Dodaj do ulubionych

Wycieczki tylko z przewodnikiem? Nauczyciel nie...

11.05.11, 10:50
Czy przewodnik wchodzi do szkoły i naucza dzieci? Przewodnik - to także zawód - mimo chęci dobrych chęci nauczycieli powinni pamiętać że Ci ludzie także żyją z tego i takie jest prawo. Jeżeli Straż Miejska pilnuje tego to nie rozumiem czego znowu Gazeta Wyborcza się "dosłownie czepia strażników"!!! że także wykonują to co do nich należy i że są od tego?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Stary SBek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 10:54
    Kolejna grupa świętych krów z przywilejami i monopolami.
  • Gość: kursant IP: 67.23.128.* 11.05.11, 12:26
    Byłem kiedyś na kursie na przewodników we wrocławskim SKPS-ie (Studenckim Kole Przewodników Sudeckich). Ogólnie poziom żenujący, wszystkim rządzą układy, układziki i znajomości, jedynym celem jest tam wyciągnięcie kasy od kandydatów na przewodników. Tzw. wierchuszka w tym kole to zagłębie ekooszołomstwa, którzy swoimi poglądami indoktrynują kandydatów i zwalczają jak mogą ich własne poglądy. Oczywiście wszystko po to, żeby jak najwięcej rozsiać po świecie "naszych". Po miesiącu z niesmakiem wyniosłem się z tego zaśmierdłego światka.
  • Gość: AnenskyVrch IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.05.11, 14:07
    Tak się składa, że jestem przewodnikiem, który ukończył kurs przewodnicki organizowany przez SKPS i mogę z czystym sumieniem polecić uczestnictwo w nim wszystkim, którzy kochają Sudety i chcą poszerzać swoją wiedzę o nich - czasami niestandardowo ale zawsze interesująco i na wysokim poziomie merytorycznym, gwarantowanym ustawą o turystyce. :-)
    To, że zrezygnowałeś po miesiącu z kursu, który trwa prawie 2 lata oznacza, że nie jesteś obiektywny w swojej opinii, więc nie strasz innych. :-)
    A o tym czy ktoś jest łapczywym na kasę ekooszołomem, można przekonać się co tydzień w środę na darmowych relacjach z bliższych i dalszych wypraw. Kto będzie chciał, to znajdzie. :-)
  • Gość: przewodnik-turysta IP: 80.239.242.* 11.05.11, 16:37
    Znam dość dobrze SKPS i mogę w 100% potwierdzić, to co napisał o SKPSie "kursant". Nie jest to żaden profesjonalny kurs na przewodników tylko pseudoszkółka mamiąca blachami, wypuszczająca przewodników, za których profesjonaliści muszą się później wstydzić. Tak niestety często bywa, że jeśli na jakiś zawód jest popyt, wokół profesjonalnych szkół wyrastają jak grzyby po deszcze różne niedzielne szkółki, ktorych jedynym celem jest ściągnięcie kasy z naiwnych. Warto zaczać w końcu mówić o różnych podejrzanych instytucjach kształcących ludzi z uprawnieniami przewodnickimi. Kolega "AnenskyVrch" najwyraźniej wywodzi się z tego towarzystwa wzajemnej adoracji i poczuł się zobowiązany bronić swoich kolegow.

    PS. Nie kształciłem się na kursie SKPS, ale dość dobrze znam to koło, zresztą opinia o nim wśród profesjonalistow jest jednoznaczna.
  • Gość: AnenskyVrch IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.05.11, 18:19
    Ślepy strzał ale daj znać, kto prowadzi kursy przewodnickie obejmujące CAŁE Sudety, - tylko nie pisz o kołach PTTK kształcących przewodników "karkonoskich" czy "kłodzkich" - to bardzo chętnie podniosę kwalifikacje. :-)
  • Gość: alkimadas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 18:40
    więc może warto, żeby Anensky Vrch, określający się przewodnikiem, zorientował się, gdzie są profesjonalne kursy na przewodników sudeckich? mnie to zajęło nie więcej niż 5 min., tylko przy wykorzystaniu wyszukiwarki Google.
  • Gość: AnenskyVrch IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.05.11, 11:12
    Po prostu nie jesteś w stanie podać równorzędnej alternatywy dla kursu SKSPu. :-)
    Kilka kursów można znaleźć ale żaden nie obejmuje całych Sudetów i nie ma takiej renomy. Co do reszty wypowiedzi, to biadolenie.
    Powtórzę: kto chce, sprawdzi sam i na pewno nie będzie żałował wspomnień oraz zawartych wieloletnich znajomości. :-)
    Tak się składa, że ludzie z przypadku idący na takie szkolenia często odpadają po 1-3 miesiącach (obserwacje własne). A potem jest żal - tylko do kogo i o co? :-)
  • Gość: alkimadas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.11, 13:19
    Po prostu nie jesteś w stanie podać równorzędnej alternatywy dla kursu SKSPu. :-)

    Po prostu ty nie jesteś w stanie jej wyszukać. Mnie, tak jak już pisałem, zajęło to nie więcej niż 5 minut :-)

    Kilka kursów można znaleźć ale żaden nie obejmuje całych Sudetów i nie ma takiej renomy.

    A od kiedy to istnieje przewodnik karkonoski czy kłodzki? Chyba w ogóle nie specjalnie orientujesz się w obszarach uprawnień różnych grup przewodnickich regulowanych ustawą.

    Co do reszty wypowiedzi, to biadolenie.

    Ciekawe, bo akurat takie wrażenie odniosłem czytając twoje wypowiedzi, że jest to biadolenie nieporadnego dziecka, które wszędzie trzeba poprowadzić za rączkę.

    Powtórzę: kto chce, sprawdzi sam i na pewno nie będzie żałował wspomnień oraz zawartych wieloletnich znajomości. :-)

    Z wypowiedzi innych osób na tym forum wnioskuję, że już byli tacy, co sami sprawdzili. I raczej nie wyglądają na szczęśliwych z tego powodu.

    Tak się składa, że ludzie z przypadku idący na takie szkolenia często odpadają po 1-3 miesiącach (obserwacje własne). A potem jest żal - tylko do kogo i o co? :-)

    A skąd wiesz, że były to osoby z przypadku? Trochę daleko idące wnioski na podstawie kilku zdań na forum, nie uważasz? Mogę tylko pogratulować wyjątkowej przenikliwości albo... zaangażowania w obronie korporacyjnych interesów.
  • rugala 16.05.11, 07:59
    > Znam dość dobrze SKPS i mogę w 100% potwierdzić, to co napisał o SKPSie
    > "kursant". Nie jest to żaden profesjonalny kurs na przewodników tylko
    > pseudoszkółka mamiąca blachami, wypuszczająca przewodników, za których
    > profesjonaliści muszą się później wstydzić.

    Do dziś SKPS powinien się wstydzić za storpedowanie pewnej inicjatywy. Szczegóły tego skandalu są opisane tu => www.ksp.republika.pl/kto.htm

    --
    Lech z Poznania

    ksp.orangespace.pl
  • Gość: halina IP: 156.17.85.* 12.05.11, 09:12
    kurs w SKPS-ie na przewodnika sudeckiego to najwyżwsza półka, najlepszy na Dolnym Ślasku, w swym poziomem zaliczany do najlepszych w polsce to z informacji dla instruktorów przewodnictwa.
    "Kursantowi" współczuje, może odpadł kondycyjnie i biadoli ?
  • Gość: Sudek IP: *.opera-mini.net 12.05.11, 12:01
    Gość portalu: halina napisał(a):

    > to z informacji dla instruktorów przewodnictwa.

    No tak, jak ktos nie nauczył się odrózniać obiektywnej informacji od haseł reklamowych... to mozna mu tylko współczuć.

    Takich własnie przewodników kształcą w SKPS-ie.
  • a-r 13.05.11, 10:21
    Gość portalu: kursant napisał(a):

    > Byłem kiedyś na kursie na przewodników we wrocławskim SKPS-ie (Studenckim Kole
    > Przewodników Sudeckich). Ogólnie poziom żenujący, wszystkim rządzą układy, ukła
    > dziki i znajomości, jedynym celem jest tam wyciągnięcie kasy od kandydatów na p
    > rzewodników. Tzw. wierchuszka w tym kole to zagłębie ekooszołomstwa, którzy swo
    > imi poglądami indoktrynują kandydatów i zwalczają jak mogą ich własne poglądy.
    > Oczywiście wszystko po to, żeby jak najwięcej rozsiać po świecie "naszych". Po
    > miesiącu z niesmakiem wyniosłem się z tego zaśmierdłego światka.

