zawsze powtarzam: "pijanego Pan Bóg strzeże"
gdyby facet miał taki wypadek po trzeźwemu, to pewnie nie dożyłby rana, a tu
proszę: "Jego stan jest zadowalający i nic nie zagraża jego życiu. Za kilka dni
wróci do domu." :D
byłem kiedyś na wyjeździe, gdzie nawalony koleś zleciał (mniejsza o szczegóły) z
wiaduktu - jakieś 8-10 metrów - na glebę, centralnie na plecy. normalnie w
najlepszym przypadku miałby złamany kręgosłup - a on się tylko solidnie
poobijał. po trzech dniach, jak go wypuścili ze szpitala z obserwacji o własnych
siłach przyjechał na uczelnię...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.