Dodaj do ulubionych

Festiwal Tofifest potwierdził wysoką klasę

14.07.08, 11:23
To co charakteryzuje Pana dziennikarstwo, to fakt, że już przed
imprezą wiadomo, czy będzie się Panu podobała, czy też nie. Tak było
zawsze z latem filmów i toffi. Tylko oceny różne. Widać warto być
wśród Pana przyjaciół w nasza-klasa.pl.
Jako torunianin wygrał Pan na krótką metę, jako dziennikarz przegrał
na całe życie.
Edytor zaawansowany
  • ravages 14.07.08, 13:01
    Bardzo cieszę się, że Toruń może poszczycić się festiwalem Tofifest, uważam, że
    to dobre przedsięwzięcie, niemniej jednak, jeśli chodzi o kwestię już nie
    artystyczną a organizacyjną, organizatorzy nie stanęli na wysokości zadania; nie
    byli profesjonalni. Mówię o niepunktualności [choć to mały zarzut, każdemu może
    wypaść rolka...], ale o braku tłumaczeń, czasem nawet złych, a najbardziej nie
    mogę pojąć tego, że filmy się zacinały, ba, nawet brakowało niektórym point,
    gdyż film [i to w dodatku na dvd] zaciął się pod koniec, zapalono światła, dając
    znak, żeby publiczność wyszła; kiedy większość nie chciała wyjść, bo czekano na
    zakończenie, wolontariuszka wytłumaczyła: "ale naprawdę, zostało tylko kilka
    minut"[sic!]!!!
    Zatem, nawet jeśli festiwal był ciekawy i różnorodny pod względem artystycznym,
    tak pod względem organizacyjnym nie powinien mieć miejsca. Sprawy techniczne
    sprawdza się przed, skoro to wielki festiwal, a jeśli organizacja nie miała na
    to czasu, trzeba było przejrzeć i puścić choć połowę filmów i festiwal nadal
    mógłby mieć miejsce i tym potwierdzić "wysoką klasę".
    Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej.
  • malepiffko 15.07.08, 22:47
    z tego co mi wiadomo film wellness tak wlasnie sie konczy (a o ten film ci chodzi). prawdopodobnie obsluga kina nie byla tego swiadoma.
  • tryg.sk 16.07.08, 10:08
    Ahahaha... szkoda, że wolontariuszka nie wiedziała.
  • panfilutek1 16.07.08, 02:30
    A tak poza wszystkim, przeniesienie tofifest na lato to jakaś
    kompletna pomyłka, słynne małżeństwo wielkich organizatorów w swym
    zacietrzewieniu postradało chyba zmysły...
  • malepiffko 16.07.08, 11:08
    najlatwiej siedziec w domu przed kompem i krytykowac. odwagi zeby podpisac krytyke imieniem i nazwiskiem juz brakuje?
    dlaczego tak jest, ze ludzie ktorzy robia cos pozytecznego dla miasta-zadupia, kulturalnej pustyni, zascianka sa zawsze opluwani i obrzucani blotem przez bande niedorajdow i nieudacznikow, forumowych onanistow, ktorzy tylko czekaja zeby komus dowalic?
  • panfilutek1 17.07.08, 12:52
    Nie obrażam organizatorów. Nie krytykuję ich za to, że coś robią, im
    więcej takich ludzi w mieście tym lepiej. Jednak Jarek Jaworski
    postarał się, aby takich ludzi było mniej i od trzech lat wycierał
    korytarze urzędu kultury, robił awantury i składał donosy po to, aby
    wykurzyć Lato Filmów z Torunia. Wiedzą o tym wszyscy. Mimo że
    Jaworskich jako ludzi po prostu nie lubię, to naprawdę życzę
    Tofifest jak najlepiej. Tylko pytam po co to było? Po co było
    przenosić imprezę na lipiec z jesieni, kiedy miała większy sens i
    swoją publiczność? Po co wygoniono Lato Filmów? Przecież było
    wiadomo, że nie zniknie, tylko odbędzie się w innym mieście, a że w
    Warszawie, tylko gorzej dla nas. Po co wreszcie termin ustalono na
    ten sam moment co Lato Filmów? Czy Lato Filmów złożyło ofertę w tym
    roku łącznie z imprezą scenariuszową, która odbyła się w Warszawie?
    Czy ktoś myślał przy podejmowaniu tej decyzji, czy wygrała chęć
    dokopania warszawiakom? Państwo Jaworscy wiedzieli na co się
    decydują, także te lamenty o niskim budżecie są niezrozumiałe, takie
    same dotacje dla Lata Filmów były traktowane jako skandalicznie
    wysokie, teraz są skandalicznie niskie. Gdzie tu konsekwencja?
    A na dziennikarstwo Grzegorza Giedrysa należy spuścić zasłonę
    miłosierdzia, jego teksty pokazują bez cienia wątpliwości sympatie,
    to kompromitacja gazety wyborczej.
  • kuj-pom 17.07.08, 16:12
    malepiffko napisał:
    > najlatwiej siedziec w domu przed kompem i krytykowac. odwagi zeby
    podpisac kryt
    > yke imieniem i nazwiskiem juz brakuje?
    > dlaczego tak jest, ze ludzie ktorzy robia cos pozytecznego dla
    miasta-zadupia,
    > kulturalnej pustyni, zascianka sa zawsze opluwani i obrzucani
    blotem przez band
    > e niedorajdow i nieudacznikow, forumowych onanistow, ktorzy tylko
    czekaja zeby
    > komus dowalic?

