Przed egzaminem wykładowca uprzedzi studentów, że posługiwanie się telefonami
komórkowymi i innymi urządzeniami jest w czasie egzaminu zabronione i powinny
one być wyłączone. Zapowie, że w sali, gdzie odbywa się egzamin, włączony
zostanie wykrywacz sygnału. - To nie ma być forma represji, ale metoda prewencji
- mówi dziekan.
Cienko. Gdyby naprawdę im zależało, to nie byłoby żadnego uprzedzania, a złapany
na oszustwie od razu wylatywałby z uczelni.
Skoro nawet propagator pomysłu woli uniknąć "represji" oszustów, to chyba nie
traktują tej sprawy poważnie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.