Dodaj do ulubionych

bachor w samolocie

IP: *.centertel.pl 23.02.07, 15:52
pare dni temu wracalem z egiptu samolotem, za mna siedziala matka z
dzieckiem. to co przezylem to byl koszmar dzieciak wyl caly lot, pozygal sie
i przez cala podroz samolot cuchna. nie mogl usiedziec w spokoju i caly czas
gadal po swojemu.powinni wymyslec specjalne miejsce w samolocie dla
dzieciakow najlepiej odgrodzone od innych pasazerow. teraz wybierajac miejsce
urlopu wybiore takie gdzie nie ma rodzin z dziecmi.
Edytor zaawansowany
  • Gość: bruner IP: *.att.com 23.02.07, 16:10
    Najlepiej do Chin.
  • Gość: LAJO2 IP: *.spidernet.pl 10.01.08, 15:01
    WRZUCANIE WSZYSTKICH DZIECI DO JEDNEGO WORKA TO ABSURD,RÓŻNE SA
    DZIECI , RÓZNI RODZICE I RÓZNI LUDZIE TACY JAK WY1 NAZYWNIE
    WSZYSTKIE DZIECI "BACHORAMI TO JUZ OCZYMŚ SWIADCZY, TAK ISE MOWI
    PUKI ICH SAM SIE ICH NIEMA A JAK SIE JUZ MA TO ISE ZMIENIA HORYZONT
    MYSLENIA ALE ZDRUGIEJ STRONY MORZE I DOBRZE ŻE ICH NIE MACIE CO
    BYLI BY ZWAS ZA RODZICE.NIE PODOBA SIE TO ZWRÓCI UWAGEĘ RODZICOM
    PANIE RAFIK NIE TERRORYZUJ. I SKONMZCZYM TEN TEMAT CO ZWAS ZALUDZIE!
  • Gość: cdir IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 16:42
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: cdir IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 16:43
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: zdzisława IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 21:33
    panie centertel (bo takie ma pan ip), lepiej będzie jak sobie pan wynajmie
    prywatnego jeta na wakacje :). po co tak populistycznie podróżować, z obcymi
    ludźmi? jak nie pasuje w grupie, to trzeba trochę pokombinować... za jakiś czas
    pan sam może być w podobnej sytuacji. pana dziecko też może wymiotować podczas
    lotu. co pan z tym zrobi? jak się poczuje? a inni pasażerowie? ha?
  • Gość: gargamel IP: 192.250.97.* 24.02.07, 17:22
    sadze, ze rafik dzieci nie ma.
  • Gość: Grodek IP: *.chello.pl 24.02.07, 08:24
    Ale prostak z ciebie...
  • Gość: misio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 18:17
    Czasami problem nie polega na tym, że dziecko jest chore. Bo niestety w
    stosunku do chorych trzeba być wyrozumiałym, a autor tego postu nie jest.

    Problem polega na tym, że często bachory w samolotach są komplentnie bezkarne
    i zdemoralizowane, a ich rodzice nie reagują. Dzieciaki dzwonią, biegają po
    pokładzie, wchodzą do wózków z jedzeniem, czy też kładą się pod wózkami.Matki
    najczęsciej lubią przewijać swoje dzieci na fotelach w czasie obiadu, po to
    żeeby obrzydzić jedzenie pasazerom. Nie korzystają z toalet dla matki z
    dzieckiem, gdzie jest przewijak. Kupki z pampersów zeskrobują w toaletach do
    pojemników na dodatkowy papier, bo pampers może się przydać. A jak już nie może
    się przydać, to nakazują personelowi zabieranie obsikanych pampersów i
    wrzucanie ich do smietników w kuchni obok jedzenia. Generalnie bachory
    przeszkadzają personelowi i innym pasazerom. Personel nie chce zwracać uwagi
    matkom, bo zaraz sie dowiaduje, że jest niesympatyczny. Za to wszystko
    odpowiadają zdemoralizowani rodzice.
  • Gość: pasażer IP: *.chello.pl 24.02.07, 23:25
    Tak niestety jest w wielu miejscach. Dzieci wychowywane bezstresowo i wszystko
    im wolno. Jeśli ktoś coś złego szepnie o tym, to zaraz posypią się na niego
    gromy od wspaniałych mam. To jest kwestia kultury i mamy myślą,że skoro mają
    dziecko to nie obowiązują ich żadne normy i wszystko im wolno. Kilka takich
    dzieciaków podczas długiego lotu to mordęga dla personelu i współpasażerów. Ale
    wiem co odpowiedzą rodzice: nie podoba się, to wynajmijcie sobie prywatny
    samolot. To standard i już przywykłem. Za zachowanie dzieci odpowiadają rodzice,
    szkoda że nikt już o tym nie pamięta. Nie wiem też jaki jest sens ciągnięcia
    niemowlaków na wakacje, to chyba tylko po to, aby "umilić" sobie i innym urlop.
    Posiadanie dziecka nie zwalnia od myślenia!!!
  • Gość: Jaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 00:26
    "Bachor" w samolocie to tragedia, nie tyle dla personelu ile dla innych
    pasażerów. Wyobraźmy sobie bachora drącego japę i przeszkadzającego np w spaniu
    pasażerom lecącym przed nim lub za nim. Ta atmoswera udziela się innym, wrogość
    zdenerwowanie... Dla tych "istot" o ile rodzice nie potrafią uciszyć ich
    powinny być oddzielne pomieszczenia. Sama mam dziecko w wieku 7 lat.
    Podróźujemy "od zawsze" i nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko mogło zakłócić
    podróź innym. On wie, że w samolocie nie jesteśmy sami i ża ma tam panować
    spokój i cisza. Proponuję innym, odwiedzającym ten wątek o zastosowanie się do
    powyższych. Umili to podróż nie tylko wam ale i inny a w
    samolocie "komercyjnym" nie leciecie sami!
    Pozdro dla parentsów:)
  • Gość: Klaudia IP: 203.193.126.* 25.02.07, 00:51
    Zal mi tego Twojego syna, wychowywanego w innym stylu 'Hitler Jugend' czyli
    "sprobuj sie odezwac w samolocie, a przez tydzien nie dostaniesz jesc"...

    Swoja droga zastanawia mnie czy naprawde masz dziecko, bo zaden rodzic malej
    pociechy nie nazwalby ich "bachorami" - niezaleznie od zachowania...
  • Gość: Ania IP: 195.94.206.* 26.02.07, 12:05
    A od kiedy to wychowanie mające na celu nauczenie od najmłodszych lat zasad
    życia w społeczeństwie, jest stylem "Hitler Jugend"?! Chyba coś Ci się w głowie
    poprzewracało. Nie wiem czy jestes matką, ale uwierz mi, że sa inne metody niż
    faszystowskie, aby nauczyć dziecko porządku i kultury.

    Ja mam sześcioletnią córkę, która już powoli zacyzna rozumieć, że nie jest
    pępkiem świata i chyba jednak wolę miec dziecko lubiane przez wszystkich w
    przedszkolu niż potwora, na którego skarżą się inne dzieci, a wraz z nimi ich
    rodzice. Na ogół jednak, na ile widze po innych dzieciach z przedszkola i ich
    rodzicach, przykład płynie z góry. Dzieci po prostu kopiują zachowania swoich
    rodziców.

    A co do samolotów, moja córcia lata z nami od zawsze i to na trasie Europa-RPA
    i zawsze prosimy pierwszy rząd za biznesem. Przeznaczony jest własnie dla matek
    z dziećmi w większości linii, więc siedzimy w podobnym sobie towarzystwie.
  • ewela_1977 30.08.07, 10:06
    Co się oburzasz na określenie bachor. Pewnie sama masz bachora lub
    bachory niewychowane a sama kultura nie grzeszysz!!! Nie chodzi o
    to, żeby wychowywać dzieci w terrorze, ale maluchy powinny wiedzieć
    co mogą a czego nie. Nie jestem przeciwnikiem dzieci tylko głupich
    rodziców. Ci którzy nie potrafią dostosować się do zasad
    współżycioa społecznego niech sami wynajmą prywatny samolot i
    rzygają razem z bachorami!!!!!!!!!1
  • Gość: anulkas IP: 195.205.109.* 02.07.08, 08:52
    ja tez mam dziecko, ale moje dziecko jest " dzieckiem", bo mimo że
    ma 7 lat wie jak i gdzie się zachować. A inne rozwydrzone dzieci
    spokojnie nazwę "bachorami". Niecierpię bachorów i ich mam.
  • Gość: nati IP: 91.192.144.* 02.07.08, 09:47
    Lubię ludzi, którzy mają idealne dzieci - gratuluję. Świetne jest
    życie w przekonaniu, że moje dziecko jest najlepsze i idealne a inne
    dzieci to bachory... czasem jednak warto zdjąć na chwilę różowe
    okulary...
  • Gość: ida IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 18:02
    jaga ale twoj bachor to musi byc wstretny bachor!!!!!!!!!!!!!!! a ty
    wstretna matka . moze twoj dzieciak to bachor ale o innym nie masz
    prawa tak pisac , mam nadzieje ze nastepnym razem zwymiotuje na
    ciebie jakis dzidzius . pozdr
  • matti04 03.12.07, 00:20
    no pewnie! ci co mają małe dzieci powinni siedzieć w domu i prać pieluchy. a
    gdzie tam myśleć o wakacjach. Tylko tacy jak pasażer mają prawa do wakacji w
    miłych i ładnych miejscach. A czasami nie tylko do w akacji, ale ogólnie do
    lotów. Ci z niemowlakami i małymi dziećmi to samochodem kilkanaście godzin
    powinni jechać.

    Teraz już jestem pewna, że pasażer nie ma dzieci. Może dobrze, bo ciekawe jak
    "stresowo" wychowywał by swoje.

    Pozdrawiam wszystkich rodziców podróżujących samolotami z dziećmi.

    mama Mateusza (3 lata) i Kamila (rok i 4 miesiące)
  • abby_west 13.05.09, 18:35
    Gość portalu: pasażer napisał(a):

    > Tak niestety jest w wielu miejscach. Dzieci wychowywane
    bezstresowo i wszystko
    > im wolno. Jeśli ktoś coś złego szepnie o tym, to zaraz posypią się
    na niego
    > gromy od wspaniałych mam. To jest kwestia kultury i mamy myślą,że
    skoro mają
    > dziecko to nie obowiązują ich żadne normy i wszystko im wolno.
    Kilka takich
    > dzieciaków podczas długiego lotu to mordęga dla personelu i
    współpasażerów. Ale
    > wiem co odpowiedzą rodzice: nie podoba się, to wynajmijcie sobie
    prywatny
    > samolot. To standard i już przywykłem. Za zachowanie dzieci
    odpowiadają rodzice
    > ,
    > szkoda że nikt już o tym nie pamięta. Nie wiem też jaki jest sens
    ciągnięcia
    > niemowlaków na wakacje, to chyba tylko po to, aby "umilić" sobie i
    innym urlop.
    > Posiadanie dziecka nie zwalnia od myślenia!!!


    Oto co by mój pies (na szczęcie nie lata samolotami),ale jakbym
    leciała (raczej niemożliwe) z moim psem i takie dziecko było za mną
    i miom psem oraz kopało w fotel to mój pies:
    1. Zaczęłaby bić ogonem
    2. Rzuciłaby się z warkiem na to dziecko
    3.
    a) Dziecko ze strachu przestałoby kopać
    b) Jakby nie zadziało to zwrócenie uwagi rodzicowi, że niektórych
    (mnie)plecy bolą a innych to denerwuje (mój pies) < piesek pomaga
    robiąc swoją słodką minkę>
    4. Brak rezultatu :-( = "pomyśleć na głos" o swoim
    1000000000000000000000000000000000000miljomowym
    odszkodowaniu/ubezpieczeniu.
  • Gość: FrequentFlyer IP: *.Red-217-127-38.staticIP.rima-tde.net 25.02.07, 02:22
    Rozwydrzone i niepilnowane bachory w samolocie (a juz nie daj boze w ciagu
    dlugiego lotu) potrafia strasznie uprzykrzyc podroz.
    Sam fakt, ze dzieciak wymiotuje czy marudzi nie przeszkadza bo wiadomo, ze to
    sie zdarza i trzeba miec tu troche zrozumienia i tolerancji.
    Ale latajace po kabinie czy drace sie na calego bachorzyska i niereagujacy na
    to rodzice to czesty widok.
    Zdarzylo mi sie kiedys, ze siedzacy za mna dzieciak zaczal kopac mi w fotel.
    Wytrzymalem 10 minut i kiedy mamusia czy tatus wcale nie zareagowali to sie
    odwrocilem i powiedzialem by cos z tym zrobili... obrzucili mnie oburzonym
    spojrzeniem i na szczescie jakos ucieszyli swoja "bezstresowo" wychowana
    pocieche. Ale potem przez cale nastepne 10 godzin lotu patrzyli na mnie jak na
    najwiekszego wroga. I w takich wypadkach nie sa winne te dzieciaki co ich
    rodzice/opiekunowie.
  • Gość: lester31 IP: *.tpgi.com.au 25.02.07, 09:06
    Leciałem z Frankfurtu do Kuala Lumpur (ok.12 godzin) z czego ok 6 godzin bachor
    przede mną darł japę bo chyba spać nie mógł.Nie dał spać nikomu, a jego stara
    nie reagowała bo nie rozumiała po angielsku co się do niej mówi.Była chyba z
    Finlandii albo Szwecji.KOSZMAR !!!!!!!!!!
  • Gość: megi IP: 80.50.32.* 25.02.07, 10:43
    ja wracalamz tunezji pol samolotu to byly rodziny z dziecmi. to sie dopiero
    dzialo!!! ryk pisk caly lot, na szczescie tylko 2godz. za mna siedziala mamuska
    z dzieciakiem i kiedy rozlozylam sobie fotel do spania zaczela miec pretensje
    ze nie moge tak rozkaldac fotela bo ona siedzi z dzieckiem na kloanach. dodam
    za po chamsku ta kobieta wepchala sie przedamna do odprawy taranujac mnie
    wozkiem i rzucajac slowami MI SIE NALEZY ODPRAWA BEZ KOLEJKI. w samolocie
    odwidzieczylam sie jej i na jej pretensje odpowiedzialam tak jak ona mi na
    lotnisku, ze mi tez sie nalezy moc rozlozyc fotel. po tych slowach cicho
    siedziala caly lot :-))
  • Gość: serduszko IP: 80.50.32.* 25.02.07, 10:46
    matki maja ograniczony poziom myslenia przez pieluchy i siedzenie w domu ze
    swoimi dzieciakami. mysla za sa paniami bo maja dziecko i sie im wszystko
    nalezy i nie chodzi mi tu tylko o latanie ale i codzienne zycie
  • kleofas21 22.04.08, 08:31
    witam ja mam 3 latka juz trzy razy lecial samolotem ,wybieram nocne
    loty wtedy malec spi a budzi sie w innym kraju .Co do matek kture
    nie reaguja jak dzieci szaleja to ciarki mnie pszechodza ze one sie
    nie boja o malca pozdrawiam
  • Gość: serduszko IP: 80.50.32.* 25.02.07, 10:48
    oczywiscie nie wszystkie matki takie sa, znam duzo normalnych matek nie
    zapatrzonych slepo w swoje dzieci
  • sanpja 26.01.09, 17:48
    Moja droga z Tunezji to leci się 3 godziny ( no chyba że leciałas
    nie do Polski).
    Następnym razem wykup sobie lot czarterowy tylko dla starych panien
    i wstrętnych zrzęd, to nie będziesz leciała z dziećmi.
  • iberia.pl 03.03.07, 19:35
    Gość portalu: lester31 napisał(a):

    > Leciałem z Frankfurtu do Kuala Lumpur (ok.12 godzin) z czego ok 6 godzin
    bachor przede mną darł japę bo chyba spać nie mógł.Nie dał spać nikomu, a jego
    stara nie reagowała bo nie rozumiała po angielsku co się do niej mówi.Była
    chyba z Finlandii albo Szwecji.KOSZMAR !!!!!!!!!!

    smiem watpic w te opowiastke...Skandynawowie znaja angielski lepiej niz ci sie
    wydaje.

