Dodaj do ulubionych

strach przed lataniem..

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 18:34
Witam, samolotem juz latalam 6 razy, W sierpniu lece na Rodos, sa to
wczasy "prezent" jesli tak mozna nazwac, wiec nie wypada
odmowic.......problemw tym ze ja po prostu na sama mysl o lataniu placze, lzy
same mi leca po policzkach, co dopiero jest jak wsiadam do samolotu.....caly
lot sie trzese, placze ipt. Probowalam kilka razy przed lotem znieczulic sie
alkoholem ale w samolotcie od razu trzezwieje...macie jakies sposoby? :(((
Edytor zaawansowany
  • iberia.pl 27.07.07, 21:41
    moze zapytaj lekarza o jakies leki uspokajajace?
    --
    www.fauna.rsl.pl/
    www.parkujesz-zdrapujesz.org/
    Moje rzekome miejsca pracy:Triada,Wizzair, Iberia Motor Company,Iberia
    Airlines,Google,Autocentrum,UM Katowice <MEGAROTFL>
  • Gość: Myslowitz IP: 62.87.184.* 31.08.07, 10:48
    Wstyd przed mówieniem sobie "nie wiem".
    Ogromna siła wyobrażeń,
    To nie przypadek, że jesteśmy razem.

    Już teraz wiem... :D
  • kretynofil 31.08.07, 12:32
    Kiedys strzelil mi do glowy taki kretynski pomysl, zeby zaraz po
    wyladowaniu i zaparkowaniu przy kolnierzu (zanim jeszcze ludzie
    zaczna wstawac) zerwac sie z fotela, biegac i skakac i zaczac
    wrzeszczec "jezu chryste, zaraz wszyscy umrzemy". Ciekawe co by bylo?

    Jak sadzicie - probowac?

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: Majka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.08, 19:53
    na pewno przyjemniejszy niz ten ktory przydarzyl sie moim znajomym - podczas
    lotu pojawily sie "male" turbulencje, mlody koles,lecacy z dziewczyna zaczal
    dosc niedelikatnie dawac upost swoim emocjom, stwierdzajac m.in. "mowilem ci,
    ze nie mamy leciec tym samolotem, wszyscy umrzemy" itd... nawet stewardessy nie
    mogly go uspokoic...wiec jesli nie ma takiej potrzeby, po co narazac sie nie
    smiesznosc...
  • wik_i_w 06.07.15, 17:38
    Mam to samo. Lecialam juz 5 razy i za kazdym razem na sama mysl o kolejnym locie mnie mdli i oblewa zimny pot. Mi osobiscie pomogly ziolowe leki uspokajajace. Sprawiły, że balam sie mniej i ze jakos przezylam lot.
  • Gość: jahuu IP: *.icpnet.pl 10.08.07, 21:59
    Miałem ostatnio podobny problem, kiedyś nie miałem problemów z
    lataniem ale ostatnio odczuwam coraz większy irracjonalny strach.
    Moja lekarka przepisała mi xanax i nawet mi się podobało
  • kretynofil 31.08.07, 08:36
    Po pierwsze nie bierz xanaxu - gdyby wyprodukowali go kolumbijczycy,
    a nie firma farmaceutyczna, bylby zakazany, bo to paskudny, szybko
    uzalezniajacy narkotyk (mialem przyklad uzaleznienia w rodzinie i
    naprawde, niczym sie to nie rozni od heroiny).

    Po drugie - z lataniem to rzeczywiscie paskudna sprawa, latam
    srednio dwa razy w tygodniu, i czasami jest tak ze czuje sie
    swietnie, a czasami jak sie wystrasze, to boje sie panicznie przez
    caly lot. Ostatio mialem taka przygode, ze samolot, ktorym lecialem
    z brukseli do warszawy sie zepsul i musielismy wracac do brukseli
    (bo do warszawy bysmy nie dolecieli) zeby zmienic maszyne.
    Straszliwie sie strachu najadlem, musialem sie zmuszac, zeby wejsc i
    poleciec jeszcze raz... Mam nadzieje ze to minie, bo bylo naprawde
    nieprzyjemnie. Inna sprawa, ze to milo, ze pilot nie chcial
    ryzykowac - oni chyba naprawde wiedza co robia...

    Generalnie, moja rada jest taka: jesli zaczniesz sie bac, to staraj
    sie odwrocic mysli, patrzec gdzie indziej, zaslonic okno (jesli kolo
    niego siedzisz) i nie pij akoholu! Wzmaga reakcje emocjonalne i duzo
    bardziej meczy!

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: Ada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 21:38
    Nie chrzań, że xanax to narkotyk jak heroina, brałam ten lek przez
    parę miesięcy i jakoś nic mi się nie stało. Uzależnia to fakt, ale
    gdy bierzesz go długo, nie od czasu do czasu podczas lotu. I please
    nie pleć takich bzdur, bo ktoś Ci coś powiedział, a już najlepiej
    jak zapytasz lekarza.
  • Gość: @ IP: *.gdynia.mm.pl 15.06.08, 12:40
    jahuu napisał(a):

    > Miałem ostatnio podobny problem, kiedyś nie miałem problemów z
    > lataniem ale ostatnio odczuwam coraz większy irracjonalny strach.
    > Moja lekarka przepisała mi xanax i nawet mi się podobało

    Twojej lekarce powinni odebrac peawo do praktyki medycyny za przepisywanie środków takich jak XANAX.

    XANAX to lek psychotropowy (stosowany na panic disorder) który może doprowadzic do popełnienia samobójstwa!

    Takie leki robią pieniądze dla firm farmaceutycznych, przez mechanizm otepiania nieswiadomych pacjetów.

    Natomiast powinna ci poradzic abys żuła imbir podczas lotu.
  • lenka_style 14.08.07, 15:21
    miałam dokładnie jak moja przedmówczyni
    ograniczyłam się do lampki wina, mi akurat pomogło
    z tego co pamiętam, to stewardessy podawały szczególnie przerażonym
    pasażerom jakieś środki uspokajające, ale to było kilka lat temu i
    nie na tanich liniach (wtedy ich jeszcze nie było), więc nie wiem,
    czy teraz też tak jest :-(
  • nika6 15.08.07, 14:43
    ja mam to samo...:( lecę na początku września na Rodos i już od
    jakiegoś czasu nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, raz mi się
    nawet śniła katastrofa lotnicza.. Każdy kolejny lot to większy
    strach i stres. Najbardziej się boję startu, to jest coś co mnie
    autentycznie przeraża (wiem że wiele osób najbardziej lubi start), w
    trakcie lotu jestem spięta i ile bym nie leciała to nie jestem w
    stanie się zrelaksować i myśleć o czymś innym... nie potrafię skupić
    się nawet na czytaniu, bo nasłuchuję czy przypadkiem nic się nie
    dzieje. Najcudowniejszy moment, to kiedy samolot wyląduje i wychodzę
    z niego - wtedy stres odpływa... Chciałabym żeby może ktoś mi
    racjonalnie, od strony techniczej i fachowo wytłumaczył moment
    startu, może to by mi pomogło. Wiem, że tysiące samolotów każdego
    dnia startuje, wiem że to najbezpieczniejszy środek transportu
    ale... nie umiem pozbyć się lęku...
  • Gość: marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 16:25
    Jakbym czytała o sobie, zachowuję się dokładnie tak samo. Sen o katastrofie co
    drugi dzień. Nasłuchuję, obserwuję (również stewardessy czy są spokojne;) i
    wącham (czy przypadkiem jakąś spaleniezną nie śmierdzi;). Paranoja. Nie ważne
    ile nad sobą pracuję i tak jak podjeżdżamy na Okęcie wpadam w paniko-histerię...
    A wyjazd na wakacje już niedługo:) i to wizzem, który ma raczej średnie opinie
  • Gość: Ala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 17:32
    A ja się nie boję... Współczuję tym, którzy czują strach w
    samolocie, dla mnie lot to relaksująca podróż w przestworzach.
  • nika6 15.08.07, 19:46
    wąchanie nie przyszło mi jeszcze do głowy ale przy najbliższej
    okazji pewnie też zwrócę na to uwagę ;))) załogę też obserwuję,
    czuję się niepewnie w toalecie :) ale zawsze najbardziej przeraża
    mnie start, mam wrażenie że przy nabieraniu prędkości coś się stanie
    na pasie a później przy wznoszeniu panikuję, trzęsę się ze strachu,
    bo się boję że nagle się zatrzymają silniki i runiemy na ziemię...
    wszystkiego dobrego Ci życzę, moja koleżanka lata wizzem i sobie
    chwali (a też się boi latać). ja lecę centralwings...
  • Gość: marta IP: *.tvk.torun.pl 16.08.07, 12:30
    Dokładnie:) start jest najgorszy! mam te same obawy co Ty. Również życzę
    spokojnej i bezpiecznej podróży, no i cudownych greckich wakacji:) ps ja również
    Grecja, tylko że Korfu
  • Gość: d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 01:46
    Szczerze Wam współczuję, bo ja mam dokładnie odwrotnie - po prostu
    uwielbiam latać, a najbardziej właśnie starty, lądowania, przelot
    przez chmury i turbulencje - wszyscy jęczą, a mnie się morda śmieje.
    Nie żartuję. Rollercoastery, wyrzutnie i inne tego typu cuda też.
  • Gość: Miki IP: *.123.156.178.dyn.user.ono.com 31.08.07, 01:25
    Wrazenie przy starcie jest podobne do odczucia na diabelskim mlynie gdy koszyk z
    toba przesuwa sie od godziny 6 na 9. Jednoczesny ruch do przodu i do gory. Potem
    jest juz spoko...
  • dan3iger 31.08.07, 09:54
    > Chciałabym żeby może ktoś mi racjonalnie,
    > od strony techniczej i fachowo wytłumaczył moment
    > startu, może to by mi pomogło.

