Dodaj do ulubionych

W piątek trzynastego uniwersytet zwolnił biblio...

17.05.11, 07:54
Doświadczenie tym ważniejsze w Zbiorach Specjalnych.
Fakty i liczby są konieczne do przedstawienia przez Uczelnię, niech się wytłumaczą.
Edytor zaawansowany
  • rwaku 17.05.11, 08:54
    Skoro coraz mniej osób korzysta ze zbiorów, to może w ogóle zlikwidować bibliotekę uniwersytecką, a nowy budynek przeznaczyć na centrum karykatury, bądź świątynie opatrzności ?
  • Gość: JG IP: *.opera-mini.net 19.05.11, 00:59
    > Skoro coraz mniej osób korzysta ze zbiorów, to może w ogóle
    zlikwidować bibliot
    > ekę uniwersytecką

    Biblioteki Uniwersyteckiej zlikwidować się nie da (zakładając, że pozostajemy w obrębie cywilizacji europejskiej) - to największy w kraju zbiór starych (niwktóre sięgają czasów Karola Wielkiego) książek - jest to tzw. dobro kultury narodowej, w dodatku gabarytowo wielkie. Ale można by było ją po prostu wyłączyć z Uniwersytetu jako samodzielną instytucję, co rozwiązałoby od razu większość problemów Biblioteki i Uniwersytwtu.

    > a nowy budynek przeznaczyć na centrum
    karykatury, bądź świąt
    > ynie opatrzności ?

    albo jeszcze coś innego. Nowy budynek, to jedno z większych kuriozów naszego miasta. Niemcy nazywają to "polnische Wirtschaft" i to pojęcie dobrze oddaje istotę tej inwestycji, bowiem budowę podjęto już w czasie, kiedy było wiadomo. że Biblioteka jest głownie obciążeniem dla Uniwersytetu. W dodatku obciążeniem systematycznie zabiedzanym (Biblioteka nie własnej kasy) i bez perspektyw pozyskania funduszy na obiekt dużo kosztowniejszy w utrzymaniu od dotychczas użytkowanych budynków.
  • wrobre 17.05.11, 09:20
    Pracodawca ma prawo zwalniać jednych pracownikó i przyjmować innych. Kiedy ludzie przyzwyczają się do tego że umowa o pracę to nie jest umowa na dożywocie.
  • Gość: Go.ść IP: 156.17.104.* 17.05.11, 12:22
    Ale jego decyzje powinny być korzystne dla instytucji, którą kieruje - co akurat w tym wypadku nie ma miejsca. Nie chodzi po prostu o zwolnienia, ale o to kogo się zwalnia, kiedy i jak.
  • Gość: podatnik IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.11, 15:22
    Tylko widzisz, Uniwersytet to jednostka budżetowa, a nie prywatna własność. Ludzie, którzy tu pracują nabyli doświadczenia i pogłębili wiedzę zawodową za moje i TWOJE pieniądze. Jeśli się ich zwalnia po 20 latach pracy, a na to miejsce przyjmie nowych (młodych i niedoświadczonych), to będą oni szkoleni i przyuczani za moje i TWOJE pieniądze.
  • Gość: + dla dz. kadr UWr IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 17.05.11, 18:07
    A co to ma do rzeczy czyje pieniądze?! Nikt o tym nie wspomina przecież. Pytanie podstawowe brzmi: po co od razu 20 niedoświadczonych przyjmować, a teraz jeszcze więcej doświadczonych zwalniać? Żadne mi wyjaśnienie, że mniej studentów przychodzi - ile? 1/11 mniej ((22-20)/22)? Ciekawe dlaczego nie poszli na całość i nie zwolnili (co najmniej) połowy składu i nie zatrudnili "świeżaków" - wiadomo, że oszczędność, bo nowi przypuszczalnie mniejsze zarobki dostali w ofercie, ale... mniej też zrobią w czasie pracy doświadczonej osoby, student sobie przecież poczeka, aż ktoś ogarnie.
    Proponuję 'doświadczonych' pracowników w sekretariatach/dziekanatach powymieniać - tam to jest chyba umowa na dożywocie, bo o pomocy studentom można zapomnieć (przecież nie będą się zniżać do tłumaczenia dzieciakom co mogą zrobić) :|
  • o.beyzyma 17.05.11, 18:32
    Pytanie jest: czy tylu pracowników było potrzeba, skoro zbiory są zdigitalizowane i w ten sposób udostępnione... A może w bibliotece zatrudniają nowych pracowników, bo potrzebne są inne kwalifikacje? Rozumiem jednak rozgoryczenie zwolnionych, bo po 20 latach pracy trudno będzie im znaleźć inne zajęcie...
  • Gość: juras IP: *.dynamic.mm.pl 17.05.11, 18:42
    Ze studiów pamiętam, że ci z "doświadczeniem" i "pogłębioną wiedzą zawodową" na uniwersytecie to przeważnie były stare pryki, którym nic juz sie nie chciało robić w pracy i nikt im nie mógł nic zrobic. Pamiętam, jak do niektórych bibliotek aż strach było pójść, bo panie bibliotekarki darły się na studentów tylko za to, że ktoś smiał zwrócić się do nich z prośbą o jakąkolwiek pomoc. Wolę mniej doświadczonych i z mniejszą wiedza zawodową, ale młodych i chętnych do pracy, którzy jeszcze nie nabyli nawyków charakterystycznych dla budźetówki. Jak dla mnie, te stare, spasione babsztyle już dawno powinni powypieprzać z uczelni.
  • Gość: czarny-filc IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.11, 20:02
    Pomyślcie logicznie. Na początku 2012 roku biblioteka przeprowadza się do nowego budynku. Zakładając, że te 22 osoby do pracy w nowoczesnej bibliotece się nie sprawdzają, bo np za starzy, to zagonić ich do pakowania książek i przenoszenia. Co we wrześniu rozpocznie się zatrudnienie 100 pakowaczy i następnych 50 do pilnowania pakowaczy. Kto wpuści do magazynu ludzi z ulicy jak policja prowadzi postępowanie w sprawie kradzieży (o tym media też pisały). Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Polak potrafi myśleć ekonomicznie, koń by się uśmiał.
  • Gość: zebu IP: *.opera-mini.net 17.05.11, 20:18
    Gość portalu: czarny-filc napisał(a):

