Komentarze do artykułu

Ogon ryby

Gdy w lutym 1920 r. generał Józef Haller zaślubiał ojczyznę z Bałtykiem, cieszyliśmy się jak dzieci, bo po 150 latach dostaliśmy morze z powrotem. Teraz też wszyscy się cieszą, pałaszując w Jastarni czy w Helu wietnamską pangę. Może już pora zapytać, dlaczego Polacy nie jedzą polskich ryb?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Kiedyś przeczytałem o tym, jak bardzo "śmieciową" rybą jest panga, jak się ją choduje, itd. Od tego czasu nie jem tych ryb.
    • Gość: Ludwik Dorsz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 00:57
      No więc niestety, rewolucji nie będzie, o czym swiadczy liczba komentarzy pod artykułem. Ale skoro taka interesująca książka, o bałtyckich rybakach, przeznaczona jest do 'obiegu zamkniętego', no to czemu sie dziwić? Narzekacie drodzy rybacy, ale trochę na własne życzenie...
    • Mieszkam na pomorzu, byłem niedawno w sklepie rybnym i poprosiłem o jakąś dobrą rybę na obiad.
      Sprzedawczyni zaproponowała mi halibuta.
      Za kilogram świeżego zapłaciłem 40 zł.
      Rzadko robię zakupy więc nie znam cen, ale to chyba dosyć drogo, skoro niezła szynka która wymaga więcej obróbki też tyle kosztuje.
    • Andrzeju - 'hoduje'. ;)

      Rewolucji nie będzie bo ryby bałtyckie lekceważone są i przez sprzedawców. Dorsza zaś łowi się coraz mniej (nie tylko u nas zresztą). Restauratorzy zastępują go powoli czarniakiem (równie dobry), ale w sklepach wciąż trudno na niego trafić.
      • Nu, i tak Polactwo wykończyło Bałtyk, a Hallerowi, to dziś łapy by połamać za jego "doniosły" czyn. Pamiętam, lata 60-70, były jeszcze połowy, w Zatoce była i mnożyła się wszelka ryba. Dziś wszystko leży, wyrabowane, zatrute, a Polacy rozglądają się za nowymi łowiskami, jakby te tylko na nich czekały. Nie inaczej wygląda to na innych polskich wodach. Mazurskie jeziora, to przy dzisiejszej, warszawskiej bandzie, obraz nędzy i rozpaczy...
        Quo vadis, Polonia?!
        --
        Kożdo prowda potrzebuje odważnego co jom wypowiy
        • Gość: emka IP: *.chello.pl 20.09.10, 13:09
          Możesz doprecyzować warszawską bandę? Bo nie łapię co ma do tego Warszawa.
        • Gość: jacksonm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 13:21
          Skoro tak bardzo nienawidzisz Polski i Polaków to możesz wyjechać do swojej rodziny w Izraelu. Jak trochę pomachasz trochę motyką w kibucu to z rozrzewnieniem będziesz wspominał stare dobre czasy w Polsce
    • Jeśli panom rybakom wydaje się, że ryba jest za tania, to niech porównają cenę swojego drewnianego dorsza z ceną schabu, a potem pomyślą, ile by kosztował schab, gdyby rolnicy nie musieli hodować świń, tylko je łowili w rzece przepływającej koło domu.

      --
      "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
      (W.Bukowski)
      • to samo mi przyszło na myśl, co napisał kolega misiu-1
        dodam tylko: to że ryby będą jeszcze droższe nie spowoduje automatycznie, że będą lepsze - to jest bajdurzenie, wierutna bzdura i chore rojenia tego gościa
        • Gość: Leszek IP: 195.47.201.* 20.09.10, 14:18
          Dorsz sprzedawany jako czerniak nie jest drogi. Nie porównywałbym tez mięsa ryby z mięsem wieprzowym czy wołowym. Dla zdrowia wolę jednak ryby - może trochę mniej smaczne. Można jednak przyrządzić je wyśmienicie. To już kwestia nie ryby a kucharza.
          • "Można jednak przyrządzić je wyśmienicie. To już kwestia nie ryby a kucharza."

            Dobra ryba to świeża ryba i nie wymaga specjalnego przyrządzania. Zabijanie smaku ryby różnymi sosami służy jedynie maskowaniu tego, że ryba nie jest pierwszej świeżości lub była mrożona.
      • Mieszkam nad Morzem Srodziemnym. Kilogram schabu kosztuje ok. 5 EUR. Kilogram dobrej ryby kosztuje ok. 8-12 EUR. Owoce morza kosztuja od 20 EUR w gore.

        Do czego porownujesz czlowieku? Do schabu???? Toz to najgorsze swinstwo. Nie ma bardziej niezdrowego miesa poza kurczakami na hormonach, trzymanych cale zycie w metalowych klatkach i pod lampami.

        Jezeli chodzi o smak, to wyraznie napisali w artykule, ze chodzi o rybe SWIEZA. Bardzo ciezko taka rybe kupic w Polsce. Jak ryba, to praktycznie tylko mrozonki. Sprobuj zjesc wieczorem rybe z porannego polowu. Zaden schab sie nie bedzie rownal.

        Pisze tutaj o rybach morskich. Te ze slodkich wod, to jeszcze oddzielna historia.
        • Gość: milosnik_ryb IP: 163.191.24.* 20.09.10, 16:19
          Zgadzam sie. Nie ma jak swieza morska ryba. I zaplace znacznie wiecej za swieza rybe niz za mrozonke. A miesa nie jem od 5-ciu lat bo smakuje jak papier.
          W wielu krajach ryby sa drozsze od miesa a owoce morza bija na glowe mieso i ryby.
          a pangi ze smieciaowego zatrutego Mekongu powinny byc zakazane przez Sanepid!
        • mali_kali napisał:

          > Do czego porownujesz czlowieku? Do schabu???? Toz to najgorsze swinstwo.

          Porównuję kiepską rybę ("jedzcie dorsze, gó... gorsze") z wysoko cenionym mięsem, które nie łazi sobie luzem po opłotkach, tylko trzeba je ładnych kilka miesięcy karmić, żeby wyrosło.
          Rozumiem, że może nie być twoim ulubionym, ale nie zmienia to faktu, że dla bardzo wielu konsumentów jest lepszą i tańszą alternatywą niż śmierdzący dorsz.

          > Nie ma bardziej niezdrowego miesa poza kurczakami na hormonach, trzymanych cale zycie
          > w metalowych klatkach i pod lampami.

          Ja też wolę ryby, ale to nie zmienia mojej oceny dot. wysokości ich cen. Ryby są drogie, a nie "zbyt tanie". To zresztą nic nowego. Jak spytasz rolnika, to też Ci powie, że: zboże jest za tanie, ziemniaki są za tanie, mleko jest za tanie i świnie są za tanie. Generalnie dla każdego za tanie jest to, co chce sprzedać, a za drogie to, co kupić.

          > Jezeli chodzi o smak, to wyraznie napisali w artykule, ze chodzi o rybe SWIEZA.
          > Bardzo ciezko taka rybe kupic w Polsce. Jak ryba, to praktycznie tylko mrozonk
          > i. Sprobuj zjesc wieczorem rybe z porannego polowu. Zaden schab sie nie bedzie
          > rownal.

          Na masowo łowione ryby wielkość popytu ustanawiają nie smakosze ryb, tylko gospodynie domowe planujące obiad. Spójrz więc z perspektywy gospodyni, a nie własnej.

          --
          "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
          (W.Bukowski)
          • > Porównuję kiepską rybę

            Dorsz to kiepska ryba? Zartujesz, prawda? Merluzzo jest ceniony bardzo wysoko. Sztokfisz jest sprzedawany wszedzie jako przysmak: od Skandynawii po Morze Srodziemne.

