Dodaj do ulubionych

strasznie się boję lotu samolotem

IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.08.05, 14:50
a w ogóle lecę już nie po raz pierwszy (tym razem na Cypr) i za każdym razem
jest tak samo. Katastroficzne myśli zawsze górą.
Co mam robić? Czy ktoś tak ma?
Edytor zaawansowany
  • invicta1 23.08.05, 15:15
    zdarza się-no cóż czasami lepiej rzeczywiście strzelić tę lufę:)
    mi czasem pomaga-ważne tylko nie przesadzić z ilością
    --
    pokoik czeka...
    superflua non nocent
  • Gość: Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 14:30
    Ja tam sie nieboj e latac bo jeszcze nielecialem nigdy i nieuwazamww tym nic
    strasznego ha
  • Gość: dzela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 23:36
    eee...bez przesady. to jest tak zwyczajne jak jazda samochodem. czego mozna sie
    bac? najbezpieczniejszy srodek transportu.
  • deoand 23.08.05, 15:15
    każdy normalny co lata od wielkiego dzwonu się boi ....
    i jaka ulga jak koła dotykaja Ziemi ... na czarterach to bija pilotowi
    oklaski ....

    Nic nie wymyslisz i tak bedziesz myslała ...
    więc napij sie Nerwosolu albo czegos uspakajajacego - to się zdrzemniesz ...
    Najpierw to jest harmider bo roznosza napoje i posiłki ... potem taka martwa
    cisza i tylko delikatny szum silników ... jak warcza to dobrze ...

    Jak jestes kobieta to możesz jeszcze przytulic się do swego mana ...
    a jak jesteś mężczyzna to cóż trzeba trzymać fason ....

    pzdr deo ... Samolot to ponoc najbezpieczniejszy środek lokomocji !!!
  • invicta1 23.08.05, 15:18
    oklaski na czarterach-fakt-nie wiedziałam o co im chodzi:)))
    --
    pokoik czeka...
    superflua non nocent
  • deoand 23.08.05, 15:28
    Juz ja wolę klaskac i bezpiecznie wylądować ...
    Pewno ci co lataja X razy nie boją sie ... pewno takie samo przyzwyczajenie jak
    do samochodu ...

    pociesz się , że i tak siedząc w samolocie masz tyle do powiedzenia : co ....
    w okupację ....

    Nie napiszę tego " imienia własnego " bo mnie jeszcze powiesza ...domysl się

    Szczęśliwego lotu ....
  • przejazdem 25.08.05, 09:51
    > Pewno ci co lataja X razy nie boją sie ... pewno takie samo przyzwyczajenie
    >jak do samochodu ...

    Mniej więcej tak to wygląda. Jak przy wyprzedzaniu samochodem, gdy z
    naprzeciwka jedzie ciężarówka - pewne psychiczne znieczulenie jest potrzebne.

    Pomaga zamiłowanie do sportów ekstremalnych. Jak człowiek jest ostro świrnięty
    i zacznie zdawać sobie sprawę, że zależy wyłącznie od sprawności maszyny i do
    tego spojrzy sobie przez okno, to szczęście napływa do głowy - ale to już
    raczej przykład przejaskrawiony.
  • Gość: w gacie IP: *.hsd1.wa.comcast.net 25.08.05, 11:03
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: ZONA PILOTA IP: 82.201.254.* 25.08.05, 16:02
    Nigdy w sumie sie nie balam latac samolotem bo od dawna wiedzialam ze samoloty
    to najbezpieczniejsza forma transportu.Wiadaomo ze katastrofy sie zdarzaja nie
    ma codow.Ale kalkulujac codziennie na drogach swiata ginie jeden pelny samolot
    ludzi w wypakach drogowych.A pozatym jak na ironie to wlasnie arabskie duze
    linie lotnicze sa bezpieczniejsze niz wiele europejskich chocby dlatego ze od
    arabskich pilotow jest wymagany duzo wyzszy standard zdrowia zarowno fizycznego
    jak i psychicznego. Natomiast co do samolotow to wszystkie linie lotnicze musza
    odpowiadac swiatowym standardom technicznym gdyz w przeciwnym razie nie mialy
    by pozwolenia na londowanie w wielu krajach swiata.Pozdrawiam
  • bd251 30.08.05, 14:02
    Pani Zono Pilota!! Cos Pani robi wode z mozgu ludziom. W arabskich liniach (np.
    Emirates czy Qatar Airlines wielu jest bialych pilotow. A co do wymgow; mam
    mocne wrazenie ze sa takie same, tak samo wysokie.
  • anitah 20.09.05, 23:06
    Drogi Panie bd251 nikt nie wspomnial ze w owych liniach lataja tylko
    czarnoskorzy,sa to linie z miedzynarodowa zaloga choc praferuja pochodzenie
    arabskie.natomiast to ze Pan ma wrazenie co do wymogow to juz Pana problem
    natomiast ja mam na to 100% pewnosc i dowod.
  • Gość: Gagi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.08.05, 09:58
    ma pani prawie całkowitą rację... ale wolę mieć sam możliwość wyboru sposobu
    swojej śmierci...a w samolocie jest do wyboru tylko ZERO...czyli nic....niech
    pani przekaże to mężowi i powodzenia.bo spadochrony tam zabronione jeśli
    giniemy ...to wszyscy...głupie,,, ale taka prawda
  • Gość: eliza IP: *.kopernet.org / *.kopernet.org 31.08.05, 10:29
    Dentysty tez sie wielu boi,ale chodzi.Latam duzo i daleko,i ciagle mi sie to
    podoba.Glowa do gory!!
  • anitah 20.09.05, 23:11
    Dziekuje za potwierdzenie mojej opinii aczkolwiek nie zgadzam sie z jedna
    rzecza czyli wyborem smierci bo w koncu nikt z nas nie ma wyboru metody
    smierci, w koncu jak to mowia mozna zginac od ceglowki w drewnianym
    kosciele.Choc z drugiej strony patrzac czy np zycie po wypadku samochodowym
    konczacym sie inwalidztwem na wozku inwalidzkim to naprawde takie warte
    zycie....
  • Gość: nicole IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.05, 18:36
    A chciałam tutaj poprawic poprzednika. Kiedys lecialam z pania ktora lata
    codziennie do pracy samolotem a płakała i sie cała trzęsła. Powiedziała że ona
    już tak ma że się boi. Pozdrawwiam.
  • Gość: Maria IP: 82.73.116.* 25.08.05, 10:28
    To nie prawda, ze do latania mozna sie przyzwyczaic, jak do samochodu. Moj maz
    lata 2-4 razy w tygodniu do pracy (w zeszlym roku mial ponad 150 lotow) i za
    kazdym razem tak samo sie boi. Mysle, ze to kwestia czlowieka. Ja latam troche
    mniej od meza i az tak bardzo jak on sie nie boje :)
  • Gość: K IP: *.p-s-inter.net 25.08.05, 12:17
    Myślę, że masz rację. To zależy od typu człowieka.
    Trochę latałem, fason trzymam, ale jednak się boję. Mam paru znajomych, co
    latało dużo i tu się wcale nie różnimy.
    btw - ciekawe felietony o strachu przed lataniem pisał Marquez. Wg niego piloci
    tez sie boa, tyle że podobnie jak chirurgom, nie trzęsą im się ręce. Tak więc
    po prostu, trzeba się skupic i wytrzymać. Mi pomaga lampka wina, ale nie wiem,
    czy to jest sposób, który wolno polecać.
  • ritka29 27.08.05, 23:27
    A co on tak często lata? O matko!!! Mam nadzieję że on nie jest pilotem:)
  • bd251 30.08.05, 13:58
    to oczywiste, czarterami lataja ludzie, ktorzy lataja b.rzadko lub nigdy. I
    wtedy lot to jak skok ze spadochronem. Klaszcza sobie ze dotrwali
  • Gość: Janiol IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 31.08.05, 01:14
    Jak moga LATAC czarterami ludzie ktorzy nie lataja NIGDY, bo nierozumiem :)
  • Gość: emma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 11:20
    a ja tak strasznie lubię latać.... niestety nie latam często, ale jak już lecę
    to jestem wniebowzięta ( dosłownie i w przenośni ),
    bardzo zazdroszczę Ci tego lotu
    pozdrawiam, trzymaj się będzie dobrze
  • Gość: akai IP: *.toya.net.pl 25.08.05, 15:42
    Osobiście nie boję się latać tylko wtedy gdy pilotuję maszynę, a w życiu miałęm
    sporo okazji do pilotowania awionetek. W rejsowych samolotach nogi mi miękną :)
  • Gość: prezesik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 17:49
    W pełni się z tobą zgadzam, ale myślę że najlepszy moment to start samolotu. Gdy
    samolot po kołowaniu ustawi się na początku pasa startowego, jest chwila
    ciszy... A potem następuje załączenie pełnego ciąg silników i samolot zaczyna
    przyspieszać..dla mnie to najfajniejszy moment - po prostu ODLOT (dosłownie i w
    przenośni).
  • Gość: rossa IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.08.05, 15:23
    a po co te szopki z kamizelkami ratunkowymi? przecież one są do niczego.
    podobno mają ratować gdy spada się do wody, ale przy zderzeniu ze zwierciadłem
    wody przy spadku z dużej wysokości nie ma szans...
  • invicta1 23.08.05, 15:37
    szopki są dla picu i zeby czas szybciej leciał:)
    -ale faktycznie latanie jest mimo wszystko najbezpieczniejszą formą
    podróżowania-nie myśl za dużo tylko wsiadaj i leć-sama zaliczyłam mocne
    turbulencje aż mi się oczy zaszkliły ze strachu, ale żyję-będzie dobrze i strzel
    sobie tę lufę na Cypr nie jest daleko
    --
    pokoik czeka...
    superflua non nocent
  • 2paco 24.08.05, 18:44
    jak sie ma wielkiego pecha (katastrofa) i troche farta (wodowanie, nie
    zderzenie z tafla;D), to i kamizelki moga sie przydac. ;)