    --
    Proszę pomóż Emilce:
    www.helpemilia.com/
  • lukasnaj 26.09.09, 13:47
    Większość zna, ale na pewno nie wszyscy. Obok mnie siedział ostatnio Szwed, co
    po angielsku nie mówił WCALE. To już jest dwóch :)
  • Gość: gołąb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 14:35
    Jaga Rafik Lester: moze lepiej abyście dzieci nie mieli. Chyba tak dela nich
    lepiej.
  • Gość: pasażer IP: *.chello.pl 25.02.07, 15:07
    Nie zapominajcie o tym,że są też grzeczne dzieci i mądrzy rodzice( chyba w
    mniejszości teraz).
    Rodzice wychowujący swoje dzieci bezstresowo po jakimś czasie jak już nie mogą
    wytrzymać, to wzywają super nianię na pomoc, to jest dopiero zabawne jak 5cio
    latek mówi,że przyniesie siekierę z piwnicy i wszystkich pozabija. Sam widziałem
    w tvn, niezłe.:)
  • Gość: julcia IP: 80.50.32.* 25.02.07, 16:43
    posiadanie dzieci to nie jest przymus. ja nie planuje ich miec i to jest tylko
    moja sprawa.
  • Gość: misio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 20:08
    To nie chodzi o to, żeby nie mieć dzieci. Raczej chodzi o to, ze w samolocie za
    swoje dzieci odpowiedzialni są rodzice. To matka może wpłynąć na dziecko, żeby
    nie płakało, bądź nie biegało po pokładzie z jakimś atakiem furii. Takie
    miejsca jak samolot to nie sala zabaw z gumowymi piłeczkami. Oprócz tego, że
    się przeszkadza innym, to jeszcze do tego dziecko może sobie coś zrobić.

    Dwuletnia dziewczynka wypuszczona samopas przez rodziców była kilkakrotnie
    przyprowadzana przez personel rodzicom. Niestety rozwaleni na fotelach rodzice
    spali, bo lecieli z Australii kilkanaście godzin. Dziewczynka wsadziła sobie
    rączkę w harmonijkowe drzwi do toalety. Ktoś wewnątrz zamknął drzwi przycinając
    jej palce. Rodzice skarżyli za granicą linię lotniczą. Nie wygrali sprawy, bo
    sędzia powiedział, że to oni są odpowiedzialni za dziecko w czaaie lotu. Jak
    się leci z dziećmi to trzeba ich pilnować a nie spać.
  • Gość: Gosia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 20:19
    Lecąc z Berlina Easy Jetem, rodzice z dziećmi byli wpuszczani pierwsi na pokład
    i siadali w pierwszych rzędach (nie wiem czy chcieli czy musieli). Raczej dobre
    rozwiązanie. Myślałam, że tak jest w większości samolotów. Hmm...
  • Gość: Iza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 10:16
    Wystarczy ogladac serial Super Niania ,te dzieci to potwory ,ktore moga zrobic
    ze swimi rodzicami wszystko,poniwieraja bija kopia pluja, ludzie nie potrafia
    wychowywac swich dzieci nie stosuja zadnych kar i zakazow ,a potem gdy taki
    tyran zawladnie nimi bez reszty sa bezradni.To efekt wychowania
    bezstresowego.Tylko im wspolczuc .
  • ir_ir 26.02.07, 12:01
    Witam,po przeczytaniu wszystkich waszych wypowiedzi boję się w tym roku jechać
    (lecieć) na wakacje,moje dziecko będzie miało wtedy ponad półtora roku i już
    widzę te wszystkie spojrzenia w moim kierunku mówiące wręcz krzyczące:"kobieto
    gdzie z tym dzieckiem".Może trzeba będzie rozpatrzyć zmianę środka lokomocji
    coby innym ludziom zbytnio nie przeszkadzać?Pozdrawiam i życzę spokojnych i
    cichutkich lotów.
  • Gość: IMKA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 12:21
    A ja myślę że nie masz się co przejmować wypowiedziami powyżej - są to ludzie
    którzy nie mają zielonego pojecia o podróżówaniu z dziećmi a tym bardziej o ich
    wychowywaniu. Jak im nie odpowiada latanie z dziećmi na pokładzie, to proszę
    niech latają prywatnymi samolotami. Stać ich to niech sobie płacą za spokój w
    czasie podróży. A rozpuszczonymi BACHORAMI są sami, bo mamusia ich tak
    wygłaskała i wymuskałą,że nie przyjmują innego zachowania. Mają pecha. A Ty
    ir_ir się nie przejmuj bezmózgowcami, którzy się tu wypowiadali. Twoje dziecko
    i Ty decydujesz na co mu pozowlić a na co nie i wcale nie wszystkim się to musi
    podobać.
  • ir_ir 26.02.07, 12:30
    Dzięki z dobre słowo,lot raczej przesądzony bo maluch jeszcze płaci mniej,za rok
    już trzeba będzie się zastanowić.Pozdrawiam
  • Gość: pj IP: *.chello.pl 26.02.07, 18:49
    I to jest właśnie argument: bo mniej płaci. Powinien właśnie płacić dwa razy
    tyle co dorosły, to by ubyło niemowlaków na trasach do Tunezji i Egiptu.
  • ir_ir 27.02.07, 12:15
    Płaci mniej i dlatego lecimy,ale na szczęście nie do Tunezji czy Egiptu.Jest
    jeszcze sporo atrakcyjniejszych miejsc w Europie.Myślę że nie warto już ciągnąć
    tej dyskusji.Nic to nie da.Pozdrawiam

  • Gość: pj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 12:47
    Ale jakby trzeba było zapłacić pełną cenę to byście już go nie zabierali?
  • Gość: gość IP: *.spray.net.pl 26.02.07, 12:52
    Wiesz co? Kiedyś wracałam z wakacji, za mną siedziałą mama z corka ok 3 letnią,
    malutka kopała w moj fotel przez całe 3 godziny lotu, a matka była zajęta
    rozmową ze swoją kolezanka, w ogole nie reagowala. Moze wiec takie osoby
    powinny sobie wykupić prywatny samolot
  • Gość: pati IP: 80.50.32.* 26.02.07, 13:14
    ja od razu zwraca uwage matce ze nie odpowiada mi zachowanie jej dziecka jezeli
    to nie pomaga powiadamim obsluge. nie po to place za bilety zeby nie moc w
    spokoju podrozowac. ludzie opamietajcie sie!!! pieluchy mozg wam przyslonily!!!
    pomyslcie o innych pasazerach ze zachowanie waszego dziecka moze im
    przeszkadzac. to ze macie dziecko nie zwalnia was od myslenia i KULTURY
  • Gość: Ania IP: 195.94.206.* 26.02.07, 14:21
    Pati, to rzucanie grochem o ścianę. Przeczytaj powyżej wypowiedź użytkownika,
    który się podpisal jako "IMKA":

    > Twoje dziecko i Ty decydujesz na co mu pozowlić a na co nie i wcale nie
    >wszystkim się to musi podobać.

    Naprawdę sądzisz, że osoba o tak egoistycznych poglądach jest w stanie
    zrozumieć Twój głos (i kilka innych w podobnym tonie). Dla takich osób, jak
    zacytowana, nie istnieją ogólnie przyjęte społeczne normy postępowania, a
    jedynie jej własne widzimisię.

    Swoją drogą zaczynam się zastanawiać czy nie wyrządzam krzywdy mojemu własnemu
    dziecku zabraniając jej drzeć się na cały głos w autobusie, bazgrać po ścianach
    domów i wyrzucać papierki po cukierkach tam gdzie akurat ma na to chęć, a nie
    tam gdzie stoi kosz na śmieci. W końcu to ja i moje dziecko mamy być
    zadowolone, a nie ludzie wokół nas...
  • Gość: Maciek IP: 82.160.239.* 26.02.07, 15:07
    Wiesz, zadalas to pytanie jako teoretyczne z gory zalozona przez siebie
    odpowiedzia, ale prawda jest taka, ze TAK wyrzadzasz swojemu dziecku krzywde
    pozbawiajac go dziecinstwa. Dziecko, przynajmniej dopoki nie pojdzie do zerowki
    czy do szkoly (wiec jest to 6 7 lat) powinno miec mozliwosc robienia tego na co
    tylko ma ochote.

    I zanim spytasz czy jestem ojcem to Ci odpowiem, ze tak - wychowuje dwie
    nastolatki, pozwalalem im na takie zachowanie gdy byly male, nie zaluje tego i
    napewno gdybym mial je jeszcze raz odchowywac to zrobilbym to w ten sam sposob.
  • Gość: gość IP: *.spray.net.pl 26.02.07, 17:38
    "Dziecko, przynajmniej dopoki nie pojdzie do zerowki
    czy do szkoly (wiec jest to 6 7 lat) powinno miec mozliwosc robienia tego na co
    tylko ma ochote."

    Gratuluje podejścia! Ma robić to na co ma ochote? To moze niech skopie jeszcze
    psa na ulicy, no w koncu moze robic to na co ma ochote.
  • Gość: luke IP: 80.50.32.* 26.02.07, 17:44
    niech robi co chce hehe a poten niech cpa i sie puszcza
  • Gość: x IP: *.chello.pl 26.02.07, 18:51
    Mam nadziejże,że wsadzą Cię do domu starców.
  • emmanuella 26.02.07, 19:02
    Jestem stewardesa, kiedys podczas podawania posiłków ojciec przewijał dziecko,
    gdy poprosiłyśmy pana, aby przeszedł we wskazane przez nas miejsce, gdzie
    będzie mu wygodniej tylko się obruszył i jeszcze nam się oberwało.
    Pamiętajmy, że dzieci to tylko dzieci, nie są niczemu winne, natomiast
    zachowanie niektórych rodziców pozostawia wiele do życzenia.
  • Gość: logoff IP: *.lodz.dialog.net.pl 26.02.07, 19:05
    No i właśnie przez takich "inteligentnych" rodziców wszystkie te problemy z dziećmi.
    Chcesz wychowywac bezstresowo swoje dzieci, to je sobie wychowuj ale w swoim
    własnym domu. Pozwalanie dziecku na wszystko i nie zwracanie uwagi na jego
    nieodpowiednie zachowanie w samolocie, pociągu autobusie czy jakimkolwiek innym
    publicznym miejscu jest przejawem chamstwa oraz braku wyobraźni i kultury u
    rodziców.
  • Gość: KLARA IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 27.02.07, 17:15
    Rozumiem, ze rodzicow troche obruszylo nazywanie ich dzieci 'bachorami'

    Mnie nie denerwuje to ze dziecko probuje byc niegrzeczne lub jest chore. Mnie
    denerwuje jesli rodzice przygladaja sie temu z dobrodusznym usmiechem na
    ustach - myslac 'jak to moje dziecie pieknie drze buzie'.
    Dzieci sa zywe, chca biegac po samolocie i ciezko je utrzymac na miejscu, ale w
    samolocie nie jestesmy sami - inny ludzie zaplacili za lot i maja prawo do
    spokoju.
    Normy zachowania obowiazuja wszystkich - nawet 3 latki, a na pewno obowiazuja
    rodzicow.

    Komentarze o locie prywatnym jetem dla osob bez dzieci uwazam za zalosne. Tak
    jak napisalam - kazdy placi za lot i ma prawo do spokojnej podrozy.

  • Gość: myszeki10 IP: *.ghnet.pl 27.02.07, 20:41
    Ja niestety nie rozumiem szanownych przedmówców nie mogących znieść kilku
    godzin lotu w jednej kabinie z małym dzieckiem. Oczywiście pomijam sytuacje
    ekstremalne typu napad histerii u 2-latka 10 tys km nad ziemią trwający parę
    godzin (fizycznie niemożliwe, najwyżej 40 min ;))
    Na szczęście minęły już czasy wychowania typu "morda w kubeł gó..arzu bo wujek
    chce spać". Sama jestem mamą dwóch małych dziewczynek i dla mnie tzw wychowanie
    bezstresowe oznacza przede wszystkim szacunek dla uczuć i odczuć tak samych
    dzieci jak i dorosłego otoczenia. OBIE strony powinny traktować siebie z
    szacunkiem. Dzieci nie mogą np kopać kilka godz w fotel pasażera przed sobą
    przy niemej aprobacie rodziców, jednocześnie nic nie daje prawa dorosłemu,
    aktualnie bezdzietnemu, pasażerowi na poniżanie dziecka określeniami
    typu "bachor, wyje, rzyga itp".
    Jeśli obie strony muszą się znosić przez parę godzin, na bardzo małym
    terytorium własnym, proponuję aby rodzice zamias zajmować się sobą zajęli się
    dziećmi, poświęcili im cały swój czas, poczytali, porysowali, opowiedzieli
    bajeczkę a dorośli bezdzietni pasażerowie okazali minimum wyrozumiałości w
    chwilach np złości, lęku czy zmęczenia dziecka co najczęściej objawia się
    właśnie płaczem.
    Osoby proponujące aby dzieci nie zabierać w ogóle bądź je wraz z matkami
    zamykać osobno, z uwagi na delikatną konstrukcję psychiczną pasażerów
    bezdzietnych, powinny czasem obejrzeć się wokół siebie, może zobaczą też INNYCH
    nie tylko swoją, jakże interesującą, osobę.
    Z poważaniem. Aga.
  • aska2000 10.03.07, 09:35
    Nic dodać, nic ująć, Myszeki10 :)

    ..malutką korektę pozwolę sobie jedynie wprowadzić - z moich obserwacji
    wynika,że N I E S T E T Y mogą się zdarzyć histerie dłuższe niż 40 minutowe..:((
    Wytrzymałość (w każdym tego słowa znaczeniu;) to jednak baaardzo indywidualna
    cecha...
    ;)

    też matka

    P.S. Na szczęście moja pociecha wyrosła już z najbardziej 'upierdliwego' wieku
    (heh, czekam na kolejne fazy rozwojowe, z pewnością też da popalić nie raz
    jeszcze ;) w kontekście 'podróżniczym' przynajmniej, a zatem raczej na moje
    dziecko delikatni i bezdzietni przy tym single (lub nie ;) nie powinni już
    narzekać..
    Co mnie cieszy niezmiernie ;))
    Pozdrawiam!
  • Gość: mamba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 16:20
    Gość portalu: myszeki10 napisał(a):

    > Ja niestety nie rozumiem szanownych przedmówców nie mogących znieść kilku
    > godzin lotu w jednej kabinie z małym dzieckiem. Oczywiście pomijam sytuacje
    > ekstremalne typu napad histerii u 2-latka 10 tys km nad ziemią trwający parę
    > godzin (fizycznie niemożliwe, najwyżej 40 min ;))

    Myszek, wiesz, serio czasem człowiek leci kilkanaście godzin zmęczony jak diabli
    i te kilkanaście godzin to dla niego jedyny moment zeby choć trochę odpocząć /
    kimnąć się, bo i tak mało kto w samolocie potrafi się WYSPAĆ. a nawet gdy to nie
    jest lot z Australii a z Warszawy do Hurgady - to tez można być zmęczonym, źle
    się czuć ("fajny" koniec lub początek wakacji) albo po prostu nie mieć super
    nastroju gdy nas zwlekają z wyrka po 3 godzinach snu, bo charter wylatuje o 3:45
    nad ranem... i w każdej z tych sytuacji wyjący i wściekający się dzieciak, lub
    kopiący w siedzenie, lub piszczący z radości - wszystko jedno - może po prostu
    byc nie do zniesienia nawet przez 20 minut.

    a że atak furii u przeciętnego dwulatka moze trwać max 40 minut ? i co z tego?
    dlatego tylko mamusia ma mu dac powrzeszczeć ? przecież jak się temu jednemu
    para skończy to drugi zacznie, a potem trzeci, a do tego czasu pierwszy odzyska
    siły, albo znowu go coś wkurzy ucieszy albo inne licho...

    widziałam dzieci lecące długie trasy, zachowujące się cichutko, nie
    przeszkadzające nikomu. rodzice mieli dla nich zabawki, picie w butelce na
    zatkane uszki itp itd. i było git !

    widziałam też dzieciaki które nie mogły usiedzieć w miejscu przez 30 minut,
    drące paszcze w niebogłosy... których rodzice patrzyli na to z podziwem, ile to
    moje "maleństwo' ma pary w płuckach...

    i to o tu chodzi.

    i nie z powodu "trzymania matek w izolacji" ale dla obopólnej wygody moze
    faktycznie powinny być osobne "przedziały" dla pasażerów z dziećmi ? aby i oni
    (a właściwie dzieci) mogły się pobawić, popiszczeć z radości gdy zobaczą za
    oknem inny samolot, bo kurcze, nie ma co im tej zabawy żałować, ale też nie
    przeszkadzajac innym pasażerom,
  • sanpja 26.01.09, 17:57
    mamba pomyśl, że ten dzieciak jest równie zmęczony jak ty.
    A nam dorosłym to wolno obrażac innych w samolocie? Rzygać, rzucać
    się do stewardess i innych pasażerów?
    Ile razy leciałam tyle razy nie miałam spokojnego lotu. Zawsze
    trafiła się jakaś stara zrzędząca panna lub nowobogacka, która darła
    się na cały samolot, że wódka jej się należy bo zapłaciła itd...
    Chociaż moje dzieci są duże i zawsze uwielbiały latać to sto razy
    lepiej znoszę wrzeszczącego dzieciaka niż uchlanego rzygającego
    starucha częstującego mnie wódką z plastikowej butelki.
    Te dzieci przynajmniej nie są wszystkiego świadome i czasem po
    prostu bola je uszka.
  • elunia5991 20.05.09, 13:50
    Ze wszystkimi sie zgadzam i ci maja racje i ci .Akurat mam okazje zobaczyc jak
    to ludzie kulturalni lataja bo niestety po tych kulturalnych sprzatam.A to co
    siedzenie sa wetkniete pieluchy(sa miejsca do przewijania)a to do butelki ktos
    sie zalatwil(mocz jeszcze cieply)a to zarzygane siedzenia,albo jakas rodzina
    gryzoni siedziala i nie mogla np. wrzucac do torebki chorobowej lupin tylko na
    pogloge.To tak w skrocie a najgorsze jest jak wysiadaja kobiety tak pijane ze
    spadaja ze schodow i sa np. obsikane albo sie prowadzaja razem bo nie maja sily
    zejsc .Jest to poprostu ŻENADA.Dla nas ktore to wszystko sprzatamy jest śmieszne
    gdy takie sytuacje widzimy .Ale jak mamy po takich sprzatac to wcale nie jest
    nam do śmiechu,wiec bardzo prosze o troche wiecej kultury na samolotach ja juz
    nie mowie o dxzieciach bo za to sa winni rodzice .I nie przyklejajcie gum na
    siedzenia bo nie chcialabym usiasc na takim miejscu .Pozdrawiam wszystkich
    wylatujacych .
  • wiolabbeauty 24.05.09, 11:17
    No elunia chyba cię trochę wyobraźnia ponisła...Bardzo ci normalnie
    współczuję ze musisz sprzątać brud...Ciekawe za co ci płacą? Za
    sprzątanie czystego??Rób swoje i nie marudź.
    ***Byłaś kiedyś w Egipcie?Tam po tobie posprzątają i jeszcze sie
    uśmiechają,bo to turysta,dzięki niemu ma pracę.Jak ktoś naśmieci,np.
    dziecko wywali z tależa jedzenie na podłogę-natychmiast zjawia sie
    sympatyczny sprzątacz i z uśmiechem mówi: ok no problem!I już
    czysciutko!
    A u nas na lotnisku dziecko wysiadło z samolotu i
    zwymiotowało,zjawił sie natychmiast przy autokarze oburzony
    pracownik i kazał to posprzątać!!!!!Szok!!!Ten rodzic mówi:czym? A
    biedny pracownik:niech sobie pan pożyczy chusteczki chigieniczne!
    Ktoś tu chyba normalny nie jest?I to nie rodzic tego malucha...I to
    jest żenada...
    --
    ***przede wszystkim jestem kobietą***
  • Gość: phiphi IP: 213.77.16.* 24.05.09, 16:46
    zygi swojego dziecka powinni sprzatac rodzuce!!! to sie nazywa
    KULTURA! a polak jak zawsze burak
  • wiolabbeauty 24.05.09, 23:08
    Burak to ten co specjalnie wywala śmieci choć ma kosz obok i leje
    pod murem bo nie chce mu sie do toalety przejść,a nie rodzice dzieci
    które zwymiotują!A co,korona z głowki spadnie jak posprząta
    pracownik? To za co dostają wypłatę??Weź...Jesteś sprzątaczem-
    sprzątasz,pielęgniarka też tyłki musi myć pacjentom i nie płacze że
    ze sie pacjent zasrał i ma się sam wytrzeć?!Co ma do tego kultura
    człowieku?
    --
    ***przede wszystkim jestem kobietą***
  • Gość: tokio IP: *.chello.pl 25.05.09, 09:40
    dziewczyno wez lataj sobie do egiptu sraj i zygaj do basenu a arab z
    usmiechem posprzata skoro tak uwazasz. obowiazkiem rodzica jest
    sprzatanie po swoim dziecku. kupi taka bilet na tanie linie za 100zl
    i wielka pani, leci samolotem moze nasyfic razem z dzieckiem a
    sprzataczka posprzata. bo jej wolno, zaplacila za bilet.

    ps nie widzisz roznicy miedzy pielegniarka a sprzataczka? ojjj nie
    ladnie
  • elunia5991 25.05.09, 11:48
    I tu sie z toba zgadzam .Tez jestem pielegniarka i wiem jak to jest chociaz juz
    nie pracuje w swoim zawodzie.Tu wiecej zarabiam (chodzi mi o sprzatanie
    samolotow)Masz racje wykupi tani bilet i jeszcze pretensje .Ostatnio wlasnie byl
    taki przyklad kobieta zostawila laptopa na siedzeni w autobusie tak jej sie
    wcisnal ze nie zauwazyla go .Posadzila njapierw nas potem stewardesy a na koncu
    kierowce autobusu .I co przypomnialo jej sie ze chyba zostawila go w autobusie
    jak wysiadala z samolotu.Myslicie ze przeprosila ,ale gdzie tam .
  • wiolabbeauty 05.06.09, 11:09
    Ciekawe co ma do rzeczy ile bilet kosztował???A poza tym nigdzie
    nie napisałam że dorosły co sie napije i rzyga gdzie popadnie lub
    rodzice specjalnie śmiecacy-maja to robić! Dalam prawdziwy przykład
    dziecka które zwróciło na lotnisku i bezradnego rodzica-któremu
    kazano posprzątać,bo pracownik nie ma ochoty tego zrobić.Czytajcie
    ze zrozumieniem :) Wyobraźcie sobie ze wasze dziecko zwróci,i macie
    to sprzątac chusteczkami chigienicznymi-jak "doradził"pracownik.
    ***A wracając do głównego wątku: 3-4 godz z wrzeszczącymi dziećmi to
    nic! A co powiecie na 2 tyg w hotelu,gdzie za ścianą noc w noc do 3
    nad ranem libacje??Darcie sie na korytarzach...To dopiero stres...
    --
    ***przede wszystkim jestem kobietą***
  • elunia5991 25.05.09, 11:41
    Wyobraznia mnie nie poniosla to sa niestety realia.I nie marudze tylko
    stwierdzam fakt.Ja nie nazekam ze musze sprzatac bo to moj obowiazek i za to mi
    placa .Stwierdzam tylko fakt jak to ludzie sie zachowuja latajac.Tak bylam w
    Egipcie i znowu lece w padzierniku ale co to ma do rzeczy?W hotelu -pewnie ze
    sprzatna po tobie bo to ich praca tak jak moja .Ja mowi o tym jak sie ludzie
    zachowuja w samolotach ,jak smieca bo co bo wykupili bilet i wszystko im wolno
    .Ja tez latam ale tak sie nie zachowuje .Nie zygam na siedzenie (jest torba
    chorobowa od tego), nie sikam do butelki ( jest ubikacja)i nie pije w samolocie
    zeby potem nie mogla wyjsc z samolotu.A niestety potem np.z AMV albo CAIRO
    stewardzi sie smieja z nas polakow i to jest ZAŁOSNE jaka my sobie opinie
    wyrabaiamy.
  • abby_west 03.05.09, 15:49
    Gość portalu: mamba napisał(a):

    > Gość portalu: myszeki10 napisał(a):
    >
    > > Ja niestety nie rozumiem szanownych przedmówców nie mogących
    znieść kilku
    > > godzin lotu w jednej kabinie z małym dzieckiem. Oczywiście
    pomijam sytuac
    > je
    > > ekstremalne typu napad histerii u 2-latka 10 tys km nad ziemią
    trwający p
    > arę
    > > godzin (fizycznie niemożliwe, najwyżej 40 min ;))
    >
    > Myszek, wiesz, serio czasem człowiek leci kilkanaście godzin
    zmęczony jak diabl
    > i
    > i te kilkanaście godzin to dla niego jedyny moment zeby choć
    trochę odpocząć /
    > kimnąć się, bo i tak mało kto w samolocie potrafi się WYSPAĆ. a
    nawet gdy to ni
    > e
    > jest lot z Australii a z Warszawy do Hurgady - to tez można być
    zmęczonym, źle
    > się czuć ("fajny" koniec lub początek wakacji) albo po prostu nie
    mieć super
    > nastroju gdy nas zwlekają z wyrka po 3 godzinach snu, bo charter
    wylatuje o 3:4
    > 5
    > nad ranem... i w każdej z tych sytuacji wyjący i wściekający się
    dzieciak, lub
    > kopiący w siedzenie, lub piszczący z radości - wszystko jedno -
    może po prostu
    > byc nie do zniesienia nawet przez 20 minut.
    >
    > a że atak furii u przeciętnego dwulatka moze trwać max 40 minut ?
    i co z tego?
    > dlatego tylko mamusia ma mu dac powrzeszczeć ? przecież jak się
    temu jednemu
    > para skończy to drugi zacznie, a potem trzeci, a do tego czasu
    pierwszy odzyska
    > siły, albo znowu go coś wkurzy ucieszy albo inne licho...
    >
    > widziałam dzieci lecące długie trasy, zachowujące się cichutko, nie
    > przeszkadzające nikomu. rodzice mieli dla nich zabawki, picie w
    butelce na
    > zatkane uszki itp itd. i było git !
    >
    > widziałam też dzieciaki które nie mogły usiedzieć w miejscu przez
    30 minut,
    > drące paszcze w niebogłosy... których rodzice patrzyli na to z
    podziwem, ile to
    > moje "maleństwo' ma pary w płuckach...
    >
    > i to o tu chodzi.
    >
    > i nie z powodu "trzymania matek w izolacji" ale dla obopólnej
    wygody moze
    > faktycznie powinny być osobne "przedziały" dla pasażerów z
    dziećmi ? aby i oni
    > (a właściwie dzieci) mogły się pobawić, popiszczeć z radości gdy
    zobaczą za
    > oknem inny samolot, bo kurcze, nie ma co im tej zabawy żałować,
    ale też nie
    > przeszkadzajac innym pasażerom,


    A jak powstaną takie osobne kabiny dla rodzin z dzieckiem to dziecko
    które ma wyjątkowo wyczulony zmysł słuch i trafi do kabiny z
    dzieckiem które ciągle płacze??? To to dzecko z wyczulonym słuchem
    ma cierpieć???
  • mariaanna169 17.02.09, 11:51
    Gość portalu: Maciek napisał(a):

    > czy do szkoly (wiec jest to 6 7 lat) powinno miec mozliwosc
    robienia tego na co
    >
    > tylko ma ochote.

    Nie wierze. Rodzic nie pisalby takich bzdur. Pozwalales dzieciom w
    ramach wyszumienia sie przed szkolą na podpalenie mieszkania, nie
    uczyles szacunku do innych, nie uczyles porzadku?
    Za przeproszeniem, piep**ysz jak potluczony.
  • iberia.pl 03.03.07, 19:46
    Gość portalu: IMKA napisał(a):

    > A ja myślę że nie masz się co przejmować wypowiedziami powyżej - są to ludzie
    > którzy nie mają zielonego pojecia o podróżówaniu z dziećmi a tym bardziej o
    ich wychowywaniu.


    jasne, z tego co napisalas, wynika, ze zjadlas wszystkie rozumy i tylko TY
    wiesz jak wychowywac dziecko.Analogicznie nikt z nas nie powinien krytykowac
    politykow bo nikt z nas polotykiem nie jest, tak?

    >Jak im nie odpowiada latanie z dziećmi na pokładzie, to proszę
    > niech latają prywatnymi samolotami.

    przepraszam bardzo a kto tu komu przeszkadza?inni pasazerowie dziecku czy moze
    takie dziecko co ma madrych inaczej rodzicow przeszkadza innym?Wiec moze to ty
    sie przesiadz do prywatnej awionetki.

    >Stać ich to niech sobie płacą za spokój w czasie podróży.

    jestem pod wrazeniem tej konkluzji...


    > Twoje dziecko i Ty decydujesz na co mu pozowlić a na co nie i wcale nie
    wszystkim się to musipodobać.

    napisala mamuska slepo zapatrzona w swoje dziecko....

    --
    Proszę pomóż Emilce:
    www.helpemilia.com/
  • wybierz_albo_wpisz_nowy 08.09.09, 11:56
    Gość portalu: IMKA napisał(a):

    > Jak im nie odpowiada latanie z dziećmi na pokładzie, to proszę
    > niech latają prywatnymi samolotami. Stać ich to niech sobie płacą
    za spokój w
    > czasie podróży.

    Aleś ty nudna. Typowy, durny argument. Nikt z osób skarżących się na
    hałas czyniony przez dzieci nie twierdził, że stać go na prywatny
    samolot. Skąd więc ta głupia porada? Równie dobrze prywatny samolot
    mogą sobie kupić rodzice.

    > Twoje dziecko
    > i Ty decydujesz na co mu pozowlić a na co nie i wcale nie
    wszystkim się to musi
    >
    > podobać.

    Co za bezczelność. Żyjesz w społeczeństwie i masz (ty i twoje
    dzieci) zachowywać się tak, by nie przeszkadzać innym. Każdy ma taki
    obowiązek, a twoje dzieci nie są świętmi krowami.
    Według twojego poglądu, zapewne mogłabym w czasie podróży np.
    słuchać sobie głośno muzyki, wydzierać się przez kilka godzin,
    szturchać cię itp.? I nic by ci to nie przeszkadzało? Bo widzisz..
    czy hałas produkuje dorosły, czy dzieciak, jest to jednakowo
    wkurzające. Tylko na jakiej podstawie sądzisz, że dziecku wszystko
    wolno? Egoistyczna, zarozumiała istoto..
  • Gość: myszeki10 IP: *.ghnet.pl 27.02.07, 21:04
    Twój post skłania mnie do współczucia opisanemu dziecku a nie Tobie. Pomyslałeś
    przez chwilkę co mógł czuć taki maluch? Wymiotował, był zdezorientowany samym
    lotem, miał mało miejsca, było głośno, gorąco (czasem zimno)i mnóstwo obcych
    ludzi. "Mówił po swojemu" więc pewnie miał zaledwie kilka, kilkanaście
    miesięcy. Szkoda, że zamiast zaprezentowanej postawy "wszystko mi się należy"
    nie odwróciłeś się i nie poświęciłeś dziecku (co z tego że obcemu) 5-ciu minut
    z całego kilkugodzinnego lotu. Czasem wystarczy uśmiechnąć się do dziecka a ono
    przestaje płakać. I pamiętaj że taki maluch jest takim samym pasażerem jak Ty i
    gdyby potrafił pisać, miałby pełne prawo założyć na tym forum wątek "siedział
    przede mną taki wielki i śmierdział/chlał/puszczał bąki"
    Pozdrawiam.
  • Gość: pasażer IP: *.chello.pl 27.02.07, 21:22
    Taki maluch nie jest takim samym pasażerem, bo nie płaci za lot pełnej opłaty,
    albo płaci grosze albo nic. Postawę "wszystko mi się należy" prezentują rodzice.
    Też trochę współczuję takim dzieciom,że ich "mądrzy" rodzice ciągną ich na takie
    męczące wycieczki samolotowe. Poświęcać czas dzieciom, to powinni rodzice, a nie
    obcy. Jeśli temu dziecku było aż tak źle w samolocie, to jest jeden prosty
    sposób: nie pakować go tam! Może jakby takie dziecko mogło mówić, to by
    powiedziało rodzicom: nie chcę lecieć na wycieczkę do Egiptu, bo i tak nic z
    tego nie kumam, wpoę siedzieć w domu, tam nie jest głośno, nie ma wielu obcych
    ludzi itp.
  • Gość: mfn76 IP: *.stanman.adsl.metronet.co.uk 27.02.07, 21:36
    Co Ty opowiadasz? A jak autobusem lub pociagiem jedzie uczen, wojskowy albo starsza osoba
    korzystajaca z ulgi na przejazd to jest pasazerem drugiej kategorii?? Nie - jest takim samym pasazerem
    jak Ty i ma takie same prawa. Ot co.
  • Gość: pasażer IP: *.chello.pl 27.02.07, 23:11
    g... ma a nie prawo, ma prawo siedzieć cicho i nie przeszkadzać innym, ot co.
  • Gość: Malwina IP: 66.49.212.* 28.02.07, 00:22
    > g... ma a nie prawo, ma prawo siedzieć cicho i nie przeszkadzać innym, ot co.

    Bardzo mi sie podoba jak takie pajace jak ty uciekaja sie do stwierdzen "g... ma
    a nie prawo" gdy zabraknie im argumentow.
    No coz czy to ci sie podoba czy nie ma to prawo.

    Ciekawa jestem co bys powiedzial gdybym siedzac na fotelu przy przejsciu
    powiedziala ze nie masz prawa wyjsc do toalety bo przechodzac zmuszasz mnie do
    wstania i tym samym mi przeszkadzasz!!
  • Gość: pasażer IP: *.chello.pl 28.02.07, 00:51
    Wcale bym się nie zdziwił, najczęściej ludzie którzy biorą miejsca przy
    przejściu nigdy nie podnoszą z nich tyłka i siedzą tak przez 10 godzin, to
    pewnie ty i tobie podobni. Niemowlak nie jest pasażerem, sam nie płaci , sam nie
    decyduje i nic nie ma do gadania, jest tylko dodatkiem do rodzica, to jest argument.
    Jakbyś mnie nie wypuściła, to bym przelazł po tobie i tyle i jeszcze
    nadepnąłbym ci na odcisk! Nie dopisuj, bo nie chce mi się czytać twoich wypocin.
    Większość ludzi wpisujących się tutaj jest na szczęście normalna i to cieszy.
    Malwiny z wyjącymi dziećmi są tu w mniejszości. Wracaj do bezstresowego
    wychowywania swojej pociechy, a jak już podrośnie i nie będziesz dawała rady to
    dzwoń po super nianię!(tvn).
  • matti04 03.12.07, 00:13
    No a to przechodzenie po Malwinie i nadepnięcie na odcisk to KULTURA w twoim
    wydaniu? Gratuluję, a szczególnie twojej matce. Udało jej się i to bez super
    niani z tvn.
    Doskonałe wychowanie, naprawdę pozazdrościć.

    Mam nadzieję, że jak będziesz podróżował ze swoim dzieckiem to je zakneblujesz
    i przykujesz to fotela. I cewnik, żeby nie sikał i nie kupkał w pieluchę, żeby
    nie przewijać.
  • Gość: oburzony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.09, 15:49
    " Mam nadzieję, że jak będziesz podróżował ze swoim dzieckiem to je
    zakneblujesz
    > i przykujesz to fotela. I cewnik, żeby nie sikał i nie kupkał w
    pieluchę, żeby
    > nie przewijać."

    A Ty jestes taki glupi czy ktoś ci w dupe coś wsadził? Jezeli komuś
    tak dobrze zyczysz to moze sam włóż sobie cewnik w ch...a i bedziesz
    ku... szczesliwy ze dupy nie musisz ruszac ani innym nie bedziesz
    przeszkadzał zabierając swoją grubą dupe do kibelka? Rodzice cie
    porzucili, że taki nieszczesliwy jestes i sie wyzywasz na innych
    dzieciach? ;) Gratuluje ch...ostwa. Najlepiej jakbys ze w dupe puszke
    coli wsadził to i srac byś nie musiał. Chyba ze cie nie stac zawsze
    caritas pomoze. pzdr.
  • Gość: kulturalna IP: 213.77.16.* 10.03.09, 20:02
    kolega widze inteligentny i kulturalny, chyba ojciec polak :-D
  • Gość: MARTA IP: 69.65.123.* 27.02.07, 21:57
    a moze to ty przestan latac samolotami skoro ci dzieci tak przeszkadzaja?
  • Gość: phiphi IP: *.centertel.pl 28.02.07, 10:00
    bez przesady, mamy przestc podrozowac przez dzieci w samolocie??? dlaczego
    matki i ojcowie na tym forum tak zawziecie bronia swoich dzieci. czy dla was
    jest to normalne ze dziecko moze robic co mu sie podoba i przeszkadzac innym
    pasazerom? nie potraficie zajac sie dzieckiem podcza lotu to moze wy
    zaprzestancie latac. dziwi mnie takie podejscie 0 kultury kazdy widzi tylko
    swoje dziecko bo ono jest najwazniejsze
  • Gość: Ania IP: 195.94.206.* 28.02.07, 12:45
    Przestań uogólniać, bo najwyraźniej nie przeczytałeś wszystkich powyższych
    postów. Pzeczytaj choćby co napisała Aga. Sama jestem mamą 6latki i zgadzam się
    co do słowa z jej opinią.
    Nie jestem rodzicem, któremu "pieluchy przesłoniły oczy" (ach, kiedy to było z
    tymi pieluchami...). I nie podoba mi się takie uogólnianie i wrzucanie
    wszystkich rodziców do jednego wora i tworzenie świata bezdzietni
    kontra "dzietni". Bo wśród bezdzietnych też bywają buraki, które w domu powinny
    siedzieć, a nie swoje chamstwo obwozić po świecie. Fakt posiadania dzieci lub
    ich nie posiadania nie przekłada się bezpośrednio na kulturę lub jej brak.

  • Gość: misio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.07, 19:59
    Proponuję wprowadzenie kar dla rodziców, którzy:
    - przewijają dzieci w kabinie pasażerskiej, a nie w toalecie, nie zwracając
    uwagi na to, że kupa ich dziecka cuchnie,a ludzie nie mogą jeść;
    - nie zwracają uwagi swoim rozszalałym na pokładzie dzieciom, które w samolocie
    robią sobie co chcą i kiedy chcą;
    - a mamusie, które udostępniają dzwonki swoim maluchom np w czasie startu, bo
    dziecko musi się pobawić, otrzymałyby karę 10 lat pozbawienia wolności za
    zagrożenie bezpieczeństwa lotu.

    I wtedy byłoby cacy. Rodzice w końcu ponieśli odpowiedzialność za swoje dzieci.
  • ar11 20.08.07, 09:44
    Czytam te wszystkie posty, sama miałam niestety tę nieprzyjemność
    wysłuchiwać w czasie lotu ryków itd. Ale nawet w czasie ostatniego
    przelotu na wakacje, obserwując te około roczne dzieci podróżujące z
    rodzicami do Grecji czy Egiptu nasuwało mi się jedno pytanie: PO CO
    LUDZIE ZABIERAJĄ ZE SOBĄ TAKIE MAŁE DZIECI? W tak ekstremalne
    temperatury?! Co oni potem mogą robić na takim wyjeździe? Doprawdy,
    nie można dzieciaka zostawić na ten tydzień u rodziców, jak już się
    musi w tym roku też lecieć na wczasy w tropiki? Czy tylko ja widzę w
    tym totalny bezsens?
  • Gość: phiphi IP: *.centertel.pl 20.08.07, 09:57
    tez sie nad tym zastanawiam, wydajw mi sie ze robia to aby sie potem
    pochwalic gdzie to ich dziecko nie bylo...zamiast pojechac nad
    jezioro czy baltyk gdzie temperatury nie sa tak uciazliwe to ciagna
    dziecko w tropiki. i jeszcze pretensje maja ze komus przeszkadza
    placz ich dziecka w samolocie czy w hotelu. cos taka moda teraz
    panuje wsrod rodzicow trzeba sie pokazac
  • abby_west 13.05.09, 19:34
    Gość portalu: phiphi napisał(a):

    > tez sie nad tym zastanawiam, wydajw mi sie ze robia to aby sie
    potem
    > pochwalic gdzie to ich dziecko nie bylo...zamiast pojechac nad
    > jezioro czy baltyk gdzie temperatury nie sa tak uciazliwe to
    ciagna
    > dziecko w tropiki. i jeszcze pretensje maja ze komus przeszkadza
    > placz ich dziecka w samolocie czy w hotelu. cos taka moda teraz
    > panuje wsrod rodzicow trzeba sie pokazac


    5-cioletnie dziecko nie interesuje się suprer wakacjami w Afryce,
    Azji.
    Dla niego fajne jett Morze Bałtyckie. Temperature +45stopni C nie
    pasuje 5-ciolatkowi. Dla niego morze jest OK.
  • Gość: A IP: *.dynamic.mnet-online.de 30.08.07, 19:56
    Ponieważ taki maluch nie płaci za bilet to nie ma oddzielnego
    miejsca, tylko u rodziców na kolanach i nie ma prawa do dodatkowych
    20 kg bagażu ani do bagażu podręcznego tylko do wózka dziecięcego.

    Sama ma córkę z którą również latam. Moja córka ma obecnie 4 lata i
    wie jak się zachować w samolocie, zresztą z natury jest grzeczna i
    nie ma z nią problemów. Ale była również młodsza i różnie bywało w
    samolotach czasem lepiej , czasem gorzej. Ale jakoś nie przyszło mi
    to do głowy, żeby z nią nie podróżować. Mieszkam za granicą i np.
    lecąc na święta do Polski, miałam zostawić córkę ????? Czy może
    wyjeżdżając z Polski miałam zostawić córkę ?????
    Nawiązując jeszcze do jakiejś mądrej wypowiedzi Pani/Pana która
    rozłożyła sobie siedzenie przed matką z dzieckiem na kolanach.
    Gratuluję pomysłowości, z całym szacunkiem, ale też miałam taki
    przypadek. W samolocie jest bardzio ciasno, a przy rozłożonym
    siedzeniu z dzieckiem wogóle nie da się siedzieć bo nie ma na to
    miejsca. Życzę, żeby ktoś tak kiedyś Panią/Pana potraktował.
    Natomiast co do przepychania się przy wsiadaniu do samolotu, to
    rzeczywiście gdzie nie ma numerowanych miejsc to pierwszeństwo mają
    matki z dziećmi , osoby niepełnosprawne i osoby starsze. Takim
    osobom przysługują również miejsca w pierwszych rzędach , tam gdzie
    jest więcej przestrzeni. Niestety moje doświadczenia są takie, że
    ludzie się pchają do samolotu, jakby mieli się nie zmieścić, jak
    wejdą tam za późno. Przepychają się również przed matkami z dziećmi.
    Ja nie należę do osób które się będą przepychały, zwłaszcza z małym
    dzieckiem, bo czasem tłok jest taki, że by dziecko stratowali i
    szczerze mówiąc nigdy nie udało mi się zająć tych pierwszych miejsc.
    Tylko w samolotach z miejscami numerowanymi jako matka z dzieckiem
    dostaję miejsca wyznaczone w pierwszym rzędzie.

    Pozdrawiam,

    A.
  • ir_ir 28.02.07, 12:50
    Popieram,jak najbardziej popieram,Bardzo mądre słowa ale czy trafią do niektórych???
  • ir_ir 28.02.07, 12:51
    Ta odpowiedź była dla postu myszeki10
  • Gość: Jola IP: *.szczecin.mm.pl 28.02.07, 13:55
    Gość portalu: myszeki10 napisał(a):

    > Twój post skłania mnie do współczucia opisanemu dziecku a nie Tobie. Pomyslałeś
    >
    > przez chwilkę co mógł czuć taki maluch? Wymiotował, był zdezorientowany samym
    > lotem, miał mało miejsca, było głośno, gorąco (czasem zimno)i mnóstwo obcych
    > ludzi. "Mówił po swojemu" więc pewnie miał zaledwie kilka, kilkanaście
    > miesięcy. Szkoda, że zamiast zaprezentowanej postawy "wszystko mi się należy"
    > nie odwróciłeś się i nie poświęciłeś dziecku (co z tego że obcemu) 5-ciu minut
    > z całego kilkugodzinnego lotu. Czasem wystarczy uśmiechnąć się do dziecka a ono
    >
    > przestaje płakać. I pamiętaj że taki maluch jest takim samym pasażerem jak Ty i
    >
    > gdyby potrafił pisać, miałby pełne prawo założyć na tym forum wątek "siedział
    > przede mną taki wielki i śmierdział/chlał/puszczał bąki"
    > Pozdrawiam.

    W takim razie nie powinno się podróżować z dzieckiem. Takie dziecko przecież
    widzi co się dzieje dookoła i nie odpowiada mu to, widzi nowe twarze, boi się,
    dlatego tak reaguje. Gdyby umiało mówić powiedziałoby - "Nie chcę" (ktoś już o
    tym tu wspomniał). Każdy zdrowo myślący rodzic zdałby sobie z tego sprawę.
    Przecież jak nam coś nie odpowiada, źle się czujemy w danych sytuacjach to
    omijamy je szerokim łukiem! Dziecko jest brane na siłę, niestety, a niska cena
    biletów to chwyt marketingowy.

    Co do "poświęcania czasu dziecku przez obcych". Po co? W jakim celu? Rodziców
    nie ma w samolocie? Oczywiście, mogę się uśmiechnąć bo czasem to pomaga, i tyle.
    To rodzice powinni zagospodarować czas dziecku, tak jak robią to w domu, bo
    pewnie mają jakieś sposoby na uspokojenie dziecka. Jeśli im wchodzi na głowę w
    każdej sytuacji to współczuję obojgu.

    Porównanie wrzeszczącego dziecka z "pierdzącym i śmierdzącym dorosłym"? Śmieszne
    porównanie. Śmierdząca pielucha i "pierdzący dorosły" już lepsze.

    Na koniec, dziecko nie jest niczemu winne. To zależy tylko od rodziców. Albo to
    złe wychowanie albo stres dziecka na daną sytuację. Kropka.

    PS. U mnie w bloku, 3-letnie dziecko boi się jeździć windą. Raz z nim zjeżdżałam
    - wrzeszczało okropnie. O tamtego momentu schodzi i wchodzi schodami. Rodzice
    zrozumieli co jest nie tak.
  • grocholica 03.03.07, 19:20
    Trochę latam, ale ze wszystkich lotów tylko raz przeszkadzało mi dziecko. O
    wiele bardziej zaleźli mi za skórę garniturowi pasażerowie. Ci panowie są
    takimi samymi rozpieszczonymi bachorami jak dzieci tylko strach im zwrócić
    uwagę. Standard - niewielka kobietka to siup, podłokietnik do góry i siedzimy w
    połowie na jej fotelu. Albo dziewczynko, tam połóż sobie swoje rzeczy (bo on
    musiał zająć całą skrytkę nad naszą głową) albo o nie zauważyłam, że B nie jest
    pod oknem, że to nie 15 rząd itp. No i oczywiście niech no tylko będzie kolega
    to będę non - stop gadał o pani Asi z marketingu, że ona to taki projekt
    prowadzi a ja taki. I nieważne, że ja nie mam ochoty tego słuchać; że wolałabym
    już dziecko w tym jego własnym języku
  • voyager747 03.03.07, 19:29
    A to ja mam właśnie podobne przeżycia z kobietami: 5 walizek w podręcznym,
    wpychają swoje rzeczy pod nogi , bardzo głośno rozmawiają itp. Ja zawsze mam ze
    sobą jakieś słuchawki i muzykę i można zagłuszyć współpasażerów zbyt głośnych.
    Muzyka jest dobra na wszystko.
    --
    voyager747.fotosik.pl/
  • natalya20 05.03.07, 08:13
    przezylam lot z moim rocznym dzieckiem do turcji. wiekszosc dzieci siedziala z
    przodu. niemowlaki daly troche popalic, no ale takiemu malemu dziecku nietety
    nie da sie nic wytlumaczyc. bylo tez troche starszych dzieci. rodzice mieli
    ksiazeczki, kredki, samochodziki tak zeby zajac czas dziecku. nie bylo prblemu
    zeby ktos samopas biegal po samolocie. mimo ze mam dziecko, pewnie bym sie
    wkurzyla lecac kilka godzin na urlop, jak kolo mnie by siedzial taki maluch co
    cala droge krzyczy:( o ile starsze dzieci mozna czyms zajac to niestety z
    niemowlakiem nie zawsze da rade. zreszta sama nie odpoczelam na tych wakacjach
    biegajac za dzieckiem, wiec nastepne dalesze wyprawy beda bez niego. mi tez
    nalezy sie odpoczynek.
  • ir_ir 07.03.07, 09:46
    Właśnie przeczytałam na onecie że pięciu Polaków lecących do Norwegii,wykupiło
    cały dostępny alkohol w samolocie,byli agresywni w stosunku do współpasażerów i
    w końc€ się pobili.Lecieli z Krakowa.Po wylądowaniu zajęła się nimi norweska
    policja.Ciekawa jestem jak leci się w towarzystwie takich"wesołych" panów!?
  • iberia.pl 07.03.07, 14:37
    ir_ir napisała:

    > Właśnie przeczytałam na onecie że pięciu Polaków lecących do Norwegii,wykupiło
    > cały dostępny alkohol w samolocie,byli agresywni w stosunku do współpasażerów
    i w końc€ się pobili.Lecieli z Krakowa.


    raczej z Katowic..bo Wizzair nie lata z Balic.

    >Po wylądowaniu zajęła się nimi norweska
    > policja.Ciekawa jestem jak leci się w towarzystwie takich"wesołych" panów!?

    Leci sie do bani zapewne.

    link o artykulu:

    wiadomosci.onet.pl/1498549,69,item.html
    "Norweska policja na lotnisku Torp wkroczyła na pokład samolotu linii Wizz Air,
    by opanować pięciu pijanych polskich pasażerów, którzy pobili się w trakcie
    lotu z Katowic. "



    --
    Proszę pomóż Emilce:
    www.helpemilia.com/
  • Gość: cleo IP: *.agh.edu.pl 12.03.07, 10:47
    Cały ten post jest tak durny jak moi przedmówcy.
  • Gość: mania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.07, 08:20
    Witam
    jestem troche przerazona tym co opisujecie. Sama postanowiłam wybrać się w tym
    roku na wakacje samolotem z rodziną. Mam 3 letnią córkę i nie mam pojęcia jak
    może znieść lot. Może coś poradzicie jak zabezpieczyć lot aby dziecko nie było
    uciążliwym pasażerem dla innych.
    Pozdr
  • kicius21 17.03.07, 11:55
    Hello :)

    Jesli masz "normalna" corke, co to nie rzuca sie w markecie na podloge, jak jej lizaka nie kupisz, to OK :).

    Czesto latalam, gdzie dzieci byly przede mna, nawet mniejsze. Jesli rodzice potrafia nad nimi zapanowac, to wole te dzieci niz doroslych, ktorzy nie rozumieja, ze jak sobie fotel w pozycji "lezacej" rozloza, to masakra dla innych, szczegolnie w takich samolotach, co to upychaja, jak te kurczaki ;-). I lec tu 14 godzin! I zadne prosby nie skutkuja.

    Wez po prostu ulubione zabawki corki (i rozmawiaj z nia), a jak jest wlasnie taka fajna, jak te niektore dzieci w czasie lotu, ktore widzialam, to ja chce leciec obok/za twoja corka. Nie chce tych gburow!

    pozdrawiam :)
    Bedzie dobrze :)
  • Gość: mania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.07, 15:02
    Staram się dobrze wychowac dziecko (2 dziecko syn ma 10 lat) nie pozwalac jej
    na wszystko ale nie moge przewidzieć zachowania się jej w samolocie. mam tylko
    nadzieję że skoro lot jest bardzo wcześnie 6.30 wylot będę musiała ja obudzic
    bardzo rano to byc może bedzie jej sie chciało spac i po prostuy uśnie. Druga
    wersja gorsza dla mnie i współtowarzyszy podrózy moze byc taka że będzie
    niewyspana i bardzo rozkapryszona(oby nieeeee!!!)
    Pozdrawiam
  • Gość: sylwek IP: 80.50.32.* 06.05.07, 17:32
    lot z tunezji 3/4 samolotu to mlode malzenstwa z dziecmi ktore cala droge
    ryczaly. glowa po 5 min mnie juz bolala! ludzie nie zabierajcie malych dzieci
    do samolotu!!! jezdzijcie na wycieczki kiedy dorosna i beda wiedzialy jak sie
    zachowac w samolocie.
  • Gość: hiperbola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.07, 23:05
    Jesteś pewien na 100%? A co powiesz o dorosłym, który tak się spije na locie
    czarterowym, że zwymiotuje i cały samolot przez, powiedzmy 3h śmierdzi bo pan
    mimo swojego wieku nie wiedział jak się zachować?

    Nie mam dzieci, ale wolę je od spitych i syfiastych dorosłych.
  • iberia.pl 07.05.07, 23:13
    Gość portalu: hiperbola napisał(a):

    >
    > Nie mam dzieci, ale wolę je od spitych i syfiastych dorosłych.


    z dwojga zlego tez wole jednak wrzeszczace dziecko...


    --
    www.fauna.rsl.pl/
  • sanpja 26.01.09, 17:50
    mania najlepiej się zabezpieczysz jak nie będziesz słuchała takich
    durnowatych bezdzietnych zgredów co zakładaja te wątki.
  • ampolion 07.05.07, 23:50
    Mnie licho bierze kiedy lecąc całą noc słyszy się ciągle te nożyny łomocące w
    przejściu bum, bum, bum...
    Fotele drżą z fatygi.
    --
    "Mądrej głowie dość dwie słowie".
    Przepisy kulinarne są dłuższe.
  • Gość: remik IP: *.centertel.pl 20.08.07, 08:51
    a o sadzicie o zmianie pampersow przy pasazerach?? mnie ostatnio to
    spotkalo smrod na pol samolotu. jak mozna byc tak niewychowanym
  • Gość: Kromka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 13:15
    to tylko brak kultury rodziców, to tak jakby dorosły zrobił kupę na
    środku samolotu i miał gdiześ co sadzą o tym innym. Takim rodzicom
    trzeba zwracać uwaćgę, nie jedna osoba, ale cały samolot wraz z
    obsługą!]Ja też leciałam z płaczącymi dziećmi, strasznie mnie to
    denerwowało, ale z drugiej strony pomyslałam, ze jeżeli małe dziecko
    płace, to cos musi mu dolegać, może źle sie czuło?Ja tez nie czułam
    sie najlepiej, więc nie komentowałam i jakoś wytrzymałam, ale za to
    starsze biegające po samolocie dzieciaki zasługiwały na zwrócenie
    uwagi - bo jezeli rodzice nie potrafią nic im powiedzieć i tolerują
    takie zachowanie, to przepraszam!!!Hotele też wybieram małe, bez
    basenów tylko po to, aby nie słuchać darcia dzieci przez cały urlop.
    Nad polskim morzem zawsze były obok jakieś dzieci, które rodzice
    mieli głeboko w poważaniu!nie przejmowali się tym, ze mogą innym
    przeszkadzać, najważniejsze że mieli ich z głowy.
    Sama nie mam dzieci, ale prosze o trochę wyrozumiałości dla
    maluszków. Pamiętajcie, ze to rodzice odpowiadają za zachowanie
    dzieci i im należy się zwrócenie uwagi!To ich dzieci i oni musza na
    nie wpłynąć!
  • Gość: Markus IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.07, 12:34
    Ojeee......
    Bezkarne bekarty w samolocie to okropna sprawa.Zdarzylo mi sie to
    pare razy.
    Kopanie w moj fotel i ci rodzice udajacy, ze nic nie widza....

    Place za bilet do Buenos Aires 1000 ojro i musze wytrzymywac
    darcie japy, bieganie po kabinie i
    wrzaski bachorow.
    Kochani rodzice!
    Bierzcie wasze pociechy, pakujcie w auto
    ale nie uprzykrzyjcie 12 godzin lotu!

    Mam gdzies te komentarze ze mam sobie wynajac prywatnego jeta
    albo cos podobnego.

  • Gość: Cologne IP: *.dip.t-dialin.net 31.08.07, 18:12
    Okropne!
    Safety demonstration na pokladzie Etihad:
    www.youtube.com/watch?v=c1GZB7-vjTA
    ...i to darcie sie bachora jak jeszcze podroz sie nie rozpoczela
    na dobre, koszmarrrr.
  • Gość: Gryh IP: 87.192.140.* 13.11.07, 00:44
    miałem podobną sytuację podczas lotu na Kubę. 10 godzin męczącego lotu a przed soba miałem rodzinkę z dwójką dzieci. Anglicy. Dzieciaki darły ryja w niebogłosy, kopały się, ciagnęły za włosy, spiewały piosenki, biegały co chile do toalety itp. Matka robiła co mogła żeby je uciszyć ale bez żadnych efektów, więc jakiekolwiek uwagi nie mialy sensu bo widzialem ze kobita nie potrafi nad nimi zapanować. Ojciec spał w najlepsze i podczas całego lotu budził się tylko na posiłki. Cały lot mialem zmarnowany. Nie zmrużyłem oka i jak dolecielismy to czułem się jak zombie.
    Generalnie nie jestem przeciwny wożeniu dzieci samolotem, bo rodzina tez ma prawo do wspólnego wypoczynku, ale na boga niech ktoś cos wymysli żeby dwójka dzieciaków nie marnowała lotu kilku setkom innych pasażerów!
  • ponponka1 21.11.07, 14:49
    Ja mialch ryczacego i kopiacego terroryste za plecami przez godzine. Matka byla
    w stanie wydobyc z siebie tylko "zachowujesz sie niestosownie" - zgadnijcie jak
    te slowa rozumila trzylatek. To nie wina dziecka ale matki....nie miala nic dla
    dziecka, zeby zajac jego uwage, ani zabawki ani cukierkow by zatkac mu
    gebe.....Latam bardzo czesto i pierwszy raz przezylam cos takiego....Wiele matek
    umieja sie przygotowac do lotu ze swoim maluchem - i chwala im za to!!!
    --
    "...jest w Polsce dziecko, które obecnie ma sześć lat, którego prawo do
    urodzenia jest w sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka"
    sędzia Trybunału w Strasburgu Francisco Havier Bornego
  • matti04 03.12.07, 00:04
    Wy wszyscy byliście kiedyś bachorami, tylko większość z was (ja zresztą też) nas
    nie miała szansy na podróże samolotem, ciekawe jak byście np. wymiotowali...

    Jasne, że to jak zachowuje się dziecko pokazuje jak wychowują go rodzice i od
    nich to zależy, ale jak utrzymać trzylatka czy nawet pięciolatka trzy czy cztery
    godziny na miejscu? W ciszy? To musiałby być anioł, nie dziecko. Do tego
    dyskomfort związany ze zmianą ciśnienia, który dziecko odczuwa wyraźniej i
    gorzej sobie z nim radzi?
    Trochę wyrozumiałości, to tylko kilka godzin, nie całe życie.


    Mama Mateusza (3 lata) i Kamila 1,4 roku)

  • Gość: Polka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 14:03
    I w tym rzecz, skoro to taki dyskomfort, to nie należy dzieci wozić samolotem, o
    ile oczywiście nie jest to konieczność (praca, rodzina za granicą).

    Wakacje na Kubie dla 2-latka koniecznością nie są, a podróż jest mordęgą nawet
    dla dorosłego - dziwię się takim rodzicom.
  • Gość: ta. IP: *.spidernet.pl 10.01.08, 15:12
    Rafik twoje nieszczęscie polega natym że nie masz dzieci a morze
    dobrz,bo cóż by ściebie byl za rodzic.Zwró uwage rodzicom bo co
    winne sa dzieci nazywane prze ciebie bachorami.A najlepiej wypozycz
    sobie prywatnego bizjeta to bedziesz może wtedy zadowolony .Nie
    nawi sc do dzieci swiadczy tez o charakterze człowieka
  • Gość: Marta IP: *.spidernet.pl 10.01.08, 15:18
    To wybierz się na Antartydę! kim tyy jestes jak nie nawidzisz rodzin
    z dziemi moze .....em
  • Gość: Ponury2 IP: *.spidernet.pl 10.01.08, 15:24
    SNOBY NOWOBOGACKIE! JUZ WAM SIE WTYCH LBACH POPRZESTAWIAŁO A WYSPE
    SOBIE KUP!
  • Gość: olko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 13:45
    ....moznaby tak dalej czyli...pijacy w samolocie....smierdzący
    pasażerowie, chrapiacy w samolocie....ludzie jak ludzie najpierw sa
    mali i nie bardzo potrafią panowac nad swoimi uczuciami i nowymi
    sytuacjami, potem doarsatja i wydawac bysie mogło że z panowaniem
    powinno byc lepiej...ale czasami nie jest.
    zgadzam sie że duzo zalezy od Rodziców.Mozna tez zorganizowac czas
    w samolocie. A na pewno warto poprosic personel pokładowy o
    miejsca w samolocie gdzie nikt nie siedzi- czasami są z przodu
    takie niezagospodarowane miejsca.
  • Gość: snajper IP: *.lei3.cable.ntl.com 22.01.08, 19:31
    masz racje-jeszcze "ciche bachory"to zniose ale to
    rozkapryszone,rozwrzeszczane to bym pozabijal golymi rekami wraz z
    tymi tepymi mamuskami!!!Ja 3 razy zrobilem duza awanture na pokladzie
    (2 razy "polski"lot raz z UK do rzymu-i tu po angielsku)-robisz po
    prostu"chamowe"bo na bydlo inaczej nie zadzialasz-podchodzisz i
    cedzisz przez zeby(dosc glosno)z mina jakbys mial zabic"zamknij
    gnoju ryja bo ci zapier....le,jak ta miotla nie potrafi"-wszystkich
    oponentow i niezadowolonych tak samo"uspokajasz",moze dojsc do
    bijatykina pokladzie,ale TY NIGDY pierwszy niezaczynaj
    bojki.Wyzywaj,groz itd..jak ktos uderzy to trzeba oddac...Potem
    problemow niema bo:zdenerwowano cie na maxa i
    chciales"uspokoic"niewychowanych pasazerow i troszke pokrzyczales z
    nerwow a ze jakis burak cie napadl to zabic sie niechciales dac-ZERO
    PROBLEMOW na dalszych lotach.
  • Gość: iii-3 IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.01.08, 20:09

    Gość portalu: snajper napisał(a):

    > masz racje-jeszcze "ciche bachory"to zniose ale to
    > rozkapryszone,rozwrzeszczane to bym pozabijal golymi rekami wraz z
    > tymi tepymi mamuskami!!!Ja 3 razy zrobilem duza awanture na
    pokladzie
    > (2 razy "polski"lot raz z UK do rzymu-i tu po angielsku)-robisz po
    > prostu"chamowe"bo na bydlo inaczej nie zadzialasz-podchodzisz i
    > cedzisz przez zeby(dosc glosno)z mina jakbys mial zabic"zamknij
    > gnoju ryja bo ci zapier....le,jak ta miotla nie potrafi"-
    wszystkich
    > oponentow i niezadowolonych tak samo"uspokajasz",moze dojsc do
    > bijatykina pokladzie,ale TY NIGDY pierwszy niezaczynaj
    > bojki.Wyzywaj,groz itd..jak ktos uderzy to trzeba oddac...Potem
    > problemow niema bo:zdenerwowano cie na maxa i
    > chciales"uspokoic"niewychowanych pasazerow i troszke pokrzyczales
    z
    > nerwow a ze jakis burak cie napadl to zabic sie niechciales dac-
    ZERO
    > PROBLEMOW na dalszych lotach.
    To znaczy że na każdym locie dajesz się pobić? Ty snajper chyba
    jakiś idiota jesteś albo zboczony masochista i oczywiście złamany
    k.u.t.a.s
  • Gość: snajper IP: *.lei3.cable.ntl.com 23.01.08, 00:40
    Gość portalu: iii-3 napisał(a):

    >
    > Gość portalu: snajper napisał(a):
    >
    > > masz racje-jeszcze "ciche bachory"to zniose ale to
    > > rozkapryszone,rozwrzeszczane to bym pozabijal golymi rekami wraz
    z
    > > tymi tepymi mamuskami!!!Ja 3 razy zrobilem duza awanture na
    > pokladzie
    > > (2 razy "polski"lot raz z UK do rzymu-i tu po angielsku)-robisz
    po
    > > prostu"chamowe"bo na bydlo inaczej nie zadzialasz-podchodzisz i
    > > cedzisz przez zeby(dosc glosno)z mina jakbys mial zabic"zamknij
    > > gnoju ryja bo ci zapier....le,jak ta miotla nie potrafi"-
    > wszystkich
    > > oponentow i niezadowolonych tak samo"uspokajasz",moze dojsc do
    > > bijatykina pokladzie,ale TY NIGDY pierwszy niezaczynaj
    > > bojki.Wyzywaj,groz itd..jak ktos uderzy to trzeba oddac...Potem
    > > problemow niema bo:zdenerwowano cie na maxa i
    > > chciales"uspokoic"niewychowanych pasazerow i troszke
    pokrzyczales
    > z
    > > nerwow a ze jakis burak cie napadl to zabic sie niechciales dac-
    > ZERO
    > > PROBLEMOW na dalszych lotach.
    > To znaczy że na każdym locie dajesz się pobić? Ty snajper chyba
    > jakiś idiota jesteś albo zboczony masochista i oczywiście złamany
    > k.u.t.a.s

    dzieki za komplementy:)
    Nie daje tylko najwyzej pozwalam zadac 1 cios-ze niby ktos zaczal a
    ja sie bronilem,potem mozna lac i tego co zaczal(zazwyczaj jakis
    tepy ojciec bachora)jak i przy okazji po mordzie dostanie i tepa
    matka jak i rowniez z kopa w ryj mozna dzieciaka strzelic:)Fajne te
    zadymy w samolotach,bo ludzie rownowagi nieumieja utrzymac i latwo
    idzie wszystko:)
  • Gość: Thomas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 02:26
    Bachorom i głupim rodzicą mówimy NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: groszkowa IP: *.petrus.pl 02.03.08, 00:48
    rodzicOM jak juz :)
  • Gość: mama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.09, 09:18
    Może "rodzicom" :-/

    A ja mówię NIE głupim Polakom, którzy nie potrafią pisać w ojczystym języku...
    Może w samolocie jakiś pierwszoklasista udzieli Ci korepetycji ;-)
  • Gość: LS IP: *.gdynia.mm.pl 04.02.08, 23:32
    W życiu samolotem nie leciałeś kasztanie.

    Po takiej akcji wysiadłbyś razem z kimkolwiek na pierwszym przystanku z invoicem
    za międzylądowanie. Ja wiem że takie pisemne grzanie pały podnosi samoocenę, ale
    naprawdę "don't do it at home". Rzeczywistość jest dużo bardziej przykra niż
    twoja wizja.
  • Gość: anka19761 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.08, 20:33
    a ja marzę o tym by kiedyś usiąść koło ciebie :))) moje to się
    dopero drą, a jak rzygają ... palce lizać !!!!!
  • tartaczek 22.01.08, 21:48
    Niestety zgadzam sie z tymi ktorzy uwazaja,ze najczesciej wina lezy po stronie
    rodzicow.Mozna zrozumiec placzace dziecko i rodzicow,ktorzy probuja go czyms
    zajac ,zeby sie uspokoilo.Takich rodzicow rozgrzeszam ,bo co biedni moga zrobic
    jak taki 2-latek wyje.Moga z nim pospacerowac ,probowac odwrocic uwage jesli
    zechca oczywiscie.Mnie natomiast do bialej goraczki doprowadzaja rodzice,ktorzy
    udaja,ze nie widza co ich rozwydrzona pociecha wyprawia.Kiedys siedzialam przed
    Norwezka z trojka takich bezstresowo wychowywanych pociech.Dwoje kilku -latkow z
    zapalem kopalo w moj fotel i sasiada ,a trzecie sie wydzieralo bo bylo za
    male,zeby dosiegnac i kopac.Probowalismy na zmiane z nieznanym mi sasiadem
    zwracac uwage matce(o kopanie) w jej ojczystym jezyku,ale jak groch o
    sciane.Mamusia jechala bezstresowo ,bo w jej fotel nikt nie kopal.Dodam ,ze
    kopanie nie bylo przypadkowe ,tylko zlosliwe.Sama mam dzieci i tez z nimi
    podrozowalam.Najmlodsze mialo 10 m-cy jak udalismy sie po raz pierwszy w dalekie
    zamorskie podroze,ktore czasami trwaly 2-3dni .I nie wyobrazam sobie podobnego
    zachowania u swoich dzieci.
  • Gość: B52 IP: 149.230.239.* 23.01.08, 11:11
    Niepilnowane rozwydrzone bekarty to prawdziwa
    udreka podczas lotu czy pobytu w hotelu.
    Staram sie przy kupnie biletu rezerwowac sobie miejsce
    w ostatnim lub przedostatnim rzedzie bo
    z reguly pasazerowie z dziecmi dostaja miejsca
    z przodu maszyny zaraz za business/first.

    Nie mozna dyskryminowac podroznych z malymi dziecmi
    ani tez tu sie wzajemnie obrazac,
    sadze, ze "normalni" rodzice zrobia wszystko
    by swoje pociechy uspokoic lub uciszyc.
    Niestety wiem z doswiadczenia, ze to sie
    bardzo rzadko zdarza.

  • Gość: mojeloty IP: *.icpnet.pl 24.01.08, 17:21
    B52 napisał:
    "Nie mozna dyskryminowac podroznych z malymi dziecmi
    ani tez tu sie wzajemnie obrazac,
    sadze, ze "normalni" rodzice zrobia wszystko
    by swoje pociechy uspokoic lub uciszyc.
    Niestety wiem z doswiadczenia, ze to sie
    bardzo rzadko zdarza."
    I w tym tkwi problem....w polskich samolotach szczególnie.
    Latałam wielokrotnie na "turystycznych" kierunkach polskimi (lub pracującymi dla polskich biur podróży) liniami/czarterami, w towarzystwie wrzeszczących, kopiących, biegających po pokładzie, szarpiących mnie za włosy (stojących na fotelu za mną), plujących i wyczyniających inne, utrudniające życie sąsiadów rzeczy dzieciaków. "Bezstresowo" wychowywanych, tzn. nie umiejących sie zachowywać w miejscach publicznych, jakim jest m.in. samolot, kompletnie nie znających elementarnych zasad współżycia miedzy ludźmi, nie nauczonych szacunku dla innych... Wiem, zaraz jakaś mamuśka napisze, że dziecko kilkuletnie jest za małe, żeby te zasady znać, że podróż jest dla niego stresem (dla dorosłych często też i dlatego potrzebują spokoju!), że wszyscy wokół są potworami, bo nie akceptują zachowania jej dzieciątka, że trzeba mieć dzieci, aby to zrozumieć itp, itd.
    Otóż informuję - dzieci wychowałam. Na normalnych, umiejących sie zachowywać i mających wzgląd na otoczenie, ludzi.
    Bez stresu,ale od małego, nawet całkiem malutkiego, interesując sie tym co dziecko robi i jak się zachowuje i tłumacząc m.in., że nie jest samo i komuś może przeszkadzać. To naprawdę proste, tylko trzeba chcieć, a dziecko uczone od malutkiego potrafi wiele zrozumieć. Niestety, młodzi rodzice traktują swoje dzieci jak pępek świata, wychowują egoistów,nie liczących sie z nikim i niczym,a każdy, komu zachowanie ich dziecka sie nie podoba jest wrogiem publicznym nr 1 - patrz wiele postów powyżej. Cóż, nie wystarczy mieć pieniądze, aby pojechać i zabrać dziecko w odległe rejony, trzeba jeszcze samemu mieć tę odrobinę dobrego wychowania i kultury i starać sie przekazać ją dziecku. Niestety, najczęściej dzieciaki robią co chcą, a zwrócenie uwagi wywołuje agresję, a nawet chamskie zachowanie ze strony rodziców, co dziecko oczywiście widzi i upewnia sie w swojej bezkarności.
    Latałam tez kilkakrotnie z Niemiec, trasy długie, od 6 do 13 godzin lotu, kierunki wakacyjne, wiec i dzieci na pokładzie sporo, ostatnio w grudniu co najmniej ze 20-ro dzieci na pokładzie, kilkumiesięczne, sporo dwu-, trzy- czterolatków i ciut starsze. Podczas lotu trwającego 11 godzin nie było ich ani słychać ani specjalnie widać. Żadnego wycia, wrzasków, biegania po pokładzie, spokój, koło mnie i przed nami (przód samolotu) rodzice z dzieciątkami może 9-10 miesięcznymi, cichutko sie z nim bawili, na przemian oboje sie zajmowali, jak dziecko zaczynało sie wiercić i troszeczkę marudzić przytulili, pospacerowali, pokołysali,czymś zajęli - cisza, spokój. Starsze rysowały, przeglądały ksiażeczki, grały z rodzicami w jakieś gry, oglądały filmy na monitorach (wyświetlano tez m.in.bajki dla dzieci), od czasu do czasu mały spacer z mamą lub tatą dla rozprostowania nóg - cisza, spokój. I tak bywało i na innych przelotach. A więc można, trzeba tylko chcieć. I trzeba samemu po prostu zrozumieć, że świat nie kręci się tylko wokół naszego dzieciaka,że trzeba szanować innych i uczyć tego dziecko OD MAŁEGO.
    A propos niemieckich samolotów: żadnego pijaństwa , wrzeszczących i bełkoczących czy agresywnych dorosłych, cisza, spokój, kulturalne zachowanie. Po prostu NORMALNIE. To też przykład i element wychowawczy dla dzieci na pokładzie...
  • Gość: milka IP: 217.98.12.* 26.01.08, 15:46
  • Gość: lkia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 18:58
    do tych, którzy twierdzą, że krytykujący niewłaściwe zachowania
    dzieci w miejscach publicznych (takim jest samolot) to ludzie zbyt
    wygodni lub zbyt mało wyrozumiali; zgadzam się całkowicie z
    gościem "mojeloty" - wiem, że to bardzo mądry, rozsądny rodzic; skąd
    wiem ? jestem matką, latam i pracuję w gimnazjum.... Z tymi
    nieokiełznanymi dziećmi, wrzeszczącymi, roszczeniowymi, po prostu
    nie tkniętymi wychowaniem najprędzej (na szczęście) mają kłopot
    rodzice.. gdy dziecko ma 13, 14 lat - ono rządzi w domu, tak jak
    kiedyś w samolocie, sklepie, hotelu itp... tylko nie wiedzieć czemu
    jakoś wtedy zupełnie przestaje się ta "przedsiębiorczość" podobać
    właśnie rodzicom...
  • Gość: mama gosc portalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.08, 22:46
    Bardzo madrze napisane.Do pewnego incydentu bylam anty do tych
    ktorym przeszkadzaja dzieci w samolocie....Wybralismy sie wieksza
    grupa na wakacje samolotem wszyscy z dziecmi.I okazalo sie ,ze jedni
    ze znajomych wychowuja beztrosko swoje dzieci.Nie zwracali uwagi,ze
    jest noc,ze ludzie spia.Ich dzieciaki jak wsciekle biegaly po
    samolocie,piszczaly,wrzeszczaly i utrudnialy innym
    podroz.Najgorsze ,ze oni nie widzieli w tym nic zlego.Nie chca spac
    to niech nie spia!!!!Koszmar!!!Teraz juz wiem jak nieznosne dzieci i
    ich nieodpowiedzialni rodzice potrafia doprowadzic wspolpasazerow do
    szalu.
  • Gość: matkapolka IP: *.ztpnet.pl 07.02.08, 23:03
    to ja teraz wam cos powiem "drodzy wygodni",lecę niedługo do Egiptu
    z 2 letnim dzieckiem i mam to gdzies czy wam sie to podoba czy
    nie.Nie zamierzam siedziec w domu i czekac az mi dziecko wyrosnie i
    moze nie będzie płakało.Bo takim tokiem myslenia to moze matki z
    dziecmi nie powinny po ulicach chodzic albo w blokach mieszkac bo
    przeciez dzieci płaczą
  • Gość: gosc IP: *.spray.net.pl 08.02.08, 12:32
    Chyba nie o to chodzi czy bedzie plakalo czy nie i ze w ogole leci,
    tylko o postawe rodzicow, ktorzy powinni uspokoic dziecko i zajac je
    czyms, tak alby inni mogli w spokoju podrozowac. Ty i Twoje dziecko
    tez nie jestescie pepkami swiata
  • Gość: mama gosc portalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.08, 19:11
    Winni sa rodzice!!!!Mysla ze jak zaplacili to dzieci moga robic co
    chca.Niech kopie w fotel sasiada,niech krzyczy caly lot,ma do tego
    prawo!!!!Bo to dziecko.A g...o prawda ...Moje dzieciaki lataja od
    malego i nigdy nie pozwolilam im na zachowanie ,ktore by innym
    przeszkadzalo.
  • Gość: gość IP: 217.153.10.* 12.02.08, 12:20
    jeżeli przeczytałas matkopolko chociaż część postów z tego wątku i
    tylko tyle zroaumiałaś co napisłaś, to naprawdę jesteś tępa i
    powinnaś jednak zostać w domu
  • Gość: matkapolka IP: *.ztpnet.pl 12.02.08, 22:46
    gościu nie ty będziesz świadczył o mojej głupocie,wszystkie dzieci
    spychacie do jednego worka a przewająca część postów tyczy się
    kopania w fotel.Są sytuacje gdzie rodzic nie ma wpływu na płacz
    swego dziecka,chodzi np o unieruchomienie małego szkraba w jednym
    miejscu,może są dzieci flegmatyczne które są w stanie przesiedzić np
    2 godziny lotu na tyłku i takie które nie są(większość dzieci jednak
    nie są). Jeśi uważasz ze klaps w tyłek załatwi coś to się
    mylisz ,dziecko zacznie płakać jeszce bardziej.
    A co do zachowania, to może porozmawiamy o dorosłych ? Jak to
    potrafią po zakupach w sklepie wolnocłowym zapijać lęki na
    pokładzie.Palić nie tam gdzie wyznaczono miejsce????
  • Gość: gość krzysiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.08, 14:32
    wiesz co - tu nie chodzi o to że dziecko placze podczas lotu. Chodzi
    o to jak rodzice się w takich sytuacjach zachowują. Jeżeli dziecko
    zaczyna być uciażliwe ale widac że rodzice coś z tym starają się
    robić (zabawa, książeczki itp.) to na pewno nikt z pasażerów nie
    będzie miał pretensji. Ale kiedy dziecko kopie w fotel przed nim a
    jedyną reakcją rodzica na zwrócona uwagę jest stwierdzenie że to
    przecież dziecko to wybacz ale chyba cos jest nie tak. Nie twierdze
    że tak jest w przypadju Twoim i Twojego dziecka.
    A gdyby tak siedzieć za takim dzieckiem i kopać w jego fotel...
  • Gość: adam IP: 195.188.191.* 11.05.09, 14:16
    > to ja teraz wam cos powiem "drodzy wygodni",lecę niedługo do Egiptu
    > z 2 letnim dzieckiem i mam to gdzies czy wam sie to podoba czy
    > nie.

    to super, tak samo moge powiedziec ze sie na ciebie wyzygam w czasie lotu i mam
    to gdzies
  • Gość: Mamuśka IP: *.aster.pl 07.02.08, 23:44
    A takiego bachora strzelić porządnie w du...pę i na godzine będzie
    spokój (rodzice będą uspokajali płaczące maleństwo). A że na
    początku zrobią awanturę - to mniejsza. POtem długo się zastanowią,
    zani narażą kochanego potworka na kolejne obrażenia.
    Sama jestem matką i takie zachowania dzieci tępię bezlitośnie, bo
    moje mogłyby się tego nauczyć.
  • wesi 12.02.08, 15:35
    a ja lecialam wczoraj z W-wy do Edynburga, przede mna usiadla pani z
    mala coreczka. bylam przerazona, juz sobie wyobrazalam ten ryk przez
    cala droge. A malenstwo poszlo spac i bylo idealne. Juz wiecej
    halasowali pasazerowie niz ta kruszynka:)
  • woktjek 17.02.08, 12:37
    A co robi w tym czasie personel pokładowy? - nic! To oni powinni
    dbać o komfory podróży a nie tylko pojawiać się w kabinie z handlem
    obwoźnym. Leciałem już też z pijacką libacją na pokładzie i nic nie
    zrobili - zapłaciłeś: radz se sam!
  • Gość: Abby west IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 21:03
    Ja sobie nie wyobrażam jak dorośli mogą (kopanie w fotel) takie
    rzeczy ignorować. Np. W rzędzie przed dzieckiem usiądzie osoba,
    która ma problemy z kręgosłupem (uczniowie klas IV-VI jak mają kilka
    lekcji w-f pod rząd, <ja mam 2 lekcje pod rząd w jednym dniu>,
    starsze osoby)to może wtedy to dziecko mniej lub bardziej poważnie
    uszkodzić kręgi kręgosłupa. Sama jestem dzieckiem i nie wyobrażam
    sobie żeby tak się zachowywać! Też latam samolotem i nie chciałabym,
    aby ktoś mnie kopał, więc i ja tego nie robię.
    Stewadresy powinny zareagować natychmiast!!
  • abby_west 03.05.09, 14:47
    Drodzy rodzice

    Wasze dzieci są "najlepsze" ale tylko dla was a dla niektórych
    są "niemiłymi bachorami".
    A Ci co ignorują niegrzeczne zachowanie to nie ludzie myślący o
    innych tylko ludzie "samolubni" (bez obrazy). A jak dziecko kopie w
    nasz fotel to:
    1 odwrócicz się do rodzica dziecka
    2 powiedzieć, że jego\ jej dziecko zaczyna być dla innych nie miłe
    3 poprosić rodzica żeby uspokoił swoje dziecko
  • Gość: teżmamuśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 13:29
    Jeśli dotknęłabyś moje dziecko to strzeliłabym Cię porządnie w twarz i na
    godzinę albo dłużej byłby spokój ( a ty w łazience albo na własnym fotelu
    uspokajała byś siebie i może płakała). A że na początku zrobiłabyś awanturę - to
    mniejsza. Potem długo się zastanowisz zanim narazisz się na kolejne obrażenia.
    Sama jestem kobietą i takie zachowania dorosłych - w tym kobiet - tępię
    bezlitośnie, bo inni mogliby się tego nauczyć.
  • Gość: haneczka40tka IP: *.wro-com.net 21.02.08, 15:14
    Cóz, problem dzieci jest stary jak świat a moim zdaniem instynkt
    macierzyński niestety wielu kobietom przesłania świat.
    Sama jestem mamą, podróżowałam wiele razy z córką i samolotem i
    pociagiem i nie wyobrażam sobie, że dziecko mogłoby kopać fotel
    sasiada, biegac po samolocie, skakać po fotelach itd. Robia to
    dlatego, że to ich rodzicie nie maja absolutnie wyobraźni i sa tak
    zapatrzeni w sowje dzieci, że po prostu NIE WIDZĄ ich wada i złego
    zachowania. I dotyczy to nie tylko środków transportu, ale wystarczy
    spojrzeć na zachowanie dzieci na plazy, przy basenie, w
    restauracjach!!!! Totalny brak społecznych zachowań. Nic mnie tak
    nie wkurza jak bachory latajace bez majtek i pampersów na plazy i
    włażące z wiszącymi sisiorami do basenu! To jest brak taktu, kultury
    i wychowania. Amerykanie już dorosli do tego,żeby w restauracjach
    utworzyć sale , w których n jest zakaz wprowadzania dzieci. Ja się
    z tym zgadzam, bo jak idę na spotkanie biznesowe do knajpy nie mam
    ochoty by mi jakies dziecko ryczało czy darło się nad uchem.

    Ale raz jeszcze powtórze: dziecko mozna wiele nauczyć, ale skoro
    maja niewychowanych rodziców to mamy to co mamy!!!

    Oczywiście trudno jest liczyc na to, że lecąć samolotem do Tunezji,
    Turcji, Egiptu nie będzie w nim dzieci, bo będą i maja prao do
    zabawy, latania i Tunezji. Warto jednak liczyć na to, że miejmy
    nadzieję maja odpowiedzialnych i kulturalnych rodziców.
    Autora postu popieram i podpisuję się.

    Hanna
  • Gość: słoń afrykański IP: *.fbx.proxad.net 21.02.08, 22:40
    obawiam sie, że ciaza i porod pozbawiły cie rozumu, to, że dla
    ciebie kwilacy skarb jest rozkoszny, to nie znaczy, ze innych bedzie
    tez tak rozczulał. Dla mnie jest to rozdzierajacy dziób bachor,
    któremu mam ochote wsadzic knebel w dziób i schowac do skrytki na
    bagaż podreczny. dziciom tez mozna zwrócic uwage, zeby sie
    zachowywały i to jest twoim obowiazkiem. jesli zaniedbasz tego, to
    nie dziw sie, że ktos da w dupe twojemu dzieciakowi. A twoje
    pogrózki, ze oddasz mozna potłuc o kant stołu.

    Jak sobie wykupisz indywidualny lot, to twój bachor bedzie mógł
    drzec sie całe 14 godzin, jesli oczywiscie cie szlog nie trafi i nie
    wyrzucisz go przez okno.
    Jesli lecisz z innymi ludzmi, to musisz gó..arza uspokoic, to twój
    psi obowiazek.
  • Gość: teżmamuśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 00:44
    Dzieci płaczą. Bo bolą je uszy, bo jest im niedobrze, bo się nudzą. Należy
    próbować je uspokajać. Tego nikt nie kwestionuje. Jeśli dziecko przeszkadza
    zwróć się do jego opiekuna. Uderzenie dziecka jest przestępstwem. Obcego,
    drącego się bachora też. Zapewniam, że oddam. Siłę i determinację mam. Technikę
    też. Oddam z całą siłą na jaką mnie stać.
    Jeśli Ty nie uderzysz ja nie oddam - proste. Jeśli jednak za bardzo obrazisz
    mnie lub dziecko pod moją opieką, też nie zostanę dłużna. Tak dla przykładu -
    jest w końcu wiele możliwości - mogę Ci "przypadkiem" wylać na głowę sok
    pomidorowy. Oczywiście potem grzecznie przeproszę.
  • Gość: xtomx IP: 149.230.239.* 22.02.08, 11:43
    Uderzenie cudzego dziecka nie wchodzi w rachube.
    Ale jak bys mi Kobieto na moja zwrocona uwage wylala na glowe
    sok pomidorowy to z******l bym Cie tak, ze bys ten lot do koncy zycia
    zapamietala.
    Z reszta - nie licytujmy sie tu cobysmy zrobili etc...
    Podrozojacy z malymi dziecmi powinni zadbyc o to by
    pociechy nie chodzily samopas po samolocie i nie
    uprzykrzaly podrozy innym, a druga strona powinna uzbroic
    sie w troche tolerancji i nie oburzac sie z powodu
    placzu czy mazgajstwa znudzonego cudzego dziecka.
  • Gość: Haneczka IP: *.wro-com.net 22.02.08, 11:56
    Ja też się nudzę w samolocie ale nie krzyczę, nie biegam i nie tłukę
    w fotel sąsiada. Moje dziecko ma ze sobą zawsze plecaczek z
    ksiązkami, kredkami, lalkami itp i robię wszystko by się nie
    nudziło. Oczywiście, wiadomo, że dzieci często płaczą i marudza bez
    powodu ale jest wiele sposobów na to by je czymś zając czy odwrócic
    uwagę. Ale mamuski w samolocie juz są na wakacjach i maja w dupie
    samopoczucie innych pasażerów.
    Nienawidzę głupich mamusiek i dzieciaków w pampersach.
    Pozdrawiam
  • Gość: słoń afrykański IP: *.fbx.proxad.net 22.02.08, 20:06
    "Jeśli jednak za bardzo obrazisz
    > mnie lub dziecko pod moją opieką, też nie zostanę dłużna. Tak dla
    przykładu -
    > jest w końcu wiele możliwości - mogę Ci "przypadkiem" wylać na
    głowę sok
    > pomidorowy. Oczywiście potem grzecznie przeproszę."


    i tak dla przykładu to zdanie swiadczy o tym, ze mleko ci do mózgu
    poleciało. Skoro, za zbrodnie obrazy majestatu i powód do zemsty
    uważasz, to, ze ktos ci zwrócil uwage, na to, ze nie potrafisz
    utrzymac w porzadku progenitury.
  • Gość: teżmamuśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 12:54
    Inaczej reaguje się na uwagę (np. "Czy mogła by Pani uspokoić dziecko?" lub
    "Pani syn/córka mi przeszkadza, mogłaby Pani się nim/nią zająć?", a inaczej na
    tekst typu:"weź tego bachora głupia myśląca macicą mamuśko, bo inaczej w dupę mu
    przyrżnę". Zapewniam ,że w pierwszym przypadku zrobię wszystko, żeby malucha
    uciszyć i uspokoić, w drugim w środkach przebierać nie zamierzam.
  • Gość: Ramona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 11:10
    Najlepsze , jak psychiczne mamusie szczerzą się , bo ich bobo
    sfajdał się do basenu (jak to opisywała jedna mama na forum )i było
    to takie rozkoszne , a jak wszyscy byli dla niej uprzejmi. Szkoda
    że mnie tam nie było bo bym tą kopą nasmarowała jej ten głupi pysk.
  • wybierz_albo_wpisz_nowy 08.09.09, 12:34
    Gość portalu: teżmamuśka napisał(a):

    > Inaczej reaguje się na uwagę (np. "Czy mogła by Pani uspokoić
    dziecko?" lub
    > "Pani syn/córka mi przeszkadza, mogłaby Pani się nim/nią zająć?",
    a inaczej na
    > tekst typu:"weź tego bachora głupia myśląca macicą mamuśko, bo
    inaczej w dupę m
    > u
    > przyrżnę". Zapewniam ,że w pierwszym przypadku zrobię wszystko,
    żeby malucha
    > uciszyć i uspokoić, w drugim w środkach przebierać nie zamierzam.

    Ojej, bo jeszcze się ktoś przestraszy buńczucznych zapowiedzi
    mamuśki! Zachowujesz się jak typowy samczyk, kogucik, który myśli,
    że co to nie on. Kobieto.. o czym ty mówisz.. jakbyś faktycznie
    chciała się bić z jakimś dużym facetem, to by ino raz ci przylutował
    i byś się nogami nakryła. Nie startuj gdzie nie doskoczysz.
    A uwaga o soku świadczy tylko o twojej infantylności. Ktoś zwróci
    uwagę, to nie dość, że mu na złość nie uspokoisz dziecka, to jeszcze
    mu wywalisz coś na łeb. To dziecinne, całkiem jak przepychanki w
    podstawówce.
  • Gość: Selle IP: *.adsl.inetia.pl 01.05.09, 10:14
    też mamuśka,jak widac po tobie, nie każdy powinien mieć dzieci.wierz
    mi ja nic nie zrobiłabym twojemu dziecku, bo co ono wine że ma
    takich rodziców, ale ciebie nie oszczędziłabym. a ze jestem wysoka i
    silna , ty nie miałabyś szans.
  • wiolabbeauty 02.05.09, 00:56
    Z niektórych postów troche się pośmiałam a niektóre zjeżyły mi włosy
    na głowie! Snajper-ty to chyba nie jesteś normalny...
    Poza tym tak: lecimy teraz pierwszy raz z 6-latkiem.Baaardzo
    grzeczne dziecko,ale...Boi się lecieć bo to pierwszy raz przecież(ja
    z resztą też mam cykora).A jeśli też będzie wymiotować?I nie daj
    Boże w jakąś panikę wpadnie?! Kurczę,ale chyba linczu nie będzie?
    Jak ktoś może,to niech mi podpowie kilka rzeczy-co na ból uszu?
    Bo na wymioty to jakiś apteczny środek. A JA MYŚLAŁAM ŻE WSZYSCY
    TACY ŻYCZLIWI BĘDĄ!!No, ale pewnie nie "tambylcy" samolotowi :(
    ***Co do tematu...Mam dwójkę dzieciaków(jedno14-letnie),ale zawsze
    wiedzą jak sie zachować.I tez nie trawię rodziców i dzieciaków
    wychowanych bezstresowo.ZASTANAWIAM SIĘ NAWET JAK IM NIE WSTYD ZA
    TAKIE ZACHOWANIA!Załosne i denerwujące to jest.Mam nadzieje ze mój 6-
    latek nie spanikuje.Albo co gorsza ja!Boże uchowaj!
    --
    ***przede wszystkim jestem kobietą***
  • ania8066 15.04.08, 23:37
    Nie latam samolotami bo rzeczywiście co dziecko takie małe może pamiętać z super
    wycieczki na hawaje a zostawić też nie mam z kim ale półtora roku temu jechałam
    z dwójką swoją na święta do rodziców autobusem pośpiesznym (trasa
    szczecin-wałcz), podróż trwała dwie godziny albo coś koło tego, synek jeszcze
    jeździł po mieście w wózku parasolce a córeczka bez przeszkód spacerowała obok
    wózka, przed wejściem do autobusu złożyłam wózek i schowałam do bagażnika
    autobusu i się zaczęło, Mateuszek nie mógł pojąć jak ja mogłam włożyć tam ten
    wózek i afera...płacz... wsiadłam ostatnia do autobusu bo mnie nikt nie
    przepuścił chociaż nie nalegałam ale ładnie poprosiłam a dzieci tak samo
    zapłaciły jak osoby dorosłe bo to był pośpiech, w autobusie okazało się że jest
    tylko jedno wolne miejsce po środku i jedno z tyłu więc posadziłam Mateusza a ja
    z Julą stałam obok niego, kobieta obok się "zlitowała na nami" i poszła na to
    miejsce z tyłu, usiadłam, wzięłam beczącego Mateuszka na kolana i Jula usiadła
    obok, próbowałam mu wyjaśnić czemu ten wózek został w bagażniku i zaczęłam go
    uspokajać, książeczka, ulubiony soczek, ciekawe rzeczy za oknem, zabawki
    itp...ale nic beczy dalej, kobieta siedząca za mną mówi że gdyby ona była jego
    matką to by wiedziała co zrobić, na to druga obok jej siedząca żebyśmy wyszli z
    autobusu (jeszcze stał na dworcu jakieś 10 minut przed odjazdem) bo ona
    zapłaciła i nie ma zamiaru słuchać tego wrzasku całą podróż, ja jej powiedziałam
    że jak autobus ruszy to Mały się na pewno uspokoi a ona poszła do kierowcy i z
    kierowcą do mnie żebyśmy albo byli cicho albo wysiedli- kurcze, prawie się ja
    popłakałam, reszta autobusu albo się na nas gapiła albo dokładała nam inne mniej
    kulturalne epitety oprócz tej kobiety co nam miejsce ustąpiła, Mateuszek płakał
    jeszcze bardziej przez to, autobus ruszył i Mateuszek ucichł, po kilku minutach
    zasnął a panie za mną na cały autobus licytowały przez resztę drogi (te prawie
    dwie godziny)o losach ich rodzin i ich najbliższych co u kogo straszniejsze,
    pogrzeby, choroby, zdrady itp...i tak wyszłam z autobusu z bolącą głową od tego
    gadania zaznajomiona co kto z kim i ile ma na koncie a kierowcy na dowidzenia
    powiedziałam życzę więcej wyrozumiałości i nawet wyszedł i mi ten nieszczęsny
    wózek pomógł wyciągnąć z bagażnika
    teraz jak to opowiadam to już śmiać mi się chce ale czasami jak sobie
    przypominałam to beczeć mi się chciało jak wtedy...
  • Gość: trycja IP: *.home.otenet.gr 17.04.08, 11:01
    Chcialabym dolozyc swoje trzy grosze. Moj syn ma teraz dwa lata i
    miesiac i okolo 30 stratow i ladowan za soba. Pierwszy raz lecial
    jak mial 6 tygodni. To wlasnie ta podroz byla najspokojniejsza chyba
    dlatego ze takie male dziecko przewazne tylko spi. Niestety nie mam
    bezposredniego polaczenia kiedy lece do Polski wiec przewaznie mamy
    jeszcze miedzyladowanie. Teraz a propo zachowania. Nie pozwalam mu
    biegac po samolocie bo wole miec nad nim kotrole, a wiem ze jesli
    raz ustapie to On juz nigdy nie bedzie chcial siedziec na miejscu.
    Jesli chodzi o placz to oczywiscie zdarza sie - najczesciej jest to
    placz ze zmeczenia. Zawsze tak ustalam dzien zeby wlasnie w
    samolocie byl spiacy bo uwazam ze 10 minut placzu i 2godziny spania
    sa lepsze niz inne cyrki. Do tej pory nie placil za bilet, i niby
    dlaczego mial placic skoro nie przysluguje mu miejsce ani bagaz -
    place tylko podatki za przelot.
    Jednak jak slysze teksty na nasz widok "no to pospalismy" albo inne
    tego typu to mam ochot zrobic wszystko zeby spelnic ich oczekiwania.
    Zawsze tez lece z dzieckiem sama, a wy piszecie duzo o wychowaniu.
    Bardzo rzadko - prawie nigdy nikt nie zaoferuje mi pomocy kiedy
    widzi ze z jednej strony wisi mi dziecko a zdrugiej torba. Niechodzi
    mi o to ze ja tego potrzebuje - jakos zawsze sama daje sobie rade.
    Chodzi mi tylko o zainteresowanie.
  • tartaczek 21.04.08, 20:19
    >trycja:ja tez zawsze latalam z dziecmi,ale na niczyja pomoc nie liczylam.Bralam
    tyle bagazu ,ile moglam udzwignac zajmujac sie jednoczesnie dzieckiem.Co to ma
    wspolnego z wychowaniem?Masz dzieci to jestes Ty za nie odpowiedzialna nikt
    inny.Nie mozna innych obarczac swoimi sprawami i problemami.Ostatnio kolezanka
    ,ktora niedawno urodzila ,szla do przedszkola odebrac 2-letnie
    blizniaki.Malenstwo miala owiniete pasami przy piersi ,zeby w drodze powrotnej
    moc pchac wozek z bllizniakami.Mialo to miejsce w Skandynawii.Chcesz miec dzieci
    to jest to wylacznie Twoja sprawa i Twoje z tym zwiazane problemy.Sorry ,ale
    takie jest zycie.
  • Gość: trycja IP: 85.75.190.* 22.04.08, 15:10
    Ja będę upierać się że jest to kwestia wychowania. Mam zamiar tak
    wychować syna żeby potrafił zobaczyć coś więcej niż tylko siebie.
    Nie wyobrażam sobie, żeby nie przepuścił kobiety w drzwiach, albo
    nie wyręczył babci w noszeniu ciężkiej torby. Może to staroświeckie
    podejście ale dla mnie jedyne włściwe.
    Jeśli chodzi o opisaną przeze mnie sytuacje to napisałam że nie
    chodziło o to, że ja nie potrafiłam sobie poradzić - chodziło o to
    że ludzie udają że pewnych sytuacji nie ma. Tak samo jest z
    siedzeniem w pełnym autobusie i udawaniem, że nie widzi sie stojącej
    obok starszej osoby i można by tak długo wymieniać.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.08, 14:24

    głupi kutas z ciebie i tyle
  • Gość: mm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 17:58
    ciekawe jak bedziesz miala swoje jak bedziesz mowila . nie rozmumiem
    ludzie ktorym to przeszkadza , dla dzieci jest to cos nowego nie
    wszystkie bedą siedzialy cicho jedne przezywaja lot spokojnie drugie
    placza bo sie boją , moze te osoby ktore nie mają dzieci powinny
    leciec w osobnym pomieszczeiu najlepiej w bagazowym a nie dzieci
    gdzie indziej , ciekawe jakie wy byliscie rozdarte " bachory " jak
    byliscie mali.....
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 28.06.08, 20:36
    Jestem matka prawie dorosłych blixniaków. Sporo podróżowalismy po
    świecie - gdy mieli 3 lata po raz pierwszy do Stanów. Bywało, że
    leciałam z nimi sama, ale ZAWSZE stawałam na głowie, zeby nie byli
    uciążliwi dla innych pasażerów i nie dali w kość załodze.
    Zawsze miałam torbę z atrakcjami ( bajki na magnetofonie - innych
    mozliwości nie było), książeczki do rysowania 9 choc obaj nie byli
    fanami rysowania), nowe zabawki, książeczki, lego, układanki i sto
    innych rzeczy. Moje dzieci, moja sprawa.Do ubikacji chodzilismy we
    trójkę ( raz w czasie długiego lotu poprosiłam stewardesse, aby w
    wolnej chwili została z dziecmi, bo ja musze wejść do wc. Jak się
    chce to mozna. Pasażerów siedzących z przodu z góry przprosiłam,
    gdyby synowie przeszkadzali i poprosiłam, aby zwrócili uwagę, gdy
    którys będzie kopał w siedzenie ( mogłam nie zauwazyć).
    Czy mam dealne dzieci?Nie! W domu były szaleństwa, ale w miejscach
    publiczych od małego kładłam im do głowy, że nie sa sami, że ich
    wolność kończy się tam, gdzie zaczyna innych. I oże dlatego nigdy
    nie miałam problemów w podrózy.
    A bachory w samolocie potrafią zatruc podróż.
  • Gość: nati IP: 91.192.144.* 30.06.08, 23:29
    Osoby, które wyrażają się o dzieciach słowem "bachor" już same
    pokazują innym swój wysoki poziom inteligencji. Ja akurat niedawno
    leciałam z 11 miesięczką córką i uwierzcie, że było z nią mniej
    problemów niż z niejednym dorosłym bachorem w samolocie. Grzecznie
    siedziała, bawiła się a potem zasnęła, nawet minuty nie płakałal.
    Za to dorośli mieli od razu po starcie tysiąc problemów, non stop
    chodzenie do toalety (przeważnie te same osoby), otwieranie luków
    bagażowych, jakby nie wiadomo co tam były za skarby schowane i
    potrzebne 500 razy w ciągu 2,5 godz. lotu. Nie wspomnę już o
    zachowaniu ludzi dorosłych przy odprawie bagażowej. Tragedia. Jedni
    to powinni w ogóle sobie odpuścić zatruwanie innym życia w drodze na
    wakacje.
  • kkk_k 02.07.08, 11:04
    Ja do tej pory latałam z 9-cioletnią córka i nie było problemów, teraz pierwszy
    raz będę leciała z 7-mio miesięcznym synkiem i niestety nie umiem nikomu
    zagwarantować że nie będzie płakał itp. nie uważam tez by był to powód by
    nazywać go "bachorem' szkoda że jest tak dużo ludzi egoistycznych, myślących o
    własnej wygodzie w trakcie lotu.
    Szkoda że te dzieci, które w przyszłości bedą pracowały na wasze emerytury tak
    bardzo Wam teraz przeszkadzają, swoją drogą w tak prorodzinnym państwie jak
    polska matka z dzieckiem powinna siedzieć w domu i się nie wychylać... w
    samolocie dziecko przeszkadza, a w miastach i polskich kurortach wypoczynkowych
    nie ma miejsc przystosowanych dla dzieci...

    --
    <A
    href="<a href="www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=2472969""
    target="_blank">www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=2472969"</a>
    target=_blank>Zobacz moje aukcje na allegro...</A>
  • Gość: mirco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.08, 11:19
    Puknij się w głowę: ja sam pracuję na swoją emeryturę i nic od twojego dzieciaka
    nie chcę.
    Czyli według ciebie dzieciak może wrzeszczeć w trakcie lotu, ja mam to
    cierpliwie znosić w odległości kilku metrów od niego, a to wszystko dlatego, że
    on będzie mnie potem utrzymywał???
    Faktycznie niektórym mamusiom mleko uderzyło do mózgu.
  • Gość: luiza IP: 217.98.12.* 05.01.09, 18:52
    i bardzo dobrze ze nie ma. czlowiek marzy o spokojnym urlopie a tu
    juz w samolocie glowa mu peka od ryku, potem nie daj co w pokoju
    obok rodzinka z dzieciakiem wyjacem non stop i caly urlop do dupy.
    powinny byc oddzielne hotele dla rodzin z dziecmi!!
    ja zawsze taki wybieram :)
  • agawa48 05.01.09, 19:37
    Szkoda że te dzieci, które w przyszłości bedą pracowały na wasze emerytury tak
    > bardzo Wam teraz przeszkadzają, swoją drogą w tak prorodzinnym państwie jak
    > polska matka z dzieckiem powinna siedzieć w domu i się nie wychylać..

    Hmmm, zawsze myślałam, że sama pracuję na swoją emeryturę, ale może się mylę
  • alexxx 24.01.09, 22:20
    ja tam zawsze zostawiam bachora w domu. Zamykam chalupe na klucz i
    sypie sucha karme na dwa tygodnie. Jak urlop to urlop. MA byc spokoj
    i cisza zarowno w samolocie jak i na letnisku:)

    PS. Ostatni obrzygany samolot ogladany przeze mnie w grudniu z
    bliska przez 12 godzin lotu byl "autorstwa" calkiem doroslych
    pasazerow, korzy jakos nie wytrzymali cisnienia wakacyjnego
    pomieszanego z alkoholowymi hitami skyshopu:) . Lot byl mily i
    przyjemny, dzieci jakos sobie radzily czego o doroslych powiedziec
    nie moge.

    ale macie racje - dzieci to zaraza, a zaraze trzeba tepic:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.