Dodaj do ulubionych

Parówkowym skrytożercom mówimy NIE

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.03.04, 08:40
Parówki zniknęły ze szkolnych i przedszkolnych stołówek. Specjaliści z
sanepidu radzą, by dzieci do lat dziesięciu ich nie jadły. - Ktoś za tym
stoi - twierdzą firmy wędliniarskie

Sanepid nie ma prawa zakazać serwowania parówek na śniadanie, ale ostrzega
wszystkie szkolne kucharki: to nie jest jedzenie dla dziecka. - W parówce
jest za dużo tłuszczu (30 proc.) i wody (50 proc.), a białka raptem 9 proc.
Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, mięso, z jakiego są zrobione, nie jest
najlepszej jakości. To najczęściej odpady - wyjaśnia Wiesław Rozbicki,
rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.

Większość przedszkoli zastosowała się do zalecenia i skreśliła parówki z
jadłospisu. Iwona Łukaszyk, mama dwuletniego Wojtka (jest w żłobku),
pięcioletniego Marcina (przedszkolak) i ośmioletniego Maćka (II klasa
podstawówki) żałuje, że tak się stało. - Trochę tłuszczu nie zaszkodzi. Tym
bardziej że moi chłopcy to niejadki. Dolewam im śmietany lub oliwy z oliwek
do zupy, żeby trochę nabrali ciałka. Wydaje mi się, że problem nie polega na
tym, by nie jeść parówek w ogóle, lecz by jeść je - jak wszystko - z umiarem!

Tomasz Mocarski, rzecznik firmy wędliniarskiej Morliny, komentuje: - To jakaś
paranoja! Ciekawy jestem, kto za tym stoi. Poza tym parówka parówce nierówna -
nasze morlinki mają np. certyfikat Instytutu Matki i Dziecka. Dodam też, że
mój 13-letni syn przez całe życie je parówki i żyje. Do tego jest najwyzszy w
klasie i dobrze się uczy.


Co o tym wszystkim sądzicie??
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka