Re: Karp na skróty
Autor:
Gość: miki
IP: *.rzeszow.mm.pl
15.12.11, 18:12
Moja teściowa robiła podobnie, ale cebulę kroiła w bardzo drobną kostkę. Zalewała wodą dodawała pietruszkę, marchewkę, kawałek selera, liść laurowy i ziele, ale b.mało tych przypraw, oczywiście sól i odrobinę cukru.
A cebula była najpierw sparzona wrzątkiem. Do gotującej się przez jakiś czas wody z tymi dodatkami wkładała głowy, ogony, płetwy i wygotowywała (to daje tą galaretę). Po wyjęciu rybich odpadów w wywarze gotuje się dzwonka ryby, jakieś min. 15 - 20 min. Nie wyobrażam sobie gotowania ryby przez godzinę, chyba po tym czasie nie można wyjąć dzwonek w całości. Gotuje się po kilka dzwonek naraz, w zależności od wielkości naczynia, oczywiście na wolnym ogniu. Wyjęte kawałki układa się na półmisku, w wywar dosmacza się solą, sporą ilością pieprzu i jeszcze odrobiną cukru. Wywar z cebulą przelewa się do naczynia np sosjerki i pozostawia do wystudzenia. Wywar gęstnieje, zastyga i tworzy coś w rodzaju trzęsącej się galaretki. Podaje się rybę osobno, sos czy galaretkę osobno, nie zalewamy ryby tą galaretką. Ponieważ nikomu nie smakował karp z migdałami i rodzynkami, pozostaliśmy przy takiej wersji i u nas to też jest karp "po żydowsku". A więc co dom to obyczaj i niech tak będzie, każdy robi co i jak lubi i nazywa sobie tak jak lubi. Po teściowej ja wyspecjalizowałam się w takim przygotowywaniu karpia i nie ma u nas świąt bez tego dania. Oczywiście nie wszyscy są jego zwolennikami i ci maja tradycyjnie, smażonego.