NIE ZAPYTAŁA z jakiego powodu jej
        pacjentka tam się znalazła!
        Już nie wspomnę, ze żona miała różne objawy i bywała z nimi u rodzinnej
        parokrotnie. I to podobno NIC nie było...
        Myślimy o procesie.
        • Gość: om IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 22:08
          Wypisywać się z tej przychodni, kochani. I tyle.
    • 01.02.16, 20:56
      Przychodnia na Łuczniczej to jest po prostu jakaś kpina ! Rozmawiając z Panią "pielęgniarką od szczepień" miałam wrażenie jakbym rozmawiała z niedorozwiniętym dzieckiem- nie obrażając tu dziecka. Od pół roku nie mogę dziecka zaszczepić bo nie ma szczepionek, które są obowiązkowe, a na moje dopytywania usłyszałam "te szczepienie NIE JEST OBOWIĄZKOWE a jak chce pani dziecko zaszczepić to niech pani idzie do sanepidu". Brak kompetencji, umiejętności rozmowy a co najważniejsze chyba też i mózgu.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.