Ograniczone łby lewactwa i innych czerwonych zwących się czasami dla zmyłki
"prawicowcami", próbują za wszelką cenę regulować przez państwo wszelkie aspekty
życia.
Jedynie konserwatywni liberałowie mówią otwarcie, że państwo ma być państwem
minimum i pełnić wyłącznie rolę "stróża nocnego" zajmując się obronnością i
walką z przestępczością poprzez mądre proste, prawo.
"Prawo" które reguluje czy kobieta ma opalać się w staniku czy bez jest nie jest
prawem lecz lewym wytworem ograniczonych umysłów, które podważa szacunek do
prawa w państwie. Takie sprawy jak opisane regulowane są całkowicie poprzez
przyjęte normy społeczne, które sprawiają, że starający się przestrzegać norm
ludzie nie dłubią publicznie w nosie i nie chodzą w łachmanach, a mężczyźni nie
chodzą w kieckach czy szpilkach. Idealnie widoczne jest to właśnie na owym
opanowanym przez czerwonych Zachodzie, gdzie jednak w sferze obyczajowej widać
przewagę norm społecznych przed jakowymiś sankcjami karnymi.
I np. nad Atlantykiem we Francji na całej kilkusetosobowej plaży nie zobaczy się
praktycznie jakiejkolwiek kobiety bez stanika (ja widziałem jedną 60-latkę). I
to nie prawo sprawia, że tak tam to wygląda !
Nad Morzem Śródziemnym czy Czarnym większość lub zdecydowana większość kobiet
też zakrywa piersi. I to nie prawo sprawia, że tak tam to wygląda !
A lewa hołota nadal będzie wmawiać każdemu ogłupionemu ludzikowi, że państwo ma
się zajmować nawet ich cyckami wraz z innymi "ważkimi sprawami".
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.