Re: a takie cos... na ten przykład
I w ogole - mam wrazenie, ze ksiegarnie sa troche jak takie much zatopione w
bursztynie - z innej epoki. Wyzszoscia ksiegarn realnych, ze tak powiem, nad
wirtualnymi, jest mozliwosc fizycznego kontaktu z ksiazka - przejrzenia jej,
poczytania, i rozmowy z ksiegarzem czy innym czytelnikiem. Zamiast budowac na
tej przewadze, tworzyc np. kawiarenki literackie, gdzie mozna byloby przyjsc,
usiasc przy stoliku, napic sie kawy, pogadac, co nowego, i wtedy cos wybrac,
ksiegarnie sa zawalone niechodliwymi pozycjami, ktore zolkna na polkach od lat,
i nikomu nie chce sie z tym nic zrobic.
--
If you are not happy here and now, you never will be - "Instant Zen", J.
McMullan, M. Levin