Nie dyskutuj z dyletantami
Takie "dobre rady" okraszone jadem dają innym na ogół ludzie, którzy
nie mają bladego pojęcia o temacie, ale wydaje im się, że mają coś
mądrego do powiedzenia na każdy temat. Są to osobniki, którym nie
należałoby powierzyć nawet kotka, bo zagłaskaliby na śmierć
albo...no właśnie...nagle mogłoby się okazać, że nawet opieka nad
takim małym kotkiem ich przerasta. Uwielbiam jeszcze ten jarmarczny
jazgot wydawany przez matki-Polki pierdzące w kanapy swoich
cieplutkich mieszkanek, które posiadają ten luksus, że ich mężowie
zaiwaniają całymi dniami na ten cały majdan, a one nie widzą nic
zdrożnego w tym, że współmałżonek łapie kolejny etat, żeby tylko w
spłacie rat i innych takich się wyrobić, zaś one dzielnie dźwigają
brzemię hodowli potomstwa, narzekając przy tym, jak to im ciężko, a
do tego te wyrodne matki pracujące dookoła. Łatwo jest krytykować
innych z kanapy, kiedy można liczyć na to, że ktoś na nas zarobi.
Tacy "filozofowie z Koziej Wólki" czerpią swoją wiedzę z gazetek
typu "Pani Domu" względnie "Mamo To Ja", gdzie cała
armia "specjalistów" udaje, że posiada przepis na życie i może go
serwować, jak kotleta z ziemniakami w knajpie.