Dodaj do ulubionych

koszmarny starch przed lotem

16.05.08, 10:19
Jak przemóc strach przed lotem, w niedziele mam wylot na Krete,
poprzednio latałam i było ok, dopóki nie wracałam z Zurychu, gdzie
wpadliśmy w taką koszmarną burze, że asamolotem rzucało jak
piłeczką, nikt nie wiedział co sie dzieje, pilot mówił tak
niezrozumiałą angielszczyzną, ze mało dało sie zrozumieć, wszyscy
piszczeli, krzyczeli, stewardesy siedziały na swoich miejscach, więc
nie mogły nic przekazć pasażerom, musieliśy zawracać o okrażać
burze..to było 3 lata temu, wysiadłam to drżały mi kolana,od tej
pory nie latałam, teraz niestety dałam sie namówić na wylot,
dodatkowo informują o załamaniu pogody i możliwych mini
tornadach..jakieś rady, czy po prstu olać i zrezygnować.
--
b2.lilypie.com/uIf8p2.png""
target="_blank">b2.lilypie.com/uIf8p2.png"</a> alt="Lilypie 2nd
Birthday Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>
Edytor zaawansowany
  • Gość: Ada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.08, 12:50
    Weź jakieś tabletki uspokajające (przepisane przez lekarza) albo
    zrezygnuj.
  • Gość: an IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 18:11
    Ja bym powiedziała: olać i lecieć ;)
  • Gość: znajomy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 08:17
    Po co ma czytać wątek na ten temat, jak go zna. Chodzi o zebranie materiału do nibyartykułu na nibyważny i nibyinteresujący czytelników temat. I atykuł ten pod zmienionymi tytułami i z lekko zmodyfikowana treścią miałby się ukazać tuż przed lub w trakcie "sezonu ogórkowego" w bardzo poczytnych kolorówkach dla blondczytelniczek. Powodzenia. W lataniu tanimi liniami oczywiście. Liniami, których kapitanowie rzeczywiście kiepsko mówią po angielsku. Liniami, które mają wyleasingowane kilkadziesiąt samolotów i do tego wszystkiego jednego-dwóch emerytowanych mechaników na umowę-zlecenie, przemieszczających się po Europie - od awarii do awarii - innymi tanimi liniami...
  • dan3iger 29.05.08, 07:12
    > Powodzenia. W lataniu tanimi liniami oczywiście. Liniami, których
    > kapitanowie rzeczywiście kiepsko mówią po angielsku. Liniami, które mają wylea
    > singowane kilkadziesiąt samolotów i do tego wszystkiego jednego-dwóch emerytowa
    > nych mechaników na umowę-zlecenie, przemieszczających się po Europie - od awari
    > i do awarii - innymi tanimi liniami...

    To powyżej to kompletny stek bzdur. Trzeba być albo kretynem albo ignorantem
    żeby takie coś napisać.
  • Gość: latacz_tanimi IP: *.ifpan.edu.pl 29.05.08, 09:18
    Pewnie człowiek w LOT pracuje, to musi tak pisać.
  • Gość: croyance IP: 86.29.150.* 29.05.08, 22:51
    BTW bardzo duzo latam, ale tylko w samolocie LOT-u spotkalam sie z
    tym, ze stewardessy nie znaly angielskiego.
  • Gość: Bozena IP: *.sotn.cable.ntl.com 28.05.08, 18:52
    Wiesz, ze ja tez zaczelam sie bac latania po miedzyladowaniu w
    Zurichu? Tak pionowo startowal, ze zwatpilam. Od tego czasu, mniej
    lub bardziej sie boje. Bralam juz i relanium przed i gin&tonic itp i
    nic w sumie na 100% nie pomaga. Po prostu mowie sobie, bedzie co
    bedzie. Moze to glupie ale tak staram sie opanowac panike
  • gawliki 29.05.08, 18:35

    -- ja tez tak mam,2razylecialam i nic sie nie dzialo,tylko moja
    wyobraznia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!a tak sie boje ze nawet to ze swiata nie zwiedze
    mi nie przeszkadza/....
    kliknij na LAURA
    mój suwaczek
  • Gość: anita IP: *.adsl.inetia.pl 16.05.08, 16:23
    wypij 2 setki przed lotem i już :)
  • Gość: lulu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.08, 18:56
    pociesz się tym, że załoga lata codziennie, ma tysiące godzin w samolocie na
    koncie i naprawdę to dla nich chleb powszedni.

    żeby samolot spadł potrzeba naprawdę sporo. wbrew pozorom to nie takie proste :)

    mnie to zawsze pociesza.
  • Gość: croyance IP: 86.29.150.* 29.05.08, 22:53
    Wlasnie Bron Boze nie pij.
    Alkohol moze wzmagac leki i fobie.
    Lepiej popros lekarza o lagodny lek przeciw fobii, powinno pomoc.
  • Gość: wsx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.08, 22:31
    nic sie nie łam, sporo latałem , zawsze było ok, az nudno
    zeby chociaz turbulencje dla rozrywki... nic