    > Pomyślcie logicznie. Na początku 2012 roku biblioteka przeprowadza się do noweg
    > o budynku. Zakładając, że te 22 osoby do pracy w nowoczesnej bibliotece się nie
    > sprawdzają, bo np za starzy, to zagonić ich do pakowania książek i przenoszeni
    > a.

    Idźmy dalej: zatrudnijmy jeszcze dodatkowych 20 do wiązania sznurka, 20 do obcinania sznurka, 20 do pokazywania, gdzie sznurek obcinać, 20 do pokazywania, gdzie sznurek wiązać, 20 do tłumaczenia, czym się różni obcinanie sznurka od wiązania sznurka, 20 do uczenia, jak tłumaczyć, 20 do uczenia, jak uczyć... Zgodnie z hasłem, że na uniwersytecie jest tyle roboty, że dla każdego się znajdzie. Tylko wolnych etatów ciągle brakuje. Więc ci, co już dostali etat, muszą tyrać jak niewolnicy...
  • Gość: czarny-filc IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.11, 20:29
    zebu ci, co już dostali etat przed laty 22 osoby, są zwalniani. ci jeszcze zatrudnieni mają tyle pracy, że nie będą myśleli o partogenezie sznurka, a na pewno nie będą pakować. Po co ten galop?
  • Gość: zebu IP: *.opera-mini.net 17.05.11, 20:48
    Gość portalu: czarny-filc napisał(a):

    > zebu ci, co już dostali etat przed laty 22 osoby, są zwalniani.

    A umieli przynajmniej wiązać sznurek?
  • zetkaf 17.05.11, 23:22
    > o budynku. Zakładając, że te 22 osoby do pracy w nowoczesnej bibliotece się nie
    > sprawdzają, bo np za starzy, to zagonić ich do pakowania książek i przenoszeni
    Zapewne przy przenoszeniu paczek, trzeba by im zrobic badania, czy sie nadaja do nowego zakresu obowiazkow. Ze wzgledu na wiek, zaraz by sie okazalo, ze niestety nie.
    Wiec zatrudniono by 100 pakowaczy na krotki okres, 50 kolejnych do ich pilnowania, i jeszcze 22 trzeba byloby utrzymywac, zeby sobie popatrzyli, bo przeciez nosic nie moga ;)

    --

    www.polnocnolubuskie.blogspot.com

    Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
    Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
  • anonymusss 22.05.11, 09:21
    >Wiec zatrudniono by 100 pakowaczy na krotki okres, 50 kolejnych do ich pilnowania, i jeszcze 22 trzeba byloby utrzymywac, zeby sobie popatrzyli, bo przeciez nosic nie moga ;).

    Wiesz dlaczego warto skierować na badania tych 22 ludzi (nie musi się okazać, że nie zdolni do tej pracy)? Proste. Bo dbali o zbiory i nie dopuścili do kradzieży. Jeden tylko, który podlegał bezpośrednio pod dyrekcje, dopuścił się tego. Bajka o zatrudnianiu na krótki czas ludzi, może być bajką wielce ryzykowną. No, ale kogo obchodzi zabezpieczenie księgozbioru?
  • korcia2000 17.05.11, 16:50
    Zdaje się, że Uniwersytet nie zawsze szuka oszczędności tam, gdzie potrzeba.
  • Gość: igorek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.11, 17:00
    ;)
  • Gość: @ IP: *.internetia.net.pl 17.05.11, 17:26
    to by zwolniono tylko połowę?
    Super tytuł! Wyżyny dziennikarstwa zaangażowanego. :-P
  • Gość: JG IP: *.opera-mini.net 19.05.11, 00:35
    Ale to był właśnie piątek trzynastego. Termin wybierał ten, kto wręczał wypowiedzenia (datowane 11.V).
  • zetkaf 17.05.11, 18:42
    Hmmm... skoro zwalniali w srodku miesiaca i akurat w piatek, to raczej mowa o tych, co maja krotki okres wypowiedzenia, a wiec i krotki czas pracy. Wiec ciezko mowic o zwalnianiu DOSWIADCZONYCH pracownikow?
    Chociaz z drugiej strony, po co przyjmowano 20 nowych? Zeby ich wyuczyc a po roku zwolnic innych? To chyba jednak z kolei CELOWE dzialanie pracodawcy, majace na celu pozbycie sie niechcianych pracownikow, a nie redukcja etatow? A to juz z kolei podlega pod paragraf o nieuzasadnionym zwolnieniu pracownikow, wiec jesli mieli umowy na stale... to solidarnosc moze sie wykazac, i wreszcie zamiast gardlowac, to wspomoc pracownikow rada prawnika w sadzie pracy. No, to pozyjemy, zobaczymy...

