Kosmopolityczne przysmaki z londyńskich restauracji to dla kapryśnych dżentelmenów i ladies, którzy wszystkiego już skosztowali, zdecydowanie za mało. Czego teraz szukają? Wartości dodanej do kotleta
Siedzę sobie właśnie na sedesie z laptopem i czytam ten artykuł o jedzeniu w UK. Zapachy wokół nie są przyjemne - szczerze mówiąc, cuchnie jak franca. Na dodatek byłem zakorkowany (to takie połączenie zatwardzenia z rozwolnieniem, najpierw trudno coś z siebie wydusić a potem już leci ciurkiem jak z kranu) i dopiero teraz w spokoju mogłem dokończyć artykuł.
Uważam, że to wszystko to kolejny sposób na zarabianie pieniędzy przez właścicieli tych lokali. Osobiście ekologię mam w głębokim poważaniu. Nie interesuje mnie co będzie na ziemi za 100 lat. Tak samo jak właścicieli tych restauracji.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.