• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Łagodny wyrok za śmiertelne potrącenie na pasach Dodaj do ulubionych

  • 09.03.10, 07:19
    prof Świda od jakiegoś czasu co roku oblewa mase osób, postepowanie
    karne stawało sie drugim po administracyjnym łataczem dziur budżetu
    uczelni, jak więc mozna na poważnie brać powyższą dyskusję
    Zaawansowany formularz
    • 09.03.10, 07:29
      "Każda kara jest dokuczliwa. Czy np. zamknięcie go na rok w więzieniu coś by komuś dało?" Tak Szanowna Pani Profesor. W tym czasie nikogo nie zabije. To jest wymierna korzyść dla społeczeństwa.
      • 09.03.10, 07:42
        > W tym czasie nikogo nie zabije. To jest wymierna korzyść dla
        > społeczeństwa.

        A ponieważ dostał karę "tylko" w zawieszeniu, to na pewno kogoś znów zabije.
        • Gość: cdr IP: *.jzo.com.pl 09.03.10, 09:01
          Nikt z nas nie myśli: coś tam ukradnę, bo tamten ukradł i nic za
          to nie dostał


          Ta Pani żyje tylko we własnym świecie, czy jednak odważa się opuścić
          mury własnego domu?? Aż wstyd, że takie teoryjki podaje pani
          profesor...

          --
          Jamnik
          • 15.03.10, 20:51
            To nie są "teoryjki" lecz stwierdzenie oczywistości. "odstraszająca funkcja
            kary" jest mitem. Niezależnie od tego, czy to rozumiesz, czy nie.


            • Gość: nerwowy stasiek IP: *.chello.pl 15.03.10, 22:22
              czy tak powtarzasz jak papuga za "autorytetami"

              tylko nie rozsmieszaj mnie ze zrobiono ankiete wsrod osadzonych i na tej podstawie "stwierdzono"
              • 15.03.10, 22:27
                Ma poparcie w setkach badań i chociażby doświadczeniu osób pracujących ze
                skazanymi. Każdy z nich ci powie, że sprawca nie kalkuluje. Opowieści, że sobie
                oblicza ile mu grozi i tak dalej można między bajki włożyć.

                • 16.03.10, 08:34
                  Wiele przestępstw jest popełnianych przez osobników, którzy po prostu nie
                  potrafią kalkulować.

                  --
                  Od Mannheimu aż do Słupska
                  web brigades dają ciała.
                  A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz:
                  "Niech żyje nam!"
                  • 16.03.10, 09:11
                    zigzaur napisał:

                    > Wiele przestępstw jest popełnianych przez osobników, którzy po prostu nie
                    > potrafią kalkulować.

                    Wiele, a nawet większość. 80% to przestestwa przeciwko mieniu i komunikacyjne -
                    tam nieomal nigdy nie ma jakiejś "kalkulacji". Opowieści o przestępcach
                    obliczających iloczyn grożącej kary i prawdopodobieństwa wpadki można odnieśc co
                    najwyżej do części przestępstw gospodarczych i np. zabójstw z premedytacją,
                    porachunkowych. Tyle, że te pierwsze to parę procent całości, te drugie to kilka
                    przypadków rocznie.

                    >
            • 16.03.10, 08:33
              - gdy sprawca jest pod wpływem alkoholu, narkotyków czy silnych emocji
              - gdy sprawca jest osobnikiem prymitywnym i nie przewiduje innych wariantów
              sytuacji niż wyłącznie korzystne dla niego: "E, nie złapią mnie!", "E, pójdę w
              zaparte i nic mi nie udowodnią!".
              - gdy spodziewane korzyści z przestępstwa są większe od grożącej kary

              --
              Od Mannheimu aż do Słupska
              web brigades dają ciała.
              A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz:
              "Niech żyje nam!"
            • 16.03.10, 09:29
              Odrąbanie łapy nie ma funkcji odstraszającej? Nawet w fantomie tej
              ręki, noża czy pistoletu nie utrzyma się.
              • 16.03.10, 13:50
                A wiec nawet nie wiesz, na czym miałaby polegać ta "funkcja odstraszająca"?
        • 09.03.10, 09:57
          sverir napisał:

          > > W tym czasie nikogo nie zabije. To jest wymierna korzyść dla
          > > społeczeństwa.
          >
          > A ponieważ dostał karę "tylko" w zawieszeniu, to na pewno kogoś znów zabije.

          Pouczyć się logiki.
          Jak będzie za kratami, to NA PEWNO w tym czasie nikogo nie zabije.
          Gdy będzie na wolności z zawiasami, to nie można wykluczyć, że kogoś zabije, zwłaszcza gdy uwzględni się dotychczasowe skłonności i osiągnięcia.
          A tak na marginesie.
          Wbrew temu co napisała pani profesor, to przy rozstrzyganiu tego typu spraw oraz na wysokość wyroku dominujący wpływ mają inne czynniki. Otóż w pierwszej kolejności ustala się, czy ofiara ma bliskie pokrewieństwo z prawnikami (lub politykami, policjantami i innymi równiejszymi). Potem to samo sprawdzenie odnośnie sprawcy. Dopiero gdy jest już rozeznanie z kim mamy do czynienia wybierana jest taka a nie inna ścieżka.
          • 09.03.10, 10:10
            > Pouczyć się logiki.

            Fajnie, że chcesz się uczyć:)

            > Jak będzie za kratami, to NA PEWNO w tym czasie nikogo nie
            > zabije.

            Może zabić strażnika, współwięźnia, kogoś na widzeniu, pracownika administracji
            więziennej. Możliwości ma multum. Zatem tej pewności, że nikogo nie zabije nie ma.

            > Wbrew temu co napisała pani profesor, to przy rozstrzyganiu tego
            > typu spraw oraz na wysokość wyroku dominujący wpływ mają inne
            > czynniki.

            Widzę, że doskonale jesteś zainteresowany w tego rodzaju przypadkach. Znasz to
            od strony oskarżonego czy pokrzywdzonego?
            > Gdy będzie na wolności z zawiasami, to nie można wykluczyć,
            > że kogoś zabije, zwłaszcza gdy uwzględni się dotychczasowe
            > skłonności i osiągnięcia.

            Nie można także wykluczyć, że Ty kogoś nie zabijesz. Albo ja. Zatem pro forma
            zgłośmy się obaj na policję i uprzedźmy o tej możliwości.
            • 09.03.10, 10:55
              > > Pouczyć się logiki.
              >
              > Fajnie, że chcesz się uczyć:)

              Ano chcę i nawet lubię w przeciwieństwie do osoby której odpowiadam.

              > > Jak będzie za kratami, to NA PEWNO w tym czasie nikogo nie
              > > zabije.
              >
              > Może zabić strażnika, współwięźnia, kogoś na widzeniu, pracownika administracji
              > więziennej. Możliwości ma multum. Zatem tej pewności, że nikogo nie zabije nie
              > ma.

              No cóż, trzeba niektórym jak dzieciom z detalami wyjaśniać subtelności. Stwierdzenie jak będzie siedzieć, to ... należy rozumieć jako: W tym czasie nie popełni na wolności tego samego typu przestępstwa.

              Możesz wytłumaczyć, tą swoją manipulację w cytowaniu?

              > > Wbrew temu co napisała pani profesor, to przy rozstrzyganiu tego
              > > typu spraw oraz na wysokość wyroku dominujący wpływ mają inne
              > > czynniki.
              >
              > Widzę, że doskonale jesteś zainteresowany w tego rodzaju przypadkach. Znasz to
              > od strony oskarżonego czy pokrzywdzonego?
              > > Gdy będzie na wolności z zawiasami, to nie można wykluczyć,
              > > że kogoś zabije, zwłaszcza gdy uwzględni się dotychczasowe
              > > skłonności i osiągnięcia.

              Dlaczego pozamieniałeś kolejność oraz wyciąłeś co niewygodne?
              Czy jestem doskonale zorientowany? Raczej tak sobie. Osobiście czy to znam? No powiedzmy, że mi się nie przytrafiło lecz w rodzinie był przypadek.

              A ostatnie zdanie to takie pomieszanie braku logiki z nieudolną manipulacją. Pewnie, że nie można wykluczyć, że ktokolwiek kiedyś przestępstwa nie popełni. Tylko, że znowu przerosło Cię intelektualnie doczytanie do końca ze zrozumieniem końcówki ..., zwłaszcza gdy uwzględni się dotychczasowe skłonności i osiągnięcia Wyjaśniam więc: jedyny sens postulowania aby kogoś wsadzić za kraty aby nikomu (chodzi o osoby na wolności) w tym czasie krzywdy nie wyrządził jest wtedy, gdy już wcześniej zrobił krzywdę. Pomysł karania na zapas, to nieudolna manipulacja .
              • 09.03.10, 19:20
                > Ano chcę i nawet lubię w przeciwieństwie do osoby której odpowiadam.

                Nigdy nie zakładaj takiej opcji z góry. Ja też chętnie się uczę od rozmówców.
                Ale, przyznam, nie lubię kiedy ktoś protekcjonalnie zaczyna odpowiedź. Zdradza
                to poczucie wyższości, a to nie sprzyja wymianie poglądów.

                > No cóż, trzeba niektórym jak dzieciom z detalami wyjaśniać
                > subtelności. Stwierdzenie jak będzie siedzieć, to ...
                > należy rozumieć jako: W tym czasie nie popełni na wolności tego
                > samego typu przestępstwa
                .

                Ja doskonale wiem o co chodzi. Chyba czas zrozumieć, że ktoś nie widzi po prostu
                w tym sensu.

                > Możesz wytłumaczyć, tą swoją manipulację w cytowaniu?

                Wybacz, nie dostrzegam manipulacji. Sprecyzuj, bo nie mam do czego się odnieść.

                > Dlaczego pozamieniałeś kolejność oraz wyciąłeś co niewygodne?

                Aha, już rozumiem o jaką manipulację Ci chodzi. Zmiana kolejności to wyłącznie
                zabieg stylistyczny. A wycięcie? Cóż, mogę zacytować całą Twoją wypowiedź, ale
                mój komentarz będzie taki sam. Humoru to Ci nie poprawi.

                > Czy jestem doskonale zorientowany? Raczej tak sobie. Osobiście czy
                > to znam? No powiedzmy, że mi się nie przytrafiło lecz w rodzinie
                > był przypadek.

                W rodzinie był przypadek? No to wszystko wyjaśnia. Zatem ten przypadek pozwala
                rozciągnąć wnioskowanie na każdy inny przypadek. Jaka piękna kazuistyka.

                > A ostatnie zdanie to takie pomieszanie braku logiki z nieudolną
                > manipulacją.

                Napisałeś, pozwól że zacytuję w całości:

                "Gdy będzie na wolności z zawiasami, to nie można wykluczyć, że kogoś zabije,
                zwłaszcza gdy uwzględni się dotychczasowe skłonności i osiągnięcia."

                Na uwagę zwraca słowo "zwłaszcza". Sugeruje ono, że jest to jedna z przesłanek
                uprawniająca do takiego, a nie innego rozumowania. Zwłaszcza, w szczególności,
                przede wszystkim, etc., wszystko wskazujące na istnienie innych argumentów. Nas
                obu cechuje, zapewne, brak dotychczasowych skłonności i osiągnięć skazanego, ale
                nie można wykluczyć, że inne cechy mamy podobne lub tożsame. A ponieważ
                dotychczasowe skłonności to tylko jedna z przesłanek, konkluzja jest prosta:
                wobec nas również nie należy wykluczać możliwości popełnienia ciężkiego
                przestępstwa. A jeśli tak, to wsadzenie nas za kratki zapobiegawczo z pewnością
                uniemożliwi nam popełnienia przestępstwa na wolności na czas odbywania kary.

                > Pomysł karania na zapas, to nieudolna manipulacja .

                Nie. To naturalna konkluzja rozumowania, że jeżeli raz popełnił przestępstwo, to
                z definicji należy go zamknąć, ponieważ istnieje szansa, że znów je popełni.
                Zwracam uwagę na dwie kwestie. Pierwsza: zwykle autorzy podobnych sformułowań
                nie wierzą w resocjalizację, łącząc tę niewiarę w przekonanie o zbawczej roli
                bezwzględnego pozbawienia wolności. Przyznam, że trudno mi to pogodzić:
                resocjalizacja nie istnieje a mimo to w więzieniu zdarzy się coś, co zapobiegnie
                popełnianiu przestępstw na przyszłość. Druga kwestia: jakkolwiek przekonuje
                mnie, że osoba, która raz popełniła przestępstwo, może popełnić je po raz drugi
                (trudno zresztą temu zaprzeczyć), to absolutnie nie przemawia do mnie, że z
                definicji istnieje szansa, że popełni je po raz drugi. Myślisz podobnie?

                A na koniec jeszcze odpowiem na argument ad personam (zostawiłem celowo, ale nie
                dopatruj się w tym manipulacji):

                "Tylko, że znowu przerosło Cię intelektualnie doczytanie do końca ze
                zrozumieniem końcówki(...)"

                Być może przerosło mnie czytanie "do końca ze zrozumieniem". Nie wiem tylko
                dlaczego głównym zarzutem na forum wobec adwersarza jest to, że nie czyta ze
                zrozumieniem. Czy wynika to z Twojego przekonania o wyższości intelektualnej nad
                rozmówcami? Że gdyby czytali ze zrozumieniem, to niechybnie by się z Tobą
                zgodzili? Taki jesteś mądry i wszystko wiesz najlepiej? Bolesne. Dodam tylko
                tyle, że sztuką jest nie tylko przeczytanie ze zrozumieniem, ale także i
                napisanie w taki sposób, żeby każdy idiota był w stanie to zrozumieć.

                Nie marnuj czasu na odpowiedź.




          • 15.03.10, 20:53
            tbernard napisał:

            > sverir napisał:
            >
            > > > W tym czasie nikogo nie zabije. To jest wymierna korzyść dla
            > > > społeczeństwa.
            > >
            > > A ponieważ dostał karę "tylko" w zawieszeniu, to na pewno kogoś znów zabi
            > je.
            >
            > Pouczyć się logiki.
            > Jak będzie za kratami, to NA PEWNO w tym czasie nikogo nie zabije.

            To za kratami nikogo nie moze zabić? Ciekawostka...

            > Gdy będzie na wolności z zawiasami, to nie można wykluczyć, że kogoś zab
            > ije, zwłaszcza gdy uwzględni się dotychczasowe skłonności i osiągnięcia.

            No to na tej zasadzie wszystkich posyłaj za kraty. Przecież "nie można
            wykluczyć"...
            Uzasadnienie kary pozbawienia wolności tym, że "w tym czasie nikogo nie
            zabije"... Tego nawet Ziobro z Mularczykiem by nie wymyślili...



