Pewnego dnia wracasz do domu, a tu nieczynny domofon. "Ktoś" wywalił skrzynkę z przyciskami i wstawił nową, cyfrową, która nie działa.
Nie masz klucza od drzwi do klatki schodowej. Musisz dzwonić z komórki, żeby Ci ktoś otworzył. Możesz też ryczeć z dołu to domownicy usłyszą i otworzą Ci drzwi. Wkurzające, no nie?
Po kilku dniach, zniecierpliwiony, dzwonisz do biura spółdzielni mieszkaniowej i pytasz o co chodzi. Pani mówi, że nie trzeba "ryczeć" z dołu, bo elektryczny zamek u drzwi jest odblokowany, a wymiana domofonu jest na wniosek lokatorów bloku.
Pytasz sąsiadów, a oni nic o tym nie wiedzą.
Następnego dnia przychodzi facet i mówi, że jest z firmy, która wymienia domofon i zbiera po 50 pln za nową słuchawkę, którą chce zamontować w mieszkaniu. Bez tej słuchawki domofon nie działa.
Facet nie okazuje żadnego dokumentu, że działa na zlecenie spółdzielni. Nie wie kto zlecił wymianę, prawdopodobnie spółdzielnia.
Jeśli nie zgodzisz się na wymianę, to zostaniesz bez domofonu i będziesz biegać po piętrach, aby otworzyć drzwi.
Wkurzające, bo czujesz się okradziony.
Miałeś domofon, za który kiedyś zapłaciłeś. Teraz domofonu nie masz.
Rodzą się pytania.
Kto wymienia sprawny domofon na inny sprawny domofon?
Dlaczego musisz za to płacić?
Kto wybrał firmę i czy był jakiś przetarg czy konkurs ofert?
Kto ma w tym wszystkim interes?
Kto chce zarobić naciągając innych?
Co można z tym zrobić?
Czy UOKiK coś tu pomoże?