    Start to najprostsza z możliwych rzeczy. Flaps, czyli klapy zwiększające
    powierzchnię skrzydeł są opuszczone (wysunięte). Powoduje to znaczne zwiększenie
    siły nośnej oraz opór skrzydła co pozwala na lot z niskimi prędkościami.
    pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Undercarriage.b747.arp.jpg
    Samolot stoi gotowy na końcu pasa, wieża zezwala na start, pilot otwiera
    przepustnicę do ok 20% co powoduje że samolot zaczyna powoli jechać. Po
    ustabilizowaniu toru jazdy pilot otwiera przepustnicę do 100% co powoduje
    znaczne przyspieszenie samolotu, dające wrażenie wciskania w fotel i powoduje
    oczywiście hałas. Samolot coraz szybciej jedzie po pasie, przy pewnej prędkości
    powietrznej czyli w stosunku do powietrza nie do ziemi (stałej dla danej typu
    samolotu) pilot czuje że już samolot bardziej leci niż jedzie, że już nie trzyma
    się pasa i odciąga wolant do siebie co powoduje że nos samolotu idzie w górę a
    dzięki wysuniętym klapom - szybkie wznoszenie się. Pilot następnie ustala
    kierunek lotu (chyba że przypadkiem lecicie na przedłużenie pasa startowego) i
    wciąż się wznosi ale już nie tak szybko nabierając prędkości. To pozwala mu na
    schowanie klap i kontynuowanie lotu z większą prędkością. Sam lot jest banalnie
    prosty wspomagany całą masą elektroniki (autopilot dzięki któremu pilot ląduje
    potem wypoczęty i nieznużony, GPS, transpondery SQUAWK, kontrola powietrzna,
    radiolatarnie). Przy lądowaniu system ILS oraz kontrola wieży pozwala na
    precyzyjną nawigację. Przy podejściu do lądowania samolot znów otwiera klapy,
    dzięki czemu zmniejsza prędkość i powoli siada na początku pasa, jak już siądzie
    musi gwałtownie wytracić prędkość hamulcami aerodynamicznymi, czasem włączając
    ciąg wsteczny.
    Radzę Ci podczas lotu obserwować skrzydła, będziesz miała więcej wyobrażenia co
    się dzieje wokół ciebie i da Ci większą "kontrolę" sytuacji. Wypadki lotnicze do
    niesamowita rzadkość. Latanie jest 100x bezpieczniejsze od jazdy miejskim
    autobusem czy tramwajem.
  • Gość: RogaliK IP: *.rad.vectranet.pl 31.08.07, 10:56
    Otóż tutaj błąd. Pilot nie czuje że samolot bardziej leci niż jedzie tylko pilot
    ma przed startem wyliczone V1, V2, VR czyli prędkości.
    Jeśli coś się stanie na pasie to jeśli prędkość jest mniejsza od prędkości V1 to
    pilot musi zatrzymać samolot zaś gdy jest większa to pilot ma startować nawet z
    zepsutym [czymś, np. silnikiem].
    Poza tym podczas lądowania kiedy już jesteś na ziemi i słyszysz jakby samolot
    znowu startował nie bój się, to tylko reverse czyli tak jak powiedział dan3iger
    hamulec. Tzn. samolot leci bo ma silniki i te silniki napędzają go. To przy
    lądowaniu ten ciąg silników się odwraca i tak jakby ktoś pchał samolot od przodu
    :P. Klapy przy lądowaniu opuszcza się maksymalnie i samolot wygląda wtedy dość
    śmiesznie :)
  • nika6 31.08.07, 11:40
    bardzo Wam dziękuję za wyjasnienia. od wczoraj siedzę w internecie i
    czytanie takich wypowiedzi bardzo mi pomogło. poza tym przeszłam
    przez ten kurs - www.fearofflyinghelp.com/ i jakoś się
    uspokoiłam... wprawdzie nie wiem jak się będę czuła pojutrze w
    samolocie przed startem ale przynajmniej łudzę się że nie ma
    możliwości żeby samolot przy starcie nagle stracił moc lub żeby
    silniki jednocześnie nagle się zepsuły a samolot runął na ziemię...
    wprawdzie dziś czytałam że boeingi 737 mają problemy z silnikami (a
    lecę centralwings) ale wolę o tym nie myśleć. generalnie czym więcej
    latam, tym bardziej się boję, ale dziwne w tym moim strachu jest to,
    że prawie zupełnie niestresujący i najwspanialszy lot (pomimo
    turbulencji) był nocny lot przez Atlantyk boeingiem 747 linii virgin
    atlantic. wielki samolot, długi lot a mi się pierwszy raz w życiu
    podobało - aż żal było lądować! ;)
    jedno mnie tylko zastanawia - jak pilot może nagle odkryć awarię
    przy starcie skoro samolot jest tyle razy sprawdzany przed lotem?
  • kretynofil 31.08.07, 12:16
    Nie obawiaj sie 737 - to wspaniala maszyna, doskonale sprawdzona
    przez lata eksploatacji. Moj kolega mial awarie jednego z silnikow
    na trasie z edynburga do frankfurtu i dolecial caly i zdrowy. Spoko
    loko!

    Z moich obserwacji to jest najprzyjemniejszy samolot do latania;
    Airbusami (tymi z klasy 737, czyli chyba 320, te wieksze
    transatlantyckie sa fajne) trzesie, Embraery (te malutkie)
    przyprawiaja o bol glowy ze wzgledu na poziom halasu, a Avro w ogole
    sa straszne - rzuca nimi, halasuja nieprzyjemnie w trakcie lotu
    (Brussels Airlines w swoim magazynie poswieca zawsze strone na
    wytlumaczenie tych halasow :) ), startuja jakby mialy spasc itd.

    A ze cos moze zostac niewykryte - zdarza sie, ale czasy, kiedy nie
    bylo skutecznych procedur awaryjnych to odlegla przeszlosc. Mozesz
    sobie poczytac o kilku spektakularnych katastrofach - to Cie
    naprawde uspokoi:
    - Katastrofa w lasku kabackim w wawie, to brak systemow zapasowych
    do kontroli sterownosci (dzisiaj sa juz w kazdym samolocie),
    niemoznosc zrzucenia paliwa od razu (dzisiaj kazdy samolot to moze),
    brak czujnikow ognia (tez sa montowane), kiepska jakosc silnikow
    (dzisiaj sa duzo lepsze), itd.
    - Katastrofa bodajze nad Szwajcaria (ta, w ktorej zginela wycieczka
    rosyjskich dzieci) to jednoczesnie: choroba kontrolera, awaria
    glownego radaru, blad systemu unikania kolizji, kiepska komunikacja
    z pilotami, i kilka innych, rownie nieprawdopodobnych czynnikow,
    ktore zdarzaja sie raz na 1000 lat. Naprawde trzeba miec pecha, zeby
    cos takiego sie stalo,
    - Ostatnia katastrofa w Japonii - pozar samolotu i nie ma ofiar, bo
    sily ratownicze tez sa coraz lepiej wyszkolone i wyposazone.

    Inna sprawa, ze ja sobie to powtarzam, a latac tez sie czasem boje...

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • dan3iger 31.08.07, 19:31
    > Otóż tutaj błąd.