            > A tak na marginesie.
            > Wbrew temu co napisała pani profesor, to przy rozstrzyganiu tego typu spraw ora
            > z na wysokość wyroku dominujący wpływ mają inne czynniki. Otóż w pierwszej kole
            > jności ustala się, czy ofiara ma bliskie pokrewieństwo z prawnikami (lub polity
            > kami, policjantami i innymi równiejszymi). Potem to samo sprawdzenie odnośnie s
            > prawcy. Dopiero gdy jest już rozeznanie z kim mamy do czynienia wybierana jest
            > taka a nie inna ścieżka.
        • Gość: ttt IP: *.prz.rzeszow.pl 15.03.10, 23:06
          "Prof. Zofia Świda: Nie sądzę."
          Czas najwyższy jak najszybciej zmienić ludzi decydujących o prawie w Polsce!!! Bo dzięki takim jak powyższa prof. - mamy kraj w którym bandyci i kibole mają więcej praw niż obywatele, a normalny człowiek obawia się wyjść poza obręb mieszkania wieczorem...
          • 16.03.10, 14:07
            ... zaś na forach internetowych grasują idioci niemający elementarnego pojęcia o
            prawie i jego stosowaniu, za to skorzy do formułowania idiotycznych uogólnień.
      • 09.03.10, 07:57

        Nie mogę uwierzyć, że takie poglądy ma profesor prawa! Pyta pani, co
        da wsadzenie tego motocyklisty do więzienia? Ja nie wiem co da, ale
        koleś zabił człowieka na pasach, czyli świadomie nie zachował
        podstawowych zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a dostał za ten
        czyn identyczny wyrok jak mój kolega z pracy, który po wypiciu dwóch
        piw jechał powoli na rowerze po chodniku. Jeśli ktoś nie widzi
        różnicy między obiema tymi sytuacjami, to ja wymiękam, a pani
        profesor polecam zwrócić uwagę na tę jawną grandę prawną. W
        więzieniach przebywa kilka tysięcy rowerzystów, dlaczego ich się
        zamyka, skoro nikogo nie zabili, mało tego, nie stworzyli żadnego
        zagrożenia w ruchu drogowym?
        • Gość: kdk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.10, 08:23
          Mam niestety chorych prawników i dlatego tak jest.
          • Gość: Raf IP: *.21.54.194.generacja.pl 09.03.10, 09:19
            Nie chorych, tylko ideologicznie skrzywionych. W tej grupie zawodowej
            szczególnie silnie odbija się piętno nawiedzonego prometeizmu, przeświadczenia o
            niesieniu ciemnemu ludowi Postępu.
          • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 11:04
            Jak będziesz miała wypadek drogowy to czy zgodzisz się na to żeby
            czytelnicy gazety Ciebie osądzili, na podstawie relacji gazeciarza ?
        • 09.03.10, 10:11
          > Nie mogę uwierzyć, że takie poglądy ma profesor prawa! Pyta pani, co
          > da wsadzenie tego motocyklisty do więzienia? Ja nie wiem co da, ale(...)

          Sam widzisz, że nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie co da wsadzenie tego
          człowieka do więzienia. A masz pretensje do pani profesor?
          • 09.03.10, 11:03
            sverir napisał:

            > > Nie mogę uwierzyć, że takie poglądy ma profesor prawa! Pyta pani, co
            > > da wsadzenie tego motocyklisty do więzienia? Ja nie wiem co da, ale(...)
            >
            > Sam widzisz, że nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie co da wsadzenie tego
            > człowieka do więzienia. A masz pretensje do pani profesor?

            Manipulujesz i to tak nieudolnie jak jakiś niedorobiony intelektualnie prawnik
            dziedziczny.
            • 09.03.10, 19:21
              Tbernard, zajmij się wyprowadzeniem psa, opieką nad dziećmi, wymyj samochód albo
              zrób coś równie konstruktywnego. Widać masz za dużo wolnego czasu.
        • Gość: tony IP: *.ibd.gtsenergis.pl 09.03.10, 10:28
          Poł roku w zawiasach oznacza, że ten zabójca przez pół roku będzie chodził po
          mieście, bawił, się i pił. Nie trafi do więzienia. A potem będzie czysty.
          Złamał przepisy i na pasach zabił kobietę.
          Jaką pogardę dla życia pani reperezntuje skoro dla pani życie ludzkie jest
          nawet nie warte miesiąca w więzieniu? Może to ktoś ze znajomych lub rodziny?
          • 15.03.10, 21:47
            Tu jeszcze zabójca, kilka wypowiedz niżej już morderca.
            Ha. Podpowiadam, że pod koniec dyskusji powinniśmy się zgodzić, że na motorze
            jechał Stalin.
            • Gość: huf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.10, 08:36
              Najpierw:
              "Nie chcę wypowiadać się na temat sprawy, której nie znam dokładnie."
              A potem:
              "W pani przykładzie nie jest to wina umyślna - ten motocyklista nie chciał nie
              tylko zabić tej kobiety, ale nawet nie chciał naruszyć zasad ruchu drogowego."
              Skąd to wie? Prawnicza logika + jasnowidzenie?
              Niechcący nie zahamował przed przejściem dla pieszych i potrącił kobietę bo go
              nawet nie zauważył? Pewnie jechał z prędkością normalną dla motocyklisty na tzw.
              szlifierce wtedy można się zgodzić że mógł nie zauważyć przejścia dla pieszych i
              pieszego.
              • 16.03.10, 09:16
                Gość portalu: huf napisał(a):

                > Najpierw:
                > "Nie chcę wypowiadać się na temat sprawy, której nie znam dokładnie."
                > A potem:
                > "W pani przykładzie nie jest to wina umyślna - ten motocyklista nie chciał nie
                > tylko zabić tej kobiety, ale nawet nie chciał naruszyć zasad ruchu drogowego."
                > Skąd to wie?

                Z kwalifikacji prawnej, pacanie.


        • 09.03.10, 18:59
          Pierwsza rzecz, to po dwóch piwach nie ma się w organiźmie powyżej 0,5 promila,
          a dopiero taka wartość jest karana, Twój kolega chlapnął chyba coś więcej co?
          Druga rzecz, to rozróżnij niezamierzony wypadek ze skutkiem śmiertelnym z
          zaplanowanym przestępstwem w postaci świadomego wyboru poruszania się pojazdem
          mechanicznym pod wpływem alkoholu.
          Widzisz różnicę?

          Ja widzę. Za zaplanowane i świadome przestępstwa powinno się karać bardziej niż
          za wypadki. Uważam tak, chociaż jestem przeciwnikiem karania, więzieniem czy
          utratą prawa jazdy, pijanych rowerzystów.
          • 09.03.10, 21:59
            holyfido napisał:

            > Pierwsza rzecz, to po dwóch piwach nie ma się w organiźmie powyżej
            0,5 promila,
            > a dopiero taka wartość jest karana, Twój kolega chlapnął chyba coś
            więcej
            co?

            Nawet gdyby chlapnął trzy piwa, to nic nie jest w stanie wytłumaczyć
            identycznego wyroku dla lekko podpitego rowerzysty, który NIE
            STWARZAJĄC ŻADNEGO ZAGROŻENIA jechał, a właściwie się toczył
            wieczorem po pustym chodniku oraz dla mordercy, który ŚWIADOMIE
            złamał przepisy ruchu drogowego, co doprowadziło do śmierci
            człowieka...

            > Druga rzecz, to rozróżnij niezamierzony wypadek ze skutkiem
            śmiertelnym z
            > zaplanowanym przestępstwem w postaci świadomego wyboru poruszania
            się pojazdem
            > mechanicznym pod wpływem alkoholu.
            > Widzisz różnicę?

            Różnicę widać tylko w twojej chorej, pokrętnej retoryce.
            Porównywanie zabójstwa człowieka, choćby niezamierzonego z jazdą na
            lekkim rauszu na rowerze jest abberacją
            umysłową...

            > Ja widzę. Za zaplanowane i świadome przestępstwa powinno się
            karać bardziej ni
            > ż
            > za wypadki. Uważam tak, chociaż jestem przeciwnikiem karania,
            więzieniem czy
            > utratą prawa jazdy, pijanych
            rowerzystów.

            Zróbmy taki eksperyment. Przyjdę do ciebie i zdzielę cię bejsbolem w
            łeb. W zalezności od siły uderzenia zalejesz się krwią, pęknie ci
            czaszka albo gały wylezą ci na wierzch. Ja zaś po przyjeździe
            policji powiem, że chciałem cię jedynię tą pałą uczesać, ale
            ponieważ się nagle ruszyłeś, więc kijaszek nieco się omsknął.
            Oczywiście nikt mi w to nie uwierzy, ale wyjaśnienia pani profesor
            co do opisywanego wypadku wskazują, że podobny kit może jednak w
            rzeczywistości jak najbardziej zostać przyjęty za objawioną prawdę.
            Czy gdyby ten motocyklista jechał z przepisową prędkością potrąciłby
            tę kobietę? Być może. Ale czy by ją zabił? To już mniej
            prawdopodobne. I jeszcze jedno, najważniejsze. Czy gdyby
            motocyklista przed przejściem dla pieszych zwolnił, a przynajmniej
            puścił manetkę gazu, to czy ta kobieta miałaby szansę dziś żyć?
            Najprawdopodobniej tak. Ale jednak sąd ocenił, że można praktycznie
            bezkarnie (wyrok w zawiasach to żaden wyrok, nie oszukujmy się)
            stworzyć tak duże zagrożenie w ruchu drogowym, że doprowadzi to w
            skrajnej sytuacji do czyjejś śmierci. Wyrok ten może mieć również
            fatalne następstwa, ponieważ wyraźnie pokazuje innym szaleńcom, że
            pirat drogowy nawet po spowodowaniu czyjejść śmierci nie pójdzie do
            więzienia. Zaprawdę z dzikim kraju żyjemy...
          • 15.03.10, 22:25
            holyfido napisał:

            > Pierwsza rzecz, to po dwóch piwach nie ma się w organiźmie powyżej 0,5 promila,
            > a dopiero taka wartość jest karana

            No nie bardzo. Powyżej 0,5 jest przestępstwo. Od 0,2 do 0,5 - wykroczenie.
          • 16.03.10, 09:34
            Po jednym ma już nawet powyżej promila ,jeśli złapany i alomatowany w
            ciągu kilkunastu minut. Doświadczenie praktyczne na nielosowej puli
            kilku mężczyzn po nocce i dostawie nowego alkomatu
        • Gość: prawnik - praktyk IP: *.217.146.194.generacja.pl 09.03.10, 21:05
          Mogę powiedzieć jak to wygląda z pijanymi rowerzystami.
          Oni siedzą w więzieniach ponieważ każdy z nich:
          1) zazwyczaj pochodzi z małej miejscowości, gdzie brak komunikacji
          publicznej, ostatni pociąg widziano tam w latach 80, a PKS w 90.
          2) w związku z tym ma możliwość poruszania się, jazdy do pracy,
          załatwiania jakichkolwiek spraw urzędowych tylko rowerem, bo na auto
          go nie stać
          3) jedździ tym rowerem chętnie po pijaku, bo taka jest tradycja, z
          dziada pradziada się tak jeździło, w końcu go łapią i dostaje za to
          pierwszy wyrok - jakąs karę (grzywnę, prace społeczne) ale również
          zakaz jazdy rowerem na okres minimalny czyli rok
          4) mimo to jeździ dalej rowerem, zatrzymuje go więc miejscowy
          policjant, bo dobrze wie, że dany pijaczek ma zakaz jazdy rowerem i
          łamie sądowy zakaz -> popełnia przestępstwo z art. 244 k.k. Przy
          okazji w 50% przypadków okazuje sie, że znowu jedzie po pijaku
          5) dostaje kolejny wyrok za złamanie zakazu, często w połączeniu
          (tzw. zbiegu) z jazdą po pijaku
          6) za którymś razem jest to kara więzienia w zawiasach
          7) za kolejnym razem jest to również kara więzienia w zaiwasach, ae
          która powoduje odwieszenie kary poprzedniej
          7a) żeby było śmieszniej często zdarza się, że ten kolejny raz, jak
          go łapią, to on jedzie wykonać te prace społeczne albo na kolejną
          rozprawę do sądu - chcąc się zachowac zgodnie z prawem po raz
          kolejny je łamie, bo - patrz pkt 1 i 2, nie ma czym do sądu dojechać
          8) w końcu cyklista ląduje w więzieniu, po odwieszeniu poprzednich
          wyroków.

          Wszystkie historie rowerzystów w więzieniu są takie same, oni
          wszyscy mają co najmniej 2, a najczęściej po 4-5 wyroków i zakazy
          jazdy rowerem na 10 lat do przodu, mało który rowerzysta co siedzi
          pochodzi z dużego miasta.

          Dlaczego tak jest?
          Czynnik 1 - obiektywny - dzielnicowy w małych miejscowościach zna
          wszystkich mieszkańców, widząc rowerzystę, poznaje go, kojarzy który
          ma zakaz i może go od razu zatrzymać. Z kierowcami samochodów jest
          gorzej, bo oni są anonimowi za szybą auta i wpadają tylko gdy mają
          pecha przy kontroli. Podobnie rowerzyści w dużych miastach.

          Czynnik 2 - statystyczny - są takie miejscowości, gdzie pijani
          rowerzyści to jakieś 25-30% przestępstw, bez nich to można by
          miejscową komendę policji, prokuraturę i sąd zamknąć.

          I to jest właśnie polska polityka karna. Nie różni się w tym od
          wielu innych dziedzin życia, administracji w Polsce i pracy na
          państwowym wikcie - aby jak najmniejszym kosztem i wysiłkiem zrobić
          wyniki, podkręcić statystykę i udawać przed szefem, że jest się
          zarobionym po uszy. Dokładnie na tej samej zasadzie inspektorzy
          kontroli skarbowej łapią kioskarzy co nie wydają paragonów, bo
          taka "prowokacja" trwa 10 sekund i już chłop ma wykryte wykroczenie
          skarbowe. Czasochłonnej, dokładnej pracy nad wielkimi aferami czy
          projektami nikt nigdy w tym kraju nie docenia, a okupiony mrówczą
          pracą sukces przypisze sobie szef, więc lepiej udawać, że się
          pracuje.

          I to jest własnie krótkie wytłumaczenie "bezmiaru sprawiedliwości".
          • 16.03.10, 08:38
            Tylko że pijany rowerzysta prędzej czy później właduje się komuś na zderzak i
            wtedy będzie ujadanie na "morderców w blachosmrodach!"

            --
            Od Mannheimu aż do Słupska
            web brigades dają ciała.
            A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz:
            "Niech żyje nam!"
            • 16.03.10, 09:40
              zigzaur napisał:

              > Tylko że pijany rowerzysta prędzej czy później właduje się komuś
              na zderzak i
              > wtedy będzie ujadanie na "morderców w
              blachosmrodach!"

              Ale nawet wtedy nikogo nie zabije, co najwyżej siebie. Poza tym ze
              statystyk wyraźnie wynika, że udział pijanych rowerzystów w
              zdarzeniach drogowych jest znikomy, także obecne drakońskie prawo w
              tej materii kompletnie rozmija się z rzeczywistością. Kraj, w którym
              wsadza się do więzienia wiejskiego pijaczka złapanego dwa razy
              podczas jazdy na rowerze po polnej drodze, a zostawia się na
              wolności szaleńca, który zabił człowieka na przejściu dla pieszych
              jest krajem nienormalnym. Dopóki to się nie zmieni, nie będzie można
              twierdzić, że żyjemy w państwie prawa...
              • 16.03.10, 13:58
                Skąd przypuszczenie, że każdy sprawca potrącenia to "szaleniec"? Jeśli komuś
                ktoś wskoczył przed maskę - też?
                • 16.03.10, 15:07
                  spokojny.zenek napisał:

                  > Skąd przypuszczenie, że każdy sprawca potrącenia to "szaleniec"?
                  Jeśli komuś
                  > ktoś wskoczył przed maskę -
                  też?

                  Wybacz, ale nie słyszałem jeszcze o tym, żeby ktoś komuś wskoczył z
                  premedytacją przed maskę, a jeśli nawet tak było w tym przypadku, to
                  czemu ten motocyklista nie został oczyszczony z zarzutów? W końcu
                  jakiś wyrok dostał, czyli sąd uznał, że jest jednak winny tego
                  śmiertelnego potrącenia. Problem polega tylko na tym, że ten wyrok
                  jest skandalicznie niski, co staram się pokazać porównując go z
                  identycznym wyrokiem, który otrzymał podpity rowerzysta. To jest nie
                  do pomyślenia, żeby ktoś kto drastycznie łamiąc przepisy ruchu
                  drogowego zabił człowieka (choćby nawet nieumyślnie) był tak samo
                  ukarany jak śladowo podpity rowerzysta, który nawet nie wyjechał na
                  jezdnię, czyli NIE SWORZYŁ ŻADNEGO ZAGROŻENIA W RUCHU DROGOWYM.
                  Jeśli nie widzisz w tej sytuacji paradoksu, to naprawdę nie ma sensu
                  dalej o tym rozmawiać...
                  • 16.03.10, 15:22
                    czechofil napisał:

                    > spokojny.zenek napisał:
                    >
                    > > Skąd przypuszczenie, że każdy sprawca potrącenia to "szaleniec"?
                    > Jeśli komuś
                    > > ktoś wskoczył przed maskę -
                    > też?
                    >
                    > Wybacz, ale nie słyszałem jeszcze o tym, żeby ktoś komuś wskoczył z
                    > premedytacją przed maskę

                    To - jak widac - mało w życiu słyszałeś. No ale faktycznie - takie samobójstwa
                    częste nie są. Natomiast przypadki, gdy ktoś przez nieuwagę, głupotę lub
                    nietrzeźwość wchodzi komuś bezpośrednio przed maskę są niestety liczne.