            > m, które nie łazi sobie luzem po opłotkach,

            Ktora ryba chodzi luzem po oplotkach? Nie zdajesz sobie sprawy jak trudno jest zlowic ryby.

            > Rozumiem, że może nie być twoim ulubionym

            To nie kwestia ulubione lub nie. Kwestia zdrowia. Wieprzowina i drob hormonalny, to najgorsze miesa pod tym wzgledem.

            > Ja też wolę ryby, ale to nie zmienia mojej oceny dot. wysokości ich cen.

            Jasne. A ze niby wolowina tez jest zbyt droga? Zauwaz, ze ceny wolowiny sa zazwyczaj wyzsze niz wieprzowiny? A co powiesz o jagniecinie (u mnie po 7 EUR za kilo)? Tez za droga, bo wieprzowina kosztuje mniej?
            Wziales najtansze miesa na rynku (za wyjatkiem hormonalnych kurczakow) i teraz porownujesz, ze jak cos kosztuje wiecej to jest drogie. Schab wysoko ceniony? Ciekawe gdzie...

            > Na masowo łowione ryby wielkość popytu ustanawiają nie smakosze ryb, tylko gosp
            > odynie domowe planujące obiad. Spójrz więc z perspektywy gospodyni, a nie własn
            > ej.

            Jak juz napisalem wczesniej mieszkam nad Morzem Srodziemnym. Ryby kupie na rynku, na swiezym powietrzu, a nie w luksusowych butikach. Kupuja przede wszystkim gospodynie domowe, a nie smakosze. Zgadnij teraz z czyjej perspektywy patrze?
            • mali_kali napisał:

              > Dorsz to kiepska ryba? Zartujesz, prawda? Merluzzo jest ceniony bardzo wysoko.
              > Sztokfisz jest sprzedawany wszedzie jako przysmak: od Skandynawii po Morze Srod
              > ziemne.

              Nie żartuję. Dorsz to kiepska ryba. Chuda, twarda i śmierdząca. Nadaje się co najwyżej na zupę.

              > Ktora ryba chodzi luzem po oplotkach? Nie zdajesz sobie sprawy jak trudno jest
              > zlowic ryby.

              Dorsz pływa sobie luzem po morzu. Nie trzeba mu kupować paszy, wystarczy zarzucić sieć.

              > To nie kwestia ulubione lub nie. Kwestia zdrowia. Wieprzowina i drob hormonalny
              > , to najgorsze miesa pod tym wzgledem.

              Nieświeży stereotyp. W hodowli zwierząt stosowanie hormonów jest już od wielu lat zakazane. Drób jest pod względem zdrowotnym bardzo dobrym mięsem, a zastrzeżenia w stosunku do wieprzowiny są mocno przesadzone. W dyskusji na temat cen ryb i mięsa argument zdrowotny jest mało znaczący. Mięso nie jest szkodliwe, więc nikt nie szuka za wszelką cenę jego zamienników.

              > Jasne. A ze niby wolowina tez jest zbyt droga?

              Oczywiście. Zajrzyj do statystyk spożycia wołowiny i będziesz miał gotową odpowiedź. W 1980 roku, u schyłku rządów Gierka, Polacy jedli 20kg wołowiny rocznie. Obecnie poniżej 5kg. Dlaczego, skoro wołowina jest lepszym mięsem od wieprzowiny? Bo zbyt droga.

              > Wziales najtansze miesa na rynku (za wyjatkiem hormonalnych kurczakow) i teraz
              > porownujesz, ze jak cos kosztuje wiecej to jest drogie.

              Nieprawda. Wziąłem najdroższy i najlepszy gatunek wieprzowiny - mięsa odgrywającego wciąż największą rolę na polskim rynku, mimo wyższej ceny niż drób.

              > Schab wysoko ceniony? Ciekawe gdzie...

              W Polsce, przyjacielu. Rozmawiamy cały czas o Polsce.