    Nie błąd tylko uproszczenie. Opowiadanie o V1 i V2 nie ma kompletnie sensu
    laikowi która chce dowiedzieć się bardzo ogólnie "co się dzieje z samolotem przy
    starcie", nie omówiłem setek rzeczy co nie znaczy że popełniłem błąd.
  • Gość: t IP: *.grupanoma.pl 16.06.08, 11:43
    to może jeszcze ja dopiszą jak bezpieczny jest start i że nic się
    nie powinno się stać. Jak wiesz co się akurat dzieje to łątwiej to
    zaakceptować. Wieć postaram się opisać co się dzieje za zamkniętymi
    drzwiami kabiny. Zamin jeszcze wsiądziesz do samolotu to tam już
    dzieje się ogromna ilość czynności. Piloci wprowadzają do FMC (taki
    komputer samolotowy) aktualną wagę samolotu, klapy na jakich
    zamierza startować, kierunek i prędkość wiatru. Samolot
    automatycznie wylicza prędkości V1 po przekroczeniu której nie można
    przerwać startu, VR (rotate) przy której pilot lecący ciągnie volant
    na siebie aby ustawić kąd natarcia na 12,5 stopnia oraz V2
    początkową bezpieczną prędkość wnoszenia. Pamiętaj, że w kabinie
    jest dwóch pilotów, pilot lecący i pilot nie lecący którego zadaniem
    jest kontrola wskażników pokładowych i informowanie pilota lecącego
    o aktualnych danych aby tamten mógł się skoncentrować tylko na
    leceniu samolotem. Dobra przejdźmy do samego startu. Samolot ustawił
    na pasie w jego osi. Samolot jest w trybie TO (takeoff) przełączniki
    silników ustawione w CONT, klapy wypuszczone, chamulce ustawione w
    RTO (rejected tekeoff). Zgoda na start "lot 223L clear to take off,
    fly runway hedding climb 10000 feet, report passing 4000
    feet". "clear to take off, we will report passing 4000 lot 223L". I
    teraz zaczyna się dziać. PL (pilot lecący) PNL (pilot nie lecący).
    PL ustawia przepustnice na około 40%, PNL potwierdza równe
    rozkręcenie się silników do tej mocy. Samolot rusza po pasie,
    większość ludzi wbija paznokcie w oparcia foteli :) wtedy PL wciska
    przycisk przycisk TO/GO i manetka przepustnicy automatycznie jedzie
    do wartości ciągu wyliczonej przez FMC. Zaczyna się ostra jazda,
    ludzie wstrzymują odddech, da się odczuć moc silników. samolot cały
    czas przyspiesza PNL informuje "80 KNOTS" po przekroczeniu tej
    prędkości jeści coś bedzie nie tak i PL zdejmie ciąg samolot sam
    zacznie hamować wszystkim co ma dostępne :) ale nic się nie dzieje i
    samolot pędzi już po pasie 120 KNOTS, PNL informuje "V1" to jest
    kluczowy moment ręka PL wędruje z przepustnicy na volant. Nie można
    już przerwać startu, sekunde dwie później PNL informuje "rotate" PL
    ściąga wolant na siebie i samolot odrywa się od pasa pędząc około
    150 KNOTS. po starcie obaj piloci potwiedzają, że samolot się
    wznoci, pada komenda "positiv rate off climb" i podwozie zostaje
    wsunięte przez PNL, bo PL jest skoncentrowany na pilotowaniu. po
    przektoczeniu 800feet wysokosci włącza się autopilot i wybierany
    jest tryb VNAV, samolot przechodzi z trybu TO ta tryb CLB (climb)
    dla siedzących w nim ludzi da się to odczuć spadkiem przyspieszenie.
    Taki mało miły moment bo wydaje się ze zaczynamy spadać na plecy. po
    chwili jak samolot zaczyna się rozpędzać do prędkości przelotowej
    około 800 km/h zwijane sa klapy. potem włączany jest tryb LNAV i
    samolot pochyla się w na skrzydło i robi zakręt na kurs zapisany w
    FMC. to tyle. Nie ma tu miejsca na pomyłki. Wszystkie te czynności i
    procedury są ćwiczone w symulatorach. A najczęściej utrata mocy
    jednego z silników zaraz po przekroczeniu "V1" kiedy to PL musi
    poderwać maszynę z pasa. Ci poloci wiedzą dokładnie co robić. Oni
    nie myślą tylko działają wtedy jak automaty, a ten automatyzm mają
    zakodowany godzinami spędzonymi w symulatorach. Nie ma się co bać,
    trzeba latać.
  • mikelondon 27.03.08, 13:54
    Odradzam ogladanie skrzydel w trakcie lotu - zwlaszcza w strefie
    gdzie wystepuja turbulencje. Osoba ktora niezbyt pewnie czuje sie w
    samolocie w normalnych warunkach moze dostac ataku paniki kiedy
    zobaczy ze skrzydla calkiem pokaznie sie uginaja. I na nic
    tlumaczenie, ze to normalne, ze tak trzeba i ze wytrzymuja one
    znacznie wieksze obciazenia.
    Dla osob, ktore obawiaja sie latania - proponuje poczytac cos na
    temat tego jak skomplikowany jest proces budowy nowego samolotu -
    tam nie ma nic przypadkowego i kazdy element samolotu jest
    sprawdzany pod katem wytrzymalosci. To naprawde uspokaja - wiesz ze
    zanim ktos Ci sprzedal bilety, ten projekt byl wszechstronnie
    maltretowany w wytworni lotniczej. Gotowe elementy (skrzydla,
    silniki itp) byly testowane az do zniszczenia. Tylko po to zeby byc
    pewnym ze wytrzymaja obciazenia duuuzo wieksze niz te wystepujace w
    normalnym locie. Tak wiec - glowa do gory. Nie jest tak zle. A co do
    lotu - postaraj sie pomyslec o tym ze jestes w duzym autobusie (moze
    to przychodzi z czasem, ale po ilus tam lotach tak wlasnie podchodze
    do samolotu pasazerskiego). To ze porusza sie szybciej - to juz
    pikus :) Zaastanow sie jaka meke bys przezywala w prawdziwym
    autobusie - przejazd przez gory jest bardziej niebezpieczny niz lot
    samolotem. Serpentyny, przepascie itp. Poza tym w powietrzu raczej
    nie zdaza sie uderzenie w nadjezdzajacy z przeciwka TIR, ktorego
    kierowca zasnal bo spedzil za kolkiem kilkanascie godzin :)
    A co do samego lotu - ostatnio tak sie zlozylo ze latam duuuzo
    czesciej i musze przyznac sie ze wstydem, ze zaraz po starcie (ktory
    uwielbiam)zasypiam jak niemowle :) Budzi mnie dopiero lupniecie
    kolami o pas startowy przy ladowaniu :)

    Swoja droga - najlepszy "odwet" na moher-babciach psioczacych na
    mlodych w samolocie jest wlasnie zwrocenie ich uwagi na to jak
    skrzydla sie uginaja. Probowalem - dziala. Babcie sa momentalnie tak
    zajete rozancem, ze nie maja checi na psioczenie. Co wspolpasazerom
    i im zamym wychodzi na zdrowie :) Zbawienie pewne - od madrosci z
    Torunia do zbawienia duszy :P
    --
    And Saint Attila raised the hand grenade up on high, saying,
    'O Lord, bless this Thy hand grenade that, with it, Thou mayest blow
    Thine enemies to tiny bits in Thy mercy.'
    And the Lord did grin, and the people did feast upon the lambs and
    sloths and carp and anchovies and orangutans and breakfast cereals
    and fruit bats and large chu-
  • Gość: michal IP: 62.87.131.* 08.07.10, 12:46
    Ja wam powiem że strach mam co roku większy. I mimo że coraz więcej czytam
    szczegółowo o samolotach to im więcej wiem, właśnie jak skmplikowany jest proces
    budowy to jestem świadomy, ile rzeczy moze się zepsuć, ile osób mogło coś
    spaprać podczas remontu itp.
  • mmarysienka 20.06.15, 13:02
    mam dokładnie tak samo, latam do 86 roku. Kilka lat temu z nie do końca wyjaśnionych przyczyn (urodzenie dziecka? silny stres przed lotem?) dostałam ataku paniki. Łzy ciekly mi po policzkach a każda minuta była godziną, słyszałam rózne dźwieki, widziałam nawet dym!Od tego czasu leciałam 4 razy, 2 po alkoholu- niestey przedawkowałam ze stresu i 2 razy na afobamie- było znośnie ale niebezstresowo :( teraz czeka mnie kolejny lot za tydzień i to z 2 dzieci- steeesss
  • Gość: magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 09:39
    Mam podobnie. Wcześniej nie bałam się latać, ale im więcej podróżuję samolotami
    tym bardziej zaczynam się bać.Każdy kolejny lot to trauma. Też nasłuchuję i
    obserwuję personel. W samolotach nie jest mi niedobrze, ale od jakiegoś czasu
    aplikuje sobie środki na chorobę lokomocyjną, które powodują lekką senność,
    dzięki temu zasypiam i jakoś udaje mi się przetrwać.
  • magdap7 31.08.07, 00:37
    Tak samo ja. Za trzecim lotem bałam się bardziej niż za pierwszym.
    Śledziłam wszystko, co dzieje się w samolocie. Śledziłam każdy
    manewr przy lądowaniu. Miny stewardess. Zalewanie się pewną dawką
    piwa przyniosło jedynie większe ciśnienie w głowie a nie luzik.

    Ale będę latać. Traktuję to jako misję.
  • Gość: Vicki IP: *.uznam.net.pl 28.08.07, 15:28
    Łączę się z Wami w lęku. Mam niestety to samo. Do tego stopnia, że
    parę lat temu zepsułam sobie wakacje. Przez cały czas myślalam o
    locie powrotnym. W tym roku poszłam do lekarza i dostałam lek
    Afobam. Bylo OK. Polecam
  • Gość: Nika IP: *.jmdi.pl 28.08.07, 22:37
    dzięki, jutro pójdę do lekarza po receptę. lecę w niedzielę i już
    nie daję rady ze strachu przed startem... panikuję strasznie, nie
    jestem w stanie myśleć o niczym innym, normalnie funkcjonować,
    odczuwam wielki lęk...
  • Gość: A IP: *.dynamic.mnet-online.de 30.08.07, 19:27
    Hm, a ja myślałam, że też się boję lotów, ale jak tak czytam o
    Waszych odczuciach to chyba jednak się nie boję, bo jedyne co
    odczuwam to ulgę jak już samolot wyląduje, ale podczas startu czy
    lotu się nie stresuję. Poza tym bardziej się boję lądowania niż
    startu, bo statystycznie z tych dwóch manewrów większe zagrożenie
    występuje podczas lądowania.
    W tym roku latanie mam już za sobą, w drodze powrotnej prawie cały
    czas z lekkimi turbulencjami, ale nic poważnego.

    Pozdrawiam i życzę spokojnych lotów i jeszcze spokojniejszych wakacji

    A.
  • Gość: IKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 20:42
    A ja mam klaustrofobię i to jest koszmar.
  • Gość: marta IP: *.aster.pl 30.08.07, 19:33
    Przeczytajcie te strone:
    www.fearofflyinghelp.com/
    Tu sie zaczyna kurs z informacjami (jest za darmo, nic nie trzeba kupowac):
    www.fearofflyinghelp.com/#enroll
    Troche uwaznie trzeba klikac w te kolejne czesci, ale kapitan samolotu wyjasnia
    tam bardzo dokladnie, co jak dziala i skad sie co bierze (rozne dzwieki itp). Sa
    np filmiki, co sie dzieje podczas startu itp. Bardzo ciekawa rzecz. Ja tez nie
    lubie latac, ale to mi pomoglo.
  • Gość: Julian Szczeroźębł IP: *.swipnet.se 30.08.07, 20:23
    Też odczuwam strach przed lataniem. Szczególnie przeraża mnie moment startu,
    zalewa mnie zimny pot, nasłuchuję wszelkich odgłosów i przyglądam się bacznie
    aparaturze pokładowej. Potem jest lepiej, wyrównuję lot, wchodzę na wysokość
    rejsową i jest w porządku aż do lądowania.
  • Gość: Ada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 21:48
    A cóż masz na myśli pisząc, że przyglądasz się aparaturze
    pokładowej???
  • Gość: samolocik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 21:07
    Sloneczko, latanie jest lepsze niz seks! jakbym mial srodki na sfinansowanie
    licencji to cale zycie spedzilbym za sterami :))) nie moge sie doczekac kiedy
    wsiade w samolot ponownie! sposob....traktuj to jak srodek lokomocji bo w aucie
    wcale nie jest bezpieczniej.
  • Gość: kika IP: *.chello.pl 30.08.07, 21:09
    Mam dokładnie to samo, im więcej latam tym gorzej, kiedyś się nie
    bałam a teraz to koszmar!!! lece tylko gdy musze - wyjazd służbowy
    itp.
    najbardziej mi żal wakacji w ciepłych krajach bo z nich rezygnuje, i
    jeżdże samochodem do Włoch.
  • Gość: ka2 IP: *.limes.com.pl 31.08.07, 07:56
    racjonalnie patrząc, to przecież najgorsze co można zrobić....
    ja właśnie dlatego nie jeżdżę do Chorwacji i Włoch...
    raz pojechałem - 18h podroży i oglądania rozwalonych samochodów na poboczach,
    koszmar jakiś.
    zamiast tego latam do Egiptu. Byle tylko nie siedzieć za kołkiem..
    statystyki nie oszukasz...
    najbardziej niebezpiecznym elementem podróży lotniczej jest dojazd samochodem na
    lotnisko. :)
  • Gość: M IP: *.adsl.inetia.pl 30.08.07, 21:56
    Szczeze wam wspolczuje. Moja praca wymaga odemnie ciaglych podrozy. Do latania
    przyzwyczailem sie tak, ze potrafie zasnac przed startem lub przespac ladowanie.
    Niemniej - wiem jak to jest miec fobie :(

    Moze poprawi wam nastroj informacja, ze statystycznie jest wieksza szansa
    smiertelnego wypadku w czasie drogi na lotnisko, niz w czasie lotu samolotem...

    Pozdrawiam,

  • magdap7 31.08.07, 00:33
    Ale to nie jest kwestia rozumienia statystyki. Ja też wiem, ze w
    samochodzie jets większe prawdopodobienstwo, ze się spłonie.

    Ale ja się boję, tak irracjonalnie samolotów a zwłaszcza ognia a nie
    zderzenia.

    Proszę się tak nie chwalić odwagą, tylko wczuc się w irracjonalne
    paranoiczne uczucia pewnych jednostek.
  • Gość: Prorok M IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.07, 22:05
    tam i z powrotem Warszawa-Kijow, najbardziej boje sie jak laduje, to
    uderzenie zawsze przyprawia mnie o mdlosci. brrr Juz chyba wole
    nocne kursy. Zawsze przy hamowaniu na pasie mam wizje ze te 6 ton
    paczek za mna urywa sie i mnie rozgniata w kabinie.
  • Gość: naprawdetrzezwy IP: *.axelspringer.pl 30.08.07, 22:34
    Normalni ludzie wyżej stawiają własne zdrowie nad cudze zachcianki.

    a. ofiarodawca nie wie, że boisz się latać: ergo nie jest z tobą w dobrych
    stosunkach - wypada brać od niego tak kosztowny prezent?


    b. ofiarodawca wie o twych problemach: ergo szkodzi ci świadomie
  • paulina.galli 30.08.07, 23:38
    Ja tez z tych "pirdków samolotowych"
    No może az tak nie histeryzuje ale na pewno odczuwam duzy stres :(
    Bardziej sie boje ladowania niz startu , ale najgorszy dla mnie jest chyba sam
    lot bo uczucie napiecia nie ustepuje .
    Tak jak w przypadku startu / ladowania choc strach i adrenalina jest duzo
    wieksza (taki kop:)) to jednak tlumacze sobie ze bedzie trwac chwilke, a w
    trakcie lotu choc "boje sie mniej " to trwa to 2-3-5 (czy wiecej) godzin i jest
    chyba bardziej meczace niz wieksze ale trwajace krotko stresowanie sie :/
    Tak naparwde staram sie nie myslec o zblizajacym sie locie (3 godzinnym :()i
    mowie sobie "pomysle o tym jutro" no ale przychodzi taki moment ze nie da rady
    tak :)(w momencie wsiadania juz na poklad a u mnie to wieczor i noc przed sie
    zaczyna) no i nie mozna sobie jak mantry powtarzac "pomysle kiedy indziej" :)
    Pic w samolocie nie moge zeby sie ubzdryngolic i nie odczuwac stresu -
    polaczenie alkoholu i cisnienia (i strachu) skutkuje u mnie momentalnym i
    trwajacym pare godzin potwornym bolem glowy (ale takim ze az niedobrze)
    lekow nie probowalam - nie chcialabym byc "zmulona" - moze cos doradzicie bo nie
    wiem czy trafie do kumatego lekarza (i czy w ogole sie wybiore )

    ps. lece - nomen omen 11 wrzesnia (o 7 rano - moze beda bardzo zaspana i nie
    bede kontaktowac?:)) - trzymajcie kciuki :)
  • magdap7 31.08.07, 00:15
    Boję się startów i lądowań. Każdy dźwięk w samolocie podczas lotu
    zwiększa moją czujnosć. Patrzę co parę minut na skrzydła i kąt
    nachylenia. Przy starcie , jeśli znowu pechowo siedzę na skrzydle,
    to sprawdzam, czy otwierają się lotki.
    Kiedy siedzę za pilotem, śledzę miny stewardess, czy są na ludzie,
    czy są w napięciu.
    Kiedy do kabiny pilotów wchodzą jacyś ludzie, dobrze się im
    przyglądam.
    Najbardziej boję się baków z paliwem, nie samego uderzenia w ziemię.

    Mimo to latam, bo myślę, że tyle samolotów lata i bardzo rzadko
    zdarza się upadek. Tak jak w wesołym miasteczku. Boję się, ale
    trzymam się ramki zabezpieczającej. I myślę, że wszystko będzie OK.

    Zalewam loty alkoholem umiarkowanie (1-2 wina lub piwa) Mało to
    działa, bo sam lot jest pełen adrenaliny. W domu przed TV wzięłoby
    mnie i jedno.

    Ale mimo wszystko przed każdym lotem przewija mi się zestaw pytań i
    sytuacji i zastanawiam sie w jakim jestem stanie sumienia.

    MagdaP
  • paulina.galli 31.08.07, 00:34
    Na skrzydla nie patrze bo zamykam oczy w trakcie startu i ladowania. :)
    Kazde najmniejsze drgniecie samolotu - mam ochote schowac sie pod fotel (ale za
    malo miejsca- klasa ekonomiczna :))

    ps. na stewardesy tez nie patrze bo sie boje :) a pzoatym jest takie pwoiedzonko
    ze w trakcie katastrofy stewardessy przestaja sie usmiechac 10 metrów nad ziemią :/
  • Gość: Miki IP: *.123.156.178.dyn.user.ono.com 31.08.07, 01:31
    Jeśli chodzi o oddziaływanie na pasażera to zdecydowanie najgorsze są wszelkie
    wytwory firmy McDonnell-Douglas np. seria MD8x. Podatne na turbulencje (samolot
    zazwyczaj przepada w dół, podczas gdy inne podbija w górę) a na dodatek nawet w
    czasie normalnego manewrowania można poczuc co to znaczy nieważkośc. Fuj...
  • Gość: Macho IP: *.123.156.178.dyn.user.ono.com 31.08.07, 01:18
    Tu jest odpowiedz na wszystkie mozliwe pytania zwiazane z lataniem...
  • Gość: Macho IP: *.123.156.178.dyn.user.ono.com 31.08.07, 01:19
    www.askcaptainlim.com/
    Kopalnia wiedzy o lataniu, zwlaszcza z punktu widzenia pasazera.
  • p.manczyk 31.08.07, 09:18
    Weź pod uwagę, że w danym momencie w powietrzu jest 200tyś. osób.
    Transport lotniczy należy naprawdę do najbezpieczniejszych na świecie!
    --
    www.eyeopener.pl
    Otwieramy ludziom oczy
    Forum Herbata
  • Gość: stu IP: *.centertel.pl 31.08.07, 09:40
    ja raz dostalem xanax, srodki na sen i porade lekarza zebym byl
    wczesniej na lotnisku i zeby cos wypic w barze. wracalem z nowego
    jorku 11 wrz. raczej mialem wracac, a lecialem kilka dni pozniej bo
    bylo zamkniete lotnisko. nigdy nie bierzcie xanaxu, to najbardziej
    uzalezniajacy lek. szczegolnie jesli lubicie miec kontrole nad soba.
    a z drugiej strony po co picie i branie lekow. jakby cos sie dzialo
    to wieksze szanse maja osoby kontrolujace swoje zachowanie. ale nie
    ma tego zlego. ze strachu zaczalem skakac ze spadochronem i zrobilem
    kurs szybowcowy, zeby przelamac lek. mi nie pomoglo. ciagle jestem
    przerazony latajac. takie zycie.
  • paska20 31.08.07, 09:50
    Witam Wszystkich!!!
    Leciałam samolotem już 6 razy ale jest to dla mnie istny koszmar!!!Całą podróż
    trzęsę się do tego stopnia że nie mogę się wody napić. W dodatku mój mąż mówi
    że już mu psychika przy mnie siada i przez moje zachowanie on też się zaczyna
    bać. Nie jestem w stanie się na niczym skupić a obserwowanie załogi to u mnie
    norma. Przez cały lot mam takie napięcie mięśni że nie jestem w stanie normalnie
    funkcjonować. NIENAWIDZĘ TEGO U SIEBIE. Na jakiś tydzień przed lotem cały czas
    nawiedza mnie sen że spadam!!!Pomóżcie mi. Co mam ze sobą zrobić?
  • esmeralda_pl 31.08.07, 14:26
    tacy pasażerowie są strasznie wkurzający - dla dobra siebie i innych
    przesiądź się na PKS
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 21:56
    Skoro raz dostałeś xanax to dlaczego generalizujesz, że uzależnia?
    Człowieku, ludzie są tym środkiem leczeni miesiącami, wtedy
    rzeczywiście uzależnia, ale nigdy gdy bierzesz go raz na jakiś czas.
    Wiem co piszę - leczyłam się nim.
  • Gość: tulipanna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.07, 09:49
    Spróbuj metody odcięcia. NIE MYŚł o katastrofach, o możliwości
    wypadku itd. Przypomnij sobie za to, że samochód ma wypadek co 8
    tysięcy kilometrów, a samolot jest najbezpieczniejszym środkeim
    transportu. Czy wsiadając do auta płaczesz i trzęsiesz się? Nie,
    prawda? Bo ODCIĘŁAS myśłi o wypadaku, o jego możliwości.
  • Gość: RogaliK IP: *.rad.vectranet.pl 31.08.07, 10:47
    Przecież nie ma sie czego bać! Bardzo interesuję się lotnictwem i lubie latać i
    wiem że samolot jest najbezpieczniejszym środkiem transportu!
    Oczywiście wypadki się zdarzają ale naprawdę bardzo rzadko. Obejrzyj statystyki!
    Katastrofa lotnicza zdarza się najrzadziej! I nie myśl że np. silniki zgasną.
    Jak silniki zgasną to samolot wchodzi w lot szybowcowy, a nie spada jak kamień!
    Poza tym silniki żeby zgasły muszą mieć jakiś powód do tego :P. Samolot może
    wylądować bez 1 silnika np. popatrz na szybowiec. Unosi się przez termikę ok ale
    lotem ślizgowym dotrze do lotniska oddalonego o sporo mil.
    Czy mamy jakieś sposoby? Weź jakąś ciekawą książkę, gumę.
    Poza tym większymi samolotami lata się bezpieczniej niż awionetkami.
  • Gość: ar IP: *.hparc.com 31.08.07, 11:02
    Jedna wazna rzecz - na wszelki wypadek wez zatyczki do uszy albo
    sluchawki i cos grajacego. Nie boje sie latac, ale raz zdarzylo mi
    sie wracac do domu po swietach z kilkoma rodzinami z malymi dziecmi
    (na wakacje tym samolotem co Ty tez pewnie beda lecialy cale
    rodziny). Byla dosc paskudna pogoda, turbulencje, ale bez zadnego
    ryzyka - wszytskie dzieciaki wpadly w panike wrzeszczac 'Mamo, nie
    uda sie!. Stworzyla sie tak przerazajaca atmosfera, ze wieksozsc
    pasazerow wbila sie w fotele ze strachem na twarzach - dziewczyna
    obok mnie chyba pierwszy raz leciala samolotem i byla az sina z
    przerazenia.
  • Gość: alka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 12:09
    a ja się nigdy nie boję....jedyna rzecz, przed którą odczuwam strach, to to, że
    nie zdążę, że pomylę bramki, że się zasiedzę i polecą beze mnie, że bagaż
    zgubią....ale to nie ma nic wspólnego z lataniem -z pociągiem mam to samo ;)

    Ale jest moim zdaniem niezły sposób: pomyśl, że to autobus rejsowy. To nie żart,
    wielu osobom to pomaga. Wygląda jak autobus, trzęsie jak w autobusie, ciasno jak
    w autobusie...no i nie odsłaniaj okien! :) miłych wakacji (ja lecę za 3 godziny!
    ;)))
  • Gość: iz306 IP: *.ipt.aol.com 31.08.07, 14:21
    Ja mam tak samo - jedyny strach to o lotnisko: zasiedze sie, poleca
    beze mnie, pomyle brmki etc. A latac uwielbiam, szczegolnie moment
    startu jest genialny:)
  • paulina.galli 01.09.07, 15:12
    alka - och... takie strachy - spoznie sie, pomyle samolot, zgubia mi bagaz - jak
    nabardziej tez sa atrakcjami ktore odczuwam w trakcie lotu :):):)
    Mam 2 w 1 :)
  • Gość: tchórz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.07, 12:42
    Witaj w klubie! Ja się nigdy nie zdobędę. Córkę odwiedzę w UK chyba autokarem.
  • esmeralda_pl 31.08.07, 14:28
    Latanie jest najfajnieszją rzeczą na świecie... Latam bardzo często,
    również na długie dystanse i już nie mogę doczekać się
    przyszłorocznej wyprawy do Australii...
  • Gość: johnny1967 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 15:10
    Spoko. W razie katastrofy śmierć jest prawie bezbolesna...
    Szybko i na pewno....
  • Gość: kiero IP: *.lei3.cable.ntl.com 31.08.07, 16:22
    a co takiego fajnego w lataniu???Najnudniejszy srodek lokomocji na
    swiecie!!!Nic niewidac,siedzi czlowiek i sie nudzi,jeszcze biznes
    klasa w liniach AZJATYCKICH I ARABSKICH(emiraty glownie)oferuje
    luxusy i jest fajnie,ale za jaka kase!!!Bo lot reszta to
    meczarnia,najgorzej w rayanerze ze wzgledu na najmniej miejsca na
    nogi-ale za ta cene to trzeba wybaczyc.Jechac pociagiem na fajnej
    trasie to przezycie,lub dobrym wozkiem z fajna laska u boku po
    najlepszych widokowo trasach to rozumiem...Ja tam smierci sie
    nieboje,wole zginac od razu niz przezyc wypadek i zostac np.kaleka
    (to dopiero tragedia)...a i latam bo musze i traktuje to jak wyprawe
    PKSem czy MPK-niechce ale musze i wrazenia takie jak w MPK.
  • dan3iger 31.08.07, 23:55
    > a co takiego fajnego w lataniu??

    To że lecisz w linii prostej z prędkością 800-1000 km/h. I trasę co samochodem
    zabiera dwie doby pokonujesz w dwie-trzy godziny.
    Jak wyjeżdżasz raz na rok to pewnie że samochód jest ciekawą metoda na
    zwiedzenie krajów. Ja dla przykładu latam kilkadziesiąt razy w roku, samochodem
    nie miałbym szans pracować, 75% czasu spędzałbym w podróży.
    Pozdro.
  • Gość: magners IP: *.Red-83-33-224.dynamicIP.rima-tde.net 31.08.07, 16:49
    Ja akurat latania sie nie boje - wrecz przeciwnie, start i ladowanie to
    najpiekniejsze chwile mojego zycia:) Kiedy cos zaczyna klekotac, ja zaczynam sie
    usmiechac...(swoja droga zawsze zastanawialo mnie czy to aby na pewno nie ze
    strachu...;))
    Mam natomiast kolege, ktory panicznie boi sie latania. Wszelkie argumenty, iz
    trzesie mniej niz w przecietnym pociagu PKP, ze statyctyki itd., itp. odpiera
    stwierdzeniem, iz nie moze sie pozbyc swiadomosci iz, jest wlasnie kilka
    kilometrow ponad powierzchnia Ziemi.
    Oczywiscie kazdy lot to dla niego udreka, a chorowac zaczyna na jakies 3tygodnie
    przed. Co nie przeszkadza mu odpalic youtube i po raz setny przejrzec
    rekonstrukcje wszystkich mozliwych katastrof powietrznych...
    Jego sposob na lek: na poklad wchodzi po 2strzalach z zimnej wodki, potem
    zamawia sobie jeszcze 2-3drinki. W zeszlym roku lecial wlasnie na Rodos. Tak sie
    chlopak skonczyl, iz zaczal w natarczywy sposob prosic stewardessy, aby mu
    pozwolily dokonczyc lot w kabinie pilota, bo zawsze go ciekawilo jak to
    jest...(argumenty typu: studiuje logistyke i pisze licencjat o transporcie
    lotniczym...co akurat jest prawda, ale jakos nie przemawialo do pan z
    obslugi...hehehe). Skonczylo sie tak, iz dostal 2 opcje do wyboru: albo sie
    uspokoi natychmiast, albo samolot bedzie musial zrobic ladowanie awaryjne w
    Atenach - oczywiscie, zeby go tam zostawic i oczywiscie, na jego koszt:D
    Alkoholu nie polecam:D
    Poza tym nie wszystkie wypadki koncza sie tragicznie:

    www.youtube.com/watch?v=VZ1oGumAuRU
    en.wikipedia.org/wiki/British_Airways_Flight_5390
    zawsze trzeba myslec pozytywnie:)

    pozdrawiam
    przyszla studentka zarzadzania w lotnictwie:D
  • Gość: fly IP: *.gizycko.mm.pl 31.08.07, 22:01
    ja nie bałam się latania, wręcz uwielbiam moment startu, ale ostatnio znajoma
    przeżyła niezłą historię, po której przyznam, że mam małego stracha i odczuwam
    lęk na myśl o podróży samolotem (kolejna już za kilka dni do Turcji). Otóż
    znajoma leciała z Norwegii i w trakcie lotu w samolocie wysiadł cały system
    sterowania, zgasły silniki i samolot spadał w dół, ludzie krzyczeli, płakali i
    się modlili myśląc, że to już koniec. W ostatniej chwili udało się uruchomić
    maszynę i wylądowali w Gdańsku. Na koniec urwało się jeszcze koło. Znajoma
    przeżyła horror, nie była w stanie rozmawiać przez kilka godzin była strasznie
    roztrzęsiona. Dodam, ze nie były to żadne tanie linie lotnicze, norweski
    przewoźnik i bilet kosztował 3 tys. zł. Mówiła, że już w Norwegii na lotniku
    były problemy z tym kołem, ale mimo wszystko wysłali niesprawną maszynę w trasę.
  • dan3iger 31.08.07, 23:24
    Tak... i niesprawne koło spowodowało że zgasł silnik a potem się zapalił. A
    potem po wylądowaniu odpadło koło. A w Klewkach zaraz potem wylądowali Talibowie
    na swoich latających dywanach. Radzę nie słuchać ludowych opowieści.
    Owszem, awaryjne lądowania bywają, sam lecąc kiedyś z USA zamiast w Warszawie
    wylądowałem pod domem w Gdańsku bo w Warszawie była mgła. Pewnie ktoś już
    opowiada historie że podczas tego lotu odpadło skrzydło i samolot wylądował na
    parasolkach.
    Mówię zupełnie serio - radzę nie słuchać takich historii. A NAWET - awaria
    jednego z kół nie jest żadnym zagrożeniem. Nawet jakby w ogóle podwozie się nie
    otworzyło to samolot BEZ KÓŁ jest w stanie bezpiecznie wodować i każdy pasażer
    ma kamizelkę pod fotelem. Ale nie pamiętam kiedy ostatnio w Europie wodował
    samolot. Mówię serio - nie wierzcie w bzdury.
  • Gość: nika IP: *.jmdi.pl 31.08.07, 23:42
    co TY za bzdury wypisujesz??? nie zdajesz sobie sprawy z tego że
    takimi historyjkami wyssanymi z palca lub obejrzanymi na
    amerykańskich sensacyjnych filmach możesz kogoś nieźle wystraszyć???
    zastanów się co piszesz! część ludzi potraktuje tę opowieść
    prawidłowo - uzna ją za chory wytwór twej wyobraźni ale część się
    naprawdę wystraszy! co za fantazja z tym kołem i jego wpływem na
    zgasnięcie wszystkich silników! pomyśl - to nie boli! i radzę ci -
    lepiej nie leć do tej Turcji, bo nie wiadomo co się tobie
    przydarzy..
    normalnie ręce opadają...
  • dan3iger 31.08.07, 23:45
    > Poza tym nie wszystkie wypadki koncza sie tragicznie:
    >
    > www.youtube.com/watch?v=VZ1oGumAuRU

    No przejrzałem ten film. To że drugi pilot przejął kontrolę nad maszyną i
    awaryjnie wylądował na lotnisku w dobrych przecież warunkach nawigacyjnych
    (dobra widoczność, środek dnia) przedstawione zostało jako niesamowity wyczyn.
    Po to jest drugi pilot żeby to właśnie mógł zrobić. Jest dostatecznie
    przeszkolony i kompetentny żeby mógł przejąć stery. Ostatnio zdarzył się wypadek
    w pewnej linii lotniczej - pierwszy kapitan doznał zawału i zmarł za sterami.
    Pilot drugiego samolotu wylądował bez problemu, pasażerowie nic nie wiedzieli.
    Film - rekonstrukcja - razi elementarnymi brakami, na wysokości 11.000 stóp (a
    byli jeszcze wyżej w momencie dekompresji kabiny) bez masek tlenowych nie dałoby
    się oddychać. Te na pewno spadły same i załoga musiała je użyć.
  • dan3iger 31.08.07, 23:47
    Było:
    > Pilot drugiego samolotu wylądował bez problemu

    Miało być:
    > Drugi pilot wylądował bez problemu
  • paulina.galli 01.09.07, 15:16
    Gość portalu: johnny1967 napisał(a):

    > Spoko. W razie katastrofy śmierć jest prawie bezbolesna...
    > Szybko i na pewno....

    ????? a co przezyles katastrofe lotnicza????
    puknij sie - z calym szacunkiem
    wlasnie to jest najgorsze ze szybka i bezbolesna smierc jest tylko chyba w
    wypadku naglego wybuchu bomby na pokladzie lub walniecia w trakcie ladowania z
    calej sily w glebe
    wszystko inne - pozar w trakcie lotu, atak terro (tego akurat sie nie boje bo
    wydaje mi sie nierealne) , rozszzcelnienie kabiny (albo np. oderwanie ogona )
    itp., spadanie- no sorry :/
    ja wlasnie juz nawet nie boje sie samej smierci tylko tych minut "przed" :(
  • Gość: kFzalkllOsHWjyyh IP: 141.105.65.* 24.01.14, 13:08
    Critics say demand is Up to $1000 Payday Loan Online., http://www.daythatchangedmylife.co.uk/, www.daythatchangedmylife.co.uk/, xxdl, instant online payday loans south africa no paperwork, instant online payday loans south africa no paperwork, 9289,
  • dan3iger 01.09.07, 12:14
    Odpowiadając na Twoje pytanie wysłane prywatnie - samoloty Centralwings są
    utrzymywane i serwisowane z tą samą jakością co wszystkie inne samoloty w
    barwach LOT - na najwyższym możliwym standardzie.
    Opóźnienia o których piszesz są najczęściej spowodowane zatłoczeniem na
    lotniskach, które zwiększa się w sezonie wakacyjnym (dochodzi dużo lotów
    czarterowych). Samolot po KAŻDYM locie jest przeglądany pod kątem niezawodności,
    ale to raczej formalność. Samolot jest naszpikowany czujnikami więc jakby się
    coś miało niepokojącego zdarzyć pilot by wiedział o tym już w momencie
    wystąpienia problemu a nie dopiero podczas przeglądu.
    Pamiętaj jedno - pomijając życie pasażerów i załogi - dla przykładu Boeing 737
    kosztuje 50-80 milionów dolarów, czy firmy oszczędzałyby na przeglądach i
    bieżącej konserwacji? - Nie. Bo to za drogi sprzęt, więc oszczędności tu nie
    mają sensu i przewoźnicy o tym wiedzą.
  • nika6 01.09.07, 12:39
    Bardzo dziękuję :) tyle się naczytałam o samolotach i lotach, że
    naprawdę uwierzyłam że nie ma się czego bać! do zobaczenia po
    urlopie! :)
  • Gość: katkul3 IP: *.lannet.pl 01.09.07, 13:00
    Czy strach przed lataniem może być uzależniony od wysokości- na której lecimy?
    Przykładowo: jeśli lot na wysokości do 3 tys. metrów nie powoduje żadnych lęków,
    a wręcz sprawia przyjemność, to czy jest szansa na podobną reakcję na pułapie
    11 tys.?
    Wiem, że to pytanie czysto teoretyczne, ale liczę na WASZE DOŚWIADCZENIA w tej
    mierze...
    Z góry dziękuję!:)
  • dan3iger 01.09.07, 13:56
    "strach przed lataniem" tkwi wyłącznie w głowie tego co sam szuka sobie lęków.
    Nie szukajcie sobie dodatkowych "atrakcji".
    Latanie jest tak samo bezpieczne i piękne na niskich pułapach kiedy widać ledwo
    poruszające się samochody, w chmurach (dzięki instrumentom i kontroli lotów nie
    ma kompletnie znaczenia brak widoczności, piloci dziesiątki godzin spędzają
    latając przy kompletnie, fizycznie zasłoniętym oknie, dla nich to codzienność)
    jak i w korytarzach przelotowych na wielkich wysokościach kiedy ledwo widać ziemię .
  • dan3iger 01.09.07, 13:57
    > piloci dziesiątki godzin spędzają latając przy kompletnie,
    > fizycznie zasłoniętym oknie, dla nich to codzienność

    ... oczywiście w ramach szkoleń
  • dan3iger 13.09.07, 17:23
    > Bardzo dziękuję :) tyle się naczytałam o samolotach i lotach, że
    > naprawdę uwierzyłam że nie ma się czego bać! do zobaczenia po
    > urlopie! :)

    Daj znać po powrocie jak się leciało :)
  • paulina.galli 01.09.07, 15:18
    dan3iger -dzieki!!!! 11 wrzesnia wlasnie central wingsem lece :)
  • visham77 10.09.07, 15:47
    11 września to jutro.

    Kiedys jak zaczynalem jezdzic samochodem i powiedzialem, że ja sie
    chyba nie nauczę - usłuszyłem od przyjaciela dobrą
    radę: "Przejedziesz 100 tys km i się nauczysz" I to była prawda.

    Tak samo jest z lataniem. Przelecisz 100 razy i sie przestaniesz
    bac. Moja żona przestała się bac po juz 40 lotach.
  • dan3iger 13.09.07, 17:22
    > Tak samo jest z lataniem.
    > Przelecisz 100 razy i sie przestaniesz bac.

    Nonsens. Nie ma czego się bać. Chyba że bardziej wierzysz tym co latają raz na 5
    lat niż tym co latają kilkadziesiąt razy w roku.
  • visham77 13.09.07, 19:07
    > Nonsens. Nie ma czego się bać.

    Ja to wiem, ty to wiesz, wszyscy to wiedzą.

    Ale strach nie jest racjonalny. Gdybyś wiedział na jaką głębokośc
    moja zona potrafiła mi wbijac w rękę swoje paznokcie, przy starcie
    lub lądowaniu.

    Teraz już tego nie robi. Ale jak napisałem troche czasu (lotów), jej
    to zabrało. Nie ma nic lepszego niż praktyka.
  • dan3iger 14.09.07, 08:55
    > Ale strach nie jest racjonalny. Gdybyś wiedział na jaką głębokośc
    > moja zona potrafiła mi wbijac w rękę swoje paznokcie, przy starcie
    > lub lądowaniu.
    > Teraz już tego nie robi. Ale jak napisałem troche czasu (lotów), jej
    > to zabrało. Nie ma nic lepszego niż praktyka.

    No rozumiem to co piszesz, ale się z tym nie zgadzam.
    Bo z tego by wynikało że jak ktoś leci gdzieś raz czy dwa razy w roku to jest
    skazany na strach i panikę. Uważam że można to znacznie wyeliminować, choćby za
    pomocą takiej jak ta dyskusji. Poczekajmy aż NIKA6 wróci z wakacji i spytajmy
    jej czy po spokonym zrozumieniu tego co się dzieje na lotnisku leciało jej się
    lepiej czy nie...
  • nika6 15.09.07, 13:54
    wróciłam :) to był mój 11 lot w życiu ale najbardziej panikowałam.
    sama nie wiem dlaczego aż tak bardzo, jedynym moim wytłumaczeniem
    jest chyba to że oglądałam każdy odcinek Katastrof w przestworzach i
    się jeszcze bardziej nakręciłam niż zwykle... powiem tak: było
    SUPER :) ostatnie dni przed wyjazdem studiowałam codziennie
    wieczorami techniczne aspekty lotu, poszczególnych etapów startu i
    lądowania, przeszłam 2 razy (dla pewności;) internetowy kurs dla
    osób którzy boją się latać i po takiej lekturze doszłam do wniosku,
    że nie ma prawa nic złego się stać! leciałam Centralwings (polecam),
    wszystko było super, po raz pierwszy w życiu tak się wyluzowałam, że
    patrzyłam w okno podczas startu a później najzwyczajniej w świecie
    przespałam większą część lotu (kiedyś leciałam przez Atlantyk całą
    noc i ze strachu nie zmrużyłam oka). Lot do Polski był bardzo
    przyjemny, start o zachodzie słońca był niezapomniany, lądowanie
    przebiegło tak łagodnie, pilot tak mistrzowsko wylądował, że prawie
    tego nie poczułam. W moim przypadku naprawdę pomogła wiedza,
    zrozumienie tego co się dzieje podczas poszczególnych faz lotu,
    słuchanie dźwięków wydawanych przez samolot. Po raz pierwszy w życiu
    odczułam przyjemność z latania a polubiłam to co mnie przerażało -
    czyli start:)
    w życiu bym nie uwierzyła że można przestać panikować i się bać,
    gdybym sama tego nie przeżyła. latanie jest jednak przyjemne :)

    pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wsparcie,
    Nika
  • Gość: katkul3 IP: *.lannet.pl 15.09.07, 17:33
    Jeszcze tydzień temu gorączkowo zastanawiałam się, jak zniosę mój lot do Rzymu
    (pierwszy na takiej wysokości) i... powiem Wam że bardzo polubiłam to uczucie:)
    I choć żal było opuszczać cieplutką Italię, to sama myśl o tej samej formie
    powrotu była bardzo przyjemna...)
    P.S. Wracając wczoraj Norwegian'em mieliśmy 4,5 godzinne opóźnienie, ale to już
    wynik uszkodzenia jednego z kół- spowodowanego przez pojazd należący do obsługi
    technicznej lotniska w Fiumicino (zapewniono nam jednak skromny posiłek na samym
    lotnisku+ napój gratis na pokładzie;)
    Ogólnie- wszystko na +
  • visham77 15.09.07, 22:26
    dan3iger jestes WIELKI!!!
  • dan3iger 16.09.07, 11:04
    hehe :)
    Koleżanka mogła wcześniej napisac że się nakręcała jakimiś celowo zabarwianymi
    na czerwono programami dla grubych i zacofanych Amerykanów jak "Katastrofy w
    przestworzach". Wówczas pewnie nie zabierałbym głosu w dyskusji. Jak ktoś daje
    się ładować sensacjolistycznymi programami telewizyjnymi bezkrytycznie gapiąc
    się w telewizor nich się potem nie dziwi że życie wokół wydaje się być koszmarem.
    Cieszę się że udało mi się przemóc jej strach i uprzedzenia w tym przypadku, ale
    jak się okazuje strach i uprzedzenia często biorą się na własne życzenie.
    Dedykuję to wszystkim którzy traktują tanie programy telewizyjne i tabloidy jako
    źródło wiedzy nt życia wokół. Nie dziwcie się potem że widzicie na ulicach
    samych morderców i gwałcicieli. Świat jest lepszy.
  • getic 19.09.08, 16:17
    Wiesz, akurat cykl "katastrofa w przestworzach" jest zrobiony
    rzetelnie i zgodnie ze stanem faktycznym, znanym producentom i
    każdemu kto się trochę zagadnieniem interesuje.
    No chyba, że NTSB (czyli amerykańską federalną agencję badającą
    przyczyny wypadków m. in. lotniczych) zakwalifikujesz jako tabloida,
    czego ci oczywiście zabronić nie mogę :).
    Akurat te programy są fabularyzowane nie więcej niż potrzeba i nie
    widzę w nich gonienia za sensacją. Rozmowy z kokpitu oparte na
    nagraniach z CVR, parametry lotu z komputerowych symulacji na
    podstawie danych z rejestratora, itd. W sumie jak na razie nie
    widziałem odpowiednika dla szczupłych i postępowych Europejczyków :)
    Fakt, że oglądanie bezpośrednio przed podróżą, może trochę zachwiać
    równowagą emocjonalną :)
    Sam odczuwam strach przed lataniem, chociaż akurat lotnictwo cywilne
    jest jednym z moich zainteresowań. Zaręczam ci, że człowiek się
    głupio czuje w czasie kołowania na start gdy w świeżo otwartej
    gazecie widzi na pierwszej stronie wielki tytuł o samolocie, który
    skraksował przy lądowaniu na LHR, a przez okienko widzisz tenże
    samolot jeszcze niecałkiem usunięty z pasa :)
    (To z własnych doswiadczeń, tak dla porządku)
  • dan3iger 19.10.08, 10:43
    > Wiesz, akurat cykl "katastrofa w przestworzach" jest zrobiony
    > rzetelnie i zgodnie ze stanem faktycznym,

    Tak, tylko że ten cykl opowiada o jednym przypadku katastrofy a nie o milonach
    startów i lądowań.
    W lotnictwie zawsze analizuje się wypadki po to by zapobiec kolejnym. Zatem
    każde zdarzenie lotnicze (incydent), nie tylko katastrofa, jest rzetelnie
    analizowana. Służy to poprawie bezpieczeństwa lotów i jest ogólnodostępna w
    Polsce na na stronach ULC
    www.ulc.gov.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=8&id=36&Itemid=178
    Zobaczcie jakie zdarzenia są tam określane jako "poważne" - np. zapaliła sie
    lampka sygnalizacyjna
    www.ulc.gov.pl/_download/bezpieczenstow_lotow/komunikaty/2007/samoloty_powyzej_5700_kg/komunikat_031-06.pdf
    Czy jest instytucja rządowa która analizuje wypadki samochodowe ? - Nie ma (poza
    urzędem statystycznym oczywiście).
    Wyniki tych badań służą zapobieżeniu sytuacjom w przyszłości. Oczywiście z
    każdego takiego zdarzenia można nakęcić fabularyzowany serial pokazujący grozę
    pasażerów i płaczące dzieci. I po emisji tego filmu zniechęcić albo przestraszyć
    pasażerów.
    Ale nie ma to nic wspólnego z prawdą. Bo prawda jest taka że kręci się filmy o
    EKSTREMALNIE RZADKICH katastrofach bo to ludzie chcą oglądać. Nie kręci się
    filmów o milionach startów i lądowań bo to jest "nudne".
  • Gość: h IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 09:56
    sposób na latanie
    piotrasik69.myminicity.com
  • agath77 01.09.08, 07:16
    Witam,
    Od kilku nocy źle sypiam, ból brzucha odczuwam non stop od tygodnia,
    teraz nerwobóle weszły na plecy, kręgosłup, nerki. Czuje ucisk w
    klatce piersiowej.
    Za trzy dni lece do Egiptu. To będzie jak narazie najdłuższy mój
    lot. 4h. Wczesniej leciałam tylko 2x - do Rzymu i do Pragi.
    Nie wiem jak ja przeżyje te 4h. Lece w nocy i to powiększa mój lęk,
    w dzień przynajmniej podziwiam widoki- szybciej czas leci. Widocznie
    nie mam lęku przestrzeni. A i tak dopadają mnie kataftroficzne myśli
    w czasie lotu. Poczytałam sobie na tym forum o procedurach przed, w
    czasie i po starcie. Rzeczywiście troche pomoaga.
    Mam poczucie,że to jest cud że samolot startuje, ląduje, leci...że
    na te procesy ma wpływ milon czynników i wystarczy że jeden nie
    zadziała prawidłowo...że cudem jest że to włąsnie działa
    prawidłowo...wszystko czyli że pilot wykonuje wszystkie czynności
    prawidłowo, samolot jest sprawny, pogoda dobra.
    Poza tym pilot to też człowiek i przeraża mnie myśl, że powierzam
    swoje życie innemu człowiekowi.
    Łącze się ze wszystkimi przezywającymi tak jak ja lęk przed lotem.
    pozdrawiam
    aga
  • Gość: Ewa IP: *.chello.pl 18.09.08, 22:44
    Ja miałam niedawno za sobą swój pierwszy lot (do Turcji- Sky
    Airlines). Powiem tak- nie denerwowałam się- bardziej mnie to
    ciekawiło jako jakieś nowe doświadczenie. Pomimo, iż też oglądałam
    programy typu "Katastrofy w przestworzach" zdawałam sobie sprawę, że
    samolot to najbezpieczniejszy środek transportu. Wylot do Turcji-
    prawie jak marzenie- miło mnie zaskoczył łagodny, przyjemny start i
    lądowanie (a przed nim zwrot nad bajecznym wybrzeżem Antalyi;). Co
    prawda trochę niepokoiło mnie gdy pilot manewrował samolotem po
    wzbiciu się w powietrze (szczególnie, że siedziałam przy oknie i
    widziałam skrzydło) oraz drgania skrzydeł, ale w sumie było naprawdę
    świetnie. Gdy wracaliśmy z Turcji czar prysł. Jakiś czas po wzbiciu
    się w powietrze, samolot zaczął gwałtownie, niekontrolowanie spadać
    w dół. Ludzie zaczęli piszczeć, a ja pierwszy raz tak naprawdę
    poczułam co to znaczy mieć miękkie nogi. Na szczęście ponownie
    nabrał wysokości, ale po jakimś czasie zaczęło nim trzpać bo była
    burza. Miałam wrażenie, że z tym samolotem jest coś nie tak, tym
    bardziej, że ludzie zaczęli panikować, że nigdy nie mieli takiego
    lotu itp. Żeby się nie nakręcać i nie nasłuchiwać pracy silników
    założyłam słuchawki i słuchając muzyki powtarzałam sobie w myślach,
    że samolot to najbezpieczniejszy środek transportu, że to że tepepie
    jest normą, że za parę godzin spotkam się z mamą, że przywiozę
    najbliższym prezenty, że mam za sobą cudowne wakacje itp. Może to i
    trochę naiwne, ale jakoś mi pomogło. No i oczywiście obserwowałam
    stewardesy:) POMOGŁO:) Ps. gdy wychodziliśmy z samolotu zauważyłam,
    że jeden fotel był mokry..i nie wyglądało to wcale na rozlany
    napój...
  • dan3iger 19.10.08, 10:32
    Zmiana wysokości lotu, lekkie czy mocniejsze opadanie samolotu, jest naturalnym
    i niegroźnym stanem. Wynika to z tego że temperatura powietrza na pewnej
    wysokości (powyżej kilkuset metrów) zaczyna maleć. I to nie maleje liniowo lecz
    może się zmieniać w zależoności od mas powietrza. A powietrze o określonej
    temperaturze ma swoją gęstość. Zatem jak samolot przelatuje przez strefę o
    róznej temperatorze gdzie akurat miejscowo gęstość powietrza jest mniejsza może
    mieć skrzydło w tym miescu mniejszą siłę nośną niż jeszcze przed chwilą. Nie
    jest to grożne dla samolotu bo przecież samoloty latają i w temperatorze +60'C
    jak startują w Afryce jak i w temperaturze -60'C kilkanaście km nad ziemią. Ale
    fakt faktem następuje ZMIANA gęstości powietrza więc samolot, jeśli leci po
    linii prostej lekko opada lub, jeśli jest na wznoszeniu - MNIEJ SIE WZNOSI. I
    odczuwamy to jako turbulencję. W zależnosci od tego jak często i gwałtownie
    zmienia się gęstość powietrza - tak gwałtownie odczuwamy zmianę wysokości
    samolotu. Z tego samego powodu przelotom przez chmury towarzyszą czasem turbulencje.
    Nie ma powodu do niepokoju. Pocieszę Was - w dużych liniowych samolotach, które
    jednak z uwagi na większą masę ta turbulencja jest niczym jak w porównaniu do
    małych awionetek :) Tam jest to bardziej nieprzyjemne, aczkolwiek jest w
    awionetkach tak samo niegroźne.
  • dragon_fruit 30.09.08, 15:23
    mam za sobą ok 40 lotów, boję się chyba od ok 30 lotu (i nie był
    wcale jakiś nadzwyczajny), najdluzej lecialam nonstop 13h
    nie wiem jak to sie stalo, ze na poczatku loty to byla frajda, a
    teraz robię w majtki o_O
    napewno bede latać choćby nie wiem co (bo podroze to moja pasja),
    ale chyba zrobie sobie jakis chwilowy urlop od latania, moze jakos
    to rozpracuje w srodku i bedzie lepiej...
    wlasnie wysiadlam z samolotu dzis w poludnie:)
    --
    www.fridakahlo.prv.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka