1410_tenrok napisał:
> nudzisz jak zawsze!
>
> PS. idz na spacer do Ogrodu Angielskiego. O tej porze musi tam być ładnie.
> To Wolne Panstwo Bawarskie marnuje taką powierzchnię w środku miasta. Przecież
> na tej powierzchni można by wybudować nieruchomości przynoszących jakieś 0.5 bl
> n
> Euro (miesięcznie). Patrz kurna, a oni co tam? Nawet ta gastronomia kuleje i
> marne kilka milionów jedynie przynosi...........
>
> Durni ci Bawarczycy, tyle szmalcu przez okno wyrzucają...... Chyba musi tym
> miastem również ktoś po KULu rządzić, co?????
Dla niezorientowanych: ogród angielski w Monachium jest parkiem, który ciągnie
się przez dobre pół miasta a przebiega wzdłuż miejscowej rzeki (Izery). Gdyby
rzeczywiście miejscowy magistrat postanowił sprzedać grunty ogrodu angielskiego
deweloperce, to jeszcze tego samego dnia monachijczycy wywieźli by burmistrza z
gabinetu na taczkach. Cisza ogrodu angielskiego kłująca w uszy w środku
milionowego miasta jest wrażeniem nieopisywalnym.
Monachium jest - z wrocławskiego punktu widzenia - dziwnym miastem. Miasto nadal
jest właścicielem swoich elektrociepłowni, co pozwoliło mu znacząco zmniejszyć
ilość produkowanych śmieci (śmieci są spalane w zmodyfikowanych
elektrociepłowniach) a dziury w ulicach zaklejają pomarańczowe kubraczki
pracujące bezpośrednio dla burmistrza a nie dla prywatnych firm. Pewnie dlatego
jest tych dziur tak mało. W przeciwieństwie do wrocławskiego placu powst.
Warszawy nikt przy zdrowych zmysłach nie planuje wysadzenia w powietrze estakad
koło monachijskiego stadionu olimpijskiego, bo oznaczałoby to paraliż
komunikacyjny na obwodnicy śródmiejskiej. Ba, obwodnica co i rusz otrzymuje nowe
tunele a światła i kolizyjne skrzyżowania są z niej sukcesywnie usuwane, celem
zwiększenia jej pojemności i skrócenia czasu podróży. "rondo" w Monachium jest
brzydkim słowem. Billobardów jest w porównaniu do Wrocka średnio około 6 razy
mniej. Za to zadbanych kamienic jest co niemiara.
Sieć metra mocno się rozwija, choć nowe wagoniki osobiście mi się nie podobają.
Stare były lepsze, choć więcej prądu żarły.
Sieć S-Bahnów również mocno się rozbudowuje.
Autobusy jeżdżą na odsiarczonym dieslu, niektóre na biodieslu. Nowe tramwaje to
klasa sama dla siebie. Nie słyszałem, żeby się choć jeden zepsuł. Czego o
wrocławskich Skodach powiedzieć się nie da.
Monachium do 2015 roku chce wszystkich mieszkańców zaopatrzyć w prąd z
regeneratywnych źródeł energii, a już w 2025 cały biznes. Monachium kładzie już
nową sieć: w 3 lata do każdego budynku mieszkalnego magistrat dociągnie
światłowód z internetem o prędkości 100 mbit/s. Marne sto megabitów na sekundę w
pierwszej fazie projektu, rozumie się.
Niestety, Monachium ma również swoje ciemne strony. Ni cholery nie chce budować
fontann, ani mu się śni budować nowe stadiony. FC Bayern nowy stadion musiał
sobie wybudować sam. W tych punktach Monachium nie umywa się do Wrocławia.
Sorry, ale jak dla mnie ważniejsza od stadionu jest komunikacja miejska, a ta w
Monachium już od ponad trzydziestu lat funkcjonuje na biletach
czasowo-strefowych. Od początku (czyli od końca lat 60 ubiegłego wieku)
monachijskie automaty biletowe potrafią wydawać resztę, automaty wrocławskie tej
sztuczki nie nauczyły się do dzisiaj.
No i ten bawarski burmistrz też jest jakiś nie ten tego. Monachijski burmistrz
wcale nie buduje własnej partii politycznej, w delegacje jeździ rzadko a do
roboty rowerem albo metrem. Gdzie mu do burmistrza aglomeracji Wrocław z własną
limuzyną i kierowcą.
--
Wrocław bez cenzury