Właśnie minęły 2 lata, gdy stałam się częścią stada rodzinnego dwóch schroniskowców dzierżoniowskich: Mimi i Messiego. Mimi jest prześliczną, czekoladową (z dereszem na krawatce) wyżlicą, natomiast Messi... to istne cudo całe na rudo. Był maleńkim jak kociak zabiedzonym szczeniaczkiem, a wyrósł na potężnego piłkarza (imię okazało się znaczące) o oczach Puszka Okruszka - miłośnicy Shreka wiedzą o co chodzi. Moi milusińscy są przykładem na to, że może być prawdziwa miłość za pieniądze - zostawiliśmy w schronisku symboliczne opłaty.
Życzę wszystkim ludziom, którym serca jeszcze nie skamieniały, aby ich spotkało to samo szczęście.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.