To jest znak naszych czasów
To, że ktoś oddaje dziecko pod opiekę niani, czy do takiego
przedszkola, nieważne, czy na dzień, czy na noc, nie oznacza, że
jest gorszym rodzicem niż rozmemłana matka-Polka zalegająca całe
dnie na kanapie, podczas gdy dziecko ma 24 h na dobę uruchomiony
telewizor z bajkami w pokoju, żeby tylko nie przeszkadzał
sfrustrowanej mamusi. Znam matkę, która bardzo dużo pracuje, a do
tego podróżuje służbowo i ma lepsze kontakty z własnym, wprawdzie
rzadko widywanym, dzieckiem niż upasiona na macierzyńskim i
wychowawczym znajoma, reagująca na dźwięk głosu swojej gromadki, jak
wygłodzony pies na intruza. Zamiast krytykować ludzi, którzy nie
mają mobilnej babci, cioci i muszą pracować na zasadzie wyboru: etat
albo głodowy zasiłek z urzędu, a do tego jeszcze próbują spłacać
kredyt na mieszkanie i inne zobowiązania, proponuję najpierw samemu
być rodzicem. Łatwo powiedzieć: nie stać cię, nie masz czasu, to się
nie rozmnażaj. A sytuacja danej rodziny może się z dnia na dzień
zmienić o 180 stopni, więc cisza tam, nie jazgotać, tylko okazać
odrobinę empatii! Ja dziękuję Opatrzności, że mam Babcię, która jest
starej daty i czuje się w obowiązku zajmować się wnukami, a do tego
bardzo to lubi i wyręcza mnie przy każdej okazji, ja zaś z tego
skwapliwie korzystam, bo wiem, że inni nie mają takiego luksusu, ale
ich nie krytykuję, jak co poniektórzy.