    Nie poznałeś zasad panujących na tym forum?
    Krytykę pisaną przez bydgoszczan , stale okupujących forum Torunia
    nalezy ignorować. Spróbuj z dnia na dzień kupić bilet do teatru czy
    na koncert TOS - a tutaj lament że toruńskie teatry świecą
    pustkami , że nikt nie chodzi na koncerty .
  • just_marie 16.07.08, 14:15
    Aż głupio mi o tym pisać – mi bywalczyni festiwali filmowych,
    kinofilce, pożeracze taśm i filmowych krążków, tudzież zaangażowanej
    demontażystce i niszczycielce kinowych foteli – ale na obecnych
    (fest)ach filmowych nie znam się nic a nic. W dniu otwarcia
    festiwalu rzuciłam się na pustą (tu nastąpiła pierwsza moja
    konsternacja) kasę kinową, by wydusić z bileterki upragnioną
    przepustkę do raju. „Długopis się wypisał..” – oświadczyła jedna z
    Pań przy okienku. Nikt z organizatorów w przytomności umysłu nie
    przewidział wariatki (czyli mnie), która po ten bilet przyjdzie na
    dwie godziny przed seansem. W biurze festiwalowym ku mojej rozpaczy
    też świeciło pustkami, nie licząc zabarykadowanego i przykutego do
    monitoru Pana, który wciągał zawodowo chiński makaron w sosie typu
    instant (zapewne był entuzjastą kina azjatyckiego).
    Niedoinformowanej, niedopieszczonej mnie (liczyłam skrycie, że
    upłynnię w biurze zasobność swego powypłatowego portfela na unikaty
    filmowe, perełki, publikacje sprowadzone dla spragnionych kino-
    pożeraczy przez Organizatorów) zaoferowano folder reklamowy i
    okolicznościowy długopis. Zażenowana własnym festiwalowym nieobyciem
    uciekłam bez długopisu, czego żałuję, bo ofiarować go przecież
    mogłam wypisanym Paniom bileterkom. Lekko zdezorientowana, ale pełna
    szczerych emocji (w końcu święto kina to było!) ruszyłam na
    otwarcie. Wycierpiałam pierwszą godzinę reklam sponsorów, z pompą
    zmontowaną zbitkę festiwalowych wzruszeń (na galowo-oscarowej
    konwencji się skończyło, bo taśma się Organizatorom zacięła) i…
    zamiast filmu zaserwowano mi przymusowe, bankietowe pierogi,
    zakrapiane piwem. A później, a później było już tylko gorzej,
    zielone, napisy, nieczytelne dla zepsutych wzroków kinofili i filmy
    bollywood nieosiągalne dla karnetowiczów. Zużyto na nie więcej taśmy
    filmowej, więc trzeba było zapłacić extra (tu przypomina mi się
    historia sprzed kilku lat, kiedy to w sklepie spożywczym usiłowałam
    zakupić wydane przez Gazetę Wyborczą „Śniadanie u Tiffany’ego”, na
    co sprzedawczyni – patrząc na mnie jak na kretynkę kompletną –
    rzuciła na ladę „Mistrza i Małgorzatę” wyjaśniając – „niech tą
    weźmie, większa za tą samą cenę”). Mowę odjęło mi zupełnie, gdy
    spotkałam znajomą, której puścili film bez pointy… „zaciął się, ale
    to już naprawdę była końcówka” – usłyszała od Wolontraiuszki. Mnie
    do frustracji doprowadzają ludzie, którzy wychodzą przed końcem
    napisów. Kiedyś było to oznaką braku szacunku dla twórców, dziś jest
    jak najbardziej w dobrym tonie. Pośpiech oznacza sukces. Rozmemłanie
    na fotelu kinowym, a później kawa ze znajomymi i obgadanie fabuły to
    już z pewnością fiasko zawodowe i twórcze (można przecież w tym
    czasie zrobić swój film, wystarczy telefon komórkowy). Pod koniec
    męki festiwalowej przyjechała Gwiazda, którą zapytano o jej
    niepokorność (niepokorny w założeniu był rzeczony festiwal), „ma
    wszak o trzydzieści lat starszego męża”. Gwiazda z klasą
    odpowiedziała, nie dając Organizatorowi w papę ciętą ripostą, iż ma
    nadzieję, że był to komplement (ze mną by mu tak łatwo nie poszło,
    ale jak sami Państwo widzicie, obycia festiwalowego u mnie jak na
    lekarstwo). Nikt też nie wyjaśnił dlaczego „wydarzenie festiwalu”,
    jakim miał być koncert wspomnianej Gwiazdy nie odbył się. A na
    zakończenie, nie było niespodzianek, odbył się bankiet, który
    zgrabnie ominęłam z dwudziestomaczteroma innymi straceńcami w
    sąsiednim kinie. Po festiwalu przeczytałam, że okazał się
    merytorycznym i frekwencyjnym sukcesem. Zatem chyba pomyliłam
    festiwale. A kino? A kino obroniło się samo.
  • morciasz 17.07.08, 00:23
    Czy naprawde kazdy glos krytyki to dzialanie przeciwko komus i
    czemus? Mamy kilka Toffi za soba - wydawalo sie , ze organizatorzy z
    kazdym festiwalem beda podnosili poprzeczke wyzej. A jak jest w
    rzeczywistosci?
    To prawda - nie wszystko zalezy od organizatorow. Nie zalezy od nich
    to, ze sala Baja Pomorskiego jest fatalna i bez klimatyzacji. Ze tak
    teoretycznie wazne wydarzenie odbywa sie w warunkach wolajacych o
    pomste do nieba. Maly festiwal - mala sala. Ale czy podsumowaniem
    festiwalu nie bylo jego zakonczenie, to jak ono wygladalo i to, ze
    wspomniana sala w polowie swiecila pustkami? O czym to swiadczy? O
    poziomie festiwalu, czy tez o torunianach?
    I o samym zakonczeniu: swojsko i prowincjonalnie. Oczywiscie
    opoznione o okolo godzine. Przy akompaniamencie trzeszczacych desek
    i szumu wentylatora w rzutniku ustawinego na srodku publiki, rozdano
    glowne nagrody. Laureatow praktycznie na sali nie bylo -
    znowu "Stasiek przekaze Agatce". Klip festiwalowy sie rwal i
    zawieszal w najbardziej nieprawdopodobnych momentach "no moze teraz
    uda sie pokazac", naglosnie takie sobie, nie zaprezentowano
    fragmentow nagrodzonych filmow, ale zaprezentowano szkolny krotki
    metrazyk z Albanii czy innego Kosowa. Tlumacz... hm - powiedzmy, ze
    byl i cos usilowal tlumaczyc. Podobnie mozna ocenic prace hostess,
    zagubionych, nie wiedzacych jak pokazac gadzety od sponsorow,
    miotajacych sie po scenie, w przypadkowych strojach. Mozna lubic
    Jarka - bo czlowiek pomyslowy i z inicjatywa. Ale zakoczenie
    uwidocznilo chyba troche tegoroczne podejscie: jakos to bedzie,
    impreza zaliczona - wazne, zeby pozdrowic publicznie rodzine
    siedzaca na sali i w odleglych stronach. Takie male off...
    europejskiej stolicy kultury? Wierze, ze wiele osob przy tym ciezko
    pracowalo - ale trudno to docenic widzac w jaki sposob zakonczyla
    sie ta impreza. Najlepszy film zakoczenia? Reklama taxi 91-95.
    Mam nadzieje, ze w przyszlym roku wiele rzeczy ulegnie zmianom na
    lepsze. Tak, zeby nie trzeba bylo sie wstydzic rzeczy, ktorych byc
    nie powinno w czasie takiego wydarzenia. Beczka niech zostanie...
    Doceniam, wiem jak trudno, ale duze ALE, naprawde duze ALE
    pozostaje. Jak dla mnie duzy krok do tylu w porownaniu z
    ubieglorocznym...
  • w-odpowiedzi 17.07.08, 12:10
    Witam, jestem jednym z organizatorów festiwalu nazywam sie Jarosław Jaworski.
    Chce odpowiedzieć na przykre, krzywdzące i nieprawdziwe zarzuty . Zasadniczo nie
    komentuję czysto stronniczych, nastawionych na negowanie czyjejś pracy tekstów,
    ale te niestety mijają się w większości z prawdą.

