Tzn. mimo wrodzonego leku wysokosci (nogi mi sie trzesa w czasie chodzenia po
gorach np.) i odziedziczonego po ojcu leku przed samolotami, windami itp (tata
zjechal cala Europe autem, do samolotu nigdy nie wsiadl, odmowil np wjazdu na
wieze Eiffla i wejscia do kolejki linowej...), a przez cale zycie tem lek mi
wmawial...
Do tej pory odwozac mnie na lotniska omawia wszystkie zagrozenia zwiazane z
ruchem lotniczym...
A ja juz dobijam do 20 lotu, bylam lecialam miedzy innymi z Madrytu do Santiago
(14 godzin) i z Montevideo do Madrytu (18 :-)
Teraz jestem w wiecznej delegacji i tez latam :-)
I nadal mowie paciorek przy kazdym starcie... Choc juz nie mdleje na bramce
odpraw;-)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.