Komentarze do artykułu
Płot daje mieszkańcom osiedli ułudę bezpieczeństwa
- Psia kupa urasta do rangi symbolu tego wszystkiego, od czego chce się uciec za ogrodzenie: brudu, braku kultury czy wręcz chamstwa. Ludzie mają dość funkcjonowania w scenerii osiedlowej znanej z filmu "Dzień świra". Ale stawianie płotu to ostateczność, która wcale nie stanowi wyjścia z sytuacji - uważa dr Jacek Gądecki*
I nie chodzi mi o te kwestie bezpieczeństwa mniej lub bardziej złudne. Tylko
zobaczcie-przestajemy być społeczeństwem, boimy się nawzajem i coraz bardziej
nie lubimy. Grodzimy się od tych złych bo obcych. "Oni" są menelami,
brudasami, złodziejami, biedakami etc. To jest okropne, bo tak naprawdę
większość z nas to przecież normalni ludzie, patologia to mniejszość. A
zachowujemy się tak jak gdyby było odwrotnie, w ciągłym strachu i niechęci.
Bez sensu, do niczego dobrego to nie prowadzi. Zresztą popatrzcie na ten
przykład Mariny. Nawet na grodzonym, ekskluzywnym osiedlu są lepsi i gorsi.
Ja zresztą mam obserwacje z własnego "mikroświatka. Mieszkam na osiedlu domów
jednorodzinnych. Całe osiedle jest ogrodzone, ma dwie bramy, ale te bramy są
zamykane tylko na noc. Korzystają z nich w ciągu dnia nie tylko mieszkańcy,
ale także osoby z innych domów w okolicy, skracające sobie drogę do sklepu,
dzieci do szkoły. Nie wiem, czy ma to związek, ale naprawdę fajnie się tu
mieszka. Jakoś nie mamy problemu psich kup, meneli itp. Za to wszyscy (łącznie
z mieszkańcami okolicznych domów, często ludzi trudno wiążących koniec z
końcem) się sympatycznie znamy i możemy na siebie liczyć.