    Odpowiem najpierw Pani "just_Marie"
    1. nie będe komentować problemów pani Marie z tym, że wypisał sie długopis
    [jednak potem kupiła bilet, wiec nie było to aż takim kłopotem] lub jej niechęci
    do osób jedzących zupki chinskie. To po prostu śmieszne zarzuty :)

    Pani Marie tak pisze o otwarciu festiwalu, na które otrzymała zaproszenie od
    organizatorów:
    2. Wycierpiałam pierwszą godzinę reklam sponsorów
    - to nieprawda, gdyż blok reklamowy trwa 3 minuty i zrozumiałym jest że trzeba
    podziękować sponsorom imprezy.

    3. z pompą zmontowaną zbitkę festiwalowych wzruszeń (na galowo-oscarowej
    konwencji się skończyło, bo taśma się Organizatorom zacięła)
    - taśma się nie zacięła [emisja była z DVD] zaś montaż scen z filmów festiwalu
    trwał dokładnie 3 minuty 21 sekund

    3. zamiast filmu zaserwowano mi przymusowe, bankietowe pierogi,
    > zakrapiane piwem.
    - przypominam że to było otwarcie festiwalu, a bankiet otwarcia był jego
    częścią. W proteście mogła Pani nie jeść i nie pić. A! Pierogów nie było w menu.
    To kolejna nieprawda.

    4. A później, a później było już tylko gorzej, zielone, napisy, nieczytelne dla
    zepsutych wzroków kinofili
    - to standartowe napisy robione przez firmę, które obsługuje i Lato Filmów i Erę
    Nowe Horzytony. Jeżeli stanowiły dla Pani problem wystarczyło zgłosić sie do
    organizatora i byśmy to wyjasnili. Nasze namiary widnieją na stronie festiwalu.
    Ale woli Pani pisząc nieprawdę komentować to publicznie

    5. filmy bollywood nieosiągalne dla karnetowiczów.
    - zostało to jasno i uczciwie ogłoszone we wszystkich obiektach festiwalowych.
    Przegląd ten był cześcią festiwalu organizowaną przez inny podmiot.

    6. Mowę odjęło mi zupełnie, gdy spotkałam znajomą, której puścili film bez
    pointy… „zaciął się, ale to już naprawdę była końcówka” – usłyszała od
    Wolontraiuszki.
    - powyżej w tej dyskusji jest to wyjaśnione. Dziękuję, ze tak bardzo kłopocze
    się Pani "znajomą". Mam nadzieję, ze mowa wróciła z czasem?

    7. Gwiazda z klasą odpowiedziała, nie dając Organizatorowi w papę ciętą ripostą,
    iż ma nadzieję, że był to komplement
    - dziękuję za troskę o Gwiazdę. Pytanie to akurat nie uderzyło Gwiazdy wogóle,
    bo spokojnie o tym potem rozmawialiśmy. Wyjasniliśmy też, że koncert nie odbył
    się z powodu rozpadu wspólpracy Seigner i grupy Ultra Orange. Zapomniała Pani o
    tym, że odbył sie za to inny koncert, gorąco przyjety przez widzów.

    I jeszcze Morciasz
    >>> zakoczenie uwidocznilo chyba troche tegoroczne podejscie: jakos to bedzie,
    impreza zaliczona - wazne, zeby pozdrowic publicznie rodzine siedzaca na sali i
    w odleglych stronach.
    - to nie jest prawda. Nasze możliwosci określał budżet. Wolałbym oczywiscie mieć
    tysiące złotych na uroczystośc zakończenia, ale pewnych rzeczy nie da sie
    pokonać. Ten komentarz boli i jest smutny. Padły bowiem pozdrowienia dla matek
    organizatorów, ale udzieliły nam wielkiej pomocy w tych trudnych dniach. NIe
    wydaje mi sie to nietaktem. Poza tym - jeżeli stanowiło to taki problem po raz
    kolejny przypominam, można to omówić ze mną osobiście. Nie ukrywam sie.

    Reasumując
    Przez 7 dni festiwalu włożyliśmy maksimum pracy, by przy najniższym budżecie
    festiwalowym w Polsce [wszystkie letnie festiwale mają większe budżety], zrobić
    dobre wydarzenie dla miasta.
    Niezaprzeczalnie udało sie tego dokonac, o czym świadczy oddźwięk w kraju.
    Naszym celem jest widz, nie my, bo my na tym fetsiwalu kokosów nie zbijamy.
    Niestety, po raz kolejny gdy coś robię w moim miescie pojawia się typowo
    toruńska nienawiść sączona przez anonimowych "sędziów". Jestem gotowy do
    rozmowy. Nie jesteśmy idealni, ale nie jestesmy tacy jak malują nas Wasze
    subiektywne relacje.
    Dajcie nam odrobinę pozytywnych emocji, a zyskamy wszyscy - miasto, torunianie.
    Jednocześnie chce podziekowac tym, ktorzy wspierali nas ciepłym słowem, którzy
    widzieli jak ogromny jest koszt pracy włożonej w zrobienie tego festiwalu przez
    nas - ludzi bez etatów, z organizacji pozarządowej przy pomocy cudownych
    wolontariuszy.
    Dziękuję tez za krytyki, bo są potrzebne każdemu, kto chce wykonywac swoją pracę
    dobrze.

    Na tym kończę i nie wracam już do tego tematu na forum. Zapraszam zaś
    do rozmow bezpośrednich.
  • bardmd 17.07.08, 21:49
    Popieram ripostę.

    A forum gazety jest niezłą pożywką dla frustratów, jak widać nieprzerwanie.

    Pozdrawiam tych, o których się tutaj najgorzej pisze :)

    Róbcie swoje! Mimo wszystko.
  • just_marie 18.07.08, 08:46
    Szanowny Panie,
    widzę, że forma niewinnego felietonu nie została przez Pana rzeczowo
    odebrana, zatem piszę wprost.
    Nie zaprzeczy Pan, że organizacja w kasach na początku festiwalu
    była fatalna, wolontariusze nie byli zorientowani w niemal
    wszystkich kwestiach poruszanych przez festiwalowiczów. Co do biura
    festiwalowego – arogancja Pana, który w niej pracował przekroczyła
    granice dobrego smaku. Bankiety na tego typu imprezach nie są
    wymagane, raczej zbędne, publiczność domaga się punktualnie
    zaprezentowanego seansu, nie „efektów specjalnych”, Pan nie
    organizuje festiwalu w Gdyni, ale przegląd kina niezależnego. Jako
    osoba zainteresowana kinem bywam na wielu festiwalach, proszę mi
    wierzyć, nigdzie nie miałam problemu z nieczytelnymi napisami.
    Jeżeli filmy w sekcji bollywood były prezentowane przez inny
    podmiot, to trzeba było zaznaczyć, że są przeglądem konkurencyjnym,
    Państwo umieściliście je w swoim katalogu, zatem sprawa pozostaje
    dla mnie niejasna. Proszę mi podać chociaż stronę www na której
    odwołano koncert Ultra Orange, być może przeoczyłam to. To tyle w
    odpowiedzi.
    To co mnie przygnębia to Pańska arogancja i brak samokrytyki. Nie
    potępiam inicjatyw, jestem ich orędowniczką, ale jeżeli ranga
    festiwalu wzrasta, tak jak miało to miejsce w tym roku, trzeba temu
    sprostać, zatrudnić fachowców. Nie robicie już festiwalu dla
    wąskiego grona przyjaciół, gdzie ujdą potknięcia, za które nikt nie
    przeprasza, których nikt nie wyjaśnia. To brak szacunku dla
    publiczności. O tonie Pańskiej riposty skierowanej w moją stronę, w
    której podważa Pan moją inteligencję nie wspomnę, bo musiałabym
    wówczas podważyć Pańską, a nie mam takiego zamiaru. Zdecydowałam się
    napisać cokolwiek po przeczytaniu artykułu, który w moim przekonaniu
    dalece mija się z prawdą.
    Pozdrawiam.

    PS Do obrońców festiwalu! Zapewniam, nie jestem „frustratką,
    niedorajdą i nieudacznikiem, ani forumowym onanistą”.
  • kropkibordo 18.07.08, 12:48
    A czemu się Pani nie podpisze? Jeśli to felieton - powinien mieć
    autora.... Pan Jarek nie jest anonimowy, więc odpowiadać chyba
    powinna mu Pani także pod swoim nazwiskiem...

    Wolontariusze, jak to wolontariusze, czasem świetni czasem kiepscy.
    Argument, że wolontariuszka powinna wiedzieć, jak się
    kończy "Welness" mnie powalił. Świetny pomysł - wysyłajmy
    wolontariusze na światowe festiwale, niech oglądają tam filmy, żeby
    potem informować widzów, jak kończy się dany obraz. Bo "Welness"
    chyba wcześniej w Polsce nie było?
    Jak zaczną wysyłać wolontariuszy w świat, mogę pracować za daro na
    Tofifeście, Kontakcie i wszędzie!

    Pewnie, że Horyzonty są ciekawsze. I stoi się w kolejce po
    wejściówki godzinami. A tu ludzie denerwowali się po 10 min i
    krytykowali brak organizacji. Och, czemu nie szukać dobrego??!!
  • exparrot 27.07.08, 21:16
    A pan czemu się nie podpisał???
  • panfilutek1 28.07.08, 18:36
    podpisał się w sąsiednim wątku, to przecież Jarek wielki
    organizator :)
    Jedno trzeba Jaworskiemu przyznać - robi rzeczy dość przeciętne, nie
    mówię, że złe, ale przyjaciele z toruńskich gazet nie tylko krzywdy
    mu zrobią, ale piszą, że widzieliśmy nie wiadomo jakie cuda, w
    pomorskiej to już jest w ogóle najlepszy festiwal w historii miasta.
    I śmieszno i straszno...
  • exparrot 29.07.08, 13:37
    Bo Toruń, to miasto prowincjonalne...A w prasie piszą tak, bo nie byli na innych
    festiwalach pewnie. Jeśli chodzi o rozdmuchane sukcesy tegorocznego festiwalu,
    wystarczy wspomnieć jakie gwiazdy i ile było na zeszłorocznym Lecie Filmów.
  • panfilutek1 29.07.08, 14:25
    nie lubię słowa gwiazda, jest takie właśnie prowincjonalne...
    Pewnie mało komu chce się przyjeżdżać do torunia, moze to powod, ale
    z zeszłego roku zapamiętałem choćby to, że na otwarciu lata filmow
    był film nagrodzony kilka tygodni wcześniej w Cannes razem z
    twórcami, a dwa lata temu byl Oskar Roehler od cząstek
    elementarnych - i to juz jest dla mnie ktos znaczący. Seigner,
    jedyna "gwiazda" na tofifest, w ogole mnie nie kręci, bardzo słaba
    aktorka, słaba piosenkarka, ale żona Polańskiego, więc
    prowincjonalna prasa ma się czym cieszyć. Jakbym sie ozenil z Woodym
    Allenem, to tez moze jakis desperat wreszcie by mnie zaprosil.
    A problem w tym, że imprezy w gruncie rzeczy dość podobne (choć
    sądzę, że lato filmów jest jednak bardziej profesjonalne) są tak
    skrajnie różnie oceniane przez tych samych dziennikarzy. A ze
    dziennikarze nie byli na innych festiwalach, to ja nie mam
    wątpliwości, ta prawda bije z każdej linijki tekstu Grzegorza
    Giedrysa.
  • kropkibordo 17.08.08, 19:18
    a ja nie jestem jarkiem :) a nie podpisuj sie, bo ja nie pisze felietonów, tylko
    anonimowe posty. a co, wolno mi:P
  • malepiffko 18.07.08, 15:00
    > PS Do obrońców festiwalu! Zapewniam, nie jestem „frustratką,
    > niedorajdą i nieudacznikiem, ani forumowym onanistą”.

    nie? to juz sam nie wiem do czego przypiac cudowny wprost argument przez Ciebie uzyty. chodzi mi o zupke chinska.
    torun to nie mediolan czy rzym gdzie w wydarzeniach kulturalnych mozna przebierac. torun plasuje sie gdzies miedzy lomza a kielcami wiec cieszmy sie do cholery z tego, co mamy. szanujmy ludzi, ktorzy cos dla tego miasta robia (a nie jest latwo). camerimage wygonilismy, lato filmow wygonilismy teraz wyganiamy tofifest?
  • panfilutek1 18.07.08, 16:21
    chyba nie byłeś nigdy w Łomży, czy Kielcach, Toruń to na szczęście
    inna liga i nie wolno stosować takiej retoryki tylko dla obrony
    Tofifest, to szkalowanie miasta.
    Ja nie chcę wyrzucać Tofifest, bo niby gdzie i po co? Warto jednak
    pamiętać, że ten festiwal zastąpił inny, który został wyrzucony z
    miasta z inspiracji tego słodkiego, sympatycznego Jarka Jaworskiego,
    który robił wiele, aby cel osiągnąć. Konkurencję przegonił, ale coś
    jednak mu nie wyszło. Wypada po prostu posypać głowę popiąłem i brać
    się do roboty, a nie udawać, że wszystko jest cacy i wyzywać od
    internetowych onanistów. Nie tędy droga, drodzy organizatorzy,
    obrażacie tych, którzy kilka złotych do budżetu tej imprezy
    dołożyli - w podatkach i biletach.
    A czytając tekst redaktora Giedrysa czuję się tak, jakby ktoś
    podsunął mi gadzinówkę z Ministerstwa Prawdy... Stąd opór i złość.
  • malepiffko 29.07.08, 11:30
    > chyba nie byłeś nigdy w Łomży, czy Kielcach, Toruń to na szczęście
    > inna liga i nie wolno stosować takiej retoryki tylko dla obrony
    > Tofifest, to szkalowanie miasta.