              > Jak juz napisalem wczesniej mieszkam nad Morzem Srodziemnym. Ryby kupie na rynk
              > u, na swiezym powietrzu, a nie w luksusowych butikach. Kupuja przede wszystkim
              > gospodynie domowe, a nie smakosze. Zgadnij teraz z czyjej perspektywy patrze?

              Nie interesuje mnie, co kupują gospodynie nad Morzem Śródziemnym, Żółtym czy Białym. Artykuł i dyskusja dotyczy tego, co kupują gospodynie w kraju leżącym nad Morzem Bałtyckim.

              --
              The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • > Nie żartuję. Dorsz to kiepska ryba. Chuda, twarda i śmierdząca. Nadaje się co n
                > ajwyżej na zupę.

                Jak chcesz. Moge powolac jeszcze 1000 przykladow, a Ty i tak je zlekcewazysz.

                > > Jasne. A ze niby wolowina tez jest zbyt droga?
                >
                > Oczywiście.

                Wow! Z takiej perspektywy, to wszystko jest zbyt drogie. To tak jakby siedziec w 10 letnim Daewoo Tico i narzekac, ze Opel Astra jest zbyt drogi. Jezeli wybierzesz wystarczajaco niski punkt odniesienia, to wszystko bedzie drogie.


                >> Schab wysoko ceniony? Ciekawe gdzie...
                >W Polsce, przyjacielu. Rozmawiamy cały czas o Polsce.

                Tak samo jak Daewoo Tico jest wysoko ceniony. Jesli schab bylby wysoko ceniony, to bylby drozszy niz wolowina, jagniecina oraz ryby. Nie jest? No, wlasnie. To tanie mieso i tylko tyle, ze bardzo popularne.

                > Nie interesuje mnie, co kupują gospodynie nad Morzem Śródziemnym, Żółtym czy Bi
                > ałym. Artykuł i dyskusja dotyczy tego, co kupują gospodynie w kraju leżącym nad
                > Morzem Bałtyckim.

                To nalezy im umozliwic robienie zakupow tak jak to sie dzieje w innych regionach swiata i dlatego powinienes wychylic swoj szacowny nosek poza Polske. Jezeli nie mamy wlasnej tradycji, to musimy zapozyczyc wzorzec. Polskie gospodynie tez moglyby gotowac swieza rybe (nie tylko mrozonki jak obecnie). Na pewno wiele gospodyn mialoby inne zdanie niz Ty na temat dorsza lub makreli. Tych ryb nie trzeba jakos specjalnie przyrzadzac i szukac wymyslnych sosow, wiec chociazby w ten sposob swieza ryba moglaby byc sprzymierzencem gospodyn.
    • Gość: rysiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 09:05
      Dziwne, że nad Bałtykiem zjem droższą rybę niż w Zakopcu.
    • Gość: kazik IP: *.icpnet.pl 20.09.10, 09:33
      Jeśli za komuny tak fatalnie gospodarowano rybami i takie były dotacje, to dlaczego bezpośrednio u rybaka wracającego z łowiska, setki tysięcy wczasowiczów spędzających wczasy nad morzem (na wczasy mógł wyjechać każdy również ten o niskich dochodach , czy też wielodzietne rodziny) mogli kupić świeże ryby, po cenach jeszcze niższych niż w sklepach.
      W owych czasach moja rodzina doceniając zdrowotność diety rybnej, jadła jej b. dużo, a dzisiaj od święta, bo jest po prostu za droga. Ten filozof od ryb rozmawiający z dziennikarzem, jest tendencyjny i zaślepiony.
      • Po prostu dzisiaj inna żywność jest tania. Wędliny z odpadów i konserwantów mogą być tanie. W dodatku nie ma znanego z komuny problemu niedoboru.
        I nic dziwnego, że rabunkowo eksploatowane łowiska dawały za komuny tanią rybę.
        Natomiast oczywiste jest, że przyzwyczajone do taniej ryby społeczeństwo nie będzie teraz oczekiwać jakości, jeśli będzie musiało za nią dodatkowo zapłacić. Może kiedyś, przy lepszych zarobkach i kultura jedzenia trochę wzrośnie...