                    , a jeśli nawet tak było w tym przypadku, to
                    > czemu ten motocyklista nie został oczyszczony z zarzutów?

                    Bo widocznie nie było do tego podstaw. Zrozum jednak, że miedzy sytuacją, gdy
                    kierujący jest niewinny a sytuacją, gdy jest szaleńcem mieści się całe morze
                    przypadków. W tym także przypadki, gdy wina sprawcy jest minimalna, na
                    pograniczu jej braku. A to musi znaleźć odzwierciedlenie w karze.

                    W końcu
                    > jakiś wyrok dostał, czyli sąd uznał, że jest jednak winny tego
                    > śmiertelnego potrącenia. Problem polega tylko na tym, że ten wyrok
                    > jest skandalicznie niski

                    Nie. Problem w tym, że oceniasz ten wyrok prawie NIC nie wiedząc o
                    okolicznościach sprawy. Co jest niestety powszechną manierą w tym biednym kraju.
                    Oczywiście pod warunkiem, ze to nie Ty jesteś tym skazanym, albo ktoś z Twojej
                    rodziny lub znajomych. Bo wtedy "okazuje się" że wyroki w Polsce są
                    "skandalicznie surowe".

                    A jakie są naprawdę? Na pewno polski system jest bardziej punitywny, niż
                    zachodnioeuropejskie, ale w granicach rozsądku. Nie są ani skandalicznie niskie
                    ani skandalicznie surowe.


                    > To jest nie
                    > do pomyślenia, żeby ktoś kto drastycznie łamiąc przepisy ruchu
                    > drogowego

                    Skoro "nie do pomyślenia" to dlaczego nie pomyślałeś, że widocznie wcale nie
                    dtrastycznie? Każde bez wyjątku naruszenie przepisów jest koniecznie "drastyczne"?


                    • 16.03.10, 15:59
                      > To - jak widac - mało w życiu słyszałeś. No ale faktycznie - takie
                      samobójstwa
                      > częste nie
                      są.

                      No to jak jest w końcu? Jeśli nie są częste, to jak miałem o nich
                      słyszeć?

                      > Natomiast przypadki, gdy ktoś przez nieuwagę, głupotę lub
                      > nietrzeźwość wchodzi komuś bezpośrednio przed maskę są niestety
                      liczne.

                      Daruj sobie. Takie teksty to możesz wciskać dzieciom, które zdają na
                      kartę
                      rowerową...

                      > Bo widocznie nie było do tego podstaw. Zrozum jednak, że miedzy
                      sytuacją, gdy
                      > kierujący jest niewinny a sytuacją, gdy jest szaleńcem mieści się
                      całe morze
                      > przypadków. W tym także przypadki, gdy wina sprawcy jest
                      minimalna, na
                      > pograniczu jej
                      braku.

                      Jak nie było podstaw?!? Zginął człowiek i ty uważasz że wina była
                      minimalna? A może to ofiara była winna, że w ogóle śmiała wejść na
                      przejście dla pieszych? Przecież jezdnia to królestwo kierowców i
                      motocyklistów, wara do niej pieszym i rowerzystom. A jak się komuś
                      nie podoba, to do piachu. Sąd i tak stanie po stronie
                      silniejszych...

                      > Nie. Problem w tym, że oceniasz ten wyrok prawie NIC nie wiedząc o
                      > okolicznościach sprawy. Co jest niestety powszechną manierą w tym
                      biednym
                      kraju

                      Tyle ile wiem, zupełnie mi wystarczy. ZGINĄŁ CZŁOWIEK, więc ktoś
                      musi być temu winny. Osoba ta sama się na przejściu dla pieszych nie
                      przewróciła, ani nie uczynił tego wiatr. ZABIŁ JĄ motocyklista,
                      który musiał jechać z dużo większą prędkością niż było to dozwolone,
                      bo inaczej nie byłoby tak tragicznego skutku tegoż potrącenia.
                      Zdecydowanie też nie zachował on ostrożności przy zbliżaniu się do
                      przejścia dla pieszych, bo w tym przypadku też zdążyłby wyhamować
                      przed pieszą. Oba te fakty wystarczą, żeby stwierdzić, że
                      motocyklista ŚWIADOMIE STWORZYŁ ZAGROŻENIE W RUCHU DROGOWYM, co
                      doprowadziło do najgorszej rzeczy jaka może się zdarzyć na drodze,
                      czyli do czyjejś śmierci. Gdyby niechcący zabił kogoś podczas zabawy
                      bronią, to by się od pudła nie wywinął. Nie wiem dlaczego w tym
                      przypadku sąd nie potraktował motocykla jako swoistego rodzaju
                      broni. Jak wyraźnie widać, za jego pomocą też można zabić
                      człowieka...

                      > Oczywiście pod warunkiem, ze to nie Ty jesteś tym skazanym, albo
                      ktoś z Twojej
                      > rodziny lub znajomych. Bo wtedy "okazuje się" że wyroki w Polsce są
                      > "skandalicznie surowe".

                      Takie teksty możesz pociskać dzieciom na dobranoc, a nie na forum.
                      Odrobinę szacunku dla
                      interlokutorów...

                      > Skoro "nie do pomyślenia" to dlaczego nie pomyślałeś, że
                      widocznie wcale nie
                      > dtrastycznie? Każde bez wyjątku naruszenie przepisów jest
                      koniecznie "drastyczn
                      > e"?

                      Dobrze wiesz, że nie każde. Ale takie naruszenie, dzięki któremu
                      ginie człowiek jest na pewno drastyczne...
                      • 16.03.10, 18:26
                        czechofil napisał:


                        > No to jak jest w końcu? Jeśli nie są częste, to jak miałem o nich
                        > słyszeć?


                        Normalnie. Ja jakoś słyszałem to i Ty mogłeś.

                        > > Natomiast przypadki, gdy ktoś przez nieuwagę, głupotę lub
                        > > nietrzeźwość wchodzi komuś bezpośrednio przed maskę są niestety
                        > liczne.
                        >
                        > Daruj sobie. Takie teksty to możesz wciskać dzieciom, które zdają na
                        > kartę rowerową...

                        Powiedz to komuś z Twojej rodziny, komu się coś takiego przydarzy.


                        > > Bo widocznie nie było do tego podstaw. Zrozum jednak, że miedzy
                        > sytuacją, gdy
                        > > kierujący jest niewinny a sytuacją, gdy jest szaleńcem mieści się
                        > całe morze
                        > > przypadków. W tym także przypadki, gdy wina sprawcy jest
                        > minimalna, na
                        > > pograniczu jej
                        > braku.
                        >
                        > Jak nie było podstaw?!?

                        Jakich podstaw?

                        > Zginął człowiek i ty uważasz że wina była
                        > minimalna?

                        Przeczytałeś swoją twórczość przed wysłaniem? Stospień winy wynika ze skutku?
                        Jeśłi zgonął człowiek, to znaczy to - według Twpojej dziwacznej logiki - że
                        stospień winy musiał być znaczny? Zrozum wreszcie, ze mógł być znacznym średni,
                        niewielki, mogło jej też nie byc w ogóle. W tym konkretnym wypadku z wymiaru
                        kary jasno wynika, że musiał byc niewielki. Nic tu nie ma do "uważania".

                        > A może to ofiara była winna, że w ogóle śmiała wejść na
                        > przejście dla pieszych?

                        Czy nie stać Cię na nic ponad tę prymitywną demagogię?


                        > Tyle ile wiem, zupełnie mi wystarczy. ZGINĄŁ CZŁOWIEK, więc ktoś
                        > musi być temu winny.

                        No to juz nie mam więcej pytań.
                        Co tu komentować?


                        > Dobrze wiesz, że nie każde. Ale takie naruszenie, dzięki któremu
                        > ginie człowiek jest na pewno drastyczne...

                        Znowu nie przeczytałeś, co piszesz? Nie zdajesz sobie sprawy jak idiotyczny jest
                        ten tekst?

                        • 16.03.10, 22:25
                          > Normalnie. Ja jakoś słyszałem to i Ty
                          mogłeś.

                          "Jakoś" to można sobie w dupie
                          grzebać...

                          > Powiedz to komuś z Twojej rodziny, komu się coś takiego
                          przydarzy.

                          Może twojej rodzinie trzeba to tłumaczyć, moja jest z kodeksem
                          drogowym
                          zapoznana...

                          > Przeczytałeś swoją twórczość przed wysłaniem? Stospień winy
                          wynika ze skutku?
                          > Jeśłi zgonął człowiek, to znaczy to - według Twpojej dziwacznej
                          logiki - że
                          > stospień winy musiał być znaczny? Zrozum wreszcie, ze mógł być
                          znacznym średni,
                          > niewielki, mogło jej też nie byc w ogóle. W tym konkretnym wypadku
                          z wymiaru
                          > kary jasno wynika, że musiał byc niewielki. Nic tu nie ma
                          do "uważania".

                          Nie kombinuj cwaniaczku, tylko wreszcie przyznaj, że koleś na
                          motocyklu JEST WINNY i JEGO WINA nie podlega żadnej dyskusji,
                          ponieważ ZGINĄŁ CZŁOWIEK. Gdyby motocyklista jechał z prędkością
                          DOSTOSOWANĄ DO WARUNKÓW DROGOWYCH, to ofiara nie dość, że mogłaby
                          żyć, ale mogłaby nawet nie uczestniczyć w tym zdarzeniu. Wyrok sądu
                          nie jest dla mnie w ogóle miarodajny, co cały czas staram ci się
                          uświadomić. Za długo żyję w tym kraju, żeby ufać naszym
                          sądom...

                          > Czy nie stać Cię na nic ponad tę prymitywną
                          demagogię?

                          Jeśli do kogoś nie dociera tekst merytoryczny, pozostaje niestety
                          demagogia...

                          > Znowu nie przeczytałeś, co piszesz? Nie zdajesz sobie sprawy jak
                          idiotyczny jest
                          > ten tekst?

                          Ja nie wiem, co idiotycznego jest w tym, że jakiś debil na motorze
                          zabił przechodnia. Jakbyś go nie bronił, dla mnie będzie on
                          mordercą, który drastycznie naruszył wszelkie zasady zachowania się
                          na drodze. Uwielbiam szemranych kauzyperdów, którzy czepiają się
                          jakichś pierdół i pouczają innych na temat logiki wypowiedzi.
                          Powiedz to wszystko rodzinie ofiary, oni na pewno się z tobą zgodzą,
                          a może nawet dzięki twoim opiniom pogodzą się z mordercą ich
                          krewnej...
                          • 17.03.10, 09:03
                            czechofil napisał:

                            > > Normalnie. Ja jakoś słyszałem to i Ty
                            > mogłeś.
                            >
                            > "Jakoś" to można sobie w dupie
                            > grzebać...

                            Gratuluje kultury.


                            > > Powiedz to komuś z Twojej rodziny, komu się coś takiego
                            > przydarzy.
                            >
                            > Może twojej rodzinie trzeba to tłumaczyć, moja jest z kodeksem
                            > drogowym
                            zapoznana...

                            "zapoznanie" z kodeksem drogowym chroni od wypadków. Oj, żebys sie nie zdziwił...


                            > > Przeczytałeś swoją twórczość przed wysłaniem? Stospień winy

                            > Nie kombinuj cwaniaczku, tylko wreszcie przyznaj, że koleś na
                            > motocyklu JEST WINNY i JEGO WINA nie podlega żadnej dyskusji

                            Gdyby nie był winny, nie byłby skazany. Tyle tylko, że w każdym konkretnym
                            przypadku stospień winy jest mniejszy albo większy. Im prędzej to pojmiesz, tym
                            lepiej dla ciebie, bo wreszcie zrozumiesz otaczający cię świat.

                            > ponieważ ZGINĄŁ CZŁOWIEK.

                            Nie. Nie "ponieważ". Wina i jej stopień w żaden sposób nie wynikają ze skutku.
                            Nie każdej śmierci człowieka ktoś jest winien. A jeśli jest, w różnym stopniu.



                            > Ja nie wiem, co idiotycznego jest w tym, że jakiś debil na motorze
                            > zabił przechodnia.

                            Idiotyczne jest wywodzenie winy ze skutku i upieranie się, że świat jest
                            zero-jedynkowy. Że albo ktoś nie jest winien, albo od razu w maksymalnym
                            stopniu. Tak po prostu nie jest. Przykre, ze tego nie potrafisz pojąć.


                            • 17.03.10, 09:22
                              > Gdyby nie był winny, nie byłby skazany. Tyle tylko, że w każdym
                              konkretnym
                              > przypadku stospień winy jest mniejszy albo większy. Im prędzej to
                              pojmiesz, tym
                              > lepiej dla ciebie, bo wreszcie zrozumiesz otaczający cię świat.

                              W przeciwieństwie do ciebie dla mnie pewne rzeczy są oczywiste.
                              Motocyklista zabił przechodnia na pasach, czyli w miejscu, gdzie
                              pieszy powinien się czuć bezpiecznie, a kierujący pojazdami
                              mechanicznymi powinni zachować szczególną ostrożność. Według mnie
                              nie ma więc żadnego usprawiedliwienia dla motocyklisty, a wyrok w
                              zawieszeniu, identyczny jak wyrok mojego kumpla, który powolutku
                              jechał po pary piwkach po chodniku na rowerze jest jawną i bezczelną
                              kpiną z prawa. Im prędzej to pojmiesz, tym lepiej dla ciebie, bo
                              wreszcie zrozumiesz otaczający cię świat...
                              • 17.03.10, 11:46
                                Czyli jeśli by się okazało, że nie naruszył zasad ostrożności - brak
                                odpowiedzialności, jeśli zaś choćby o milimetr naruszył - od razu maksymalna
                                kara? Bez jakiegokolwiek uwzględnienia stopnia naruszenia? Tak zero-jedynkowo?
                                To po co przy KAŻDYM typie czynu zabronionego są "widełki"?
                                250 lat rozwoju prawa karnego do kosza, bo tobie się tak uroiło? Jedynym
                                wyznacznikiem odpowiedzialności ma być skutek, co nas obchodzi jakaś wina, jakaś
                                strona podmiotowa, umyślność, nieumyślność, postać zamiaru. Po co to wszystko?
                                Albo niewinny, albo maksymalna kara. Bez jakichkolwiek odcieni pośrednich.
                                No i po jakieś grzywny, ograniczenia wolności, przepadki, zakazy. Po co?
                                Wystarczy kara pozbawienia wolności. Za każde przestępstwo bez wyjątku...

                                Zastanawiam się, czy jesteś rzeczywiście aż tak odporny na argumenty, czy moze
                                znalazłeś sobie zabawę w udawaniu tępego, prymitywnego ziobrysty.



                                • 17.03.10, 12:07
                                  > Zastanawiam się, czy jesteś rzeczywiście aż tak odporny na
                                  argumenty, czy moze
                                  > znalazłeś sobie zabawę w udawaniu tępego, prymitywnego
                                  ziobrysty.

