Macie pretensje do jednostki jakby to wszystko zależało od Zaleskiego.
Rozwiązanie problemu jest banalnie proste - jeden z rodziców (i.e. mama albo
tata) powinien zająć się wychowywaniem dzieci i przedszkola byłyby niepotrzebne.
Takie dzieci z przedszkola wyrastają potem na prymitywów co to zakładają kosze
na śmieci na głowę nauczycieli, bo przecież rodzice nie mają czasu się nimi
zajmować. Jeśli ktoś nie ma czasu dla dzieci w wieku przedszkolnym (czyli w
czasie gdy powoli kształtuje się psychika dziecka) jakim cudem miałby go znaleźć
później? Później będzie jeszcze mniej czasu na to, bo szkoły będzie więcej, a po
pracy rodzic będzie zbyt zmęczony. Wszystko po to, by zarobić na nową
plazmę/telewizor LED, czy domek w Złotorii/Zawałach i robić karierę. Dziecko
schodzi na dalszy plan. Niestety takiej opcji raczej nikt nie bierze pod uwagę.
Jeśli chodzi o nowe przedszkola czy podobne placówki (żłobki/ochronki) niby za
co mają powstać? I skąd wziąć pieniądze na ich utrzymanie? Osobiście
zlikwidowałbym schroniska dla zwierząt (gdzie utrzymanie jednego psa kosztuje
300-500 zł miesięcznie), ale i tak za zaoszczędzone na tym pieniądze wiele
nowych miejsc by nie powstało.
Zrzędzić może każdy, ale konkretnych pomysłów brak. "Daj pieniądze bo płacę
podatki" to jedyny argument jaki widzę. Pytanie brzmi skąd wziąć te pieniądze?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.