        --
        "ZDĄŻYCIE JESZCZE POJĄĆ, że PAŃSTWO jest takim rodzajem organizacji, która choć psuje wielkie rzeczy, potrafi też psuć małe".
    • Gość: LiMa IP: *.noname.net.icm.edu.pl 20.09.10, 09:35
      Nie jem pangi, raz spróbowałam i wywaliłam. To nie ryba to podeszwa! Tylko, że ja ciągle pamiętam smak prawdziwej ryby, bo dziadek jest ichtiologiem i miał zawsze dostęp do świeżych ryb. Zresztą do tej pory sam wędzi węgorze raz na jakiś czas - najlepsza rzecz na świecie.
      Ilekroć jestem w Hiszpanii czy Norwegii to mnie skręca z zazdrości jak widzę stoiska z rybami w tamtejszych sklepach.
    • tania - tylko to jest ryba która nic nie wnosi do menu no chyba że metale ciężkie - ta ryba jest hodowana na antybiotykach w najbrudniejszej rzece chin a właściwie ściekach - jak by ludzie wiedzieli co jedza to równie dobrze migli by się stołować w chlewie ze świniami

      --
      ------------------------
      173 specjały siostry Anastazji
      Dieta strefowa
      Uleczyć nieuleczalne
    • Gość: apacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.10, 11:29
      Każdy je to, na co go stać.
      Jakoś nie słyszałem żeby Francuzi płakali za swoimi truflami które idą głównie do USA czy Japonii.
      Jeśli nasi rybacy zarabiają na eksporcie to tylko przyklasnąć. A jeśli chcą zdobyć rynek Polski to powinni łowić tanio i nie liczyć na dopłaty jak za PRL'u.
      • Ja tylko chcialbym zglosic obiekcje, ze trufle i kultura ich jedzenie nie pochodzi z Francji, lecz z Wloch. Francuzow mozna uznac za parweniuszy w tym kontekscie.
    • Stoiska rybne w polskich sklepach sa calkiem niezle. Mieszkam na poludniowej morawie i tu trudno kupic rybe morska inna niz mrozona ew w puszce. Jest drogo a wybor zaden.
      A co do pangi to tez moze byc smaczna zalezy jak sie ja zrobi, nie rozumiem tez czemu ciagle ktos wyciaga ze jest hodowana w brudnej wodzie - jakby byla trujaca to nie mozna by jej bylo sprzedawac. no i ma swoje plusy przynajmniej sie czlowiek oscia nie udlawi :)
      Jest wolny rynek i kazdy se moze wybrac co chce, no moze bardziej na co go stac...
    • tego tez nikt nie wie: "przemysłowe wędzenie też jest tanie, bo polega na błyskawicznym nasączeniu ryby oparami "sztucznego dymu" w płynie"...

      horror....

      a dorsz jest wspaniala ryba. tylko trzeba jeszcze go znalesc swierzego w jakims sklepie...




      • Gość: dorszu IP: 217.89.117.* 20.09.10, 12:19
        Swiezy dorsz jest pyszny, zwlaszcza jak sie go samemu zlowi, wiezie 400 km do domu a potem na niedzielny obiadek przyrzadzi np w sosie smietanowo-koperkowym. MNIAM, POLECAM wszystkim, czyste biale miesnko ;)
        • Gość: jaka IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.10, 12:46
          ta komuna była wredna. Wszyscy umierali z głodu , a miasteczkach 40 tys. były po 2 -3 smażalnie ryb.Dzisiaj na rybę może sobie pozwolić jedynie ordynator szpitala i to raz na miesiąc. I pieprzenie że hodowla ryb jest tańsza niż łowienie mnie powaliło.
      • Gość: Bart IP: 213.136.224.* 20.09.10, 13:55
        Co do tego wędzenia to trochę bujda. Wprawdzie są aromaty dymu wędzarniczego ale stosuje się je głównie w przetworach typu konserwa. Wędzenie przemysłowe odbywa się w piecach elektrycznych sterowanych komputerem. Ciepło w takim piecu pochodzi z grzałek elektrycznych a dym wytwarza dymogenerator z wiórków drewnianych (na zasadzie tarcia). Oczywiście wędzarnia tradycyjna daje produkt bardziej aromatyczny i często lepszy (chociaż to zależy od umiejętności wędzarnika) ale nie ma co pisać takich bzdur o chemicznych preparatach, które "wędzą" w pięć minut. Co do ceny ryb bałtyckich to bierze się ona głównie z ich małej ilości w stosunku do potrzeb rynkowych. Panga to rzeczywiście nic nadzwyczajnego w sensie wartości odżywczych ale nikt się nią nie otruje.
    • Gość: ja IP: 165.72.200.* 20.09.10, 15:44
      Uwielbiam ryby i chetnie kazdego dnia jadła bym polskiego dorsza czy łososia i nie tylko ale niestety te za tanie ryby sa dla mnei za drogie
      • Gość: warszawiak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.10, 15:59
        Ja też uwielbiam ryby.. Na wakacjach w basenie morza Śródziemnego nic innego nie jadlam.. Niestety w Warszawie ryby są bardzo drogie, a co za tym idzie nieświerze, bo mało kto je kupuje... Nic tylko czekać na kolejne wakacje i pyszne świerze ryby w cenie...
        • Gość portalu: warszawiak napisał(a):

          > Ja też uwielbiam ryby.. Na wakacjach w basenie morza Śródziemnego nic innego ni
          > e jadlam.. Niestety w Warszawie ryby są bardzo drogie, a co za tym idzie nieświ
          > erze, bo mało kto je kupuje... Nic tylko czekać na kolejne wakacje i pyszne świ
          > erze ryby w cenie...

          chyba nie doczytałeś...
          ryby są nieświeże, bo są za tanie - jak będą droższe to będzie się opłacało wyrzucać nieświeże
          tanie ryby tylko zachęcają do ich recyklingu...

          a serio: jak można w żywe oczy sadzić takie bzdury, jak w artykule a redachtór nawet nie podejmie polemiki z rozmówcą?!
          --
          "W filmie Pan Kleks w Kosmosie dzieci chodzily do szkoly im. Stanislawa Lema, lekcje prowadzil robot. Teraz dzieci chodza do szkol im. JP II, a lekcje prowadza ksieza. " (c) niejaki "the_rapist" na forum gazeta.pl
      • Gość: stawonog IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.09.10, 16:03
        a gdzie kupują rybę sushi bary? chciałbym kupić coś w okolicach krakowa... może ktoś podać namiar?
    • na wszystko dookoła, na ustrój, klientów (!), zwyczaje...

      tylko nie na siebie

      "Czyżby zawinił poprzedni ustrój? Wiele wskazuje na to, że to właśnie on zakodował nam w głowach, iż ryba musi być tania."

      nie no pewnie, ma być droga, marża 50% co najmniej a każdy ma pałaszować ze 20 kg "rybki" na rok, ale tylko od Polaków-katolików z Hell'u

      a oni i tak nas oszukają sprzedając pangę jako dorsza...
      --
      "W filmie Pan Kleks w Kosmosie dzieci chodzily do szkoly im. Stanislawa Lema, lekcje prowadzil robot. Teraz dzieci chodza do szkol im. JP II, a lekcje prowadza ksieza. " (c) niejaki "the_rapist" na forum gazeta.pl
    • nie rozumiem własnie czemu my Polacy jemy tak niewiele ryb :) jest wiele przepisy na ryby z których można skorzystać :)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.