• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Jestem baronem. Niech chcę dłużej żyć w średnio...

  • 28.01.11, 20:02
    Nareszcie jakiś stanowczy głos w tej debacie.
    5 lat studiowania na WNS mnie osobiście obrzydziło całą polską naukę.
    Np. Dlaczego tak jest, że z Uniwerku nie da się wylecieć? Nieudolni profesorowie przepuszczają nieudolnych studentów, bo są dla siebie wszyscy wzajemnym gwarantem utrzymania stanu rzeczy i etatów.
    Żeby Ci, pożal się boże 'naukowcy',wiedzieli jak studenci z nich drwią.
    Kto zostaje doktorem politologii? Ktoś kto nie dostał pracy nawet McDonald's...

    Co raz częściej łapię się na tym, że wstydzę się przyznać, że skończyłem UWr - politologię, bo się ze mnie zwyczajnie ludzie śmieją.
    Śmieją się u mnie w pracy, moi przełożeni po politechnice, śmieją się znajomi po lepszych uczelniach...
    Dobrze by było, żeby ktoś w końcu wziął się za odbudowę tej uczelni i jej wizerunku, bo gorzej być nie może...
    Edytor zaawansowany
    • 28.01.11, 20:13
      Gratuluję postawy i odwagi!
      Znając tzw środowiska naukowe wrocławskich uczelni wszelkie zmiany są bardzo trudne do przeprowadzenia. Sytuacje podobne są i na Akademii Medycznej, i na Politechnice, I ASP.
      Wszędzie profesorowie są udzielnymi władcami. Tworzą wzajemne koterie, zwalczają się itd.
      Życzę Panu cierpliwości, odwagi no i oczywiście powodzenia!

      • Gość: Schlesier IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.11, 20:23
        Gratuluję odwagi Panie Doktorze. To naprawdę wielka sztuka widzieć od wewnątrz to, co z zewnątrz widzą wszyscy. Myślę o siedzących po drugiej strony katedry. Absolwent PN2 AD 2010.
        • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 28.01.11, 23:36
          Szanowni Państwo!

          Co doktor niehabilitowany (nawet jeśli jest senatorem) może wiedzieć o uczelni, jej wewnętrznym funkcjonowaniu i reformach nauki? Odpowiedź jest krótka i stanowcza. NIC! Jako profesor zwyczajny, doktor habilitowany, autor kilku książek opublikowanych w renomowanych wydawnictwach, dziesiątków artykułów naukowych z lingwistyki stosowanej, a także kilku tysięcy postów na forum Doktorat - nauka - uczelnia, poruszających problemy nauki i polskiego szkolnictwa wyższego, zmuszony jestem sprostować absurdalne i wyssane z palca tezy doktora niehabilitowanego.

          Sytuacja polskiej nauki jest dziś, to jest pod koniec roku 2010, jedną z najlepszych na świecie i zdecydowanie jest ona najlepsza w całej ponad tysiącletniej historii Rzeczypospolitej, a to na skutek mądrej polityki prowadzonej przez rządy RP począwszy od roku 1989, czyli od momentu, gdy premierem został profesor Tadeusz Mazowiecki, a tym samym zakończyły się w Polsce rządy tzw. ciemniaków, jak to je trafnie określił nieodżałowany Kisiel.

          Lata 1989-2010 to okres nieprzerwanego ciągu sukcesów polskiej nauki, w którym to okresie, dzięki światłemu poparciu polskich władz i Kościoła, polscy uczeni odkryli m.in. szereg nowych planet, zbudowali szereg nowoczesnych aparatów - np. tzw. błękitny laser, a przede wszystkim odnieśli olbrzymie sukcesy w badaniach nad historią Polski czy też nad naszym ojczystym językiem. Osobny hołd należy zaś złożyć naszym iście genialnym ekonomistom, z profesorem Leszkiem Balcerowiczem na czele, którzy w sposób wręcz cudowny zapełnili towarami półki polskich sklepów, kończąc tym samym wieloletni okres tzw. gospodarki niedoborów.

          Owe sukcesy były możliwie tylko dzięki mądrej polityce premierów RP, a szczególnie profesorów-premierów takich jak profesorowie Mazowiecki, Bielecki czy Buzek. Owa światła polityka polegała głównie na:

          1. Nieingerencji władz państwowych w wewnętrzne sprawy wyższych uczelni, jako iż tylko rektor wybrany przez profesorów wie, jak najlepiej zarządzać wyższą uczelnią i jak dbać o interesy swych profesorów, a jak wiadomo, uczelnia wyższa to głównie profesorowie – bez nich nie może ona po prostu istnieć.

          2. Popieraniu prorodzinnej polityki selekcji młodych kadr naukowych i awansowania pracowników naukowych. Jak bowiem wiadomo, tylko potomstwo naukowców, wychowane w atmosferze naukowej od wczesnej młodości, ma szansę zostać naukowcem i efektywnie współpracować z podobnymi sobie osobami. Próby wprowadzenia do środowiska naukowego osób z plebsu muszą się zawsze źle kończyć, gdyż plebs z definicji ma niższą inteligencję i bardzo złe maniery.

          3. Duże znaczenie ma tu też stabilizacja kariery naukowej, czyli popieranie modelu ‘od studenta do rektora na tej samej uczelni’. W przeciwnym wypadku mielibyśmy jak na tzw. zachodzie: ciągłą niepewność co do jutra oraz ciągłe zmiany pracy, które uniemożliwiają optymalny rozwój naukowca oraz zbudowanie trwałego, dobrze ze sobą współpracującego zespołu naukowców.

          4. Istnieniu habilitacji. Bez habilitacji nie jest bowiem możliwa racjonalna selekcja pracowników naukowych na pracowników niesamodzielnych, to jest nieposiadających habilitacji i na pracowników samodzielnych, czyli habilitowanych. Habilitacja jest jak nobilitacja, jest sitem, które ostatecznie odsiewa plewy, np. osobników z nizin społecznych, którzy tak czy inaczej wciąż próbują się wślizgnąć w szeregi polskiej profesury.

          5. Istnieniu państwowej („belwederskiej”) profesury. Tak jak habilitacja jest przyjęciem w ekskluzywne grono szlachty akademickiej, tak mianowanie na profesora przez Prezydenta RP jest przyjęciem w jeszcze bardziej ekskluzywne grono akademickiej arystokracji. Bez tej państwowej profesury nie mielibyśmy elity polskiej nauki, tego crème de la crème polskiej nauki. Bowiem tylko osoba mianowana przez najwyższą władzę państwową może decydować o przyszłości polskiej nauki. Otrzymanie dyplomu profesora to dla polskiego uczonego jest prawdziwy i jakże wymierny cel z życiu. Jakże puste i niepełne musi być życie naukowca w krajach, w których nie ma ani habilitacji, ani też państwowej profesury. Tam byle chłystek z doktoratem może zostać profesorem i promować nowych doktorów. Nic więc dziwnego, ze w krajach takich jak np. Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo, Kanada czy Australia poziom takich dyscyplin jak np. historia Europy Centralnej (a szczególnie Polski), filologia słowiańska ( a szczególnie polska) czy tez lingwistyka słowiańska jest wręcz przerażająco niski.

          6. I wreszcie na obowiązku nostryfikacji zagranicznych dyplomów akademickich, szczególnie zaś doktoratów. Bez owej nostryfikacji istniałoby bowiem całkiem realne zagrożenie, że do polskiej nauki dostały by się osoby z niezweryfikowanymi w Polsce kwalifikacjami, obniżając tym samym jej, tak obecnie wysoki, poziom.

          Podsumowując: jeszcze nigdy w historii Polski nie mieliśmy aż tylu studentów. To jest nasz olbrzymi sukces, gdyż np. w roku 1938 mieliśmy w Polsce (przy zbliżonej ludności) mniej niż 50 tysięcy studentów, a dziś mamy ich prawie 2 miliony ( w roku akademickim 2008/2009 mieliśmy dokładnie 1.927.762 studentów i 32.494 doktorantów). W latach 1936-1937 nadano zaledwie 26 tytułów doktora (w tym tylko 2 czyli niecałe 8% - kobietom), a w samym tylko roku 2008 nadano doktoraty aż 5427 osobom, w tym aż 2719 (nieco ponad 50%) – kobietom, zaś 941 osób otrzymało w tymże roku habilitacje a 369 tytuły profesorskie.

          Tak więc nauka polska i polskie wyższe uczelnie wręcz dziś kwitną, i jedyne czego potrzebują to więcej pieniędzy i mniej ingerencji ze strony państwa. Nasz rząd powinien bowiem jeszcze bardziej zaufać polskiej profesurze, pod wieloma względami najlepszej na świecie, i zmniejszyć jeszcze bardziej swą ingerencję w sprawy nauki. Polscy profesorowie dowiedli, iż potrafią optymalnie sterować nauką i uczelniami wyższymi, więc zostawmy ową naukę oraz owe uczelnie pod ich światłym kierownictwem. Dajmy im tylko więcej pieniędzy, aby mogli szerzej rozłożyć swe skrzydła i poszybować jeszcze wyżej!

          Na początek proponuję więc następujące podwyżki uposażeń:

          1. Profesor zwyczajny 100%.

          2. Profesor uczelniany i docent z habilitacja 75% (bez habilitacji jak adiunkt z habilitacją).

          3. Adiunkt z habilitacją 50%.

          4. Adiunkt bez habilitacji i starszy wykładowca 25%.

          5. Asystent z doktoratem i wykładowca 10%.

          6. Pozostali pracownicy, w tym asystenci bez doktoratu 5%.


          Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, iż głos mój zostanie wysłuchany.

          ***
          Więcej informacji znajdziecie Państwo na moim blogu: dalatata.blox.pl/html , na który serdecznie zapraszam wszystkich uczestników dyskusji. Tutaj dowiecie się m.in., jak się uprawia naukę w Wielkiej Brytanii, do której wyemigrowałem przed laty, co wciąż uważam za najtrafniejszą decyzję mojego życia.


          Prof. zw. dr hab. dala.tata czyli dalatata01@gmail.com


          --
          Doktorat - nauka - uczelnia
          Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
          • Gość: dr hab. IP: 80.54.47.* 29.01.11, 04:02
            To wspaniale, że Pan tak to widzi. Ja proponuję polskie osiągnięcia porównać z niemieckimi lub brytyjskimi. Ichniejsze podzielny nawet przez 2, a nawet 3 dla zachowania proporcji. Wynik?
            Nie mamy się z czym porównywać. By to wiedzieć trzeba trochę wyściubić nosa z tego polskiego grajdołka i popracować na zagranicznych uczelniach.

            Skoro jest tak Pana zdaniem wspaniale, to dlaczego jest tak źle?
            • Gość: ltn IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.11, 11:32
              już Panu łyso?
              Doczytał Pan do końca, że to ironia, a tamten facet pracuje na uczelni w Wielkiej Brytanii?
              • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 29.01.11, 15:48
                to nie jest ironia, to sa moje autentyczne poglady na polska nauke i propozycje reform. po glosach niektorych wnioskuje, ze jednak bardzo trudno to pojac bez habilitacji.

                --
                Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has a habilitation. Bill Watterson.
                • Gość: Zniszczę_Cię! IP: *.internetia.net.pl 30.01.11, 16:55
                  Co to za bzdura? Na zagranicznych uczelniach nie ma habilitacji! Bill Watterson??? Bardzo zabawne!
            • 30.01.11, 02:56
              > To wspaniale, że Pan tak to widzi. Ja proponuję polskie osiągnięcia porównać z
              > niemieckimi lub brytyjskimi. Ichniejsze podzielny nawet przez 2, a nawet 3 dla
              > zachowania proporcji.

              Niestety dla zachowania proporcji należy ichniejsze podzielić nie przez 2 czy 3, ale przez ok. 35. Niestety finansowanie nauki w Polsce i w Niemczech dzieli gigantyczna przepaść. Licząc w zaokrągleniu Ich 2,5% PKB na naukę daje ok. 52 mld USD, polskie 0,5 % daje ok. 1,5 mld USD. Możemy porównywać się do Egiptu, Turcji, Zambii, ale już nie do RPA.
              • Gość: Adam IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 03:00
                Teraz weź sobie oblicz, jaki udział w finansowaniu nauki w Polsce i Niemczech stanowi biznes i wtedy zrozumiesz, skąd taka przepaść.
              • Gość: gość IP: *.static.adsl.vol.cz 30.01.11, 13:56
                Do Turcji się nie porównujmy. Turcy inwestują w naukę, tworzą nowe uniwersytety i to zaprocentuje w przyszłości a my się znajdziemy na dalekim końcu za Afryka.
            • 30.01.11, 13:27
              @dr hab -> twoja inteligencja sama świadczy o twoim i polskiej nauki uniwersyteckiej poziomie, jeśli po 2 akapitach nie potrafisz odczytać ironii
          • Gość: magdacan IP: *.ed.shawcable.net 29.01.11, 04:27
            osoby z plebsu, z nizin spolecznych?????!!! Az mi sie wierzyc nie chce, ze takie cos napisal profesor zwyczajny o podobno wysokiej inteligencji. A gdzie maniery??? Pan chyba studiowal w czasach komuny, kiedy przyjmowano na uczelnie w wiekszosci ludzi z "plebsu" o niskiejj inteligencji i manierach. Nie chcialabym zeby pan uczyl moje dziecko
            .
            I zabraklo odwagi, zeby sie podpisac imieniem i nazwiskiem? Pan temu jak to pan nazwal "doktorowi niehabilitowanemu" do piet nie dorasta!!

            No chyba, ze to troll bo az wierzyc mi sie nie chce zeby takie cos mogl napisac czlowiek z wyksztalceniem srednim a tym bardziej z tytulem profesora.
            • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 04:55
              - naprawdę nie dostrzegacie ironii ???
              • Gość: sum Zagłoba IP: 88.220.70.* 29.01.11, 08:40
                Czyżby tych trzech komentujących na serio było właśnie produktami tego "sukcesu" polskiej edukacji;)
                Jakie trzeba mieć wykształcenie żeby pojąć ironię: PRLowskie średnie albo dzisiejszy doktorat?
                • Gość: Ja IP: *.aster.pl 29.01.11, 09:21
                  • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 29.01.11, 15:52
                    jeszcze raz prosze nie wypaczac sensu tego moich slow, to sa moje autentyczne propozycje reform w polskiej nauce. poparte wieloletnim doswiadczeniem naukowym tak na polskich, jak i zagranicznych uczleniach. im szybciej zostana wdrozone, tym lepiej dla polskiej nauki.