    Pilot zielony z przerażenia zwraca się do stewardesy:
    - Skarbie za jakieś 5 min wyrżniemy o ziemię i nic nie jest w stanie
    tego
    zmienić. Postaraj się to w jakiś łagodny sposób wytłumaczyć pasażerom
    Stewardessa wzięła to sobie do serca i pofatygowała się na pokład
    pasażerski. :
    - Proszę wszystkich o uwagę, czy byli byście państwo uprzejmi
    wyciągnąć
    paszporty? Dziękuje, a teraz wszyscy unosimy je wysoko nad głowę i
    machamy... Brawo. Teraz chwytamy je dwoma raczkami i łamiemy w ten
    sposób
    żeby podzielić je po środku. Pięknie, milo się z Państwem
    współpracuje, a
    teraz zwijamy te paszporty w ciasny rulonik i ...
    .. i wsadzamy sobie je głęboko w dupę żeby było Was łatwo
    zidentyfikować jak już się rozbijemy
  • Gość: patik110 IP: *.chello.pl 27.05.08, 22:13
    Dobre!!!
  • kudlata13 17.05.08, 13:38
    na pewno jeżeli warunki atmosferyczne będą niebezpieczne lot zostanie odwołany
    lub przesuniety.A jeżeli dopuszcza do startu to oznacza, że samolot to wytrzyma.
    Obejrzałam program o organizacji pracy lotniska i naprawde sztab ludzi pracuje
    nad tym żeby ocenić bezpieczeństwo lotu.Nic sie nie bój :))
  • zocha72 21.05.08, 13:03
    Nie odwołuj. Jedź, bo to jedyny sposób, żeby ten strach pokonać. A
    swoja droga łyk czegoś mocniejszego przed lotem na pewno nie
    zaszkodzi. Miłego wypoczynku.
  • Gość: Effcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 10:03
    mój chłopak zorganizował nam wycieczkę do Grecji, lecimy z centralwings na
    Rodos.. on jeszcze nie wie, że ja nigdy nie leciałam samolotem.... kiedy myślę o
    locie robi mi się słabo. powiedzieć mu czy odgrywać "światową"???
  • Gość: copper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 12:58
    zgrywać nie ma co, bo i tak od razu się wyda. a jak nie od razu, to prędzej czy
    później...

    czego boisz się najbardziej?
  • czarna.kotka.psotka 27.05.08, 13:09
    Ot i problem. Czy gorzej czuje się osoba, która nigdy nie leciała
    (zatem zero doświadczeń, w tym negatywnych), czy ktoś, kto ma już
    doświadczenie w lataniu, jak założycielka tego wątku (niestety,
    także negatywne)? Ja swoją przygodę z samolotami (jako pasażerka,
    oczywiście) rozpoczęłam dość dawno i początkowo stały się moim
    ulubionym środkiem transportu: szybko, wygodnie i bezpiecznie. Aż
    doszło do podobnego lotu, jak przeżyła Cota, lecąc z Zurichu i na
    bardzo długi czas zaprzestałam podniebnych podróży. Teraz jednak
    sytuacja jest taka, że muszę się udać do pewnego miejsca (może
    niezbyt daleko, ale jedynym rozsądnym środkiem transportu jest
    właśnie samolot) i też miałam pewne obawy. Myślę, że w Twoim
    przypadku Grecja jest na tyle interesującym celem podróży, że warto
    spróbować. Mam nadzieję, że lot odbędzie się bez żadnych
    nieprzyjemnych przygód (zarówno na ziemi, jak i w powietrzu) i
    wrócisz zadowolona. Możesz powiedzieć chłopakowi, że nigdy nie
    latałaś i masz trochę obaw, jak zawsze przed zrobieniem czegoś po
    raz pierwszy. Miłego wypoczynku!
  • Gość: Scylla IP: *.2a.pl 27.05.08, 17:11
    Powiedz, że to Twój pierwszy lot, dodaj ze śmiechem, że straszliwie się
    denerwujesz, i więcej o strachu mu nie wspominaj.

    Ja kiedy leciałam pierwszy raz - sama jak palec i na długi pobyt z dala od domu,
    a na dodatek lot się opóźniał z przyczyn technicznych - bałam się tak strasznie,
    że myślałam, że się rozpłaczę. Apogeum przyszło na instrukcji bezpieczeństwa.
    Przeżyłam i nie rozbeczałam się, bo przypomniałam sobie scenę z mojego
    ulubionego serialu, w której bohaterka imituje stewardessy pokazujące wyjście
    bezpieczeństwa. Głupie to, ale strach przeszedł jak ręką odjął. :)
    Głęboki oddech i postronni nie zauważą, że lecisz pierwszy raz i masz tremę.
  • kropa8 28.05.08, 07:13
    centralwings? może być problem z powrotem z nimi w tym samym dniu:)
    Ja ostatnio przylecialam dzień pozniej sprzedali tylko 12 biletów za
    dużo i niestety pobyt przedluzył się o dzień z czego nie byłam
    szcześliwa bo urlop mi się skonczył niestety:(A zażalenia to oni w
    dooopie do 1,5 m-ca zero reakcji z ich strony na skargę.Ja chyba
    jestem nienormalna lot dla mnie to przyjemność.
    Pozdrówka
  • Gość: Scylla IP: *.2a.pl 27.05.08, 17:04
    Jeżeli teraz zrezygnujesz, czy to pod wymyślonym pretekstem czy nie, nigdy się
    od tego strachu nie uwolnisz...
    Pomyśl co by było, gdyby taki pasludny lot trafiłby Ci się w trakcie lotu z
    domu, a nie do - i tak musiałabyś wracać.
    Idź do lekarza, przepisze Ci jakiś środek uspokajający, weź na pokład do
    czytania swoją najukochańszą książkę i leć. :)
  • Gość: Ryan-air-monster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 18:08
    Mo pierwszy lot był całkiem przyjemny, zero turbulencji i rzucania.

    Drugi to już zupełnie inna bajka, gdzieś nad Niemcami zaczęło nieprzyjemnie rzucać - góra, dół i tak przez ponad pół godziny. Ja niestety mam bardzo bogatą wyobraźnię, wspomaganą wówczas obejrzanymi wizjami katatsrof lotniczych z róźnych filmów... Siedziałem do końca pobladły, z zaciśnietymi pięściami wsłuchując się w świdrujące wycie jakiegoś bachora i obserwując każdego sięgającego po bagaż pasażera w oczekiwaniu, że wyciągnie broń lub bryłkę trój nitro toluenu. Na domiar złego pod sam koniec zacząłem odczuwać dość silne duszności, myśląc, że siedze w kupie metalu napełnionej łatwopalnym paliwem i złożonym z kilkuset tysięcy części - każda o swoim prawdopodobieństwie usterki...