    --
    In the arms of the Angel, fly away from here...
  • Gość: Lotnik PKP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 22:28
    >latanie jest mimo wszystko najbezpieczniejszą formą
    podróżowania

    Bzdura, powtarzana przez lobbing lotniczy.

    najbezpieczniejsza jest podroz pociagiem
  • przejazdem 25.08.05, 09:47
    >najbezpieczniejsza jest podroz pociagiem

    najniebiezpieczniejsza z kolei jest podobno podróż windą - statystycznie rzecz
    jasna
  • nocnylot 23.08.05, 19:18
    Bez przesady. Bylo w historii kilka udanych wodowan samolotu. A glupio byloby
    przezyc katastrofe i sie po tym utopic...
    nl
  • nz 24.08.05, 13:40
    a po co te szopki z kamizelkami ratunkowymi? przecież one są do niczego.
    > podobno mają ratować gdy spada się do wody, ale przy zderzeniu ze zwierciadłem
    > wody przy spadku z dużej wysokości nie ma szans...

    zeby bylo latwiej znalezc samolot na morzu
  • agtom11 25.08.05, 01:18
    W czasie jednego z moich lotów,styardesa tłumacząc sposób użycia kamizelek
    ratunkowych,pokazując jaki mechanizm trzeba pociągnąć aby kamizelka napełniła
    się powietrzem dodała że gdyby kamizelka całkowicie się nie napełniła to w
    takim przypadku przez odpowiedni ustnik trzeba sobie dodmuchać samemu powietrza
    ustami,tylko nie dopowiedziała czy to do dmuchanie wykonać już na wodzie czy
    jeszcze w czasie spadania na wode.WESOŁOOOOOOOOOOOOO.
  • Gość: rossa IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.08.05, 15:26
    wiem, dobijające są moje wypowiedzi...
  • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 17:49
    a mnie wqrzaja te oklaski.
    nic się nie działo
    , a wszyscy klaszczą.

    durnota
  • deoand 23.08.05, 19:04
    Web ... coś taki gburowaty ... ludzie klaszczą na czarterach jako
    podziekowanie dla załogi ...
    Nie chcesz to nie klaszcz - przeciez nie każą ... tak samo nikt ci nie każe
    mowic słowa dziękuje ... Nie to nie ....
    Czarterami turystycznymi lataja najczesciej ci dla których lot samolotem to
    jest jakies wielkie przeżycie ..... a nie stali bywalcy hali odlotów .
    i nie obrażaj ich ....

    Ale drogi web ... skoro tak ci te oklaski przeszkadzają to jako bywalec
    latania wsiądź w awionetke ....
    A tu nawet czasem i generał nie pomoże a i Szwajcar też ....
    Wiec jednak Lataj LOTEM >>> Czarterem ... a jakby co to załóz sobie
    stoppery w uszy ...

    Tylu lądowań ile startów ....
  • nocnylot 23.08.05, 19:19
    Belg, nie Szwajcar. :)
    nl
  • deoand 23.08.05, 19:36
    W Polsce Belg własciciel samolotu ale dzis rozbiła sie kolejna awionetka w
    Szwajcarii - tak piszą - stąd piszę Szwajcar ...

    Takie widac prawo serii ..wiec może już koniec !!!
  • nocnylot 23.08.05, 19:48
    Aaaaa... o tym piszesz. Ale nie wszystko co w Szwajcarii jest szwajcarskie,
    rozbili sie Czesi.
    nl
  • deoand 23.08.05, 20:02
    Dzieki za uscislenie ... ale czy Czech czy Polak czy Belg - kazdego żal i
    pilota i pasażerów ...
    ale naprawde jakoś tak seryjnie ... najpierw cypryjski samolot potem w
    Wenezueli a te dwie awionetki tez razem ....

    Ciekawe czy piloci są przesadni !!!

    Ale juz będzie spoko ....
    nadal tylu ladowań ile startów ...i nadal tacy " lotnicy " jak ja - niech
    sobie klaszcza po ladowaniu ...
  • Gość: 13 IP: *.adsl.inetia.pl 31.08.05, 22:14
    ja lecialm 29 razy i jeszcze nic sie nie stalo
  • invicta1 23.08.05, 19:58
    a w Rosji spadł helikopter z Niemcami, ale przeżyli wszyscy-chociaż oni...
    --
    sygnaturka zawieszona
  • Gość: zainteresowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 13:40
    Nie w Rosji, tylko w Kirgistanie.
  • invicta1 24.08.05, 14:24
    powiedz to Putinowi:)
    --
    sygnaturka zawieszona
  • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:41
    e tam, od razu gburowaty.
    najpierw ci dziekujący piją, potem sie awanturują, klną na stuardesy, a na
    koniec klaszcza i wytaczają się z charteru
    więc mówię, że mogliby sobie odpuścic to klaskanie:)
  • yola13 24.08.05, 22:34
    W rejsowych samolotach tez klaszczą, własciwie to chyba wszędzie klaszczą, jest
    to podziekowanie za udany lot, taka tradycja.
  • invicta1 24.08.05, 22:35
    ŚWIECKA TRADYCJA:)))))))))))))))
    --
    mam fluida od Justynki i zamierzam go wykorzystać!
  • przejazdem 25.08.05, 09:40
    >własciwie to chyba wszędzie klaszczą, jest
    > to podziekowanie za udany lot, taka tradycja.

    Tak, tradycja, ale chyba z tych nowych-świeckich.

    Poza tym, to "wszędzie" dotyczy zapewne relacji Warszawa-Gdańsk lub Warszawa-
    Kraków i -jak już ktoś zauważył- czarterów do Egiptu i Grecji.
    Osobiście w życiu nie spotkałem się ze zwyczajem, nadmienię - wiejskim -
    klaskania po wylądowaniu.
    Może zbyt mało było rodaków na pokładzie i zabrakło "masy krytycznej".
  • Gość: Maria IP: 82.73.116.* 25.08.05, 10:40
    A ja sie spotkalam z klaskaniem (po paskudnym locie i ladowaniu) na pyni w
    Australii. Choc Polakow, oprocz nas, tam nie bylo :) Ja nie klaszcze, ale lubie
    patrzec jak inni sie ciesza :)
  • Gość: Tomi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 11:56
    Nie rozumiem czemu klaskanie jako podziękowanie dla pilotów za bezpieczny lot
    nazywasz wiejskim zwyczajem. Chyba, że wszelkie formy podziękowania są dla
    Ciebie równie wiejskie ale to już sprawa Twojej kultury. Ja latam na wszasy
    tylk oz niemieckich biur i zawsze niemieckimi lub austryjackimi liniami i
    zawsze ludzi klaszczą po wylądowaniu.
  • Gość: Henry IP: *.systemhaus.net / *.systemhaus.net 25.08.05, 10:46
    Na kilkanascie lotów pomiędzy Krakowem a Frankfurtem tylko raz słyszałem oklaski - akurat leciała grupka niemieckich emerytów z wycieczki ;-)
  • il_siciliano 25.08.05, 15:39
    Troche niekonsekwentna ta tradycja.

    Dlaczego nie klaszcze sie w auotbusie PKS po dotarciu na miejsce, w pociagu, w
    taksowce? Praca maszynisty i kierowcy tez jest ciezka, dlaczego tu podziekowan
    nie ma?

    Mysle, ze oklaski w samolotach wynikaja z rozladowania emocjonalnego, jakie
    wiaze sie z bezpiecznym wyladowaniem i niewiele ma wsponego z podziekowaniem z
    lot. Raczej jest to przejaw ulgi odczuwanej przez pasazerow.
  • ainahd 29.08.05, 00:50
    yola13 napisała:

    > W rejsowych samolotach tez klaszczą, własciwie to chyba wszędzie klaszczą,
    jest
    >
    > to podziekowanie za udany lot, taka tradycja.

    NIE WSZYSCY KLASZCZĄ.To jest polska tradycja od momentu gdy spadł nasz samolot
    na Kabatach w Warszawie.To podziękowanie za udane lądowanie a czartery nie maja
    nic do rzeczy.Inne narodowości nie klaszczą i nie wiedzą po co my
    klaszczemy.Myślę,że pilotowi jest miło.
  • Gość: leszek k IP: *.aster.pl 25.08.05, 14:15
    Klaszcza nie tylko na czarterach. W zyciu nie lecialem czarterowym samolotem, a
    klaskania sie troche nasluchalem... :-)
    Latanie jest super!
  • Gość: kato28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:09
    Ani razu nie miałem okazji lecieć czarterem tylko zwykłymi rejsowymi
    samolotami. Tam takich szopek nie ma. Ale o tych oklaskach słyszałem od
    znajomych. Śmiać mi się chciało strasznie jak sobie wyobraziłem takie oklaski w
    tramwaju co przystanek:-)))))))))))) Dojechalim to klaszczem:-))))))))))))
    A tak przy okazji... Zawsze mam pietra w samolocie. Najgorzej jest jak ląduje.
    Wtedy te cholerne silniki robią się co raz cichsze. Mam wrażenie że przestają w
    ogóle pracować. Leć kobito! Wszystko będzie dobrze!
  • Gość: Lotnik PKP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 22:52
    >>>Ale o tych oklaskach słyszałem od
    znajomych. Śmiać mi się chciało strasznie jak sobie wyobraziłem takie oklaski w
    tramwaju co przystanek:-))))))))))))

    A ja kiedys bylem na meczu i ludzie klaskali jak gospodarze zdobyli gola, ale
    to smieszne bylo.