                    --
                    Doktorat - nauka - uczelnia
                    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                  • Gość: Przerażony IP: *.internetia.net.pl 29.01.11, 19:41
                    Porażające dopiero są fakty. Polskiemu podatnikowi w głowie się nie mieści, że Wydział Nauk Społecznych zatrudniał profesora z Niemiec, który przez dwa (2) lata nie musiał przychodzić do pracy, bo nie miał studentów! Nie miał studentów, bo nikt nie znał specjalistycznego niemieckiego. Nie wykładał, a brał pieniądze. Fingował listę słuchaczy, ktoś tę listę zatwierdzał, ktoś inny wypłacał pieniądze, nagrody, podwyżki itd. Jego zatrudnienie trzeba było przegłosować i wielce utytułowani przegłosowywali, mimo że wiedzieli, że jest to sprawa podpadająca pod kk. I nikt się nie bał!
                  • 30.01.11, 13:15
                    "Jeden student raz przyszedł do mnie negocjować przedłużenie warunku. I swoją strategię oparł na założeniu: ludzie postrzegają Pana jako sku...syna. Jak da mi Pan przedłużenie, to będę wszystkim rozpowiadał, że wcale Pan nie jest sku...synem, tylko fajny z Pana gość. I ta strategia, oparta na różnicy między reputacją faktyczą, a porządaną byłaby genialna, gdyby nie błąd w rozpoznaniu moich intencji. Bo ja wcale nie chciałem, żeby mnie postrzegano jako wyluzowanego, fajnego faceta. Ja chciałem być sku...synem"
                    --
                    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.

                    Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.
                    koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
                    • 30.01.11, 13:17
                      sie pan postara o prace na Zachodzie. W Polsce myslacy nie sa towarem poszukiwanym.
                      Pan jest zagrozeniem dla facetow z inna iloscia palek w koronie.
                      --
                      "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.

                      Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.
                      koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
              • 29.01.11, 14:58
                a ja jestem hrabim, głupalem, chamem z Politechniki
              • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 29.01.11, 15:51
                prosze nie wypaczac sensu tego moich slow, to sa moje autentyczne propozycje reform w polskiej nauce. poparte wieloletnim doswiadczeniem naukowym tak na polskich, jak i zagranicznych uczleniach.

                --
                Doktorat - nauka - uczelnia
                Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
            • Gość: Paweł IP: *.finemedia.pl 29.01.11, 12:11
              Przeczytaj post nad Tobą do końca i bez emocji i zrozum swój błąd...
          • Gość: darek IP: *.hstntx.fios.verizon.net 29.01.11, 05:42
            Do dala.tata: najlepszy komentarz o naszej nauce jaki widzalem! Szczegolnie polityka prorodzinna :)
            • 29.01.11, 08:06
              Najlepsze jest to, że prawdopodobnie połowa oburzonych tym postem ma tytuł polskiego magistra lub wyższy :)
          • Gość: antropolok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 06:09
            panie dala.tata, niech pan nie liczy, że ktoś tu zrozumie pańską ironię. "Personel" uniwersytetów przyjmie to na poważnie a prosty lud weźmie pana za idiotę.
            • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 08:31
              -antropolok,zazdroszę Panu tej wiary że prosty lud to wogóle przeczyta.Trochę dla mnie proszę.
              • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 29.01.11, 15:58
                panie antropolak, to nie jest zadna ironia, pisalem to jak najbardziej powaznie. fakt, ze wielu nie zrozumialo moich propozycji reform, swiadczy tylko o zasciankowosci polskiej nauki. tak jak napisalem, mam kilka ksiazek w renomowanych czasopismach, granty liczone w milionach euro, olbrzymie dosiwadczenie naukowe na polskich i zagranicznych uczelniach, stad tez moja opinia jest potwierdzona znajomoscia realiow funkcjonowania nauki w swiecie.

                --
                Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has a habilitation. Bill Watterson.
                • 29.01.11, 16:55
                  Biedny Lesio. Nawet nie potrafisz podrobić Dalataty:-) Bo widzisz Lesiu, nie są istotne słowa zgromadzone obok siebie, ale ich sens. Jeśli w ogóle jest w nich sens.
                  • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 29.01.11, 18:30
                    Lesio nikogo nie podrabia, a mnie na pewno, zreszta nie bylby w stanie. co latwo sprawdzic po stylu wypowiedzi. widze ze jestes na tyle naiwna ze wierzysz w jego androny, ale to akurat twoj problem.

                    --
                    Doktorat - nauka - uczelnia
                    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
          • Gość: Edynburg2010 IP: *.187.244.22.ip.abpl.pl 29.01.11, 07:44
            Witam Pana,
            Artykuł złośliwy jak nowotwór...ale mało kto dostrzeże istotę rzeczy którą chciał Pan przekazać.Nad tym polskim uczelnianym grajdołkiem wisi jakieś przekleństwo. Jestem świeżo "rehabilitowanym" doktorkiem. W końcu to zrobiłem bo by mnie wyp...li z uczelni.Sorry za brzydkie słowo...jak się już jest habem to powinno się reprezentować jakiś poziom kultury przecież.Co z tego że miałem publikacje z tzw. listy filadelfijskiej czy jakieś głupowate cytowania niezależne (znaczy niekolesiowskie). Co z tego że miałem publikacji razem więcej niż miała połowa profesorów z rady wydziału....nie masz haba ...jesteś śmieciem. Byłem już na pierwszej radzie wydziału....ciekawe doświadczenie (a mówili mi że tym razem było bardzo spokojnie). Na początku powinno być trzęsienie ziemi...jak mawiał mistrz kryminału Alfred H. Będzie się działo....Tu się raczej nic nie zmieni...Teraz będę częściej indagowany o córkę pani sekretarki...bo wiecie panie kolego...pani Kasia tyle robi dobrego dla uczelni...I obawiam się że mogę w niektórych przypadkach nie mieć wyjścia.Manus manum lavat. Zbiera się na wymioty...Z drugiej strony nie gloryfikujmy uczelni w Anglii, USA itd. Siedziałem trochę w Szkocji i Austrii na uczelniach. Dużo lepiej się pracowało...ale też mają swoje za skórą. Też są kolesie i cały ten bagaż smrodu.
            Dr rehab. Edynburg
            • Gość: Sceptyk IP: *.internetunion.pl 29.01.11, 12:52
              Rady wydziału to gniazda kolesiostwa. Nie liczy się kompetencja, powołują na recenzentów ludzi dyspozycyjnych: członek samodzielnie myślący nigdy nie zostanie recenzentem, głosowania nad doktoratem czy habilitacją urąga logice. Głosują w temacie, na którym wcale nie znają się , np językoznwaca głosuje w kwestii, która należy do archeologii itp. Mało tego są tacy ,że nawet nie wiedzą czego dotyczy głosowanie, albo oddają głosy przed albo po posiedzeniu rady. I tak się toczy wesoły autobus.
          • Gość: goscgosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 08:51
            Tych studentów pseudouczelni i na pseudonaukach to mamy w przeliczeniu na określoną populację najwięcej w świecie! I to jest nasza tragedia!!! A więc DURNIU NAUKOWY: TYM NAUKOWCOM NA PEDAGOGICE ZARZĄDZANIA, FIZYCE MUZYCZNEJ, FILOZOFII MEDYCZNEJ, PEDAGOGICE RZĘŻĄCEJ, SPRAWIEDLIWOŚCI RŻNĄCEJ, BALCEROWICZOWSKIEJ GOSPODARNOŚCI, J.K.BIELECKIEJ BABKOWOŚCI, SARYUSZO WOLSKIEJ EUROPEISTYCE,..., TO PO 1000% PODWYŻKI!!! tO ICH RAJ W BŁAZEŃSKIM DEMOKRATYŹMIE I FRAJERSKIM NARODZIE!!! A najprościej durniu zejdź z garbu narodu i pokaż ile jesteś wart! I na co cię stać! Taki mordoklap za jakiekolwiek pieniądze na pewno nie przejdzie!!!
          • 29.01.11, 08:51
            Świetne, obawiam się jednak, że większość weźmie to na poważnie, haha.
          • Gość: Kuba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 10:52
            Szkoda tylko, że zapomniał Pan wymienić, w tym gronie "zasłużonych" profesora L.Kaczyńskiego i doktora J.Kaczyńskiego. Tak dla pełniejszego obrazu.
          • 29.01.11, 11:59
            Autor musiał się napracować, żeby go stworzyć. Gratuluję poczucia humoru!
          • Gość: absolwent IP: *.internetia.net.pl 29.01.11, 12:50
            Ech, Panie dala.tralalala, co Pan tam za zioło jara w tej Anglii...Sam bym pokosztował...
          • Gość: Amber IP: *.kalisz.mm.pl 29.01.11, 15:54
            Gratuluję oglądania świata przez różowe okulary.
            Oczywiście - zgadzam się ze stwierdzeniem, iż należy być dumnym z ilości studiujących osób. Ale jest to równocześnie pułapka. Nadprodukcja magistrów skutkuje lawinowym wzrostem ilości wykształconych bezrobotnych. A i jakość tego wykształcenia pozostawia wiele do życzenia. Ktoś już to przede mną zauważył. Może więc warto ograniczyć rozbuchaną "machinerię"? Gdyby pazerność publicznych (oraz niepublicznych - jednak to temat na osobną debatę...) uczelni, łasych na państwowe pieniądze, należące się jak przysłowiowemu psu buda, nie była tak ogromna, jakość wykształcenia akademickiego znacznie by się poprawiła. Dziś nie jest już niczym szczególnym posiadanie statusu osoby o wykształceniu wyższym, wręcz przeciwnie - pojęcie to totalnie się zdeprecjonowało. Może warto zatem zastanowić się nad powiedzeniem "liczy się ilość a nie jakość"? Wszystkim nam wyszło by to na zdrowie...
          • Gość: Schlesier IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.01.11, 19:11
            Co wyemigrowany prof. zwycz. dala tata może wiedzieć o polskim szkolnictwie wyższym? NIC! Dlatego lepiej, aby o sprawach, o których nie ma bladego pojęcia się nie wypowiadał. Absolwent PN2 AD 2010.
          • Gość: niehab IP: *.icpnet.pl 29.01.11, 19:12
            Kiedy pan Mazowiecki ukończył studia wyższe????? Bo chyba bez tego w dzisiejszych czasach profesorem nie można być już nawet w liceum..
          • Gość: Nino IP: *.internetia.net.pl 29.01.11, 19:27
            Mazowiecki nie skończył studiów, a był świetny! Widać, że jesteś wioskowy, bo strasznie cię tytuły kręcą.
          • Gość: srata tata IP: *.azylnet.com 29.01.11, 20:03
            Podpisz się pan pod postem. Panie mądry
          • 29.01.11, 23:02
            Penie Profesorze dr hab. dala.tata,
            Poglądy bardzo trafne, z tym tylko, że w Pańskich propozycjach zabrakło jeszcze kilku szczególów. A mianowicie:
            1. Proponuję wprowadzić w polskiej nauce dodatkowe tytuły. Oprócz profesora belwederskiego powinien być jeszcze profesor wawelski i podwawelski z dodatkowymi honorowymi tytułami: zwyczajny, podsuszany, suchy i jałowcowy.
            2. Tytuły naukowe począwszy od dr. hab. powinny być dziedziczne i przechodzić w linii męskiej z ojca na syna (tzw. delfina habilitowanego), a w żeńskiej - z matki na córkę.
            3. Procedura starania się o habilitację powinna skorzystać z doświadczeń procedury beatyfikacyjnej (1 cud zaliczony). A procedura uzyskiwania tytułu profesorskiego - z procedury kanonizacyjnej (co najmniej 2 cuda). Rady Wydziałów muszą dostać odpowiednie uprawnienia do kwalifikowania tych cudów.
            To narazie tyle. Myślę, że warto nadal pracować nad wykreowaniem nowych pomysłów wzbogacających naszą naukę i uzupełnić przygotowywaną przez Panią min. Kudrycką ustawę o te wszystkie postulaty.
          • Gość: propaganda;) IP: *.165-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 30.01.11, 12:29
            Podziwiam wyjątkową zawziętość w sianiu "optymistycznej propagandy" Panie profesorze, doktorze habilitowany.
            Pracuję naukowo na zagranicznej uczelni i jestem w stanie porównac jakosc nauki, badan, aparatury pomiarowej z Polski i z Zachodu (o mentalności pracowników juz nie wspomne). Polsce jestesmy mniej wiecej w okolicach SREDNIOWIECZA!. Potwietrdzam wiec opinię autora artykułu . I nikt nie wcisnie mi kitu o wspaniałosci polskiej nauki. Wg najnowszych raportów Polska nauka nie istnieje.
            Kadry sa skostniałe, oporne na jakiekolwiek zmiany (wyjątki oczywiscie są ale SPORADYCZNE-znam osobiscie osoby na Uniwersytecie Wr. napietnowane przez swoje nowatorskie podejscie). Wszyscy siedza sobie na swoich cieplusich grzędach, nikt nie rozlicza nikogoz tzw DOKONAŃ naukowych. Tworza sie swego rodzału koła wzajemnej adoracji, publikacje pojawiają się w miejscowych "gazetkach" o których NIKT nie słyszał, zamiast znanych na swiecie pism o wysokich IF. Za to nagrody i zaszczyty na rodzimych uniwesytach sa rozdawane bardzo hojne. Apeluję wiec zamiast życ sobie w swoim szczelnie zamkniętym świecie ułudy ZABIERZCIE SIE DO ROBOTY.
            I moje gratulacje dla Pana Doktora z UWR który mimo wszystko zabrał głos w sprawie za przeproszeniem "miejscowej zgnilizny", wyłamał się i napisał ten artykuł. Domyslam sie ze bardzo szybko stanie się ofiarą ostrych represji ze strony władz Uniwersytetu. Ja wiem ze nigdy nie wróce, ale bede trzymać kciuki za tych którzy maja siły z tym walczyć. Oby wiecej takich jak on, moze po 100 latach walk coś się ruszy i Polska nauka zostanie zauważona.

            ps Z całym szacunkiem Habilitacja nie poszerza az tak pola widzenia;) ale pogarda z jaką pisze Pan o tych biednych "NIEhabilitowanych" to czysta esencja tego co dzieje sie w Polskiej nauce;) ..""No cóż oni mogą wiedzieć?",powinni siedzieć cicho prawda? To naprawdę zabawne. A przy okazji - poza Polska w wiekszości krajów habilitacja nie jest honorowana;), nie istnieje i nie widze u naukowców jakichkolwiek ułomniści z tego powodu.

            Z Pozdrowieniami
            Emigrantka
            • Gość: Emigrantka IP: *.165-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 30.01.11, 13:01
              Włsnie przeczytałam info na dole Pana emigracji
              smutna i straszna ironia....ale dobre podejście!
              • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 14:10
                szanowna pani, nie jest to z mojej strony zadna ironia, jeszcze raz powtarzam. habilitacja jest niezbednym kryterium odsiewania ziarn od plew w nauce i ciesze sie, ze pracuje tam, gdzie jest ona doceniana. z tego wlasnie powodu habilitacja powinna zostac utzymana w cywilizowanym akademickim swiecie i do konca mojego zycia bede o to walczyl, dla dobra nauki i calego srodowiska akademickiego.