    Serio - weź procha albo łyknij coś, inaczej to se ne wrati.
  • kari-oka 27.05.08, 18:47
    Ja mam to samo!!! A do tego koszmarna klaustrofobie...jak tylko
    stewardesa zamknie drzwi -wszystko jedno czy slonko na niebie czy
    slota - ja chce uciekac! okna otwierac!! Do tego panicznie boje sie
    turbulencji, po pewnym nieprzyjemnym locie ..niedoswiadczony pilot,
    burza, itp. Moj sposob - nie spac noc przed lotem, zmeczyc sie.
    Wtedy mi juz wszystko jedno.I strzelic se ze dwa. Zasnac,i juz.
    Obudzic sie na miejscu.
  • Gość: Ada IP: *.compower.pl 27.05.08, 20:06
    Po czym masz śmiałość wnioskować, że pilot był niedoświadczony???
  • Gość: miu IP: *.aster.pl 27.05.08, 19:57
    Ludzie,
    Niebezpiecznie to jest na drodze, a nie w powietrzu. Gdyby tyle samo
    ludzi mialo ginac w czasie lotow co w czasie jazdy samochodem, to na
    Polske (tylko na Polske, nie na Europe!) musial by spadac jeden
    Boening co trzy dni! A ostatni spadl dwadziescia lat temu. Lotnictwo
    jest jednym z najbezpiecznieszych form transportu. W ten sposob
    macie 99,9% szans ze dojedziecie w calosci. Gdybyscie te sama trase
    mieli przejachac samochodem to prawdopodobienstwo wypadku byloby
    WIELOKROTNIE wieksze.
  • Gość: miu IP: *.aster.pl 27.05.08, 19:58
    Aha: Przypominam, ze strach sami sobie kreujemy w glowach. Im
    bardziej sie nakrecamy tym bardziej sie boimy.
  • Gość: ppl-ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 20:20
    Kochana, przeżyjesz jakoś ;) Ja uwielbiałam latać, nigdy nie mogłam doczekać się
    lotu, zwłaszcza że pracuję na lotnisku i czuję się tu jak w domu. Do czasu.
    Kiedyś w wyniku pożaru nabawiłam się klaustrofobii. Pożar był w budynku
    mieszkalnym i nie mieliśmy drogi ucieczki. Wszystko się jednak dobrze skończyło.
    Nie dla mojej psychiki niestety. Od tamtej pory miałam lęki nawet w korku
    samochodowym. W windzie, w pomieszczeniach bez okien, w miejscach, z których nie
    mogłam się w dowolnej chwili wydostać. Duszności, poty, walenie serca jak
    młotem, strach przed śmiercią, zemdleniem itp. Głupotki takie, zwłaszcza że
    racjonalnie wszystko było ok. zaś organizm się buntował. O wejściu do samolotu
    ze świadomością kilkugodzinnego lotu w zamkniętej puszce nawet nie chciałam
    myśleć. Kilka fajnych podróży przeszło mi koło nosa, bo poddałam się lękowi. I
    właśnie w ubiegłym tygodniu wróciłam z ....Londynu, do którego musiałam się
    oczywiście udać samolotem! W tamtą stronę byłam przerażona, ale tym że coś się
    wydarzy, czyli, że wpadnę w panikę. Lekarz przepisał mi lek
    nasenno-uspokajający. Nie zażyłam go, bo lot był zbyt krótki, ale sama
    świadomość posiadania go w torebce działała jak balsam;) Łyknęłam inny łagodny
    ziołowy lek (Belergot - na receptę), który zdziebko mnie uspokoił, ale nie
    otumanił. Później zaś, gdy robiło mi się "za ciasno" wmawiałam sobie: no i co,
    najwyżej zemdleję. I jak ręką odjął. Pogodziłam się z sytuacją i przeszło.
    Powrót to już bajka z krainy łagodności. Bez lęku, bo i do chaty wracałam ;).
    Ale cieszę się, że pokonałam "stracha"! Czego i Tobie życzę. Da się. Uwierz i
    leć. Warto dla tych chwil w Grecji. Pozdrawiam!
  • Gość: jaxa IP: *.acn.waw.pl 27.05.08, 22:36
    >Gdyby tyle samo
    > ludzi mialo ginac w czasie lotow co w czasie jazdy samochodem, to
    na
    > Polske (tylko na Polske, nie na Europe!) musial by spadac jeden
    > Boening co trzy dni! A ostatni spadl dwadziescia lat temu.

    Well. Gdyby te wyliczenia - tak chętnie powtarzane - faktycznie były
    prawdziwe. Niestety, nie są. W ciągu jednego dnia po Polsce
    samochodami jeździ jakieś 15-20 mln ludzi, uczniowie, studenci,
    ludzie do pracy, autobusy, tramwaje itd. To daje jakieś,
    hmmmmmm..... powiedzmy tylko 10 mln dziennie... powiedzmy 350 dni w
    roku... 3.500.000.000 pasażerów, tj. 3,5 miliarda w samej Polsce,
    rocznie. Ginie w wypadkach od 10 lat średnio co roku 5000 osób w
    Polsce, czyli innymi słowy ginie 1 na 700 tys. podróżujących.

    Z drugiej strony w wypadkach lotniczych w Polsce ginie co roku
    jakieś 20-25 osób. Ale jednocześnie ilość osób latających codziennie
    nad Polską wynosi jakieś 108 tysięcy, czyli jakieś 38 mln rocznie.
    Ginie 20, czyli mniej więcej 1 latający na 1,9 mln. To jest wynik
    oczywiście lepszy od drogowego - ale nieprzesadnie, 2,5 raza lepszy.

    W Europie, gdzie lata się więcej, ten wskaźnik jest jeszcze wyższy
    (a nasz samolot, jak przeleci przez granicę, to już jest w Europie),
    że przypomnę katastrofy Swissairu nad Atlantykiem, Helios Airways
    737-300 rozbił się koło Aten, jak wszyscy stracili przytomność z
    braku tlenu, katastrofy na pograniczu szwajcarsko-niemieckim
    (zginęły jakieś rosyjskie dzieci, zderzenie z samolotem
    transportowym), katastrofy na lotniskach we Włoszech, Concorde,
    który rozbił się w Paryżu, Atlasjet MB83 w Turcji (50+ zabitych)
    itd.

    A latać lubię, zresztą nie mam wyboru, latam 10-20 razy w roku.
  • kdk 28.05.08, 13:22
    WItam,

    Twoje wyliczenia zawierają cztery błedy (moim zdaniem), działające w
    różnych kierunkach, genralnie na niekorzyść transportu lądowego:
    1. policzyłeś na osobę, a powinno być na osobo-godzinę. Loty wszak
    trwają nad terytorium Polski ok 1h, a podróż "na drodze" trwa w
    przedziale 10 min - 10 h, gdzieś ze średnią (w masie podrózujących
    ludzi) pewnie troche powyżej godziny dziennie. To działa w Twoich
    wyliczeniach na niekorzyść transportu powietrznego.
    2. wziąłeś 10 mln podrózujących codziennie samochodem/autobusem.
    Moim zdaniem, w 38 mln kraju jest to na pewno powyżej 20 mln. To w
    Twoich wyliczeniach też działa na niekorzyśc transportu powietrznego.
    3. policzyłeś 5000 ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, ale nie
    jestem pewnien, czy sa to ofiary "siedzace w samochodzie", czy także
    piesi. Obawiam się, że także piesi, więc różnież ta dana wpływa przy
    Twoich wyliczeniach niekorzystnie na niekorzysc transportu
    powietrznego.
    4. policzyłeś 20-25 ofiar śmeirtelnych w samolotach, ale wydaje mi
    się, że to przesada (tyle może byc ofiar chyba razem ze
    spadachroniarzami i paralotniarzami). To działa przy Twoich
    wyliczeniach tym razem na korzyść transportu powietrznego.
    5. no i na koniec, policzyłeś tylko ofiary śmiertelne, gdyż tak
    najczęściej kończy się katastrofa powietrzna. Na lądzie większośc
    ofiar to ranni, często cięzko, ludzie staja się inwalidami. Tych
    także powinno wziąć się pod uwagę w wyliczeniach, a dodanie tej
    wartości działac będzie tym razem znacząco na korzyśc transportu
    powietrznego.

    Zatem, patrząc na powyższe zastrzeżenia, myślę, że strosunek nie
    jest jak 1/2,5 ale raczej jak 1/6.

    pozdrawiam

    dk
  • Gość: miu IP: *.aster.pl 28.05.08, 16:53
    Jak by na to nie patrzec: lot jest kilkakrotnie BEZPIECZNIEJSZY niz
    pokonanie tej samej trasy/odleglosci samochodem.
  • viking2 30.05.08, 03:46
    kdk napisał:

    > 1. policzyłeś na osobę, a powinno być na osobo-godzinę. Loty wszak
    > trwają nad terytorium Polski ok 1h, a podróż "na drodze" trwa w

    > 2. wziąłeś 10 mln podrózujących codziennie samochodem/autobusem.
    > Moim zdaniem, w 38 mln kraju jest to na pewno powyżej 20 mln. T

    > 3. policzyłeś 5000 ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, ale nie
    > jestem pewnien, czy sa to ofiary "siedzace w samochodzie", czy także
    > piesi. Obawiam

    Czesciowo masz racje, ale tez robisz blad:
    Jesli wezmiesz pod uwage zabitych na drodze, ktorzy KIEROWALI pojazdami, to
    mozesz porownac ich liczbe z liczba PILOTOW, ktorzy gina w wypadkach lotniczych
    - w obu przypadkach ofiary mialy bezposredni wplyw na operowanie pojazdem.
    Natomiast liczba pasazerow ginacych w katastrofach lotniczych "pelnowymiarowych"
    samolotow pasazerskich powinna byc porownywana z liczba pasazerow autobusow
    (miejskie, dalekobiezne, PKS, autokary itd) ginacych w katastrofach drogowych.
    Liczba pasazerow ginacych w katastrofach samochodow osobowych powinna zas byc
    przeciwstawiana liczbie pasazerow ginacych w katastrofach awionetek.

    Nie bardzo wiem, gdzie tu jeszcze wcisnac koleje, ale chyba jakies porownanie
    tez sie da przeprowadzic...
  • Gość: ags IP: *.eranet.pl 27.05.08, 20:13
    Ja się muszę ubzdryngolić - ale nawet 12godzinne loty robię bez
    problemu jak mam to piwo co godzinę, dwie :) Działa. Na trzeźwo jest
    atak paniki, na % nawet lubię latać. Taka fajna adrenalinka :)
  • Gość: copper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 20:17
    śmieszą mnie wypowiedzi dorosłych, co bez głębszego nie wejdą na pokład samolotu.

    a co ma powiedzieć samodzielnie podróżujący dzieciak? przekazywany od rodziców
    obsłudze naziemnej, potem stewardessom pod opiekę? dla nich to musi być dopiero
    straszno i mroczno lecieć samolotem. SAMEMU.
    i jakoś dają dzielnie radę. i nie schizują. weźcie się ludzie, opanujcie!
  • Gość: ags IP: *.eranet.pl 27.05.08, 20:24
    No nie wszyscy :/ Ja raz lecialam z takim dzieciakiem ktory
    histeryzowal mi w rekaw cala droge i uwazam ze jest to ogromny blad
    rodzicow ze dziecko wysylaja samo samolotem.
    A latwo jest powiedziec "wyluzuj" ludziom ktorzy sie nie boja. Ja
    zamiast faszerowac sie prochami wole wyciszyc piwem. Inaczej nie
    potrafie - ale skad ktos taki jak Ty moze o tym wiedziec...?
  • Gość: copper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 21:14
    >No nie wszyscy :/ Ja raz lecialam z takim dzieciakiem ktory
    >histeryzowal mi w rekaw cala droge i uwazam ze jest to ogromny blad
    >rodzicow ze dziecko wysylaja samo samolotem.

    dlaczego tak reagował? bo czuł, że Ty też się boisz. wystarczyło zacząć jakąś
    fajną rozmowę, lot wydałby się krótszy i przyjemniejszy. dla was obojga.

    >A latwo jest powiedziec "wyluzuj" ludziom ktorzy sie nie boja. Ja
    >zamiast faszerowac sie prochami wole wyciszyc piwem. Inaczej nie
    >potrafie - ale skad ktos taki jak Ty moze o tym wiedziec...?

    oczywiście, najwygodniej jest pielęgnować swój strach i nic z tym nie robić.
    przepraszam, robić, dając zarobić producentom leków i alkoholu.
    i się użalać nad sobą: "ojojoj ale się boję".

    przecież od Ciebie zależy, co wybierasz. wolisz się bać, to się bój, ale jest
    cała masa sposobów na polubienie latania.

    pomijam fizjologiczne objawy, które występują też w tradycyjnych środkach
    lokomocji i bywają nieprzyjemne. ale faktycznie, nikomu nic się nie dzieje, nóg
    i rąk samolot nie urywa. miliony ludzi bezpiecznie docierają do punktu B,
    wyruszając z punktu A.

    prawdopodobnie musi minąć masa czasu, żeby ludzie (generalnie) przestali się bać
    latać. tak było z pierwszymi podróżami samochodem w XIXw, itd itp. samolot to
    środek transportu jak każdy inny. tylko rzadziej się z niego korzysta. na
    szczęście nie jest już tylko dla wybranych i coraz więcej ludzi ma szansę nabrać
    nowej perspektywy. samolot jako wynalazek to genialna sprawa!


  • lola211 30.05.08, 08:23
    Nie ma w tym nic smiesznego.Ten lęk jest calkowicie naturalny i
    uzasadniony.
    Co do dzieci- im jest latwiej.Dzieci nie mysla o katastrofach,
    owszem, niektore moga czuc sie nieswojo z racji takiej, ze sa
    osamotnione w podrozy, ale nic wiecej.
    Dorosly zdaje sobie sprawe, co moze sie stac, czy leci samolotem czy
    wsiada do autokaru- a dziecko o tym w ogole nie mysli.Dlatego dzieci
    nie schizuja.
    --
    ----------------------------------------------

    D.o.m.i.n.e.t Bank. Do czego???
  • xnw4 27.05.08, 20:19
    Wiesz, na Krete jest jednak dosc daleko.
    Zatem chyban sa dwie mozliwosci,
    pierwsza to popros lekarza zeby CI co przepisal
    (osobiscie odradzam, bo po co?), a druga
    zabierz sobie sporo do czytania. Wypij sobie
    dobrego wina, ktore lubisz, kawke, generalnie
    co lubisz i..... lec na Krete.
  • Gość: Alf IP: 88.220.66.* 27.05.08, 20:38
    Nie ma sie czego bać. Jeszcze tak nie było, by samolot nie wrócił na ziemię. ;-)
  • Gość: joanna IP: *.yamana.com 27.05.08, 21:14
    Gość portalu: Alf napisał(a):

    > Nie ma sie czego bać. Jeszcze tak nie było, by samolot nie wrócił
    na ziemię. ;-
    > )

    Owszem, bywa, ze laduje w wodzie, z ktorej przeciez nie startowal.
    A tak serio - znam kilka osob, ktore nienawidza latania a lataja
    sporo i za kazdym razem udaje im sie pokonac panike bez alkoholu i
    bez pigulek. Sprobuj odprezyc sie inaczej (cwiczenia oddechu; nawet
    seks przed lotem ;)
  • Gość: gosiaaa IP: *.chello.pl 27.05.08, 21:51
    Ja chyba wymyśliłam sobie starch przed lataniem. Przeczytałm dużo
    najgorszych rzeczy, ale chęć spedzenia tygodnia w Tunezji była
    silniejsza. Zaopatrzona w leki uspokajające (w plecaku-nawet o nich
    zapomniałam) wsiadłam do samolotu 2 tygodnie temu i gdy wystartował
    stwierdziłam, że mimo moich obaw wszystko jest ok. Spedziłam tydzień
    w pięknym słońcu i strach przed lataniem zniknął. To była tylko
    chora wyobraźnia. Zobaczysz, że wszystko będzie w porządku, a widoki
    z samolotu są niezapomniane. Powodzenia.
  • Gość: ewita IP: *.range86-146.btcentralplus.com 28.05.08, 00:51
    Samolot ląduje w wodzie? Jeszcze nie zdazyło sie,by samolot bezpieczniew
    wyladował na wodzie.Woda jest gorsza od betonu.
    Szczrze mówiąc ja panicznie boje sie leciec nad woda własnie.Tak,to se moge
    leciec ale jak wiem,ze lecę nad wodą....
    Dlatego nigdy nie polecę do brata do Chicago.Zaprasza mnie cały czas.Mieszkam w
    Londynie.Na wakacje do Włoch wiadomo leci się na kanałem La manche.Mąż
    wiedział,że mi nie moze powiedzieć iz własnie lecimy nad wodą.
    Do Polski nie latam ale jadę samochodem.
  • Gość: copper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 01:22
    lecisz nad wodą, ale po trasie są przecież lotniska zapasowe, właśnie w razie
    czego. przepisy lotnicze o tym wyraźnie mówią.

    ale czasem może i lepiej nic nie wiedzieć i jeździć autem...
  • Gość: eeee IP: *.jjs-isp.pl 28.05.08, 09:14
    proszę nie pisać bzdur, młodzież czyta

    en.wikipedia.org/wiki/Water_landing
  • Gość: Ada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.08, 09:19
    Owszem zdarzyło się, nie wypisuj bzdur.
  • Gość: Tomi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 22:42
    Polecam Xanax 1 mg. Znieczula na tyle, że nie będziesz się kompletnie bała.
    Miałem takie same przejścia problemy jak Ty. Na widok samolotu robiło mi się
    słabo. Potem lekarz przepisał mi Xanax i po jednej tabletce mogłem lecieć do Stanów.
  • Gość: hahahah to pryszcz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.08, 22:59
    Latałem kilka razy wewnętrznymi liniami Aerofłotu. To dopiero
    przeżycie.Wracając znad morza czarnego mieliśmy lądować w
    Grodnie.Był to samolot czarterowy.Latamy ok godziny wkoło nad
    miastem.Pytamy stewardessę co się dzieje.Ona tłumaczy że nie ma
    wolnych korytarzy.Jest strasznie gorąco na pokładzie.Prosimy aby
    poprawiła klikatyzację.Zmniejszyła temperature ale na suficie
    pokazał się szron!Każdy przerazony mysli ze się podwozie nie
    otwiera.W samolocie objawy paniki.Latamy juz prawie dwie godziny w
    kółko.Pewnie pilot wylatuje paliwo ,tak każdy myśli.I nagle
    zaczynamy ladować.I co sie okazuje:zaspał do pracy facet który
    trzyma klucze od lotniska.Wysłali po niego specjalny
    samochód.Obudzili i przywieżli na lotnisko.Dopiero wtedy
    wyladowaliśmy!Śmieszne ale prawdziwe !
  • mohikanka 27.05.08, 23:23
    Nie denerwuj się! Ja latam prawie codziennie, taki mam zawód :) Turbulencje nie
    robią na mnie wrażenia, jednak zdaję sobie sprawę, że można się bać. Dobra rada:
    jeśli stewardesa jest spokojna-nic się nie martw :) Choć stewardesy zawsze są
    spokojne ;)
    --
    Flight attendants are there to save your ass, not kiss it
  • czarna.kotka.psotka 28.05.08, 08:07
    Nieprawda! Nie zawsze są spokojne. Podobno przestają się uśmiechać
    10 m. nad ziemią.
  • mohikanka 28.05.08, 08:09
    czarna.kotka.psotka napisała:

    > Nieprawda! Nie zawsze są spokojne. Podobno przestają się uśmiechać
    > 10 m. nad ziemią.

    dobre :)
    --
    "Jeśli raz posmakowałeś latania, będziesz już zawsze chodził z oczami utkwionymi
    w niebo, bo tam byłeś i zawsze będziesz chciał tam wrócić"

    Leonardo da Vinci
  • aniorek 28.05.08, 22:15
    Stewy nie maja pojecia, co sie naprawde dzieje w samolocie, bo go nie pilotuja,
    sa kelnerkami i tyle. Jesli pilot jest spokojny, to wszystko gra, szkoda, ze
    nielatwo to sprawdzic. ;)
  • Gość: croyance IP: 86.29.150.* 30.05.08, 00:15
    Chyba, ze pilot spi :-D
  • Gość: Jask IP: *.astra-net.com 28.05.08, 09:42
    Latania boję się od zawsze i treningi nie pomagają, a alkohol
    przestaje działać po wejsciu na poklad i zajęciu miejsca.
    Moja rada: Nie udawać bohatera,a jak się leci z kimś bliskim to
    powiedziećmu o tym, niech trzyma za rękę, tak ja ja trzymam się reki
    żony w czasie startu i lądowania.Na ten strach chyba nie ma
    silnych...
  • danziger73 28.05.08, 10:58
    A jak trafiaja do Ciebie statystyki?
    Wczytaj sie w tabelke:
    danger.mongabay.com/injury_odds.htm
    Prawdopodobienstwo smierci w wypadku samochodowym: 1:242, w lotniczym: 1:4608.
    Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, ze sie sama powiesisz lub udusisz
    (1:610). ;-)
    Polecam tez porownania do jazdy samochodem na tej stronie:
    answers.yahoo.com/question/index?qid=20070717181838AAaCXiN
    "1) cars are individual vehicles controlled by non-professionals with relatively
    little training compared to what is required for pilots. 2) with millions of
    cars on the very limited road area that our society builds (thank goodness for
    budget limitations or we would have paved over everything to feed this car
    obsession) compared with just hundreds of airplanes in the vast space from
    0-50,000 feet altitude, it is obvious why flying is safer.
    if the media published single paragraph articles or 1 minute clips of every car
    accident that occurs. you would hear an hour of tv coverage everyday of nothing
    but car crashes."
    Powodzenia w przezwyciezaniu IRRACJONALNEGO strachu!

    --
    Never trust a computer bigger than you can lift.
  • Gość: Arnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 10:40
    Jak Pani do mnie napisze na a_lucka@tlen.pl wysle Pani e-booka -
    kurs, ktory uczy jak w pare minut pozbyc sie jakichkolwiek
    dolegliwosci (emocjonalnych czy fizycznych). Kurs sie nazywa
    Technika Emocjonalnej Wolnosci i jest najnowszym odkryciem.
    Przedstawia alternatywne leczenie i podaje przyklady uzdrowienia, w
    tym weteranow wojennych, ktorzy mieli jeszcze gorsze leki od Pani.
    Pozdrawiam, Arnika
  • Gość: szron IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 11:31
    Wypadki lotnicze są rzadkością, tak naprawdę powinniśmy się bać jazdy samochodem.
  • Gość: gekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 11:40

    Po co się boisz śmierci?
  • Gość: LG IP: *.esab.net 28.05.08, 13:05
    Ćwiarteczka żoładkowej gorzkiej przed, ćwiarteczka w trakcie i żaden
    lot nie straszny! Sprawdzone!
  • Gość: Pilot IP: *.chello.pl 28.05.08, 14:03
    Dziewczyno! latam około czterysta godzin tygodniowo,
    a jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kokpit opuszczać na miękkich
    nogach, i nie słuchaj złych rad wchodzenia na pokład po alkoholu,
    bo możesz zostać poproszona o opuszczenie lub nie wpuszczona na
    pokład, wtedy docenisz rady "dobrych przyjaciół" forumowych.
    Zyczę tylu lądowań ilu startów, a strach łatwo jest przezwyciężyć.
    Pozdrawiam!
  • Gość: jask IP: *.astra-net.com 28.05.08, 14:15
    jakbyś pilocie leciaj jednoczesnie w cztery strony swiata, to nie
    wylatasz 400 godzin w tygodniu... chyba ze w innym wymiarze:)
  • agite 28.05.08, 15:03
    Hahaha, no troche ciezko by bylo :D Panie Pilocie :D
    A co do alkoholu to trzeba znac swoj umiar, wypic na uspokojenie -
    azeby wchodzic a nie sie wtaczac... Nikt nikogo wtedy nie wyprosi z
    samolotu.
  • Gość: duch41 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 15:45
    Jest jedyny sposob - upij sie kompletnie.
    Ja 0 lat temu przezylam straszne turbulencje - przez pare lat
    latalam tylko kompletnie na bani, Potem strach przeszedl - az do
    tych ferii gdzie samolot ktorym lecialam 20 min spadal po 30m w dol
    + turbulencje. Strach wrocil (malo powiedziane strach - to
    zwierzeca panika - cos potwornego) - jedyny sposob jaki dziala na
    mnie to niestety upic sie na maxa i nie latac na dlugie trasy. Ale
    latac trzeba- BEZ TEGO NIE MA ZYCIA W DZISIEJSZYM SWIECIE> Wiec
    badz dzielna, upijaj sie i poczekaj jakis czas - strach minie.
    Pozdrawiam
  • aniorek 28.05.08, 22:11
    30 metrow to spadek ledwo wyczuwalny dla pasazera. A straszne turbulencje to sa
    wtedy, gdy jakis madry inaczej pasazer z niezapietymi pasami uderza glowa w
    sufit. Co sie niestety zdarza.
  • Gość: duch41 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 15:51
    Panie Pilocie
    nie wie Pan czym jest strach przed lataniem. Jest to pana proca -
    wybral ja Pan bo powietrze jast Pana zywiolem i dobrze Pan sie tam
    czuje. Prosze nie dawac takich rad ludziom ktorzy maja fobie na
    latanie - to wymaga dlugiego leczenia albo niestety upijania sie
    (co jest zdrowsze niz jakis piguly i chemie). Moj maz trenuje Sky
    diving i przegadalismy godziny na ten temat - ale on chociaz stara
    sie zrozumiec ze niestety mozna na cos miec fobie.
    Pozdrawiam
  • Gość: braat1 IP: *.chello.pl 28.05.08, 16:19
    Moj maz trenuje Sky
    > diving i przegadalismy godziny na ten temat - ale on chociaz stara
    > sie zrozumiec ze niestety mozna na cos miec fobie.


    Fobii nie trzeba zrozumiec, fobie trzeba leczyc. Nie mozna swojego
    zycia podporzadkowywac fobii. Tylko jak najszybciej pojsc do
    lekarza. Rozmawialem kiedys o tym z psychologiem, ktory powiedzial,
    ze im wieksza fobia tym latwiej i szybciej sie ja leczy.
  • Gość: copper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 12:33
    jakie 400h tygodniowo??? chyba przez pół roku!

    rocznie pilot może wylatać 900h, więc chyba jesteś podrabianym pilotem, albo się
    kropnąłeś 10 razy. albo latasz w vatsimie (i nie w czasie rzeczywistym) ;)
  • Gość: t. IP: *.generacja.pl 29.05.08, 17:14
    400 h tygodniowo? caly tydzien ma 168 godzin. zycze powrotu do zdrowia.
  • Gość: Piotr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.08, 17:58
    doskonale Cię rozumiem "to nie jest normalne żeby maszyna latała" :)a tak
    poważnie *"cola light" pomaga
    *Wódka z colą
  • Gość: Kate IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 28.05.08, 23:25
    www.fearofflyinghelp.com/ - calkiem spoko kurs za darmo. Warto przeczytać
    sobie przed lotem.
    lotnictwo.net.pl - jest tam też forum dla bojących się latać, całkiem
    obszerne i wyjaśniające wiele wątpliwości.
  • cota 29.05.08, 09:39
    ale się wątek rozrósł i jest odnośnik na pierwszej stronie..Lot
    trwał 3 godziny, idąc za Waszymi radami (dziękuje!) - wypiłam piwo
    przed odlotem i powrotem, co mnie troche rozluźniło. Ponadto cały
    czas powtarzałam sobie - właśnie - że w powietrzu jest teraz ogrom
    ludzi. Lot przebiegł w obydiwe strony spokojnie - jak po maśle, bez
    żadnych turbulencji. Wyobrażałam sobie, że jadę wesołym autokarem :)
    na szczęście miałam siedzenia przy przejściu, więc nie patrzyłam w
    okno, co być może spotęgowałoby mój strach. Bałam sie także, gdyż
    leciałam z malutkim dzieckiem, ale spała cała drogę u mnie na
    rękach. Na początku bałam sie do tego stopnia, że zastanawiałam sie,
    czy sie nie wycofać, ale jednak poleciałam i warto było -
    odpoczęłam, opaliłam sie. Pozdrawiam wszystkich.
    --
    b2.lilypie.com/uIf8p2.png""
    target="_blank">b2.lilypie.com/uIf8p2.png"</a> alt="Lilypie 2nd
    Birthday Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>
  • czarna.kotka.psotka 29.05.08, 14:36
    No to super!! Ja lecę za ok. półtora miesiąca (w nieco innym
    kierunku) i też mam nadzieję, że będzie fajnie.
  • Gość: t-k IP: *.generacja.pl 29.05.08, 17:37
    witam. u mnie wyglada to tak: latalem samolotami okolo 20-30 razy, ostatni raz 3 lata temu; zawsze byly to duze odrzutowce pasazerskie, typu boeing 737 czy airbus a320, kilka razy smiglowy atr 72 - czyli w sumie stantard. w tej chwili mam 20-kilka lat i od jakichs 6-8 lat cierpie na ta cholerna fobie, paniczny strach przed lataniem, ktory z wiekiem zdaje sie nasilac. snia mi sie spadajace samoloty, bedac w kinie na "cast away" malo nie dostalem zawalu przy scenie katastrofy, itp itd. zdaje sobie doskonale sprawe z rozmaitych statystyk i wszelkich argumentow przemawiajacych za lataniem, jakkolwiek nie wywiera to na mnie zadnego wrazenia. ogladalem dziesiatki filmow dokumentalnych i fabularnych, filmiki na youtube, czytalem artykuly, temat awarii i katastrof mam ogarniety jak na amatora calkiem niezle. po prostu jedna wielka wlochata paranoja. moja dziewczyna chce gdzies poleciec na wakacje, a ja niet - samochodem pojedziemy, na lotnisko mnie wolami nie zaciagniesz. szlag ją trafia za kazdym razem i rzuci mnie w koncu przez te samoloty... nie mam pojecia, jak sobie z ta fobia poradzic (wciaz chodzi mi o katastrofy lotnicze, nie o lek przed porzuceniem;) ). jakies pomysly, poza terapia u psychiatry albo zalewaniem sie do nieprzytomnosci?
  • Gość: kizi IP: *.aster.pl 29.05.08, 20:31
    Witam :) ja też panicznie się boję latać. Wszystkie loty (coś ok 8)
    miałam spokojne, bez najmniejszyc turbulencji, problemów, opóźnień
    etc. Mimo to, każde wakacje, na które trzeba dotrzeć samolotem mam
    po części zepsute przez ten strach... Ale niedawno leciałam do
    Egiptu z dwójką małych dzieci i powiem Ci, że pierwszy raz się
    wyluzowałam, zajmowałam się dzieciakami, cały czas coś miałam do
    zrobienia. 4 godziny mi tak zleciały, że się zorientowałam jak
    lądowaliśmy :)
    aha, byłam u psychiatry kiedyś, który przepisał mi lek antylękowy
    (zdaje się, że dla chorych na stany lękowe) - szczerze? średnio mi
    pomógł, to trzeba brać przez parę (naście?)dni żeby zadziałało..
    przy okazji nie można pić alko, więc sobie odpuściłam. Może w Twoim
    przypadku by pomogło coś doraźnego? ktoś wspominał o xanaxie - to
    psychotrop, ale pewnie zadziała - oderwie Cię na parę godzin od
    rzeczywistości...
    PS. Fobie są uleczalne, szczególnie takie :) ale raczej u
    psychologa, on znajdzie ich źródło. No i latać, latać, im więcej
    bezpiecznych lotów tym strach mniejszy. Ja po Egipcie już się dużo
    mniej boję :)
  • japo1 29.05.08, 20:29

    Ze zarowno turbulencje jak i burza moga samolotowi gowno zrobic.
  • malpa-na-drzewie 29.05.08, 20:53
    ja mam lęka przed lataniem i pływaniem i jak tu mam podróżować, jesli chodzi o
    wode, to niestety ale musze miec grunt pod nogami, a z latanie to chyba podobnie
    choc jeszcze sie nie odwazylem

    --
    Sztuka życia: móc zaspokoić głód zachowując apetyt.
  • Gość: Vijet IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.05.08, 22:58
    Siedze dosc mocno w temacie katastrof lotniczych i moge Cie uspokoic - pogoda
    jako taka przy obecnym sprzecie (domyslam sie, ze lecisz pewnie nowszym
    Boeingiem czy Airbusem) praktycznie nie moze zrobic krzywdy samolotowi -
    wyposazony jest on w nowoczesne radary (wykrywajace rowniez bardzo niebezpieczne
    zjawiska jak tzw. microburst), tak wiec samolot nie wleci w obszar, w ktorym
    pogoda jest zbyt zła. A nawet jak wpadnie w bardzo spore turbulencje, jest
    rzecza praktycznie niemozliwa, zeby nagle sie rozpadl ;) Najniebezpieczniejsze
    przy zlej pogodzie jest ladowanie, istnieje mozliwosc przejechania konca pasa
    startowego, niemniej jednak w wiekszosci przypadkow i te zdarzenia koncza sie
    szczesliwie dla pasazerow. Moze powiesz, jakimi liniami i samolotem masz zamiar
    leciec, to przytoczymy pare statystyk? :>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka