tak jest, nie masz argumentów więc zakładasz, że masz rację i biegniesz do kąta.
"Artykuł 51 § 1 k.w. penalizuje m.in. wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym
(kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny). Karalne jest również
podżeganie i pomocnictwo do tego czynu (art. 51 § 3 k.w.). Zachowanie
wypełniające znamiona art. 142 k.w. nie może być jednocześnie kwalifikowane z
art. 51 § 1 k.w. Pozorny zbieg przepisów wyłącza w tym przypadku zasada
specjalności — lex specialis derogat legi generali. W związku ze zmianą § 1 art.
51 k.w. z dniem 1 września 1998 r., brak jest uzasadnienia dla dalszego
obowiązywania § 2 art. 51 k.w., który przewiduje identyczne zagrożenie za
popełnienie wybryku z § 1 o charakterze chuligańskim lub pod wpływem alkoholu i
tym samym przestał być typem kwalifikowanym.
Zgorszenie jest najczęściej interpretowane jako „spowodowanie negatywnej reakcji
otoczenia na zachowanie sprawcy”[13]. Reakcji tej może towarzyszyć uczucie
wstrętu lub obrzydzenia. Wykroczenie ma charakter skutkowy, a więc co najmniej
jedna osoba musi poczuć się zgorszoną. Gdy Alosza Awdiejew opowiada
publicznie[14] dowcip o dwóch przyjaciółkach, z których jedna mówi: „Wiesz,
wyszłam za mąż i nie żałuję tego kroku”, na co druga odpowiada: „Ja wprawdzie
też nie żałuję kroku, ale za mąż jeszcze nie wyszłam”, to ocena takiej
wypowiedzi powinna należeć co najwyżej do zawodowych krytyków, a nie do organów
władzy czy administracji państwowej. Ludziom wolno się śmiać z niesmacznych i
obscenicznych żartów, jeżeli nie są zmuszani do ich słuchania. Najczęściej
udając się na publiczne występy jakiegoś określonego zespołu lub artysty,
publiczność wyraża domniemaną zgodę na ewentualne zgorszenie. Można zaryzykować
twierdzenie, że niekiedy ludzie czuliby się wręcz zawiedzeni, gdyby ich
ulubieniec nie zdjął np. spodni i nie obnażył się w trakcie występu. Poza tym
można mieć wątpliwości, czy np. sala widowiskowa, dostępna jedynie dla tych,
którzy wykupili bilety lub zostali imiennie zaproszeni, jest jeszcze miejscem
publicznym w rozumieniu art. 51 k.w. Nie jest ona przecież dostępna dla
nieoznaczonej liczby osób[15]. Zapatrywanie A. Gubińskiego, który za miejsce
publiczne uznawał zarówno miejsce łatwo ogólnie dostępne (np. ulica lub plac),
jak i miejsce dostępne dla wszystkich, ale po spełnieniu pewnych wymagań (np. po
wykupieniu biletów), a nawet miejsce dostępne tylko dla określonej grupy osób
(np. koszary wojskowe) i nie przewidywał od tego żadnych wyjątków, jest chyba
zbyt kategoryczne[16]."
Tu masz przykładowe interpretacje. Tak jak pisze: conajmniej 1 osoba musi poczuć
się zgorszona. OSÓB NIE BYŁO.
--
celibat jest dewiacją! nie występuje w przyrodzie! zakazać dewiantom w
sukienkach nauczania naszych dzieci!