    Potwierdzam. SKPS to towarzystwo wzajemnej adoracji, a celem kursów jest głównie trzepanie kasy i skupienie wokół siebie wazeliniarzy akceptujących jedyną słuszną prawdę głoszoną przez naczelnych ideologów tej organizacji.

    AR


    --
    Nic nie wprawia ludzi w takie zdumienie jak zdrowy
    rozsądek i uczciwe stawianie sprawy. R.W. Emerson
  • woodz_311 11.05.11, 11:20
    Nikt nikogo nie zmusza do tego, żeby został przewodnikiem. Mamy wolny rynek. Do dobrego przewodnika turyści sami się zgłoszą.
    Moim zdaniem to jest granda i cwaniactwo, kolejny sposób na wyciągnięcie pieniędzy od turystów. Władze miasta nie przynoszą tym Wrocławiowi chluby. Wstyd!!!
  • Gość: gaax IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.11, 13:07
    Wolny rynek to byśmy mieli wtedy, kiedy nie potrzebne byłyby nam licencje i koncesje. Sytuacja z przewodnikami jest właśnie idealnym przykładem na to, że nasz system ma wiele zbędnych ograniczeń.
  • mitchharris 11.05.11, 14:00
    szkoda że lobby mechaników rowerów, strzygaczy trawy i fryzjerów nie wywalczyło tego samego.. że aby sie strzyc, kosić własny trawnik lub naprawić rower, trzeba się zgłosić do licencjonowanego usługodawcy. Bo np.: za samodzielne strzyżenie grzywna :)
    --
    0 +
  • Gość: miki-sta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 11:22
    Gdyby pojawili się na naszym rynku ludzie specjalizujący się w pompowaniu kół rowerowych, z pompkami w dłoniach - należałoby zabronić cyklistom robienia tego samemu - pod karą grzywny.
    W końcu pompkarz też człowiek i musi z czegoś żyć.
  • sympatiaplus 11.05.11, 11:29
    Bardzo dobrze, że GW podejmuje ten temat. Zaborczość i chciwość w wydaniu wrocławskich przewodników budzi ogromny niesmak.
    Dziwię się rolą strażników miejskich. To nie jest ich zadanie pilnowanie kieszeni jakiejkolwiek branży.
    Nota bene, mijając grupy zwiedzających bardzo często słyszy się jak przewodnik opowiada dyrdymały, na dodatek nie najlepszą polszczyzną. Poziom tych ludzi często pozostawia wiele do życzenia.
    Jest nadzieja, że w przyszłości zwiedzanie miasta z telefonem załatwi sprawę. Tak jest już w Lodzi
  • Gość: Gaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.11, 15:11
    Czy umiesz czytac ze zrumumieniem? Sprawa nie dotyczy tylko Wrocławia. Takie regulacje wprowadził ustawodawca w całym kraju. Uważam jednak, że wtym względzie należy zachować roztropnośc i umiar. Nauczyciel ma prawo i obowiązek przekazywać wiedzę swoim uczniom i nie musi tego robić tylko w czterech ścianach szkół.
  • zaluchi 11.05.11, 11:54
    Jest to niestety praktyka przeniesiona z zachodu. Istnieje lista miast, w których nie można oprowadzać bez licencji.
    Zgadzam się jednak z autorem artykułu, że w przypadkach lekcji w terenie prowadzonych przez nauczyciela historyka, bądź innego profesjonalistę powinno być odstępstwo od tego jakże korporacyjnego prawa. Według mnie historyk dysponuje większą wiedzą niż przewodnik.
    Zgadzam się też z przedmówcami, że dobry przewodnik znajdzie klienta bez problemu.

    Osobiście jestem pilotem wycieczek i bardzo często musiałem ratować sytuację bo przewodnik był kiepski. Zdarzyło mi się nawet pogonić jegomościa i wymienić na innego w trakcie zwiedzania bo po prostu uporczywie nie realizował programu wycieczki.
  • straznik.wroclawski 11.05.11, 13:54
    By być gondolierem w Wenecji, nie wystarczy chcieć. A to taki, sui generis, przewodnik, z tą jeno różnicą, że grupę turystów prowadzi/spławia mniej liczną.
    Popatrzmy też, jak na sprawę dziennikarstwa, dla przykładu, patrzy Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich:
    "Kto może szczycić się tytułem dziennikarza, a kto już nie? Precyzyjnie reguły określa SDP, które w swojej propozycji zmian prawa prasowego chce ograniczyć dostęp do zawodu dziennikarza osobom niekompetentnym - pisze dziennik Polska. Co to oznacza? Stowarzyszenie chce, aby dziennikarzami mogły być tylko te osoby, które ukończyły odpowiednie studia (mogące pochwalić się przynajmniej tytułem licencjata) i mają za sobą cztery lata pracy.

    - Dziennikarz to zawód zaufania publicznego, podobnie jak np. adwokat. Nie może być tak, że może go wykonywać każdy i nie stawia się nawet minimalnych wymagań dotyczących wykształcenia - tłumaczy na łamach Polska The Times Krystyna Mokrosińska, szefowa SDP.
    "
    Czy zatem ja mógłbym się mienić dziennikarzem? Wykonuję zawód zaufania publicznego, jestem funkcjonariuszem publicznym, potrafię sklecić składne zdanie, dbam o czystość języka, unikając wulgaryzmów jak ognia, lata pracy w SM nauczyły mnie dyplomacji, życie zaś obycia, ale te wszystkie przypadłości, które określają mą substancję są niczym dla SDP, bo przecież nie zdobyłem stosownego papierka.

    Nie przeczę, że są pośród nauczycieli tacy, którzy zawód swój wykonują z pasją, a opowiadają z taką swadą, że każdy cały zamienia się w słuch, by spijać każde słowo płynące z ust mówcy.
    Nie przeczę, że są pośród przewodników tacy, którzy tembrem głosu, monotonnym stylem przekazu powodują jedynie senność.
    Jest jednak i tak, że pośród nauczycieli trafiają się czarne owce, dla których przekleństwo "obyś cudze dzieci uczył" stało się codziennością, pośród przewodników zaś liczną grupę stanowią ci, którzy porwać potrafią tłumy, tak że aż dziw bierze, że nie poszli w politykę;)

    Skoro jednak przepis kodeksu wykroczeń stawia sprawę jasno:
    Art. 138d.
    § 1. Kto, podejmując zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek, wprowadza w błąd co do posiadanych uprawnień, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

    § 2. Tej samej karze podlega organizator turystyki, który wprowadza klientów w błąd co do uprawnień osób, którym powierza wykonywanie zadań przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek.


    to obowiązkiem strażnika jest przywrócić ład i porządek publiczny tam, gdzie został on naruszony. Są bowiem i takie osoby, które oprowadzając bez stosownych uprawnień próbują wmawiać, że są nauczycielami i idą właśnie ze swoimi podopiecznymi, co jest stosunkowo dziwne, gdy ta osoba pojawia się w różnych miejscach, z zupełnie innymi dziećmi, w dodatku z taką częstotliwością, że nie ma możliwości, by zajmowała się czymś innym jeszcze, niż chodzenie po Wrocławiu.

    Ponadto pamiętajmy o jednym ważnym szczególe: nikt nie zabrania zdobycia uprawnień przewodnika. Tu nie ma limitów jak w palestrze, nie potrzeba mieć wujka lub mamy zasiadających w organie decydującym. Tu jest jak z uprawnieniami do obsługi wózka widłowego - wystarczy skończyć stosowny kurs.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie w tym słonecznym dniu i zapraszam do zwiedzania uroczych zakątków Wrocławia:)
  • Gość: hasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 14:43
    To jest jak wylewanie dziecka z kąpielą. Rozumiem, że strażnicy interweniują w sytuacjach naruszenia porządku, nadużycia czy wmawiania, że ktoś jest nauczycielem. Dlaczego jednak mam z niepokojem rozglądać się, czy w pobliżu nie ma jakiegoś strażnika, jeśli rzeczywiście jestem np. wrocławskim nauczycielem i prowadzę w Rynku ze swoimi uczniami lekcję, np. historii, sztuki czy też zajęcia z zakresu edukacji regionalnej (a nie oprowadzam wycieczkę!)? Nikogo nie wprowadzam w błąd, realizuje w tym wypadku moje zadania nauczycielskie, a nie zadania przewodnika. Przewodnik nie ma uprawnień ani kwalifikacji do prowadzenia lekcji, a mnie do prowadzenia takich zajęć obligują przepisy oświatowe, poza tym - to jest mój zawód, w końcu za to mi płacą! Być może jest tu jakaś niespójność przepisów prawa, ale przecież nie mogą się nauczyciele tłumaczyć dyrektorowi i rodzicom, że nie będą realizować obligatoryjnych na niektórych przedmiotach zajęć terenowych, bo nie chcą dostać mandatu i tłumaczyć się strażnikowi. Albo informować rodziców, że wyjdą z klasą w teren, ale tylko pod warunkiem, że rodzice zapłacą za usługę przewodnicką; inaczej lekcja na temat stylów w architekturze zostanie zrealizowana wyłącznie w oparciu o materiały ilustracyjne, choć w terenie byłaby ciekawsza, wartościowsza pod względem metodycznym i merytorycznym (no i jak to się ma do bezpłatnej nauki?).
    Nie mam przy tym nic przeciwko przewodnikom, znam wielu świetnych fachowców, więc jeśli będę chciała, aby moi uczniowie zwiedzili Wrocław (podkreślam: zwiedzili!) pod fachową opieką, to na pewno zatrudnię przewodnika. Jednak przewodnik nie może, a wręcz nie ma prawa wyręczać mnie w prowadzeniu lekcji! To mój i tylko mój obowiązek!
    Może należałoby przedyskutować / wprowadzić jakieś rozwiązania "wewnątrzwrocławskie"? Nie wiem - jakiś dokument od dyrektora szkoły, że właśnie jestem z klasą na "wycieczce przedmiotowej" (dla niezorientowanych: to z nomenklatury przepisów oświatowych, wyjście z uczniami na zajęcia poza budynkiem szkolnym - zajęcia, na których realizuję program swojego przedmiotu)? A może - prościej - wystarczyłaby legitymacja nauczycielska wystawiona przez szkołę wrocławską / podwrocławską? Choć to nie rozwiązuje problemu do końca, bo uważam, że np. nauczyciel, który przyjechał ze swoimi uczniami do Wrocławia z innego miasta / wsi, też ma prawo poprowadzić tu z nimi lekcję.

  • jl_warszawa 11.05.11, 15:02
    Jak Pan zinterpretuje co to są zadania przewodnika turystycznego w momencie, kiedy nauczyciel historii mówi o prawie magdeburskim na przykładzie rynku wrocławskiego? Ma Pan wiedzę, by to ocenić? Czy słuchanie o zasadźcy jest lekcją historii czy wiedzą turystyczną?

    Bzdury, bzdury, bzdury. Ja wiem, o co Panu chodzi - o cwaniaczków, którzy pieprzą 3 po 3 i udają przewodników, ale co do tego mają nauczyciele?

    Grupę studentów architektury też Pan zaaresztuje i da 5 stów mandatu profesorowi historii sztuki?
  • straznik.wroclawski 11.05.11, 15:20
    Pierwsze słyszę o prawie magdeburskim. To jakaś nowa ustawa, która jeszcze nie weszła w życie?
    Zatem poszperam zaraz w internecie, by zacząć stosować jej zapisy na wrocławskim rynku, zasadziwszy się uprzednio na profesora historii sztuki, bo marzeniem moim jest nałożenie na niego pięciu stów mandatu...
  • jl_warszawa 11.05.11, 15:30
    poczem zgłosiłem się na najbliższy posterunek w celu złożenia samokrytyki z nadzieją na ukaranie mnie mandatem za obrazę Władzy Ludowej.
  • straznik.wroclawski 11.05.11, 15:44
    Cieszę się, że się do tego rozbawienia przyczyniłem, bo przecież rola moja wobec społeczeństwa jest służebną (nie mylić ze służalczą...).
    Wracając jednak do nauczycieli: my nie biegamy za nauczycielami, by ich karać, bo pokazując dzieciom Wrocław, prowadząc zajęcia w terenie, nie czynią niczego złego.
    Chodzi o wyłapanie oszustów, którzy podają się za przewodników i zarobkowo parają się oprowadzaniem. Nie wierzmy w każde słowo, które ktoś napisze w gazecie.
    Ponadto to zdanie:

    "Widziałam na wrocławskim Rynku nieletnich konspiratorów. Dowódca płochliwie rozglądał się na boki, czy wróg w osobach strażników miejskich nie zdemaskuje spiskowców i nie każe zapłacić."

    troszeczkę mnie obraża, bo odwołuje się do tajnych kompletów, nas zaś przyrównuje do gestapowców polujących na nauczycieli niosącyh kaganek oświaty podczas II wojny. Nie jestem wrogiem ani dzieci, ani nauczycieli. Znam wielu osobiście - moja mama była nauczycielką...
  • jl_warszawa 11.05.11, 15:51
    To kara Pan w końcu nauczycieli, czy nie?
    Bo jak nie, to trzeba było tak od początku, wtedy cały artykuł jest o kant potłuc.

    Jeno ja jako przewodnik, warszawski, ale przewodnik, znam przypadki, kiedy nauczycielom wlepia się mandat za to, że opowiadają dzieciom o mieście podczas terenowej lekcji.
  • straznik.wroclawski 11.05.11, 17:43
    Nigdy nie ukarałem nauczyciela za pokazywanie dzieciom wspaniałości naszego miasta.
    Nie znam też żadnego strażnika, który by to zrobił. Nie rozumiem, powiem szczerze, skąd redaktor Maciejewska czerpie swą wiedzę na temat polowań strażników na nauczycieli.
  • Gość: krakus IP: *.avis.pl 12.05.11, 13:29
    Teraz tak piszesz. A jak przyjdzie nadrabiać kwartalne statystyki to Twoi koledzy i koleżanki nie będą mieć żadnych oporów przed nadrabianiem ich na "nielegalnie oprowadzających". Jest paragraf? Jest. No i łatwo złapać. A poza wspomnianym art. 138 jest też art. 60, który zakazuje "wykonywania zadań przewodnika bez uprawnień".
  • pazza.eu 11.05.11, 22:12
    straznik.wroclawski napisał:

    > Pierwsze słyszę o prawie magdeburskim. To jakaś nowa ustawa, która jeszcze nie
    > weszła w życie?
    > Zatem poszperam zaraz w internecie, by zacząć stosować jej zapisy na wrocławski
    > m rynku, zasadziwszy się uprzednio na profesora historii sztuki, bo marzeniem m
    > oim jest nałożenie na niego pięciu stów mandatu...

    hihihihihi..... Dooooobre!
    Nie wiedzialam, ze straznik miejski moze miec poczucie humoru!
    Complimenti! ;)
  • zetkaf 11.05.11, 23:10
    > Pierwsze słyszę o prawie magdeburskim. To jakaś nowa ustawa, która jeszcze nie
    > weszła w życie?
    Panie straznik, tos sie pan zblaznil, a pan chce przewodnikow kontrolowac? I nauczycieli historii?


    --

    Ziemiański, Szmidt - kto jeszcze pisał o Wrocławiu?


    Przez Dolny Śląsk na piechotę
  • straznik.wroclawski 12.05.11, 08:29
    Jak mawiał Terencjusz, quod homines, tot sententiae - ilu ludzi, tyle poglądów (co głowa, to rozum).
    Zrozumiała pazza.eu bez trudu, czym jest subtelny żarcik, choć okazała zarazem zdumienie, że i strażnik miejski może mieć poczucie humoru, zrozumiał i mieszkaniec stolicy, ale ty, drogi zetkafie, nie. No cóż, quod capita, tot sententiae;)
    Droga pazza.eu! Ja, choć wykonuję zawód strażnika, pochodzę z ludu i posiadam wszystkie te cechy, które zwykle każdy przedstawiciel ludu posiada:) Gdy się wzruszę, to łza kręci mi się w oku, gdy się skaleczę, to krwawię a jak usłyszę dowcip, zwłaszcza dobry, to się śmieję. Nawet potrafiłem się zakochać kilkanaście lat temu i trwać w miłości do dzisiaj, a efektem tego wielkiego uczucia są moje dzieciątka, o które się troszczę każdego dnia:)
  • pazza.eu 12.05.11, 08:48

    Teraz juz wiem, ze straznik miejski ma poczucie humoru, ale daje Ci slowo - jakos nigdy tego wczesniej nie doswiadczylam.
    Wszyscy - bez wzgledu na wiek, plec i narodowosc - zawsze bardzo serio...
    Ot specyfika pracy moze (jak mundur)?
    Milo wiedziec, ze Ty nie ;)
    Co do innych charakterystyk - to nigdy nie mialam watpliwosci!!!!!
    Dobrego dnia i duzo fortuny Tobie i Rodzince!
  • zetkaf 11.05.11, 23:08
    > By być gondolierem w Wenecji, nie wystarczy chcieć. A to taki, sui generis, prz
    > ewodnik, z tą jeno różnicą, że grupę turystów prowadzi/spławia mniej liczną.
    Dodajmy, ze gondolier odpowiada takze za BEZPIECZENSTWO podrozujacych. Rownie kiepskim przykladem byloby przytoczenie przykladu kierowcy autokaru z wycieczka, ktory musi miec uprawnienia - czyzby po to, zeby wiedzial do ktorych atrakcji jechac? Czy moze, zeby sie nie rozbic?

    > Popatrzmy też, jak na sprawę dziennikarstwa, dla przykładu, patrzy Stowarzyszen
    > ie Dziennikarzy Polskich:
    > "[i]Kto może szczycić się tytułem dziennikarza, a kto już nie? Precyzyjnie regu
    > ły określa SDP, które w swojej propozycji zmian prawa prasowego chce ograniczyć
    > dostęp do zawodu dziennikarza osobom niekompetentnym - pisze dziennik Polska.
    Chce zmienic. Obawiam sie, ze wtedy beda musieli cala Wyborcza zamknac, bo artykuly maja na poziomie tragicznym.
    Co ciekawsze, jeszcze do niedawna, status wydawcy prasy mial (z zalozenia, na mocy ustawy, bez dodatkowego rejestrowania) kazdy blogger. Nawet emo-martynka ;)

    > Co to oznacza? Stowarzyszenie chce
    Chciec to sobie moga, mam nadzieje, ze ustawa nie przejdzie...

    > aby dziennikarzami mogły być tylko te osoby, które ukończyły odpowiednie studia (mogące
    > i mają za sobą cztery lata pracy.

    No, to jak osobnik po studiach ma zaczac prace, skoro uprawnien nie bedzie mial? Nawet glupiej notatki prasowej nie bedzie mial prawa sklecic ;)

    > Jest jednak i tak, że pośród nauczycieli trafiają się czarne owce, dla których
    > przekleństwo "obyś cudze dzieci uczył" stało się codziennością, pośród przewodn
    > ików zaś liczną grupę stanowią ci, którzy porwać potrafią tłumy, tak że aż dziw
    > bierze, że nie poszli w politykę;)
    Skoro z powodu czarnych owiec mamy oczernic wszystkich nauczycieli, to czemu mamy wybielac czarne owce wsrod przewodnikow?

    > § 1. Kto, podejmując zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek, wp
    > rowadza w błąd co do posiadanych uprawnień, podlega karze ograniczenia wolności
    > albo grzywny.
    Ale czy nauczyciel wprowadza kogokolwiek w blad? Czy mowi, ze ma uprawnienia? Nie, on jedynie oprowadza ;)

    > to obowiązkiem strażnika jest przywrócić ład i porządek publiczny tam, gdzie zo
    > stał on naruszony.
    To najpierw prosze udowodnic, ze nauczyciel wmowil komukolwiek, ze ma uprawnienia. On powie wprost, ze podejmuje sie zadan a uprawnien nie ma - i co? Nikogo nie oszukal ;)

    > Są bowiem i takie osoby, które oprowadzając bez stosownych u
    > prawnień próbują wmawiać, że są nauczycielami i idą właśnie ze swoimi podopiecz
    > nymi, co jest stosunkowo dziwne, gdy ta osoba pojawia się w różnych miejscach,
    > z zupełnie innymi dziećmi, w dodatku z taką częstotliwością, że nie ma możliwoś
    > ci, by zajmowała się czymś innym jeszcze, niż chodzenie po Wrocławiu.
    Kiedys myslalem, zeby zorganizowac oprowadzanie po miescie wedliug nietypowego klucza, wedlug literatury fantastycznej. Nie zarobkowo, ot jedna, moze dwie takie akcje, spolecznie, za darmo. Widze, ze bez oplat sie nie obejdzie, bo na mandat trzeba zebrac? Bo akurat takiej wycieczki, to raczej zadne biuro przewodnikow nie zorganizuje. Czyli co, lepiej, zeby nie promowac w ten sposob miasta wsrod fanow fantastyki?

    > Pozdrawiam wszystkich serdecznie w tym słonecznym dniu i zapraszam do zwiedzani
    > a uroczych zakątków Wrocławia:)
    Dodajmy: w grupkach mniejszych niz 10 osob. No, rozganiaja, jak za komuny ;)

    --

    www.polnocnolubuskie.blogspot.com

    Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
    Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
  • a-r 13.05.11, 10:35
    Mylisz pojęcia. Żeby napisać artykuł krajoznawczy czy przewodnik nie trzeba żadnej licencji dziennikarza ani zgody cenzora. Nie ma cenzury i każdy może pisać, wydawać i sprzedawać własne publikacje bez pozwolenie od cenzora (licencji). Tak samo z przekazywaniem informacji dla turystów. Ponieważ w Polsce obowiązuje zakaz cenzury i wolność przekazywania i pozyskiwania informacji, turyści - czy to pojedynczo czy jako grupa - mają prawo wziąć kogo zechcą, aby pokazał zabytki miasta. Wszelkie szykany administracyjne i zmuszanie na ludzi do korzystania z jedynego słusznego źródła informacji są w istocie bezprawne.

    AR

    --
    Nic nie wprawia ludzi w takie zdumienie jak zdrowy
    rozsądek i uczciwe stawianie sprawy. R.W. Emerson
  • canonierka 11.05.11, 11:55
    Na całym świecie tak jest, że wycieczki po określonych obiektach (w tym miastach) prowadzone są przez przewodników z odpowiednimi uprawnieniami. W takiej Pradze na przykład - sytuacja wygląda dokładnie tak samo... Osoby oprowadzające zorganizowane grupy, są sprawdzane i legitymowane pod kątem uprawnień. I nie istotne, że przewodnik posiada wiedzę. MUSI posiadać zezwolenie (blachę, identyfikator, legitymację potwierdzające nabyte kwalifikacje).
    I nikogo też to nie obchodzi, że polski przewodnik prowadzi jedynie polskie grupy (więc posługuje się wyłącznie językiem polskim). Z tego tytułu nie ma żadnych ulg. Kurs prowadzony jest po czeku, a egzamin zdaje się przed czesko-języczną komisją.
    Więc od strony formalno-prawnej we Wrocławiu wszystko jest prawidłowe.
    Inna sprawa, iż wrocławscy przewodnicy miejscy są w bardzo dobrych układach ze SM...
    Naganną więc rzeczą jest czepianie się grup, które jak w powyższym artykule uczestniczą w zajęciach szkolnych, prowadzonych w terenie. Panowie strażnicy będą tak skrupulatni również w sprawie grup przedszkolnych? A jeśli mam liczną rodzinę, która zjechała się z daleka przy okazji I Komunii, i chciałbym im pokazać miasto w którym mieszkam... to też muszę wynajmować przewodnika??
    Nie popadajmy w paranoję!!
  • Gość: Stary SBek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 12:00
    Co, nie zmienia faktu, że jest to jakaś średniowieczna patologia. Albo wolny rynek albo hybryda socjalizmu ze średniowiecznym systemem cechowym z domieszką indyjskich kast.
  • Gość: Maciek IP: *.iem.pw.edu.pl 12.07.11, 16:36
    > Więc od strony formalno-prawnej we Wrocławiu wszystko jest prawidłowe.

    Jasne, jedzcie g..., miliony much nie mogą się mylić...
    Nie wydaje Ci się, że fakt że gdzieś indziej jest identyczna sytuacja nie oznacza że to jest dobra sytuacja?
  • sarna 11.05.11, 11:58
    Jest wielu "oprowadzaczy", łapią turystów, oprowadzają ich gadając głupoty, naciągają na kasę, nie płacą podatku i psują opinie o Wrocławiu wśród turystów. To przeciwko takiej działalności mają służyć te przepisy. Ale przy okazji przywaliły w mnóstwo innych, którzy mogli by zrobić wiele dobrego dla opinii o Wrocławiu. Przepisy trzeba zmienić - strażnicy powinni kontrolować to czy ktoś płaci podatek od takiej działalności, a nie czy ma kwit czy go nie ma. To turyści swoim wyborem powinni wyprzeć z rynku naciągaczy, a nie dekrety. Jak ktoś chce słuchać bajek i za to płacić to nie wiem dlaczego urzędnik miałby mu tego zabraniać.
    Prawda jest też niestety taka, że i wśród przewodników trafiają się tacy, którzy poziomem nie odstają od oprowadzaczy. Jak czasami z ukrycia ich słucham to mi wstyd po prostu.

