Miodami pitnymi z mazowieckiej Pasieki Jaros zachwycał się sam książę Karol. Ale właściciel firmy skromnie mówi, by jego półtoraki, dwójniaki i trójniaki degustować bez zbytniego nabożeństwa
Lubelski APIS nie ma konkurenta w Polsce. Jaros nie wie co to miód pitny.
Każdy głupek w swoim domu zrobi "polewkę" typu Jaros. Piłem miody Jarosa, są
beznadziejne w smaku. Facet posługuje się recepturami z podręczników szkolnych
z Technikum Pszczelarskiego w Pszczelej Woli. Jaros swoje winko pakuje w
ceramiczne butelki, a niby znawcy określają że to jest "trendy" i "cool".
Spróbujcie "Jadwigę" -półtorak lubelskiego APISA na gorąco - to jest dopiero
trunek :)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.