                --
                Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has a habilitation. Bill Watterson.
                • Gość: dala.tata IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 14:14
                  Ja takze uwazam, nie jest to z mojej habilitowanej strony zadna ironia i jeszcze raz powtarzam, ze habilitacja jest niezbednym kryterium odsiewania ziarn od plew w nauce i ciesze sie, ze pracuje tam, gdzie jest ona doceniana. I z tego wlasnie powodu, habilitacja powinna zostac utzymana w cywilizowanym akademickim swiecie i do konca mojego zycia bede o to walczyl, dla dobra nauki i calego srodowiska akademickiego.
                  prof. (nad)zw. dr(re)hab. (mult.) Dala Tata
            • 30.01.11, 15:02
              Szanowna Emigrantko, i czegóż to gratulujesz Baronowi, przecież to między innymi Baron odpowiada za to, co nazywasz sredniowieczem.
              • Gość: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 15:46
                A ty nie odpowiadasz? Przyznaj się, ile razy stawiałaś studentom same piątki i czwórki, bo tak kazali zwierzchnicy? Ile razy przepychałaś miernoty, bo płacili za studia? Ile skorzystałaś dzięki układom i protekcjom i ile sama dawałaś "po znajomości"? Ile razy biernie przyglądałaś się patologiom na swojej uczelni? Mam dalej wymieniać? Kto pracuje na polskiej uczelni i jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. Barona było przynajmniej stać na to, żeby skrytykować to bagno, w które każdy musi wdepnąć, pracując na uczelni. Ty nie dość, że nawet nie masz tyle odwagi cywilnej, co on, to jeszcze niszczysz jego wysiłek, który jest ważnym krokiem w kierunku zmian w tym bagnie.
                • 30.01.11, 16:35
                  Droga Matyldo, ja w przeciwieństwie do skądinąd sympatycznego Kolegi Dybczyńskiego odebrałam cięgi za prawdziwy sprzeciw wobec patologii i prawdziwe działania. A mówców ci u nas dostatek. Życzę powodzenia z filozofią łykania wszystkiego, co usłyszysz od osób podziwianych. Tak na marginesie: skoro wszsycy winni, to nie ma winnego, a bohaterem ten, kto krzyczy: my wszyscy winni.
                  • Gość: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 17:35
                    A ja życzę ci dalszego pierdzenia w stołek na uniwersyteckiej posadce i trollowania po forach. Bo niczego więcej nie potrafisz. Oto twoj dorobek "naukowy": szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=prawdziwam2011
                    Szkoda, że za to wzystko płacą podatnicy, dlaetego mam nadzieję że wkrótce wypieprzą cię z uczelni na zbity pysk.
                    • 30.01.11, 18:10
                      Nawet na sieci dobrze szukać nie potrafisz:-) Ale język rynsztokowy nie jest Ci obcy. Kolega Dybczyński chyba nie byłby dumny z takiej fanki.
                      • Gość: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 18:29
                        Odezwała się kulturalna. A te "skur...ele", "pie.....", "suk...yny" czy "rozj...bał", jakie rzucacie na swoim forum "Doktorat - nauka - uczelnia" to czyja zasługa? Jeden cytat z waszego forum juz tu wkleiłam w tym wątku. Wielkie mi profesory, jesteście prostacką hołotą, ktora dzięki posadkom i znajomościom znalazła sobie ciepłe posadki na uczelniach i nic więcej! Wystarczy trochę anonimowości i od razu pokazujecie, jak mało sobą prezentujecie. Tylko co jakiś czas wypływa w mediach sprawa kolejnego plagiatu, nepotyzmu na uczelni, okradania studentów, czy innego skandalu, które próbują tuszować tacy jak ty. Na twoim miejscu bałabym się spojrzeć swoim studentom prosto w oczy, choć ty pewnie nawet tyle wstydu nie masz.
                        • 30.01.11, 18:45
                          Ja może i nie jestem kulturalna, może i prostacka hołota, może też dużo sobą nie prezentuję, ja jestem taki zwykły beton profesorski. Ale Ty to dopiero ho, ho, wyżyny, że aż strach głowę podnieść, a co dopiero spojrzeć w oczy studentów.
                          • Gość: Adam IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 19:05
                            Zmiataj z tego forum, ciotko. Nie potrzebujemy tutaj betonu akademickiego!
                          • Gość: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 19:23
                            Ja przynajmniej nie zbijam bąków na koszt podatników, nie bronię zemoralizowanych kolesi z uczelni i nie udaję leszą niż jestem. Poza tym nic o mnie nie wiesz, więc daruj sobie takie teksty. Wracaj na swoje forum "doktorat - nauka - uczelnia", tylko tam cię słuchaja, bo tam większośc jest takich jak ty.
                            • 30.01.11, 19:39
                              Ho, ho, co słowo to głębia w studni nicosci.
                              • Gość: Adam IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 20:27
                                To spadaj do tej studni. Im głębsza, tym lepiej. Na samo dno.
                        • 30.01.11, 23:14
                          kłamiesz... i skądś znam twoje IP...

                          --
                          Louder Than Bombs...
                          • Gość: Adam IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 23:28
                            O proszę. Odezwał się kolejny troll z forum "Doktorat - nauka - uczelnia". W charakterystycznym dla siebie stylu. Brawo panie profesorze! Dzięki takim jak pan nauka polska wygląda, jak wygląda. Jeszcze raz gratulacje za doprowadzenie polskiej nauki do takiego stanu.
                            • 31.01.11, 10:27
                              ???
                              napisałem, że ktoś tu kłamie, co można sprawdzić na forum, co do reszty, wystawiasz świadectwo tylko sobie i to jak najgorsze, wypowiadając się na temat kogoś, kogo nie znasz... tyle, nie rozmawiam z takimi typami, miłego dnia!
                              --
                              Louder Than Bombs...
                              • Gość: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 15:49
                                Właśnie. Można sprawdzić na forum. Oto jeden z postów z forum "Doktorat - nauka - uczlenia", który zresztą już cytowałam:

                                "Tutaj wyrok już zapadł i apelacji nie będzie. Facet nie ma dorobku (jak rozumiem, na podstawie danych sprzed pięciu lat) i nie ma szans na habilitację, więc robi wokół siebie szum na do widzenia. No i w ogóle skurw...el, bo zamiast żyć z pensji kelnera tyle że bez napiwków, ma drugi etat w prywatnej szkole.
                                Aha! Wszystko, o czym pisze, to może dzieje w jakimś Wrocławiu, który tak naprawdę jest w Niemczech, ale nie u nas, nie w piastowskiej Warszawie czy jagiellońskim Krakowie."
                                forum.gazeta.pl/forum/w,87574,121495162,121523263,O_sobie_czy_o_nas_.html

                                Jak widać, nie tylko wydaliście już wyrok nie mając pojecia o sprawie, ale też obrzuciliscie te osobę wulgarnymi, niezcenzuralnymi wyzwiskami. Tylko dlatego, że odważyła się na krytykę porządków, które reprezentujecie. Takich postów na waszym forum jest oczywiście dużo więcej, reszty nie chciało mi się teraz szukać i wklejać.

                                I kto tu kłamie i oszukuje? Czy tak samo arogancko oszukujesz swoich studentów studentów i podatnikow, profesorze "adepcie44_ltd"? To ty i twoi koledzy wystawiacie sobie jak najgorsze świadectwo! Jesteś moralnym zerem, co doskonlale potwierdzają twoje wpisy na różnych forach.
          • 30.01.11, 13:00
            szanowny panie!
            i z czego tu się cieszyć, że mamy największa ilość studentów od czasów wojny :O
            należy się wstydzić za poziom, który ci studenci prezentują po skończeniu studiów!!! i za ten NISKI poziom odpowiedzialni są właśnie tacy wykładowcy jak pan - "szanowny" :D
            bo nie ilość, a jakość się liczy!!! ale wy, ludzie oderwani od otaczającej ich rzeczywistości, skąd to macie wiedzieć...
            już teraz na uczelniach wyższych pracują albo stare dziadki, albo nieudane egzemplarze młodzików nie potrafiących odnaleźć się na rynku pracy. nie ma jak praca w PRZECHOWALNI miernych talentów...
            tylko po co marnować czas i studiować te 5 lat???!!! niestety ten papier wciąż dobrze wygląda na CV - i nic poza dobrym wyglądem do tego CV nie wnosi :D :D :D

            należałoby zredukować ilość ośrodków akademickich, wyciąć starą, w większości bezużyteczną, kadrę i skupić swe siły na utrzymaniu tych kilku dobrych uczelni gwarantujących wysoki poziom nauczania, i to wyłącznie dla zdolnych i wymagających studentów.

            reszta młodzieży, niech poprzestanie na zaliczeniu matury i nauce języków obcych, ewentualnie zdobyciu (sic!) licencjata (cokolwiek to wnosi), żeby nie ośmieszać się i swojej rodziny swoimi (rodzinnymi) żałosnymi ambicjami nie popartymi w żaden sposób wiedzą i zdolnościami. a następnie do roboty!!!

            bo nic tak nie kształci i uczy życia, jak ciężka praca :D

            pozdrawiam!

            PS.
            wyrzucić staruchy na zasłużone emerytury, to od razu lżej się zrobi na uczelniach...
            a może obnaży to niziutki poziom uczelni i "wyciągane" za uszy tytuły naukowe?

            OGŁOSZENIE: profesora do pracy na uniwerku przyjmę - od zaraz!!! inaczej uczelnia straci status uczelni wyższej :D :D :D
          • Gość: Lizotryina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.11, 07:51
            Żałośniutkie jaśnie panie dalatato, a najgorsze że przekora nieuzasadniona i nie dla wszystkich zrozumiała.
            • Gość: dala.tata IP: *.dsl.telepac.pt 31.01.11, 11:33
              Od razu widac, ze nie masz habilitacji!
              prof. (nad)zw. dr (re)hab. (mult.) Dala Tata
      • Gość: absolwent IP: *.147.129.165.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.01.11, 21:47
        Brawo , Gratuluje cywilnej odwagi! To samo jest na AWF Wrocławskiej, wszyscy profesorowie w układach i czerpia korzyści dla swoich interesów nie tylko partylularnych! Dzisiaj w świecie wstyd jest sie przyznac , że ukończyło się w Polsce studia - żadnej uczelni w pierwszej 300-ce listy rankingowej na świecie !!!!
        • Gość: Zołzikiewicz IP: *.internetunion.pl 29.01.11, 13:00
          To nic jakie miejsce w świecie, ale jak sobie cenią togi, gronostaje, swoje kretyńskie publikacje np minogów wód słodkowodnych powiatu wąchockiego itp.
        • Gość: Colombowrocławskim IP: *.elektrosat.pl 30.01.11, 21:29
          Na wrocławskim AWF-ie macie basen i masaż do końca.... biznes
    • 28.01.11, 20:22
      tak jest wszędzie w administracji publicznej - wszystkie urzędy, szkoły, uniwersytety. spychologia, brak odpowiedzialności i poczucie rządzenia światem. trzeba by wszystkich na raz wymienić, żeby cokolwiek się zmieniło. a przynajmniej tych "grzejących stołki"
    • Gość: inzynier IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.11, 20:25
      Gratulacje, no i - brawo, Brawo, BRAWO!
      Teraz czas na PWr.
      ps
      a obserwowanie wspinających się w reakcji na ten tekst na szczyt zakłamania, serwilizmu i żenady Panów Profesorów, będzie widowiskiem godnym sprzedawania biletów.
      • Gość: mgr inż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.11, 22:02
        Szacunek za odwagę. Życzę przetrwania. Wszystko prawda.
        Poczekamy na Politechnikę Wroc. Tam dopiero dzieją się rzeczy ciekawe.
    • Gość: na główną! IP: *.dip.t-dialin.net 28.01.11, 20:31
      Na główną stronę GW z tym tekstem!!!!!!!!!
    • Gość: dyrdum_fiksum IP: *.internetia.net.pl 28.01.11, 20:32
      Jestem pod wrażeniem !
      Brawa za odwagę nazwania spraw po "imieniu".
      Opisany problem jest szerszy i dotyczy nie tylko UW ale każdej innej instytucji utrzymywanej z pieniędzy podatników :-( kolesiostwo, marazm, brak zmian, polityka obsadzania stanowisk i 1000 metrów mułu :-( nie wiem co mogłoby spowodować chęć zmian bo ponoć hołotą łatwiej się rządzi
    • Gość: dr IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.11, 20:40
      Ojjj... Gorzej, niż Marcinkowski, który przez 2 kadencje przeliczał aniołki z Auli Leopoldiny na doktorantów i wyliczał, ile metrów kwadratowych przypadnie na jedną książkę w nowej bibliotece UWr. Tyle, że to nic nie da - dyskusja zejdzie na tory "czy powinno się kalać własne gniazdo?", autora z barona zdegradują do roli błazna (jak Marcinkowskiego), a meritum sprawy dalej będzie leżało odłogiem...
    • 28.01.11, 20:47
      Podziwiam odwagę. Doceniam warsztat tekstu. Przyznaję racje niemalże w 100%. Może w końcu normalni ludzie i prawdziwi specjaliści w swoich dziedzinach zaczną tworzyć i stanowić rzeczywistość. Cała Polska śmierdzi trupem. Ciekawe, że woń ta narosła za czasów rządu partii, która była nadzieją na dobre zmiany. A Uniwersytet trzeba oczyścić jak stajnie Augiasza. W końcu nurty Odry pod bokiem.
    • 28.01.11, 20:48
      jako były parobek Pana Barona (absolwent politologii) chcę powiedzieć, że właśnie tak Pan traktował studentów, jakby był Pan panem i władcą, a oni nędznymi robalami. I nie chodzi mi o sprawy naukowe, nie miałam wątpliwego szczęścia mieć z tym Panem zajęć, lecz o bycie chamskim i pokazywanie swojej wyższości w każdy możliwy sposób.
      • Gość: była studentka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.11, 21:46
        A ja miałam tą wątpliwą przyjemność mieć egzamin z dr Dybczyńskim i m.in. to spowodowało,że magisterkę postanowiłam zrobić gdzie indziej. Przyznaję,że tekst tu zamieszczony jest tu prawdziwy i dotyczy nie tylko UWr,ale panie doktorze jak ktoś chce wprowadzać zmiany, to niech najpierw zacznie od siebie. Studenci to jednak też ludzie, więc prosiłabym o mniej chamstwa w stosunku do nich...
        • Gość: obecna studentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.11, 22:37
          ja jako obecna studentka dr Dybczyńskiego nie mogę się zgodzić z tym, że jest on chamski wobec studentów. wręcz przeciwnie, jego wykłady są jedynymi na jakie chodzę z czystej przyjemności. a rzekome "chamstwo" nazwałabym raczej czystą ironią i ludzie, którzy mają choć trochę dystansu do samego siebie, nie powinni tego źle odbierać.
          odnośnie tekstu powiem tylko jedno: mam nadzieję, że za szczerość nie zostanie Pan ukarany i będziemy mieć przyjemność spotkać się z Panem na egzaminie, jak i na ćwiczeniach w ciągu najbliższych lat (:
          • 29.01.11, 15:14
            jakżesz bolesna, a jakżesz nie interesująca dla nadbudowy. Oczywiście, że p. dr Dybczynski poniesie zasłużoną karę za kalanie własnego gniazda. Takie są zasady solidaryzmu systemowego, zwłaszcza, że p. dr złamał opisaną prze siebie zasadę - nie mając władzy próbuje zmieniać system.
            Uniwersytet im B.B. (i to nie jest Brigitte Bardot!!!) wydaje się być opoką niezmienności. Rozbawiła mnie serdecznie angedota o pożółkłych kartkach.......... Z dawnych lat przypomina sobie zasłużonego idiotę belwederskiego, który cichych, usypiających głosem odczytywał swoje mondrości z rozpadających się pożółkłych zeszytów. Nie byłoby to nic strasznego, ale na egzaminach idiota ten walił wszystkich, ponieważ lubił walić. To było jego hobby.

            Analiza p dr. Dybczynskiego pokazuje, że biurokracja jest niezmienna i to ona właśnie rządzi wszystkim. Naukowcy i studenci są jedynie złym dodatkiem do systemu pan kretynek z kwestury, dziekanatu, Czy ten system da sie zmienić? Królestwo za konia, który pociągnie pług, co by miał przeorać tą chałę zwaną uniw. wroc. im B.B. Czy znajdzie się rolnik, który na nowo zaorze i zasieje? Niestetyż, ja uważam że nie ma bata! System stworzony w Polszcze jest właśnie taki i produkuje swoje kwiatki tu i tam. Czasami, kiedy idzie o ludzie życie, efekty są bolesne; czasami, kiedy idzie jedynie o tak nie ważne kwestie, jak nauka, to kończy się to epokowym iwytryskami intelektualnymi obrazoburczych portretów byłych rektorów.

            A prawda tego kraju jest taka: system nie pozwala na rozwój. System nie jest jednak w stanie ukrócić pojawiania się geniuszy. A geniusze są w tym kraju jak kwiatki do korzenia i stanowią doskonałe alibi dla tych, którzy twierdzą, że wsjo jest wporzo.

            Czy da się zmienić cokolwiek? Gdyby studenci swoją masą powiedzieli kiepskim profesorom, kiepskim wykładowcom - spadać!, może by coś uległo by zmianie. Jednak studenci wolą wyjeżdżać z grajdołów, kiedy już stwierdzą panujący tu burdel. Jednak wszyscy nie są w stanie wyjechać, więc............ jakoś się kręci panie dziejaszku i wszyscy - administracja, profesura i chętni na karierę tzw. akademicką, są zadowoleni. A że ktoś sobie pitoli? A niech se pitoli, się go prytnie jak żywopłot i będzie................

            PS.
            Oprócz pierwszej 10 uniwersytetów światowych, muszą zaistnieć również twory w formie Uniw. wroc. im. B.B.
      • 28.01.11, 21:47
        duszkucasperku - podstawowe zasady logiki świadczą, że pieprzysz co ci ślina na język przyniesie. Primo - jeżeli byłeś studentem-parobkiem Pana Barona, to w jaki sposób nie miałeś z nim zajęć. Secundo - jak mam rozumieć jego chamstwo i okazywanie wyższości - może nie ustąpił ci krzesełka w tramwaju? Tertio - jak tam praca w McDonaldzie?
        • 28.01.11, 23:04
          old-firehand - dr nie tylko prowadzi zajęcia, ma też/lub miał funkcje administracyjne i w tych okolicznościach się spotkaliśmy.
          dr nie jeździ tramwajem i nie oczekiwałabym od starszego prawie 2 razy faceta, żeby mi miejsca ustępował, a chamstwem cechował się w prostej rozmowie. Nie potrafił oprzeć się pokusie, aby zgnoić studenta i zmieszać go z błotem, gdy mógłby tylko odpowiedzieć tak lub nie. załatwienie czegokolwiek pod jego panowaniem graniczyło z cudem. i nie mówię tu tylko o skrajnym formalizmie, bo to akurat można zrozumieć, ale o traktowaniu studenta jako istotę niższą z zasady.
          odnośnie pracy nie narzekam, pracuje w instytucji finansowej jako specjalista i stać mnie na nie jadanie w maku.
          patrząc na znajomych skończenie politologii wcale nie jest piętnem, jeśli się przez 5 lat zajmowało czymś więcej niż imprezami można mieć niezłą pracę. i wielu z nas ma. co nie oznacza, że zawdzięczamy ją wiedzy zdobytej na studiach...
          • Gość: manitou IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.01.11, 19:37
            to ile ty masz lat, babo? On ma 38, stosujac prosta matematyke (jak tam z tym u politologow?) mozna obliczyc, ze polowa z tego to 19. Jestes byla studentka tego goscia, zakladam, ze skonczylas studia i masz ok. 23 lata. Co wedlug ciebie znaczy "prawie"?
            • Gość: krytix IP: *.wroclaw.vectranet.pl 29.01.11, 22:23
              i pracuje w instytucji finansowej jako specjalista, a nawet liczyć nie potrafi hłe hłe hłe

              Dybczyński jest nielubiany, bo wymagał niemożliwego: żeby student się uczył, a żeby dostać warunek/awans trzeba było mieć odpowiednią minimalną średnią. Nie pasowało to oczywiście bumelantom wszelkiej maści, jakich na Politologii pełno, co to by chcieli, aby dyplom najjepiej to na wejściu dawali.
              "Ja mam chodzić na zajęcia, ja?"
              A jak oni psioczyli, jak skomleli... :-)
      • Gość: mettos IP: *.adsl.inetia.pl 29.01.11, 07:21
        Ciesze się że pojawił się taki wątek w wypowiedziach jak powyżej.
        Dodam miałem okazję być studentem w/w i po przeczytaniu przyszła mi własnie taka refleksja; jak on gnoił studentów i to bynajmniej nie w imię rozwoju i wzrostu kompetencji, to było dobrze, teraz gówienko chciałoby wpłynąć na szersze wody i jego zgnojono - zapałał świętym oburzeniem. Panie Dybczyński zbyt wiele osób pamięta jak Pan traktował(traktuje ?) ludzi przedmiotowo żeby uwierzyć w Pana intencje reformatorskie starasz się Pan załapać i skorzystać na zmianie. mam nadzieję że teraz ktoś Pana potraktuje zgodnie z zasadami przewidzianymi dla szkodliwych frustratów i pieniaczy.
    • 28.01.11, 20:51
      Panie Doktorze,
      Cztery lata temu byłam Pańską studentką i dziś jestem z tego dumna. Cieszę się, że ktoś w końcu zaczął mówić o tej fikcji, która rządzi tą uczelnią. I mam nadzieję, że będzie o tym coraz głośniej. Choćby o profesorach i profesorkach (a na WNS są tacy i takie na pewno), które swoją karierę naukową zawdzięczają przepisywaniu treści nie tylko z zagranicznych publikacji, ale i z prac swoich studentów i doktorantów. Pewnie nie wiem nawet o jednym procencie zepsucia, które trawi uniwersytet, ale choćby ten fragment, który zobaczyłam mnie boli. Chciałabym móc pisać uniwersytet z wielkiej litery, ale to by chyba było za wielkie słowo. A szkoda... Pozostaje się cieszyć, że zwrot do Pana z wielkiej litery nie jest na wyrost. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
      • Gość: dead-sea IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.11, 21:09
        Sporo naiwności, mnóstwo rozgoryczenia i prawie 100% prawdy.. Nasze uczelnie to totalna porażka. Ukończyłem stacjonarnie Wydział Prawa i Administracji UWr w 1997 r. Z oceną bardzo dobrą rzecz jasna. Następnie zrobiłem aplikację, ukończylem kilka studiów podyplomowych, zrobiłem MBA, od 12 lat pracuję jako prawnik dla dużych instytucji finansowych ... Z całym przekonaniem moge stwierdzić, że studia prawnicze na tym Wydziale praktycznie nic mi nie dały. Przez całe studia nie napisałem żadnej opinii prawnej, nie zredagowałem żadnej umowy, nie napisałem żadnego projektu pozwu czy jakiegokolwiek środka odwoławczego, nie widziałem żadnej uchwały walnego zgromadzenia, nie byłem w sądzie na żadnej rozprawie. Jedyne co dały mi te studia to formalna przepustkę do egzaminu na aplikację, która dopiero pokazała jak działa prawo, jak z niego korzystać, jak się go uczyć. Studia na polskich uniwersytetach to jak dla mnie prawie niczym nie zmącona impreza, przerywana czasem mniej lub bardziej teoretycznym testem wiedzy w praktyce do niczego nie przydatnej. Nie wiem czy przez kilkanaście ostatnich lat coś się zmieniło ale obserwując absolwentów trafiających obecnie na rynek pracy śmiem wątpić... Bez zmian na uniwerystetach, bez otwarcia ich na biznes, na praktyków, bez rywalizacji, bez rankingów, bez kontaktu ze światem, bez znajomości języków obcych, bez rzetelnej oceny jakości kształcenia i związanej z tym wielkości środków, które te uczelnie otrzymują do dyspozycji, bez tego wszystkiego nie będzie zmian a głos Pana Doktora pozostanie głosem wołającego na puszczy... Dobrze jednak, że ten głos się w końcu rozległ.
        • Gość: dead-sea IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.11, 21:14
          a co do szkolenia bhp i p-poż to Panie Doktorze po prostu takie właśnie a nie inne mamy prawo (:
          • Gość: pracownik UWr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 00:27
            Sprawy poruszone w artykule są znane zainteresowanym i nie po raz pierwszy opisywane. Kwestię patologicznych stosunków w UWr poruszał choćby artykuł opublikowany nie tak dawno temu na łamach "Forum Akademickiego". Warto go przypomnieć:

            www.forumakad.pl/archiwum/2009/07-08/52_edukacja_czy_patologia.html

            Wprawdzie autor nigdzie w tekście nie pisze, o jaką uczelnię chodzi, jednak informacje zawarte w nocie o autorze jednoznacznie wskazują, gdzie zdobywał swoje szerokie i wszechstronne doświadczenia naukowe i edukacyjne.
          • Gość: Maja IP: *.wroclaw.mm.pl 29.01.11, 10:57
            Dokładnie. Poszedłby do jakiejś "normalnej" pracy, to też by go przeszkolili. W każdym zakładzie jest spec od BHP i cóż, można na to narzekać, ale to nie jest "problem" jedynie UWr.
            • Gość: gość IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.01.11, 22:33
              Przeszkolił -Tak , ale nie utrzymywał kilku etatów dla speca od BHP
          • 29.01.11, 14:00
            Choc skonczylem technikum elektryczne i ekonomike przemyslu oraz pracowalem wiele lat w zakladach przemyslowych, to jak mnie przyjeli laskawie na UMCS jako adiunkta na wydziale nauk politycznych, to tez musialem przejsc to szkolenie bhp i p-poż. Zupelnie jak w powiesciach Kafki czy P.K. Dicka albo w satyrach S. Lema...
            Kagan (lech.keller@gmail.com)
          • Gość: pracownik IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.11, 18:00
            A jednak inne uczelnie potrafią - i organizują BHP w postaci szkolenia e-learningowego:
            cel.uek.krakow.pl/moodle/course/search.php?search=BHP
            • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 18:07
              No tak, BHP na uczelni to sprawa pierwszej wagi, szczególnie podczas sesji egaminacyjnej (dżwiganie papierów egzaminacyjnych a szczególnie podPiSywanie indeksów, od czego można się nabawić RSI)...
        • 29.01.11, 23:46
          Ale na tym polegają studia prawnicze. Masz 5 lat teorii a potem aplikację, gdzie tą teorię zamieniasz w praktykę. Tak to wygląda w Polsce.
          --
          "Ludzi inteligentnych jest w społeczeństwie jakieś 5 czy 6 procent. Moją kampanię robię więc dla idiotów."
          Georges Freche
    • 28.01.11, 20:57
      Brawa dla autora za odwage. Mam nadzieje, ze ma On juz podpisany kontrakt na zagranicznym uniwersytecie, bo jak inaczej, to...

      Moje szczegółowe uwagi do pańskiego memorandum są zaś następujące (oparte są one glównie na propozycjach prof. Macieja Żylicza):

      1. Polskie szkolnictwo wyższe jest w stanie głębokiego kryzysu - p. ekspertyzy OECD oraz Banku Światowego.
      2. Sytuacja w polskiej nauce jest zła i samo podniesienie nakładów finansowych na szkolnictwo wyższe nie spowoduje jej uzdrowienia, a tylko spowoduje dalsze i większe marnotarwstwo srodkow.
      3. Zaniechanie głębokiej reformy wyższych uczelni w Polsce musi doprowadzić do prawdziwej zapaści całego systemu edukacji w naszym kraju, co zresztą widać dzis juz "gołym okiem".
      4. W nauce powinna działać „zasada merytorycznej selekcji”, czyli ze najlepsze wykształcenie powinni otrzymywać najzdolniejsi i najlepiej umotywowani, a nie najlepiej urodzeni.
      5. Uważam, ze zasada równego dostępu do kształcenia jest utopią i automatycznie doprowadza do obniżenia poziomu nauczania, co widac dzis w Polsce "golym okiem".
      6. Uniwersytety (i ich pracownicy) powinni konkurować także w zakresie proponowania innowacyjnej dydaktyki i być za to oceniani, (nagradzani, etc.), ale równocześnie ta działalność powinna być oddzielona (finansowo) od ich działalności badawczej.
      7. Kluczem do słabości europejskich uniwersytetów jest brak powiązania przywilejów wynikających z ich autonomii z egzekwowaniem ich powinności wobec społeczeństwa i państwa. Innymi slowy: państwo zostawia profesurze bardzo duży stopień autonomii, ale nie wiąże z nią odpowiedzialności za wyniki, co prowadzi w naturalny sposob do korupcji, kumoterstwa i zapasci polskiej nauki, ktore to symptomy widac dzis w Polsce "golym okiem".
      8. Konkursy na stanowiska nauczycieli akademickich, jak i ocena ich pracy, są w Polsce fikcją. Standardem sa ustawiane konkursy, ktore prowadza w naturalny sposob do upadku polskiej nauki i polskich wyższych uczelni, który to upadek widać dzis w Polsce "gołym okiem".
      9. Uczelnia nie uczy dziś studenta myślenia i elastycznego zachowania na rynku pracy, a w najlepszym przypadku uczy tylko wąsko pojętego zawodu. Wynikająca z korporacyjnej solidarności profesorów "klanowa" struktura na wydziałach powoduje, że student nie uczy się tych zagadnień, które mogą mu się przydać w przyszłości, a program nauczania jest wypadkową pensum dydaktycznego zatrudnionych na uczelni nauczycieli akademickich oraz siły przebicia każdego z nich (co nie zawsze idzie w parze z czynnikami merytorycznymi). Znów prowadzi to w naturalny sposób do zapaści polskiej nauki, która to zapasc widać dzis w Polsce "gołym okiem".
      10. Zarządzanie uczelnią w naszym kraju przypomina zarządzanie „socjalistyczną spółdzielnią pracy”. I znów prowadzi to w naturalny sposób do zapaści polskiej nauki, która to zapasc widać dzis w Polsce "gołym okiem".
      11. Wybory rektora staly się w Polsce plebiscytem popularności i na ogol zdarza się, że wygrywają je osoby, które nie wahają się głosić najbardziej populistycznych haseł wyborczych, a przede wszystkim zapewniają zachowanie bezpiecznego dla wszystkich interesariuszy status quo. I znów, j.w., prowadzi to w naturalny sposób do zapaści Polskiej nauki, ktora to zapasc widać dzis w Polsce "gołym okiem".

      Uważam wiec, ze jedyna droga do ratowania polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego (juz nie naprawy, bo na naprawę jest juz za pozo po zmarnowaniu lat 1980-1989 i 1990-2009) to w wielkim skrócie:

      1. Odstąpienie od państwowego dyplomu licencjackiego i magisterskiego a wprowadzenie dyplomów uczelnianych i egzamimow państwowych, obowiazkowych tylko dla lekarzy, prawników, księgowych i inzynierow.
      2. Zróżnicowanie szkół wyższych na akademickie i zawodowe.
      3. Interdyscyplinarność kształcenia i badan - bez niej czeka nas dalszy zastój i upadek polskiej nauki.
      4. Umiędzynarodowienie uczelni i nauki. Nauczyciele akademiccy (w tym obywatele innych krajów) powinni być zatrudniani na podstawie międzynarodowego konkursu.
      Skład komisji konkursowych także powinien być międzynarodowy. Wprowadzenie tego systemu wymaga spójnych procedur nostryfikacji dyplomów. Tam, gdzie jest to uzasadnione, wykłady i seminaria powinny odbywać się w języku angielskim, aby umożliwić studiowanie w Polsce osobom nieznającym naszego języka (obecnie mamy tylko 0,6% studentów obcokrajowców).
      5. Likwidacja siatki płac i pensum dydaktycznego oraz wprowadzenie rzetelnej oceny osiągnięć dydaktycznych (w tym oceny dokonywanej przez studentów) i naukowych tak, aby dobra praca była dobrze wynagradzana. Bezwzględnie obowiązywać powinna 6-8 letnia karencja na zatrudnianie na stanowiskach profesorskich osób, które w tej samej uczelni uzyskały stopień doktora.
      6. Likwidacja obecnej procedury nadawania tytułu profesora przez Prezydenta RP, jako przeżytku feudalno-"komunistycznego".
      7. Habilitacja powinna zostać zastąpiona międzynarodowym konkursem na stanowisko profesora nadzwyczajnego.
      8. Zmiana systemu zarządzania uczelniami – powoływanie i odwoływanie rektora szkoły publicznej przez radę powierniczą, w skład której poza najwybitniejszymi profesorami (niebędącymi reprezentantami poszczególnych wydziałów!) danej uczelni – wchodziliby przedstawiciele ministerstwa właściwego dla szkolnictwa wyższego, a także środowiska naukowego i gospodarczego danego regionu.

      Serdecznie pozdrawiam
      Lagan, czyli Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
      Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
      Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
      www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
      Email: lech.keller@gmail.com
      • 28.01.11, 21:00
        A tu jest moja propozycja naprawy polskiej nauki inaczej nieco ujeta:
        1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
        2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
        3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
        4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
        5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
        64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
        6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
        7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
        8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
        9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
        10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
        Kagan
        (Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
        Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
        Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
        www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
        Email: lech.keller@gmail.com)
        • Gość: gosc IP: *.114.224.16.homesurf.thn-ag1.dyn.plus.net 28.01.11, 21:26
          Zgadzam sie z wiekszoscia Panskich postulatow, natomiast chcialbym zwrocic Panska uwage ze na forum zwykle sie dyskutuje a nie prezentuje elaborat dotyczacy problemu. Sugerowalbym bardziej sciesle trzymanie sie konkretnych zagadnien, a Panska teorie umiescilbym na osobnej stronie do ktorej link moze Pan wklejac w swoich krotszych komentarzach na forum. W przeciwnym razie - niezaleznie czy Pan chce czy nie - wiekszosc ludzi bedzie omijac Pana wpisy zakladajac ze widzieli je juz wiele razy. W szczegolnosci - to konkretne forum dotyczy artykulu na temat (dez)organizacji Uniwersytetu Wroclawskiego - jest to bardziej "case study" niz rozwazania na temat ogolnej reformy.
          • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 28.01.11, 23:49
            zdradze w sekrecie, ze Lesio, podobnie jak autor komnentowanego tekstu, jest doktorem niehabilitowanym. co doktor niechabilitowany moze wiedziec o nauce i reformach? nic! w przeciwnienstwie do mnie, profesora doktora habilitowanego. habilitacja nie tylko daje wiedze ale tez ksztaltuje umysl, sposob myslenia i rozumnienia, o czym nie moga wiedziec doktozy niehabilitowani.

            --
            Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has a habilitation. Bill Watterson.
            • 29.01.11, 13:21
              Sorry kol. "chabilitowany". Najpierw sie zre(c)habilitujcie za te swa "chabilitacje", a POzniej pogadamy...
            • Gość: nie oświecony IP: *.147.144.176.nat.umts.dynamic.eranet.pl 29.01.11, 23:20
              habilitowany przygłup jesteś !!! nie ma takiego tytułu naukowego na żadnej uczeli z pierwszej 10 rankingu swiatowego!!! docentów też jakoś brak... tylko w taki kraju jak Polska rozwija sie w tym kierunku nauka doskonale jak za PRL !!!!
          • 29.01.11, 13:19
            A ja uwazam, ze ten konkretny przypadek tu na tym watku oPiSany doskonale ilustruje potrzebe gruntownej reformy polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego. A POza tym, to nikt mych POstow czytac nie musi, a nie kazdy ma tez ochote na klikanie na link i otrzymanie odpowiedzi, ze dana strona (witryna) jest "chwilowo niedostepna".
            A Poza tym to POzdrawiam!
            Kagan czyli lech.keller@gmail.com
      • Gość: Historyk IP: *.internetunion.pl 29.01.11, 13:18
        Dodałbym jeszcze konieczność zlikwidowania wszechobecnego nepotyzmu, który doprowadził do marazmu i upadku Akademię Zamojską i Akademię Krakowską. Dzisiaj zatrudniane są całe klany rodzinne na kształt komet.
        • 29.01.11, 14:04
          Panie Historyku! Oczom nie widze! Czyzby byl Pan przeciwko POlityce prorodzinnej, a wiec takze i przeciwko rodzinie, tej POdstawie naszego sPOleczenstwa? A moze takze Swieta Rodzina sie Panu nie POdoba, co?
          Kagan (lech.keller@gmail.com)
          Gość portalu: Historyk napisał(a): Dodałbym jeszcze konieczność zlikwidowania wszechobecnego nepotyzmu, który doprowadził do marazmu i upadku Akademię Zamojską i Akademię Krakowską. Dzisiaj zatrudniane są całe klany rodzinne na kształt komet.
    • 28.01.11, 21:03
      Polskie politcheniki to dzis tez, niestety, posmiewisko... Muzea, a wl. skanseny technologii z polowy XX wieku z pracownikami o PRLowskiej mentalnosci i z wiedza z lat 1980tych (w najlepszym przypadku).
      Kagan
      • 28.01.11, 22:55
        ajent.007 napisała:
        > Polskie politcheniki to dzis tez, niestety, posmiewisko... Muzea, a wl. skansen
        > y technologii z polowy XX wieku z pracownikami o PRLowskiej mentalnosci i z wie
        > dza z lat 1980tych (w najlepszym przypadku).
        > Kagan
        Wiele zalezy od wydzialu, czlowiek z dlugim doswiadczeniem w telekomunikacji twierdzi, ze o ile PW ksztalci akademikow a nie praktykow, o tyle P. Gdanska wypuszcza niezlych fachowcow.
        Co do poziomu absolwentow - niestety tu klania sie "pieniadz idacy za studentem".
        Uczelni oplaca sie przepychac najwiekszych glabow i plagiatorow, bo za kazdego z nich dostaje sie pieniadze pozwalajace funkcjonowac wydzialowi.
        Niestety, nauka i oswiata nie maja szczescia do sensownych ministrow.

        Reforma proponowana przez p. Kudrycka (o ile zostanie wprowadzona) to tragedia.
        Owszem, nalezy oczyscic te stajnie Augiasza, ale bez splawiania koni.

        Tak na marginesie - idiotyczne "oszczednosci" spowodowaly, ze przepadla szansa na zapewnienie polskim uczelniom dostepu do swiatowego czasopismiennictwa naukowego za niewielkie pieniadze.
        Stracilismy tez szanse na stworzenie bazy pozwalajacej polskim naukowcom na darmowe korzystanie z publikacji powstalych dzieki pieniadzom podatnikow.
        Z malych zarcikow - z budzetu ministerstwa nauki sfinansowano (sic) stworzenie systemu kontroli i laczenia danych od operatorow GSM dla ABW.
        I tak, dobrze rozumiecie - to nie ABW zaplacila, a uczelnia.
        • 29.01.11, 13:26
          No coz, zawsze sie znajdzie wsrod miliardow ludzi conajmniej jeden czlowiek, ktory najczerniejszy odcien czerni bedzie upacie nazywal najbielsza biela...
          Zas "reforma" Kudryckiej nic nie zmieni, nawet nie przyspieszy upadku polskiej nauki, gdyz ten upadek rzadzi sie juz swymi wlasnymi prawami, bedacymi zreszta szczegolnym przypadkiem praw rzadzacych upadkiem organizacji zbyt zbiurokratyzowanych i zbyt skorumpowanych...
          Pozdr.
          Kagan (lech.keller@gmail.com)
      • Gość: dala.tata IP: *.opera-mini.net 28.01.11, 23:52
        Lesiu drogi, co ty mozesz wiedziec o politechnikach, serdelku? rzaluje ze nie jestem tu moderatorem bo juz by twojego postu tu nie bylo.

        --
        Doktorat - nauka - uczelnia
        Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
        • Gość: kasia IP: *.41.251.199.sub.mbb.three.co.uk 29.01.11, 00:30
          Taki z Pana prof. habilitowany, że aż non-konformistycznie wyłamuje się Pan, pisząc "żałuję" przez "rz".
          • 29.01.11, 13:30
            A potwierdzam, ze prof. (nad)zw. Dalatata jest doktorem nie tylko habilitowanym, ale nawet rehabilitowanym (i to nie raz i nie dwa)!
        • 29.01.11, 13:28
          Drogi prof. (nad)zw. dr hab. mgr inz. arch. Dalatato! Zawsze morzesz wystapic o POsade moderatora tego foruma!
    • 28.01.11, 21:19
      Będąc w Niemczech miałem kontakt z tutejszymi profesorami. Dwóch z nich wdało się w dłuższe pogaduchy osobiste.

      Na pytanie o uczelnię - pierwszy z nich skomentował "stary, dobry, pruski Uniwersytet" po czym zaczął rozmawiać o długiej historii Wrocławskiej Alma Mater. Drugi na wieść o Wrocławiu - zaczął jak karabin nawijać o wrocławskich noblistach..

      Tak naszą uczelnie widzą ludzie, którzy nie mieli z nią kontaktu osobiście. Ciekawe jakby zareagowali przeczytawszy ten artykuł.

      Sądzę, że ostatni portret rekora bardzo dobrze pokazuje kondycję UWr - zamiast gronostajów i dumy - wymięta koszula i portret kołchoźnika.
      --
      Si non confectus, non reficiat
      • Gość: obserwator UWr IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.11, 21:40
        Z kwestiami poruszonymi w tekście nie sposób się nie zgodzić. Połowa (jak nie więcej) przedmiotów prowadzona jedynie po to, by prowadzący miał etat. Rzeczy do niczego nieprzydatne, 0 praktyki, sama teoria. Ale to kwestie naukowe...

        Największą hańbą na uniwersytecie wrocławskim (celowo) jest ŁAMANIE PRAWA! Zarówno prawa polskiego, jak i własnych uregulowań Regulaminu Studiów!
        Przykłady?
        Proszę nr 1: w wydziałowej księgarni pani Hela sprzedaje książki profesorów/doktorów/magistrów bez paragonu. Pytam: czemu? Odpowiedź wydaje się jasna (choć oczywiście nieudzielona i pozostawiona przemilczana): prowadzący woli wprowadzić książeczkę dla studentów, którzy ją ładnie kupią, a pieniążki zamiast na VAT podzielą w zyskach pani Hela i pan "doktór".

        Przykład 2
        Pan Zenek ma ksero w budynku jednego z wydziałów. Oficjalnie tylko kseruje, ale gdy się poprosi to wyjmuje spod lady skserowane dzieła tutejszych profesorów. Z danego wydziału! Proszę mi wytłumaczyć czy dziekan i ci profesorowie są nie do końca sprawni umysłowo? Każdy wie o tym procederze. Więc czy pan Zenek nie ma jakiegoś "układu" z dziekanem i profesorami skoro nie pozywają go do sądu?

        Przykład 3
        Na prośbę moją i moich przyjaciół w wyniku ewidentnego pokrzywdzenia przez prowadzące chcieliśmy przeprowadzenia egzaminu komisyjnego, gdyż świadomość naszej wiedzy pozwalała sądzić, iż przedmiot zostałby zdany przy ocenianiu przy dowolnego, innego prowadzącego. Powołaliśmy się na punkt w regulaminie, który w określonych przypadkach dopuszcza taką formę. I co? I nic, dziekan nie uznał tego za wystarczające, z powodu znanemu jemu i poniekąd nam (prowadzący ma dość znane na UWr nazwisko).