    Przeciez ta gra polega na szczelaniu bramek wiec po co klaszcza.????
  • Gość: leszek k IP: *.aster.pl 25.08.05, 14:17
    > Ani razu nie miałem okazji lecieć czarterem tylko zwykłymi rejsowymi
    > samolotami. Tam takich szopek nie ma. Ale o tych oklaskach słyszałem od
    > znajomych. Śmiać mi się chciało strasznie

    Chyba latasz po wsiach. Zwiedzilem samolotem prawie cala Azje i nie klaskali
    tylko w Pekinie. Ale wiadomo, Chinczycy, dycyplina, czekali na sygnal...
  • Gość: mnm IP: *.chello.pl 25.08.05, 22:24
    Tak sobie myślę, że klaskanie po lądowaniu to obrażanie kapitana. Co to jest?
    Dziękowanie za szczęśliwe lądowanie? To ja chrzanię takiego kapitana, który
    potrzebuje szczęścia, żeby wylądować. To jego zawód, do tego jest szkolony i to
    umie zrobić perfekcyjnie. Ja wolę podziękować załodze za lot przy wychodzeniu z
    samolotu.
  • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 14:30
    widzicie, to nagminne klaskanie pojawiło się niedawno. W ciągu ostatnich 10 -
    15 lat. Przedtem dziekowało sie tylko, jak lot czy lądowanie odbywało się w
    trudnych warunkach.
    I okazało się, że nie tylko ja jestem "gburowaty" :))))))))))))))
  • Gość: gender IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 18:19
    nie rozumiem tego oburzenia klaskaniem, latam samolotem od 83 roku i to dość
    często, w latach 80 latało się na połączeniach krajowych tzw. "kukurużnikami",
    zawsze się klaskało, jest to wyraz podziękowania dla załogi za udany lot. Nie
    rozumiem w wypowiedziach przymitnika : wiejski. W latach 80 samolotami nie
    latali ludzie ze wsi, podobnie jak dzisiaj, faktem jest, że ten środek
    transportu nadal pozostaje swego rodzaju luksusem. Za szczyt głupoty uważam
    wyciąganie aparatów fotograficznych i kamer video w czarterach. Robienie sobie
    zdjęć w samolocie i kręcenie filmów "o stewardesach". Tym bardziej, że urządzeń
    tych nie można używać na pokładzie samolotu.
  • ania.priv 23.08.05, 18:06
    Ja latam kilka razy w roku i też się boję, nie umiem tego zwalczyć. Trochę
    pomaga kilka łyków whisky kupionej w sklepie bezcłowym:)))
  • Gość: pola IP: *.chello.pl 23.08.05, 20:47
    A ja leciałam już ponad 30 razy, i zawsze jest ten sam lęk. Jak zaczynają się
    turbulencje, to nagle trzeźwieję, bez względu na to ile wypiłam, czy wzięłam
    tabletek uspokajających. Nigdy nie zasnęłam w samolocie, nawet podczas 11
    godzinnego lotu nocą. Zawsze kupuję słuchawki i nastawiam głośno cokolwiek, by
    zagłuszyć dźwięki silników. Próbowałam słuchać np. powieści na płytach.. ale
    zawsze boję się, że np. mój odtwarzać CD coś zakłóci. Wiem, że to irracjonalne,
    wiem, że to najbardziej bezpieczna forma transportu. Ale wypadki się zdarzają i
    boję się, że to właśnie ja będę w tym feralnym samolocie. I co śmieszne nie
    boję się tego, ze zginę, boję się tych minut, które będą wcześniej. Tak się
    chyba tylko czują się ludzie przed egzekucją. Oczywiście zdarzaja się cuda, ale
    niestety rzadko.
  • invicta1 24.08.05, 10:07
    w Peru spadł kolejny samolot pasażerski, część osób jakoś przezyła
    kurde niech to już się skończy!
    --
    sygnaturka zawieszona
  • Gość: rossa IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 24.08.05, 10:39
    dowiedziałam się, że mam lecieć cypryjskimi liniami w obie strony...
    no ja chyba oszaleję ze strachu!
    zastanawiam się czy nie zrezygnować, ale wycieczka już załatwiona, opłacona i w
    ogóle...
  • invicta1 24.08.05, 10:45
    jaka nazwa tych linii?
    chyba jest ich kilka?
    może to nie TE? poza tym chyba teraz ostro ich kontrolują
    --
    sygnaturka zawieszona
  • Gość: rossa IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 24.08.05, 10:48
    > jaka nazwa tych linii?
    > chyba jest ich kilka?
    > może to nie TE? poza tym chyba teraz ostro ich kontrolują

    Nie wiem jaka jest ich nazwa, ale dowiem się,
    no i mam tylko nadzieję, że kontrolują je szczególnie surowo
  • Gość: rossa IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 24.08.05, 12:11
    właśnie się dowiedziałam.
    Czy ktoś zna tę linię?
  • Gość: Maly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 12:17
    Firma zalozona w 1990 roku, maja 4 samoloty Boeingi 737-800 najstarszy ma 2,4
    lata, jest to siostrzana linia narodowego przewoznika Cyprus Airways, cos jak
    nasz Centralwings siostra Lotu linia ma dobra opinie samoloty dobre wiec nie
    powinnas sie obawiac opinie po angielsku pasazerow poczytasz tutaj
    www.carsurvey.org/air/airline_Eurocypria+Airlines.html
  • Gość: have a nice trip IP: 213.77.62.* 25.08.05, 13:36
    Eurocypria - jak poprzednik powiedzial: linia-corka Cyprus Airways. Dobre
    samoloty, dobra obsluga. Linia skierowana glownie na czartery. Z Warszawy wylot
    w kazdy czwartek do Larnaki na Cyprze.
    Dla zainteresowanych: www.eurocypria.com :-)
  • Gość: Paweł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:05
    Myslałem że narobię w portki ze strachu...Piloci Araby , Stewardzi Araby , .... komunikaty po arabsku ...no szok...po prostu... no i te turbulencje....leciałem w nocy...doleciałem....Thank God!
  • Gość: nut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.05, 08:40
    Paweł kiedy leciałeś? ja w nocy z 5/6go sierpnia. ach te turbulencje...
  • martyna101 24.08.05, 20:29
    Gość portalu: pola napisał(a):

    > A ja leciałam już ponad 30 razy, i zawsze jest ten sam lęk. Jak zaczynają się
    > turbulencje, to nagle trzeźwieję, bez względu na to ile wypiłam, czy wzięłam
    > tabletek uspokajających. Nigdy nie zasnęłam w samolocie, nawet podczas 11
    > godzinnego lotu nocą. Zawsze kupuję słuchawki i nastawiam głośno cokolwiek,
    by
    > zagłuszyć dźwięki silników. Próbowałam słuchać np. powieści na płytach.. ale
    > zawsze boję się, że np. mój odtwarzać CD coś zakłóci. Wiem, że to
    irracjonalne,
    >
    > wiem, że to najbardziej bezpieczna forma transportu. Ale wypadki się zdarzają
    i
    >
    > boję się, że to właśnie ja będę w tym feralnym samolocie. I co śmieszne nie
    > boję się tego, ze zginę, boję się tych minut, które będą wcześniej. Tak się
    > chyba tylko czują się ludzie przed egzekucją. Oczywiście zdarzaja się cuda,
    ale
    >
    > niestety rzadko.



