A Ty znowu te swoje utopie
Rower nigdy nie wyjdzie poza pojazd niszowy, z kilku zasadniczych
powodów:
1. Nie ten klimat, koleś. Normalny - czyli nie zaczadziały
ideologią - człowiek nie będzie poginać do pracy na rowerze w
strugach listopadowego deszczu czy na dwudziestostopniowym mrozie.
2. Wyobraź sobie, że niektórzy ludzie muszą w pracy być elegancko
ubrani, rower temu nie służy.
3. To samo dotyczy higieny - nie każdy ma możliwość (i czas) pobyt w
pracy zaczynać od prysznica.
4. Może nie dociera do Twojego małego móżdżku takie epokowe
odkrycie, że ludzie wyjeżdżając rano autem nie poruszają się tylko
na odcinku dom - praca. Odwożą dzieci, robią zakupy, zaliczają
spotkania towarzyskie. Ani komunikacja miejsca, ani tym bardziej
rower nigdy nie zastąpią w tym względzie samochodu.
5. Niektórzy mają dziennie do pokonania spory kawałek, nierzadko z
kilkoma punktami do zaliczenia. Ja na przykład jadę z Maślic do
Milicza (65 km), stamtąd np. na wizytę domową na Psie Pole, potem
poradnia na Gaju, z Gaju wreszcie do domu na Maślice. Wyobrażasz
sobie, że zaliczam tę rundkę na rowerze ? Albo tłukę się komunikacją
zbiorową ?
Naprawdę rzadko się w historii zdarzało, że ułatwiające życie
wynalazki były wypierane przez rozwiązania o gorszym komforcie. Tak
więc z satysfakcją pokazuję środkowy paluszek całej tej nawiedzonej
bandzie, próbującej wysadzić mnie z auta. NO PASARAN, BARANY ! :D
--
"And that government of the people, by the people, for the people,
shall not perish from the earth"
Abraham Lincoln, Gettysburg 19 XI 1863