Komentarze do artykułu
Kara dla pacjentów, którzy rezygnują z wizyt u lekarza
Przychodnia przy ul. Dobrzyńskiej chce dyscyplinować pacjentów, którzy umawiają się na wizytę do lekarza, a potem nie przychodzą w wyznaczonym terminie. - Ich absencja to duży problem dla nas, ale przede wszystkim dla pozostałych chorych, którzy niepotrzebnie czekają w kolejce po kilka miesięcy - mówi dyrektor przychodni Maciej Sokołowski.
Re:
Autor:
Gość: gosc
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.02.10, 15:30
> Nie mają ludzie z ogółu do siebie szacunku, i nie ma kultury pracy.
Zgoda. O tę kulturę, także osobistą, właśnie mi chodzi.
I to po obu stronach okienka. Może wystarczyłoby, żeby kontakt z paniami z
rejestracji był "łatwy, miły i przyjemny"; żeby pacjent nie był traktowany jak
ktoś, kto przychodzi i znowu czegoś chce. Niższy personel medyczny czy
niemedyczny nie ma się na kim odgryźć, więc obrywa się pacjentom. Bo przecież
lekarz to niemal pan i władca. Przerysowuję świadomie.
Wprowadzenie kaucji, kar itp. byłoby jeszcze jednym narzędziem do "gnojenia"
pacjenta.
Tylko kto jest dla kogo? Lekarz dla pacjenta, czy pacjent dla lekarza?
Dodam, że przychodnię na Dobrzyńskiej omijam jak mogę. Wybrałam taką, gdzie na
wizytę do specjalisty czekałam 2 tygodnie. Dzwonię, gdy muszę odwołać wizytę,
umawiam następny termin. Dzwonię także, gdy np. widzę, że mogę się spóźnić, bo
właśnie utknęłam w korku i zapewniam, że dotrę. Raz zdarzyło mi się zadzwonić
dzień po wizycie, którą przegapiłam (pomyliłam termin) i przeprosić - nie wiem,
czy moje przeprosiny dotarły do lekarza, zrobiłam jednak wszystko to, co mogłam
w tej niefortunnej dla mnie sytuacji.
Nadal uważam, że system kar to nie najlepsze rozwiązanie.