    Mam dokladnie tak samo,lecialam 8 godzin w nocy Frankfurtu do Nowego Jorku,
    wszyscy spali, moj luby obok rowniez smacznie chrapal, swiatla pogaszone a ja
    siedze sztuwno caly lot i nawet oka nie zmruze..ehhh..i jak juz ktos pisal
    wczesniej bardzo uspakajaly mnie komunikaty pilota, "lagodnym"niemieckim
    akcentem -lecialam Lufthansa ,tej lini mozna zaufac
    pozdrawiam
  • Gość: =) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 18:14
    Ależ nie ma czego się bać ! Naprawdę ! Najlepszy środkek komunikacji =p
  • xibalba1 24.08.05, 13:34
    Rossa!Też boję się latać ,chociaż latam kilka razy w roku.Zawsze zabieram ze
    sobą walkmana,no i brandy(to tak dla odwagi:-).A teraz mam lecieć tunezyjskimi
    liniami(zdaje się ,że im też coś spadło...)
  • Gość: emm IP: *.chello.pl 24.08.05, 14:39
    ja tez jutro lecę tunezyjskimi liniami i tez boje się jak cholera... ale moze
    nie spadniemy hehe...
  • przejazdem 25.08.05, 10:28
    >WPIERW PYTAJ CZYM POLECISZ A POTEM PŁAĆ ! :)

    Nie ma tak łatwo. Możesz zapłacić za Lufthansę a lecieć podlinią LOTu - Central
    Wings (czy jakoś tam).
  • Gość: iwka IP: 217.11.140.* 24.08.05, 13:35
    Witaj,
    nie jesteś sam(a) ze swoim strachem.
    Za każdym razem panicznie boję się lotu, dlatego prosze lekarza o przepisanie
    silnego leku uspokajajacego. Zażywam tabletę i wszystko obojętnieje- dzięki temu
    mogę jakoś przetrwać lot, bo bez tego to siedziałam przylepiona do fotela "na
    wdechu",z wizją katastrofy w myslach ,a raz wpadłam w panikę podczas turbulencji.
    znieczul się(może odrobina %) i jakoś będzie!
    przyjemnego lotu i pobytu na Cyprze- fajnie tam-odwiedź Aquapark w Limassol-
    super zabawa.
  • Gość: rafix IP: 193.110.99.* 24.08.05, 14:12
    hej,
    znam grupe psychologów zajmujących sie m.in. zagadnieniami dot lęków związanych
    z lataniem samolotami. Organizują cykle spotkan na których zmieniają
    przekonania
  • m.czajkowski 29.08.05, 09:50
    Czy mógłbyś podesłać mi namiary na tę grupę psychologów leczących lęki związane
    z lataniem?

    z góry dziękuję
  • Gość: zzz IP: *.tcd.ie / *.tcd.ie 30.08.05, 14:02

    Rafix! Przeslij namiary na tych psychologow co sie zajmuja lekiem przed
    lataniem!
  • Gość: Ata IP: *.server.ntli.net 24.08.05, 14:17
    Wszystko fajnie,ale ja latam z dziecmi ktore uwielbiaja turbulencje,a ja mam
    ataki paniki kiedy jestem na lotnisku.Nie moge sie znieczulic coz za widok mama
    z 2 dzieci wysiadajaca szlaczkiem z samolotu.Dzieciaki za skarby nie pojada 24
    godz autokarem,zreszta tunel tez nie dla mnie...a kiedys tak nie mialam i
    mowili,ze cos nie tak ze mna jestem a teraz widze ze znormalnialam bo wiekszosc
    to samo czuje
  • Gość: 445 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.08.05, 22:27
    Te podroze autokarowe trwajace 24 godziny sa dla masochistow. Kiedys musialem
    pojechac tak dwa razy i myslalem, ze wykituje. Jeszcze jakies stare baby nie
    mowiace po polsku (jechaly z Francji; trzeba bylo widziec mine polskiego
    pogranicznika jak taka "madra inaczej" zaczela do niego trajkotac po francusku
    :))) ) robily afere na granicy... Horror!
  • borskaz 24.08.05, 14:50
    Sama sie potwornie boje a jestem psychologiem i powinnam wiedziec lepiej.
    Poniewaz mieszkam za granica i na dodatek na wyspie to musze z 6, 8 razy w roku
    wsiasc w samolot czyli wykonuje 12 do 16 lotow. Nie mam kasy na kurs
    organizowany prze linie lotnicze (tutejszy Aer Lingus jest potwornie drogi; nie
    wiem czy LOT w Polsce organizuje) chociaz podobno to dobry sposob i pomaga.
    Pomogl mi Internet, szczegolnie w nabyciu wiedzy o samolotach i lataniu. Im
    wiecej wiesz o zmorze tym bardziej ja oswoisz i moze w koncu zacznie ci sluzyc.
    Ja zaczynam nad strachem panowac. Ostatnio bylam tak odwazna, ze nawet poszlam
    do lazienki i mnie nie wyssalo!
    Polecam nastepujace strony (jesli znasz angielski):

    www.fearofflyinghelp.com/ - ta zostala z dobroci serca stworzona przez
    pilota, jest darmowa, mozna kupic jego ksiazke Wings of Discovery, swietna!
    www.guidetopsychology.com/fearfly.htm - rzetelnie wytlumaczone, za darmo
    www.airsafe.com/issues/fear.htm - troche linkow
    www.fear-of-flying-advice.com/ - wyskakuje troche okienek wiec ostroznie
    panicdisorder.about.com/od/fearofflying/ - About zawsze dobre
    www.guidetopsychology.com/fearfly_menu.htm
    Z polskich stron www.latanie.net jet rzetelne ale malo tam o strachu. Po prostu
    duzo ciekawych artykulow o samolotach i zdjecia (nie straszne).
    No i ostania rzecz to latac pewnymi, bezpiecznymi liniami nawet jesli trzeba
    zaplacic wiecej. Ja mam jedna ulubiona (irlandzki flagowy przewoznik) i jeszcze
    nie zaobserwowalam zeby cos zlego sie dzialo. Ich piloci po prostu nie poleca
    jesli nie sa na 100% pewni ze wszystko jest ok. Wiem, bo bylam z nimi wszedzie
    w Europie.
    No i moze forumowicze jednak by troche doradzili zamiast glupio komentowac?
    Lufa na droge wcale nie jest dobrym pomyslem ze wzgledu na fizyczne warunki
    panujace w lecacym samolocie i efekt moze byc odwrotny od zalozonego. Lepiej
    juz pojsc do lekarza i poprosic o slaby srodek uspokajajacy + instrukcje
    zazywania przed lotem.
  • borskaz 24.08.05, 15:00

    Jescze jeden link. Niezly artykul.

    www.irishhealth.com/?level=4§ion=&13&id=3283
    W poprzednim poscie wspomnialam o glupim komentowaniu. Chodzilo mi o teksty w
    stylu "ja sie boje latac to wyskakuje". Przepraszam tych, ktorzy sie faktycznie
    boja. Moze w ogole zrobic wieksza dyskusje o strachu przed lataniem i jak sobie
    z nim radzic?
  • Gość: poulette IP: *.pt.lu 24.08.05, 15:35
    Czesc!
    Ja tez od jakiego czasu sie boje latac. Kiedys sprawialo mi to nawet
    przyjemnosc, pozniej mialam dluuuga przerwe, a teraz okazalo sie, ze spedzam
    bezsenne noce rozwazajac rezygnacje z wymarzonego urlopu lub wycieczki z powodu
    leku przed podroza. Wciaz wydaje mi sie, ze to wlasnie podczas mojego lotu cos
    niedobrego sie stanie. Jak juz jestem na pokladzie, to jest OK, ale okres
    poprzedzjacy podroz jest tortura. Ma tak jeszcze ktos z Was?
    W przyszlym tygodniu mam leciec Wizzairem i chcialam sie spytac, czy ktos cos
    wie o tych liniach: mozna miec do nich zaufanie?? Z gory dziekuje za odpowiedz!
  • Gość: kato28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:25
    Ja nimi leciałem 2 razy. Ale co o stanie samolotu może powiedzieć laik? Czysto,
    nic się nie rozlatuje i tyle. A co "pod maską" to cholera wie. W każdym razie
    wydaje mi się że załogo takiego ustrojstwa też chciała by trochę pożyc więc
    dopóki wszystkiego nie sprawdzi to nie poleci.
  • wlodwoz 24.08.05, 15:42
    Po locie z Sajgonu do Hue samolotem z demobilu,zdobytym na armii
    amerykańskiej,już nie boję się niczego.Samolot wewnątrz,dosłownie powiązany
    sznurkami.Stewardesa podawała herbatę mając dzbanek i dwie szklanki,czekała aż
    wypije ktoś wcześniej,nalewała do tych samych następnym.Pilot wyglądał na jeńca
    wojennego/Murzyn/.jednak samolot nie spadł.
  • inna57 25.08.05, 12:18
    Witaj.
    Masz rację, jak się czlowiek raz przeleci czymś takim to luksusowy samolot
    cywilizowanych linii to bajka.
    Dla uspokojenia założycielki wątku kilka autentycznych anegdot, zaznaczam
    wielbię latać i panicznie boję się jazdy autokarem.
    Opowieść pierwsza.
    Kolega został zaproszony przez przyjaciela do odwiedzenia go w Australi. Gdy
    już czas odwiedzin dobiegał końca, przyjaciel znając strach gościa przed
    lataniem wypożyczył kilka kaset wideo z katastrofami lotniczymi. odziałało
    pobyt został przedłużony o dwa miesiące.
    Opowieść druga.
    Pod koniec sierpnia 1980 r. (data ma znaczenie) wybraliśmy się z mężem na trzy
    dni brydża do Międzyzdrojów (oczywiście samolotem). Wracając postanowiliśmy
    zwiedzić Szczecin, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. W kolejce jadącej z
    Międzyzdrojów do Szczecina współpasażerka poradziła nam żeby wyprawę do
    Szczecina sobie odpuścić bo tam już wszystko strajkuje. Wysiedliśmy w
    Golędzinowie i prosto na lotnisko, a tam okazuje się że jest jakiś wcześniejszy
    samolot do Warszawy i kto chce to przebukują bilet. Lecimy. W połowie drogi
    zauważyłam że samolot zaczyna zawracać. Komunikat pilota - Lądujemy w Poznaniu.
    Pierwsza myśl - Warszawa strajkuje. W Poznaniu przpychanki, lecimy, nie lecimy,
    pilot jest w 12-stej godzinie więc albo poleci przed "bułgarem" albo on nigdzie
    nie leci, cyrk. Odlecieliśmy. Okazało się że akurat tego dnia nad Warszawą
    szalala burza która zerwała oświetlenie pasa.
    Opowieść trzecia
    Rok 1981. Przypominam że w tamtych czasach na liniach krajowych latało się
    antonowami. Wracam z sześcioletnim synem z urlopu nad morzem (oczywiście
    samolotem). Po przyjeździe na lotnisko stwierdziłam że na odloty czeka
    zadziwiająca ilość pasażerów (lotnisko krajowe). Okazało się że był to czarny
    dzień polskiego lotnictwa cywilnego. Po polsce latał jeden dosłownie jeden
    samolot i wszystko zależało od tego w jakim kierunku lecący pasażerowie byli
    bardziej zdeterminowani w przekonywaniu dokąd samolot ma polecieć. Szczęśliwie
    do Warszawy lecieli dziennikarze telewizyjni a w tamtych czasach to był
    argument więc samolot jak tylko doleci do Gdańska to poleci do Warszawy. Odpadł
    pomysł żeby zrobić międzylądowanie w Krakowie. Początkowo nikomu ten kretyński
    pomysł nie wtdał się niedorzeczny. Przed północą byłam w domu.

    No i jeszcze te wspaniałe loty w latach osiemdziesiątych, najpierw rewizja
    osobista potem lot w towarzystwie uzbrojonego po zęby zomowca. On pewnie
    bardziej bał się tych lotów niż większość pasażerów. A trzeba wam wiedzieć że
    lot antonowem to było coś, zawsze coś trzeszczało, coś się trzęśło, itd.
    Mam jeszcze kilka takich wspomnień powietrznych. Latam często i dużo. Lubię to.
    Życzę wszystkim przyjemnych lotów i takiej samej ilości startów i szczęśliwych
    lądowań.
  • camel_3d 24.08.05, 15:34
    taz mam takie kretynskie mysli:) szczegolnie kiedy lece nad gorami:) ale jakos
    idzie przezyc.

    --
    BERLIN BERLIN!!!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • kaganowski 24.08.05, 15:41

    Wiadomości

    Awaryjne lądowanie
    21.08.2005 07:59
    Należący do linii lotniczych Qantas samolot z 178 pasażerami i 13 członkami
    załogi na pokładzie zmuszony został dzisiaj rano do awaryjnego lądowania na
    lotnisku w Osace w Japonii. W trakcie ewakuacji 9 osób zostało rannych.

    Przyczyną alarmu było wykrycie dymu w luku transportowym samolotu -
    poinformował przewoźnik. Airbus A330 znajdował się w drodze z Tokio do Perth w
    zachodniej Australii, gdy czujniki wskazały na obecność dymu. Samolot zawrócił
    do najbliższego portu lotniczego, którym była Osaka.

    - W trakcie lądowania wieża kontrolna w Osace poinformowała o o obecności dymu,
    w związku z czym zarządzono nadzwyczajną ewakuację jako środek zapobiegawczy -
    podał Qantas.

    Operacja awaryjnego opuszczenia samolotu nastąpiła natychmiast po wylądowaniu i
    przeprowadzono ją przy użyciu rękawów ewakuacyjnych. W trakcie ewakuacji
    obrażenia odniosło 9 osób, które przewieziono natychmiast do szpitala. Ich stan
    jest na razie nie znany.

    Przeprowadzone na lotnisku "wstępne inspekcje nie wykazały śladów dymu bądź
    ognia i dlatego Qantas ocenia, że wykazanie obecności dymu spowodowane zostało
    niewłaściwym odczytem przez jeden z czujników w luku transportowym" - podał w
    specjalnym komunikacie mający siedzibę w Australii przewoźnik, który słynie z
    wysokiego poziomu bezpieczeństwa.
    ;)
  • obyw.kane 24.08.05, 18:41
    Kagan, nie strasz kobity !

    Malo Ci wypocin na FP, to jeszcze tu musisz plugawic ? Ech, wstyd !

    PS. Qantas akurat maja dobre notowania, i to wbrew Twojej spiskowej teorii
    dziejow, ze wszystkie sa skrzetnie tuszowane ku chwale australijskiej Ojczyzny

    Rgds
  • invicta1 24.08.05, 19:10
    Kagan działa na Polonii?
    --
    mam fluida od Justynki i zamierzam go wykorzystać!
  • obyw.kane 26.08.05, 00:08
    Owszem. Polecam, dla zwolennikow sado-maso w wersji "slowo pisane"

    Rgds,
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:46
    > a w ogóle lecę już nie po raz pierwszy (tym razem na Cypr) i za każdym razem
    > jest tak samo. Katastroficzne myśli zawsze górą.
    > Co mam robić? Czy ktoś tak ma?

    zapisz się na kurs pilotażu (nie od razu samolotu bo to kosztowne ale szybowcem)
    to jakieś 3-5 tys.PLN lub chociaż na kurs spadochronowy (znacznie krótsze i
    tansze (500-1000 PLN) lub przynajmniej skocz sobie na linie...

    boisz się bo...nic nie wiesz o samolotach i stąd te twoje myśli katastroficzne

    strach trzeba opanować

    PS. mam kolegę co skacze ze spadochronem, ma te ileś tysięcy skoków na koncie,
    kilka złotych medali za skoki i powiedział mi że przed każdym skokiem się boi
    lecz milosć do skakania jest większa niż ten strach
    ale w chwili kiedy przestanie się bać skakać to przestanie uprawiać ten sport -
    bo to oznacza ,że wpadł w rutynę i może popełnić jakiś błąd
    a piloci się też trochę boją, ale ich podobnie jak mojego kolegę ten strach
    mobilizuje do wzmożenia uwagi
  • Gość: Agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:14
    Akurat ja uwielbiam latać samolotami i bardziej się boję jeździc kolejką
    górską ;).
    Moja znajoma która ma dużego boja przed lataniem powiedziała mi że wspaniale ja
    uspakaja po prostu rzeczowa, spokojna i częsta informacja pilota - typu gdzie
    jestesmy, co można zobaczyć na ziemi. Kiedyś, podczas turbulencji gdy wpadła w
    panikę uspokoiło ją również rzeczowe i spokojne wyjaśnienia pilota, ze jest to
    zjawisko typowe i zupełnie bezpieczne dla samolotu. Może to jest podpowiedź dla
    linii lotniczych ???
  • Gość: człowiek nietchórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:21
    - bojący się wody nie potrafią pływać i wydaje im się że utoną
    - bojący się statków nie rozumieją na jakiej zasadzie utrzymują się na wodzie i
    dlaczego się nie przewracaja
    - bojący się latać mają zerową wiedzę dlaczego samolot utrzymuje się w powietrzu
    i skąd się biorą turbulencje

  • borskaz 24.08.05, 16:34
    Gość portalu: człowiek nietchórz napisał(a):

    > - bojący się wody nie potrafią pływać i wydaje im się że utoną
    > - bojący się statków nie rozumieją na jakiej zasadzie utrzymują się na wodzie
    i
    > dlaczego się nie przewracaja
    > - bojący się latać mają zerową wiedzę dlaczego samolot utrzymuje się w
    powietrz
    > u
    > i skąd się biorą turbulencje
    >

    A czego nie wiedza ci, ktorzy boja sie wysokosci? Albo ci, ktorzy boja sie
    zamkniecia w ciasnym wnetrzu? A ci, ktorzy boja sie co stanie sie z ich
    bliskimi jesli zgina? A ci, ktorzy boja sie tych paru minut przed? Zgadzam sie
    wiedza o lataniu pomaga w kontrolowaniu strachu (mnie pomaga z pewnoscia) ale
    to, ze wiemy jak samolot lata i dlaczego nie spada nawet jak nim trzesie, nie
    rozwiazuje calego problemu. Strach przed lataniem jest fobia tak jak strach
    przed wezami lub pajakami (lubisz jak cos na ciebie syczy albo wlazi na ciebie
    osmioma nogami?) i tak nalezy go traktowac - ze zrozumieniem i delikatnoscia.
    Trywialne komentarze jak twoj tylko sprawiaja, ze ludzie, ktorzy boja sie latac
    czuja sie zawstydzeni i glupio im o tym mowic. A tak byc nie powinno. Odsylam
    do moich poprzednich postow. Moze ktos z forumowiczow zna dobra polska strone o
    strachu przed lataniem?
  • Gość: xp IP: *.swan.ac.uk 24.08.05, 23:28
    Nam gdzies nad Pacyfikiem pilot powiedzial,
    ' we are entering a large weather system, it will be
    a little bumpy ' (lub bardzo podobnie, roznoszono jednak winko 5$),
    pozniej zblizajac sie do San Francisco:
    ' we can see the coastline! ', naprawde sympatycznie.
  • Gość: foxie77 IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 24.08.05, 16:33


    Niestety jak ktos ma tzw stracha, to zadne rady nie pomoga.
    Latania samolotami nie znosze,jedyne co mi pomaga to srodek
    np valium. Mam w rodzinie pilota, ktory zawsze mi tlumaczy, ze
    predzej zgine w swoim wlasnym samochodzie. No i co z tego?.
    To sie moze tez kojarzyc z lekiem np. wysokosci.Z wiezy nie spadniesz,
    a czlowiek sie boi nawet spojrzec.

    pozdrawiam
  • Gość: kato28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:40
    Niby tak ale tu warunkiem jest znajomość języka w którym pilot coś tam opowiada.
    Kiedyś lecąc z Warszawy do Krakowa miałem okazję słuchać pilota przez bez mała
    10 minut (rejs trał ze 40). Z tym że właśnie pilot opowiadał o tym co widać pod
    nami, o tym że w Krakowie spodziewać sie można burzy (lało jak diabli), że
    potrzepać nami może zdrowo itd itp ale samolot to wszystko zniesie a dla niego
    to bułka z masłem. USPOKAJA!!! Wszyscy tak powinni opowiadać!!!
  • Gość: marcinek IP: 62.148.85.* 24.08.05, 16:43
    czesc, kilka razy w roku latam sluzbowo i mam dosyc ;-)) za kazdym razem mam
    pietra. jak juz samolot jest w gorze, to spokojnie, ale sama mysl zanim wsiade.
    Najczesciej przed wejsciem dwa-trzy szybkie i potem zasypiam ;-)

    Jak kiedys rozmawialem ze znajomym, co lata b. czesto i na dlugich trasach czy
    np. bierze srodki nasenne, to powiedzial - po co, przeciez jak samolot bedzie
    spadal to i tak cie obudza ;-))

    pozdrawiam,

    MK
  • Gość: Czy leci z nami IP: *.uk.ibm.com 24.08.05, 17:09
    to jakby spadlo z 10 duzych samolotow w samej tylko Polsce..
    Ja sie boje szalencow na drogach a samoloty? to jest cudowna, cudowna
    konstrukcja!
    Kilka dni temu na National Geographic TV byla rekonstrukcja wypadku lotniczego
    sprzed chyba 10 lat - samolot tracil bardzo szybko paliwo, piloci nie wiedzieli
    co sie dzieje, zadna z mozliwych przyczyn opisana w ich instrukcjach nie byla
    prawdopodobna, uznali to za blad komputera - nie slusznie - skonczylo sie
    paliwo, stracili silniki - byli jednym wielkim szybowcem - i.. nie runeli w dol
    ale szybowali! to brzmi jak z filmu hollywood ale w tym filmie wyjasniono
    dokladnie jak to mozliwe (chodzi glownie o sterowanie maszyna przy braku
    zasilania itd) - no i pilot byl swietny! Mieli leciec do Lizbony, ladowali
    awaryjnie na Azorach - kola zdarte do polowy, 300 ludzi uratowanych
    No a nie fajnie tak byc miedzy niebem a ziemia i podziwiac nasza piekna planete?
    pozdrawiam
  • Gość: Czy leci z nami IP: 5.1.* / *.uk.ibm.com 24.08.05, 17:19

    jest w sieci troche o tym - hmm i robi wrazenie

    "The captain's skill in conducting the engines-out glide to a successful
    landing averted a catastrophic accident and saved the lives of the passengers
    and crew,'' the report says, singling out the final 360-degree turn Piche
    executed to lose sufficient height for landing at the Lajes air base in the
    Azores.

  • Gość: D. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.05, 20:15
    jest się czym bać latać jeśli chodzi o Sky Europe sam naprawiam te samoloty,
    wiec wiem co to za maszyny:D
  • capt_a320 24.08.05, 18:00
    Też się boję i dlatego zostałem pilotem :-)))
    A tak poważnie - naprawdę nie ma się co bać - latanie jest NAPRAWDĘ bezpieczne -
    no chyba, że to jakaś linia typu Zulugula. Uwierzcie, że tym z przodu - pilotom
    zależy w conajmniej równym stopniu na bezbieczeństwie lotu, a latanie samolotem
    pasażerskim to nie jest lot bojowy nad terytorium wroga i ŻADEN NORMALNY PILOT
    (czyli tacy jakich znam) nie wsiądzie do samolotu żeby wykonać rejs, jeżeli nie
    jest w 100% pewien że jest to bezpieczne. Przecierz każdy z nas miał jakąś
    choćby małą stłuczkę samochodem, a katastrof lotniczych wcale nie jest tak dużo
    - są tylko o wiele bardziej spektakularne, a dziennikarzyny też chcą zarobić na
    chleb. A że nierzetelnie i najlepiej na ludzkiej krzywdzie i nieszczęściu bo lud
    (czyli MY!) żąda krwi? To już inna para kaloszy niestety!
    Obecnie lata o wiele więcej samolotów niż powiedzmy nawet 5 czy 10 lat temu.
    Wiem, że statystyka nie przekonuje, ale o wypadek lotniczy jest trudniej niż o
    np. wygraną w Totka.
    Zresztą i mnie rodzina i znajomi pytają czy się nie boję latać jako pasażer. Ale
    kiedy się zna pracę pilota od podszewki i wiesz ile pracy i potu kosztowało
    każdego to, aby zasiąść za sterami, to nawet się nad tym nie zastanawiasz i
    takie pytania po prostu tylko dziwią.
    A z odstresowywaniem - jak ze wszystkim - trzeba uważać, aczkolwiek lufka nie
    zaszkodzi:-) Bo najgorsze co jest jak kac dopadnie jeszcze w czasie lotu - uuuuh!!
    A tak BTW: w Polsce w typowy długi weekend w wyniku wypadków na drodze do piachu
    idzie średnio komplet pasażerów z np. Boeinga 737 i jakoś mało kto się przejmuje :-(
    Głowa do góry - Cypr blisko! Miłych wakacji!
  • borskaz 24.08.05, 18:11
    capt_a320 napisał:

    > Też się boję i dlatego zostałem pilotem :-)))
    > A tak poważnie - naprawdę nie ma się co bać - latanie jest NAPRAWDĘ
    bezpieczne
    > - no chyba, że to jakaś linia typu Zulugula. Uwierzcie, że tym z przodu -
    pilotom
    > zależy w conajmniej równym stopniu na bezbieczeństwie lotu, a latanie
    samolotem pasażerskim to nie jest lot bojowy nad terytorium wroga i ŻADEN
    NORMALNY PILOT (czyli tacy jakich znam) nie wsiądzie do samolotu żeby wykonać
    rejs, jeżeli nie jest w 100% pewien że jest to bezpieczne.

    Zgadzam sie absolutnie - ludzie sluchajcie pilotow bo oni wiedza co robia i
    mowia!

    > A z odstresowywaniem - jak ze wszystkim - trzeba uważać, aczkolwiek lufka nie
    > zaszkodzi:-) Bo najgorsze co jest jak kac dopadnie jeszcze w czasie lotu -
    uuuu
    > h!!

    Dalej bym uwazala z ta lufka przed lub w trakcie. Cisnienie i jakosc powietrza
    w samolocie + alkohol moga dac nieprzyjemne a nawet potencjalnie niebezpiecznie
    skutki (od nudnosci przez klopoty z oddychaniem/sercem/cisnieniem etc. po
    zaburzenia psychiczne/emocjonalne szczegolniew jesli ktos sie bardzo boi).
    Odradzam lufke z calego serca i nie trywializowalabym (szczegolnie przy
    dluzszych lotach).

    > A tak BTW: w Polsce w typowy długi weekend w wyniku wypadków na drodze do
    piach
    > u
    > idzie średnio komplet pasażerów z np. Boeinga 737 i jakoś mało kto się
    przejmuj
    > e :-(

    No nie tak do konca nikt ...
    I pytanie - czy w Polsce mozliwe jest zeby osoba bojaca sie latania zajrzala do
    kokpitu i porozmawiala z pilotem? Ponoc to bardzo pomaga...
  • capt_a320 24.08.05, 19:27
    borskaz napisała:
    > I pytanie - czy w Polsce mozliwe jest zeby osoba bojaca sie latania zajrzala do
    > kokpitu i porozmawiala z pilotem? Ponoc to bardzo pomaga...
    Kiedyś nie było z tym problemu i nie wiem jak jest teraz w Polsce (latam na
    Bliskim Wschodzie), ale cała ta histeria po 11 września spowodowała, że
    zdecydowana większość lini lotniczych stosuje politykę zamkniętego kokpitu
    podczas lotu, a niektóre (ale chyba poza Europą) wręcz wprowadziły kary dla
    załóg za gości w kabinie podczas lotu. Teraz modne są długie i wyczerpujące
    zapowiedzi z kabiny dla "oswojenia państwa".
    Ale podczas lotu czarterowego LOTem, jeszcze w zeszłym roku nie robiło się
    problemów, szczególnie ładnym pasażerkom ;-)
  • Gość: SzeregowiecNielot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 23:28
    A ja powiem od siebie pewien argument, którego tu jeszcze nikt nie użył. Tak
    się strasznie zwolennicy latania zawsze powołują na statystyke, ale ta
    statystyka jest tylko ilosciowa. Kiedy jadę pociągiem/samochodem tez moge
    zginąć, ale mam teoretycznie przynajmniej minimalny wpływ i minimalne szanse.
    Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale jak widze wariata, to wolę odpuścić, niech
    sobie jedzie. Zawsze jest też jakaś poduszka powietrzna i szczęsliwy traf.
    Kiedy samolot np. ulega dekompresji i rozerwaniu na 10000 m, to nie ma juz
    żadnych szans. A przepraszam - był _1_ taki przypadek, chyba w 1972 r. - jako
    jedyna przeżyła stewardessa chyba jugosłowiańskiego samolotu, który rozbił się
    (znowu chyba) gdzieś w Austrii. Samolot spadł z 8-10 km. To był cud. A takie
    rzeczy działy się na przełomie lat '60/70 z bodajże DC-10(?). Jeśli już bawić
    się w statystyki, to nalezy postawić inne pytanie. Ile katastrof lotniczych
    zakończyło się szcześliwie (wszyscy przeżyli) w stosunku do katastrof w ogóle i
    porównać to z wypadkami na ziemi?
    Co do załóg, to ufam, że wiedzą, co robią.

    I jeszcze pytanie z innej beczki - chciałbym pojechać do USA, ale nie polecieć.
    Podobno są jakieś czarterowane kabiny na ekspresowych statkach towarowych do
    Montrealu bodaj. Czy coś ktoś wie dokładnie? Ostatecznie mamy czasy lepsze niż
    za Titanica ;-).
  • Gość: jjj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 09:31
    > I jeszcze pytanie z innej beczki - chciałbym pojechać do USA, ale nie polecieć.
    >
    > Podobno są jakieś czarterowane kabiny na ekspresowych statkach towarowych do
    > Montrealu bodaj. Czy coś ktoś wie dokładnie? Ostatecznie mamy czasy lepsze niż
    > za Titanica ;-).

    oczywiście, że są - jako marynarz wiem to najlepiej, czasem na statkach
    handlowych wozimy pasażerów
    najlepiej wybrać się kontenerowcem (szybkie i pływają w miarę regularnie), koszt
    będzie zbliżony do ceny biletu lotniczego lub nawet ciut mniejszy (zwykle około
    100$ za dobę a podróż to 6-9 dni)
  • Gość: SzeregowiecNielot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 15:36
    A można coś więcej?
    Dziękuję!
  • Gość: marcin IP: *.namdmz.dmzroot.net / 192.193.221.* 25.08.05, 16:43
    ja nie ma leku przed samolotami, ale kiedys czytalem ciekawy artykol
    specjalisty od zajec z osobami takie leki oczuwajacymi, i pozwolilo mi to
    troche zrozumiec ich istote,

    niekorzy nie boja sie samolotow, nie boja sie wysokoci, nie boja sie nawet lotu
    badz turbulencji - szkopul w tym ze boja sie konsekwencji,

    jak to bylo okreslone latanie ma ze soba zwiazane LOW PROBABILITY (ze wypadek
    sie zdarzy) - HIGH CONSEQUENCE (ze dojdzie do tragedii i ofiar)

    otoz biorac to pod uwage, tym co tak to rozumieja i sie z tym zgadzaja zadne
    statystyki bezpieczenstwa nic nie pomoga,
    nie chodzi o to ze cos sie moze stac - bo na to szanse sa rzeczywiscie male,
    ale o to ze jak juz cos sie stanie w czasie lotu to czesto konsekwencje beda
    bardziej tragiczne

    pozdr
  • klemenko 29.08.05, 00:18
    > Jeśli już bawić
    > się w statystyki, to nalezy postawić inne pytanie. Ile katastrof lotniczych
    > zakończyło się szcześliwie (wszyscy przeżyli) w stosunku do katastrof w ogóle
    i
    >
    > porównać to z wypadkami na ziemi?

    Pytanie nie ma sensu: katastrofa to wypadek lotniczy z co najmniej jedną ofiarą
    śmiertelną.
  • Gość: lot IP: *.nuigalway.ie 29.08.05, 18:45
    najwieksza przyjemnosc z latania odczuwam, jak samolot przyspiesza na starcie.
    To wciskanie w fotel jest niesamowite. To co sie potem dzieje, to juz niestety
    do przyjemnosci nie nalezy. Jest mi strasznie niedobrze, zmiany cisnienia mnie
    rozsadzaja, swiat mi sie kreci, a do tego mam najstraszniejsze wizje w glowie,
    jak terrorysci wkraczaja do akcji, albo jak cos sie psuje i spadamy.
    Nie znosze latania. A niestety za 3 dni musze wsiasc do 2 samolotow. Musze, bo
    inaczej, nie dotre do domu.
  • Gość: pikus-dog IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.05, 10:10
    Apropo bezpieczenstwa,mam kolege ktory jest pracownikiem pewnych lini
    lotniczych ,prowadzilismy dyskusje jakies pol roku temu na ten temat i
    powiedzial ze malo jest samolotow ktore sa w 100 procentach sprawne.Media o tym
    niewiedza jest to dosc skrupulatnie ukrywane,i dopiero jak ktorys niedoleci to
    robi sie wokol tego szum.Ja osobiscie nieopieral bym sie na statystykach
    "smierc wielu to tragedia,jednostki to tylko statystyka"
  • Gość: zzz IP: *.tcd.ie / *.tcd.ie 31.08.05, 14:36

    Oczywiscie ze nie sa ale dobry pilot w dobrych liniach nie poleci jak nie
    bedzie mial pewnosci, ze doleci. Jest cos co sie nazywa minimum sprawnosci
    technicznej (tlumacze przeczytane po angielsku ale nie pamietam czy to sie tak
    dokladnie nazywa - moze ktorys z ekspertow? W kazdym razie taka jest idea -
    samolot musi byc na tyle sprawny technicznie aby leciec bezpiecznie, a jesli
    sie zepsuje zeby wyladowac) i pilot w konsultacji z mechanikiem podejmuje
    decyzje jesli cos ich niepokoi. Pamietajcie tez, ze systemy w samolotach maja
    zabezpieczenia i systemy awaryjne. Akurat techniki boje sie najmniej - przeraza
    mnie ze jeden malutki ludzki blad albo niedopatrzenie moze spowodowac
    katastrofe, ktorej nawet najlepszy pilot , zaloga i wszystkie systemy awaryjne
    nie poradza. Dlatego trzeba latac porzadnymi liniami.
  • Gość: Dave IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.05, 20:17
    a w jakich liniach latasz?
  • Gość: zzz IP: *.tcd.ie / *.tcd.ie 01.09.05, 13:51

    Ulubione to AerLingus - irlandzki flagowy przewoznik. Wszystkie zalogi i piloci
    sa zrzeszeni w zwiazkach zawodowych wiec nie ma mowy o zmuszaniu ich do pracy i
    maja znakomita obsluge techniczna. Wspolpraca tez scisle z katedra psychologii
    lotnictwa w Trinity College w Dublinie (gdzie sama pracuje)przy badaniach
    naukowych i opracowywaniu metod wylapywania bledow w obsludze naziemnej etc.
    Znam tych ludzi i wiem, ze to swietni specjalisci - konsultuja w liniach
    lotniczych na calym swiecie. Wiem, ze sporo osob ich nie lubi bo stewardessy
    nie zawsze ladne i nie zawsze sympatyczne i nie daja jedzenia za darmo i nie
    pozwalaja pic piwa na pokladzie, ale mnie to akurat nie przeszkadza - wole zeby
    bylo fachowo i bezpiecznie, na usmiechach i drinkach mi nie zalezy.
  • Gość: lu IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 19:06
    A ja bardzo lubie latac samolotem! Jest to jedna z najbezpieczniejszych form
    podrozy. Tyle, ze wypadki sa rzadkie i... widowiskowe, wiec media opowiadaja o
    nich szeroko. Tak naprawde, znacznie wieksze prawdopodowbienstwo, ze cos nam
    sie przydarzy mamy... wsiadajac do samochodu. Tyle, ze o tysiacach wypadkow
    nikt nie informuje, bo wiadomosci musialby sie skladac glownie z tego.

    Ostatnio lecialam wlasnie miedzy... spadajacymi samolotami. Niestety, lotow
    jest coraz wiecej i coraz czesciej bedziemy slyszec, ze cos sie przydarzylo...
  • Gość: kamil IP: *.catv.net.pl 24.08.05, 19:49
    Strasznie lubię latać.
    I naprawde nie ma czego sie bać :]
  • Gość: cykens IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 24.08.05, 20:03
    Zapraszam na przelotke paralotnia...To wspomnienie powinno skutecznie
    ukoic nerwy wszystkich bojazliwych gdy samolotem trzepie.
    Ja na przyklad ciesze sie gdy cos sie podczas lotu dzieje,
    wiem, ze turbulencje oznaczaja noszenia....niestety, nie latam szybowcem
    i takie wysokosci sa niedostepne dla malego kawalka szmaty.
    Niemniej, czy jest cos piekniejszego niz lot z lekkoscia i cisza lotu ptaka?
    Nie wydaje mi sie, a glajty sa najbardziej dostepna, i najbardziej
    "kontaktowa" metoda oderwania sie od ziemi.Gdziekolwiek- w poblizu domu czy na
    wakacjach, gory i morze, wszystko w plecaczku.Gdys szczesciarzem- w plecaczku
    w luku bagazowym wesolo podrygujacego samolotu dolatujacego do Zurychu
  • Gość: zdziwiony IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 21:06
    ale z tymi oklaskami to jednak przesada. latam troszeczke i jakos inne
    narodowocscci tak spontanicznie nie reaguja na zetkniecie sie kol z pasem
    startowym jak to robia polacy. czy oni bija rowniez brawo kierowcy mzk gdy
    wysiadaja z autobusu na petli. hm
  • Gość: Paweł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:10
    Myslałem że narobię w portki ze strachu...Piloci Araby , Stewardzi Araby , .... komunikaty po arabsku ...no szok...po prostu... no
    i te turbulencje....leciałem w nocy...doleciałem....Thank God!
  • przejazdem 25.08.05, 10:19
    Rewelacja! Zazdroszczę! Moje najstraszniejsze przeżycie, to korek powietrzny
    nad Paryżem(chyba), kiedy najpierw nie było wiadomo, dlaczego nie podchodzimy
    do lądowania. A potem zaczęło się latanie w kółko. Kiedy wreszcie można było
    lądować, to pilot zrobił manewr skrętu pod takim kątem, że odwróciłem głowę od
    okna- nie chciałem patrzeć na to co działo się ze skrzydłem, wystarczało mi
    trzeszczenie, które słyszałem.

    Natomiast w kwestii narobienia w portki, to byłem bliski, kiedy samolot miał
    problemy ze startem. Po oderwaniu się od ziemii z reguły następuje proces
    szybkiego wznoszenia się. Tym razem jednak tak się nie stało. Zaraz po starcie
    silnik wył, słychac było zwiększanie ciągu, a samolot nic! Wznoszenie minmalne
    i grobowa cisza w samolocie. Dopiero po około pięciu minutach zrobiło się
    normalnie - może jakieś wahania temperatury powietrza czy coś tam. Tutaj
    naprawdę bałem się nie na żarty - naprawdę!
  • przejazdem 25.08.05, 10:30
    Coś mi się post źle przypiął. Miało być do postu Pawła o locie liniami
    tunezyjskimi. Przepraszam za zamieszanie.
  • Gość: snoooop IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 31.08.05, 13:49
    wiesz jezeli leciales TunisAir to to jest jeszcze dobra linia lotnicza...wiec
    niema sie czego bac.....gorsze sa egipskie...
  • Gość: Anna 1 IP: *.h.strato-dslnet.de 24.08.05, 23:16
    Nieprawda! Najbardziej zywiolowi w "klaskaniu" sa Niemcy. Wystarczy przeleciec
    sie liniami LTU lub Condor ...
  • Gość: Monia IP: *.net.pulawy.pl 25.08.05, 16:03
    a ja myślę, że Włosi:)
  • Gość: lu IP: *.acn.waw.pl 25.08.05, 19:53
    Od Polakow znacznie wieksze oklaski przy ladowaniu bija Niemcy.
  • Gość: Alatien IP: 130.161.57.* 24.08.05, 21:13
    Samoloty to najbezpieczniejszze maszyny do transportu tworzone przez czlowieka.
    Cala produkcja, od projektu, po prototypy, testowanie, weryfikacje, rejestracje
    i szkolenie pilotow musi spelniac najwyzsze wymagania. Kazda konstrukcja
    lotnicza to lata pracy tysiecy z najlepszych inzynierow. Wszystko jest tam
    wliczone, wszystko ma jakis cel, i wszystko jest w taki czy inny sposob
    przetestowane zanim ludzie wsiada do takiej maszyny. Produkcja kadlubow dlugosci
    kilkudziesieciu metrow odbywa sie z precyzja ulamka milimetra. Zapewniam Cie, ze
    nie ma bezpieczniejszego sposobu podrozowania.

    Niemniej ryzyko zawsze istnieje. Samolotu nie da sie zaprojektowac tak aby
    awaria nie byla mozliwa. Lata doswiadczen, obliczen i testow daja tylko
    minimalizacje tego ryzyka. Np. poszycie samolotu, ktore przenosi spora czesc
    obciazenia ma grubosc 0.8 milimetra (do 1.2 najwiecej). Gdyby bylo o wiele
    grubsze, samolot bylby za ciezki. Niemniej to 0.8 milimetra to jest dokladnie
    tyle ile potrzeba (no w samolotach cywilnych to nawet 50% wiecej niz wymagane),
    a tysiace samolotow i lata doswiadczen udowadniaja ze tyle wystarcza.

    Pomysl sobie ze na swiecie jest kilkadziesiat (ponad sto?) tysiecy samolotow
    rejsowych. Wiekszosc z nich jest w urzyciu 18h na dzien, ponad 300 dni w roku,
    przez 25 lat (tak tak, samoloty sa projektowane i urzywane do conajmniej 25 lat,
    nawet wiecej po remontach) a ile rocznie spada? 10? 20? A i te liczby sie
    zmniejszaja (zeszly rok byl najbezpieczniejszym rokiem lotnictwa cywilnego). Tak
    wiec wsiadaj do samolotu, i pomysl sobie ze sa to najbardziej zaawansowane
    maszyny, z zaloga ktora sie szkoli latami zanim poleci z pasazerami i z
    najbardziej rygorystyczna obsluga naziemna i inspekcjami.

    Milego lotu, bo ze bedzie bezpieczny tego jestem pewien :-)

    Pozdrawiam
  • Gość: mimi IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.08.05, 21:13
    tu se mozna fajne filmiki poogladac
    www.flugzeug-absturz.de/videos.php
  • Gość: Marcin IP: *.ima.pl / *.ima.pl 24.08.05, 22:12
    Kiedyś bałem się latać jak cholera, było to irracjonalne. Piloci nie są przecież
    straceńcami, są ludźmi odpowiedzialnymi, podlegają różnym procedurom itd.
    Powtórzę, że lufę dobrze jest walnąć przed wszystkim. Bałem się na przykład
    turbulencji, ale jak sobie uświadomiłem, że te turbulencje są niezbędne, żeby
    szybowcem polatać: kominy powietrzne, czyli masy ciepłego powietrza unoszące się
    do góry. Taki szybowiec jest o wiele lżejszy i napewno mniej wytrzymały aniżeli
    Boeing, ATR czy inny wykorzystywany przez linie lotnicze w Europie. W takim
    szybowcu to musi dopiero trząść a tylu ludzi ten sport uprawia i ma z tego
    radochę. Także taki większy samolot to w ogóle nie ma porównania. Potem to
    jeszcze zwracałem uwagę na pracę silników, serce do gardła mi podchodziło kiedy
    słyszałem taki dżwięk jakby silnik moc tracił, ale to jest tak jak z jazdą
    samochodem: trzeba zmieniać biegi, czasami zmniejsza się moc, czasami zwiększa i
    to jest normalna sprawa.
    A co do oklasków: sam klaskałem jak któregoś razu lądując w Gdańsku, tak wiało,
    że było to mocno odczuwalne w samolocie ale pilot zdołał pięknie, miękko
    posadzić go na pasie startowym. Latanie jest piękne...
  • Gość: 444 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.08.05, 22:20
    Mam dokladnie ten sam problem. Latalem juz troche w zyciu a ciagle kiedy jestem
    na pokladzie to kazde drgnienie samolotu, kazda turbulencja przyprawia mnie o
    skok cisnienia. Po prostu horror.
  • Gość: mpuchatek IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.08.05, 22:29
    Ja bardziej boję się trasy Warszawa-Katowicie samochodem. Na wszystkich
    lepszych miejscach czekają już lawety...one wiedzą, że nie czekają na darmo...
    Zajrzyj na www.pl-vacc.org, gdzie bawimy się w komputerowe lotnictwo.
    Kierowca TIRa - jeżdzi, aż zaśnie
    Pilot samolotu rejsowego - jak mu wybije 8 godzin, to nawet jego pracodawca nie
    pomyśli, żeby go znów wsadzić do samolotu. Idzie do hotelu. I koniec, choćby
    się waliło i paliło.I choć pasażerowie często klną, bo opóźnienie wynikło np.
    na skutek innych opóźnień (skomunikowanie).
    Kierowca - robi prawo jazdy za łapówkę i szaleje do woli.
    Pilot - najniższa licencja, tzw. PPL, czyli bez prawo do wożenia pasażerów to
    30 tys. PLN. Licencja zawodowa, liniowa, z uprawnieniami na Boeinga to
    kosmiczne pieniądze. Kto zaryzykuje jej utratę ? W powietrzy jest porządek BEZ
    POLICJI ! Jak to możliwe ? A jednak.
    Wyszkolenie kontrolera ruchu, radarowego z kompletem uprawnień to w Polsce 400
    tys. EURO !!! Kto z nich zaryzykuje utratę licencji i poszaleje za radarem ?
    Wiesz jak wygląda powietrzna policja ? Po lądowaniu dzwoni się do kapitana na
    komórę, albo do odpraw z jednym zdanie : PROSZĘ O KONTAKT Z KONTROLĄ.
    To dla niego jak wezwanie na Policję, bo raport kontrolera może go kosztować
    natychmiastową utratę pracy i roszczenie odszkodowawcze od firmy...
    A jak jest na drodze publicznej ???
  • Gość: chocian IP: 12.164.128.* 24.08.05, 22:30
    Pisze z perspektywy kogos kto lata dwa razy w tygodniu (Mieszkam w Delaware,
    pracuje w Phoenix), Latam do Polski 2-3 razy do roku i mam znacznie wieksze
    obawy jezdzic somochodem po Europie, szegolnie Polsce (Francja w Wlochy nie sa
    duzo lepsze) niz latac samolotem. Nie wiem czy to pomoze, moje jedyny efekt,
    bedzie taki, ze juz w ogole z domu nie wyjdziesz:)

    Pozdrawiam
  • Gość: JAG JAG IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 23:25
    jesli zrzumiesz jak male jest prawdopodobienstwo wypadku lotniczegom
    przestaniesz sie bac. Ja mam stracha jak wize rodzine po naszych drogach w
    weekendy. Tylu naszych nie wrocilo do domow...
    poznaj zasady lotu, zainteresuj sie lotnictwem, samolotami, wpadnij do
    aeroklubu i polec malym ultralkajtem...
    wszystko przejdzie
    pozdrowionka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.