    chyba troche przesadzasz. nie stosuje takiej "retoryki" tylko dla obrony tofifest. po prostu tak uwazam. torun to niestety bardzo przecietne miasto jakich wiele. owszem mamy starowke, ale sily starczylo tylko na zagospodarowanie jednej ulicy-szerokiej. sa kwartaly tak zaniedbane, ze az wstyd. starowka na liscie unesco niby jest i co z tego? w tym miescie nie dzieje sie prawie nic, nie ma zadnego spojnego pomyslu na wykorzystanie przyciagajacej sily starowki. ludzie przyjada, zobacza ratusz i wyjezdzaja. ciekawe dlaczego nie zostaja na 3 dni skoro torun to "inna liga".
    torun to przecietne miasto. pogodzmy sie z tym i cieszmy sie z tego co mamy.
  • panfilutek1 29.07.08, 13:07
    Pewnie trochę się zgadzamy, bo Torun to miasto z potencjałem, który
    jest jednak notorycznie martnotrawiony. Przykład z Latem Filmów jest
    symptomatyczny - wyrzuca się imprezę, dlatego, że nie pasuje
    niedocenionym lokalnym działaczom i zastępuje inną, niby lepszą, bo
    tutejszą. A jak jest, każdy widzi. Rachunek jest taki: były dwie
    imprezy filmowe, jest jedna. Największą tragedią tego miasta jest
    właśnie jego skostaniałość i to, że niestety uważamy, że wszystko
    robimy najlepiej na świecie. Pojawili się ludzie z Warszawy, to dla
    zasady ich niszczono, bo nie byli swoi. Toruń jest miastem
    zamkniętym, nikt tu nie zostanie 3 dni, dopóki przyjezdnych będzie
    się traktowało tylko jak kran z pieniędzmi. Toruń powinien się
    otworzyć na ludzi spoza, nie tylko turystów, ale także twórców,
    biznes itd. Popatrz, co wyprawia redaktor Giedrys, jeśli tylko coś
    zrobił jego kolega ze studiów, jest git, jeśli obcy, to szukamy
    intertekstualności w Kopciuszku. To obrazuje podejście do
    przyjezdnych! Już teraz znajomi spoza miasta dopytują się co tu jest
    nie tak, że wyprowadziło się Camerimage, Lato Filmów. I co ja mam
    odpowiedzieć? BTW - Lato Filmów równolegle zrobiło w Warszawie
    imprezę szkoleniową dla 200 scenarzystów, która pierwotnie miała
    odbyć się w Toruniu. Gdzie sens działań magistratu w tej sprawie?
  • pomatka 18.07.08, 15:42
    Brawo! Popieram Pana jako organizatora. Zrobiliście bardzo dużo,
    bardzo dobrej roboty. Jeśli nawet coś nie było dopięte na ostatni
    guzik, to warto przypomnieć stare porzekadło: GDZIE DRWA RĄBIĄ, TAM
    WIÓRY LECĄ... Błędów nie popełniają tylko ci, którzy nic nie robią...
    Było nieźle, będzie jeszcze lepiej, święcie w to wierzę, bo
    doświadczenia z poprzednich festiwali nie idą na marne...
    Organizatorzy tej imprezy , to pasjonaci, ludzie kreatywni i
    ambitni, o dużym potencjale twórczym. Dajmy im działać i okażmy im
    sympatię, żeby złapali wiatr w żagle... Dobry witr... Który pomoże
    osiągnąć cel - sukces ewidentny. Tu nie są właściwe, nie są stosowne
    spory, lecz konieczny jest sprzyjający klimat, a przede wszystkim
    wzajemny szacunek, oczyszczony z żółci..., jadu, zawiści... Kultura
    jest po to, żeby łączyć, a nie dzielić... B Ł A G A M!!!!
  • palin 09.08.08, 13:15
    zgodze sie ze pod wgledem organizacyjnym moglo byc lepiej.
    ale jak juz to ujelismy- nie wszytskozalezne jest od organizatorow.
    na tym forum z kolei- zawsze ujawniaja sie tylko liczni zfrustrowani, krytycy wszystkiego.i wszystkich
    dostalo sie red giedrysowi, dostalo sie organizatorem.
    zawsze komus musi sie dostac.
    to juz tradycja tego forum
    pani, ktora uwaza sie za wielka kinofilke nie kojarzy ze film sie po prostu urywa (i nie ze wzgledow technicznych sic!)
    innym nie podoba sie ze na bollywood nie bylo wejscia na karnety- chco kazdy tym glosno mowil
    polecam stronke festiwalu- mzna bylo czerpac swieze info na zywca i nie pierdziec potem.
    ze tak, ze nie, ze nie bylo klimy i wogole,
    zastanawiam sie wogole
    o co tym wszystkim ludziom chodzi?
    reasumujac
    pozdrawiam orgaznizatorow i cala ekipe pracujaca przy festiwalu
    wpadki techniczne byly i owszem ale...gdzie nie ma?
    widac wielki trud pracy wlozonej przez mase ludzi ...
    szkoda mi tylko orla....
    taki fajny klimat tam byl...
    porownujac jeszcze na koniec tegoroczne TOFIFEST z zeszlorocznym nieudaym zupelnie latem filmow jestem zdania ze to Toffi wypadlo o niebo lepiej!
    wystrzec sie tylko troche technicznych niedociagniec czasem i bedzie wogle super
    pozdrawiam bardzo serdecznie
    i zycze udanej edycji w przyszlym roku

    michal

    --
    mr. palin
  • palin 09.08.08, 12:59
    just_marie napisała:
    ruszyłam na
    > otwarcie. Wycierpiałam pierwszą godzinę reklam sponsorów,

    bez przesady.chcialbym zeby tofi mialo az tylu sponsorow;)
    a reklama byc musi.ale bez obaw- nie na godzine czasu

    > spotkałam znajomą, której puścili film bez pointy… „zaciął się, ale
    > > to już naprawdę była końcówka” – usłyszała od Wolontraiuszki.

    temat byl wyjasniony.marie jako znan bywalczyni wielu festiwali filmowych - a za taka sie czytam uwazasz- powinnas wiedziec ze niektore filmy koncza sie bez pointy...
    i tak bylo z filmeme "wellness" ;)
    wolontariuszka...no coz...

    > Nikt też nie wyjaśnił dlaczego „wydarzenie festiwalu”,
    > jakim miał być koncert wspomnianej Gwiazdy nie odbył się.

    chyba bylismy na innej konferencji zatem;)
    zespol ultra orange nie przyjechal z emanuelle do torunia bo mial wazna sprawke rodzinna jak mi sie cos przypomina...(przepraszam dokladnie juz nie pamietam)
    po 2gie zas- rozgraniczal bym nieco ultra orange a emanuelle.nagrala z zespoleme 1na plyte.i takie bylo zalozenie.zreszta mowila o tym

    > Po festiwalu przeczytałam, że okazał się
    > merytorycznym i frekwencyjnym sukcesem. Zatem chyba pomyliłam
    > festiwale.

    bycmoze...
    jesli bylas na toffi rok temu to na pewno zauwazylabys roznice.
    glownie we frekwencji...

    pozdrawiam
    --
    mr. palin
  • pomatka 18.07.08, 15:17
    Nie znoszę wyjazdów personalnych i złośliwych opinii, które mają to
    do siebie, że są subiektywne. Oceniajmy imprezę, a nie redaktora,
    który nie jest taki zły ... i ta NASZA KLASA!?... Co za niestosowne
    złośliwości!?...
  • panfilutek1 18.07.08, 16:12
    Moim zdaniem oceniajmy jedno i drugie. Obiektywnie - programowo i
    frekwencyjnie impreza nie była udana, tak się zdarza, to nic
    nadzwyczajnego. Natomiast redaktor nie doszukał się ani jednego
    niedociągnięcia. I to już dziwi. Jak to możliwe, żeby redaktor
    gazety wyborczej nie dostrzegł rzeczy ewidentnych dla wszystkich,
    ten sam redaktor, który inne imprezy potrafi besztać za błędy
    nieistniejące. Ten sam, który inscenizacji bajki dla dzieci zarzucił
    brak intertekstualności. To nie są złośliwości, to fakty. Tak samo
    nie ma nic subiektywnego w nasza-klasa.pl - albo ktoś jest wśród
    znajmych Grzegorza Giedrysa, albo nie. A zaistniałej sytuacji nie
    sposób taki fakt pominąć.
  • kropkibordo 18.07.08, 16:17
    Frekwencja kiepska? Chyba chodziliśmy na dwie różne imprezy :) Nie
    twierdzę, że na wszystkich filmach był tłum, w CSW bywało z tym
    kiepsko, o 16 też nie było tłumów przed kinami, ale na większość
    filmów przychodziło bardzo dużo ludzi. Zastanawiać się można było
    dla kogo ten festiwal - w mieście nie ma studentów, a jednak nie
    zdarzyło się chyba, żeby odwołać jakiś seans z powodu braku widzów.
    Uważam, że frekwencja była o wiele wyższa niż na letnim festiwalu
    rok czy dwa lata temu. Oczywiście - festiwal nie ściągnął tłumów
    kinomanów z Polski, ale przecież nikt się tego - przynajmniej w tym
    roku - nie spodziewał.
  • panfilutek1 18.07.08, 16:26
    sorry, ale to jest zaklinanie rzeczywistości.
  • pomatka 18.07.08, 20:13
    Frekwencja niezadowalająca? To zadbajmy o frekwencję... Nic nie stoi
    na przeszkodzie. Zorganizujmy widownię, ustalmy odpowiedzialnych
    za tę działkę, no i zdobądźmy fundusze na ten cel... Kto się tego
    zadania podejmie i wykona je z powodzeniem? Oferty zgłaszać do
    organizatorów, pewnie będą zadowoleni.
    Proszę opracować projekt gwarantujący 100% skuteczność. Chyba nic
    nie stoi na przeszkodzie, żeby działać dla wspólnego dobra, dla
    wspólnej idei...
    "Kochajmy się!" - chciałoby się zacytować wieszcza...
  • panfilutek1 19.07.08, 10:51
    Przepraszam, ale organizatorzy muszą dać sobie radę sami -
    wygrywając konkurs na letnią imprezę filmową chyba jakieś pomysły na
    frekwencję mieli, np dobra reklama lub program. Skoro się nie udało,
    to może po prostu blefowali, wpuścili w maliny magistrat i
    niepotrzebnie zniknął inny festiwal? Czytelna sytuacja jest wtedy,
    kiedy ten sam podmiot bierze pieniądze i odpowiada za imprezę w
    całości. Jaworscy mają i tak fenpmenalną sytuację, bo mimo
    ewidentnej porażki wyborcza pisze, że jest świetnie... Ale my tu
    mówimy o przeszło 200 tysiącach złotych, to naprawdę nie jest
    mało... Skąd u Was tyle wyrozumiałości? Z powodu Jaworskich
    wyjechało z Torunia Lato Filmów i robi konkurencję w Warszawie i
    odnosi tam sukces, o tym nie można zapominać. Tofifest miało być
    lepsze, a nie gorsze, a artykuły redaktora Giedrysa nie odmienią
    rzeczywistości.
  • ravages 19.07.08, 22:41
    Chciałoby się rzec "po co wasze spory głupie - wnet i tak zginiemy w zupie"!
    Myślę, że nie ma co rozjątrzać już tej sprawy. Mam nadzieję, że organizacja następnym razem się przyłoży, że filmy będą sprawdzone i technicznie też się nie zawiedziemy, co najważniejsze. Co do programu: "de gustibus non est disputandum".
    Dla mnie [taka chciwość mnie naszła], najlepiej jakby obydwa festiwale działały. Dzięki festiwalowi: "Lato filmów" można było zobaczyć " Niczego nie żałuję", "Soy Cuba" i wiele innych wbijających się w pamięć filmów. Pozdrawiam Orędowników festiwali!
  • panfilutek1 21.08.08, 12:26
    Dla mnie nie tylko te dwa, ale jeszcze inne, większe, mniejsze,
    lepsze, gorsze, oby tylko więcej się działo... Niestety Jaworskim
    chodzi o to, aby tylko oni robili cokolwiek filmowego w tym mieście
    za publiczne pieniądze. Niestety na razie im się to udaje.
  • palin 09.08.08, 13:24
    panfilutek to slynny forumowicz-onanista
    bez nerw ;)
    ilu chlopcze nickow uzyles tym razem?
    3,4???
    zazwyczaj tak robisz.

    och i jak mu lata filmow szkoda
    ojojojoj
    bidanci

    czytajac cie widze ze psychika twa z roku a rok (zaraz bo o zeszlym festiwalu pisales w podobnym tonie chyba )leci w dol...

    red. giedrys nie dobry bo pisz dobrze o festiwalu (sic!)
    no i do tego jest na naszej klasie(sic 2!)

    zenua
    to chyba najbardziej zacietrzewione lokalne forum na jkim bylem;)


    -1111-
    mr. palin
  • panfilutek1 15.08.08, 23:35
    Jesteś organizatorem lub znajomym organizatrów i oczywiście rozumiem
    wypływające z tego poglądy, choć wypada się podpisać jako
    organizator. Niestety z tego też powodu nie jesteś obiektywny w tej
    dyskusji. Natomiast zamiast nas obrażać, bądź łaskaw/a dostrzec
    fakty i o nich dyskutować, zamiast bryzgać gównem po wszystkim.
  • kawaczarnasypana 25.08.08, 15:35
    "Forumowicz-onanista" - bardzo ciekawe określenie. Że niby, co? Wali w
    klawiaturę? Gratuluję, replika na najwyższym poziomie.
  • albrecht_kalb 21.07.08, 15:29
    Ot i następny "flame war" w kurniku, ni mniej ni więcej. Yawn.
    --
    Nie dyskutuj z głupcem, ściągnie Cię do swojego poziomu, i pokona doświadczeniem.
  • tytt 30.07.08, 12:49
    Jarku i forumowicze.
    Moje zdanie jest takie: źle, bardzo źle jest robić rzeczy, które w zamyśle
    zakrojone są na skalę znacznie przekraczającą możliwości budżetowe.
    Festiwal to festiwal, nie wolno sie cieszyc li tylko z faktu,ze powstał. Ze się
    odbył. To są wlasnie argumenty malych, by nie powiedzieć maluczkich. Jak coś
    robić, to robić to dobrze albo wcale.
    Wiem z autopsji co to znaczy cos zrobic, ile w tym pracy, zaangazowania i trudu
    niewspolmiernego z krzysciami. i wiem jak kłują slowa krytyki. Jak ciężko się z
    nimi pogodzić gdy wlozylo sie w to tyle serca. Ale krytyjka to rzecz nieodzowna.
    Ale przyczynkiem do tego wątku jest raczej stronniczy artykuł w gazecie.
    Niepierwszy raz torunskie dziennikarstwo pokazuje, ze dosyc osobliwie postrzega
    swoją rolę. Osobiscie nie odwiedzilem torunia w tych dniach, slyszalem natomiast
    kilka opinii. Generalnie wrazenia inne niz te w artykulu po prostu...
  • morciasz 07.08.08, 11:09
    Kila slow w dyskusji. Mysle, ze duzo lepszym terminem dla festiwalu
    jest jednak pazdziernik/listopad. Chlodniej, wczesniej zapada zmrok,
    studenci w miescie, lepszy czas na kino. Punktualnosc: moga zdarzac
    sie poslizgi, ale niech nie beda one regula. Gala i inne
    uroczystosci: jezeli ma to byc gala to niech bedzie gala, niech ktos
    przygotuje profesjonalny scenariusz, przygotuje odpowiednie
    materialy na rzutnik w odpowiedniej kolejnosci i jakosci. Pamieta
    ktos prezentacje druzyny zuzlowej w Dworze Artusa czy Centralparku?
    Kilkanascie filmow, montaze klipow - wszystko to zrobili
    wolontariusze, kibice. Nic sie nie zacinalo, wszystko wyliczone wraz
    z pokazami, wejsciami prezenterow co do minuty. Mozna? Jednak mozna!
    Jezeli ma byc zaproszona gwiazda to niech to bedzie gwiazda, a nie
    drugoligowa aktorka/spiewaczka/rodzina aktora/rezysera. Informacja
    festiwalowa - slowo "wolontariusz" nie moze byc slowem kluczem
    tlumaczacym wszystko. Brak wiedzy, brak kultury itd. Moze trzeba ich
    lepiej po prostu do festiwalu przygotowac? Toffi ma szanse rosnac,
    Torun to miasto swietne, klimatyczne dla takich imprez. Ale byc moze
    trzeba inne formuly, odswiezenia. Bo inaczej bedzie to kolejne kino
    Orzel... ktorego juz nie ma. Na bank.
  • tryg.sk 16.08.08, 10:53
    Podoba mi się Tofifest. Nie podoba mi się oddanie Orła bez walki.
  • exparrot 19.08.08, 13:14
    No cóż, Orzeł idąc w ślady Kopernika niedługo pewnie zamieni się w
    Biedronkę...Od kiedy wiem, że Orzeł padł, mam objawy ostrego kaca mentalnego i
    gdy tylko o tym pomyślę dostaję tiku nerwowego, jak bohater "Butelek zwrotnych".
    No, ale ja jestem z tych ludzi, którzy nie mogą żyć bez książek i dobrego kina.
    Natomiast bez dziwacznej, landrynkowej fontanny obejść się mogę bez
    najmniejszego problemu...Żenujące jest to, co dzieje się w Toruniu, moim
    ukochanym mieście. Brak mi słów.
  • klee 20.08.08, 15:04
    Czy bez walki, nie wiem, ale jeśli, to nie dziwi, zważywszy, kto
    jest kuratorem kina w CSW.
  • kropkibordo 22.08.08, 13:13
    a może dlatego jest kuratorem? bo wiadomo było, że orzeł wyląduje?
  • tryg.sk 22.08.08, 16:06
    Właśnie też martwię sie o miasto i stąd moje częste pisanie. Widzę to miasto na
    co dzień i załamany jestem pustogłowiem i niewiedzą władz o własnym mieście. To
    jacyś przyjezdni nic nie wiedzący ludzie.

    Szeroką w średniowiecze za 10 mln, wózek na rynku, wodotrysk typu jacuzzi za 4
    mln. Co jeszcze? Co k... jeszcze wymyśli któryś z tych urzędników. Co, pytam.
  • kawaczarnasypana 25.08.08, 16:15
    A ten osioł nędzny? Szykuje się niedługo pomnik upamiętniający plan filmowy
    "Prawa i pięści". A potem co? Pomnik ku czci " 1409. Afera na zamku
    Bartenstein"? A Stare Miasto będzie upstrzone "wytworami" jak drzewko
    bożonarodzeniowe.
  • klee 22.08.08, 16:24
    Takie właśnie są moje domysły. Jak stara łódka tonie, to mało kto
    będzie w niej dziury łatał, kiedy można się przesiąść na
    przepływający obok luksusowy katamaran.
  • kawaczarnasypana 25.08.08, 15:26
    Każdy sobie rzepkę skrobie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.