                                  Jak często na tym forum poszedłem w erystykę, ale czynię to tylko
                                  dlatego, że moje argumenty z kolei nie trafiają do ciebie.
                                  Przeczytaj mój pierwszy post, a wtedy może zrozumiesz, że chodziło
                                  mi głównie o porównanie "zbrodniczości" czynu motocyklisty i
                                  rowerzysty. I za cholerę mi nie wychodzi równość między oboma tymi
                                  przestępstwami, jeśli w ogóle zachowanie rowerzysty można tak
                                  nazwać. Dlatego pytam po raz ostatni: jeśli motocyklista za zabicie
                                  przechodnia na przejściu dla pieszych został skazany na pół roku w
                                  zawieszeniu na dwa lata i odebrano mu prawo jazdy na rok, rowerzysta
                                  zaś który śmiał toczyć się na rozklekotanym rowerku po pustym
                                  chodniku po spożyciu paru piwek otrzymał identyczny wyrok, to gdzie
                                  tu jest sprawiedliwość? Naprawdę nie widzisz różnicy między oboma
                                  tymi sytuacjami? Bo dla mnie to jest taka różnica, jak między
                                  strzalaniem z wiatrówki do wróbla, a strzelaniem z armaty do budynku
                                  pełnego ludzi. Ja wiem, że temida jest ślepa, ale że aż tak, to nie
                                  sądziłem...
                                  • 17.03.10, 12:46
                                    Skoro wymiar kary jest - mówiąc w uproszczeniu - wypadkową strony podmiotowej i
                                    przedmiotowej to na czym polega twoja trudność z pojęciem, że w tych dwóch
                                    sytuacjach mogła zapaść porównywalna kara?
                                    Przypomnij sobie ze szkolnej fizyki pęd. Iloczyn masy i prędkości. Ciało A
                                    porusza się z wielką prędkością ale ma maleńką masę. Ciało B porusza sie wolno,
                                    ale ma ogromną masę. Ich pędy są identyczne. A ty pytasz: jak to możliwe, skoro
                                    to słoń i kula karabinowa. Ano możliwe.
                                    Tak samo tutaj: dość "ciężki" czyn (w każdym razie jeśli chodzi o skutki), ale
                                    zarazem minimalna (jak widać) wina. Z drugiej strony czyn mało istotny (moim
                                    skromnym zdaniem - to w ogóle nie powinno być przestępstwo, lecz - jak do 2000 -
                                    wykroczenie), ale za to wina duża. Dodaj do tego inne czynniki, które sąd ma
                                    OBOWIĄZEK uwzględnić (nie wynika to z jego dobrej woli, lecz jest właśnie
                                    obowiązkiem) i wychodzi akurat podobna kara. Skoro zresztą "widełki" przy
                                    poszczególnych typach "nachodzą" na siebie, to takich sytuacji nie sposób
                                    uniknąć i nie sposób się im dziwić - to tak z czysto logicznego punktu widzenia.

                                    Skoro za dane przestępstwo są wymierzane kary w określonym przedziale, to siłą
                                    rzeczy można znaleźć i przypadki bliskie dolnemu i górnemu końcowi tego
                                    przedziału. To tak jak z zarobkami - nie mogą wszyscy zarabiać powyżej średniej,
                                    bo by to nie była średnia. I raz jeszcze powtórzę - życie nie jest
                                    zero-jedynkowe. Między sytuacją, gdy ktos przekraczając prędkość dozwoloną i nie
                                    zachowując ostrożnosci wjechał na pasy i kogoś przejechał a sytuacją, gdy pijany
                                    pieszy nagle się zatoczył pod koła wolniutko toczącego się pojazdu jest CAŁE
                                    MORZE przeróżnych sytuacji. Nie może być tak, że każdy z tych przypadków jest
                                    identycznie, bardzo surowo karany. Tam, gdzie trzeba, należy karać w górnej
                                    granicy, tam, gdzie trzeba, przeciętnie, tam zaś, gdzie wina i naruszenie reguł
                                    ostrożnosci było minimalne - karać symbolicznie. Na tym właśnie polega
                                    sprawiedliwość, nie na wywijaniu siekierą na oślep.
                                    I jeszcz ejedno - kara pozbawienei wolnosci naprawdę nie jest jedyną karą. W
                                    wielu wypadkach jest ona wręcz społeznie niepożądana. Często wiele względów
                                    przemawia za wysoką grzywną. A już drastyczną bzdurą jest przekonanie, ze
                                    ofierze lub rodzinie ofiary na niczym innym nie zależy, jak tylko na więzieniu i
                                    to maksymalnie długim. To nieprawda. Zależy im na odszkodowaniu, naprawieniu
                                    szkody. I na ukaraniu, ale niekoniecznie więzieniem. Także odpowiednią grzywną.
                                    Nie wpisuj się w ten schemat wyjącego motłochu, który tego nie potrafi pojąć.




                                    • 17.03.10, 13:23
                                      > Skoro wymiar kary jest - mówiąc w uproszczeniu - wypadkową strony
                                      podmiotowej i
                                      > przedmiotowej to na czym polega twoja trudność z pojęciem, że w
                                      tych dwóch
                                      > sytuacjach mogła zapaść porównywalna kara?
                                      > Tak samo tutaj: dość "ciężki" czyn (w każdym razie jeśli chodzi
                                      o skutki), ale
                                      > zarazem minimalna (jak widać) wina. Z drugiej strony czyn mało
                                      istotny (moim
                                      > skromnym zdaniem - to w ogóle nie powinno być przestępstwo, lecz -
                                      jak do 2000
                                      > wykroczenie), ale za to wina
                                      duża.

                                      Ty piszesz o paradoksach prawa, a ja piszę o zwyczajnym, ludzkim
                                      odczuciu sprawiedliwości. W ten sposób nigdy się nie dogadamy.
                                      Dlatego proszę cię, nie tłumacz mi już więcej meandrów naszego
                                      chorego prawa, bo mnie to zwyczajnie nie interesuje. Dla mnie fakt
                                      zabicia człowieka, choćby nie wiadomo jak był on nieumyślny, jest
                                      tak biegunowo oddalony od jazdy po paru piwach na rowerze, że żadne
                                      twoje zabiegi tego nie zmienią. Przerażającym jest mimo wszystko to,
                                      że ktoś w ogóle próbuje porównywać skalę znaczenia tych dwóch
                                      przestępstw. Skoro tak bronisz tego motocyklisty i tłumaczysz wyrok
                                      sądu prawdopodobieństwem małej jego winy, to czemu nie bronisz
                                      rowerzystów, których siedzi w więzieniach kilka tysięcy? Cóż oni
                                      takiego strasznego uczynili? Jakaż to jest ich ta straszliwa wina,
                                      że w ich wypadku sądy okazały się tak surowe? Powiedz mi, dlaczego
                                      sądy nagminnie zabierają rowerzystom prawo jazdy, choć nie muszą
                                      tego czynić (twoje osławione widełki) albo wręcz zakazują jazdy na
                                      rowerze, kiedy wielokrotnie jest to w pewnych obszarach naszego
                                      kraju pozbawienie jedynej możliwości dotarcia do pracy, lekarza,
                                      sklepu itp.. Jesteś w stanie mi na to odpowiedzieć?

                                      • 17.03.10, 15:30
                                        czechofil napisał:


                                        > Ty piszesz o paradoksach prawa

                                        Nie piszę o żadnych "paradoksach" lecz o prostej konsekwencji tego, że na
                                        naganność czynu będącego przestępstwem składa sie zarówno jego przedmiotowa -
                                        obiektywna strona, jak i podmiotowa - subiektywna. Nic w tym paradoksalnego.

                                        , a ja piszę o zwyczajnym, ludzkim
                                        > odczuciu sprawiedliwości.

                                        Sugerujesz, że odczucie ludzi rozumiejących istotę prawa karnego jest
                                        "nieludzkie"? Ty, nie rozumiejąc fundamentu prawa karnego jesteś "ludzki", ja
                                        zaś, rozumiejąc (i zapewne mając znacznie większe doświadczenie, niż ty) jestem
                                        "nieludzki"?

                                        > Dlatego proszę cię, nie tłumacz mi już więcej meandrów naszego
                                        > chorego prawa

                                        Ani "meandry", ani "naszego" ani "chorego". Tak jest zarówno w Polsce, jak i w
                                        innych krajach. Juz od 250 lat NIE MA obiektywnej odpowiedzialności za skutek,
                                        która tobie by sie marzyła. Nic w tym "chrego" - to włąśnie jest prawidłowe i
                                        sprawiedliwe.

                                        > Przerażającym jest mimo wszystko to,
                                        > że ktoś w ogóle próbuje porównywać skalę znaczenia tych dwóch
                                        > przestępstw.

                                        No to po co prównujesz, skoro uważasz to za "przerażające"? To przestań
                                        porównywać nieporównywalne i zrozum wreszcie, że koniecznym skutkiem
                                        uwzględniania róznych czynników przy wymiarze kary jest to, że za dwa różne
                                        przestępstwa zapadają i zawsze zapadać będę przypadkowo takie same kary.
                                        X za zabójstwo dostał 9 lat a Y za obcowanie płciowe z małoletnimi - też 9 lat.
                                        I co z tego wynika? Że ktoś uważa zabósjwo "w ogóle" i czyny pedofilskie "w
                                        ogóle" za "takie samo" przestestwo? Nie. Wynika, że w tych konkretnych dwóch
                                        przypadkach właściwa była identyczna kara.

                                        Za kilka włamań X. dostał 3 lata zaś Y. za pobicie też dostał 3 lata. Takich par
                                        możesz każdego roku znaleźć tysiące.

                                        > Skoro tak bronisz tego motocyklisty

                                        Gdzie kogokowliek bronię? Czy tłumaczenie kwestii zrozumiałych dla studenta II
                                        roku to "bronienie" kogoś?
                                        Jeśli już, bronie sądu przed bezsensownymi zarzutami. Nie znasz sprawy, nie
                                        wiesz o niej prawie nic, ale "wiesz" że wyrok jest nieprawidłowy.

                                        > i tłumaczysz wyrok
                                        > sądu prawdopodobieństwem małej jego winy

                                        Jakim znowuż "prawdopodobieństwem"? Nie "prawdopodobieństwem" lecz - widocznie -
                                        pewnością. Sąd nie ocenia winy w kategoriach prawdopodobieństwa.

                                        > to czemu nie bronisz
                                        > rowerzystów, których siedzi w więzieniach kilka tysięcy?

                                        A czemu powielasz to kłamstwo? Jakie kilka tysięcy? Przy okazji głośnej sprawy w
                                        TK policzono i wówczas było ich kilkuset. Tyle tylko, że żaden nie trafił tam za
                                        jazdę "po pijanemu" lecz za kierowanie pojazdem mimo orzeczonego zakazu. Dziś
                                        jest ich bez wątpienia mniej.
                                        I skąd ten zarzut, że "nie bronię"? Przecież wyraźnie ci napisałem, że powinno
                                        to być - jak dawniej i jak w innych krajach - wykroczenie a nie przestępstwo.
                                        Jak jeszcze miałbym ich "bronić"?



                                        >
        • 15.03.10, 21:45
          > Nie mogę uwierzyć, że takie poglądy ma profesor prawa! Pyta pani, co
          > da wsadzenie tego motocyklisty do więzienia? Ja nie wiem co da, ale
          > koleś zabił człowieka na pasach, czyli świadomie nie zachował
          > podstawowych zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a dostał za ten
          > czyn identyczny wyrok jak mój kolega z pracy, który po wypiciu dwóch
          > piw jechał powoli na rowerze po chodniku.

          Z faktu, że zasadniczo zarówno Twój kumpel dostał minimalny wymiar kary (upiekło
          mu się) jak i sąd stwierdził, że wina tego motocyklisty była znikoma i zasługuje
          na minimalny wymiar kary wyciągasz nadmierne wnioski.

          Postaw się w pozycji tego motocyklisty.
          Popełnił błąd - faktycznie. Ale na jakiej podstawie chciałbyś aby dostał wyższy
          wyrok? Bo Twój kumpel złamał prawo w mniejszym stopniu a kara taka sama?
          To wyobraź sobie, że ktoś popełnił jeszcze lżejsze przestępstwo i dostał pół
          roku w zawieszeniu i domaga się teraz aby Twój kumpel poszedł siedzieć na długie
          lata, bo przecież stworzył poważne zagrożenie a wyrok dostał taki sam.


          > a pani
          > profesor polecam zwrócić uwagę na tę jawną grandę prawną. W
          > więzieniach przebywa kilka tysięcy rowerzystów, dlaczego ich się
          > zamyka, skoro nikogo nie zabili, mało tego, nie stworzyli żadnego
          > zagrożenia w ruchu drogowym?

          Akurat zdaje mi się (nie jestem karnistą, więc pewności nie mam), że ta
          konkretna interpretacja jest dość powszechnie krytykowana w środowisku. Tyle, że
          to nie sądy ustanawiają prawo, i choćby sąd nawet bardzo chciał, puścić wolno
          sprawcy przestępstwa, puścić wolno, bez żadnej kary nie może.
          Postulat do Sejmu. Ale powiedz coś o łagodzeniu kar, a zaraz na Ciebie wsiądą,
          że jesteś rzecznikiem przestępców.
          Ot i tak zbudowaliśmy sobie piekiełko w tej Polsce.
      • Gość: stary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.10, 18:15
        na pasach śmiertelnie potrącił mu dziecko. Pewnie wtedy też by
        orzekł pół roku - no bo po co młodemu motocykliście łamać życie...
        A propos wypowiedzi pani profesor - kiedyś tytuł profesora coś
        znaczył, teraz pokazuje tylko to, jakie ktoś ma znajomości i
        plecy...Jeżeli to ma być autorytet prawniczy to wolę żyć w kraju bez
        autorytetów.
        • 15.03.10, 21:51
          > temu sędziemu, który wydał wyrok życzę, żeby
          > na pasach śmiertelnie potrącił mu dziecko. Pewnie wtedy też by
          > orzekł pół roku - no bo po co młodemu motocykliście łamać życie...

          Wydaje mi się, że właśnie dlatego ojcowie zabitych dzieci nie powinni orzekać w
          swoich sprawach.
          Bo trudno zając się im sprawiedliwością.

          > A propos wypowiedzi pani profesor - kiedyś tytuł profesora coś
          > znaczył, teraz pokazuje tylko to, jakie ktoś ma znajomości i
          > plecy...Jeżeli to ma być autorytet prawniczy to wolę żyć w kraju bez
          > autorytetów.

          Robisz wraz z kolegami wszystko aby w takim właśnie kraju żyć.
    • 09.03.10, 07:44
      Ludzkie życie jest w Polsce warte tyle co nic. Nasza "elita"
      prawników to ludzie oderwani od rzeczywistości. I jakaś durna
      zasada, że orzeczeń sądu się nie komentuje. Ja skomentuję - to dno,
      żenada i skandal. Niedługo ludzie sami zaczną wymierzać
      sprawiedliwość, jak we Włodowie.
      • Gość: lux IP: 80.50.54.* 09.03.10, 07:51
        "Większość jest np. za karą śmierci. Może wynika to z naszego
        krótkiego stażu w demokracji." czyli jak będziemy dłużej w
        demokracji to bedziemy nagradzać za przestępstwa?
        • Gość: Raf IP: *.21.54.194.generacja.pl 09.03.10, 09:23
          Patrz Norwegia, gdzie demokrację mają od dawna - Varg Vikernes za swoje
          morderstwo dostał osobną, umeblowaną "celę" ze studiem nagraniowym. Gdyby nie
          umowa międzynarodowa o odsiadce w kraju pochodzenia, już bym tam jechał popełnić
          jakieś przestępstwo...
          • Gość: wrocka IP: *.chello.pl 10.03.10, 02:54
            24 maja 2009 Varg Vikernes został warunkowo zwolniony z więzienia, po odbyciu 16
            z 21 lat kary.
            Nie wiadomo gdzie jest, więc łatwo go nie znajdziesz:)
        • 09.03.10, 15:14
          Gość portalu: lux napisał(a):

          > "Większość jest np. za karą śmierci. Może wynika to z naszego
          > krótkiego stażu w demokracji." czyli jak będziemy dłużej w
          > demokracji to bedziemy nagradzać za przestępstwa?

          Poza tym takie np. Stany Zjednoczone mają dłuższy staż demokratyczny niż
          przytłaczająca większość krajów naszej Europy (albo i wszystkie zgoła), a jednak
          w wielu stanach utrzymuje się kara śmierci. Argument zatem był do kitu.
          Zaś co do meritum - właściwie jednym zdaniem uczona rozmówczyni zanegowała sens
          całego prawa karnego - bo co właściwie daje wsadzenie za kratki sprawcy
          jakiegokolwiek przestępstwa? Przybędzie coś komuś z tego? Wskrzesi zabitych?
          Uleczy okaleczonych? Doprawdy, osobliwych poglądów karnistka...
          • 15.03.10, 22:03
            valana napisał:

            > Gość portalu: lux napisał(a):
            >
            > > "Większość jest np. za karą śmierci. Może wynika to z naszego
            > > krótkiego stażu w demokracji." czyli jak będziemy dłużej w
            > > demokracji to bedziemy nagradzać za przestępstwa?
            >
            > Poza tym takie np. Stany Zjednoczone mają dłuższy staż demokratyczny niż
            > przytłaczająca większość krajów naszej Europy (albo i wszystkie zgoła), a jedna
            > k
            > w wielu stanach utrzymuje się kara śmierci. Argument zatem był do kitu.

            Chyba jednak nie.
            Bo jeśli popatrzysz na to jako na opis skłonności, a nie żelazną prawdę
            przyrodniczą, to musisz przyznać, że uznanie, iż kara śmierci jest karą
            nieszczególnie mądrą jest splecione z demokratyzacją społeczeństw.
            I nie przypominam sobie autorytaryzmu, który kary śmierci by się ot tak wyrzekł.

            Innymi słowy - demokracje dość powszechnie rezygnują z kary śmierci,
            autorytaryzmy dość powszechnie się jej trzymają.
            Ot i cała filozofia.

            > Zaś co do meritum - właściwie jednym zdaniem uczona rozmówczyni zanegowała sens
            > całego prawa karnego - bo co właściwie daje wsadzenie za kratki sprawcy
            > jakiegokolwiek przestępstwa? Przybędzie coś komuś z tego? Wskrzesi zabitych?
            > Uleczy okaleczonych? Doprawdy, osobliwych poglądów karnistka...

            Odpowiadam w imieniu pani profesor (bo i odpowiedź znaleźć można w każdym
            podręczniku do prawa karnego):
            Jeśli stanowi zagrożenie dla społeczeństwa - izolację
            Jeśli przestępstwo było poważne - element wychowawczy i sprawiedliwościowy
            A jeśli przestępstwo jest powszechne - ostrzeżenie dla innych

            Rzecz w tym, że wsadzanie do pierdla kosztuje i jest destruktywne dla
            osobowości. A im więcej ludzi do pierdla wsadzisz tym bardziej destruktywne
            będzie (bo resocjalizacja tych których zresocjalizować można też kosztuje).
            Więc rozsądna polityka karna nie szafuje więzieniem a szuka alternatyw. A za
            zaoszczędzone pieniądze buduje żłobki i przedszkola.
            • 16.03.10, 09:40
              No to zajrzyj do annałów historii i czasów ostatnich carskiej Rosji.
              Gdyby wtedy orzekała takie wyroki jak w np: w 1864 to rewolucji
              październikowej nie miałby kto robić. Tak potępiani dziś dawno gniliby
              albo spiskowali z jakimś Czukczą, jedynym człowieku w zasięgu tych 40
              km.
              • Gość: Otis Tarda IP: 213.134.176.* 16.03.10, 09:52
                Gnago: skoro już przy "annałach historii" jesteśmy. Zajrzyj sobie do kodeksu,
                który obowiązywał w połowie XIX wieku na terytorium Królestwa Polskiego i
                zobacz, jaka była kara za nieumyślne spowodowanie śmierci.
    • 09.03.10, 08:04
      Wielce czcigodna pani profesor! To, że przestępcy zazwyczaj nie
      myślą o skutkach swoich czynów jest powodem, aby ich surowo nie
      karać? A kto im broni myśleć?
      • Gość: olga IP: *.chello.pl 10.03.10, 18:52
        Wielce czcigodnemu/czcigodnej autorowi/autorce radze najpierw zgłębić podstawowe
        zagadnienia szeroko pojętego prawa karnego, w tym umyslności i nieumyślności i
        ich konsekwencji na penalizację czynów zabronionych, a dopiero później
        koncertowo popisywać się swoim brakiem pojęcie na temat wyrokowania.
      • 15.03.10, 22:07
        > Wielce czcigodna pani profesor! To, że przestępcy zazwyczaj nie
        > myślą o skutkach swoich czynów jest powodem, aby ich surowo nie
        > karać?

        Dokładnie.
        To jest powodem aby karać ich sprawiedliwie.

        Bo skoro nie myślą, to postulaty zaostrzania kar są postulatami populistycznymi
        i w żaden sposób do zmniejszenia przestępczości się nie przyczynią.
        Za to do zapchania więzień na pewno.
    • 09.03.10, 08:25
      Jak czytam wywiad to już nie ma mam wątpliwości dlaczego polskie prawo
      bardziej chroni przestępców i ofiary. Tylko skąd wzięło się takie rozumowanie
      wymiaru sprawiedliwości, bo chyba nie z czasów komuny. chociaż wtedy większość
      narodu była traktowana jako potencjalni przestępcy. Pani profesor pisze że
      wysokie kary nie odstraszają od przestępstwa - niskie tym bardziej! Wiec może
      tak rozumując należy znieść wszystkie kary? Kara jest także pokutą za
      przewinienie, więc jak można mówić, że w niektórych przypadkach nie należy
      osadzać w więzieniu, bo nie stanowi zagrożenia? Popełnił przestępstwo powinien
      za nie odpokutować.
      Jak widać rozumie nie wymiary sprawiedliwości przez społeczeństwo bardzo rożni
      się od tego polskie sądy. Pytanie tylko kto jest dla kogo - sądy dla
      społeczeństwa czy odwrotnie?
      • Gość: Raf IP: *.21.54.194.generacja.pl 09.03.10, 09:38
        > Tylko skąd wzięło się takie rozumowanie
        > wymiaru sprawiedliwości, bo chyba nie z czasów komuny.

        Brukselski Gleichschaltung.
      • 15.03.10, 22:16
        >Pani profesor pisze że
        > wysokie kary nie odstraszają od przestępstwa - niskie tym bardziej! Wiec może
        > tak rozumując należy znieść wszystkie kary?

        Ale tak jest naprawdę. Wysokość kary w ogóle rzadko odstrasza. Bez względu na to
        czy kara jest wysoka czy niska.
        To co pomaga to świadomość nieuchronności kary i szybkości jej wymierzenia.
        Tym samym postulat zniesienia kar w ogóle jest taki trochę szukany na siłę.

        > Kara jest także pokutą za
        > przewinienie, więc jak można mówić, że w niektórych przypadkach nie należy
        > osadzać w więzieniu, bo nie stanowi zagrożenia? Popełnił przestępstwo powinien
        > za nie odpokutować.

        Więzienie zawsze jest najlepszą pokutą?
        A może pokuta też powinna być proporcjonalna do winy?

        > Jak widać rozumie nie wymiary sprawiedliwości przez społeczeństwo bardzo rożni
        > się od tego polskie sądy. Pytanie tylko kto jest dla kogo - sądy dla
        > społeczeństwa czy odwrotnie?

        Sądy są, na szczęście, dla sprawiedliwości.
        I możesz je w tym swoim ludowym szale wymłócić cepem i wprowadzić sprawiedliwość
        ludową, ale ani to mądre będzie ani sprawiedliwe.
        • Gość: Gość IP: 62.69.202.* 16.03.10, 03:18
          Coś w tym jest. Jednakże jeżeli kara jest tak niska, że w zasadzie
          jakby jej nie było - to nawet nieuchronność nic nie pomoże.

          Przykład? Jadąc bez biletu możesz zostać skontrolowany a tym samym
          zapłacić "opłatę specjalną". Pragmatycznie, jeżeli wartość
          oczekiwana, czyli iloczyn prawdopodobieństwa wykrycia i "opłaty
          specjalnej", jest niższa niż cena biletu - to opłaca ci się "jeździć
          na gapę".

          Inaczej: jeżeli za ciężkie pobicie karą będzie np. zapłacenie grzywny
          100 zł, to oznaczać to będzie że niektórzy chętnie zapłacą 100 zł aby
          ciebie obić. Tak jak kilkaset lat temu.

          Jak zatem udowodniliśmy, wysokość kary odstrasza jako jeden z
          czynników iloczynu wykrywalność*wysokość, jeżeli jakaś wykrywalność
          niezerowa będzie. Przy zerowej wykrywalności - sam sobie odpowiedz.
          • 16.03.10, 14:06
            Gość portalu: Gość napisał(a):

            > Jak zatem udowodniliśmy, wysokość kary odstrasza jako jeden z
            > czynników iloczynu wykrywalność*wysokość, jeżeli jakaś wykrywalność
            > niezerowa będzie. Przy zerowej wykrywalności - sam sobie odpowiedz.

            Ta idealizacja miałaby sens przy założeniu, że potencjalni sprawcy
            przeprowadzają taką kalkulację. A przytłaczająca większość - nie przeprowadza -
            to jasne.

    • Gość: zenn IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.10, 09:07
      myśleniu?
      No tak, pracuje na państwowej posadzie... I wszystko jasne.
      Pani "profesor" Ś. otóż oświadczam Pani, że zamknięcie tego bandyty na rok
      dałoby baaardzo dużo. Otóż dałoby społeczeństwu GWARANCJĘ, że przez ten rok
      bandyta nikogo nie zamroduje. A to naprawdę baardzo dużo.
      • Gość: PRo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.10, 14:47
        Wszystkich, którzy żadają "GWARANCJI, że przez ten rok bandyta nikogo nie zamroduje", pytam: a co potem?
        Człowiek, który w swoim przeświadczeniu został skazany całkowicie niesłusznie, po odsiedzeniu wyroku może być tylko poraniony, pełen pretensji do świata, nieprzystosowany, niepewny moralności i ogólnie gorszy, a raczej na pewno nie lepszy. Mówię o takim nieumyślnym sprawcy wypadku, który wtórnie staje się jego ofiarą.

        Poza tym wątek, w którym sędzia opowiada się za takim prawem, aby sędziowie byli bardziej potrzebni, jest humorystyczny. Chodzi o słowa: "Nie ma nic gorszego w prawie niż ograniczanie sędziemu możliwości wymiaru kary, narzucanie sztywnych granic. Wtedy sędzia byłby niepotrzebny."
        • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 00:44
          Dokładnie tak. Wsadzenie sprawcy nieumyślnego przestępstwa do więzienia
          spowoduje jego stygmatyzację. W efekcie może doprowadzić do internalizacji
          wzorca przestępcy. Normalny człowiek zacznie zachowywać się jak przestępca,
          działając na zasadzie: "jestem dla was bandziorem i nie mam juz szansy
          odkupienia, to będę się zachowywał jak bandzior".
        • 16.03.10, 08:46
          Jak wiadomo, w więzieniach siedzą tacy sami niewinni:

          "Chciałem wziońć frajerowi sikora a te psy mie zamkły!"

          --
          Od Mannheimu aż do Słupska
          web brigades dają ciała.
          A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz:
          "Niech żyje nam!"
      • Gość: Maryla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 11:21
        Jak tak inteligentna i mądra kobieta mogła podjąc dyskusję z
        pospólstwem i ciemnogrodem.
      • 15.03.10, 21:37
        >To ma być profesor? Z takimi brakami w logicznym myśleniu?

        Oooohoho, to pojechałeś. Tylko, że dwie linijki dalej:
        > Pani "profesor" Ś. otóż oświadczam Pani, że zamknięcie tego bandyty na rok
        > dałoby baaardzo dużo. Otóż dałoby społeczeństwu GWARANCJĘ, że przez ten rok
        > bandyta nikogo nie zamroduje. A to naprawdę baardzo dużo.

        Mylisz nieumyślne spowodowanie śmierci z morderstwem.
        Logika czy też jej brak to jedno, ale ignorancja to już zupełnie inna sprawa.
    • Gość: Raf IP: *.21.54.194.generacja.pl 09.03.10, 09:17
      Skąd u tych prawników tak kosmiczne poglądy? Zawiasy dla mordercy dokuczliwe, no
      niezłe jaja...
      • 15.03.10, 22:19
        > Skąd u tych prawników tak kosmiczne poglądy? Zawiasy dla mordercy dokuczliwe, n
        > o
        > niezłe jaja...

        Zapewne z zupełnie absurdalnego i wziętego z sufitu przeświadczenia, że
        morderstwo a nieumyślne spowodowanie śmierci to dwie różne rzeczy.
    • 09.03.10, 09:23
      To już rozumiem, skąd biorą się później tacy skretyniali sędziowie.

      Oświadczam pani, pani profesor (ależ się ten tytuł zdewaluował...),
      że dla mnie osobiście wyrok w zawieszeniu nie byłby ŻADNĄ karą ! I
      gdyby mi się przydarzyła taka "przygoda", że kogoś bym na pasach na
      śmierć przejechał, to byłbym nieziemsko szczęśliwy, gdybym dostał
      jakikolwiek wyrok nie będący odsiadką.

      Już nawet 3 miesiące w pudle są większą karą niż dwa lata w
      zawiasach. Miałem okazję spędzić w warunkach zbliżonych do
      więziennych (policyjna izba zatrzymań) 10 godzin i muszę powiedzieć,
      że do końca życia będę każdą z tych godzin pamiętać, choć w celi
      byłem sam i nikt mi tam krzywdy nie robił. Może pani profesor
      powinna zaliczyć taką przygodę, żeby wiedzieć, jakie bzdety
      sprzedaje studentom i dziennikarzom.

      --
      "And that government of the people, by the people, for the people,
      shall not perish from the earth"

      Abraham Lincoln, Gettysburg 19 XI 1863
      • 15.03.10, 21:54
      • 15.03.10, 22:26

        > Oświadczam pani, pani profesor (ależ się ten tytuł zdewaluował...),
        > że dla mnie osobiście wyrok w zawieszeniu nie byłby ŻADNĄ karą ! I
        > gdyby mi się przydarzyła taka "przygoda", że kogoś bym na pasach na
        > śmierć przejechał, to byłbym nieziemsko szczęśliwy, gdybym dostał
        > jakikolwiek wyrok nie będący odsiadką.

        A potem co byś robił?
        Dalej jeździł nieostrożnie?
        Czy raczej pilnował się wiedząc, że jak teraz coś nie wyjdzie, noga się omsknie
        i złamiesz prawo to odwieszą karę plus jeszcze dowalą coś ekstra?

        To może naprawdę ma to jakiś sens?

        > Już nawet 3 miesiące w pudle są większą karą niż dwa lata w
        > zawiasach. Miałem okazję spędzić w warunkach zbliżonych do
        > więziennych (policyjna izba zatrzymań) 10 godzin i muszę powiedzieć,
        > że do końca życia będę każdą z tych godzin pamiętać, choć w celi
        > byłem sam i nikt mi tam krzywdy nie robił. Może pani profesor
        > powinna zaliczyć taką przygodę, żeby wiedzieć, jakie bzdety
        > sprzedaje studentom i dziennikarzom.

        A ile kosztuje zawieszenie wykonania kary a ile trzymiesięczna odsiadka?

        Bo niestety musisz patrzeć na to z perspektywy naszego 1)biednego kraiku, 2)w
        którym wszelkie postulaty złagodzenia wymiaru kary (właśnie niskie acz
        intensywne zamiast długich i iluzorycznych) spotykają się z powszechną krytyką
        sprzyjania przestępcom a nie ich ofiarom.
    • Gość: ku przestrodze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.10, 09:25
      Każdy wypadek drogowy to sekunda-dwie nieuwagi. To się dzieje
      błyskawicznie, polecam filmy na youtube w tym zakresie.
      Zawodowo spotkałem się z bardzo wieloma sprawami o wypadek (z tą
      konkretną nie mam nic wspólnego) i z mojego doświadczenia wynika, że
      dosyć rzadko wypadki są efektem jakiegoś szaleńczego rajdu i łamania
      wszystkich przepisów po kolei, Polska to nie film z pościgu w
      amerykańskiej tv. Warto sobie zdawać z tego sprawę. Nie ma tu
      informacji, o ile motocyklista przekroczył prędkość, ale zazwyczaj
      biegli wskazują, że wypadku można było uniknąć przy niższej
      prędkości. I to jest oczywiste i wynika z praw fizyki.
      Niezaprzeczalnym faktem jest jednak, że w Polsce nawet w terenie
      zabudowanym przestrzeganie obowiązującej prędkości to rzadkość i
      wyjątek. Spróbujcie po Legnickiej pojechać 50km/h! A dopuszczenie do
      70 zniesiono tam bodaj kilka lat temu.

      I dlatego ta sekunda może kosztować tak drogo, warto o tym wiedzieć,
      że nawet jak jedziemy 55km/h i pieszy nawet wtoczy się dosłownie sam
      pod koła to i tak jesteśmy na z góry przegranej pozycji i częściowo
      winni wypadku. Ba, czasem zdarza się, że sprawcy wypadku nie
      przekroczyli prędkości, ale na przejściu lub skrzyżowaniu
      obowiązywała ich szczególna ostrożność - to bardzo pojemne pojęcie,
      w nim mieści się wszystko, a skuteczne podnoszenie, że coś nam np.
      zasłoniło, odwróciło uwagę, że to pieszy był nieostrożny jest prawie
      niemożliwe. Do tego kwalifikacja wypadek (przestępstwo)/kolizja
      (wykroczenie) zależy od obrażeń osób, które w nim uczestniczyły - to
      może być nawet Twój dobry kolega - pasażer w Twoim aucie, wystarczy,
      że coś złamie albo pochodzi w kołnierzu ortopedycznym.

      I to jest problem, że ta wiedza do ludzi nie dociera, bo ludzi
      interesuje tylko wysokość wyroku, co - w przypadku gdy kierowca był
      trzeźwy - jest rzeczą zupełnie drugorzędną!
      Czemu? Bo każdy wyrok, nawet łagodny ma swoje ogromne konsekwencje.
      Wyrok skazujący automatycznie eliminuje:
      - z każdego zawodu związanego ze stosowaniem prawa - sędzia,
      adwokat, policjant, strażnik miejski
      - z pracy w urzędach od zwykłego kierownika działu w górę
      - z jakichkolwiek przetargów, ubiegania się o fundusze unijne jeśli
      ktoś ma działalnośc gospodarczą
      - nawet z bardzo prostych zawodów jak listonosz, ochroniarz, agent
      ubezpieczeniowy, strażak, kierowca MPK, instruktor nauki jazdy,
      pracownik cywilny policji, wojska i innych służb itd itd
      Zawodowych kryminalistów to nie obchodzi, dla nich jest zawsze
      najważniejsze - czy dostanę potem wyrok łączny? Ale zwykłemu
      człowiekowi, a tacy zazwyczaj powodują wypadki, po prostu
      jakikolwiek wyrok może zawalić świat na głowę. Jak wykonuje któryś z
      tych zawodów, to leci z pracy, bank wypowiada kredyt, a tu jeszcze
      trzeba płacić nawiązki, koszty sądowe itp

      Warto o tym pamiętać jadąc ulicą Legnicką, mostem Milenijnym (gdzie
      jest 60, a nie 90, jak wszyscy jeżdzą!) oraz Powstańców Śląskich -
      tam gdzie są przejścia dla pieszych bez świateł. Wszyscy jadą
      szybko, ale to właśnie Tobie może ktoś lub coś nagle wyskoczyć i
      życie już nie będzie takie samo.
      • 09.03.10, 09:48
        Sam jako kierowca doskonale rozumiem Twoją argumentację.

        Mnie wkurzyło głupie gadanie tej kobiety, że wyrok w zawieszeniu
        jest uciążliwy. Bo nie jest. To stwierdzenie nie związane z żadnym
        konkretnym przypadkiem, zwłaszcza że dziennikarz faktycznie debilnie
        przypadek przytoczył.

        --
        "And that government of the people, by the people, for the people,
        shall not perish from the earth"

        Abraham Lincoln, Gettysburg 19 XI 1863
        • 09.03.10, 10:01
          swego czasu mieszakłem w wielkiej metropolii na południu naszego zachodniego
          sąsiada. Takie wypadki były tam na porządku diennym. Codziennie przechodziłem
          przez przejście prze ruchliwą arterią. Było to przejście prowadzące min. do
          szkoły podstawowej. W ciągu dwóch lat na tym przejściu tzw. nieuważni kierowcy
          zamordowali kilkoro prawidłowo przechodzących dzieci. montowano fotokmórki,
          właczniki na żądanie, stawiano policjantów i nic........... Aż! Wprowadzono
          ogólnoniemieckie prawo, że na najechanie przejścia, przy pieszym stojącym przed
          nim i być może zamierzającym zeń skorzystać, grozi natychmiastowym przepadkie
          prawa jazdy. I co? Drakonskie prawo, niewyobrażalne do polskich anarchistów,
          spowodowało, że nikt więcej na tym przejściu nikogo nie zamordował.

          PS.
          Nie zwracanie uwagi na osobę na przejściu dla pieszych i doprowadzenie do jej
          zgonu lub kalectwa jest zbrodnią, nawet jeżeli będzie sie w kodeksach opisywać
          literacko. Jakoś w Niemczech, Austrii i Szwajcarii ktoś na to wpadł. A tu, w
          Polsce, czyli nigdzie, uznaje sie pieszego za zwierzynę łownę. A kiedy myśliwemu
          nie wyjdzie, to dostaje on niewielką nagankę.......
          Kiedy sie to zmieni? NIGDY! A dlaczego? Ponieważ takie panie o tym decydują.
        • 09.03.10, 19:30
          > Mnie wkurzyło głupie gadanie tej kobiety, że wyrok w zawieszeniu
          > jest uciążliwy. Bo nie jest.

          To zależy za co ten wyrok. Gdybyś dostał wyrok w zawiasach za pisanie na forum,
          odczułbyś nawet zawiasy. Ba, odczułbyś także ograniczenie wolności czy
          najzwyklejszą grzywnę (gdyby była odpowiednio wysoka). A pani profesor nie mówi
          o niczym innym jak o miarkowaniu kary.

          Podejrzewam też, że jako kierowca nie odczułbyś 200 złotowej grzywny za
          przekraczanie prędkości. Czy w związku z tym odpowiednią karą dla Ciebie, gdybyś
          przekroczył prędkość, byłoby bezwzględne pozbawienie wolności?
        • Gość: ku przestrodze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.10, 09:18
          Ja o tym przypadku nie mówię, bo go nie znam, a dziennikarzom nie
          wierzę. Sądu nie bronię, bo nie warto - sądy i wyroki też są różne.

          Ale moim zdaniem wszystkie kampanie o bezpieczeństwie na drogach są
          chybione, bo nie uświadamiają ludzi, jakie są konsekwencje wypadku
          nie tylko dla pokrzywdzonego, ale też dla sprawcy. Wyrok nawet w
          zawiasach komplikuje życie wprost strasznie. I dlatego podniecanie
          się i roztrząsanie - ile ktoś dostał miesięcy, jest mało istotne.
          Jeśli sprawca był trzeźwy, wcześniej niekarany to zazwyczaj i tak
          jest to wyrok w zawiasach.
          Szansa na recydywę u trzeźwego, normalnego sprawcy wypadku jest
          raczej znikoma, więc czy to jest pół roku czy półtora w zawiasach to
          nie ma znaczenia, bo i tak siedzieć nie pójdzie. Konsekwencje wyroku
          są dużo, dużo większe w życiu prywatnym i warto to wiedzieć. Taki
          wyrok może dostac absolutnie każdy z nas, choćby był absolutnie
          świętym i prawym człowiekiem, bo wypadek to chwila, której niektórzy
          sprawcy nawet nie zauważają, nawet nie wiedzą co się stało.

          Te 10km/h przekroczenia prędkości kosztuje czasem dużo, dużo więcej
          niż mandat jaki jest za to przewidziany. Bo decyduje o winie lub jej
          braku. Czy jadąc standardowe 70 w mieście (a na przykładowej
          Legnickiej musisz, inaczej jesteś zawalidrogą) myślisz o tym? Pewnie
          nie, bo nikt nie myśli. A chyba warto.
          • 11.03.10, 10:58
            > braku. Czy jadąc standardowe 70 w mieście (a na przykładowej
            > Legnickiej musisz, inaczej jesteś zawalidrogą) myślisz o tym? Pewnie
            > nie, bo nikt nie myśli. A chyba warto.

            Bo jadąc po Legnickiej 50, to łapiesz się bankowo na czerwoną falę. Przy ~70
            bardzo często dostanie się falę zieloną. Oczywiście to nie usprawiedliwia
            łamania przepisów ale gdyby zielona fala była dostrojona do prędkości
            przepisowej, to byłby na prawdę silny pozytywny bodziec aby nie jechać szybciej.
      • 09.03.10, 10:07
        Po 5 latach wyrok można z dokumentów wymazać.

        Pozatym każdy kierowca wie, że przed pasami należy zwalniać i mieć na uwadze, ze
        nawet na czerwonym jakieś babsko może wleźć.
        --
        deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
      • 09.03.10, 19:09
        Świetnie napisane. 70 km/h na Legnickiej zniesiono w czerwcu 2009 roku, jeśli
        dobrze pamiętam. Po mieście i tak nie ma większego sensu jeździć szybciej niż te
        przepisowe 50 km/h.
      • Gość: Gość IP: 62.69.202.* 16.03.10, 04:38
        Jeżeli ktoś traci przytomność na całe sekundy, to nie powinien
        prowadzić samochodu.
    • 09.03.10, 09:25
      Słabo się robi, kiedy czyta się opinie forumowych specjalistów od wszystkiego.
      • Gość: tosiek IP: *.chello.pl 09.03.10, 09:45
        Słabo się robi ,kiedy czyta się opinie osób którym robi się słabo .. W sądach dzieją się tak dziwne i zaskakujące rzeczy -dobrze że prasa o tym pisze .Moją krewną gośc w biały dzien przejechał na przejściu dla pieszych ,zginęła na miejscu .Prokurator oddała kierowcy prawo jazdy dwa tygodnie po wypadku - bo to zawodowy kierowca i musi jeżdżic ! Wyrok dla sprawcy półtora roku w zawiasach na trzy lata ,zwrot 700 zł kosztów sądowych !(komornik sciągnął )Życie ludzkie warte jest dla sądu RP 700 zł .Prawidłowe orzecznictwo ?Będzie pech dopiero jak ktoś przejedzie p. sędziego lub nie daj boże prokuratora ,kara będzie sprawiedliwa ,prawda ?
        • 09.03.10, 09:54
          Jeżeli możesz, przepisz ten tekst z poprawną interpunkcją; teraz jest kompletnie
          nieczytelny.
          • 09.03.10, 11:08
            Może poprzednik mistrzem interpunkcji nie jest ale potrzeba sporej ułomności intelektualnej lub złośliwości aby sensu wypowiedzi nie zrozumieć.
            • 09.03.10, 11:29
              Sensu większego nie ma, bo komentowanie wyroków sądu na podstawie OGRANICZONYCH
              wiadomości prasowych, bez jakiejkolwiek wiedzy o szczegółach sprawy to skrajny
              idiotyzm. Inaczej tego nazwać się nie da. Ale ok, nie krępujcie się, dyskutujcie
              dalej. To zapewne świetna rozrywka (w tym momencie przecież też to robię,
              zamiast pracować); szkoda tylko, że zupełnie pozbawiona wartości merytorycznej. :]
        • 09.03.10, 10:07
          Jak życie krewnej było dla was tyle warte, to skoro sprawca został skazany w postępowaniu karnym, tj. orzeczono o jego WINIE, to rodzina śmiga do sądu cywilnego o odszkodowanie. I prawo jazdy faktycznie warto takiemu zostawić , żeby miał jak spłacić dług.

          w artykule nie podano żadnych okoliczności wypadku. A motocykl - nie pistolet, nie można zakładać, że malolat jechał z zamiarem zabicia kogoś. Nie wiadomo, jak zachowała sie staruszka - byc może właśnie weszła prosto pod koła.

          wyobraź sobie takie zachowanie pieszego na pasach:

          idzie wpatrzony w trzymaną karteczkę do połowy przejścia
          staje
          zawraca
          idzie 3 kroki
          staje
          znów zawraca
          idzie dalej w pierwotnym kierunku...


    • 09.03.10, 10:03

      Co za babsko?! Troskliwie pochyla się nad sprawca, czy aby kara sprawiedliwa,
      nie dokuczliwa itp. Co z ofiarami paniusiu? Czy to nie przypadkiem o ofiary
      należy się przede wszystkim troszczyć?

      Jak tak się paniusiu przejmujesz bandziorami to im pierożki noś do pierdla.

      --
      deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
      • Gość: pieszy IP: *.nat.tvk.wroc.pl 09.03.10, 10:20
        Sędzia - najmniej zorientowany uczestnik procesu
      • Gość: vvti IP: *.nat0.sta.nsm.pl 15.03.10, 19:46
        A Ty co? Znasz wszystkie okoliczności każdej sprawy? A może staruszka wylazła na czerwonym?
        Jak ktoś wybiega lub wychodzi na czerwonym to niech się liczy z ryzykiem kalectwa lub śmierci. I nawet po stuknięciu jeszcze należało by skazać takiego pieszego idiotę, a nie kierowcę (w tym wypadku).
        Głupcy powinni być eliminowani ze społeczeństwa. Nie walczmy z ewolucją.
        • Gość: huf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.10, 08:53
          "A może staruszka wylazła na czerwonym? "
          No to został skazany za niewinność. A w więzieniach sami niewinni.
          Masz problem z logicznym myśleniem, nadajesz się na profesora prawa.
    • 09.03.10, 10:46
      Pamiętajmy, że sąd to tylko człowiek. W naszej rzeczywistości jeden człowiek,
      jego charakter, poglądy, urazy, fobie. Coz tego że dwójka ławników starych
      śpiących dziadków i tak wpływu na nic nie mają więc wyrok jest w gruncie
      rzeczy dowolny a odpowiedzialnosc sędziego żadna.

      Miałem kilka lat temu przeprawę z asesorem. Kryminalista który fałszowął
      protokoły, odrzucał wnioskie dowodowe, krętacz i głuchy gamoń. Sam powinien
      siedzieć i to kilk lat za to co robił. Skłądałem wnioski - nic, raczka rączkę
      myje.

      Co się okazało w 2007 roku? Trybunał Konstytucyjny uznał sądzenie przez
      asesorów za nielegalne i sprzeczne z prawem bo łamiące prawo obywatela do
      uczciwego sądu (Konstytucja). Wiec miałem rację. Ale RP dla świętego sposoju
      wyroków wydanych przez dzięciołów kryminalistów czyli asesorów nie anulowąła
      aby uniknąć milionów za odszkodowania.

      To są własnie sądy czyli kpina z ludzi
      --
      0 +
    • 09.03.10, 10:47
      Moze stonujmy z tymi glosami krytyki, z tym ujadaniem wsieklych
      psow.
      Moje dziecko majac lat 9 zostalo potracone na pasach dla pieszych
      przez samochod ( mody kierowca ok. 20 lat )

      Dlugo nie moglam sie otrzasnac po tym zdarzeniu. Ale w koncu
      doszlam do siebie. Zrozumialam ze te mlody chopak nie polowal na
      moje dziecko, ze to byl WYPADEK.

      Tez zapadl niski wyrok... poczatkowo tez to mnie szokowalo...

      Ja ktora poruszam sie po ulicach pieszo i jako kierowca...
      spostrzegam to z dwoch stron... a jesli mi to sie
      zdarzy...wypadek.. ktos bedzie poszkodowany.. to co mam byc karana
      jako MORDERCA.. ktory przygotowylal sie do tego zdarzenia caly rok,
      ktory polowal na ta osobe??????????

      pozdrawiam

      • Gość: ted IP: 95.143.243.* 09.03.10, 10:57
        Co ty piepszysz !!! Jezeli ktos jezdzi przepisowo, to jest mniejsze
        prawdopodobienstwo takego wypadku. Ale mlodzi kierodcy i motocyklisci jezdza jak
        debile i i takich sie powonno zamykac !!!!
        • Gość: Endriu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.10, 12:14
          Gość portalu: ted napisał(a):

          > Co ty piepszysz !!! Jezeli ktos jezdzi przepisowo, to jest mniejsze
          > prawdopodobienstwo takego wypadku. Ale mlodzi kierodcy i motocyklisci jezdza jak debile i i takich sie powonno zamykac !!!!

          Wg. Twojego toku myslenia zaraz sie okaze ze koles ma w garazu BMW, jest "lysym karkiem", nalezy do gangu "Rympalka", handluje narkotykami pod podstawoka,etc. Nic nie wiesz o czlowieku a wyrokujesz i osadzasz!! A moze jest przedstawicielem pokolenia JP II ktoremu w ulamku sekundy swiat sie przewrocil. Latwo sie opluwa.
          Kiedys bylem na spotkaniu informacyjnym w pewnej firmie i Pani prowadzaca spotanie powiedziala ze przy ubieganiu sie o to stanowisko wymagane jest zaswiadczenie o niekaralnosci-z okolo 20 osobowej grupy mezczyzn w roznym wieku 1/4 wstala i wyszla wiec mozna wnioskowac ze takowego nie uzyska-zaden z nich nie wygladal na rzezimieszka.
          Wspomniany motocyklista rzeczywiscie popelnil przestepstwo ale nieumyslne-zakladam ze skoro sad wydal taki wyrok to predkosc nie byla przekroczona. Nie wiem co da osadzanie go w wiezieniu poza kosztami ponoszonymi przez nas -moze lepiej niech popracuje spolecznie np. w osrodku rechabilitacji.
          • Gość: ted IP: 95.143.243.* 09.03.10, 14:56
            Nie pisalem o tym przypadku !!!! BO nie jest powiedziane czy przekroczyl
            predkosc czy nie, pisalem ze kary sa zbyt lagodne !! Poniewaz mlodzi kierowcy i
            motocyklisci jezdza jak debile !!! Koniec kropka!! A jezeli jedziesz lewym pasem
            w Miescie powtazam w miescie 60 to Ci jeszcze pipcza zebys zjechal bo taki debil
            jeden z drugim musi gnac jak szalony !!!!
      • 15.03.10, 20:35
        Nie można wszystkich wypadków wrzucać do jednego wora. Być
        może w Twoim przypadku (Twojego dziecka) sprawca "nie polował",
        jechał zgodnie z przepisami i wypadek (domyślam się że nie
        śmiertelny?) był zbiegiem niewinnych okoliczności.

        Bliska mi osoba przechodziła przepisowo na pasach. Rozejrzała się,
        ale miała możliwość sprawdzenia drogi tylko do zakrętu. Kierowca miał
        ostry zakręt (gdy ofiara wchodziła na pasy był daleko za nim), przed
        zakrętem migające światło i ostrzeżenie przed wyjazdem straży
        pożarnej oraz ograniczenie prędkości do bodajże 40 km/h (z uwagi na
        wspomniany wyjazd z jednostki straży). Jechał z prędkością ok. 90
        km/h, ściął krawężnik (były ślady).

        Czy mam to uznać za zbieg okoliczności?

        Wybacz, ale sprawca złamał kilka przepisów, świadomie godząc się,
        że może z dużą dozą prawdopodobieństwa zabić człowieka
        . Co
        ciekawe, mógł sam się ładnie wpakować na wyjeżdżający z jednostki wóz
        bojowy i raczej tego by nie przeżył więc przy okazji świadczy to o
        jego sporym debilizmie. Zaryzykował, złamał przepisy, stał się
        mordercą.

        Może "Twój" sprawca był niewinna ofiarą pecha, ale ten "nasz" był
        mordercą. Uważam, że powinien być karany jako morderca.

        Czy po wypadku Twojego dziecka jedyną Twoją refleksją jest "brońmy
        sprawców przed ujadaniem"? Czy może też jeździsz trochę rozważniej i
        zgodnie z przepisami, szanując innych uczestników ruchu?




        • Gość: Gość IP: 62.69.202.* 16.03.10, 04:23
          Jeżeli ktoś z pistoletu, dla rozrywki, strzelałby w tłum - to chyba byłby bandytą i mordercą, i psychopatą?

          Jeżeli ktoś jedzie setką tam gdzie jest znak 40 km/h, nie widząc co jest za zakrętem, nie reagując na znaki drogowe i czerwone światła - jadąc PO CHODNIKU - i giną przez niego ludzie - to "nie marnujmy mu życia, bo co to takiego że tak jechał, każdemu może się zdarzyć"?

          Nie każdemu. Nie znam wśród moich znajomych kierowców, którzy w ten sposób jeździliby.

          Ilu ludzi dziennie ginie w Polsce, bo ktoś otworzył ogień z kałasznikowa albo innej ostrej broni? A ile ludzi dziennie ginie tylko dlatego, że NIEPRZYPADKOWO doszło do rozjechania pieszego?

          Ja rozumiem - komuś odpadnie koło czy zatnie się pedał gazu w Toyocie. Widziałem wypadek, gdy motocykl przejechał dzieciaka - dzieciaka który dosłownie skoczył na jezdnię z pagórka za krzaków, kierowca nie miał szans. Ale prowadzenie po narkotykach, jazda z totalnym lekceważeniem przepisów - to jest nic innego jak "polowanie na wypadek". To musi się źle skończyć - tak samo jak źle musi się skończyć wymierzenie nabitego pistoletu w tłum i rytmiczne przyciskanie spustu!

          I tak jak nie uwierzymy nikomu, że pomylił broń palną z pistoletem na wodę - tak nie możemy dać się nabrać, że kierowca pomylił samochód z hulajnogą.

          W Polsce płatny morderca nigdy nie powinien strzelać. Bo za to jest kara. Wysoka. W Polsce płatny morderca może spokojnie rozjechać swoją ofiarę. Za to dostanie symboliczny wyrok "w zawiasach" i jeszcze będą go żałować, współczuć.

          Dziwi mnie, dlaczego w ogóle wyróżnia się samochód jako narzędzie? Przecież prościej byłoby sądzić za spowodowanie konkretnych obrażeń. Czy dla ofiary jest aż tak ważne, że jej czaszka została zgruchotana w ten czy inny sposób? Samochód czy kij bejsbolowy - to jakaś wielka różnica? Są określone obrażenia - to za nie karać. Jest śmierć - to karać za zabójstwo, być może nieumyślne (jeżeli oskarżonemu uda się tę nieumyślność udowodnić!)


          Pisze się "potrącił". Nieledwie "musnął". A przecież można pisać sensownie: najechał, przejechał, rozjechał, uderzył. Potrącenie to działanie niewielką siłą, nieznaczne, ot, tylko wytrącenie ze stanu równowagi. Czy uderzenie ciężarówki jadącej 90 km/h w pieszego - po którym to uderzeniu ten pieszy wylatuje kilkadziesiąt metrów przed maskę pojazdu - to tylko "muśnięcie"? Czy jak ta ciężarówka przejedzie potem przez ofiarę kołami - to tylko jest "potrącenie"?!

          • 16.03.10, 09:03
            "...jeśli uda się oskarżonemu udowodnić nieumyślność..."

            W prawie karnym (nie tylko polskim) ciężar dowodu spoczywa na oskarżeniu.
            Reszty postu nawet nie komentuję.


            --
            Od Mannheimu aż do Słupska
            web brigades dają ciała.
            A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz:
            "Niech żyje nam!"
    • 09.03.10, 10:55
      To jest bardzo łagodny wyrok. Ale z drugiej strony ten człowiek, jeżeli ma
      jakieś sumienie - do końca życia będzie żałował tego co się stało.
      --
      serwis komputerowy, usługi komputerowe,informatyk wrocław
      • Gość: Bartez IP: *.srv.volvo.com 09.03.10, 11:05
        Prawdopodobieństwo, że ma sumienie jest bardzo małe. Żałował? Wątpie. Bedzie
        opowiadał jak to starą przejechał a teraz chodzi na panienki i piwo.
        • 15.03.10, 22:34
          > Prawdopodobieństwo, że ma sumienie jest bardzo małe.

          Bo Ty nie masz?
          I jak rozumiem, ponieważ chcesz mierzyć świat swoją miarą, prawo musi być
          niezwykle surowe?
    • 09.03.10, 11:31
      Ciekawe jaka była by postawa sędziego gdyby to potrącona została została osoba
      z najbliższego otoczenia sędziego! a może sprawcą tego nieszczęścia jest ktoś
      z otoczenia osoby która wydała taki wyrok!
      Pytań wiele bo i taki wyrok skłania do ich zadania.
      • Gość: qwerty IP: 78.8.145.* 09.03.10, 12:42
        Właśnie o to chodzi, żeby wyroku nie ustalała osoba związana emocjonalnie z
        konkretną sprawą. Inaczej to nie byłoby wymierzanie sprawodlwości tylko zemsta.

        Tak by the way, to miałem identyczny przypadek w rodzinie. Kuzynka mojej babci,
        kobieta w wieku lat ok. 80, została potrącona na pasach i zmarła. Sprawcą był
        pijany motocyklista (22-25 lat), który dodatkowo uciekł z miejsca wypadku, nie
        udzielając pomocy ofierze. Jechał bez prawa jazdy, gdyż stracił je, a jaże, za
        jazdę pod wpływem alkoholu kilka miesięcy wcześniej.

        Spodziewałem się co najmniej 5 lat, a zasądzono 2 w zawieszeniu na 5... W
        uzasadnieniu wyroku napisano, że sprawca jest młodym ojcem, jedynym żywicielem
        rodziny, ma orzeczoną przez biegłego chorobę alkoholową itp. Jednym słowem,
        życie staruszki, nie było warte pozbawiania wolności jedynego żywiciela rodziny,
        chorego na alkoholizm. Tego wyroku nie rozumiem do dziś (i ciągle szlag mnie
        trafia), natomiast wyrok opisywany w artykule nie wydaje mi teraz się skandaliczny.
        • 09.03.10, 19:36
          > Tego wyroku nie rozumiem do dziś (i ciągle szlag mnie trafia),
          > natomiast wyrok opisywany w artykule nie wydaje mi teraz się
          > skandaliczny.

          I właśnie o to chodzi. Nie można każdego wydarzenia z podobnym skutkiem
          jednakowo traktować. Raz rok pozbawienia wolności może być skandalicznie niski
          (w podanym przez Ciebie przypadku byłby za niski), a raz za wysoki. Wszystko
          należy rozpatrywać indywidualnie. To, że skutek jest ten sam, nie uprawnia do
          wnioskowania, że powinna być jednakowa kara. Raz kalectwo potrąconego pieszego
          może być efektem brawurowej jazdy kierowcy, a raz winą pieszego, który pijany
          wylazł ciemną nocą z krzaków wprost pod nadjeżdżający samochód.
          • Gość: qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 00:39
            > Wszystko należy rozpatrywać indywidualnie. To, że skutek jest ten
            > sam, nie uprawnia do
            > wnioskowania, że powinna być jednakowa kara.

            Ależ nie musisz mi tego tłumaczyć. Właśnie taką tezę miał popierać mój poprzedni
            post.
      • Gość: Sąsiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 11:17
        Gdyby Twój syn potrącił pieszego nie byłbyś już tak kategoryczny w
        osądzie.
        • 15.03.10, 21:00
          Gość portalu: Sąsiad napisał(a):

          > Gdyby Twój syn potrącił pieszego nie byłbyś już tak kategoryczny w
          > osądzie.

          Oj tak. Wtedy poglądy sie nagle zmieniają i nagle kary w Polsce z
          "symbolicznych" stają się "drakońskie"...
    • 09.03.10, 11:32
      ludzie a czy wy wogole czytacie komentarze...
    • 09.03.10, 12:56
      "Czy np. zamknięcie go na rok w więzieniu coś by komuś dało?" Idzmy dalej, po co nam wiezienia ? Lepiej pogrozic palcem, przeciez nie chcial, no, szkoda, ze na pasach, wtedy nawet nie trzeba grozic...
      • Gość: Maria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 11:12
        Tłum czy motłoch zawsze żądał krwi.Dlatego jest demokracja,
        praworządnmość , nauka prawa , a przedewszyskim kompetencja.Jak
        można sie wypowiadać o czymś na czym się nie znam !
    • 09.03.10, 13:45
      skoro kara ma być proporcjonalna do czynu, jak chce Świda, a jej zdaniem karą
      proporcjonalną za zabicie człowieka jest pół roku w zawiasach, to jaka, wg
      świdowej profesury, jest proporcjonalna kara np. za gwałt? Miesiąc w zawiasach
      na rok? A za napad na bank i kradzież paru milionów (o ile obyło się bez ofiar
      śmiertelnych) powinna być grzywna w wysokości do 500 pln?
      --
      Bolszewicy z PiS-u pozdrawiają towarzyszy z bratniej PO
      • Gość: JarekO IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.03.10, 16:30
        Jestem za surowym karaniem przestępców ale brak tu dziennikarskiej rzetelności
        by ocenić słuszność wyroku. Przede wszystkim brak jest UZASADNIENIA wyroku - to
        że wypadek zdarzył się na pasach nie oznacza jeszcze iż piesza była bez winy -
        oczywiście sąd musiał uznać winę prowadzącego motor (nie zachował należytej
        ostrożności) lecz skąd wiemy jak uzasadnił.
        Co do wypowiedzi Pani Profesor - pewna niekonsekwencja się tu pojawia - najpierw
        twierdzi że nie zna sprawy - potem twierdzi(nie przypuszcza!) że wina była
        nieumyślna...
        Po tym pierwszym stwierdzeniu rozmowa powinna się skończyć...
        i tyle
        a przestępców trzeba karać.
        • 09.03.10, 19:38
          > Co do wypowiedzi Pani Profesor - pewna niekonsekwencja się tu
          > pojawia - najpierw twierdzi że nie zna sprawy - potem twierdzi(nie
          > przypuszcza!) że wina była nieumyślna...

          Pani profesor powiedziała, że nie zna sprawy dokładnie. A to oznacza, że jej
          wiedza mogła obejmować umyślność działań motocyklisty.
          • Gość: Prawnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 11:09
            Myślę ,że Pani Profesor i SSA dała się wciągnąć w dyskusję z ludzmi
            niekompetentnymi. To naiwność naukowca !
            • 15.03.10, 22:55
              Gość portalu: Prawnik napisał(a):

              > Myślę ,że Pani Profesor i SSA dała się wciągnąć w dyskusję z ludzmi
              > niekompetentnymi. To naiwność naukowca !

              Ewidentnie dała się wmanewrować i teraz chamstwo ma używanie.

          • 16.03.10, 09:10
            Potrącenie przez motocyklistę nigdy nie jest umyśle. Kolizja motocyklisty z
            pieszym to zagrożenie również dla motocyklisty: może się wywalić i wylądować na
            torach przed nadjeżdżającym tramwajem.
            Karygodna lekkomyślność i brawura motocyklistów to inna sprawa.

            --
            Od Mannheimu aż do Słupska
            web brigades dają ciała.
            A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz:
            "Niech żyje nam!"
            • Gość: Otis Tarda IP: 213.134.176.* 16.03.10, 09:45
              Ba. Śmiem twierdzić, że potrącenie w ogóle rzadko kiedy bywa umyślne. Mało kto
              wsiada do samochodu z nastawieniem, "a, dziś jest piękny dzień, przejadę sobie
              kogoś". Może częściej, w co też wątpię, pojawia się podejście "a, pojadę se 200
              km/h, jak mi ktoś wlizie pod koła, to co tam, przeżyję".
      • 15.03.10, 22:43
        > skoro kara ma być proporcjonalna do czynu, jak chce Świda,

        Chyba nie tylko pani profesor tak chce.
        Wydaje mi się, że to się mieści w definicji pojęcia sprawiedliwość.

        > a jej zdaniem karą
        > proporcjonalną za zabicie człowieka
        [NIEUMYŚLNE - podkreślenie ibn]
        > jest pół roku w zawiasach, to jaka, wg
        > świdowej profesury, jest proporcjonalna kara np. za gwałt?

        Gwałt nieumyślny? Z lekkomyślności lub niedbalstwa?
        Niekaralny jak mi się zdaje.

        > A za napad na bank i kradzież paru milionów (o ile obyło się bez ofiar
        > śmiertelnych) powinna być grzywna w wysokości do 500 pln?

        W bankach to już chyba takiej forsy się nie trzyma...
        Ale ok, ponownie - nieumyślny napad na bank? Jak Ty to sobie wyobrażasz?

        A jeśli nie masz pojęcia o czym piszę, to poczytaj trochę wikipedii.
        pl.wikipedia.org/wiki/Wina_nieumy%C5%9Blna
        pl.wikipedia.org/wiki/Lekkomy%C5%9Blno%C5%9B%C4%87
        pl.wikipedia.org/wiki/Niedbalstwoitp.
      • Gość: Otis Tarda IP: 213.134.176.* 16.03.10, 09:46
        Nieumyślne spowodowanie śmierci. Odróżniasz sytuację, w której zabijasz kogoś
        "przypadkowo", nie miałeś zamiaru, nie chciałeś - a sytuację, w której świadomie
        i dobrowolnie planujesz złamanie prawa?
        • 16.03.10, 13:57
          Gość portalu: Otis Tarda napisał(a):

          > Nieumyślne spowodowanie śmierci. Odróżniasz sytuację, w której zabijasz kogoś
          > "przypadkowo", nie miałeś zamiaru, nie chciałeś - a sytuację, w której świadomi
          > e
          > i dobrowolnie planujesz złamanie prawa?

          Gdyby odróżniał, nie pisałby podobnych bredni.

    • 09.03.10, 17:30
      Ta sedzine mozna by bylo potracic ciekawe jak by sie czula
      gdyby ktos z jeje rodziny w takich okolicznosciach zginal
      smieszne jest Polskie Prawo dlatego kazdy Polak szuka
      sprawiedliwosci w Petersburgu
      • 09.03.10, 21:38
        A czego tam szukasz?
        --
        "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
        FELIKS DZIERŻYŃSKI
      • 15.03.10, 20:12
        2reserved napisał:
        dlatego kazdy Polak szuka
        > sprawiedliwosci w Petersburgu

        ??? kaś???? rotflllll.... w petersburgu jak cie auto potrąci to jeszcze
        odszkodowanie placisz za zniszczona "maszynu"
        hahahahaha , chyba ci o zgola inne miasto chodzilo :P
    • 09.03.10, 21:38
      Jadę sobie mym automobilem, spokojnie, 50 jak kodeks przykazał. Z głośników leci Puhdys, świat jest piękny. Zbliżam się do pasów. Na chodniku widzę trzy kobiety, więc zwalniam aby mogły przejść. One nic. Więc zwalniam jeszcze bardziej, macham ręką i mrugam im światłami. Jedna przechodzi (ja się nadal powoli toczę, bo nie muszę się zatrzymywać) ale dwie nadal stoją. No więc myślę sobie, że one pewnie tylko tak stoją, więc dwójka, wciskam gaz i nagle dwie pozostałe baby włażą mi pod samą maskę! Jakoś się zatrzymałem. Nie wiem jak, ale sądzę że to jeden z obiecanych cudów Tuska.
      Ale teraz pomyślmy. Gdybym wcisnął gaz sekundę wcześniej i mocniej to bym je z tych pasów zmiótł. A jako, że auto mam dość żwawe i pokaźne, to pewnie skończyłoby się to czymś groźniejszym, niż siniaki i urażona duma dwóch damulek.
      Tak więc bądźmy ostrożni w wydawaniu wyroków. Nie każde potrącenie pieszego na pasach, to wina kierowcy. Piesi są czasami tak bezmyślni, że ich zachowanie można rozpatrywać tylko w kategoriach samobójczych.
      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI
      • 15.03.10, 20:14
        Za samą muzę powinieneś dostać dożywocie ;DDDDD


        --
        "And that government of the people, by the people, for the people,
        shall not perish from the earth"

        Abraham Lincoln, Gettysburg 19 XI 1863
        • Gość: Aśka IP: 109.243.135.* 16.03.10, 08:08
          a taka historia,z przed ponad roku? jechał koleś, 140km/h
          wyprzedzał na zakręcie na podwójnej, ciagłej.Wjechał w moją
          rodzine na czołówke. Zabił mojego szwagra, siostra straciła ciąże,
          lezała przez miesiąc w spiączce( nie zapomne tych "tysięcy" godzin,
          spędzonych przy jej łózku podczas reabilitacji w szpitalach-bez
          znajomości).Na razie odbyła się,tylko rozprawa wstępna. To już ponad
          rok, prawdopodobnie, gość dostanie zawiasy, bo młody ,bo studiuje,
          bo nie karany, bo nie mamy znajomości...
        • 16.03.10, 09:48
          "Augen zu
          dann siehst du nur diese eine
          Halt sie fest
          und lass deinen Drachen steigen"

          ;)
          --
          "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
          FELIKS DZIERŻYŃSKI
      • 16.03.10, 08:09
        jeśli udowodnisz że wlazły ci prosto pod koła to nie powinieneś ponosić
        jakiejkolwiek odpowiedzialności..
        --
        Imagine there's no countries
        It isn't hard to do
        Nothing to kill or die for
        And no religion too
        • 16.03.10, 09:46
          To wiem, tylko udowodnij to w sądzie. Jak nie będzie świadka, albo nagrania to czarno to widzę.
          --
          "To jest zjawisko biologiczne, które zostało wykorzystane do celów politycznych."
    • 15.03.10, 19:33
      Pare lat temu pijany gnoj (2 promile) pedzac ponad 200 km/h spowodowal wypadek
      zderzajac sie z samochodem ktory prowadzil syn moich znajomych i bliskich
      przyjaciol...,chlopak 22 lata zginal na miejscu ,bydle przezylo. Bunkrowal sie
      po szpitalach i zalatwial sobie wariackie papiery poprzez rodzine lekarzy.
      Sprawa ciagnela sie ponad rok a on byl caly czas na wolnosci. nawet prawka mu
      nie zabrano. W koncu tylko dzieki temu ze sprawa zainteresowal sie TVN i nadal
      w tej konkretnej sprawie reportaz udalo sie goscia doprowadzic przed sąd.
      Dostal 5 lat mimo ze prokurator wnioskowal o 8 i to chyba dzieki temu ze na
      sali byla ekipa telewizyjna opucil ja od razu w kajdankach . jak to jest
      surowe orzecznictwo to ja jestem swiety mikolaj. Zenada.
    • 15.03.10, 19:44
      Wbrew temu, co pisze p. prof., zawieszenie w praktyce oznacza brak
      kary. Jeśli skazany nie popełni przestępstwa przez głupie dwa lata,
      to kary po prostu nie ma. Jedyna dolegliwość to niemożność dostania
      zaświadczenia o niekaralności.
      A przecież mógł dostać wysoką grzywnę i prace społeczne na rzecz
      poszkodowanych w wypadkach drogowych.
      • 15.03.10, 20:59
        pan-kabak napisał:

        > Wbrew temu, co pisze p. prof., zawieszenie w praktyce oznacza brak
        > kary.

        Bzdury piszesz. Kary pozbawienia wolności w zawieszeniu zapadają w Polsce w
        sprawach, w których na Zachodzie orzeka się samą grzywnę. W praktyce to
        zawieszenie służy wyegzekwowaniu równocześnie orzekanej grzywny lub/i
        odszkodowania/naprawienia szkody. Nie ma przypadków, gdy za coś, za co na
        zachodzie szło by sie za kraty w Polsce dostawałoby się k.p.w. z warunkowym
        zawieszeniem.

        > Jeśli skazany nie popełni przestępstwa przez głupie dwa lata,
        > to kary po prostu nie ma.

        A grzywnę lub odszkodowanie się oddaje?

      • 15.03.10, 22:49
        > Wbrew temu, co pisze p. prof., zawieszenie w praktyce oznacza brak
        > kary. Jeśli skazany nie popełni przestępstwa przez głupie dwa lata,
        > to kary po prostu nie ma. Jedyna dolegliwość to niemożność dostania
        > zaświadczenia o niekaralności.
        > A przecież mógł dostać wysoką grzywnę i prace społeczne na rzecz
        > poszkodowanych w wypadkach drogowych.

        Tego rodzaju krytyka jest coraz powszechniejsza także w środowisku prawnym.
        Abstrahując od tego czy jest to pogląd słuszny, czy nie, aby to o czym mówisz
        miało jakieś szanse zaistnienia, trzeba by zmienić (obniżyć, bo prace społeczne
        i grzywna stoją niżej w hierarchii niż więzienie) widełki w kodeksie, a wtedy
        automatycznie podniesie się wrzask wszelkiej maści ziobroidów, że to kolejny
        przykład tego, że polska sprzyja przestępcom a nie ofiarom.

        I tak sami zgotowaliśmy sobie to piekiełko.
    • Gość: / IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.10, 19:45
      Polska to prawdziwy raj dla bandytow
      nie dosc ze kary sa syboliczne to jeszcze procesy trwaja w
      nieskonczonosc
      niezliczone przyklady partactwa policji sadow i prokurator
      wszech obecny nepotyz i korupcja
      raj dla bandziorow
      • 15.03.10, 22:52
        Wszystko jasne.
        Zostań bandziorem.
        gl hf
    • 15.03.10, 19:55
    • Gość: Sam IP: *.aster.pl 15.03.10, 20:47
      Oczywiście, że kary w Polsce są zbyt łagodne. Niestety na zmianę tego stanu rzeczy nie ma co liczyć bo wszelkiej masci profesorowie mająw nosie społeczeństwo kierują się tylko wyrozumiałościa dla przestępców a ofiara zostaje sama.
      • 15.03.10, 20:54
        Gość portalu: Sam napisał(a):

        > Oczywiście, że kary w Polsce są zbyt łagodne.

        Ciągle jeszcze?
        To skąd się - geniuszu - bierze to przeludnienie w ZK? Cud?

        • 15.03.10, 21:38
          Ze zbyt małej liczby ZK i bzdurnych praw dla kryminalistów?
          --
          "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
          FELIKS DZIERŻYŃSKI
          • 15.03.10, 21:51
            wielki_czarownik napisał:

            > Ze zbyt małej liczby ZK

            Nie Liczba miejsc w ZK jest bardzo duża w proporcji do liczby mieszkańców

            > i bzdurnych praw dla kryminalistów?

            To prędzej. System jest drastycznie punitywny, znacznie punitywniejszy, niż na
            zachodzie, gdzie przestępczość jest z kolei niewątpliwie większa.

            • 15.03.10, 22:23
              spokojny.zenek napisał:

              >
              > Nie Liczba miejsc w ZK jest bardzo duża w proporcji do liczby mieszkańców

              Na jakiej zasadzie to oceniasz? Porównujesz nasze społeczeństwo z inną Polską?


              > To prędzej. System jest drastycznie punitywny, znacznie punitywniejszy, niż na
              > zachodzie, gdzie przestępczość jest z kolei niewątpliwie większa.
              >

              Czy to znaczy, że zachód jest lepszy? Bo tam się patyczkują z degeneratami?

              --
              "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
              FELIKS DZIERŻYŃSKI
              • 15.03.10, 22:29
                wielki_czarownik napisał:

                > spokojny.zenek napisał:
                >
                > >
                > > Nie Liczba miejsc w ZK jest bardzo duża w proporcji do liczby mieszkańców
                >
                >
                > Na jakiej zasadzie to oceniasz? Porównujesz nasze społeczeństwo z inną Polską?

                Inne kraje to "inne Polski"? Co tu jest do "oceniania"? Wystarczy porównać jawne
                dane.

                > > To prędzej. System jest drastycznie punitywny, znacznie punitywniejszy, n
                > iż na
                > > zachodzie, gdzie przestępczość jest z kolei niewątpliwie większa.
                > >
                >
                > Czy to znaczy, że zachód jest lepszy? Bo tam się patyczkują z degeneratami?

                Na jakiej podstawie twierdzisz, że się "patyczkują"? Bo tak ci się wydaje?


                • 15.03.10, 23:27
                  spokojny.zenek napisał:


                  >
                  > Inne kraje to "inne Polski"? Co tu jest do "oceniania"? Wystarczy porównać jawn
                  > e
                  > dane.

                  A czy inne kraje mają takie same społeczeństwa? W takim uporządkowanym społeczeństwie, jak japońskie więzienia są niemalże zbędne. W takim warcholskim, jak polskie bez więzień kraj by upadł w kwadrans.

                  >
                  > > > To prędzej. System jest drastycznie punitywny, znacznie punitywniej
                  > szy, n
                  > > iż na
                  > > > zachodzie, gdzie przestępczość jest z kolei niewątpliwie większa.
                  > > >
                  > >
                  > > Czy to znaczy, że zachód jest lepszy? Bo tam się patyczkują z degeneratam
                  > i?
                  >
                  > Na jakiej podstawie twierdzisz, że się "patyczkują"? Bo tak ci się wydaje?
                  >
                  >


                  --
                  "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
                  FELIKS DZIERŻYŃSKI
                  • 16.03.10, 08:11
                    wielki_czarownik napisał:


                    > A czy inne kraje mają takie same społeczeństwa?

                    W krajach zachodnioeuropejskich miejsc w więzieniach jest proporcjonalnie
                    znacznie mniej a przestesczość jest niewątpliwie wyższa.
                    Spróbuj samodzielnie wyciągnąć wnioski.

                    • 16.03.10, 09:49
                      Wniosek jest taki, że te kraje są walnięte, co jest wiadome od dawna i w związku z tym nie ma się co na nich wzorować.
                      --
                      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
                      FELIKS DZIERŻYŃSKI
                      • 16.03.10, 13:52
                        wielki_czarownik napisał:

                        > Wniosek jest taki, że te kraje są walnięte

                        Jasne. Ty jeden mądry.

                        A tak serio: wnioski są takie, że punitywność polskiego systemu jest znacznie
                        większa, skoro przy niższej przestępczosci i większej liczbie miejsc w ZK jest
                        taki problem z przeludnieniem.
                • 15.03.10, 23:29
                  spokojny.zenek napisał:


                  > Na jakiej podstawie twierdzisz, że się "patyczkują"? Bo tak ci się wydaje?
                  >
                  >

                  Bo widziałem relację o brytyjskim więzieniu, w którym znaleziono drabinę przystawioną do muru. Co ciekawe nikt nie uciekał. Wiesz czemu? Bo tak im dobrze było! Drabina służyła do szmuglowania narkotyków.

                  --
                  "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
                  FELIKS DZIERŻYŃSKI
                  • 16.03.10, 08:12
                    W Polsce jest kilka zakładów otwartych. Można z nich wyjść w każdej chwili.
                    Wychodzą?
                    Postarałbyś się wymyślić jakiś mądrzejszy argument. Stać cię.
                    • 16.03.10, 09:50
                      Ale to nie był zakład otwarty. To było zwykłe więzienie, a bandytom było tam lepiej, niż w domach. To absurdalne.
                      --
                      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
                      FELIKS DZIERŻYŃSKI
                  • 16.03.10, 15:40
                    > Bo widziałem relację o brytyjskim więzieniu, w którym znaleziono
                    > drabinę przystawioną do muru. Co ciekawe nikt nie uciekał. Wiesz
                    > czemu? Bo tak im dobrze było!

                    A siedzieli tam mordercy, gwałciciele i inni psychole.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.