    --

    Fantastyczny przewodnik po Wrocławiu


    Idzie się!!!
  • Gość: juras IP: *.dynamic.mm.pl 17.05.11, 18:44
    Jakbyś kiedykolwiek zobaczył, jak pracuje zasiedziała biurwa na uniwersytecie, od razu byś zwolnił wszystkich, a nie 20 osób. Oczywiście pod warunkiem, że zależałoby ci na efektywnym funkcjonowaniu uczelni.
  • zetkaf 17.05.11, 18:47
    > Jakbyś kiedykolwiek zobaczył, jak pracuje zasiedziała biurwa na uniwersytecie,
    > od razu byś zwolnił wszystkich, a nie 20 osób. Oczywiście pod warunkiem, że zal
    > eżałoby ci na efektywnym funkcjonowaniu uczelni.
    Fakt, fakt, wlasnie zauwazylem twoj post powyzej, i tu czesto masz racje. Dlatego tez zawsze jestem przeciwnikiem dodatkow stazowych...
    Premia wedlug umiejetnosci, wedlug osiagniec, ale nigdy za bycie stara prukwa, a juz w szczegolnosci za sabotowanie postepu ;)
    Mimo to, czasem starzy ludzie sa tez sympatyczni, wiec jestem tez przeciwko zwalnianiu ludzi "bo sa starzy, czyli stare prukwy" ;) Jak mowie, oceniac wedlug umiejetnosci i efektow pracy...

    --

    Fantastyczny przewodnik po Wrocławiu


    Idzie się!!!
  • Gość: juras IP: *.dynamic.mm.pl 17.05.11, 18:54
    Oczywiście, nikt tu nie krzyczy, żeby zwalniać za wiek. Ale, jak już zauważyłem wyżej, te stare uniwersyteckie próchno przeważnie już nic nie robi, tylko zbija bąki. Co więcej - swoje nieróbstwo zaszczepia młodym. Tych ludzi nie da się już zreformować - ich trzeba zwolnić.
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 00:23
    Kto nie ma szacunku dla starszych, sam nie zasługuje na szacunek. Życzę mu, żeby tak się o nim wyrażano i tak potraktowano, gdy osiągnie wiek dojrzały. Przez szefów i przez własne dzieci.
  • zetkaf 18.05.11, 07:24
    > Kto nie ma szacunku dla starszych, sam nie zasługuje na szacunek.
    Z szacunkiem traktuje tylko tych, ktorzy sami mnie tak traktuja. A gdy przyjde gdzies i slysze "Czego?" z tonem dopowiadajacym "mi tu kawy pic nie daje", to ciezko potem traktowac takich ludzi kulturalnie...


    --

    Fantastyczny przewodnik po Wrocławiu


    Idzie się!!!
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 18.05.11, 12:07
    I co, każdy bibliotekarz po '50" tak się zachowuje? Poza tym w takie opowiastki nie wierzę.
  • Gość: absolwentka IP: *.dynamic.mm.pl 18.05.11, 13:43
    Może nie kazdy, ale zdecydowana większość. Studenci traktowani są jako wrzód u d..., najniższy w uniwersyteckiej hierarchii, ale którego trzeba obsłużyć. Stąd nie dziwią takie zachowania.Korzystałam w czasie studiów z wielu bibliotek uniwersyteckich i wszędzie było mniej wiecej to samo. Najgorsza biblioteka, jaką pamiętam, była w Instytucie Geografii. Tam panie bibliotekarki opierniczały studentów na całą czytelnię, gdy np. źle wpisały do zeszytu odwiedzin książki, z jakich korzystały albo poprosiły panią bibliotekarkę o konkretną książkę (którą wręcz mogli wskazać palcem na półce), bo trzeba było wypisać za każdym razem na karteczce tytuł, autora i sygnaturę. Albo podchodziły i szarpały studentów za ramię, gdy trzymali za nisko długopis (bo mogły popisać książkę). Jak wypożyczało się książkę do domu, to trzeba było ją sprawdzić strona po stronie, czy nie jest popisana, bo gdyby przy oddawaniu okazało się, że jest, student musiał ją odkupywać. Po prostu patologia, nikt nie mógł zwolnić tych zasiedziałych, prostackich bab, bo one więcej znaczyły w instytucie niż niejeden młodszy profesor. Ja osobiście wolałam korzystać z bibliotek miejskich niż z tamtej biblioteki - zupełnie inna obsługa i zupełnie inne podejście do czytelnika. No chyba, ze musiałam, ale każdy ze strachem wchodził zawsze do tej biblioteki i chyba o to paniom bibliotekarkom chodziło.
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 18.05.11, 14:04
    W ogóle w bibliotekach nie są potrzebne zeszyty odwiedzin! To jest relikt PRL-u. Jak ktoś musi liczyć odwiedziny, to prościej jest wmontować licznik na fotokomórkę we framugę drzwi. Lub kołowrót, jak w sklepach.
  • Gość: absolwentka IP: *.dynamic.mm.pl 18.05.11, 15:14
    Pewnie tak, ale to jest mały pikuś w porównaniu z nieodpowiadaniem na e-maile pisane do dziekanatu (bo panie obsługujące studentów uważają, że za dużo czasu zajęłoby im odpowiadanie studentom w ten sposób, więc preferują kontakt osobisty) czy koniecznością każdorazowego udania się do instytutu, żeby dowiedzieć się o odwołanych zajęciach, bo nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, żeby umieszczać takie informacje na stronie internetowej instytutu. Uniwersytet jest 100 lat za murzynami i nie dlatego, że nie ma pieniędzy na odpowiedni sprzęt, tylko przez mentalność jego pracowników.
  • Gość: JG IP: *.opera-mini.net 19.05.11, 01:31
    @ absolwentka: sorry, ale twoje opowiastki o bibliotekarkach geograficznych świadczą głównie o tym, że rzetelnie wykonywały swoją pracę. Mają swoje regulaminy i powinny się ich trzymać, bo inaczej mogą mieć nieprzyjemności.
    Pomijam tu kwestie obyczajowe, bo po prostu stosunki międzyludzkie po polsku, to tragiczna sprawa - brak szacunku dla bliźniego to raczej norma niż wyjątek, co zresztą dobrze widać we wpisach na tym forum.
    W dodatku u nas prawie każdy to wielka i bardzo poważna postać i ,musi o tym koniecznie dać znać innym, w warunkach uniwersyteckich np. p. bibliotekarce, bo to dół lokalnej hierarchii i ryzyko niewielkie.
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 19.05.11, 10:00
    Nie ma takiego regulaminu, w którym każe się być nieuprzejmym. Jesli tak było - to należy to wytykać
  • zetkaf 18.05.11, 18:10
    > I co, każdy bibliotekarz po '50" tak się zachowuje?
    Nie, nie twierdze, ze kazdy, nie twierdze, ze wiekszosc. Twierdze jedynie, ze wsrod ludzi starszych jest wiekszy odsetek takich, ktorym przeszkadza, ze ktos im przeszkadza w pracy.
    Przyznam, ze spotyka sie takie osoby nawet w firmach prywatnych, gdzie zostawiasz kilkucyfrowe zaplaty...

    > Poza tym w takie opowiastki nie wierzę.
    Wiara to wtedy, gdy wierzymy, choc nie ma dowodow.
    Ja dzis sie przekonalem, ze o tego typu ludziach to ja wiem (nie, nie mowie konkretnie o osobach z biblioteki), wiec juz nie mozna mowic o wierze.

    --

    www.polnocnolubuskie.blogspot.com

    Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
    Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
  • Gość: absolwentka IP: *.dynamic.mm.pl 18.05.11, 11:09
    Gość portalu: Inny czytelnik napisał(a):

    > Kto nie ma szacunku dla starszych, sam nie zasługuje na szacunek.

    Zawsze myslałam, że starsi zasługują na szacunek ze względu na unikalne wartości, jakie starsi sobą prezentują (mądrośc i te sprawy). Cóż, widocznie i to się zmieniło. Dziwi mnie tylko to, że tak jak zwykle zmiany wartości są spowodowane przez młodych i to starsi przeważnie mają problem z dostosowaniem się do tych zmian, tutaj jest na odwrót. Cóż, takie czasy... Świat najwidoczniej rzeczywiście stanął na głowie.
  • sverir 18.05.11, 07:23
    > Premia wedlug umiejetnosci, wedlug osiagniec, ale nigdy za bycie stara prukwa, a juz w
    > szczegolnosci za sabotowanie postepu ;)

    Z czystej ciekawości: jakie umiejętności bibliotekarzy zasługiwałyby na premię?
    I jak mierzyć osiągnięcia bibliotekarzy?
  • Gość: absolwentka IP: *.dynamic.mm.pl 18.05.11, 11:04
    sverir napisał:

    > Z czystej ciekawości: jakie umiejętności bibliotekarzy zasługiwałyby na premię?
    > I jak mierzyć osiągnięcia bibliotekarzy?

    Np. Zaangażowanie w pracę. Jakość obsługi klienta. Dodatkowe szkolenia. Abstrakcja? Dla uniwersyteckich nierobów, nauczonych przez lata tylko pierdzenia w stołek i wysuwania kolejnych roszczeń, z pewnością tak.
  • sverir 18.05.11, 11:11
    > Np. Zaangażowanie w pracę. Jakość obsługi klienta.

    Znaczy się premiowane powinno być wykonywanie podstawowych obowiązków pracowniczych? Czyli gdyby bibliotekarz stwierdził, że nie zależy mu na premii, to mógłby olewać swoje obowiązki i być opryskliwy wobec klientów?

    > Dodatkowe szkolenia.

    Czy szkolenie z zakresu spawalnictwa byłoby również premiowane.

  • Gość: benkmen IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.11, 11:28
    Czy ty kiedykolwiek pracowałeś?
  • sverir 18.05.11, 21:10
    Owszem, od szesnastego roku życia. I nie wyobrażam sobie dodatku do pensji z tytułu bycia miłym wobec klientów.
  • Gość: absolwentka IP: *.dynamic.mm.pl 18.05.11, 11:43
    sverir napisał:

    > Znaczy się premiowane powinno być wykonywanie podstawowych obowiązków pracownic
    > zych?

    Premiowane powinno być wzorowe wykonywanie swoich podstawowych obowiązków oraz angażowanie się w dodatkowe obowiązki. A nie, jak jest na uniwersytecie, że premie i nagrody dostają wszyscy po równo albo ci z najlepszymi układami.
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 18.05.11, 12:19
    Premiowania "po równo" nie można zwalać na dyrekcję. Albo nie tylko na dyrekcję. Ona przypuszczalnie kieruje się wnioskami kierowników.
    Z drugiej strony jednak można kierownikom zalecić, żeby różnicowali wysokość premii zależnie od osiągnięć w wkładu pracy i opracować jakieś ogólne wskazówki, jakie osiągnięcia lub zachowania będą szczególnie premiowane.
  • Gość: absolwentka IP: *.dynamic.mm.pl 18.05.11, 13:30
    Gość portalu: Inny czytelnik napisał(a):

    > Premiowania "po równo" nie można zwalać na dyrekcję. Albo nie tylko na dyrekcję
    > . Ona przypuszczalnie kieruje się wnioskami kierowników.

    A kierownicy wybierani są przez szeregowych pracowników bądź też podlegają naciskowi "politycznemu" przez nich. Masz rację, wszyscy pracownicy uniwersytetu są odpowiedzialni za błoto, w którym się taplają. Więc niech przyanjmniej nie narzekają.

    > Z drugiej strony jednak można kierownikom zalecić, żeby różnicowali wysokość pr
    > emii zależnie od osiągnięć w wkładu pracy i opracować jakieś ogólne wskazówki,
    > jakie osiągnięcia lub zachowania będą szczególnie premiowane.

    Na uniwersytecie? Wierzysz w to? Tam wszyscy żyją w świecie rodem z powieści Kafki, najbardziej oczywiste oczywistości, które wszedzie są normalne, dla pracowników U.Wr. są niezrozumiałą abstrakcją.
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 18.05.11, 14:00
    Wiem, wiem, jak tam jest, sam przez lata w tym tkwiłem. Chciałem dać do zrozumienia, że w ogóle można i na ogół się robi.
  • zetkaf 18.05.11, 18:25
    > Premiowania "po równo" nie można zwalać na dyrekcję. Albo nie tylko na dyrekcję
    > . Ona przypuszczalnie kieruje się wnioskami kierowników.
    Zapewne w ten sposob mozna by zwolnic dyrekcje od odpowiedzialnosci za zwolnienia ;)



    --

    www.polnocnolubuskie.blogspot.com

    Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
    Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 20:23
    Największą szansę właściwej oceny pracownika ma jego bezpośredni zwierzchnik. Jeśli dyrektor podejmowałby decyzje w sprawie każdego pracownika ponad głowami średniego szczebla zarządzania, to trzeba by zapytać, po co ten średni szczebel zarządzania jest? Od transmisji decyzji dyrekcji w dół, a kanał transmisji informacji z dołu w górę można zatkać?
    Zarządzanie polega na ustalaniu strategii, podejmowaniu decyzji ale też na zbieraniu informacji zwrotnych, tych płynących z dołu. Informacji, a nie donosów i plotek
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 20:27
    Dyrektorzy tak już mają, że nie na wszystko w instytucji mają wpływ, ale za wszystko odpowiadają. Im lepiej zorganizują sobie kanały przepływu informacji w górę i w dół (ale też i na ukos) , tym mniejsze ryzyko, że coś się dzieje bez ich wpływu i wiedzy.
  • sverir 18.05.11, 21:12
    > Premiowane powinno być wzorowe wykonywanie swoich podstawowych obowiązków

    Czyli dobrze zrozumiałem, że pracownik, któremu nie zależy na premii, wcale nie musi wzorowo wykonywać swoich podstawowych obowiązków i np. być opryskliwym wobec klientów.

    > oraz angażowanie się w dodatkowe obowiązki.

    O, to już zdecydowanie lepszy, nawet całkowicie poprawny powód, żeby nagrodzić premią.

  • zetkaf 18.05.11, 18:13
    > Znaczy się premiowane powinno być wykonywanie podstawowych obowiązków pracownic
    > zych?
    Nie wykonywanie, a jakosc wykonywania.

    > Czyli gdyby bibliotekarz stwierdził, że nie zależy mu na premii, to mógłb
    > y olewać swoje obowiązki i być opryskliwy wobec klientów?
    Czyli co, lepiej stwierdzic, ze kazdy powinien porzadnie pracowac, premii nie dostanie wiec nikt. Tak, wtedy to na pewno "wzrosnie" jakosc uslug. Bo przeciez szef kazal, to wystarczy ;)
    Ciekawe tylko, czy "klienci" nie ocenia, ze jest to wzrost w dol ;)



    --

    www.polnocnolubuskie.blogspot.com

    Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
    Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
  • sverir 18.05.11, 21:25
    > Czyli co, lepiej stwierdzic, ze kazdy powinien porzadnie pracowac, premii nie dostanie wiec
    > nikt.

    Prawie mogę się zgodzić, poza wnioskiem końcowym.

    Moim zdaniem premia powinna być wypłacana za wyjątkowe osiągnięcia albo wykonywanie 'ekstra' obowiązków. Wzorowe wykonywanie obowiązków, zabawna sprawa, jest podstawowym obowiązkiem pracownika wobec pracodawcy.

    > Bo przeciez szef kazal, to wystarczy ;)

    Smutne, że niektórym nie wystarczy nawet zobowiązanie umowne do wykonywania swoich obowiązków zgodnie z najlepszą wiedzą, intencjami, dobrą wolą i umiejętnościami. Że do tego potrzebują jeszcze dodatkowego wynagrodzenia, czyli tej premii. Idąc tym tokiem rozumowania tylko czekać, aż policjanci za łapanie złodziei będą domagali się premii, bo za podstawowe wynagrodzenie, to mogą co najwyżej przyjąć zgłoszenie o kradzieży.



  • Gość: Inny czytelnik IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 22:53
    W wielu firmach, także komercyjnych, premia przysługuje za nienaganną pracę. Chodzi o to, żeby pracownicy przepracowywali uczciwie czas przeznaczony na pracę, nie mieli nadmiernych absencji, wykonywali swą pracę skrupulatnie, a jeśli są to firmy usługowe, żeby nie było na nich skarg klientów.
    A za szczególne osiągnięcia (np. innowacje, zidentyfikowanie i rozwiązanie problemu zaistniałego w pracy, przeprowadzenie szkolenia dla współpracowników lub tp.) są ekstra nagrody (finansowe, rzeczowe lub np. skierowanie na weekend z rodziną w ciekawym miejscu i dobrym hotelu), podwyżki wynagrodzeń, awanse itd.
    Więc premia za rzetelne wykonywanie obowiązków nie powinna dziwić, ani budzić zgorszenia.
  • Gość: Gosc IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.11, 23:03
    Tekst linka
    "Noc Biblioteki Uniwersytetu Rzeszowskiego piątek (13 maja)"2011. Tam się bawią
    a
    tu
    22 pracowników Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego otrzymało w piątek wypowiedzenia.
  • Gość: Gosc IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.11, 23:07
    sbp.pl/artykul/?cid=2339&prev=1
    Tekst linka
  • sverir 19.05.11, 07:35
    > W wielu firmach, także komercyjnych, premia przysługuje za nienaganną pracę.

    A w wielu firmach, także komercyjnych, nie przysługuje.

    > Więc premia za rzetelne wykonywanie obowiązków nie powinna dziwić, ani budzić z
    > gorszenia.

    Podobnie jak brak premii za rzetelne wykonywanie obowiązków umownych.

    Żebyśmy się źle nie zrozumieli - ja nie jestem przeciw premiowaniu kogokolwiek, zwłaszcza pracowników firm prywatnych. I doskonale rozumiem, że premia za nienaganne wykonywanie obowiązków pracowniczych utrudnia działanie mechanizmu stania, leżenia i tak dalej. Faktycznie nie jest sympatycznie, gdy jeden pracownik praktycznie cały miesiąc opierdziela się na zapleczu, a drugi tyra równiutko całymi dniami, a w ostatecznym rozrachunku dostają taką samą kasę. To na pewno jest demobilizujące.
    Tylko właśnie tego żałuję, że tak wielu pracowników nie wyobraża sobie wzorowej pracy bez odpowiedniej gratyfikacji finansowej.
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 19.05.11, 10:03
    Jako szef zawsze powtarzam: pracujemy jak najlepiej za te pieniądze, które nam płacą. Albo szukamy lepiej płatnej pracy. Dla marnej pracy (bo słabo płacą lub z jakiegokolwiek innego powodu) nie powinno być żadnej tolerancji. Ani tym bardziej premii.
  • zetkaf 21.05.11, 11:26
    > Tylko właśnie tego żałuję, że tak wielu pracowników nie wyobraża sobie wzorowej
    > pracy bez odpowiedniej gratyfikacji finansowej.
    To chyba mamy podobne zdanie. Ja osobiscie uwazam, ze przychodze do pracy, zeby pracowac, a obowiazkiem pracodawcy jest mi za to placic. Nie ma, ze "za malo", ze "kolega dostaje wiecej" - ja podpisalem swoja umowe, i co do grosza maja mi ta kwote wyplacic. Jak mi wyplaca pol tej kwoty, to bede pracowal na pol gwizdka, jak zaplaca wiecej - no nikt im nie kazal, ale pewnie to docenie.
    Ale podstawa jest to, ze ja podpisalem umowe, i na tyle, na ile ja podpisalem, na tyle sie zgodzilem. Czy jestem warty wiecej, czy mniej - nie mnie oceniac, wazne, ze ja sie na taka zgodzilem. I nie moge potem plakac, ze ja bede w pracy tak kiepsko pracowal, jak kiepsko mi pracodawca placi.

    --

    www.polnocnolubuskie.blogspot.com

    Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
    Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
  • zetkaf 19.05.11, 00:00
    > Moim zdaniem premia powinna być wypłacana za wyjątkowe osiągnięcia albo wykonyw
    > anie 'ekstra' obowiązków. Wzorowe wykonywanie obowiązków, zabawna sprawa, jest
    > podstawowym obowiązkiem pracownika wobec pracodawcy.
    No, ale jesli jedni wykonuja je lepiej, drudzy gorzej... to premii zadnemu nie dasz?
    Bo przeciez to "w ramach obowiazkow"?

    > Smutne, że niektórym nie wystarczy nawet zobowiązanie umowne do wykonywania swo
    > ich obowiązków zgodnie z najlepszą wiedzą, intencjami, dobrą wolą i umiejętnośc
    > iami. Że do tego potrzebują jeszcze dodatkowego wynagrodzenia,
    a moze spojrz na to inaczej? Ze premia - to taki jakby sygnal, ze szef docenia twoja prace, sygnal, ze idziesz w dobrym kierunku? Fakt, masz racje, wielu ludzi blednie ocenia, ze jak nie bedzie premii, to sie nie warto starac - ale niektorzy traktuja to inaczej, "nagrode za dobre sprawowanie"?

    > premii. Idąc tym tokiem rozumowania tylko czekać, aż policjanci za łapanie zło
    > dziei będą domagali się premii
    za lapanie nie, ale za lepsze wyniki niz reszta? Za mniejsza ilosc skarg za zle wykonywanie obowiazkow (bo inni sa np. nadmiernie agresywni, a on nie) niz srednia, za wyzsza skutecznosc lapania... wiem, wiem, to caly czas trudne do oceny, ale... ale to nie ja jestem ich przelozonym ;)


    --

    Ziemiański, Szmidt - kto jeszcze pisał o Wrocławiu?


    Przez Dolny Śląsk na piechotę
  • anu_anu 21.05.11, 13:34
    To chyba oznacza, że premię powinna dostać połowa pracowników - dokładnie ta połowa, która lepiej pracuje.
    --
    . ^ ^
    =(-.-)=
    .(_|_)
  • zetkaf 21.05.11, 17:28
    > To chyba oznacza, że premię powinna dostać połowa pracowników - dokładnie ta po
    > łowa, która lepiej pracuje.
    A czemu akurat polowa? A moze np. 20% najlepszych? Moze (co czesto jest spotykane) zestaw wspolczynnikow liczbowych, kto je spelni, dostaje premie. Wiec latwo zweryfikowac, ze premia jest za wyniki, a nie za wlazidu.. u szefa, a raz dostanie ja 90%, raz dostanie 10%.


    --

    Wrocław - Polska Mekka Fantastyki


    Idzie się!!!
  • Gość: JG IP: *.opera-mini.net 19.05.11, 01:50
    @sverir: przypuszczam, ż zmieniłbyś zdanie, gdybyś po 20 latach pracy odbiereał wynagrodzenie w wysokości 1700 PLN, w którym są już zawarte różne premie. Bieda, panie dzieju, wyjaśnia wiele niedostatków naszego uniwersytetu, o których tutaj się pisze, przeważnie zresztą słusznie.
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 18.05.11, 12:06
    Da się mierzyć. Może nie wszystkie, ale się da. I to nie bynajmniej na podstawie zapisów w jakichś śmiesznych dzienniczkach
  • sverir 18.05.11, 21:26
    Nie neguję, że się da. Tylko pytam jak?
  • Gość: panedmund IP: *.wiz.pwr.wroc.pl 25.05.11, 10:55
    Za pomocą systemu oceny pracownika. Typowe narzędzie w zarządzaniu zasobami ludzkimi. Wiem z doświadczenia, że w bibliotece jak i w każdej innej firmie da się to zrealizować. Raz do roku pracownicy i kierownik przeprowadzają ewaluację wg ustalonych kryteriów, pracownicy punktowani są za aktywności, które nie zawsze wpisane są do ich zakresów obowiązków, np. udział w szkoleniu, przeprowadzenie szkolenia, udział w konferencji, publikacja artykułu w czasopiśmie, ukończenie kursu językowego i kilka innych. Praca w bibliotece jak każda inna ma swoją specyfikę i jak wszędzie można się "wykazać". Da się, więc można spróbować to miarodajnie ocenić.
  • Gość: gośćxyz IP: *.e-wro.net.pl 29.05.11, 22:55
    Aktywność naukowa i popularyzatorska pracowników jest w Bibliotece Uniwersyteckiej źle postrzegana. Działalność taka, mimo że buduje pozytywny obraz BU jako instytucji (jakby nie było) naukowej, przy ocenianiu bibliotekarzy traktowana jest jako cecha niepożądana, negatywna i godna naganny. Z tego też względu publikacje oraz czynny udział w konferencjach naukowych bynajmniej nie są w powodem do nagradzania, a raczej wręcz przeciwnie
  • Gość: JG IP: *.opera-mini.net 19.05.11, 01:12
    > Mimo to, czasem starzy ludzie sa tez sympatyczni, wiec jestem
    tez przeciwko zwa
    > lnianiu ludzi "bo sa starzy,

    O łaskawco! masz rację! To przezorne spostrzeżenie, zwłaszcza, że każdemu może się przydarzyć być starym przy odrobinie szczęścia
  • Gość: Gość IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.11, 20:08
    Niestety, większość z tych osób ma długi staż, nawet ponad 20 lat
  • Gość: dawny pracownik BU IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.05.11, 19:05
    Na forum "Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej"
    link
    forum.gazeta.pl/forum/w,72,91625176,,Mobbing_w_B_i_b_l_i_o_t_e_c_e_Uniwersyteckiej.html?s=0
    od ponad dwu lat opisywany jest konflikt pomiędzy pracownikami Biblioteki a jej dyrekcją.
    I właśnie ten konflikt jest prawdziwą przyczyną zwolnień.
    Mobbing, łamanie prawa przez dyrekcję zostały potwierdzone przez protokół Państwowej Inspekcji Pracy, pisma kierowane przez KZ NSZZ Solidarność do JM Rektora.
    Na stronie Solidarności, link
    www.solidarnosc.uni.wroc.pl
    w sekcji Informacje są kopie pism wystosowanych do JM Rektora.
    Reorganizacja i zmniejszenie stanu zatrudnienia mają na celu pozbycie się osób niewygodnych dla dyrekcji.
  • Gość: jutka IP: 156.17.79.* 18.05.11, 14:38
    No, wreszcie ktoś prawdę napisał!
  • Gość: bibliotekarka IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.05.11, 22:27
    Bo taka jest właśnie prawda.
  • zetkaf 21.05.11, 11:37
    > Mobbing, łamanie prawa przez dyrekcję zostały potwierdzone przez protokół Państ
    > wowej Inspekcji Pracy, pisma kierowane przez KZ NSZZ Solidarność do JM Rektora.
    Jesli to prawda, niech ida do Sadu Pracy, odszkodowanie MINIMALNE za mobbing wynosi rownowartosc 9 pensji (ze wzgledu na zakonczenie sprawy zwolnieniami, nie sadze zeby sie skonczylo na minimalnej karze), do tego odszkodowanie za niepoprawne zwolnienie, opcja przywrocenia do pracy, itp.
    Do tego dla pracodawcy kara za nieprzestrzeganie przepisow (ciekawe, czemu PIP jej nie dowalil), dla przelozonych - kary placone Z PRYWATNEGO portfela, z opcja zakazu pracowania na stanowiskach kierowniczych.
    Tylko, ze sad wnikliwie rozpatrzy sprawe, a nie, jak forum, wyda wyrok na podstawie opinii kilku osob... wiec mogloby sie okazac, ze zwolnienia sa PRAWIDLOWE, i co wtedy?

    --

    Wrocław - Polska Mekka Fantastyki


    Idzie się!!!
  • anonymusss 22.05.11, 08:59
    Tylko, ze sad wnikliwie rozpatrzy sprawe, a nie, jak forum, wyda wyrok na podstawie opinii kilku osob... wiec mogloby sie okazac, ze zwolnienia sa PRAWIDLOWE, i co wtedy?

    Diabeł tkwi w szczegółach (szybko zapominamy) i dobrym prawniku. Odwołującym się do sądu życzę sensownego pełnomocnika.
  • zetkaf 22.05.11, 15:57
    > Diabeł tkwi w szczegółach (szybko zapominamy) i dobrym prawniku. Odwołującym s
    > ię do sądu życzę sensownego pełnomocnika.
    Zawsze z urzedu mozna poprosic o prawnika z PIP, z checia pomoze.
    Poza tym, jesli prawnik potrafi znalezc sposob wykrecenia sie z winy, znaczy, ze jednak winy nie bylo. Prawnik to sie jedynie przyda, gdy sprawa byla na granicy prawa, to zrecznie moze lekko poudawac, ze ta granica lezy obok...

    --

    Ziemiański, Szmidt - kto jeszcze pisał o Wrocławiu?


    Przez Dolny Śląsk na piechotę
  • anonymusss 22.05.11, 19:32
    anonymusss to ciemniak, nie wie o co chodzi.
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 22:44
    O mobbingu rektor został poinformowany przez PIP. To nie jest opinia forum
  • zetkaf 22.05.11, 22:48
    > O mobbingu rektor został poinformowany przez PIP. To nie jest opinia forum
    O mobbingu tak, o bezprawnych rzekomo zwolnieniach - nie. Dlatego wlasnie mowie: niech ida do niezaleznej instytucji, ktora wnikliwie zbada sprawe... ale nie daj Boze sie okaze, ze zbyt wnikliwie?

    --

    Ziemiański, Szmidt - kto jeszcze pisał o Wrocławiu?


    Przez Dolny Śląsk na piechotę
  • Gość: Inny czytelnik IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 23.05.11, 09:50
    Zdaje się, że przeważająca większość zamierza skarżyć się w sądzie pracy. Nie powinni więc nie skorzystać ze wsparcia PIP oraz związków zawodowych
  • anonymusss 03.06.11, 00:02
    Re: Prawdziwy powód zwolnień w Bibliotece
    Autor: zetkaf 22.05.11, 22:48

    <O mobbingu tak, o bezprawnych rzekomo zwolnieniach - nie. Dlatego wlasnie mowie: niech ida do niezaleznej instytucji, ktora wnikliwie zbada sprawe... ale nie daj Boze sie okaze, ze zbyt wnikliwie? >
    Co to ma znaczyć <ale nie daj Boze sie okaze, ze zbyt wnikliwie? >? Brzmi to jak groźba i za to jest kodeksowa kara.
    Sąd pierwszej, bądź drugiej instancji wyda wyrok. zetkaf i co wtedy, jeżeli z uzasadnienia będzie wynikało, że jest związek między zwolnieniami pracowników i mobbingem?
  • zetkaf 03.06.11, 05:56
    > Co to ma znaczyć <ale nie daj Boze sie okaze, ze zbyt wnikliwie? >? Brz
    > mi to jak groźba i za to jest kodeksowa kara.
    Grozba... CZEGO? Tego, ze sad zbada wnikliwie sprawe. To jedynie naturalna konsekwencja rzeczy, i za tego typu "grozby" nie nalezy sie zadna kara, co najwyzej gdybym straszyl ze kogois pobije, zgwalce, itp. To jakby ci pracodawca powiedzial, ze jak nie bedziesz przychodzil do pracy, to cie zwolni - a ty bys poszedl do sadu, ze ci grozi, ze mobbing, itp. ;)

    > Sąd pierwszej, bądź drugiej instancji wyda wyrok. zetkaf i co wtedy, jeżeli z
    > uzasadnienia będzie wynikało, że jest związek między zwolnieniami pracowników
    > i mobbingem?
    Wtedy przyznam racje. Na razie, to jedynie widze marudzenie forumowiczow, niczym nie poparte, psioczenie na pracodawce bez podawania konkretnych argumentow.

    --

    www.polnocnolubuskie.blogspot.com

    Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
    Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
  • anonymusss 03.06.11, 06:25
    > Wtedy przyznam racje. Na razie, to jedynie widze marudzenie forumowiczow, niczym nie poparte, psioczenie na pracodawce bez podawania konkretnych argumentow.>

    Co komu po twojej racji???
    Forum nie jest odpowiednim miejscem na publikowanie uzasadnień.

    > gdybym straszyl ze kogois pobije, zgwalce, itp. >
    Gdybyś mnie straszył, pokazałbym ci gdzie raki zimują :). Gdyby, to towarzystwo miało tzw. jaja, dawno dałby sobie radę z problemem. Można przeczytać, głowy chowają w piasek.
  • Gość: zebu IP: *.opera-mini.net 17.05.11, 20:22
    Ci zwolnieni powinni się tylko cieszyć. Tak narzekali na zarobki na uniwersytecie, więc wreszcie będą mieli okazję poszukać sobie pracy, gdzie ich docenią. Koniec z filantropią!

    Tak powinno się robić ze wszystkimi, którzy narzekają na marne pensje na uczelniach.
  • benkmen 17.05.11, 23:25
    reorganizacja, polegająca na legendzie "obniżki kosztów" - starutki chwyt powyżej kolan.. dla niezorientowanych.Jest na ten temat dość spore orzecznictwo SN.
  • Gość: dawny pracownik BU IP: *.wroclaw.vectranet.pl 21.05.11, 21:46
    Jak się dowiaduję, na wypowiedzeniu jest nie tylko tych 22 bibliotekarzy ale i kierowniczka Oddziału Udostępniania, która zawsze walczyła o dobro czytelników jak o własne życie.
    Złożyła sama wypowiedzenie. Strata to niepowetowana.
  • Gość: dobek IP: *.dynamic.mm.pl 22.05.11, 19:53
    Gość portalu: dawny pracownik BU napisał(a):

    > Jak się dowiaduję, na wypowiedzeniu jest nie tylko tych 22 bibliotekarzy ale i
    > kierowniczka Oddziału Udostępniania, która zawsze walczyła o dobro czytelników
    > jak o własne życie.

    Więc chyba słabo, skoro o własne życie zadbała z bardzo marnym skutkiem.

    A mówiąc serio: jeśli tyle lat pracowała w takim burdelu, jakim jest uniwersytet, powinna nauczyć się odpowiednich reguł postepowania. Które - mówiąc delikatnie - dalekie są od normalności. Jeśli jej nie pasowały, trzeba się było zwolnić dużo wczesniej, a jeśli pasowały - sama jest sobie winna, że jednak nie dopasowała się do nich.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka