Mam czasem problemy z kontrolą lęku -winda, tłum, metro i samolot wlasnie to
moje zmory. Mimo że nie znoszę latać, jestem zmuszona korzystać z tego środka
transportu dość często. Zeby nie panikowac, przed wejsciem do samolotu zarzucam
tabletki uspakajajace (najczesciej cos delikatnego), przy starcie zakladam
miekkie okularki (jak do spania), wtulam sie w fotel i po prostu probuje nie
myslec o tym ze lece, powtarzam sobie ze za 2 h wysiade i ze to prawie tak
jakbym jechala autobusem. Siadam zawsze w przejsciu. Zauwazylam ,ze
lepiej "znosze" lot, gdy niebo jest zachmurzone i nie widac ziemi- latwiej mi
wtedy uniknać mysli o tym ,ze wisze 10 tys m nad nia- oraz ze lepiej sie czuje,
gdy samolot jest duzy. Pomaga mi tez jedzenie a raczej caly obrządek z tym
związany (mysle ze nie bez powodu każe sie pasazerom smarowac krakersy, klasc
na nie serek etc, zamiast serwowac gotowe kanapki. Biore ze sobą zawsze cos
slodkiego (np jakies czekoladki, ktore przydadaja sei nie tylko na ukojenie
nerwow, ale tez przy ladowaniu - zmianach cisnienia) i cos do czytania, choc na
ogol z nerwow trudno jest mi sie koncentrować.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.