        Jeżeli takie rzeczy dzieją się na jednym tylko wydziale, nie chcę wiedzieć jak wygląda całościowy obraz. Po prostu nie chcę. Kolesiostwo, nepotyzm, łamanie prawa, to jest CODZIENNOŚĆ UNIWERSYTETU WROCŁAWSKIEGO DZIŚ!
      • Gość: Espea IP: *.o2.ie 29.01.11, 01:38
        W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, w pierwszej ich połowie, skończyłem na wrocławskim Uniwerku dwa fakultety, zrezygnowałem z doktoratu i po kilku latach pracy w Polsce w glorii "młodego zdolnego", wyjechałem byłem na stałe.
        Jakież było moje zdziwienie, jak mało wiem w moich dziedzinach!!! Z kolegami po fachu moglem godzinami gadać o historycznych aspektach naszych profesji - tu biłem ich na głowę. Stan badań współczesnych i aktualnie wiodąca tematyka dyskusji naukowej - byłem tępy jak łeb karpia. Ale, co gorsza, przełożenie wiedzy na "sprzedawalny" produkt, czego ode mnie oczekiwano - tu byłem z kolei cieniutki jak tyłek węża... Nie pomogło "nadczytywanie" zaległości, trza było... iść na studia, bo to nie tylko o rodzaj przeczytanych książek chodziło.
        Poszedłem. W trzy lata przyswoiłem więcej UŻYTECZNEJ wiedzy, niż podczas pięcioletnich studiów w Polsce (choć było mi łatwiej, miałem świetnie opanowane historie, wstępy, przyczynki i zarysy).
        W Polsce bylem bardzo dumny z obu dyplomów. Potem było mi trochę wstyd, jak mało umiem, mając dwa dyplomy w pokrewnych dziedzinach. Gdy nie potrafiłem się znaleźć w systemie edukacji, który zmusza do myślenia i szukania, nie zaś zapamiętywania i słuchania. Odnalazłem się na szczęście po jakimś czasie i znów poczułem radość posiadania wiedzy i robienia w życiu tego, co się lubi.
    • 28.01.11, 21:46
      Szanowny Panie!
      Jaki tam baron z pana, bardziej William Wallace i oby pańska historia nie skończyła się podobnie.Mieszkam w małej miejscowości, która dała już mi się poznać jako skarbnica uświęconych tradycji.Jako studiujący we Wrocławiu przyszły etnolog już wiem, że naruszanie takich wiejskich świętości kończy się dekapitacją zamachowca.I proszę mi wierzyć,że bardziej niż rozwścieczonej wiejskiej tłuszczy bałabym się sfory pierdzieli w gronostajach, która zjednoczy szeregi przeciwko panu.Chapeau bas !
    • 28.01.11, 21:54
      Brawo za odwagę. Pan dr rozumiem ma już wyrobione żółte papiery albo podpisany kontrakt za granicą wiec nie boi sie zawiśći profesorskiej..?
      A co do polskich uczelni to żyją w feudaliżmie utrwalanym przez polityków, z których żaden nie chce podpaść profesorom którzy właśnie tego sobie życzą. Wystarczyłoby zlikwidować profesury belwederskie i habilitacje (to wstyd żeby światowy noblista z tytułem doktora był na polskiej uczelni kimś niższym niż polski dr hab. ), zrobić konkursy na stanowiska profesorskie, w których wygrywaliby ci co mają przynajmniej kontakt ze światową nauką i którzy znają aktualne trendy w nauce i jej praktycznych zastosowaniach. Ale zapomnijcie o tym - nauka opiera się reformie od czasów komuny to i teraz nic się nie zmieni. A polscy naukowcy co najwyzej załapią się do jakiejs renomowanej swiatowej ucelni. Ale może kiedyś wrócą i tchną nowego ducha w zatęchłe mury pokazując że nauka może być fajna, praktyczna i pożyteczna. Jakby każdy naukowiec przejmujący się tym zajął się najpierw sobą i robieniem dobrze wokół siebie - to jest szansa na zmianę, pan dr powinien zając się najpierw pracą nad sobą i odpieraniem nacisków a nie uleganiem im a potem dopiero ujawnianiem brudów swoich i innych. Im wiecej będzie prawych i odpornych na brud tym będzie lepiej, ale to niestety trudniejsze niż napisanie ładnego tekstu do gazety....
    • 28.01.11, 22:13
      Trzeba skończyć z tymi pseudonaukami jak politologia, socjologia, europeistyka, itp. To mogą być specjalności na jakimś ogólnym kierunku a nie kierunki same w sobie. Zwłaszcza, że do studiowania tych bzdur ani tęga głowa, ani intelekt, ani talent nie są potrzebne. Stąd wypierduchy z rodzin polityków i różnych szmatłwych elyt!!!
      • Gość: MBP IP: *.internetia.net.pl 28.01.11, 22:47
        a studiowałeś, że wiesz co tam się robi?
      • Gość: tęgagłowa IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.01.11, 23:12
        to idź na AWF, a później poczytaj czym zajmują się te ''pseudonauki''
      • Gość: politoloszka na wy IP: *.play-internet.pl 29.01.11, 00:16
        Lubię politologię <OK> :)
      • Gość: comonsava IP: *.internetia.net.pl 29.01.11, 02:29
        rzekł absolwent ...?
        Politologia to niegdyż kierunek królewski, bo zajmuje się problemami i tematyką tak obszerną, by dać studentowi właściwą wiedzę na każdy temat. Nie są im obce zajecia z statystyk, logiki po gospodarki swiatowe. Ale po co komuś tłumaczyć sęk studiowania dziedzin naukowych które w Polsce mają się załośnie słabo jesli spojrzymy przez pryzmat areny miedzynarodowej, skoro autor komentarza z całego tekstu doktora wyłapał tylko jego wydział i żeruje na tym, odchodząc od meritum.
      • Gość: Gaudete IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.01.11, 11:08
        Czy aby dobrze zrozumiałam? Pan myśli, że politologia ma cokolwiek wspólnego z osobami polityków?

        Pan pozwoli wobec tego, że się roześmieję.
        • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 30.01.11, 11:12
          Politologia zajmuje sie polityka, a ta ostatnia robia politycy.
    • 28.01.11, 22:16
      BRAWO człowieku- jesteś współczesnym, ale znudziłeś się zabawą z idiotami i sprzedawczykami własnego sumienia !!! Dobrze byłoby gdybyś został zaskarżony do sądu, wtedy mógłbyś współczesnemu społeczeństwu publicznie w majestacie sądu ( jeszcze bardziej chorego sądownictwa pod powłoką uczciwości i izolacji społecznej) UJAWNIŁ oraz UDOWODNIŁ w twarz temu cesarzowi ,królowi i dalszym cieniasom anty naukowym i nauczycielskim.
    • Gość: aaa IP: *.warszawa.mm.pl 28.01.11, 22:38
      tylko wszystkich polskich uczelni.
      Mogłabym to podsumować jednym uproszczonym zdaniem: każdy ciągnie w swoją stronę (interesów prywatnych, własnych ambicji).

      "Uczelnia utrwala feudalną zależność młodszych pracowników naukowych od pracowników samodzielnych, nie oferuje jednak opieki seniora nad wasalem. Oczekuje się kapitalistycznej wydajności przy zachowaniu socjalistycznych wynagrodzeń. Konserwuje się socjalistyczne wzorce biurokratyczne, jednocześnie likwidując socjalistyczne przywileje socjalne (z trwałością zatrudnienia na czele). " Dno i rozczarowanie, a przecież bycie naukowcem powinno być najważniejszym zawodem - to oni przecież popychają koło cywilizacyjne do przodu, dzięki nim ma się żyć lepiej całej ludzkości. Jeśli tego nie mają cały czas przed oczami to jest to tylko strata czasu, marnowanie życia.
      • Gość: gosc IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 28.01.11, 23:45
        To nie jest dobry wniosek - na "zachodnich" uczelniach tez kazdy probuje ciagnac w swoja strone, ale ogolnie system jest bardziej przyjazny i jest wiecej ludzi z wizja ktorym sie chce. Gdyby na polskich uczelniach wprowadzic miedzynarodowy system oceny, uzaleznic od tego pensje i budzet na nauke, a potem podwoic lub potroic budzet, byloby moze wiecej ludzi o szerokich horyzontach ktorym sie chce cos robic.

        Trudno sie tez zorientowac czy to system jest zly czy tez mierni sa rektorzy/dziekani. Byc moze jedno i drugie, i tym sposobem przez nastepne lata bagienko bedzie sie konserwowac.
    • Gość: Judyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.11, 22:41
      Pan dr Dybczynski ma rację, kiedy opisuje system panujący na Wydziale Nauk Społecznych UWr, jednak sam przez lata wysługiwał się systemowi, który teraz atakuje. Brakuje mi jednak drobnych szczegółów o charakterze personalnym, po pierwsze, czyżby, jako wicedyrektor, nie wiedział, że w Zakładzie Dziekana i pracownika Instytutu Politologii (którego dr Dybczyński jest wicedyrektorem) pracuje syn Dziekana-to jest nepotyzm, czy są znane jego wypowiedzi (jako wicedyrektora), że zatrudnienie Pani Aleksandry Nowak (córki Prorektor, która jest szefem Zakładu, w którym pracuje Pan dr Dybczyński) w Instytucie Politologii jest co najmniej nieetyczne-czyżby następny przykład nepotyzmu. Pan wicedyrektor nie poniósł konsekwencji, był to tzw. honorowy zakład, kiedy przyzwolił na zjedzenie przez studenta kartek papieru z podręcznika. Odpowiedni film był dostępny w internecie, Pan wicedyrektor proponował, o ile dobrze pamiętam, jędzącemu studentowi musztardę, aby bardziej mu smakowało. Pan dr Dybczyński ma rację, kiedy opisuje panujące stosunki na Wydziale i Uniwersytecie, jednak sam je współtworzył, był tym, który te stosunki nie tylko wzmacniał (jako wicedyrektor) ale i kreował. Pan dr Dybczyński zachowuje się jak człowiek, który zrobił karierę na tzw. złym systemie, a kiedy ten zaczyna się sypać, staje się nagle reformatorem. Czyżby chciał zostać bohaterem studentów i adiunktów. Nie zmienia to faktu, że Pan dr Dybczyński ma rację opisując ten system. Wie o tym najlepiej, przecież sam go współtworzył
      • 28.01.11, 22:50
        Pan wicedyrektor nie poniósł konsekwencji, był to tzw. honorowy zakład, kiedy przyzwolił na zjedzenie przez studenta kartek papieru z podręcznika. Odpowiedni film był dostępny w internecie, Pan wicedyrektor proponował, o ile dobrze pamiętam, jędzącemu studentowi musztardę, aby bardziej mu smakowało.

        za to ma u mnie plusa. też bym zaproponował musztardę! zakład to zakład!
        www.youtube.com/watch?v=CaNKklb_geg
        • Gość: prof. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 00:05
          Głupi jesteś jak but. Zakład był głupi, a od wykładowcy uniwersytetu powinno się wymagać, żeby miał trochę więcej rozsądku niż student. Czy jakby założyli się o życie i honorowo wyrównywali porachunki przy pomocy pistoletów i sekundantów, to też usprawiedliwiałbyś sprawę, bo "zakład to zakład"?

          Jakoś dziwnie czuję, że jesteś jednym z tych wykładowców z Uniwersytetu Wrocławskiego, na których sypią się tu gromy. Oby jak najmniej było takich ułomków intelektualnych i etycznych wśród nauczycieli!
          • 29.01.11, 01:28
            widzę, że kolega bardzo kulturalny :)
            wg mnie zakład śmieszny, zakończenie pozytywne, a do doktora żalu nikt nie ma (może poza takimi ponurakami jak ty) - zresztą Dybczyński sam skonsumował kawałek skryptu - myślisz, ze zjedzenie kawałka papieru komuś zaszkodzi?


            • Gość: Polak IP: *.wroclaw.mm.pl 29.01.11, 02:12
              prof.-esorowi na pewno.
            • Gość: aristo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 02:36
              tocqueville napisał:

              > wg mnie zakład śmieszny

              A ja zgadzam się z profesorem. Ciekawe, czy dalej by cie to śmieszyło, gdyby zjedzenie skryptu zakończyło się płukaniem żołądka, wrzodami żołądka, chorobami wątroby, jelit czy jeszcze kilkoma innymi, dużo groźniejszymi schorzeniami (ktore niekonecznie muszą od razu się objawić). Zapewniam, że nikt by wtedy nie usprawiedliwiał pana doktora, że zakład to zakład -poniósłby zwyczajnie odpowiedzialność karną. Troszkę wyobraźni, bo jak na nauczyciela akademickiego nie masz jej więcej, niż mało rozgarnięty student.

              Poza tym nie oglądałeś dokłdnie filmu, albo celowo zniekształcasz fakty, bo czym innym jest zjedzenie listka papieru (tyle skonsumował doktor), a czym innym całego podrecznika.
              • Gość: Jasio IP: *.dag.pl 29.01.11, 02:47
                Gdyby było inaczej, to by było inaczej.
              • Gość: Beata IP: *.opera-mini.net 29.01.11, 02:54
                Zgadza się. Nie chciałabym być w skórze pana doktora, gdyby wyniknęły z tego jakieś komplikacje zdrowotne. Bez względu na to, czy zakład był dobrowolny czy nie, on jako opiekun ponosi odpowiedzialność za to, co się dzieje na jego zajęciach, łącznie z konsekwencjami prawnymi. Kolega "tocqueville" najwyraźniej nie wie, o czym pisze.
                • Gość: yestor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 03:00
                  Niektorym inaczej niz kara wiezienia nie wytlumaczysz takich rzeczy.Niestety...
                • Gość: Ish IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.11, 03:06
                  Rozumiem, że na studiach poza kadrą są wyłącznie niepełnoletni, nad którymi kadra akademicka realizuje obowiązek opieki? Rozumiem, że jakby zakład zrealizowali - dla przykładu - w pobliskiej kawiarence, to w razie komplikacji zdrowotnych odpowiadałby właściciel tejże kawiarni?

                  Interesujące.
                  • Gość: Beata IP: *.opera-mini.net 29.01.11, 03:27
                    Poczytaj sobie odpowiednie przepisy. Szkoda, że nie ma o nich pojęcia wielu nauczycieli akademickich zabierających głos na tym forum.
                    • 29.01.11, 08:38
                      --
                      prosze o odpowiednie przepisy, szczególnie takie w którym za zjedzenie kartki papieru przez studenta odpowiada wykładowca
                      • Gość: aristo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 15:15
                        Ty albo udajesz takiego imbecyla, albo naprawdę takim jesteś. Wracaj na forum "Doktorat - nauka - uczelnia" - tam jest miejsce dla trolli akademickich. Że nie znasz obowiązujących cię przepisów, to tylko ja najgorzej świadczy o tobie, bo ja w 5 minut wyguglałem odpowiedni zapis.
                        • 29.01.11, 15:22
                          A to do kogo bylo? Chyba NIE do prof. (nad)zw. dr (re)hab. Dalalataty, kol. "aristo"telesie!
                        • Gość: Ish IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 00:49
                          Także fascynujące, że najgłośniejsi są najczęściej w największym błędzie.

                          Rzecz pierwsza - potrzebowałbym 30 sek., żeby na pierwszym lepszym forum internetowym napisać, że umiem znaleźć w Internecie cokolwiek, wytykając przy tym innym nieznajomość owego czegokolwiek.
                          Druga - potrzebowałbym 5 minut, żeby umieścić tamże dowolną informację.
                          Trzecia - kolejne 5 minut, aby sprawić, że pod umieszczoną przeze mnie informacją pojawi się podpis Dalajlamy kontrasygnowany przez samego Jezusa, a całość upubliczni CIA.

                          Na szczęście nie potrzebuję nawet sekundy, aby ruszyć swoją mózgownicą i zwrócić uwagę na to, że zakład ten nie był zrealizowany ani w trakcie zajęć z dr Dybczyńskim, ani nawet w żadnej sali ćwiczeniowej.

                          Niewątpliwie wytykanie innym ignorancji, samemu będąc jej wiernie oddanym orędownikiem, też należy do niezbyt pracochłonnych i intelektualnie wymagających zajęć, co by tłumaczyło popularność tego zajęcia.
                          • Gość: taka prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 01:25
                            Kolejny, który nie zna obowiązujących go przepisów. Po wypowiedziach niektorych trudno sie dziwić, dlaczego studenci tak narzekają na chamskie wybryki wykładowców. Widziałeś w ogóle film? Spróbuj żreć przez 10 minut papier, a potem pogadamy o skutkach zdrowotnych.
              • 29.01.11, 08:31
                Poza tym nie oglądałeś dokłdnie filmu, albo celowo zniekształcasz fakty, bo czym innym jest zjedzenie listka papieru (tyle skonsumował doktor), a czym innym całego podrecznika.

                gdzie ty tam masz zjedzenie całego podręcznika? kto manipuluje faktami?
                trochę luzu w życiu siee przyda - naprawdę
                • Gość: aristo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 15:16
                  Chyba jednak nie oglądałeś tego filmu. Uważaj, żeby ten luz nie zaprowadził cię za kratki.
                  • Gość: Ish IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 00:52
                    Znowuż Ty książki na oczy nie widziałeś, skoro nie umiesz od niej odróżnić kartek papieru w formacie A4, mniej lub bardziej skorelowanych i stanowiących tzw. "skrypt".
                    • Gość: taka prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 01:28
                      No jasne, bo dla ciebie ważniejsze jest nie to, czy ktoś żre (przyznajmniej) 10 minut papier, tylko czy kartki są skorelowane, czy nie. Gratuluję inteligencji.
                      • Gość: skrypt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.11, 15:02
                        jejku czemu się czepiacie ciągle tego jedzenia skryptu?! przecież było już pisane, że student który zjadł skrypt zrobił to z własnej woli i nie w czasie zajęć. nie wiecie dokładnie jak to się odbywało, a gadacie w kółko to samo. a mówienie, że dr Dybczyński odpowiadał za owego studenta i byłby odpowiedzialny za komplikacje, po zjedzeniu skryptu, jest głupotą. studenci są dorośli i jeśli będę mieć ochotę zjeść skrypt w trakcie zajęć dr Dybczyńskiego czy jakiegokolwiek innego dr/mgr/prof to po prostu zjem ten skrypt i nic nikomu do tego. Amen
          • Gość: łajza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 09:42
            czytanie czegoś takiego godzi we mnie osobiście. mnie studenta politologi. dr Dybczyński głupi jak but? zapraszam na Jego wykłady, wtedy będziemy mogli podyskutować o Jego "ułomności intelektualnej".
            co do zakładów, to trzeba też wspomnieć o tym, że dr Dybczyński jak sam przegrał zakład to był na tyle honorowy, że zafarbował włosy na różowo.
            ja mam wielki szacunek dla dr Dybczyńskiego i czytanie takich durnych komentarzy osób, które nigdy w życiu nie rozmawiały z Nim, po prostu mnie irytuje. a pisanie, że jest głupi jak but jest zupełnie nie na miejscu, bo jest on jednym z najmądrzejszych osób, jakie było mi dane w życiu słuchać
            • 29.01.11, 15:23
              Słuchajcie ludzie: Doktor Dybczyński jest najmądrzejszy, bo powiedział/a o tym Łajza. A kto nie wierzy, tego zapraszamy na zajęcia Pana doktora.
            • Gość: aristo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 15:25
              Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Szkoda, że nie nauczyły cię tego te "mądre osoby". "Głupi jak but" jest kolega tocqueville, co niestety potwierdza na każdym kroku. Chociażby przez brak znajomości obowiązujących go przepisów. Doktor Dybczyński może sobie robić, co mu się podoba, co wcale nie oznacza, że jako opiekun grupy studentów może na wszystko pozwalać. Za coś takiego grożą po prostu sankcje karne. I tyle. Jak ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, niech najpierw sięgnie do kodeksu karnego czy kodeksu wykroczeń, a dopiero później zabiera głos. A czy doktor Dybczyński przychodzi przygotowany na wykład, czy nie, to zupełnie inna bajka.
              • Gość: Adam IP: *.opera-mini.net 29.01.11, 18:36
                Masz rację, Aristo, szkoda, że te trolle z forum Doktorat-nauka-uczelnia wszędzie naśmiecą...
                • Gość: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 20:07
                  Weszłam sobie na to słynne forum "doktorat - nauka - uczelnia". Okazuje się, że tam juz jest podobny wątek. A w nim m.in. taka wypowiedzi:

                  "Tutaj wyrok już zapadł i apelacji nie będzie. Facet nie ma dorobku (jak rozumiem, na podstawie danych sprzed pięciu lat) i nie ma szans na habilitację, więc robi wokół siebie szum na do widzenia. No i w ogóle sku...el, bo zamiast żyć z pensji kelnera tyle że bez napiwków, ma drugi etat w prywatnej szkole.
                  Aha! Wszystko, o czym pisze, to może dzieje w jakimś Wrocławiu, który tak naprawdę jest w Niemczech, ale nie u nas, nie w piastowskiej Warszawie czy jagiellońskim Krakowie."
                  forum.gazeta.pl/forum/w,87574,121495162,121523263,O_sobie_czy_o_nas_.html

                  Większość pozostałych wypowiedzi w tym samym stylu. Wygląda na to, że tam rzeczywiście pisze jakis akademicki beton. Czytając rózne wypowiedzi, odniosłam wrażenie, że dyskutanci na tym forum doskonale wiedzą, jaki cel przyświecał doktorowi Dybczyńskiemu, a nawet wiedzieli zanim jeszcze ten opublikował swój artykuł. A może po prostu zobaczyli to, co chcieli zobaczyć?
                  • Gość: dala.tata IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 20:18
                    A ja sobie wypraszam, aby mnie, dozywotniego belwederskiego profesora, doktora nie tylko ze habilitowanego, ale takze rehabilitowanego (i to wielokrotnie), posiadacza wielu orderow, wstag, piuropuszy, akselbantow, medali, tog i gronostajow z lancuchami krytykowala pierwsza lepsza doktorantka. Do czego to doszlo! To skandal! Gdzie jest dyrektor tego forum?
                    prof. (nad)zw. dr (re)hab. (mult.) Dala Tata
                  • 29.01.11, 20:23
                    Powiem bez ogródek: a myślenia Pani na studiach nie nauczyli, a poszukiwania różnych źródeł i krytycznego stosunku do nich? Odczytywania w tekście ironii też nie? A stawiania hipotez, które się potem weryfikuje? Jedno Pani wie: tam pisze "jakis akademicki beton". Brawo.
                    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 20:28
                      A kto tam pisze, jak nie beton, stojacy murem za habilitacja, nostryfikacja i dozywotnia, belwederska profesura a takze za cenzura, i to prewencyjna lacznie z tzw. zapisami na dysydentow?
                    • Gość: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 21:18
                      Szkoda, że was nie nauczyli kultury, bo określenie "skur...el" (bądź co bądź określające kolegę) z pewnoscią do takich nie należy. Podobne słownictwo przewija także w innych postach na tym forum. Zresztą wydźwiek całej rozmowy jest mniej więcej taki, jak tego postu. Prosze wiec nie pisać o ironii i zrozumieniu treści. Wstydzę się, że mamy takich naukowców, ktorzy pod anonimowymi nickami zachowują się w internecie jak zwyczajna hołota z najgorszych, patologicznych środowisk! Wstyd!
                      • Gość: dala.tata IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 21:24
                        Pani Matyldo! Jeszcze raz przypominam, ze nas, profesorow HABILITOWANYCH, to tylko inni habilitowani moga krytykowac, a Pani przeciez NIE jest habilitowana!
                        Prof. zw. dr hab. Dalatata czyli dalatata01@gmail.com
                      • 29.01.11, 21:24
                        Bez komentarza.
                        • Gość: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 21:30
                          Zapomniałam dodac jeszcze jedno: żałuję że nie macie na tyle odwagi cywilnej, żeby podpisywać się w internecie z imienia i nazwiska. Jestem przekonana, że wtedy długo byscie nie popracowali na swoich uczelniach. Mimo wszystko jednak wierzę, że nie jesteście reprezentatywni dla swojego środowiska.
                          • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 21:47
                            Ja sie podpisuje... Ale praktycznie 100% stalej kadry forum doktorat-nauka-uczelnia to tchorzliwe anonimy.
                            Ale np. wiadomo, ze "matka zalozycielka" tego forum to nikt inny jak Judyta Szaciłło, PhD.
                            Takze: www.qub.ac.uk/schools/SchoolofHistoryandAnthropology/Research/HistoryResearchStudents/JudytaSzacillo/
                            lech.keller@gmail.com
                          • Gość: kwas IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.11, 20:20
                            A Ty masz?
                            • Gość: Adam IP: *.opera-mini.net 30.01.11, 20:26
                              A ty?
                        • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 21:30
                          A czemu bez komentarza?
                  • 29.01.11, 20:41
                    Matylda napisał(a):

                    > Większość pozostałych wypowiedzi w tym samym stylu. Wygląda na to, że tam rzecz
                    > ywiście pisze jakis akademicki beton. Czytając rózne wypowiedzi, odniosłam wraż
                    > enie, że dyskutanci na tym forum doskonale wiedzą, jaki cel przyświecał doktoro
                    > wi Dybczyńskiemu, a nawet wiedzieli zanim jeszcze ten opublikował swój artykuł.
                    > A może po prostu zobaczyli to, co chcieli zobaczyć?

                    tak, to forum to jedna wielka prowokacja, chrum chrum, a te naukowce to po prostu świnie, chrum
                    • Gość: Kagan IP: *.dsl.telepac.pt 29.01.11, 21:09
                      Niestety, ale na forum doktorat-nauka-uczelnia nie ma swobodnej dyskusji, gdyz forum to jest ostro cenzorowane przez mafie profesorska czyli beton akademicki...
        • Gość: GBL IP: 78.96.205.* 29.01.11, 01:01


          GBL - Grupa Bojowa Lotniskowca Cię dojedzie za te pomówienia! Jeśli wiesz co mam na myśli!
          • 29.01.11, 11:43
            Padłem:D nie miałem okazji poznać dr Dybczyńskiego, ale znam kilka osób które miały tą przyjemność i złego słowa nie powiedzą na Jego temat.
      • Gość: MBP IP: *.internetia.net.pl 28.01.11, 22:54
        Zgadzam się z większością Twoich zarzutów, ale też nie można doskonałych w swoim fachu osób obrażać. Parę lat temu miałam okazję być studentką Pani Aleksandry i muszę przyznać, że były to jedne z najlepiej przygotowanych merytorycznie zajęć, prowadzone przez osobę, która była i dobrym pedagogiem, i pasjonatem.

        A co do zakładów autora artykułu - to czy zmuszał do tego studentów? przykładał im pistolet do głowy? z tego co ja pamiętam to studenci sami chcieli i zawsze mieli przy tym mnóstwo zabawy. Więc w czym jest problem, bo nie bardzo rozumiem?
      • 28.01.11, 22:56
        Gość portalu: Judyta napisał(a):

        > Pan wicedyrektor nie poniósł
        > konsekwencji, był to tzw. honorowy zakład, kiedy przyzwolił na zjedzenie przez
        > studenta kartek papieru z podręcznika. Odpowiedni film był dostępny w interneci
        > e, Pan wicedyrektor proponował, o ile dobrze pamiętam, jędzącemu studentowi mus
        > ztardę, aby bardziej mu smakowało.

        Proponuję włączyć sobie jeszcze raz ten filmik i poczytać chwilę jego opis.
        Wszystko jest tam dobrze wyjaśnione - proszę poczytać a dopiero potem rzucać bezpodstawne oskarżenia.

        Pozdrawiam
      • Gość: czytelnik IP: *.internetia.net.pl 28.01.11, 23:56
        > Brakuje mi jednak drobnych szczegółów o charakterze personalnym, po pierwsze,
        > czyżby, jako wicedyrektor, nie wiedział, że w Zakładzie Dziekana i pracownik
        > a Instytutu Politologii (którego dr Dybczyński jest wicedyrektorem) pracuje syn
        > Dziekana-to jest nepotyzm, czy są znane jego wypowiedzi (jako wicedyrektora),
        > że zatrudnienie Pani Aleksandry Nowak (córki Prorektor, która jest szefem Zakła
        > du, w którym pracuje Pan dr Dybczyński) w Instytucie Politologii jest co najmni
        > ej nieetyczne-czyżby następny przykład nepotyzmu.

        "Nie, nie jestem bez winy. Prosiłem i spełniałem takie prośby. Uśmiechałem się i udawałem, że wszystko jest w porządku. Słyszałem i przekazywałem. Gdy tego potrzebowałem bądź gdy było to dla mnie wygodne. Częściej niż inni. Podlej niż inni. Zresztą dalej tak robię."

      • Gość: taka sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.11, 01:34
        A ja popatrzyłam na listę publikacji pana Doktora (8 lat po doktoracie): oczywiście wszystkie nierecenzowane (!)współautorstwo wydania encyklopedycznego, dwa artykuły i dwie prace złożone do druku. Czy są to publikacje w czasopismach o wysokim IF (impact factor)? A może jeśli nie wysokim, to takim sobie? Niestety nie. Wydajność naukowa też raczej taka sobie (jedna praca na dwa lata). Popatrzyłam też, gdzie pan Doktor pracuje i już rozumiem, że nie ma czasu przysparzać Uniwersytetowi pieniędzy (za każdy artykuł w recenzowany czasopiśmie, znajdującym się na liście ministerialnej Ministerstwo przyznaje punkty danej jednostce, a im więcej punktów uzbiera ona, tym więcej pieniążków Ministerstwo jej daje na działalność naukową). Niestety, pan Doktor, jak i większość (o ile nie wszyscy) pracownicy jego wydziału, pracuje dodatkowo w innej wyższej szkole. O tamtej szkole nie wypowiada się, mówiąc o systemie, mimo że także i tamta szkoła w tym systemie tkwi. Z tego, co przeczytałam w regulaminie Uniwersytetu, pracownik naukowo-dydaktyczny, czyli i pan Doktor ma oprócz obowiązków dydaktycznych (wykłady itd.), jeszcze naukowe (prowadzenie badań i publikacja ich efektów), także obowiązki organizacyjne. Nie wiem, jak można pogodzić to wszystko na dwóch etatach, pełniąc dodatkowo funkcję zastępcy dyrektora instytutu. Widocznie na tym wydziale spokojnie można. Cieszę się, że pan Doktor napisał tak krytyczny w stosunku do skostniałego środowiska uczelnianego i siebie list. Cieszę się, że nazywa siebie sarkastycznie baronem....Obawiam się, że na uczelni większość pracowników, to właśnie baronowie, jako że prawdziwą nauką niewielu się para. Powoli na uczelni zostają króliliki i sami znajomi królika. Wiedza i kompetencja nie była im potrzebna przy zatrudnieniu, wystarczyło, że byli protegowanymi profesora, promotora itd. Ci, którzy byli tylko bardzo dobrymi naukowcami, ale "bez zaplecza", pracują w Biedronce, lub gdziekolwiek poza nauką. Do takiego stanu rzeczy pan Doktor też się przyczynił (nie wypiera się tego, więc jest świadom swoich błędów). Ja, jako dużo starsza koleżanka z innego humanistycznego wydziału, dziękuję panu Doktorowi za krytykę nienormalności na uczelni. Mam równocześnie nadzieję, że swojego listu do gazety pan Doktor nie wpisze na listę swoich publikacji naukowych (jak to czasem niektórym się zdarza). Pozostaję z szacunkiem.
      • Gość: kubek IP: *.tktelekom.pl 29.01.11, 01:50
        Dziewczyno, zanim coś napiszesz, to zorientuj się dobrze w sytuacji. Mówisz, że film był dostępny w internecie, więc było oglądać dokładnie. Tym studentem byłem ja i jakoś sobie nie przypominam, żebym jęczał, powiem nawet, że się dobrze bawiliśmy. Również ja wrzuciłem film na SWÓJ kanał na YouTubie, więc chyba dalsza dyskusja jest jałowa. Zresztą, przez moją głupotę Pan doktor miał problemy, bo znaleźli się właśnie tacy kretyni, którzy widzieli na tym filmie wielkie bestialstwo prowadzącego. To tylko kolejny dowód na to, że jak ktoś chce, to nawet w gó...e zobaczy złoto.
        Co do "wysługiwania się systemowi" - sam to zaznacza w tekście. Nie chcę go bronić do ostatniej kropli krwi, bo też nie o to tu chodzi, ale przynajmniej niech szczekacze zachowają trochę umiaru.
    • 28.01.11, 22:51
      anie Doktorze, spostrzeżenia która Pan przedstawia są oczywiście powszechnie znane ale brakowało osoby z nazwiskiem, która problem podniesie i Pan to zrobił.

      Wielokrotnie wspominał Pan (i pewnie wspominać Pan będzie, jak choćby w ww. publikacji) o tym jaki poziom prezentują aktualnie studenci. To prawda, choć prawdą jest i to, że wielu Profesorów, jak i sami Dziekani (przynajmniej jeden mi znany) powinni uderzyć się w pierś - o tym również Pan wspomina.
      Szkoły wyższe masowo produkują osoby z wyższym wykształceniem ale tak naprawdę osoby niezdolne do pracy na wyższych stanowiskach - to martwi.
      Uniwersytety przyjmują jak największą ilość studentów a następnie pozwalają by Ci - płacąc ogromne sumy - pozostawali na studiach z wieloma warunkami, smutne to.
      Gdy na jednych zajęciach rok temu podniosłem ten problem - przyznając jednocześnie, że i ja mógłbym bardziej poświęcić się nauce - prowadzący przyznał, że nie powinienem mówić tego głośno ale myślę, że w duchu przyznał mi rację.
      Profesor, który czyta wykłady z kartki/gazety a brak odpowiedzi na proste pytania, dotyczące kwestii o których przed chwilą wspomniał - to niestety nie odosobnione przypadki.
      Aktualnie coraz ciężej znaleźć jest prowadzącego, który porwie, zachęci do studiowania.
      Ważną kwestią jest również utracony przez uczelnie wyższe prestiż.
      Prestiż, które tracą również kierunki humanistyczne.
      Dziś hasło "studiuję politologię" wywołuje jedynie salwy śmiechu.
      Cieszę się więc, że kierunek ten studiuje dla siebie, mając już dalsze plany - pogłębianie zainteresowań - tylko to może dać aktualnie większość humanistycznych kierunków.

      Jeśli chodzi o ataki absolwentów - są śmieszne.
      Po pierwsze moi drodzy, Doktor Dybczyński zaznaczał na początku zajęć, że w sposób specyficzny prowadzi zajęcia.
      Jednakże jeśli chodzi o kulturę osobistą, to mimo iż nie studiuję długo, mógłbym wyróżnić niewiele osób, które takową mogą się poszczycić, w tej grupie z pewnością znajduje się Pan Doktor.
      *Pozdrawiam Pana Profesora M.Dymarskiego oraz Pana Doktora (hab.) K.Dziubkę.

      Jak większość - gratuluję odwagi i życzę rychłej habilitacji (o ile w ostatnich dniach nie dopiął Pan celu).
      • Gość: student WNS IP: *.Skarbowcow.korbank.pl 29.01.11, 01:34
        Oto kilka przykładów patologii WNS, nie tych, które dotyczą feudalizmu, ale kwestii administracyjno-dydaktycznych:

        1. Tzw. studia "Masters" dla studentów z zagranicy, na których uczyć mogą się również Polacy. Gdy uruchamiano je dwa lata temu oprócz cudzoziemców złożył tam podanie jeden (tak, jeden) Polak. A trzeba przecież otworzyć pełną grupę, bo kasa przepadnie. Efekt? Dyrektor ds. spraw dydaktycznych wydzwaniał po studentach, którzy najlepiej zdali egzamin wstępny na studia magisterskie na politologię (nota bene przyjęto wszystkich kandydatów) i proponował im możliwość nauki po angielsku. Ci, którzy się zgodzili mogą się tylko cieszyć, bowiem - jak sami przyznają - studiuje im się łatwiej, na zaliczenia są eseje i testy, zamiast egzaminów, które zdawać muszą ich koledzy na "normalnych studiach". Słowem: SPA, by zacytować Pana Doktora Dybczyńskiego. Nie to jest jednak problemem. Z uwagi na ich "specyficzną" rekrutację formalnie mają taki sam status, jak studenci uczący się po polsku, co - w połączeniu z łatwością zaliczania na wysokie stopnie - powoduje, iż "podebrali" większość stypendiów naukowych, bowiem prodziekan nie wydał dokumentu, który decydowałby o uruchomieniu dla nich osobnej puli pieniędzy. O tych studentach mówi się też, że łatwa droga na studia doktoranckie stoi przed nimi otworem, ale tego nie można będzie zweryfikować aż do września, przytaczam "głos korytarzy". W kolejnym roku akademickim problemu nie ma, bowiem Polacy przeszli normalną procedurą rekrutacyjną...Plus jest taki, że ktoś się jednak zorientował...po czasie, ale jednak.

        2. Zgubione przedmioty. W połowie semestru sekretariat połapuje się, że w planie jednej ze specjalności na V roku politologii brak przedmiotu. Wypadł z planu, wyparował, winnych nie ma. Zmiana planu na miesiąc przed sesją i dochodzi kolejny przedmiot, oczywiście kończący się egzaminem. Jak stwierdza pani sekretarka "dobrze, że wpadliśmy na to tak szybko, zdążycie z materiałem". Ma dobry humor, bo przedmiot jest tylko 15 godzinny (7 ćwiczeń i 7 wykładów), a że zostało 1,5 miesiąca do sesji, spokojnie można zrealizować temat. Po drodze są oczywiście Święta i inne dni wolne. Na szczęście prowadząca przedmiot Pani Doktor jest równie wściekła na administrację jak brać studencka, więc zamiast egzaminu na zaliczenie wprowadza prezentacje na zadany temat realizowane w grupach. Oczywiście wszelkie pisemne skargi nie mają sensu, bowiem przedmiot MUSI być zrealizowany w danym semestrze, inaczej zabraknie punktów ETCS i nie da się zaliczyć półrocza.

        3. Egzaminy zaczynające się o 9 rano i kończące się o 2, albo i 3 w nocy to też normalka, ale tu akurat panowała piknikowa atmosfera (wspólne zamawianie pizzy o północy do pustego Instytutu w oczekiwaniu na egzamin to niezapomniane wspomnienie) a i Pan Doktor to niezmiernie sympatyczny, acz mający specyficzne podejście do czasu, człowiek.

        4. Łamanie przed kadrę naukową przepisów, w których ustalaniu sama brała udział. Dotyczy to głównie zapisu regulaminowego o obowiązkowym losowaniu pytań na egzaminie. Część pracowników daje je (starym zwyczajem) "na twarz". I jak tu zwrócić profesorowi belwederskiemu uwagę, że postępuje wbrew statutowym normom, nie ryzykując przy tym, iż zostanie się oblanym?

        O sprawie pań od angielskiego i o tym, jak załatwiano formalne skargi na ich postępowanie nie ma już nawet sensu pisać. Dość powiedzieć, że "młoda" kadra jest zbulwersowana całą sytuacją (sprawa książek, traktowania studentów per noga, niszczenia własności ich na zajęciach etc), ale cóż mogą zrobić, skoro złożona przez studentów skarga została zbyta.

        A mimo to lubię studiować politologię, ale tylko fakt, że to moja wielka pasja pozwala wytrzymać niektóre z sytuacji, które powoli toczą WNS niczym złośliwy nowotwór.
        • Gość: art IP: *.legnica.vectranet.pl 29.01.11, 12:37
          zapomniałeś dodać, że te panie uczące j. angielskiego zostały wcześniej zwolnione z instytutu obok - Stosunków międzynarodowych, no i pokrewieństwie jednej z nich z rektorem ;)
    • 28.01.11, 22:52
      nnnno, muszę przyznać że śliczne i pełne honoru jest to Pańskie samobójstwo. Wiele pokoleń samurajów (skoru już mowa o średniwieczu) byłoby dumnych z przyjaźni z kimś kto tak potrafi zrobić sepuku. ale polskiej nauki to nie zmieni. Polska nauka pozostanie jaka jest nawet gdy nie będzie państwa.
      spojrzenie na polską naukę ze świata zewnętrznego. pracuję w firmie produkcyjnej. w badaniach i rozwoju. Czy raczej w namiastce tego co na świecie.
      Poczatek RP III był nawet dobry. Łatwo było "doganiać zachód", bo startowało ię z poziomu .... z dna technologicznego. I "doganialiśmy", często niemal zrównując się z firmami z lepszego świata. sami. Coś tam wtedy jeszcze naukowcy próbowali, ale ... Potem już nie próbują. Musieliby nauczyć się innego języka. I poznać problemy "nieco" inne niż Pan tu opisuje, a nawet inne niż Wasz swiat nauki, oderwanej od świata realnego.
      Od wielu lat technika na świecie idzie do przodu. Ucieka nam. A my stoimy. przemysł ześladowym R&D nie ma szans zmniejszać przepaść. Zresztą oni są już za daleko.
      Czy czekamy na pomoc polskiej nauki? NIE. nie ma sensu. tyle to my wiemy. Jeszcze jakiś czas potrwamy. To znaczy potrwają nasze przedsiębiorstwa. Jakiś czas. bez oczekiwania na cud w polskiej nauce.
    • 28.01.11, 22:54
      Intelektualne SPA obrodziło dorodnym owocem. Gratuluje zgrabnego ujęcia problemu.
      • Gość: Studentka WNS IP: *.internetia.net.pl 28.01.11, 23:28
        Wielkie brawa dla dr Dybczyńskiego za odwagę i zabranie głosu w tej sprawie. Sytuacja na UWr wygląda dużo gorzej niż to się z zewnątrz wydaje, bałagan jest wręcz nie do opisania i to dosłownie na każdym kroku, tutaj ze wszystkim jest problem. Dr Dybczyński przedstawia tylko niewielki wycinek tej smutnej prawdy, wierzchołek góry lodowej.
        Pozostaje mieć nadzieję, że heroiczna postawa pana doktora nie pójdzie na marne i da początek prawdziwej debacie o przyszłości Uniwersytetu.
    • 28.01.11, 23:21
      Nareszcie ktoś podpisał się swoim nazwiskiem pod czymś o czym wszyscy mówią ale nikt nigdy nie wystąpił z tym oficjalnie. Sam kończyłem UWr i nie dziwię się niczemu co zostało poruszone w tym tekście.
      • 29.01.11, 14:09
        Ja od lat sie podPiSuje na tym forum swoim wlasnym nazwiskiem.
        Kagan czyli Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
        Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
        Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
        www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
        Email: lech.keller@gmail.com
        tomesto napisał: Nareszcie ktoś podpisał się swoim nazwiskiem pod czymś o czym wszyscy mówią ale nikt nigdy nie wystąpił z tym oficjalnie. Sam kończyłem UWr i nie dziwię się niczemu co zostało poruszone w tym tekście.
    • Gość: dr_nauk IP: *.internetia.net.pl 28.01.11, 23:35
      z miłościwie nam panującym prof. nadz. dr. hab. J. Kunderą.
    • 28.01.11, 23:37
      Opis UWr jest prawdziwy, ale niepełny. Zajmuję się na UWr naukami ścisłymi. Wybaczcie anonimowość, ale jestem na dole drabiny feudalnej.

      Wielu naukowców zajmujących się chemią, fizyką, matematyką, informatyką, czy biotechnologią jest świetnych. Można to obiektywnie zweryfikować ich publikacjami w najlepszych światowych czasopismach i uczestnictwem w życiu naukowym na świecie (konferencje, recenzje, itp.). Oni pracują na pozytywny naukowy wizerunek UWr. Niestety mają małe przebicie w sprawach ogólnouniwersyteckich. Być może dlatego, że zajmując się prawdziwymi badaniami naukowymi, nie mają czasu na politykę i walkę o pozycję w uniwersyteckiej grupie trzymającej władzę (GTW).

      Żeby naprawić UWr trzeba zrobić wiele. M.in. należy rozbić GTW składającą się z niektórych pracowników administracji ogólnouniwersyteckiej ("musi Pan się nauczyć, Panie Dziekanie, że Dziekani się zmieniają, a to administracja rządzi Uniwersytetem") i niektórych profesorów ("Musi Pan zrozumieć, Panie Kolego, że Uniwersytet jest własnością wspólnoty profesorów").

      Nie podam konkretnych nazwisk, bo nie znam całej sieci powiązań GTW. Ale BŁAGAM, NIECH KTOŚ TO ROZPRACUJE (dziennikarz, albo ktoś z UWr kto ma dużo czasu i odwagi) I O TYM NAPISZE. Podam jeden z tropów. UWr dostał z ministerstwa pewną liczbę stypendiów dla doktorantów zajmujących się zagadnieniami kluczowymi dla gospodarki. Zobaczcie jak je podzielono (GTW!) między wydziały. Aż się nie chce wierzyć co może być dla gospodarki kluczowe. :(

      • Gość: PW IP: 80.54.47.* 28.01.11, 23:48
        Powyższy post jest bardzo cenny, proszę redakcję o działanie!
        • Gość: gosc IP: *.115.226.125.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 29.01.11, 00:00
          zgadza sie - wiecej konkretow + jacys ochotnicy ktorzy znajda i podadza odpowiedz publicznie
      • 29.01.11, 11:53
        Pytam jak w tym Kraju ma być dobrze?! A co do nauk ścisłych na UWr. to w pełni się zgadzam że są nie doceniane i pomijane przy obsadzaniu stanowisk we władzach uczelni. A może po prostu "ścisłowcy" wiedzą jak to wygląda i wolą zająć się czymś na prawdę pożytecznym, czytaj badaniami.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.