    Krzysiek Sarna - były przewodnik miejski.
  • Gość: mikser IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 12:15
    sarna napisał:
    >Prawda jest też niestety taka, że i wśród przewodników trafiają się tacy, którzy poziomem >nie odstają od oprowadzaczy. Jak czasami z ukrycia ich słucham to mi wstyd po prostu.

    To jak zdali egzamin?

  • Gość: sarna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.11, 14:50
    W zamierzchłych czasach było tak, że egzamin zdawało się przed kolegami z PTTK, gdy weszła w życie ustawa aby dostać uprawnienia należało się zgłosić do urzędu wojewódzkiego z legitymacją przewodnika PPTK. A w nowych czasach, hmm ... Widać egzaminy nie są dobrym weryfikatorem.
  • pitek36 11.05.11, 12:01
    Jestem pilotem wycieczek zagranicznych od 16 lat i chciałbym poinformować nieznających tematu, że tak jest w całej Europie. Ani pilot / z uprawnieniami / ani tym bardziej nauczyciel nie ma prawa oprowadzać grupy po miastach ani obiektach. W Polsce do tej pory panowała wolna amerykanka ale zaczyna się to zmieniać. Myślę, że na szczęście. Oczywiście nie każdy przewodnik miejski potrafi przekazać wiedzę ale czy kazdy nauczyciel potrafi? Z praktyki mogę powiedzieć, że ja jako pilot i opiekun grupy jestem od tego, żeby " pokierować " wywodami przewodnika jesli mówi niezrozumiale lub zbyt sztywno.
  • Gość: gaax IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.11, 13:12
    Licencję to trzeba mieć do pilotowania samolotu, albo leczenia ludzi, a nie od opowiadania o zabytkach. Krzywdy się tym nikomu nie zrobi, najwyżej naopowiada głupot. A karanie w imię korporacyjnego interesu naprawdę nie jest niczym dobry, każdy to instynktownie czuje.
  • Gość: hasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 13:46
    Przewodnicy mają przygotowanie zawodowe do oprowadzania wycieczki - zwiedzania miasta. Nauczyciel, który jest np. w Rynku ze swoimi uczniami, niekoniecznie zwiedza z nimi miasto - tylko prowadzi lekcję, a do tego przewodnicy nie mają uprawnień ani kwalifikacji (z wyjątkiem tych, którzy są nauczycielami). Prawo oświatowe nakłada na nauczycieli, zwłaszcza niektórych przedmiotów, wręcz obowiązek realizacji części zajęć w postaci zajęć terenowych. Lekcja w terenie to nie tylko przekazywanie informacji merytorycznych, ale także odpowiednia metodyka zajęć - np. praca w grupach, czy uzupełnianie kart pracy, które muszą być poprzedzone odpowiednim komentarzem nauczyciela. To, że nauczyciel opowiada dzieciom o obiekcie, przy którym się znajdują, to jeszcze nie jest zwiedzanie! Może są to zajęcia dotyczące początków miasta? A może stylów w architekturze? Może za chwilę dzieci będą coś rysować, wyszukiwać, odpowiadać na pytania? To nauczyciel ma obowiązek takie zajęcia poprowadzić, zgodnie z realizowanym w szkole programem, a nie wyręczać się przewodnikiem (w końcu to nauczycielowi za to płacą... - i nie mam tu na myśli jakiejś konkurencji dla przewodników miejskich; nauczyciel nie bierze za taką lekcję w terenie dodatkowych pieniędzy, robi to w ramach swoich zawodowych obowiązków). Nie należy utożsamiać prowadzenia lekcji z oprowadzaniem wycieczki, a do tego m.in. sprowadza się wrocławski (i nie tylko wrocławski) problem.
  • dora-55 11.05.11, 14:18
    Nie jest tak w calej EUROPIE.Polski tz. pilot wycieczek,nieznajomosc regionu,miasta.Dlaczego ,niewiedza ,przeklamania histori oczywiscie celowe.Jest oczywiste ze dobry nauczyciel powie prawde o miescie czy regionie.TZ.piloci bardzo czesto mowia nieprawde a opiekun bardzo czesto to poprawia.Prawo jakie prawo ,wycieczka np.rodzina cirka 7-osob to ma byc przewodnik,to glupota ,osobiscie nigdy tz.przewodnikow nie zamawialem czy bylem w PARYZU,BERLINIE,RZYMIE,LONDYNIE.Mam placic za niewiedze pilota,przewodnika to absurd.Kozystam z literatury miejscowej.
  • Gość: belfer IP: *.173.32.110.tesatnet.pl 12.05.11, 10:41
    > Ani pilot / z uprawnieniami / ani
    > tym bardziej nauczyciel nie ma prawa oprowadzać grupy po miastach ani obiektach
    > . W Polsce do tej pory panowała wolna amerykanka ale zaczyna się to zmieniać.

    Podobnie jak w Polsce nie ma prawa prowadzić lekcji nikt, kto nie jest do tego upoważniony. Napiszę jeszcze dosadniej - zmuszanie grup szkolnych (zwłaszcza w okresie zajęć szkolnych) jest łamaniem prawa oświatowego.
  • truten.zenobi 11.05.11, 12:19
    USTAWA
    z dnia 16 lutego 2007 r.
    o ochronie konkurencji i konsumentów

    Art. 6.
    1. Zakazane są porozumienia, których celem lub skutkiem jest wyeliminowanie,
    ograniczenie lub naruszenie w inny sposób konkurencji na rynku właściwym, polegające
    w szczególności na:
    1) ustalaniu, bezpośrednio lub pośrednio, cen i innych warunków zakupu lub
    sprzedaży towarów;
    2) ograniczaniu lub kontrolowaniu produkcji lub zbytu oraz postępu technicznego
    lub inwestycji;
    3) podziale rynków zbytu lub zakupu;
    4) stosowaniu w podobnych umowach z osobami trzecimi uciążliwych lub niejednolitych
    warunków umów, stwarzających tym osobom zróżnicowane warunki
    konkurencji;
    5) uzależnianiu zawarcia umowy od przyjęcia lub spełnienia przez drugą stronę
    innego świadczenia, niemającego rzeczowego ani zwyczajowego związku z
    przedmiotem umowy;
    6) ograniczaniu dostępu do rynku lub eliminowaniu z rynku przedsiębiorców nieobjętych
    porozumieniem;
    7) uzgadnianiu przez przedsiębiorców przystępujących do przetargu lub przez
    tych przedsiębiorców i przedsiębiorcę będącego organizatorem przetargu warunków
    składanych ofert, w szczególności zakresu prac lub ceny.

    2. Porozumienia, o których mowa w ust. 1, są w całości lub w odpowiedniej części
    nieważne, z zastrzeżeniem art. 7 i 8.
    ...........

    oczywiście to nie polski pomysł... szkoda tylko że nie naśladujemy wzorców pozytywnych...

    --
    "you don't believe we're on the eve of destruction"
  • Gość: strażnik IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.11, 14:21
    Dz.U. 1971 Nr 12 poz. 114 ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń
    Art. 60 1.
    § 4. Kto:
    1)wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek,
    – podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

    Teraz podchodzi przewodnik do strażnika i zgłasza mu interwencje - co robi strażnik? Podejmuje interwencje i z naszej strony to wszystko
  • truten.zenobi 11.05.11, 16:42
    a nie przewodnika więc jeśli urządza "lekcję w plenerze" to pod ten paragraf nie podpada
    dlaczego więc ścigają ich strażnicy?

    to tyle jeśli chodzi o temat wątku a co do mojego wpisu: czyli mamy kolizję norm prawnych...

    rozumiem że czasem istnieje wyższa potrzeba ograniczenia dostępu do zawodu (inżynier, lekarz itp) ale pewnie trudno ją dostrzec w zawodzie przewodnika po mieście (jeśli ktoś wynajmie za grosze partacza który mu bzdur naopowiada to otrzyma dokładnie to za co zapłacił - ale trudno mi dostrzec jakieś inne niebezpieczeństwo. co innego przewodnik górski - i pewnie dla tego powstał taki zapis)
    tak wiec moim zdaniem to co robicie jest sporym nadużyciem!!!
    określił bym to korupcyjnym skokiem na kasę i działaniem w związku przestępczym!



    --
    "znów zabijają w nas młodość
    znów zabierają nam wolność..."
  • zofiirug 13.05.11, 14:13
    Gość portalu: strażnik napisał(a):

    > Dz.U. 1971 Nr 12 poz. 114 ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń
    > Art. 60 1.
    > § 4. Kto:
    > 1)wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub
    > pilota wycieczek,
    > – podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

    > Teraz podchodzi przewodnik do strażnika i zgłasza mu interwencje - co robi
    > strażnik? Podejmuje interwencje i z naszej strony to wszystko

    Nie wszystko. Najpierw trzeba znać i rozumieć pojęcia zawarte w przepisach. "Zadania przewodnika" można definiować wyłącznie jako zadania na zlecenie podmiotu gospodarczego objętego ustawą o usługach turystycznych. W żadnym razie jakikolwiek inny przypadek oprowadzania i przekazywania informacji krajoznawczych. Poza tym straż miejska nie jest od pilnowania portfeli miejscowych przewodników i napędzania im klientów.

    Ustawa o usługach turystycznych:

    "Art.30
    1. Organizatorzy turystyki są obowiązani zapewnić klientom uczestniczącym w imprezach turystycznych opiekę osób posiadających kwalifikacje odpowiednie do rodzaju imprezy. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, za odpowiednie kwalifikacje uważa się, w zależności od rodzaju imprezy, uprawnienia przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek."


    Jest to zapis mówiący o obowiązku zatrudnienia przewodnika lub pilota wycieczek. Jednak z zastrzeżeniem imprez wymagających kadry o innych kwalifikacjach po
    wprowadzeniu odpowiedniej klauzuli do umowy z klientem, który będzie miał tąświadomość, że usługi nie świadczy licencjonowany przewodnik. Takie zapisy ustawy
    mają na celu przede wszystkim ochronę turysty i zapewnienie mu możliwości decydowania o sposobie realizacji usług.

    Jeśli komercyjne biuro podróży może zawrzeć szczególną umowę, na podstawie której nie musi korzystać z usługi licencjonowanego przewodnika, to tym bardziej nie ma takiego obowiązku jeśli wycieczkę organizuje jakiekolwiek np. stowarzyszenie, parafia, szkoła, zakład pracy, klub, grupa znajomych, osoba prywatna itp., a ktoś z uczestników grupy dzieli się z pozostałymi informacjami o danym mieście, jego zabytkach i historii. Straż miejska nie jest cenzurą, nie ma prawa wtrącać się w prywatne relacje międzyludzkie i zakłócać wycieczki.
  • bombadilwlocie 11.05.11, 12:31
    To tak jakby wprowadzić prawo, że zbierać jagody w lesie można tylko pod opieką zawodowego licencjonowanego jagodziarza, otworzyć na rynku butelkę wody mineralnej pod kontrolą licencjonowanego butelkootwieracza, a podetrzeć się w publicznej toalecie...
  • Gość: Raf IP: *.static.korbank.pl 11.05.11, 13:15
    Czy przewodnik wchodzi do szkoły i naucza dzieci? Przewodnik - to także zawód - mimo chęci dobrych chęci nauczycieli powinni pamiętać że Ci ludzie także żyją z tego i takie jest prawo.

    To mentalność socjalistyczna. Nie można ograniczać ludziom wolności tylko dlatego, że inni będą mieli konkurencję.
  • ib_k 11.05.11, 13:39
    >Gość portalu: Raf napisał(a):
    > To mentalność socjalistyczna.

    powiedz to przewodnikom w Watykanie, Luwrze, Wersalu...
  • Gość: Raf IP: *.static.korbank.pl 11.05.11, 14:58
    > powiedz to przewodnikom w Watykanie, Luwrze, Wersalu...

    Włochy i Francja są mocno socjalistyczne.
  • pssz 11.05.11, 13:22
    Rozumiem, że potzrbne są uprawnienia do leczenia ludzi, prowadzenia pojazdu itp. Ale co się złego stanie, gdy będzie oprowadzać osoba bez uprawnień? Pomyli gotyk z neogotykiem?
    Ciekawe, jak się to przestępstwo/wykroczenie nazywa?
    Straż Miejska narzeka, z ma za mało ludzi i nie może przyjechać na wezwanie. Ale skoro musi się zajmować takimi sprawami, jak oprowadzanie, to nic dziwnego, że ma nadmiar obowiązków.
  • jl_warszawa 11.05.11, 15:35
    pssz napisał:

    > . Ale co się złego stanie, gdy będzie oprowadzać osoba bez uprawnień? Pomyli go
    > tyk z neogotykiem?

    Zapewniam Pana, że to nie jest wśród przewodników taka oczywistość :) Najważniejsze są fakty! A fakty to data + kto zbudował + kto odbudował. A Pan tu miesza jakieś style, nieładnie :)

    Przewodnik danego miasta ma wiedzieć tyle, że style w jego mieście są na pewno najładniejsze!
  • adeinwan 11.05.11, 13:24
    Typowe dla progresistowskiej biurokracji odwrócenie świata do góry nogami. Nauczycielka pokazująca dzieciom Jasia i Małgosię dostanie mandat, a paradujący w negliżu homoseksualiści nie, bo to przecież "prawa człowieka".
  • Gość: z ukosa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.05.11, 13:54
    Nauczycielka, pokazujac dzieciom Jasia i Malgosie moze dodac, ze sa alternatywne
    modele koegzystencji, na przyklad "Jas i Jas" albo "Malgosia i Malgosia", a tym samym znajdzie sie pod parasolem ochronnym politycznej poprawnosci, a Straznik Miejski, ktory by mial czelnosc dac mandat nauczycielce zostanie skazany za ten akt agresji wg odpowiedniego paragrafu, chroniacego wolnosc orientacji seksualnych.

    Nauczycielka bowiem nie wystepuje tu juz w roli przewodnika, natomiast glosi
    prawde o wartosciach moralnych.

    I w ten sposob owca bedzie cala i wilk bedzie syty.





  • mitchharris 11.05.11, 13:58
    Np.: znajomi w drodze z klubu lub wieksza rodzina - bo kto wie czy nie konspirują i nie prowadzą nielegalnej działalności turystycznej. Dobrze byłoby tez pomontowac przy kluczowych atrakcjach mikrofony i kamery by na podstawie dalszej analizy video i fonoskopijnej wyłowic tych którzy ośmieli się bez licencji mówić na ich temat. Aha, oczywiście grupie większej niż 10 osób
    --
    0 +
  • Gość: z ukosa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.05.11, 14:07
    Sa w koncu jakies granice wolnosci, a na anarchie, rozwijajcy sie kraj nie moze sobie pozwolic.

    Dla nieposlusznych przewodnikow utworzyc sie powinno obozy reedukacyjne
    - najwyzszy czas, aby nie bylo zbyt pozno.

    Miasto powinno sie solidnie przygotowac do 2012 roku.
    Nie mozna sobie pozwolic na niedopatrzenia.

  • Gość: Itsme IP: *.internetia.net.pl 11.05.11, 14:43
    Zgadzam się, że przymus zatrudniania przewodnika dla grup szkolnych jest naciąganiem rodziców
    na dość pokażne wydatki.
    Opłata za takiego przewodnika, może iść w setki PLN (zależy od czasu trwania oprowadzania).
    Wiem też, że wśród przewodników jest cała masa nauczycieli, którzy w wieku 50 lat zostali
    emerytami, zrobili uprawnienia przewodnickie i starają się być aktywni.
    Odnoszę wrażenie, że niektórzy z nich starają nadrobić zarobki, których nie zarobili, będąc
    nauczycielami.
    Narzucenie obowiązku przewodnika dzieciom jest działaniem korporacyjnym, mające za cel
    zarabianie dość łatwych pieniędzy.
    Tutaj całkowicie się zgadzam z panią redaktor GW, ze taka sytuacja jest skandaliczna.
    Dzieciaków należy zostawić ich nauczycielom (historykom, geografom, polonistom itd)

  • Gość: dog IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.11, 14:24
    Czy ostatnio byłeś u psychologa - i poruszyłeś dręczące Cię koszmary senne?
  • Gość: z ukosa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.05.11, 14:28
    "bystry" to Ty jestes...
  • Gość: głos z Wrocławia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.11, 14:16
    były legalne?
    Czy Beata Maciejewska ma uprawnienia do oprowadzenia kilkusetosobowych grup po naszym mieście?
  • Gość: halina IP: 156.17.85.* 12.05.11, 09:30
    Pani Maciejewska,oprowadza po Wrocławiu wykorzystujac przy tym wiedzę naiwnych Jej w wycieczkach towarzyszących, przepytujac ich po cichu. Atrykuł napisała bo kasy zabrakło, wykazała sie tez kompletna mnieznajomoscią zagadnienia na który się wypowiada lub też dla własnej wygody nie chce znać.

    A tymczasem przewodnicy, spotykając sie na cotygodniowych szkoleniach ze zdumieniem stwierdzają jak wiele osób bez kompetencji i uprawnień oprowadza po Wrocławiu. Az prosi sie o podanie statystyki. A straży miejskiej serdecznie dziekujemy za pomoc.
  • jl_warszawa 11.05.11, 14:31
    Edukacja to nie turystyka. Przewodnik jest uprawniony do prowadzenia usług w zakresie turystycznym a nie pedagogicznym i edukacyjnym bo nie ma ku temu żadnego wykształcenia ani umiejętności. Egzaminy na przewodników to jest jedna wielka granda, poziom jest absurdalny (pytania dwuznaczne, nieistotne).

    Może Gazeta powinna zasięgnać porady prawników?

    Spór jest chyba prosty - edukacja to nie turystyka. Więc niech miasto nie wciska na siłę wycieczkom edukacyjnym przewodnika, który zdał egzaminy... wojewódzkie.

    Tak, tak, Marszałek Jurkowlaniec organizuje taki egzamin, nie Dutkiewicz. Absurdem jest więc to, że podlegli władzom miasta Strażnicy pilnują interesuje, jakim kręci województwo.

  • Gość: z ukosa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.05.11, 14:43
    chodzi o tworzenie sztucznych "korporacji".

    Powinno sie scigac rownie dobrze za "puszczanie bakow" bez zezwolenia na emisje
    metanu do atmosfery. Sadze, ze we Wroclawiu nie zaniedbaja tego tematu.

    Tzw. fetor w wielu bramach na Rynku swiadczy o powaznych problemach z emisja
    niedozwolonych substancji do srodowiska naturalnego.
    To jednak nikomu nie przeszkadza.





  • mala_mee 11.05.11, 15:59
    Pozostaje odbębnić lekcję 3 razy jeżeli klasa jest 30 osobowa. Przynajmniej będzie to zgodne z prawem. A reszta ma czas wolny i idzie do makdonalda :)))
    --
    "Powiedz mi o co ci w ogóle chodzi Powiedz mi po co ci te kombinacje
    Nie musimy się katować Nienormalną sytuacją
    Nauczymy się kochać Przestaniemy się bać"
  • truten.zenobi 11.05.11, 17:28
    zamówić przewodnika dla wycieczki szkolnej... a następnie go odesłać bo nie ma uprawnień pedagogicznych. jeśli w 5 minut biuro nie zapewni z odpowiednimi uprawnieniami, zażądać zwrotu kasy i odszkodowania

    a co! trzeba chronić interesy korporacyjne!!!


    --
    "The future is coming on..."
  • truten.zenobi 11.05.11, 18:56
    bo szczerze mówiąc jakiś czas temu coś podobnego czytałem ... może niekoniecznie o polowani na nauczycieli, tylko było tam zdanie że postępują nieuczciwie... może autor twórczo rozwinął temat.. tak rośnie plotka...

    --
    chcesz by politycy wzięli się w końcu do roboty?
    to ich nie wybieraj!
  • pssz 11.05.11, 19:28
    Licencjonowany przewodnik jest gdzieś wynajmowany i miasto może pobrać stosowną opłatę.
    W sezonie jest dużo grup. A dziki przewodnik bierze opłatę do kieszeni i miasto nic z tego nie ma.
  • a-r 13.05.11, 11:20
    pssz napisał:

    > Licencjonowany przewodnik jest gdzieś wynajmowany i miasto może pobrać
    > stosowną opłatę.
    > W sezonie jest dużo grup. A dziki przewodnik bierze opłatę do kieszeni i miasto
    > nic z tego nie ma.

    Ci licencjonowani też nierzadko biorą zapłatę prosto do kieszeni nie zawierając umowy oraz nie wystawiając faktur. Załatwiając sobie u polityków prawną ochronę swoich interesów i kierując służby mundurowe na sprawdzanie i szykanowanie ludzi prowadzących turystów bez licencji na zasadach non profit, odwracają uwagę od prawdziwego problemu.

    AR

    --
    Nic nie wprawia ludzi w takie zdumienie jak zdrowy
    rozsądek i uczciwe stawianie sprawy. R.W. Emerson
  • rzecznik986 11.05.11, 19:55
    W nawiązaniu do artykułu „NAUCZYCIEL NIE JEST OSŁEM” opublikowanego w Gazecie Wyborczej w dniu 11.05.2011 r., autorstwa Pani Beaty Maciejewskiej.

    Po lekturze tekstu autorstwa Pani Beaty Maciejewskiej doszedłem do wniosku, że znajdują się w nim informacje mogące wprowadzić w błąd czytelnika.

    Pani Beata Maciejewska pisze:

    „Niestety, nauczyciele powinni pamiętać, że milczenie jest złotem, bo za prowadzenie lekcji historii w terenie mogą dostać nawet 500 – złotowy mandat od straży miejskiej.”

    Jest to nieprawdziwe stwierdzenie, ponieważ prowadzenie lekcji historii w terenie nie jest wykroczeniem.

    W świetle obowiązujących przepisów wykroczenie popełnia osoba, która wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek. Nauczyciel prowadzący lekcję historii w terenie nie wypełnia zadań przewodnika wycieczek, te skatalogowane zostały w ustawie z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych.

    „Jeśli grupa liczy więcej niż dziesięć osób, nie może zwiedzać naszego miasta bez licencjonowanego przewodnika.”

    Takie nieprecyzyjne sformułowanie wypacza sens przepisu. Jak przypuszczam autorka artykułu miała na myśli zapisy art. 30 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych. Artykuł ten określa obowiązki organizatora turystyki, który powinien zapewnić uczestnikom wycieczki usługi przewodnika turystycznego - zaś we Wrocławiu przewodnika miejskiego.

    „Albo płacą przewodnikowi, albo strażnikowi.”

    W tym miejscu pragnę przypomnieć, że funkcjonariusze straży miejskiej dbają o respektowanie prawa ustanowionego, a grzywna nałożona za popełnione wykroczenie nie jest opłatą za usługę turystyczną – przewodnika miejskiego.

    „Sama regularnie zabieram moich studentów na historyczne wyprawy po mieście, choć – o zgrozo- nie mam uprawnień przewodnika.”

    Pragnę uspokoić Panią redaktor, prowadzenie zajęć dydaktycznych w terenie nie wymaga uprawnień przewodnika, wynika to z przepisów.

    „ ... uważam, że skandalem jest zmuszanie wycieczek szkolnych do korzystania z usług przewodnika.”

    Powyższy cytat jest kolejnym przykładem na stosowanie przez autorkę uogólnień, które mogą czytelników wprowadzać w błąd. Ponieważ nie każda wycieczka organizowana przez szkołę dla uczniów jest imprezą turystyczną w świetle przepisów ustawy, która wymaga wynajęcia przewodnika.

    Zapewniam Panią, że niejeden wrocławski przewodnik potrafił by zrealizować lekcję historii, ponieważ na co dzień wykonują zawód nauczyciela lub wykładowcy akademickiego. Dlatego też dziwi mnie Pani stanowcze negowanie umiejętności wszystkich przewodników.

    Trudno mi jest się zgodzić z twierdzeniem Pani redaktor, że obecnie obowiązujące przepisy są złe. Takie postrzeganie tych regulacji prawnych wynika raczej z niezrozumienia przez Panią ich treści i idei ustawodawcy. W mojej opinii rzetelność dziennikarska wymaga zapoznania się z opisywaną tematyką przynajmniej w stopniu podstawowym. W omawianym tekście szeroko prezentuje Pani swoje stanowisko w przedmiotowej sprawie, zabrakło mi jednak wypowiedzi przedstawiciela wrocławskich przewodników co dodałoby Pani artykułowi trochę obiektywizmu.

    Rzecznik Prasowy

    Straży Miejskiej Wrocławia

    st. insp. Sławomir Chełchowski
  • a-r 13.05.11, 11:13
    rzecznik986 napisał:


    > „Jeśli grupa liczy więcej niż dziesięć osób, nie może zwiedzać naszego miasta bez > licencjonowanego przewodnika.”

    > Straży Miejskiej Wrocławia
    >
    > st. insp. Sławomir Chełchowski

    Panie inspektorze! Proszę się nie kompromitować! Te 10 osób wzięto z nieaktualnego już zapisu Ustawy o usługach turystycznych. Ten zapis został wykreślony na mocy nowelizacji ustawy już w ubiegłym roku. Proponuję zapoznać się z aktualnymi przepisami prawnymi i nie dać sobą manipulować przez siejące dezinformację lokalne środowisko wrocławskich przewodników. W aktualnym stanie prawnym nie ma podstaw do nakładania sankcji karnych w takich miejscach jak otwarta ulica zarówno na w grupy liczące 10 i więcej osób jak i grupy mniejsze zwiedzające Wrocław bez przewodnika. Przepisy nakładają obowiązek zapewnienia licencjonowanego przewodnika we Wrocławiu tylko na biura turystyczne, i to tylko w przypadku, kiedy umowa z klientami nie stanowi inaczej.

    AR


    --
    Nic nie wprawia ludzi w takie zdumienie jak zdrowy
    rozsądek i uczciwe stawianie sprawy. R.W. Emerson
  • pazza.eu 11.05.11, 23:15
    Juz od ponad 10 lat prawo zabrania oprowadzania wycieczek po takich miastach, jak: Rzym, Wieden, Florencja, Wenecja... I jakos nikogo to nie dziwi.
    W tych miejscach grasuje tzw policja turystyczna, ktora bez litosci wylapuje przewodnikow, ktorzy nie posiadaja licencji wydanej przez wladze tegoz miasta... i karze ich surowo.
    Obecnie glownie finansowo, ale w czasie, gdy nie bylismy jeszcze obywatelami UE - wbijali takze
    misia do paszportu i arrivederci.... za 5 lat.
    Wiem - bo takze musialam sie ukrywac.... :)
    PS. Czasem prawo to obejmuje tylko czesc miasta jak np Akropol (gdzie nie ma mowy , aby cos "probowac") albo Pompeje (wykopaliska) - gdzie juz u wejscia tocza boje przewodnicy legalni i absolutni oszusci.... A i tak nikt niczego nie kontroluje.

  • a-r 13.05.11, 10:55
    pazza.eu napisała:

    > Juz od ponad 10 lat prawo zabrania oprowadzania wycieczek po takich miastach,
    > jak: Rzym, Wieden, Florencja, Wenecja...

    Nieprawda! Nie ma tam analogicznej sytuacji jak w Polsce, gdzie wykaz obejmuje m.in. całe aglomeracje miejskie, a nawet tereny podmiejskie. Ograniczenia dotyczą tylko niektórych obiektów, a nie całych otwartych ulic miast. Co do miast włoskich proponuję zapoznać się z przykładowym dokumentem Parlamentu Europejskiego, który zadaje kłam temu co tu usiłujesz mącić => tinyurl.com/2rz5fy

    AR

    --
    Nic nie wprawia ludzi w takie zdumienie jak zdrowy
    rozsądek i uczciwe stawianie sprawy. R.W. Emerson
  • pazza.eu 13.05.11, 23:53
    Do ar:
    Wiesz co? Zamiast bic piane na forum swoimi wyobrazeniami o prawie i swiecie - pojedz do tych miejsc - i poobserwuj...
    Tylko stanowczo ci odradzam proby oprowadzania, bo policja turystyczna (i inne tez) naprawde sa przeczulone na tym punkcie.
    A zreszta zrob jak chcesz - zycie, to najlepszy nauczyciel... podobno.
    Buona fortuna!
    PS. Vado via... Znudzilo mi sie. Ciaooo ;)
  • Gość: Zofia IP: *.internetia.net.pl 14.05.11, 11:26
    > Juz od ponad 10 lat prawo zabrania oprowadzania wycieczek po takich miastach,
    > jak: Rzym, Wieden, Florencja, Wenecja... I jakos nikogo to nie dziwi.

    To co? Budujemy drugie Włochy - państwo przeżarte korupcją i mafijnością?
    Mamy potem zostać przywołani do porządku przez Komisję Parlamentu Europejskiego i wypłacać odszkodowania, jak np. musiały Włochy zapłacić przewodnikowi z Węgier prowadzącemu wycieczkę po ulicach Rzymu, na którego bezprawnie nałożono grzywnę?

    Cytaty z komunikatu dla posłów Parlamentu Europejskiego CM\623427PL.doc 3/3 PE 376.537v00:

    "W orzeczeniu w sprawie przewodników wycieczek z 1991 r. (C-180/89) Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że art. 49 traktatu WE dotyczący swobody świadczenia usług nie zezwala państwom członkowskim na żądanie od przewodników towarzyszących grupom turystów uzyskania szczególnych kwalifikacji państwowych. Trybunał ustanowił jednak wyjątek obejmujący „muzea lub pomniki historyczne, które powinny być odwiedzane tylko w towarzystwie zawodowego i wyspecjalizowanego przewodnika”.
    Włoska lista miejsc wymagających wyspecjalizowanych przewodników została stworzona po wydaniu tego orzeczenia. Komisja Europejska uważa jednak, że jej wielkość i zakres zdecydowanie wykracza poza zakres wyjątku ustanowionego przez Trybunał i w znacznym stopniu pozbawia orzeczenie Trybunału wagi i wartości, zwłaszcza poprzez wymóg, aby wyspecjalizowani przewodnicy towarzyszyli grupom turystów w takich miejscach, jak fontanna di Trevi, gdzie turyści mogą przebywać bez przewodnika, jeśli mają taką ochotę."


    "Komisja Europejska wystosowała uzasadnioną opinię oficjalnie żądając od Włoch zaprzestania uniemożliwiania wykwalifikowanym przewodnikom wycieczek z innych państw członkowskich pełnienia funkcji przewodników grup w takich miejscach, jak całe centra miast."

    Skoro Komisja PE wezwała Włochy do zaprzestania szykanowania przewodników wycieczek z innych państw członkowskich prowadzących grupy w takich miejscach, jak całe centra miast, to tym bardziej nie można w Polsce nakładać kar administracyjnych na nauczycieli prowadzących swoich uczniów na wycieczkach po centrum Wrocławia. Jasne? Jasne.
  • zetkaf 11.05.11, 23:23
    Przypominam sobie z Egiptu. Pani pilot - Polka, plus zatrudniany na sile Egipcjanin z uprawnieniami. Koniec koncow, i tak nasza pilotka pieknie (to trzeba jej przyznac) opowiadala po polsku, bo i tak znala na pamiec, a po co tlumaczyc na polski symultanicznie?

    Grupka z innej firmy miala Egipcjanina mowiacego po polsku. W pewnym momencie ktos sie odlaczyl od tamtej grupy i spytal, czy moze sluchac naszej pilotki, bo tamten ciagle mowil to samo, przy kazdym kolejnym zabytku. Dodam, ze jego polski... no coz, nawet ledwo bakajacy po angielsku woleli z nim rozmawiac w jezyku Szekspira.
    Ale co tam, przewodnik musi miec uprawnienia, zeby standard zapewnial?

    PS. A co z LEKCJAMI w terenie? Przeciez nauczyciel nie musi byc z wycieczka, mogl wziac swoja klase na zajecia z historii, z architektury, historii sztuki polaczone z prezentacja stylow. Albo z biologii, z prezentacja roslin. Na upartego, nauczyciel matematyki tez ma prawo zrobic zajecia w terenie, np. z pomiarow statystycznych tlumu ;)

    --

    Fantastyczny przewodnik po Wrocławiu


    Idzie się!!!
  • Gość: krakus IP: *.avis.pl 12.05.11, 13:20
    To niech konkurują jakością usługi i wiedzą, a nie przymusem administracyjnym. Taka gwarancja zatrudnienia niestety skutkuje tylko jednym - brakiem jakiejkolwiek motywacji do poszerzania swojej wiedzy i umiejętności jej przekazywania przez przewodników. Sam się wielokrotnie spotkałem z takimi przymusowymi leśnymi dziadkami, którzy potrafili tylko mamrotać wykutą wiedzę i nic poza tym. Czym się taki przewodnik różni od nagrania? A karanie grzywną za oprowadzanie po swoim mieście to już pomysł rodem z PRL.
  • nazimno 12.05.11, 13:29
    Pewien trzydzistokilkuletni, pochodzacy z Nazaretu, przewodnik "bez licencji"
    tez mial klopoty z niejaki Pilatem. I przegral, niestety ze "straznikami" i samym Pilatem,
    osobiscie.

    Wiec to, co dzieje sie we Wroclawiu to nic nowego.
    Tylko "wymiar" ma inny.


  • pazza.eu 12.05.11, 17:45
    U was w Krakowie tez nie wolno oprowadzac bez licencji - nie wiedziales?
    :)
  • sympatiaplus 12.05.11, 14:15

    >>>§ 1. Kto, podejmując zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek, wprowadza w błąd co do posiadanych uprawnień, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny. <<<

    Panowie strażnicy miejscy, czy nie uczono was, że niektóre przepisy prawa są martwe? Czyli takie, których się nie respektuje.

    Groźbę zamykania ludzi za opowiadanie o urodzie miasta należy przyjmować po pierwsze z dużym poczuciem humoru.

    Miarą waszej inteligencji powinno być niestosowanie głupiego prawa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka