Dodaj do ulubionych

Głupie pytania czekają na poważne odpowiedzi

  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 19:23


    Może najpierw powinienem się zgłosić do Wydziału Komunikacji UM po czerwone blachy aby REV+ pojechać na przegląd ?
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.04.12, 11:16
    Warto wykorzystać przepisy do przekwalifikowania roweru na inny pojazd aby ominąć pewne nakazy np nakaz jazdy rowerem po ddr .
    Jeden ze sposobów to zamontowanie silniczka np od zabawki o mocy 1 W bez systemu pedelec co już dyskwalifikuje rower jako rower .
    Nie wiadomo co z obowiązkiem rejestracji takiego motoroweru ale zapewne jest luka że to jest motorower niezarejestrowany i ciekaw jestem który policjant zaryzykuje oddanie sprawy do sądu.

    Można rower przekwalifikować na taksówkę a więc tez i na ciągnik siodłowy czy pojazd ciężarowy.
    Jest też kategoria przyczep .
    50) przyczepa — pojazd bez silnika, przystosowany do łączenia go z innym pojazdem;

    Zatem gdyby rower przystosować do łączenia go z innym pojazdem stałby się przyczepą.
    Zanim sprawdziłem przepis miałem nadzieję, że taką przyczepę będzie można wyposażyć w silny silnik elektryczny czyli wyjść poza rygory narzucone rowerom.

    Czyli mamy pojazd, który może być jednocześnie przyczepą i rowerem.
    Jak to wykorzystać w praktyce ?

    Przyczepa jest zawsze przyczepą niezależnie czy jest ciągniona czy też stoi.
    Tu mogę zszokować rowerzystów gdy powiem, że ich rower przestaje być rowerem gdy się zatrzymuje.
    Trochę to dziwne bo każdy rowerzysta rozumie, że jak schodzi z roweru to przestaje być rowerzystą, a jest nim tylko gdy rowerem jedzie .
    Definicja roweru brzmi:
    rower — pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w ....
    Zatem rower musi być poruszany siłą mięśni więc jak stoi to poruszany już nie jest , więc rowerem też już nie jest.
    Mam pewien pomysł jak to wykorzystać ale o tym kiedy indziej.

    Skro rower potrafi być rowerem tymczasowo to może sie okazać ze istotne jest czy przynależy też do innych kategorii niż rower w tym przypadku czy jest przyczepą.
    Sa przepisy mówiące jak powinna być wyposażona przyczepa aby można nią było przewozić osoby ale nie sądzę aby rower ich nie spełniał bo tam chodziło głównie o siedzenia aby były przytwierdzone do pojazdu.

    Czy jak przyspawam hal do linki holowniczej to rower będzie przystosowany do łączenia go z innym pojazdem ?
    A może musi być hol sztywny ?
    To też da się zrobić przykręcając składany dyszel. Mam taki w przyczepce rowerowej.
    Przepisy nić nie mówią, że przyczepa nie może być napędzana siłą mięśni.
    Przyczepa nie może mieć tylko silnika.

    Zatem przyczepa może być napędzana siłą mięśni a rower musi .

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 21.04.12, 13:46
    Czy dynamo jest silnikiem, czy silnik jest generatorem?

    Bo jakby się uprzeć, to panie włdzo, ja mam dynamo 1kW, aby zasilać lampki i gps.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.04.12, 14:26
    Uprzedziłeś mnie z pytaniem.
    Oczywiście że jest w technice ale czy w prawie ?
    Ustawodawca jednak nie chcąc walnąć babola unikał słowa silnik w definicji roweru i zastąpił go słowem napęd .
    Silnik i prądnica to maszyna odwracalna.
    Słownik języka polskiego podaje, że człowiek też jest silnikiem "żywym silnikiem".

    Człowiek to jest napęd pomocniczy włączany naciskiem na pedały :)
    Pytanie tylko czy bioprądy można podciągnąć pod napęd elektryczny lub pod zasilanie mięśni ?
    Ale jak nie pod elektrykę to pod co ?
    Napięcie człowieka jest mniejsze niż 48 V więc nadaje się na napęd pomocniczy.
    Moc żywego silnika to ok 500 W ale z tego co pamiętam ciągła moc doprowadzona jest na poziomie 250 W.

    Skoro te 250W to nie jest moc silnika tylko napędu, należałoby ustalić gdzie ta moc ma być doprowadzona, czyli gdzie mierzona.
    Sprawność układu przeniesienia napędu na koła w aucie wynosi ok 16-17 %
    Zatem silnik w rowerze może mieć zapewne doprowadzoną moc dużo większą bo trzeba uwzględnić sprawność układu.


    Przepisy nie mówią czy rower może mieć żagiel czy inne kombinacje napędów.
    Mówią tylko o elektrycznym, że jeśli już jest to musi być słaby.

    Jeśli napęd elektryczny jest tylko jako pomocniczy to musi być uruchamiany naciskiem na pedały.
    Rozumiem, że jeśli napęd elektryczny będzie nie pomocniczym lecz głównym czyli silniejszym niż moc człowieka (typowo 500W) , to nie musi mieć pedelca i innych ograniczeń.
  • Gość: artek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 22.04.12, 09:20
    nie jest silnikiem, tylko generatorem. a że generuje prąd elektryczny, dlatego podlega prawu energetycznemu. a to się wiąże z opłacaniem akcyzy.
    ale to nie jest ani śmieszne, ani porażające, ani nawet babol prawny - prawo energetyczne (a dokładniej rozporządzenie ministra gospodarki) przewiduje zwolnienie od akcyzy:
    § 9. ”Zwalnia się od akcyzy zużycie energii elektrycznej wyprodukowanej z generatorów o łącznej mocy nieprzekraczającej 1 MW, niedostarczanej do instalacji połączonych i współpracujących ze sobą, służących do przesyłania energii elektrycznej, pod warunkiem że od wyrobów energetycznych wykorzystywanych do produkcji tej energii elektrycznej została zapłacona akcyza w należnej wysokości.”

    dotyczy to również alternatorów czy prądnic w samochodach ...

    a tak przy okazji - wy się chyba nudzicie.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.04.12, 11:17
    > nie jest silnikiem, tylko generatorem.
    Każdy silnik wzbudzany lub z magnesami stałymi jest generatorem.
    Na tej zasadzie silnik napędowy w rowerze EV z odzyskiwaniem energii hamowania zamienia się w generator.
    A skoro silnik jest prądnicą ( z niemiecka dynamem) to dlaczego prądnica nie może być silnikiem ?
    Nie spotkałem się z przypadkiem wykorzystywania dynama rowerowego jako silnika, bo nie zawiera ono komutatora więc nie można go zasilać prądem stałym lecz przetwornicą falownikiem wytwarzającym prąd zmienny, co jest dość kosztowne.
    Jednak spotykałem się i to nie jednokrotnie ze stosowaniem silnika zastępującego dynamo.Zwykle są to konstrukcje mające zasilać ładowarki elektronicznych gadżetów.
    W sieci jest sporo fot takich ustrojstw.Na naszym wrocławskim gruncie to 2 lata temu na prezentacji podróżników rowerowych gościu pokazywał takie dynamo-silnik chyba z napędu DVD, który wykorzystywał do ładowania kamery podczas podróży dookoła Islandii



    > a że generuje prąd elektryczny, dlatego
    > podlega prawu energetycznemu. a to się wiąże z opłacaniem akcyzy.
    > ale to nie jest ani śmieszne, ani porażające, ani nawet babol prawny - prawo en
    > ergetyczne (a dokładniej rozporządzenie ministra gospodarki) przewiduje zwolnie
    > nie od akcyzy:
    > § 9. ”Zwalnia się od akcyzy zużycie energii elektrycznej wyprodukowanej z
    > generatorów o łącznej mocy nieprzekraczającej 1 MW, niedostarczanej do instala
    > cji połączonych i współpracujących ze sobą, służących do przesyłania energii el
    > ektrycznej, pod warunkiem że od wyrobów energetycznych wykorzystywanych do prod
    > ukcji tej energii elektrycznej została zapłacona akcyza w należnej wysokości.&#
    > 8221;
    Czyli jak podłączymy naszą elektrownię np solarną pod licznik energetyki aby płacić mniejsze rachunki to zapłacimy akcyzę a jak zrobimy równoległą niezależną instalację elektryczną w domu to już nie.
    W ten sposób marnujemy zarówno energię jak i pieniądze bo ludzie próbują energię magazynować kupując akumulatory co znacznie pogarsza efektywność instalacji.


    > dotyczy to również alternatorów czy prądnic w samochodach ...
    >
    Pod warunkiem ze nie podepniemy samochodu pod sieć domową.
    Przyszłościa energetyki są auta elektryczne podpięte do ładowania do tzw inteligentnej sieci która będzie za pomocą niewielkiej zmiany częstotliwości wyłączała ładowarki a na dodatek pobierała wstecznie energię z akumulatorów do sieci.
    Za takie spłaszczenia szczytów energetycznych zapłacimy akcyzę choć państwo skorzysta na pożyczaniu od nas energii.
    Są kraje w których dofinasowuje się w co najmniej 50% instalacje produkujące prąd a u nas państwo chciałoby zarabiać co zabija i postęp jak i zdobywanie doświadczenia przez firmy z branży.


    > a tak przy okazji - wy się chyba nudzicie.
    No tak, mało osób pisze na forum i nudno tu.
    Staramy się to zmienić ale ty odwracasz kota ogonem.
    Też bym wolał tylko czytać ciekawostki rowerowe
  • Gość: artek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 22.04.12, 19:28
    > > nie jest silnikiem, tylko generatorem.
    > Każdy silnik wzbudzany lub z magnesami stałymi jest generatorem.

    owszem. tyle, że funkcjonalnie dynamo w rowerze silnikiem nie jest, bo nie generuje siły elektrodynamicznej a stały prąd elektryczny. dlatego jest generatorem czy też dokładniej nazywając - prądnicą prądu stałego.

    > Czyli jak podłączymy naszą elektrownię np solarną pod licznik energetyki aby pł
    > acić mniejsze rachunki to zapłacimy akcyzę a jak zrobimy równoległą niezależną
    > instalację elektryczną w domu to już nie.

    zależy tylko od generowanej mocy.

    > Pod warunkiem ze nie podepniemy samochodu pod sieć domową.

    jak wyżej

    > Przyszłościa energetyki są auta elektryczne podpięte do ładowania do tzw inteli
    > gentnej sieci która będzie za pomocą niewielkiej zmiany częstotliwości wyłącza
    > ła ładowarki a na dodatek pobierała wstecznie energię z akumulatorów do sieci.

    tak, tak, jasne .. samochody przyszłością energetyki! sezon ogórkowy ...

    > > a tak przy okazji - wy się chyba nudzicie.
    > No tak, mało osób pisze na forum i nudno tu.

    no tak, i ciekawe dlaczego nikt tu nie zagląda ...
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 22.04.12, 19:44
    > owszem. tyle, że funkcjonalnie dynamo w rowerze silnikiem nie jest
    Kwestia tylko sterowania. Czyli jest silnikiem. Fizyka.


    ...
    > jest generatorem czy też dokładniej nazywając - prądnicą prądu stałego.
    Dynamo rowerowe nie jest prądnicą prądu stałego.

  • Gość: artek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.12, 11:23
    > > owszem. tyle, że funkcjonalnie dynamo w rowerze silnikiem nie jest
    > Kwestia tylko sterowania. Czyli jest silnikiem. Fizyka.

    nie, funkcjonalnie jest prądnicą, nie silnikiem. zresztą, podłącz prąd, i spróbuj pojechać. powodzenia ... a to, że ten aparat elektryczny może być silnikiem, to zupełnie inna kwestia - owszem, fizyki.

    >> jest generatorem czy też dokładniej nazywając - prądnicą prądu stałego
    > Dynamo rowerowe nie jest prądnicą prądu stałego.

    a niby czym innym? alternatorem? nie ośmieszaj się, proszę ...
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 23.04.12, 12:49
    > nie, funkcjonalnie jest prądnicą, nie silnikiem. zresztą, podłącz prąd,
    > i spróbuj pojechać. powodzenia ... a to, że ten aparat elektryczny może być sil
    > nikiem, to zupełnie inna kwestia - owszem, fizyki.

    A w czym widzisz problem? Czy dla ciebie podłączeni prądu ogranicza się do bateryjki lub zasilania sieciowego?
    Zdajesz sobie sprawę, że nowoczesne silniki rowerowe w kole są trójfazowe i bez prostego falownika nie podchodź. O bezpośrednim połączeniu na bateryjkach, sieci energetycznej tym bardziej ;)

    Co do napędu, 3W dynamo roweru nie rozpędzi, ale samym kołem zakręci.
    A problem dynama jest istotny, bo chciałbym zamiast typowego dynama rowerowego o dużych stratach, zamocować miniaturowy silnik ( 0.1 - 1W ) w kolarzówce. A możliwe, że będę nielegalny. .



    > >> jest generatorem czy też dokładniej nazywając - prądnicą prądu stałe
    > go
    > > Dynamo rowerowe nie jest prądnicą prądu stałego.
    >
    > a niby czym innym? alternatorem? nie ośmieszaj się, proszę ...

    Dynamo rowerowe jest generatorem 1-fazowym prądu przemiennego z dużymi stratami magnetycznymi i elektrycznymi, w celu realizacji automatycznego ograniczenia prądowego. Pozwala to na "nie spalenie się" żarówek przy nadmiernej prędkości. Typowe rozwiązanie w starych motorach i starszych samochodach.
  • Gość: artek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 23.04.12, 21:11
    > > a niby czym innym? alternatorem? nie ośmieszaj się, proszę ...
    > Dynamo rowerowe jest generatorem 1-fazowym prądu przemiennego z dużymi stratami
    > magnetycznymi i elektrycznymi, w celu realizacji automatycznego ograniczenia p
    > rądowego. Pozwala to na "nie spalenie się" żarówek przy nadmiernej prędkości.

    czyli muszę wyrzucić swój woltomierz, bo przy mojej starej prądnicy basta, pokazuje ca 6 V DC. ot i przykrość ... i nie, ta basta nie ma układu prostującego.

    > Typowe rozwiązanie w starych motorach i starszych samochodach.

    tak, tak, jasne. ty i te twoje mądrości....

    www.auto-swiat.pl/1-alternator-cz-2
    Sytuacja jest nam znana choćby z rowerowego dynama: obracanie jego kółeczkiem powoduje palenie się światełka, im szybciej, tym jaśniej świeci lampka. Odpowiednik dynama w samochodzie nazywa się dziś alternatorem - w odróżnieniu od prądnicy, która w starszych samochodach miała budowę identyczną z rowerowym dynamem. Najprościej rzecz ujmując różnica między prądnicą (czyli dynamem) a alternatorem polega na tym, że prądnica wytwarza prąd stały, a alternator zmienny.

    www.auto-swiat.pl/tag/pradnica
    Klasyczna prądnica wytwarza prąd stały i ma niską wydajność, w związku z czym już od lat 70. XX w. do powszechnego użytku w samochodach weszły prądnice pracujące na nieco innych zasadach, wytwarzające prąd zmienny - alternatory.

    www.jeepsky.pl/?wyposazenie-elektryczne-samochodu,65
    ■ Prądnica samochodowa jest urządzeniem wytwarzającym prąd elektryczny, służący do zasilania wszystkich urządzeń elektrycznych samochodu oraz do ładowania akumulatora podczas pracy silnika. Gdy prądnica nie wytwarza jeszcze prądu o dostatecznym napięciu (podczas postoju i rozruchu samochodu lub podczas jazdy na wolnych obrotach), odbiorniki prądu są zasilane prądem pobieranym z akumulatora.
    ■ Obecnie coraz częściej, jako źródła prądu w samochodach osobowych, zamiast prądnicy prądu stałego, stosuje się alternator (prądnica prądu przemiennego).


    www.civic4g.pl/faq/alternator.html
    Samochody nie mogą obyć się bez prądu. W starszych autach wytwarzany był on w prądnicy prądu stałego, a we współczesnych pojazdach w alternatorze. Poniżej przedstawię wam budowę prądnicy i alternatora oraz opiszę ich usterki zadania jakie mają spełnić.

    www.instruktor.osk.org.pl/html/slownik.html
    ALTERNATOR - Rodzaj prądnicy, urządzenie napędzane przez silnik, służące do generowania prądu podczas pracy silnika. Od prądnicy alternator różni się przede wszystkim tym, że wytwarza prąd zmienny (trójfazowy), oraz wyższą wydajnością, co ma duże znaczenie wobec wciąż zwiększającego się zapotrzebowania na energię w nowoczesnych autach. Ponieważ do instalacji samochodowej alternator musi oddawać prąd stały, wyposażony jest on w zespół diod prostowniczych.
    PRADNICA - Napędzane przez silnik urządzenie służące do generowania prądu elektrycznego podczas pracy silnika. Klasyczna prądnica wytwarza prąd stały i ma niską wydajność, w związku z czym już od lat 70. XX w. do powszechnego użytku weszły prądnice pracujące na nieco innych zasadach, wytwarzające prąd zmienny - alternatory


    i tak dalej ...

    być może tak jak w przypadku samochodów, obecnie produkowane zaawansowane prądnice rowerowe to de facto alternatory z układem prostownika. ale podstawowe modele to nadal takie same prądnice dc jak dziesiątki lat temu.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 09:48
    > czyli muszę wyrzucić swój woltomierz, bo przy mojej starej prądnicy basta, poka
    > zuje ca 6 V DC. ot i przykrość ... i nie, ta basta nie ma układu prostującego.

    Nie wyrzucić, a oddać mi na sekcję. Woltomierz i dynamo.
    Moje basty (stare HR oraz nowa 8201) nie mają takich bajerów jak twoje. W mojej najnowszej jest nawet podwójna dioda zenera w pojedynczej obudowie, ew. diak 7.8V wyprodukowanych pewnie specjalnie dla przemysłu rowerowego!
    Ba, na obudowie zaciski mają ciekawe oznaczenia, + i uziemienie. Ale za nic nie daje choć minimalnej składowej stałej. Niestety producent nie chce kłamać, dlatego napisał 6V 3W. Żadnych DC,AC.

    >która w starszych samochodach miała budowę identyczną z rowerowym dyn
    > amem.
    Auto-świat to wachowcy ;)
    Prądnica jest generatorom prądu stałego. Ma komutator mechaniczny. Na dobrą sprawę alternatory samochodowe też są prądnicami, bo mają zintegrowany komutator elektroniczny. No , ale jest marketing. Ale ja to wyczytałem z książek z 60 - 80 lat. Pewnie dzisiaj już wypada nazywać wszystko prądnicą, tak jak podaje to wikipedia.

    > [i]Klasyczna prądnica wytwarza prąd stały i ma niską wydajność, w związk
    > u z czym już od lat 70. XX w.

    Ja mówiłem o latach 00 - 30 w samochodach. Zamiast koła zamachowego magneto, bliziutko niego cewka zapłonowa, cewka do oświetlenia ;-)

    > być może tak jak w przypadku samochodów, obecnie produkowane zaawansowane prądn
    > ice rowerowe to de facto alternatory z układem prostownika.
    Ja cię proszę,
    zrobienie pseudo stojana z najgorszej blachy i do tego nawinięcie jednego uzwojenia . A do tego słaby magnesik na ośce z marnym łożyskowaniem...
    Dynamopiasta różni się lepszym łożyskowaniem, bo pochodzi od piasty. A najgorsze jest to, że tak trzeba, aby nie rozwalać żarówek, które są eliminowane przez ledy. Identyczne konstrukcje tłuką od 100 lat, teraz jest więcej plastiku.

    > ale podstawowe mode
    > le to nadal takie same prądnice dc jak dziesiątki lat temu.
    AC



  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 11:05
    > być może tak jak w przypadku samochodów, obecnie produkowane zaawansowane prądn
    > ice rowerowe to de facto alternatory z układem prostownika. ale podstawowe mode
    > le to nadal takie same prądnice dc jak dziesiątki lat temu.
    Milej lektury
    www.n-s.pl/krudnik/nx30/transoptor.html
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.04.12, 11:58
    > czyli muszę wyrzucić swój woltomierz, bo przy mojej starej prądnicy basta, poka
    > zuje ca 6 V DC. ot i przykrość ... i nie, ta basta nie ma układu prostującego.

    W niektórych dynamach są wkładane prostowniki ale samo dynamo generuje prąd zmienny

    > Sytuacja jest nam znana choćby z rowerowego dynama: obracanie jego kółeczkie
    > m powoduje palenie się światełka, im szybciej, tym jaśniej świeci lampka. Odpow
    > iednik dynama w samochodzie nazywa się dziś alternatorem - w odróżnieniu od
    > prądnicy, która w starszych samochodach miała budowę identyczną z rowerowym dyn
    > amem
    . Najprościej rzecz ujmując różnica między prądnicą (czyli dynamem) a a
    > lternatorem polega na tym, że prądnica wytwarza prąd stały, a alternator
    > zmienny.

    Bujda .Zarówno prądnica jak i alternator wytwarzają prąd zmienny.
    Do każdego alternatora dokłada się prostownik a do dynam sporadycznie.
    gdyby ci się nie chiało daleko szukać to mogleś zagladnąć do
    wiki
    Zatem uzwojenie w dynamie jest nieruchome tak jak w alternatorze.
    Skoro jest nieruchome to nie ma jak przełączać biegunów tak jak w prądnicy z komutatorem jakie były stosowane w autach.
    Oczywiście można sobie wykorzystać jako dynamo silniczek z zabawek który ma komutator i wtedy będziesz miał dynamo prądu stałego.
    W dynamach nie ma sensu stosowania komutatora bo się drobne szczotki wytrą lub wygną.
    Dynamo zasila żarówki a tym wsio ryba czy są zasilane prądem stałym czy przemiennym.
    Stosowanie prostowników w dynamach ma niewielki sens bo gdy dynamo generuje 6 V na prostowniku Graetza spadek napięcia wyniósłby 1,5 V co zwiększyłoby straty o dodatkowe 25%.

    > Klasyczna prądnica wytwarza prąd stały i ma niską wydajność, w związk
    > u z czym już od lat 70. XX w. do powszechnego użytku w samochodach weszły prądn
    > ice pracujące na nieco innych zasadach, wytwarzające prąd zmienny - alternatory
    > .

    Jak pisałem wyżej prądnice samochodowe są komutowane i trzeba co jakiś czas wymieniać szczotki.
    W rowerowym dynamie nie ma szczotek a co za tym idzie i komutatora.
    Akurat alternator jako urządzenie traktowane w całości nie wytwarza prądu przemiennego tylko stały.

    Za wiki
    Prądnica synchroniczna prądu przemiennego może być używana jako silnik synchroniczny.
    Silnik elektryczny asynchroniczny podłączony do sieci prądu przemiennego obracający się z prędkością obrotową większą od prędkości synchronicznej pracuje jako prądnica asynchroniczna.
    Alternator to nie jest pojecie fizyczne tylko nazwa handlowa jaką ktoś np wprowadził do obiegu patentując jakieś rozwiązanie techniczne.
    Alternator to nie jest urządzenie pracujące na jakiejś innej zasadzie fizycznej. To zwykła prądnicą zintegrowana z prostownikiem.
    Etymologia zapewne wywodzi się ze słowa alternate czyli zastępczy co miało sugerować że alternator to maszyna zastępująca prądnice prądu zmiennego.
    Konstrukcji prądnic są tysiące.
    Zwykły śmiertelnik nie zdaje sobie sprawy jak rozbudowana jest to dziedzina wiedzy. Jest tez niezbadana .Wystarczy porównać jak się różnią charakterystykami prądnice rowerowe montowane w piaście.
    Mimo że zasada jest prosta, że należy stabilizować w takiej maszynie prąd, co na stałej oporności żarówek odłoży napięcie zbliżone do 6V czyli moc dostarczona do żarówki nie będzie się mocno zmieniać w zależności od prędkości kręcenia dynama co uchroni je przed spaleniem.

    I tu jest pole popisu dla portali rowerowych aby ludziom uzmysłowić, że dynamo to nie zasilacz stałonapięciowy.
    Należy dobrać żarówki do mocy dynama .Zazwyczaj jest to 6V/2,4W z przodu i 6V/100mA z tyłu.
    W internecie jest wiele próśb o ratunek gdy rowerzyści dają halogeny np 3,6W i dziwią się, ze maja czerwone światło.
    Inni dają żarówki 0,3A stosowane np w radiach lampowych do podświetlania skali i dziwią się że im się pala.
    Złe dobranie LEDÓW mocy prowadzi też często do ich przebicia.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 13:13
    > I tu jest pole popisu dla portali rowerowych aby ludziom uzmysłowić, że dynamo
    > to nie zasilacz stałonapięciowy.

    Tylko jak im mówić o źródle prądowym, jak oni mają problemy z bateryjką i ledem. Jednak często są korygowani na właściwy tor jazdy ;-)

    > Należy dobrać żarówki do mocy dynama .Zazwyczaj jest to 6V/2,4W z przodu i 6V/1
    > 00mA z tyłu.
    > W internecie jest wiele próśb o ratunek gdy rowerzyści dają halogeny np 3,6W i
    > dziwią się, ze maja czerwone światło.
    > Inni dają żarówki 0,3A stosowane np w radiach lampowych do podświetlania skali
    > i dziwią się że im się pala.

    To nie są już obecne czasy (radia lampowe :D). Dzisiaj mamy już pokolenie chińskich migaczy LED. Na razie następne pokolenie ledow mocy raczkuje.

    > Złe dobranie LEDÓW mocy prowadzi też często do ich przebicia.
    > Należy dobrać żarówki do mocy dynama .Zazwyczaj jest to 6V/2,4W z przodu i 6V/1
    > 00mA z tyłu.

    Zabawa zaczyna się gdy, ktoś chce mieć dynamo, przedni reflektor da klasyczny żarówkowy, a na tylną lampkę skusi się na ledową lampkę. I tu nawet mogą być tylne lampki led zasilane dynamem ...
    A i tak najczęstszą przyczyną usterki jest brak kontaktu, co skutkuje skierowaniem mocy do jednego odbiornika i jego zniszczenie. Ubicie drugiego odbiornika jest kwestą odzyskania kontaktu.


  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.04.12, 12:34
    > i tak dalej ...
    >
    > być może tak jak w przypadku samochodów, obecnie produkowane zaawansowane prądn
    > ice rowerowe to de facto alternatory z układem prostownika. ale podstawowe mode
    > le to nadal takie same prądnice dc jak dziesiątki lat temu.

    Cytujesz ze stron samochodowych o prądnicach samochodowych a one nijak się mają do dynam rowerowych.
    Rozbierz sobie kiedyś dynamo to sam sie przekonasz.
    Tak masz rację, że główna produkcja dynam nie zmieniła sie od 10 lat jak i pewnie od dziesięcioleci.
    Jednocześnie sam przyznajesz ze tylko cześć dynam może mieć prostownik ale chyba z tego wywodzisz błędny wniosek ze te co nie mają to nie muszą bo dynamo daje prąd stały,.
    Nic z tych rzeczy. Dynamo daje prąd zmienny tak jak zawsze a jak ci się trafi dynamo co daje prąd stały to ma albo prostownik albo komutator. Choć z prostownikiem dynama widziałem to nie pzypominam sobie abym widział z komutatorem z czego wnoszę, że dynama robi się na jedno kopyto czyli jako prądnicę prądu zmiennego.
    Ułatwia to hermetyzowanie dynama przez zaciskanie obudowy, bo gdyby był komutator to musiałyby być szczotki.
    Ze szczotkami jest ten problem że mają sprężynki i przy montażu za bardzo zbliżają się do osi.
    By ich nie pognieść potrzebne są otwory przez które szczotki są odchylane podczas montażu obudowy dynama. Jednak typowe dynama nie maja otworów do wymiany szczotek ani technologicznych do ich odciągania podczas składania prądnicy.
    Taka konstrukcja jak pisałem niepotrzebnie zmniejszyłaby trwałość a i zmieniła charakterystykę czyli dynamo przestałoby być stabilizatorem prądu.
    Dziwię się tej dyskusji bo w dobie gadżetów elektronicznych od lat toczą się dyskusje jaki rodzaj prostownika dobrać do dynama aby uzyskać i największą moc jak i stabilizację napięcia.Niektóre pomysły na prostowniki i powielacze są tak udziwnione że niespotykane w innych dziedzinach techniki.
    Przykładowo stosuje się układy przełączające dwa rożne prostowniki w zależności od obrotów koła aby wykorzystać do maksimum energie z dynama które zwykle oscyluje około 3 W mocy.
    Te prostowniki to ciekawe urządzenia mające oszukać dynamo tzn "wybić " je z trybu stabilizacji prądu, czyli pracy na innej części charakterystyki niż to zakładał konstruktor dynama.

    > być może tak jak w przypadku samochodów, obecnie produkowane zaawansowane prądn
    > ice rowerowe to de facto alternatory z układem prostownika. ale podstawowe mode
    > le to nadal takie same prądnice dc jak dziesiątki lat temu.

    Alternatory to zwykle ciężkie urządzenia o dużej mocy (ponad 1kW).
    teoretycznie można by je zmniejszyć do rozmiarów dynama ale jest jedna trudność.
    Alternatory są samowzbudne co wymaga akumulatora aby pracowały w szerokim zakresie obrotów silnika.
    Dzięki temu alternator staje się stabilizatorem napięcia w przeciwieństwie do dynama.
    Dzięki stabilizacji napięcia układy regulacji napięcia za alternatorem mogą być małe i nie jest w nich tracona duża moc.
    Dzięki wzbudzeniu alternatora daje on juz wysokie napięcie przy małych obrotach poniżej 15000 rpm .Co przy typowym przełożeniu na kółkach pasowych pozwala ładować akumulator nawet na biegu jałowym silnika samochodu np od 850 obrotów.
    Sprawdzałem kiedyś wiedzę o alternatorach w kilku zakładach elektromechaniki samochodowej o długim stażu.
    Z litości nie podam adresów bo to uznane formy, i okazało się, że nie są kumaci.
    W efekcie zdarzają się sytuacje gdy alternator nie ładuje przy postoju przed sygnalizatorem co powoduje że reflektory wyładowują akumulator.
    Ta właściwość plus zła regulacja niektórych regulatorów napięcia w tym stabilizowanych elektronicznie, powodowała że akumulatory strasznie padały już po ok 3 latach bo miały zużyte płyty od ciągłego ładowania i rozładowania na zmianę.


    Kończąc należy uznać, że jest jeszcze wiele do zrobienia w kierunku opracowania uniwersalnego dynama, które zasili i żarówki i elektronikę rowerową.
    Firmy konkurują ze sobą zamiast zewrzeć szyki i opracować wspólny standard.


  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 13:00
    > Kończąc należy uznać, że jest jeszcze wiele do zrobienia w kierunku opracowania
    > uniwersalnego dynama, które zasili i żarówki i elektronikę rowerową.
    > Firmy konkurują ze sobą zamiast zewrzeć szyki i opracować wspólny standard.

    Nie zgodzę się. Firmy tłuką od 80 lat to samo! I tu chodzi o dynama butelkowe jak i dynamopiasty. Różnice są w materiałach i jakości. Generalnie w rowerach wszystko to starocie lub odgrzebane kotlety z współczesną technologią.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.04.12, 13:35
    > > Kończąc należy uznać, że jest jeszcze wiele do zrobienia w kierunku oprac
    > owania
    > > uniwersalnego dynama, które zasili i żarówki i elektronikę rowerową.
    > > Firmy konkurują ze sobą zamiast zewrzeć szyki i opracować wspólny standar
    > d.
    >
    > Nie zgodzę się. Firmy tłuką od 80 lat to samo!
    I tu jest problem.
    Od 80 lat trochę się zmieniło.Chcemy podczas jazdy lądować GPS, komórkę, aparat fotograficzny, może laptopa.Chcemy podładowywać akumulatorki do silnej lampy.
    Chcemy mieć podtrzymanie świecenia na postoju.



    >I tu chodzi o dynama butelkowe j
    > ak i dynamopiasty. Różnice są w materiałach i jakości. Generalnie w rowerach ws
    > zystko to starocie lub odgrzebane kotlety z współczesną technologią.
    Ale problem w tym ze z takich dynam można by o wiele więcej mocy wyciągnąć . Niestetety one dają 2,4-3W i tak są konstruowane aby nie dały więcej.
    To zapóźnienie technologiczne bo dziś można żarniki w żarówkach dużo efektywniej za pomocą elektroniki. Potrzebne są dynama zasilające lampkę już od 6 km/h .
    przy większych prędkościach nadmiar mocy powinien iść w ładowarki.
    Można by też podgrzewać palce w butach w czasie zimy, podgrzewać termos , wentylować okulary itp

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 14:49
    > > Nie zgodzę się. Firmy tłuką od 80 lat to samo!
    > I tu jest problem.
    > Od 80 lat trochę się zmieniło.Chcemy podczas jazdy lądować GPS, komórkę, aparat
    > fotograficzny, może laptopa.Chcemy podładowywać akumulatorki do silnej lampy.


    Zaraz zaraz. A kiedyś chciano zasilać radiostację, aby zameldować dowódcy gdzie jest wróg. Kiedyś chciano sobie słuchać prądożernego , lampowego radyjka. To są szczegóły. Nawet samochody mają problemy z prądem na krótkich trasach.

    > Chcemy mieć podtrzymanie świecenia na postoju.
    Od kilkudziesięciu lat to mamy. Najpierw poprzez akumulatory załączane automatycznie podczas postoju, od kilkunastu lat poprzez superkondensatory pastylkowe. Fabrycznie.

    > Ale problem w tym ze z takich dynam można by o wiele więcej mocy wyciągnąć . Ni
    > estetety one dają 2,4-3W i tak są konstruowane aby nie dały więcej.

    Tyle wystarcza na zwykłe żarówki do jazdy w ciemnościach. Wystarczy dostosować wzrok. Dając te 3W w ledy mamy i tak kilka razy więcej światła. Ostatnio kupiłem sobie przednią lampkę 0.5W i dało się jechać w nocy po wałach - odpowiednik zwykłej żarówki 2.4W. Oczywiście, szybciej jechać. Bo bez oświetlenia też się da, co polecam wszystkim.

    Gorzej, że dynama przez swój ogranicznik prądowy mają mała sprawność. To potrafi 20W pobierać od rowerzysty, aby wytworzyć 3W prądu. Jak się poprawi sprawność, to traci się ogranicznik magnetyczny. I w tedy wychodzi problem, co zrobić z nadmiarem mocy przy większych prędkościach. Tylko tą większą moc też trzeba pobrać z rowerzysty .... W samochodach zrobiono regulowane wzbudzanie zamiast magnesów stałych. Dlatego musisz rozgraniczać rekreację od jazdy miejskiej.

    Idealne dynamo byłoby takie, które by miało wysoką sprawność i zawsze stawiało mały opór rowerzyście. Ja nie znam dobrego rozwiązania.

    > To zapóźnienie technologiczne bo dziś można żarniki w żarówkach dużo efektywnie
    > j za pomocą elektroniki. Potrzebne są dynama zasilające lampkę już od 6 km/h .
    Po zamianie żarówki na led, tak właśnie się dzieje.

    > przy większych prędkościach nadmiar mocy powinien iść w ładowarki.
    To jest sposób na zagospodarowanie nadmiaru mocy, ale obciąża rowerzystę. Nie ukrywajmy, długodystansowo 100W kręci, a dynamo mu zabierze 10W - 30W ...

    > Można by też podgrzewać palce w butach w czasie zimy, podgrzewać termos , wenty
    > lować okulary itp
    Szkoda energii, którą sam produkujesz. O podgrzewaniu wody zapomnij, aby podgrzać 250g wody o 30 st.C potrzeba 31kJ. A tu są jeszcze straty na ociepleniu.


    Statku kosmicznego z roweru nie zrobimy. Ma być prosto i genialnie. Taka jest idea roweru.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.04.12, 15:17
    > Szkoda energii, którą sam produkujesz. O podgrzewaniu wody zapomnij, aby podgrz
    > ać 250g wody o 30 st.C potrzeba 31kJ. A tu są jeszcze straty na ociepleniu.
    >
    >
    > Statku kosmicznego z roweru nie zrobimy. Ma być prosto i genialnie. Taka jest i
    > dea roweru.

    Ja nie chce podgrzewać wody.Zwykle do termosy leje wrzątek.
    Chodzi o rekompensowanie strat które w lecie są do pominięcia ale w zimie mogą spowodować że herbata będzie po 2-3 godzinach zimna.
    Lokówka 10 W może ładnie poparzyć.
    Te 10 W może ładnie podgrzać termos czy końcówki palców w rękawiczkach czy butach.
    10 W może lądować akumulatory aby te moc wykorzystać do zasilania silniczka na podjazdach.
    Mam GPS w smartfonie i wytrzymuje on góra 7 godzin na jednej baterii.
    Ładowarka rowerowa jest dziś nieodzowna
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.04.12, 13:06
    > owszem. tyle, że funkcjonalnie dynamo w rowerze silnikiem nie jest,
    Funkcjonalnie nie jest bo zwykle pracuje w trybie prądnicowym. Dynama mają małą moc bo służą głównie do zasilania lampki.
    Jednak niektóre rowery wojskowe miały dynama o mocy kilkudziesięciu watów służące do zasilania radiostacji i takie dynamo bez problemu napędzi rower jeśli podłączymy do niego zasilanie.
    Dynamo musi być na prąd stały


    Ale i silnik Ev w rowerze choć funkcjonalnie służy do napędzania roweru to w wielu rozwiązaniach przełącza się na tryb prądnicowy automatycznie bo prądnica i silnik to maszyna odwracalna i nie wymaga jakiś wielkich zmian w połączeniach. Wystarczy źródło zasilania a silnik /prądnica i tak jest sprzęgnięte z kołem wiec nawet mechanicznie nie trzeba przełączać.
    oczywiście mamy świadomość małej mocy dynama ( do 30 W dla hubów w piaście) czy słabego sprzęgnięcia z kołem dla dynam butelkowych.

    Nie zmienia to jednak faktu, że prądnica to maszyna odwracalna czyli silnik i w rozwiązaniach amatorskich (wspomniałem już o konstrukcjach fabrycznych REV z odzyskiem) mogą być stosowane silniki o rozmaitej konstrukcji i mocy jako dynamo.

    Wtek ten nie służy rozważaniom technicznym na temat funkcjonalności pewnych rozwiązań (tu typowe dynamo jest mało przydatne do napędzania roweru) ale do wykazywanie pewnych luk w prawie.Chodzi o wskazanie przeładowania PoRD określeniami niezdefiniowanymi co prowadzi do trudności z jego zapamiętaniem i zrozumieniem , a i tak nie zabezpiecza przed jego obejściem.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.04.12, 17:23

    >.... bo
    > nie generuje siły elektrodynamicznej a stały prąd elektryczny. dlatego
    > jest generatorem

    Czy to siła elektromagnetyczna czy elektrodynamiczna to jest to to same zjawisko indukcji i ono jest właśnie odwracalne.
    Nie używałbym tu określeń fizycznych w mowie potocznej bo łatwo o przekłamania prowadzące do herezji.
    Już sama definicja z PoRD daje do myslenie gdy silnik (naped ) ma być zasilany rpadem o napeiciu.
    Jakim prądem ?
    Prąd to wypadkowa napięcia i oporu czyli rzecz wtórna.
    Pierwotna to jest napięcie źródła oraz oporność wewnętrzna źródła plus oporność występująca w układzie, w tym oporność (reaktancja) odbiornika.
    zatem lepiej by było gdyby napęd(?) zasilany był nie prądem a źródłem napięcia.
    Można by te powiedzieć że napęd ma być zasilany energią elektryczna.
    używanie w prawie określeń z języka potocznego może poprowadzić do niewłaściwej interpretacji i jeśli jest konieczne powinno występować wraz z definicja co przepis rozumie pod tym pojęciem.
    ie istnieje coś takiego jak prąd .
    Od biedy można używać określenia prąd elektryczny zamiennie dla "energii elektrycznej" ale jeśli w tym samym zdaniu używa się określeń fizycznych takich jak napięcie, mocy itp to należy zrezygnować z określeń potocznych.
    Prąd to nic innego jak natężenie prądu a w tym znaczeniu stosowanie tego określenia w przepisie traci sens.
    Zastanawia, że w samochodach używa się określenia "silnik o mocy " a w rowerze użyto określenia napęd o mocy gdy silnik w rowerze składa się z mniejszej ilości elementów niż silnik w samochodzie.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.04.12, 18:32

    >czy też dokładniej nazywając - prądnicą prądu stałego.

    Niestety choć wywiodłeś z nieprawdziwej przesłanki, że dynamo jet prądnicą prądu stałego ( i choć to podkresliłeś muszę cie uświadomić ze dynamo rowerowe jak i większość dynam nierowerowych jest prądnicą prądu zmiennego) to jednak nie ma żadnego wpływu na to czy prądnica jest silnikiem czy nie. Zarówno prądnica prądu zmiennego jak i stałego są silnikiem tylko aby je napędzić należy jedną zasilać prądem stałym a drugą prądem zmiennym.Zresztą i tu prawo nie powinno się posługiwać definicjami technicznymi czy obiegowymi bo to często są skróty myślowe służące temu aby maszyny od siebie odróżnić.
    Bo n-p co to jest prąd zmienny ?
    To może być też prąd stały niewygładzony.
    Co innego prąd przemienny.
    W dzisiejszych czasach sterowania PWM silnikami czyli impulsowym zasilaniem prądem stałym silników to jest zasilanie prądem zmiennym .
    W fizyce aby określić typ silnika należy użyć długiego trybu opisowego bo jednym słowem czy zdaniem nie da się opisać wielu tysięcy maszyn o różnych konstrukcjach i często odległych zasadach działania. zasady działania niektórych maszyn nie jesteśmy w stanie zrozumieć jak np silnik tesli.
    Określenia dynamo, prądnica , tacho, alternator nie są jednoznaczne a wynikają często z przeniesień słownictwa z innych krajów.
    Tak wiec co innego znaczy dynamo w Polsce a co innego w Niemczech skąd słowo dynamo pochodzi i ma znaczenie szersze niż u ans bo oznacza generalnie prądnicę.

    Jeszcze ostrożniejszy byłbym w stosowaniu określenia "generator".
    Silnik może być generatorem nawet fal nadawczych.
    To tajemnicza technika nadawania na bardzo długich falach o czestotliwosci kilkunastu kHz czyli w zakresie słyszalnym.
    Anteny miały po kilkanaście km długości.
    Polska miała przed wojna taka instalację gdzieś pod Warszawa po której sterczą tajemnicze pozostałości masztów.
    Generalnie łączność ta służyła głównie do komunikowaniem się z łodziami podwodnymi oraz do łączności dalekiego zasięgu.
    To ciekawe że za pomocą silnika (alternatora Alexandersona) można się łączyć z całym praktycznie światem.

    wiki
    elektroda

    No tę prądnicę to można nazwać generatorem bo na to zasługuje.

    Babice


  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.04.12, 19:32
    > > Przyszłościa energetyki są auta elektryczne podpięte do ładowania do tzw
    > inteli
    > > gentnej sieci która będzie za pomocą niewielkiej zmiany częstotliwości wy
    > łącza
    > > ła ładowarki a na dodatek pobierała wstecznie energię z akumulatorów do s
    > ieci.
    >
    > tak, tak, jasne .. samochody przyszłością energetyki! sezon ogórkowy ...
    No widzę ze jesteś niezorienowany.
    Energetyka wpadła w panikę bo jest niedoinwestowania i w wielu krajach bazuje na sieci mającej po 50-70 lat.
    Polsce na wstępie potrzeba kilkudziesięciu miliardów aby najważniejsze zapóźnienia odrobić.
    panika wynika z gwałtownego trendu przechodzenie na auta elektryczne i co dziś nie est groźne przy dużej dynamice bo aut jest mało to ten sam wzrost za kilka lat spowoduje poważne problemy energetyki.
    Kierowcy aut EV chcą naładować auto w przeciągu 30 minut co przy dzisiejszej energii pakietu akumulatorów auta 20-25 kWh wymaga dostarczenia ładowarki o mocy ok 50 kW i to tylko dla jednego auta. 20 aut ładowanych an ulicy wymaga zasilenia 1 MW.
    Zasilanie 80V wymaga kabli które przeniasa kilkanaście tysięcy amperów.
    Wymaga to wymiany sieci oraz rozbudowy elektrowni.Jednak większym problemem od obciążalności sieci są skoki obciażenia.
    Taka Dania ma już chyba 25-305 energii z turbin wiatrowych a chce mieć 50% ale jak nie wieje to musi kupować energie w Norwegii. transfer enerii an tak wielkie odległosic to są ogromne straty.Utrzymywanie kotłów pod parą gdy spada zapotrzbowanie na energie tradycyjna tez kosztuje.
    Dlatego koncerny energetyczne cha skuwać żużyte akumulatory z aut do zasilania buforowego.
    taki akumulator w aucie ma służyć teoretycznie 7-1- lat ale przy obecnych niskich zasięgach kierowcy często po 2-3 latach domagają się wymiany akumulatorów bo zasięg ich nie satysfakcjonuje ajk spadnie o 20-30%.
    I tu zaczyna się wojna.
    Powstają firmy które chcą reanimować akumulatory i z powrotem je puszczać w obieg ,a energetyka chce budować stacje buforowe.
    Obie strony powołują już spółki do wdrożeń i do zakładania kooperatywy z przemysłem motoryzacyjnym.
    Aczkolwiek trwałość akumulatorów liczona w cyklach nie jest jeszcze tak duża aby energetyce opłaciło się odkupywać prąd od sprawnych aut w porach szczytu to jednak bezpieczeństwo energetyczne wymaga ciągłości dostaw po każdej cenie na wypadek awarii .
    Stąd buduje się sieci inteligentne które będą wyłączać cześć odbiorców podczas szczytu i m.in będą wyłączać ładowarki samochodowe .Łądowanie auta będzie wklepywane jako zapotrzebowanie klienta tzn powie on na kóra godzinę che mieć naładowane auto i w ilu %, a siec dopasuje godziny ładowania do najkorzystniejszych.

    Że problem jest nabrzmiały świadczą ostanie komunikaty .
    Ze 2 -3 dni temu w TV wychodzi gostek i mówi że czas na decyzje bo decyzje jeśli zapadną za 6 miesiecy to będą zapewne już spóźnione.
    Zaczyna się mówić o wyłączeniach około roku 2014 .

    link
    Kolejnym czynnikiem wymuszającym wprowadzanie inteligentnego zarządzania energią może być rosnąca ilość rozproszonych źródeł energii. Do tej pory mieliśmy do czynienia z jednostronnym przepływem energii - od elektrowni zawodowych do odbiorców. Dzisiaj coraz więcej energii elektrycznej generowana jest przez źródła rozproszone, jakimi są źródeł energii odnawialnej czy układy kogeneracji. Powoduje to, że dotychczasowy odbiorca energii staje się jej producentem i dostawcą..

    Rozwój inteligentnej sieci energetycznej jest najtańszym sposobem na uniknięcie zapaści całego systemu - ocenił Dyrektor Departamentu Taryf Urzędu Regulacji Energetyki Tomasz Kowalak. URE pracuje nad rozwiązaniami wspomagającymi budowę takiej sieci.


    Miałem gdzie parę ciekawych linków na temat porównań możliwości zasilania buforowego aut elektrycznych w porównaniu z elektrowniami szczytowo pompowymi.
    Nie wiem czy cie to interesuje i czy warto szukać
    Tu jest trochę w książce promowanej przez WIR

    link



  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 08:30
    Auta, to ślepa uliczka. Autka elektryczne to obecnie pomysły lobby motoryzacyjnego na zachowanie obecnego statusu jeśli padnie lobby naftowe.

    Obecne próby wdrożenie czegoś eko polegają na zrobieniu maszyny, która jest "oszczędniejsza", lecz:
    -wyprodukowanie jej zużywa więcej surowców i energii , niż jest w stanie ona zaoszczędzić
    -żywotność pada na pysk (np. samochody po 5 latach to wraki)
    -dotyka dziedziny, gdzie dotąd nie było potrzeby specjalnych maszyn -> większe zużycie.


    Jeśli chodzi o energię, to wszystko zmierza w kierunku większej autonomii lokalnej (miasta, gminy, osiedla), czy wręcz pojedyncze domy. Ogólnie sprowadza się to do zastąpienia wydajnych dużych producentów, na wiele małych zabawek typu wiatraczek na balkonie. W ogólnym rozrachunku, trzeba do tego dopłacać pieniędzy, energii, surowców. Czyli ludzkość jeszcze bardziej marnotrawi zasoby.

  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.04.12, 12:59
    > Auta, to ślepa uliczka. Autka elektryczne to obecnie pomysły lobby motoryzacyj
    > nego na zachowanie obecnego statusu jeśli padnie lobby naftowe.
    >
    Nie ma się czemu dziwić .To my kreujemy popyt a koncerny go zaspokajają.
    Kończy się era kreowania mody na samochody przez koncerny naftowe więc przemysł motoryzacyjny musi iść na współprace z energetyką.
    Ta zaś chce aby opracować standardy buforowania sieci z auta EV oraz aby ładowanie dało się zdalnie wyłączać.
    Jak pisałem kiedyś niedługo wszyscy kierowcy będą siedzieć w kieszeni u elektrowni a ta zmonopolizuje dostawy energii.
    Wszystkie ulice zostaną zryte w celu położenia zasilania indukcyjnego.
    Mnie interesuje możliwość wykonania trolejbusów w oparciu o superkondensatory co potani sieć trakcyjna bo ta będzie zredukowana 10-krotnie a nawet i więcej.
    Choć nie słyszałem a takich pracach to ja mam zwykle nosa i za 15 lat takie systemy zaczną wypierac tramwaje i autobusy.



    > Obecne próby wdrożenie czegoś eko polegają na zrobieniu maszyny, która jest "os
    > zczędniejsza", lecz:
    > -wyprodukowanie jej zużywa więcej surowców i energii , niż jest w stanie ona za
    > oszczędzić
    Zależy od czasu używania. Postęp też kosztuje wiec nie porównuj dzisiejszej efektywności produkcji to teoretycznej obniżki kosztów w przyszłości.
    Kto to widział aby panel słoneczny kosztował 1000 zł za 100-150W ( 1 m2) .
    Albo brak farby opartej na krzemie amorficznym.
    To dawno powinno być opracowane no ale niestety ropa była za tania bo długo kosztowała 1 $ za baryłkę


    > -żywotność pada na pysk (np. samochody po 5 latach to wraki)
    W kazdej dziedzinie produkuje się mniej trwałe urządzenia.
    To efekt globalizacji.
    Fabryka chce produkować tanio i dużo zalewając cały świat i nie troszczyć się o serwisowanie po to aby popyt na nowe produkty nie wygasał wraz zalaniem rynku.


    >
    > Jeśli chodzi o energię, to wszystko zmierza w kierunku większej autonomii lokal
    > nej (miasta, gminy, osiedla), czy wręcz pojedyncze domy. Ogólnie sprowadza się
    > to do zastąpienia wydajnych dużych producentów, na wiele małych zabawek typu wi
    > atraczek na balkonie. W ogólnym rozrachunku, trzeba do tego dopłacać pieniędzy,
    > energii, surowców. Czyli ludzkość jeszcze bardziej marnotrawi zasoby.
    Jednak masz ciągłość dostaw.Co ci po systemie globalnym który wali się jak kostki domina gdy jedno ogniwo wysiada?
    Już były sytuacje gdy USA i Kanada na kilka dni były pozbawione prądu.
    Przy awarii lecą zabezpieczania jedno za drugim bo system się przeciąża.

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 15:01
    > Nie ma się czemu dziwić .To my kreujemy popyt a koncerny go zaspokajają.
    To oni kreują i wmawiają nam, że to potrzebujemy. Taktyka znana od 40 lat.

    > Mnie interesuje możliwość wykonania trolejbusów w oparciu o superkondensatory c
    > o potani sieć trakcyjna bo ta będzie zredukowana 10-krotnie a nawet i więcej.
    > Choć nie słyszałem a takich pracach to ja mam zwykle nosa i za 15 lat takie sys
    > temy zaczną wypierac tramwaje i autobusy.

    Sieć trakcyjna jest akurat tanią sprawą, dla nie których nieestetyczną. To działania lobby motoryzacyjnego, bo można by drogę wepchnąć.
    .

    > > -żywotność pada na pysk (np. samochody po 5 latach to wraki)
    > W kazdej dziedzinie produkuje się mniej trwałe urządzenia.
    > To efekt globalizacji.
    > Fabryka chce produkować tanio i dużo zalewając cały świat i nie troszczyć się o
    > serwisowanie po to aby popyt na nowe produkty nie wygasał wraz zalaniem rynku.
    Niestety, ale oni projektują, analizują, aby zaplanować obniżkę żywotności. To nie jest efekt uboczny, a cel badań!

    > Jednak masz ciągłość dostaw.Co ci po systemie globalnym który wali się jak kost
    > ki domina gdy jedno ogniwo wysiada?
    > Już były sytuacje gdy USA i Kanada na kilka dni były pozbawione prądu.
    > Przy awarii lecą zabezpieczania jedno za drugim bo system się przeciąża.
    Mówiłem o autonomii, nie wspólnej, sztywnej magistrali jak obecnie. Czyli zabezpieczenia nie polecą, bo po prostu nie damy energii.

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 09:54
    Czy samochodzik na pedały(zabawka) jest rowerem?

    Bo kiedyś miałem taką blaszaną zieloną ładę. Mieściła się w futrynie <70cm, napędzało się to ciągle odpadającymi pedałami. Siedziało się na tyłku i miało 4 kółka i kierownicę.

    Bo jeśli to jest rower, to można legalnie po jezdni.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.04.12, 11:18
    Jeśli producent autka nie zastrzega, że służy tylko do jazdy we wnętrzach to można założyć że służy do jazdy po chodnikach, czyli po drodze publicznej.
    Czy to rower czy inny pojazd to sprawa skomplikowana.

    Niestety za takie autko można dostać mandat z art 47 PoRD za aprkowanie na chodniku
    bo nie jest to pojazd silnikowy
    Art. 47. 1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że:

    1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju;

    2) szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m;

    3) pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów na jezdni.

    2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.

    Zatem autka dziecinnego jak i wózka inwalidzkiego czy też przyczepki rowerowej nie wolno parkować na chodniku ale autka mogą.
    Oto nasze porąbane PoRD.

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 13:24
    > Jeśli producent autka nie zastrzega, że służy tylko do jazdy we wnętrzach to m
    > ożna założyć że służy do jazdy po chodnikach, czyli po drodze publicznej.
    > Czy to rower czy inny pojazd to sprawa skomplikowana.

    No nie. Takie autko ma koła - jest pojazdem. Ma kierownice, ma napęd mięśniowy, wreszcie ma szerokość mniejszą niż 70cm i długość poniżej 3m. To jest pospolity rower z PoRD.
    Producent może sobie zastrzec przy wprowadzaniu na rynek, ale to jest rower.


    > Zatem autka dziecinnego jak i wózka inwalidzkiego czy też przyczepki rowerowej
    > nie wolno parkować na chodniku ale autka mogą.
    > Oto nasze porąbane PoRD.
    Wózek inwalidzki jest traktowany jako pieszy. Czyli staje gdzie chce.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.04.12, 14:21
    > Wózek inwalidzki jest traktowany jako pieszy. Czyli staje gdzie chce

    Mylisz inwalidę na wózku z wózkiem.
    48) wózek inwalidzki — pojazd konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się osoby niepełnosprawnej, napędzany siłą mięśni lub za pomocą silnika, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do prędkości pieszego;

    Wózek inwalidzki jest pojazdem niesilnikowym a więc nie samochodowym i nie wolno go parkować na chodniku.
    Chcesz parkować na chodniku to musisz mieć silnik i choć część wózków inwalidzkich ma to pojazdem samochodowym stają się jak mogą jechać więcej niż 25km/h.
    Niestety definicja wózka z silnikiem ogranicza prędkość do prędkości pieszego.
    Tak więc wózka inwalidzkiego bez silnika jak i z silnikiem nie wolno postawić na chodniku wszystkimi kołami , a nawet w ogóle, bo 2 kołami mogą stawać też tylko tylko pojazdy samochodowe.
    To się nadaje do Trybunału Konstytucyjnego jako szykanowanie inwalidów i rowerzystów.
    Teoretycznie wózek inwalidzki czy przyczepka rowerowa może stać na chodniku ale musi wystawać częściowo na jezdnie chyba po to aby zabić inwalidę, ale o tym absurdzie w innym wątku

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 15:50


    PoRD Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
    "18.pieszy - osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwalidzkim, a także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej;"

    > Mylisz inwalidę na wózku z wózkiem.
    To jest nic. Jak będziesz miał torbę podróżna na kołeczkach, to po jej postawieniu i puszczeniu rączki, zapłacisz mandat za nieprawidłowy postój. A jak to będzie teren prywatny i w okolicy przejścia dla pieszych, to walną ci jeszcze większy mandat i odholują torbę, UFG ściągnie za brak OC pojazdu.

    Pytanie co będzie, jak torba nie będzie miała kółek?
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.04.12, 15:02
    Czy nasze PoRD jest głupie ?

    Wydaje mi się ,że tak i że samo sobie zaprzecza i to w tym samym artykule, bo zaprzeczenia w różnych rozdziałach wynikają raczej z braku podania odsyłacza do wyjątków.
    Tym razem postaram się udowodnić że to nie brak odsyłacza ale brak logiki i że przepisy nastawione są na szkodzenie ludziom i to najsłabszym uczestnikom ruchu.

    Weźmy już omawiany art 47
    Art. 47. 1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że:

    1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju;

    2) szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m;

    3) pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów na jezdni.

    2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.

    Z pierwszego zaznaczenia w art 47.1 wynika że przyczepka rowerowa jak i wózek inwalidzki nie może parkować na chodniku bokiem lub przednią osią tak jak to wolno ciężkim pojazdom samochodowym (do 2,5 t)

    Zaś drugie podkreślenie w art 47.2 mówi, że choć te pojazdy nie mogą parkować 4 kołami na chodniku to jednak mogą częścią czyli kołami jednego boku lub osią przednią.

    Zatem to czego zabrania art 17.1 dozwolone jest przez art 17.2
    Czy to jakaś paranoja czy ustawodawca chciał okrężną drogą pozwolić parkować przyczepki i wózki inwalidzkie nie tylko przednią osią co wolno pojazdom samochodowym (ciężkim) ale i tylną osią?
    Jednak to chyba niemożliwe bo gdyby chodziło o preferowanie parkowania dla inwalidów to pozwolono by parkować wszystkimi kołami tak jak to mogą robić auta osobowe.
    Zatem drodzy inwalidzi parkujcie krzywo wasze wózki jednym kołem na wysokim krawężniku a drugim na jezdni, tylko uważajcie aby się wózek nie wywrócił.
    Takie krzywe parkowanie dozwolone jest też dla przyczep rowerowych co może się malcom w nich jadącym nie spodobać.

    Gdy jedziecie rowerem po chodniku ciągnąc przyczepkę to zapłacicie mandat za jazdę "zespołu pojazdów " po chodniku, bo taki zespół nie jest rowerem.
    Gdy się zatrzymacie na widok policjanta aby nie dostać mandatu za jazdę po chodniku( mimo że bez przyczepki byłaby ona dozwolona) to dostaniecie mandat za zatrzymanie na chodniku wszystkimi kołami pojazdu innego niż pojazd samochodowy i rower.

    Niech no ktoś powie, że rowerzyści nie są szykanowani i że nowelizacja PoRD nie obróci się przeciwko nim.

    A osoby, które nie wierzą że można się czepiać o naruszenie art 47 mogą się bardzo zdziwić jak opowiem pewną historię.
    Zresztą sprawa jest rozwojowa i (pewnie skończy się w sądzie) a nasze służby popisują się głupotą.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 26.04.12, 23:40
    Jaka jest dopuszczalna masa przyczepki rowerowej? Chodzi masę przyczepki całkowicie załadowanej. Ile mogę zładować, ciągnąć?

    W PoRD nic nie znalazłem na ten temat. Jest art. 62 .3 , który definiuje ograniczenia przyczepek motocyklowych i motorowerowych - 100kg, i nie więcej niż masa pojazdu.
    W art jest też ograniczenie co do długości zespołu rowerowego.

    Wychodzi, że możemy ciągnąć i 10 ton, byle się zmieścić w 4m. W praktyce 40 kg(z przyczepką) już bardzo spowalnia 16 - 20 km/h. 100kg to już bardzo dużo jak na rower. Są spece co się wloką z ładunkiem 250kg, ale czas się dłuży.



  • Gość: marek IP: *.internetunion.pl 30.04.12, 10:46
    Dokładnie jest tak jak pan pisze o ile mi wiadomo nie ma ograniczenia jeśli chodzi o masę, przyczepek rowerowych. Natomiast dopuszczalną ładowność przewiduje zawsze sam producent.

    Ze swojej strony mogę polecić firmę Dwa plus Dwa. Przyczepek Ci u nich dostatek.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 30.04.12, 14:25
    >Natomiast dopuszczalną ładowność przewiduje
    > zawsze sam producent.

    Tylko, że producentem jestem JA. I nie przewidziałem dopuszczalnej ładowności. W dodatku rowery nie mają homologacji i zastrzeżenia producenta można włożyć między bajki.


    > Ze swojej strony mogę polecić firmę Dwa plus Dwa
    > ]. Przyczepek Ci u nich dostatek.
    Żadnej towarówki. Czyli żadnego dostatku. A z przyczepką dla dzieci to ciężko przekroczyć znaczącą masę.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 27.04.12, 00:27
    PoRD z prawej i z lewej ogranicza rower i zespół pojazdów rowerowych do 4m.

    Jednak: art. 61 jest od przewozów ładunku.
    61.6.2, z tyłu poza obrys może wystawać 2m. Czyli nasz rowerek z przyczepką z 4m będzie zajmował 6m.

    Ale jak weźmiemy drewno i przyczepkę kłonicową. Wtedy drewno może wystawać 5m licząc od ostatniej osi przyczepki art. 61.7. Czyli nasz 4m rowerek z przyczepką, może legalnie mieć 8- 9m.
    Pytanie co to jest rowerowa przyczepa kłonicowa?
    "Kłonica - część wozu konnego.

    W wozie były cztery kłonice. Utrzymywały one we właściwym położeniu drabiny, półkoszki lub gnojówki. Miały one formę drążków o przekroju kwadratowym lub prostokątnym. Wykonane były z drewna dębowego, brzozowego lub grabowego.

    Kłonica jest również częścią towarowego wagonu kolejowego i samochodu ciężarowego."
    Czyli na bokach przyczepki mają wystawać badyle, a to jest typowe w konstrukcjach przyczepek rowerowych :D

    Ale z kolei art 61. 11 sugeruje, że na przejazd pojazdem przekraczający dopuszczalną długość (z ładunkiem lub bez) danego typu pojazdów trzeba mieć zezwolenie. Czyli jednak rower nadal ma ograniczenie 4m i tyczy się to też z ładunkiem do 4m. Aby mieć więcej, to trzeba art 64. mieć zezwolenie. Zezwolenie we wrocławiu na pojazd nienormatywny kosztuje 10zł/dzień dla za dużej szerokości oraz 5zł/m/dzień za przekroczoną długość. www.wroclaw.pl/przejazd_pojazdow_nienormatywnych.dhtml
    Jednak art 64 mówi o wymaganiach technicznych, czyli pord , rodział pojazdy, rozdział warunki techniczne > art65 A tam nie znalazłem nic o rowerach. Używa się słowa pojazd, a rower jest pojazdem. Czytamy tam też, że pojazd trzeba zarejestrować, mieć homologację i rurę wydechową.

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 27.04.12, 00:50
    Gdzie jest napisane w prawie, że rower nie ma być zarejestrowany, o homologowany, ubezpieczony itd...

    Bo w PoRD rozdziale 3 pojazdy/warunkli techniczne pojazdów nie widzę wykluczenia "rower". A wszędzie tam piszę się pojazd. A rower jest pojazdem.
  • Gość: amorficzny IP: *.opera-mini.net 30.04.12, 08:32
    Rower z mocnym silnikiem nie jest rowerem,ale zaden przepis nie mowi, ze jet np motorowerem lub czymkolwiek innym.Zatem jak sie policjant doczepi, ze nie jedzie sie po sciezce, to mu sie poda powod.Ciekawe czy bedzie umial podac powod zadania rejestracji.Czy kazdy pojazd, ktory nie jest rowerem podlega rejestracji?
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 02.05.12, 11:04
    Pojazd zaprzęgowy czyli wóz konny we wszystkich jego odmianach może mieć zamiast kół płozy jeśli jego masa nie przekracza 300 kg.
    Z tego wniosek, że sanie są pojazdem przeznaczonym do poruszania się po drogach.
    Ciekawe ile jest typowych pojazdów zasługujących na miano "pojazdu" w myśl PoRD .

    Czy zatem przyczepka rowerowa na płozach jest sankami ?
    Zdaje się, że w nowych przepisach jest zakaz ciągnięcia sanek za pojazdami.
    Komplikuje się też sprawa jazdy sankami po ddr, czy też parkowania nimi na chodniku no bo np gdzie sanki mają przednią oś?



  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 02.05.12, 12:21
    > Zdaje się, że w nowych przepisach jest zakaz ciągnięcia sanek za pojazdami.
    Jakby kuń ciągł to byłoby dobrze. Ale rower jest pojazdem. Czyli jak rowerzysta wrzuci rower na plecy, to będzie mógł biec z przyczepko-sankami.


    Pytanie co będzie , jeśli rower będzie na płozach, nartach. Są takie. Czy wtedy będzie rowerem, czy może narciarzem na nartach.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.05.12, 10:01

    Definicja z PoRD :
    6) jezdnia — część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;

    Rower jest pojazdem a ddr wchodzi w skład drogi więc ddr jest jezdnią.

    Jednakże ten sam przepis który włącza ddr w skład drogi wyklucza go z kategorii "jezdnia".

    1) droga — wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;

    W efekcie mamy pat i nie wiemy czy ddr jest jezdnia czy nie.
    Jest to ważne bo w definicji skrzyżowania jest pojęcie jezdni a jeśli nie ustalimy co to jest skrzyżowanie to nie ma mowy o ustaleniu na nim pierwszeństwa gdy jednia przecina np przejazd rowerowy.

    To błąd, że nowelizacja nie zajęła się sprawami kardynalnymi a rzeczami drugorzędnymi, których i tak nikt nie pamięta a gdyby pamiętał to one przegrywają w rozważaniach jeśli można podważyć podstawy ruchu rowerem.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.05.12, 19:46
    Hyla i s-ka twierdzi, że ddr posiada jezdnię. A przejazd rowerowy jest skrzyżowaniem. Zakręcił nawet jakiegoś ważnego policjanta w telewizji, który też to stwierdził.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 26.09.12, 14:16
    > Hyla i s-ka twierdzi, że ddr posiada jezdnię. A przejazd rowerowy jest skrzyżow
    > aniem. Zakręcił nawet jakiegoś ważnego policjanta w telewizji, który też to stw
    > ierdził.
    Bo tak trzeba przyjąć aby zacząć ustalać kto ma pierwszeństwo na przejedzie.

    Wtedy można się zastanowić jakie znaki mają być w okolicy przejść aby przepisy o pierwszeństwie na przejazdach nie kolidowały z przepisami ogólnymi na skrzyżowaniu.
    Dziś mamy sytuację dziwną że wiele śmiertelnych wypadków dzieje się w obrębie przejazdów, a policja na podstawie nikłych poszlak musi ustalić winnego.
    Mimo ,że te opinie decydują o odpowiedzialności i np dożywotniej rencie to są wydawane w pospiechu.

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.05.12, 19:58
    www.beerbus.pl/
    krakow.gazeta.pl/krakow/1,35817,11677996,BeerBus_jezdzi_po_Krakowie__Kto_nie_pedaluje__ten.html
    Jak widać moje i benka dywagacje nie są oderwane od rzeczywistości. Mamy produkowany w polse wózek rowerowy, który wózkiem być nie może, bo ma więcej niż ustawowe 4 m.
    I mamy pat. A jak weźmiemy jeszcze inne konstrukcje.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.12, 11:54
    Czy sąd wie czym się różni ddrip od ddr i czy po ddrip jest obowiązek jazdy rowerem ?

    Zielona Góra
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.07.12, 11:42
    Forward z forum miejskiego :

    > Dwie kwestie, panie precyzyjny. Kierowca to osoba z uprawnieniami do prowadzeni
    > a pojazdów silnikowych, a nie osoba aktualnie prowadząca taki pojazd.
    He he, czyli jak jadę rowerem lub idę piechotą to jestem kierowcą bo mam uprawnienia do kierowania pojazdem silnikowym.

    >Po drugie
    > , zakaz jazdy wzdłuż chodnika odnosi się do kierującego pojazdem, a nie kierują
    > cego pojazdem silnikowym czy kierującym w ogólności (np. osobę prowadzącą kolum
    > nę pieszych).
    Akurat nie odnosi się do rowerzystów.
    Przepis ogólny ma wadę w postaci braku odsyłacza do wyjątków dla roweru.
    Dodatkowo przepis jest łatwy do obejścia bo nie ma zakazu jazdy pojazdem po przejściu jak i chodniku.
    Jest zakaz jazdy wzdłuż czyli każdy kto nie jedzie wzdłuż zakazu nie łamie.
    Zatem wystarczy jeździć w poprzek lub na skos :) i po kłopocie .
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 23.07.12, 14:25
    Do roweru można założyć ramię bezpieczeństwa. Jest to odblask na składanym wysięgniku. Po rozłożeniu odblask pozostaje najbardziej wysuniętą częścią pojazdu ( z lewej strony). Idea tego rozwiązania jest taka, aby kierowcy wyprzedzali z zachowaniem większej odległości od rowerzysty.

    Pytanie, czy po nowelizacji PoRD, takie urządzenie jest legalne. Obecnie rower jest to maszyna o szerokości do 90cm. Jeśli z wysuniętym ramieniem bezpieczeństwa ta szerokość zostanie przekroczona to mamy wózek rowerowy. Powstaje zatem szybkim , zręcznym ruchem zmiana typu pojazdu. A może nie można tak ?
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.08.12, 08:57
    > Pytanie, czy po nowelizacji PoRD, takie urządzenie jest legalne. Obecnie rower
    > jest to maszyna o szerokości do 90cm. Jeśli z wysuniętym ramieniem bezpieczeńst
    > wa ta szerokość zostanie przekroczona to mamy wózek rowerowy. Powstaje zatem sz
    > ybkim , zręcznym ruchem zmiana typu pojazdu. A może nie można tak ?
    Dlaczego nie ?
    Miałem zamiar zrobić sobie długie ramie bezpieczeństwa aby zażyć policjanta jak mnie będzie karał za niezjeżdżenie po ddr.
    Mam oczko z odblaskowej folii (oderwane śmigiełko wiatraczka dziecięcego) do tego leciutki przegub z amortyzatora od pralki a całość połączę pancerzem od linki hamulcowej.
    Amortyzator można trochę wsuwać tak ze będę ustawiał raz 89 a raz 91 cm .
    Połówka roweru ma ok 30 cm ,pół bagażnika to jakieś 7 cm to muszę dostawić jeszcze 53 cm.
    Oczko odblaskowe ma ok 18 cm a rozciągnięty amorek ok 30 to jak będę potrzebował niecałe 20 cm pancerza czyli toto nie będzie się wiele chwiać na wietrze.
    Na końcu chciałem jeszcze czerwonego LED-a zamontować aby ramie działało w nocy.
    takie ramie przyda się bardziej na scieżki.
    Pytanie w którą stronę składać do góry , do tyłu ?
    Wydaje się, że najlepiej byłoby do przodu wzdłuż ramy ale bagażnik jest niżej niż rama .
    Trzeba by os obrotu zamontować pod kątem aby pancerz wypadał wzdłuż ramy.
    Przydałoby się ramię na siłowniku od otwierania drzwi.
    Można by tez wsuwać je w kierownicę. Wszak ma długość zbliżoną do szer kierownicy .


    Pytanie podchwytliwe już padało:
    czy jadąc z drabiną w poprzek roweru jadę rowerem czy wózkiem rowerowym ?
    Długość roweru jest ograniczona prawnie do 4 m.
    Chyba zapomnieli ograniczyć szerokość wózka rowerowego i ładunku na rowerze.
    A jakby tak wozić generator dymu i laserowo rysować klatkę samochodu wokół roweru ?
    Może lepiej rysować za plecami wirujące śmigło ?
    Ciekaw jestem ilu policjantów nosi miarki aby sprawdzić czy to jeszcze rower czy wózek.
    A jakby tak dokładnie ustawić 90 cm to można by używać jako roweru i jako wózka bez kombinowania z wydłużaniem.
    To by wymagało pręta wystającego na 45 cm.
    Chyba nie przeszkadzałby gdyby był elastyczny czyli z pancerza?
    trochę by zwisał.
    Pytanie czy szerokość mierzy sie dynamicznie czy statycznie ?
    Bo jak dynamicznie to pancerz będzie dyndał i przekraczał 90 cm ale gdyby mierzyć po zatrzymaniu to policja w zwisie miałaby mniej niż 90 cm.
    Mieliby zagwozdkę czy jeździć po ddr czy po jezdni.

    Widziałem niedawno dziwny rower.
    Był to UNIBIKE z centralną nóżka
    .Nóżka odchodziła pod dużym kątem od roweru przez co musiała być straszliwe długa.Miała coś około 40 cm.
    Szukałem na allegro aby coś takiego sobie fundnąć ale nie znalazłem.
    Czyli mamy sytuację ze jedziemy wąskim rowerem a gdy nas policja zatrzymuje do pomiarów to rower staje się szerszy.
    Z tą nóżką i tak byłoby za mało ale pytanie zasadne bo coś można wykombinować np po zatrzymaniu rozłożyć dwa lusterka.
    Kto zabroni w wózku rowerowym mieć regulowane lusterka wsteczne ?
    Szerokość 2x 45 cm powinna być łatwa do osiągnięcia a po zatrzymaniu policja nie ustali jaki był rozstaw lusterek przed przestawieniem.


    Czekam aż wyjdzie rozporządzenie o znakach aby napisać przewodnik jak omijać prawo aby nauczyć rowerzystów jak grać na nosie policjantom nie mającym nic lepszego do roboty niż łapanki rowerzystów.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 31.07.12, 19:25
    Czy na ddr, cyklochodnikach, pasach rowerowych wolno wyprzedzać?

    Ponoć rowerzystę trzeba wyprzedzać z odległością ponad 1m. Rowerzysta ma szerokość przynajmniej 70cm. 2 rowerzystów to już 140cm. Do tego ustawowy 1 metr i już mamy 240cm.

    Z kolei pasy rowerowe i śmieszki jednokierunkowe mają 150cm (lub mniej). 2 kierunkowe ~ 200cm .Wychodzi na to, że na naszej infrastrukturze antyrowerowej nie wolno się wyprzedzać rowerami.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.08.12, 09:10
    > Ponoć rowerzystę trzeba wyprzedzać z odległością ponad 1m. Rowerzysta ma szero
    > kość przynajmniej 70cm. 2 rowerzystów to już 140cm. Do tego ustawowy 1 metr i j
    > uż mamy 240cm.
    >
    Dlatego można wyprzedzać tylko na szerokich ddr np 3,5m.
    Zśs mijać się można na 1,5 m bo jak wiemy prędkości się sumują a przy 60 km./h i 10 cm nie ma wielkiego ryzyka.
    Niestety kilka dni temu widziałem skutki zderzenia się na 4-5 m ścieżce
    Sprawca przyznał się do zjechania do środka ścieżki i kiwania się ale czy musiał ?
    Ani os ddr nie była wyznaczona ani nie am obowiązku jazdy prawą strona ddr.
    Na wąskiej ddr przypisałbym mu winę ale dlaczego poszkodowana nie odbiła ?
    Pewnie też jechała środkiem choć mogła odbić bo miała z prawej 2 metry zapasu.
    Jazda po ddr bywa niebezpieczna.
    Jeżdżę teraz wolniej bo ciągnę przyczepkę więc wiem jakie cuda wyprawiają wyprzedzający mnie.
    Wprowadziłbym obowiązek używania dzwonka przy wyprzedzaniu (tez pieszych) karałbym za nieużywania a nie za jazdę po chodniku.
    Oczywiście dzwonek należy użyć z 20 metrów na chodniku a nie za plecami bo tego nikt nie lubi.


    > Z kolei pasy rowerowe i śmieszki jednokierunkowe mają 150cm (lub mniej). 2 kier
    > unkowe ~ 200cm .Wychodzi na to, że na naszej infrastrukturze antyrowerowej nie
    > wolno się wyprzedzać rowerami.
    Przecież okazało się ze nie są to drogi dla rowerów tylko chodniki z dopuszczeniem ruchu rowerowego.
    Taki polski wynalazek dlatego w kolorach biało-czerwonych.
    Ciekaw jestem jak ta paranoja się skończy przy nowym rozporządzeniu.

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.08.12, 12:04
    > Zśs mijać się można na 1,5 m bo jak wiemy prędkości się sumują a przy 60 km./h
    > i 10 cm nie ma wielkiego ryzyka.

    1.5m to tylko na jednokierunkowych. A że u nas leją na rozporządzenia to w magistracie schodzą i poniżej 1.5m dla 2 kierunkowych ( nowy poltegor).

    > Wprowadziłbym obowiązek używania dzwonka przy wyprzedzaniu (tez pieszych) karał

    Bzdura. Nie na tym polega problem :
    > Taki polski wynalazek dlatego w kolorach biało-czerwonych.



    > Przecież okazało się ze nie są to drogi dla rowerów tylko chodniki z dopuszczen
    > iem ruchu rowerowego.
    > Taki polski wynalazek dlatego w kolorach biało-czerwonych.
    > Ciekaw jestem jak ta paranoja się skończy przy nowym rozporządzeniu.

    Obawiam się, że rozporządzenia nic nie zmienią. Już poznaliśmy projekty o wymaganiach pojazdów. Zero znajomości tematyki, a chcą prawo stanowić o tym. Widać też nastawienie "spadaj z drogi na ścieżkę". O znakach itd. do dzisiaj nie poznaliśmy, MdR też się nie chwali. oprócz zapewnień.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.08.12, 12:50
    > 1.5m to tylko na jednokierunkowych.
    no nie byłbym tego taki pewny.
    Dwukierunkowa ścieżka pod SkyTowerem ma 120 cm.
    Dwukierunkowa ścieżka na Mickiewicza ma penie mniej niż 2 m.

    > A że u nas leją na rozporządzenia to w magi
    > stracie schodzą i poniżej 1.5m dla 2 kierunkowych ( nowy poltegor).
    to kawałek.
    Groźniejsze jest schodzenie poniżej 2 m na dużych odcinkach.



    > > Wprowadziłbym obowiązek używania dzwonka przy wyprzedzaniu (tez pieszych)
    > karał
    >
    > Bzdura. Nie na tym polega problem :
    Dla mnie to jest problemem w ostatnim czasie.


    > > Przecież okazało się ze nie są to drogi dla rowerów tylko chodniki z dopu
    > szczen
    > > iem ruchu rowerowego.
    > > Taki polski wynalazek dlatego w kolorach biało-czerwonych.
    > > Ciekaw jestem jak ta paranoja się skończy przy nowym rozporządzeniu.
    >
    > Obawiam się, że rozporządzenia nic nie zmienią.
    Na razie nie możemy szumieć bo może coś zmienia .
    Jak nie zmienią to Hyła dostanie po nosie bo ciągle mówił że znaki wszystko wyregulują.

  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.08.12, 15:16
    picasaweb.google.com/111980164771401797502/OstromeckoWaDowoKrolewskie#
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.08.12, 06:37


    link


    Nie porusza się siłą mięśni a siłą grawitacji więc to nie jest rower według definicji PoRD.
    A skoro nie figuruje w wykazie pojazdów które mają spełniać wymagania rozporządzenia o dopuszczeniu pojazdów do ruchu to dałoby się tym jeździć po chodnikach tak jak na wrotkach.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 10:51
    Kiedy wprowadzą zakaz jady pojazdami innymi niż rower po drogach dla rowerów ?

    Po chodnikach obowiązuje taki zakaz.
    Dlaczego rowerzystom nie przeszkadza, że wolno autem po ścieżkach jeździć ?



  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 11:31

    Dopisuję poprawny tytuł aby łatwiej znaleźć
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.09.12, 22:28
    Czy potraficie nawigować rowerem wg. gwiazd? Wielki wóz, niedźwiedzica itd ...
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.09.12, 05:44
    > Czy potraficie nawigować rowerem wg. gwiazd? Wielki wóz, niedźwiedzica itd ...

    Naturalnie. Niestety gwiazdy są widoczne rzadko, jak są jest to mało przydatne w lesie, a głownie po lasach się szlajam po nocach.
    W górach w lachach rzadko chodzę na azymut. Często mis ie to zdarzało jak chodziłem pieszo.
    Szczególnie zapamiętałem bieg ze Ślęzy przez Wieżycę o 3 nad ranem bo pociąg z Sobótki uciekał.
    Znany teren po ciemku zmienia się a co dopiero nieznany.
    Trzeba było trzymać kierunek aby zejść w niższe partie i napatoczyć się na jakaś drogę.
    Pociąg odjeżdżał tuz tuż więc nie można było sobie iść rozglądać się po gwiazdach.
    trzeba było biec .
    Jak biec po ciemku aby nie skręcić z dogi w las ?
    Gdyby to była jeszcze jakaś droga.Już nie pamiętam czy przez pomyłkę czy celowo jakaś małą dróżka wywiodła nas w strumień i już nie wiedzieliśmy po czym biegniemy.
    Słabo widać drzewa wiec ajk za szybko biegniesz możesz przywalić w drzewo.
    Kamienie pod nogami takie że dziś nie pojmuje jak żeśmy nie połamali nóg.
    Musiałem chyba nieźle przywalić bo dziś pamiętam że mimo frajdy jaką dawała adrenalina w pewnym momencie zacząłem żałować że dałem się wciągnąć w zabawę
    i że nogi połamiemy.
    Nie uśmiechało mi się o wpół do czwartej patrzyć jak odjeżdża ostatni pociąg .
    Drogi prowadzą prosto w dól w kierunku w jakim zaczęły.
    Strumienie mogą skręcać w stronę gdzie najniżej.
    Bałem się że nie da się pogodzić azymutu obranego na początku z przebiegiem strumieni a ze ze Ślęży do Sobotki przez Wierzyce daleko bałem się ze wyjdziemy na dół na zachodnim zboczu i trzeba będzie ćwierć góry okrążać a to ok 5 km.
    Zdaje się że w niższych partiach strumień wyprowadził nas na drogę która wyprowadziła nas mniej więcej tam gdzie zamierzaliśmy.


    Co do chodzenie po płaskim w lesie to taki przypadek miałem niecałe 10 lat temu w Lesie Gałowskim.
    Nie znałem lasu, miałem mgliste pojęcie o przebiegu jednej drogi głównej.Nie pamiętam jak zmitrężyliśmy że zeszło do ok 23-ciej a to była pora roku ze ciemniało wcześnie (chyba późny wrzesień lub kwiecień).
    Chyba kwiecień bo pamiętam jak szeroko wylała wtedy Bystrzyca.
    Mi tam nie potrzeba było kierunku bo ja w takich sytuacjach łącze dwie sprawy.
    Pierwsza to poruszanie się po znanych punktach a druga wybór nowych dróg które powinny spełniać dwa kryteria.
    Powinny prowadzić w wybranym kierunku i być dość szerokie aby była pewność że nie zaczna lawirować i nie przejdą w inna drogę. Drugim warunkiem to to ze może to być droga nieznana prowadząca na nowe tereny tak aby nie trzeba było wracać po śladach bo to i nieprzyjemne i dyshonor.
    Niestety tu oprócz żony towarzyszyła koleżanka która nie złapała jeszcze bakcyla rowerowego i mogła ją ciemność zrazić.
    Ponieważ była to pora deszczowa czy wielkiej rosy, przepychanie rowerów przez chaszcze i łąki na bagnistym terenie zaczynało sprawiać kłopot.
    Nie miałem pojęcia ze w tym lesie tyle strumieni czy raczej rowów z wodą, co nie pozwalało iść prosto na gwiazdy.
    Wiem ze wtedy gwiazdy nie były długo widoczne bo naszły chmury wiec nawigowało się na księżyc którego położenie ustaliło się w miejscu dużej drogi która dawała orientacje w którą stronę iść aby zmierzać w stronę Wrocławia ( w stronę Bystrzycy).
    Nie doceniłem trudności związanych z jednym strumieniem oraz, że jakieś mostki nad strumieniem wyprowadziły na łąkę gdzie trawa była za wysoka i za mokra.
    trochę spanikowałem bo nie bardzo wiedziałem jak daleko muszę się wrócić aby tą łąką nie zabrnąć w chaszcze nie do przebycia.
    Czasu mi nie brakowało wiec sam spokojnie poszedłbym na jakiś kompromis i znalazł ścieżynkę która pewnie będzie poprowadzić suchą noga przez jakieś mostki.
    Jednak trzeba było pogodzić szukanie nowych terenów z tym co mogła wytrzymać koleżanka.
    Nie wypadało się też przyznać że się pogubiłem i wracać drogą, która do lasu wjechaliśmy.
    W końcu jak wybrnęliśmy z mokrych terenów co wiązało się z ciągłym kręceniem w kółko aby nie iść po mokrym albo aby szukać mostku/przepustu nad strumieniem (rowem z wodą).
    Zatem jak już po tym wszystkim zdenerwowany ze za dużo czasu zjadł sam las, stwierdziłem ze zbliża się północ to już nei szukałem dogi wyjścia tylko jak las się przerzedził to trzymając się księżyca wyprowadziłem na wylotowa drogę w stronę Bystrzycy i o dziwo jakoś udało się trafić prawie na punkt czyli na okolice mostku nad Bystrzycą kolo karczmy Rzym.
    Niestety i tu dałem ciała bo zapomniałem o powodzi i okazało się ze most jest pod woda.
    Tu też księżyc był pomocny bo droga na zachód od niego zygzakuje kawałek a za rzadko tam bywałem aby pamiętać gdzie dokładnie skręca.
    Wydawało mi się ze jak nie można się trzymać linii drzew i ewentualnie rowów, to muszę macając pod kolami drogę (pod wodą) trzymać się księżyca aby nie zjechać do rowu .
    Szybko zrezygnowałem pomysłu bo nabrałem wody w buty a droga znikała coraz głębiej pod wodą.
    Sytuacja taka że przewodnik nie ma się czym chwalić.
    Zmitrężony czas w lesie. Woda w butach a między domem a nami wylana rzeka.
    Dodatkowo północ na karku, a tu jeszcze 20 km do powrotu.
    Na szczęście tam jest blisko drugi most tak więc chyba towarzystwu nosy na kwintę nie spadły.

    Tak więc nawigacja na gwiazdy mało przydatna i w dobie GPS niedługo zaniknie.
    Przydaje się na nizinach ale z dala od rzek. Tam zaś są zwykle drogi, które szybciej gdzieś wyprowadzają niż kombinowanie na azymut .
    Dużo częściej przydaje się nawigacja na słonce.
    Na nizinach to mało potrzebne bo drogi krzyżują się pod kątem prostym tak ze trudno zgubić kierunek bardziej niż o 90 stopni.
    Jednak w górach gdzie dużo kopek i trudno ustalić która jest którą, przydawała mi znajomość nawigacji , by nie wybrać drogi między niewłaściwymi kopkami. Wtedy błąd kierunku 15-20 stopni może się zemścić.
    Potrzebny zegarek i znajomość kąta o jaki przesuwa się słonce co godzinę aby dobrze zorientować mapę na słonce jeśli nie można jej zorientować po charakterystycznych punktach np drodze, bo leziemy jakąś polną drogą, których wiele.
    trochę kłopotu sprawia czas słoneczny bo trzeba pamiętać, w którą stronę wziąć poprawkę 15 stopni.
    Zatem generalne astronawigacja się nie przydaje.
    Raz nawigowałem na słonce i chyba jedyny raz sie pogubiłem z powodu meandrowania rzeki.
    Wpadłem w pętle czaso-przestrzeni i wróciłem do punktu wyjścia.Zaciekawiło mnie to i zacząłem badać gdzie zmieniłem kierunek i znów wyrzuciło mnie w to samo miejsce. Gdy za trzecim razem ciągle zmieniając drogę (zygzakując) bo zielsko wkręcało się w rower nie byłem w stanie zarejestrować miejsc gdzie najbardziej odchodziłem od kierunku w wyznaczeniu którego powinno mi pomoc słonce.Do dziś nie wiem co było przyczyną zaćmienia umysłu.
    Drzewa były bardzo wysokie. Słonce było prawie w zenicie ale rozszczepiało się przez chmury więc to było jakieś matowe światło z niejasnego (przybliżonego) kierunku i gdy wysokie korony drzew je przesłaniały to łatwo było skręcać (po wielu zygzakach) nie zauważywszy tego.
    Dodatkowo zmieniono kierunek rzeki odcinając jeden z najbardziej skręcających meandrów.
    Zatem rzeka zmieniła kierunek prawie o 180 stopni ( chyba ok 120) co było głównym powodem złej "triangulacji " o słonce i kierunek brzegu rzeki.
    Meander nie płynął wiec zabrakło tego szczegółu jak kierunek przepływu.
    Wylana rzeka powdowiała ze przegapiłem dojście do rzeki głównej przeskakując nad jakimś rowem.
    Potem to dojście znalazłem szukając zafascynowany wyjaśnienia zagadki.
    Jednak były to krzaki które trzeba było rozgarnąć rękoma.
    Prowadziła w te krzaki mała ścieżynka zalana woda tak że idąc z dala od krzaków aby uniknąć wody przegapiało się przesmyk przez roślinność.
    Zatem przegapiało się fakt odcięcia meandra od rzeki głównej bo zasłonięta była ścieżka prowadząca w nasyp miedzy nurtem głównym a odciętym meandrem. Tak to roślinność zakrywając fakt że rzeka skręca naprowadziła od rzeki do meandra, a meander jak to meander zawijasami naprowadzał z powrotem do punktu wyjścia
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.09.12, 06:00
    Dodam ze chodzenie wzdłuż rzek niesie wiele problemów.
    Orientacja według drogi zanika bo często drogi kończą się z dale od rzeki.
    W miastach to jeszcze jest wydeptana dróżka wzdłuż rzeki (dojściowa) .Jednak często przełażę przez roślinność przy samej rzecze.
    Są to rozmaite powoje wkręcające się w pedały oraz rozmaite krzaki kolczaste czepiające się ubrania.
    Wtedy człowiek skręca jak fryga i gubi kierunek zasadniczy jak nie widzi rzeki.
    W takich bagnistych rejonach jest dużo rowów doprowadzających wodę do rzeki więc przez nie też nie można iść według raz wybranego kierunku tylko się kluczy w poszukiwaniu mostków.Często po prawie godzinie kluczenia człowiek ucieka jak najdalej od rzeki aby znaleźć jakąś drogę bitą.
    Przez te rowy musiałem uciec 10 godzin temu z tego miejsca, bo nie wiedziałem co w krzakach.
    Sam bym przejechał ale nie z przyczepką .
    link
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 15.09.12, 06:46
    Czy po autostradzie można jeździć wózkiem rowerowym?
    Pytanie sprowadza się do prawnych kruczków. A nóż się ustawodawcy umskło.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 16.09.12, 13:17
    > Czy po autostradzie można jeździć wózkiem rowerowym?
    > Pytanie sprowadza się do prawnych kruczków. A nóż się ustawodawcy umskło.

    Z definicji autostrady wynika, że mogą się po niej poruszać tylko pojazdy samochodowe i to tylko te, które potrafią jechać szybciej niż 40 km/h.

    Zatem trzeba zrobić wózek rowerowy z silnikiem kory będzie jechał ponad 45 km/h co by się stał motocyklem.
    Jest jednak luka w prawie bo definicja motocykla brzmi:
    45) motocykl — pojazd samochodowy jednośladowy lub z bocznym wózkiem — wielośladowy;

    Zatem wózek rowerowy musi przejść transformację :
    Wózek --> pojazd silnikowy---> motocykl----> pojazd samochodowy,
    aby po autostradzie jeździć.
    Jednak motocyklem nie może zostać bo nie jest pojazdem jednośladowym.
    Pod wielośladowy motocykl też nie podchodzi bo nie ma wózka bocznego.
    No i mamy pat bo nie wiadomo czym jest szybki wózek rowerowy.
    pewnie zarejestrują go jako Quada czyli chyba z nowa definicja jako lekki pojazd samochodowy do 300 kg (?)

    Ciekawe ze pojazd samochodowy nie przekraczając 25 km/ h nie wymaga rejestracji (np melexy) a rower nie przekraczający 25 km/h wymaga rejestracji jeśli nie ma pedelca.
    Pedeleć to system łączenia mocy mięśni i mocy silnika.
    Czyli rower elektryczny który jedzie bez pedałowania z prędkością 10 km/h wymaga rejestracji bo jest uznawany za motorower.

    Zatem osoba wożąca wielu turystów (6-8) melexem po ulicach Wrocławia nie potrzebuje prawa jazdy a rowerzysta roweru z silnikiem potrzebuje kartę motorowerowa, czyli musi znać przepisy ruchu drogowego.

  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 16.09.12, 12:56
    Kolejny przepis gdzie strażnik się pogubił i raz pisał, że wolno, potem że nie wolno, po czym znów, że wolno.

    Takie właśnie mamy PoRD i przepisy pochodne, że nawet przez kilka godzin nie można ustalić co wolno a co nie wolno.


    link
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 29.09.12, 09:54
    W logice mamy "i" czyli iloczyn , operator logiczny AND (oba warunki muszą być spełnione aby wynik był pozytywny , =1

    Mamy wyraz "lub" czyli alternatywę, operator logiczny OR. Wynik pozytywny jest gdy chociaż jeden z warunków został spełniony (mogą być dwa), =1

    Nie rozumiem po co nasze PoRD używa słowa "oraz" , skoro spójnikami "i" i "lub" dałoby się w sposób czytelny opisać wszystkie warunki jakie mają być spełnione.

    "Oraz" to może znaczyć "lub" jak zdanie długie, albo "i" jak zdanie krótkie.


    Weźmy przykładowo art 33:
    3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
    1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu, z zastrzeżeniem ust. 3a;
    2) jazdy bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na pedałach lub podnóżkach;
    3) czepiania się pojazdów.

    Wymienione zakazy w 3 punktach oznaczają, ze każdy z nich jest oddzielnym zakazem nie mającym związku z warunkiem występowania sytuacji zakazanej w innych punktach

    Czyli mamy tu logiczne "lub"
    Wszytko jest zakazane i złamanie dowolnego zakazu to złamanie zakazu ogólnego czyli złamania ar 33.3
    Jednak zakaz jazdy bez trzymanki oraz trzymania nóg na pedałach już zastanawia.

    Na logikę, to jeśli coś stwarza zagrożenie to powinno to być nazwane i zakończone w jednym przepisie lub akapicie. Szczególnie jest już wymienione w punktacji kilka zakazów, to w jednym punkcie nie powinno się łączyć dwóch różnych zakazów.

    Czyli jeśli jest jakiś powód zakazu jazdy bez trzymanki to mamy punkt.
    Jeśli jest powód zakazu jazdy bez trzymania nóg na pedałach to mamy kolejny punkt.
    Należałoby precyzyjniej napisać co to znaczy "nóg" .
    Nogi to liczba mnoga i można by uznać, że chodzi o nakaz trzymania obu nóg na pedałach.Jednak w języku polskim gdy piszemy nóg to może oznaczać jedną nogę a liczba mnoga jest użyta dla zaznaczenia ze obie nogi mogą być używane do trzymania na pedałach, to znaczy jeśli raz trzymamy jedną a kiedy indziej druga, to znaczy, że podczas jazdy trzymamy obie nogi na pedałach choć niekoniecznie jednocześnie.
    Ale nie o tym babolu chcę pisać, bo z tym nie ma kłopotów.
    Trudno aby policjant ukarał kogoś za to, że jedną nogą się asekuruje na zakręcie, a drugą trzyma na pedale, albo za to, że podniósł obie nogi na moment gdy przejeżdżał przez kałużę.

    Dużo częstszą okolicznością jest jazda bez trzymanki. Robi się to dla przyjemności, a często w potrzebie uwolnienia na moment obu rąk (np przekładanie torby przez ramię, poprawianie garderoby itd).
    Zresztą praktyka pokazuje, że a jazdę bez trzymanki mandaty są dawane, bo to widoczne z daleka.

    Są podejmowane próby przekonywani,a że jazda bez trzymanki może spowodować upadek i trudno się z tym nie zgodzić, choć mi się to nie zdarza.

    Trudniej wykazać niebezpieczeństwo związane ze zdjęciem jednej lub obu nóg z pedałów.
    Są ludzie co przekonują, że trzymanie nóg na pedałach poprawia bezpieczeństwo jazdy na nierównej drodze np bruku.
    To dyskusyjne i mało prawdopodobne, aby zasługiwało na oddzielny paragraf czy podpunkty.
    No i tu mnie olśniło.
    Skoro nie jest to zakazane w oddzielnym podpunkcie, to może jest to warunek łączny, czyli który musi wystąpić z drugim jednocześnie.
    Wtedy art 33.3.2 nabiera sensu.
    Jeśli jest zakaz jazdy bez trzymanki oraz trzymania nóg na pedałach, to choć zawsze wydawało się, że nie wolno robić jednego i drugiego to jednak gdy przetłumaczymy to z PoRD na polski to mamy, że nie wolno jeździć bez trzymanki gdy nie trzymamy nóg na pedałach.

    Jaki zatem ten przepis jest mądry.
    Każdy z nas przecież wie, że jazda bez trzymanki to bardzo łatwa rzecz.
    Każdy wie, że opuszczenie jednej nogi czy nawet dwóch w niczym bezpieczeństwu nie zagraża.

    Jednak każdy wie, że jazda bez trzymanki, gdy nie trzymamy nóg na pedałach (szczególnie obu, jest arcytrudna.
    Trzymanie roweru pod sobą tylko tyłkiem zaburza równowagę.


    Zatem w tym przypadku słowo "oraz" oznacza słowo "i".
    Jednak jest to dość mylące i czytelniej byłoby użyć spójnika "i".
    Słowo "oraz " zbyt często oznacza słowo "lub".
    Słowo "i" : tez może oznaczać słowo "lub" gdy oba zakazy upchniemy w jednym zdaniu (rzadko).
    Dlatego w PoRD należy tak dzielić zdania, aby zawsze było oczywiste, że słowo "i" oznacza operator logiczny AND, czyli oba warunki muszą wystąpić jednocześnie aby zakaz był złamany.

    Reasumując nie ma zakazu jazdy bez trzymanki i praktycznie wszystkie mandaty za to wykroczenie zostały wystawione bezprawnie.
    Może jakaś akcja ogólnopolska o zwrot pieniędzy z tych mandatów ?




  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 30.09.12, 08:48

    "Art. 201 § 1 kodeksu spółek handlowych: Zarząd prowadzi sprawy spółki i reprezentuje spółkę. - spójnik "i" (podobnie jak "oraz") oznacza koniunkcję (zarząd spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie może być upoważniony tylko do prowadzenia spraw spółki albo tylko do reprezentacji. Zawsze jest umocowany zarówno do działania "wewnątrz", jak i "na zewnątrz" spółki, tzn. także do zawierania czynności prawnych ze skutkiem bezpośrednio dla samej spółki. Odpowiada więc za całokształt jej bieżącej działalności)."

    pl.wikipedia.org/wiki/Wyk%C5%82adnia_prawa
    Czyli muszą być prawdziwe oba warunki , aby było zabronione w art 33.
    Czyli tak jak mówiłeś. Jazda bez trzymanki , ale z nogami na pedałach jest dozwolona. Również dozwolona jest jazda z podniesionymi nogami, ale trzymaniem się kierownicy (przejazd przez kałuże).



    Jakby rozdzielili to na więcej podpunktów art33, to wtedy by był zakaz jazdy bez trzymanki.

    Wtedy byłaby zabawna sytuacja, bo upadając nie można byłoby wg. PoRD asekurować się nogą przy upadku I zamiast bezpiecznie wyjść z opresji bez upadku, PoRD nakazywałby gruchnąć o podłoże do czasu stania się pieszym.


    > Reasumując nie ma zakazu jazdy bez trzymanki i praktycznie wszystkie mandaty za
    > to wykroczenie zostały wystawione bezprawnie.
    > Może jakaś akcja ogólnopolska o zwrot pieniędzy z tych mandatów ?

    precel trzeba najpierw zaatakować :-)

    O w mordę. To naprawdę ma sens. I znów wychodzi, że rowerzyści nie znają prawa. Przez 10 lat myśleli, że c13/16 dzielony oznacza drogę dla rowerów i przepędzali pieszych ze swojej części. Dostawali mandaty za miganie lampek, pomimo, iż najnowsze samochody (homologowane przez dużych gracz np. vw ) mają migające czerwone pozycyjne w ramach "ostrzegania"; znów rowerzyści mieli ograniczenie wysokości lampek, pomimo że ten sam przepis w samochodach homologowanych był łamany (ford focus, fiat punto); dostawali mandaty za jazdę chodnikiem, a nie widzieli, iż skrzyżowanie nie odwołuje cyklochodnik...
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 30.09.12, 08:56
    Czy przyczepka może mieć napęd ?


    Nie, gdyż PoRD w art 2.50 definiuje przyczepę:
    "
    Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
    50) przyczepa — pojazd bez silnika, przystosowany do łączenia go z innym pojazdem;

    "
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.10.12, 04:27
    Czyli jeśli przyczepa ma silnik, nie jest przyczepą.

    Czyli jest pojazdem -urządzeniem przystosowanym do poruszania się po drodze.
    Skoro rower będzie poruszany siłą mięśni, będzie rowerem nawet jeśli będzie silny napęd elektryczny bo rower nie będzie wyposażony w silnik co pozbawiałoby go miana roweru.

    Zatem zespół pojazdów może być napędzany silnym silnikiem
    49) zespół pojazdów — pojazdy złączone ze sobą w celu poruszania się po drodze jako całość; nie dotyczy to pojazdów złączonych w celu holowania;

    Ustawodawca nie przewidział, że pojazdy mogą być złączone w celu pchania a nie holowania.
    W następnej nowelizacji PoRD wprowadzą nakaz montowania pedelca do przyczep elektrycznych.

    Ciekawe ze samo wyposażenie pojazdu w silnik robi z niego pojazd silnikowy.
    Silnik nie musi być sprzężony z kołami.
    Czyli wentylator w przyczepie kempingowej powoduje, że nią już nie jest.
    Są tez przyczepy z anteną obracaną silnikiem. wyposażone w rożen, mające na wyposażeniu odkurzacz itd
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.10.12, 07:08
    Nie wiem


    Ale drążąc temat w kierunku co to za przyczepka z napędem, to wychodzi iż to jest pojazd samochodowy. Samochodowy, bo osiąga prędkość większą niż 25 km/h. Ew. motorower, ale on chyba nadal musi mieć spalinowy silnik. Zakładając, że to jest pojazd samochodowy, to homologacja, dowód rejestracyjny, OC .... I wisienka na torcie : uprawnienia do poruszania się nim. Tylko jest taki szczególik,iż taki pojazd nie ma kierowcy/kierującego. No chyba, że pierwszy pojazd z zespołu ze swoim kierującym (rowerzystom) jest tym właściwym. No ale wtedy rowerzysta byłby jednocześnie kierującym rowerem ( spadać na śmieszkę rowerową) i kierowcą pojazdu samochodowego ( zakaz jazdy po śmieszkach). Ciekawie też wygląda sprawa znaku B9(zakaz wjazdu rowerów i wózków rowerowych). On nie mógłby dotyczyć przyczepki z napędem i kierowcy tej "przyczepki". Zdaje się, iż kierujący i korowca mają obowiązek zasiąść w pojeździe, rączki nóżki.


    To wszystko jest bez sensu. To są właśnie skutki robienia prawa szczegółowego dla jednej grupy(samochody) , uznając iż ta grupa to wszyscy. Ale urzędnicy słyną właśnie z głupoty i ograniczonego myślenia i postrzegania. Wychodzi na to , iż PoRD NIEDASIĘ uratować. Trzeba je napisać całkowicie on nowa. I to nie na zasadzie kopij-wklej jak to było z transformacją kodeksu drogowego -> PoRD.

    Inną sprawą jest fakt, że nawet najlepsze prawo nie ma sensu, gdy interpretuje je idiota, co gorsza ma on ostateczne zdanie decyzyjne Np. w nocy leci się samochodem 2x dopuszczalna prędkość, i na oznakowanym, oświetlonym p.pieszych rozjeżdża pieszego na środku drogi , zwiewa. Werdykt prawomocny w kilku instancjach : pieszy wtargnął....
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.10.12, 10:37
    > Ale drążąc temat w kierunku co to za przyczepka z napędem, to wychodzi iż to je
    > st pojazd samochodowy. Samochodowy, bo osiąga prędkość większą niż 25 km/h.
    Przyczepka zwykła tez osiąga prędkość 25 km/h i nie ma tu rozgraniczeń.
    Przyczepka pchająca ma jakąś prędkość roboczą ale zależną od tego co pcha.
    Zatem nie istnieje coś takiego jak prędkość samej przyczepki.
    Zresztą takie rozważania nie bardzo mają sens bo auto ma 240km/h i nikt nie ogranicza wchodzenia na rynek aut szybszych
    Są ograniczenia prędkości na drodze i można zrobić ograniczenie prędkości zestawi rowerowego. I choć dla przyczepki dałoby się powtórzyć idiotyczny zakaz mocy czy napięcia to nie można nakazać wyposażania przyczepek w pedelca :)
    No ale luki są nie po to aby je latać tylko aby ci co je wynajdują mogli je wykorzystywać do czasu załatania.

    > Ew.
    > motorower, ale on chyba nadal musi mieć spalinowy silnik.
    tak
    Ciekawe czym jest rower z silnym silnikiem elektrycznym.

    > Zakładając, że to je
    > st pojazd samochodowy,
    > to homologacja, dowód rejestracyjny, OC .... I wisienka
    Skoro pojazd samochodowy nie obejmuje ciągnika rolniczego, motoroweru i pojazdu szynowego , to jak może obejmować pchacza przyczynkowego ?

    > na torcie : uprawnienia do poruszania się nim.
    Co najwyżej karta motorowerowa
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.10.12, 10:38
    >Tylko jest taki szczególik,iż ta
    > ki pojazd nie ma kierowcy/kierującego. No chyba, że pierwszy pojazd z zespołu z
    > e swoim kierującym (rowerzystom) jest tym właściwym.

    Prawo to przewidziało:
    36) 2) pojazd specjalny — pojazd samochodowy lub przyczepę przeznaczone do wykonywania specjalnej funkcji, która powoduje konieczność dostosowania nadwozia lub posiadania specjalnego wyposażenia; w pojeździe tym mogą być przewożone osoby i rzeczy związane z wykonywaniem tej funkcji;

    49) zespół pojazdów — pojazdy złączone ze sobą w celu poruszania się po drodze jako całość; nie dotyczy to pojazdów złączonych w celu holowania;
    Zatem mamy idealną definicję bowiem mamy dwa pojazdy złączone, nie w celu holowania.
    A które to przepisy zmieniają sposób poruszania się zespołu pojazdów ?


    >No ale wtedy rowerzysta by
    > łby jednocześnie kierującym rowerem ( spadać na śmieszkę rowerową) i kierowcą p
    > ojazdu samochodowego ( zakaz jazdy po śmieszkach).

    Czy pojazd specjalny może jeździć po ścieżkach ?
    Jest ciągnięty za rowerem a rower musi jechać po ścieżkach.
    Chyba nierealne jest aby pół zestawu jechało jezdnią a pół po ścieżce.
    Zatem taki zespól pojazdów przestaje być rowerem.Ale łatwo go zamienić na rower bo wystarczy na moment wyłączyć silnik przyczepki iw tedy ona będzie złączona w celu holowania i zespół pojazdów przestaje nim być.
    No i znów mamy babola bo przepisy nie pozwalają jeździć innym pojazdom po ścieżkach niż rowerom a przyczepka rowerem nie jest.

    Z tego wniosek, że wystarczy przyczepić do roweru małą przyczepkę aby być zwolnionym z jazdy po śmieszkach.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.10.12, 10:40
    > Ciekawie też wygląda sprawa
    > znaku B9(zakaz wjazdu rowerów i wózków rowerowych). On nie mógłby dotyczyć przy
    > czepki z napędem i kierowcy tej "przyczepki". Zdaje się, iż kierujący i korowca
    > mają obowiązek zasiąść w pojeździe, rączki nóżki.
    >
    Już tak daleko nie idźmy, dopóki nie wyjaśnimy czy rower ciągnący przyczepkę łamie prawo jadąc po ścieżce czy po jezdni, a może tu i tu.

    > To wszystko jest bez sensu.
    Rower na drodze (jezdni) jest bez sensu.
    Ścieżki są bez sensu bo są schodniami z dopuszczeniem rowerów dla których nie ma obowiązku malowania przejazdów .
    Prawo nie mówi czy wolno jeździć po zebrze którą ktoś nieopatrznie namalował wzdłuż ścieżki
    Nie ma znaku C13a prze zebrą to znaczy ze dalej jest ścieżka.
    Powiedzmy, że rowerzysta nie zauważył zebry bo patrzył w lewo czy mu auta nie zajadą drogi.
    Już pomijam stan zebr.
    Jednak nie ma obowiązku malowania przejścia a piesi mają prawo na takim skrzyżowaniu przechodzić (np wzdłuż ul.Ślężnej nie maluje się przejść tylko przejazdy.
    Strażnik mnie zażył mówiąc ze rowerzysta ma zwolnić zbliżając się do przejazdu.
    ale skąd rowerzysta am wiedzieć że tam jest przejazd?
    tak samo nie musi wiedzieć ze jest przejście.Przecież nie stawia się znaków D6b i D6 od strony ścieżki.
    Mamy zatem sytuacje, że są:
    1) ulice bez wymalowanych przejazdów i przejść (wczoraj taką widziałem w Pęgowie (był C13a). Znaczy Pęgów lepiej znaczy niż W-w.
    2) ulice z zatartym przejazdem
    3) ulice bez przejazdu z zatartym przejściem
    4) ulice gdzie nie wiadomo co jest ,bo lód lub śnieg zasłania.

    Pytanie czy rowerzysta ma prawo zakładać, że jak nie ma C13a to jest wymalowany przejazd ?
    Według mnie ma takie prawo, bo brak znaków poziomych (zatarcie) nie oznacza, że pionowe przestają obowiązywać.

    Stąd moja wojna na tej trupiej liście WIR, o konieczność wymalowania wszędzie przejazdów a jak ich nie może być, to zakańczania ścieżki znakiem C13a.
    Inaczej mamy paradoks jak u J.HEllera z Paragrafu 22.
    U nas jest to paragraf 27 gdzie skręcający kierowca ma ustąpić rowerzyście jadącemu po ddr, a rowerzysta nie może wjechać na przejazd, bo go tam nie ma, a może jest ale go nie widać.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.10.12, 10:42
    > To są właśnie skutki robienia prawa szczegółowego
    > dla jednej grupy(samochody) , uznając iż ta grupa to wszyscy.
    Trzeba przyznać rację. Sam myślałem kiedyś napisać prawo dla rowerzystów czyli wyciąg z PoRD wszystkiego co dotyczy rowerów.
    Można by tam popodkreślać wszystkie niejasności.Niech prostują i wyjaśniają.
    Dałbym indeks zwrotów czyli odnośniki gdzie dane słowo w PoRD występuje
    Dałbym odsyłacze do wyjatków gdzie PoRD czegoś zakazuje.


    >Ale urzędnicy sły
    > ną właśnie z głupoty i ograniczonego myślenia i postrzegania.
    Ja mysle ze wina leży po stronę rowerzystów którzy nie konultowali sie przed nowelizacja.
    Nawet dziś nikt nie chce siąść i spisac wszystkie babole.
    a podstawowy błąd to brak jednoznacznej definicji ddr, od której wszystko się sypie.
    Niedopuszczalne jest aby znak wyglądający inaczej miał ten sam numer.
    aby ścieżka o innych zasadach ruchu ( dwa znaki C13/C16) nazywała się tak samo czyli ddrip.
    Niedopuszczane jest brzmienie art 33 o obowiązku jazdy po ddr i ustępowaniu miejsca na ddrip.
    To, że miastadlarowerów podały swoją interpretacje nić nie znaczy, bo ludzie będą uczyć się kodeksu a nie przytaczać w sądzie czyjąś interpretacje tym bardzie, że sąd i większość rowerzystów nie słyszała nie tylko o tej interpretacji jak i o organizacji.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.10.12, 10:51
    >Wychodzi na to ,
    > iż PoRD NIEDASIĘ uratować.
    Da się większość poprawić, tylko trzeba wyłapać konflikty i albo dołożyć definicji albo zmienić brzmienie wielu artykułów.
    Nie wykluczone, ze należałoby zrobić interpelację poselską i spisać odpowiedzi ministra jako wyjaśnienie znaczenia przepisów.
    Niech do każdego przepisu poda "ducha przepisu", czyli czemu przepis miał służyć.
    Wtedy będzie czas na walczenie z "duchem" ,a po przyznaniu racji, że zagrożenia były wydumane można zmienić treść przepisu.

    Aby przepisy rowerowe były jasne należy je zbliżyć do samochodowych.
    aby to było możliwe należy poszerzyć skrzyżowanie o przejazdy traktując ddr i przejazdy jako dodatkowy pas ruchu oddzielony np trawnikiem.
    Wtedy dla bezpieczeństw należałoby prowadzić przejazdy od strony jezdni tak aby ddr był jak najbliżej jezdni i aby rowerzyści byli widoczni.
    Przejazdy można odsunąć aby był azyl dla aut.ale należy z całą konsekwencja uczyć ze dopóki nie przejedzie przejazdu a może i zebry nie opuścił skrzyżowania.
    Wtedy przejazdy mogą mieć te same znaki co droga wzdłuż której jadą czyli albo przejazd to główna droga albo inaczej.
    Wtedy na przejazd bez świateł nie będą wpadać tabuny rowerzystów i jeśli nie będą mieli pierwszeństwa to będą musieli wjeżdżać pojedynczo i zatrzymywać się na środku przejazdu aby przepuszczać z prawej
    Inaczej doprowadzimy do chaosu, że jadać rowerem po pasie rowerowym inaczej będę wjeżdżał przed auta na równorzędnej (stawał na środku jezdni) , a jadąc po przejeździe będę uważał, że zawsze mam pierwszeństwo.
    To pierwszeństwo jest nic nie warte, bo dziś kierowcy dojeżdżając do jezdni patrzą tylko w lewo jak przecinają jednokierunkową , a gdy dwukierunkową to też dojeżdżają do skrzyżowania patrząc tylko w lewo, a w prawo dopiero jak lewą będą mieli pustą.
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.10.12, 18:55

    > Trzeba je napisać całkowicie on nowa. I to nie na za
    > sadzie kopij-wklej jak to było z transformacją kodeksu drogowego -> PoRD.
    >
    Tu problemem jet Konwencja Wiedeńska tzn nasze PoRD ma podobny układ jak ona.
    Wiele problemów wynika z niedokładanego tłumaczenia.
    Na dodatek oni znają ducha skoro literę inaczej interpretują.Przykładowo prawie się nie karze słabszych uczestników ruchu za pokonywanie drogi na czerwonym
    Inaczej kwalifikuje się przyczyny wypadków.
    Niby weszliśmy do UE,ale nie zrównaliśmy ducha tylko literę prawa.


    > Inną sprawą jest fakt, że nawet najlepsze prawo nie ma sensu, gdy interpretuje
    > je idiota, co gorsza ma on ostateczne zdanie decyzyjne Np. w nocy leci się samo
    > chodem 2x dopuszczalna prędkość, i na oznakowanym, oświetlonym p.pieszych rozje
    > żdża pieszego na środku drogi , zwiewa. Werdykt prawomocny w kilku instancjach
    > : pieszy wtargnął..
    Dlatego mówię że gdyby rowerzyści zechcieli spisać babole to minister rok czasu sam by interpretował PoRD zanim zdecydowałby się odpowiedzieć na interpelację o ducha.
    Mamy PGR i można tego dokonać.
    Najpierw sami zrozummy PoRD a potem je modyfikujmy.
    Dziś mówienie o szkoleniu rowerzystów zakrawa na kpinę bo jak nikt nie wie o co w nim chodzi to można źle nauczyć.






  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.10.12, 19:11
    > Najpierw sami zrozummy PoRD a potem je modyfikujmy.
    > Dziś mówienie o szkoleniu rowerzystów zakrawa na kpinę bo jak nikt nie wie o co
    > w nim chodzi to można źle nauczyć.

    Zabawne jest też, że co sąd i biegły, policjant, word, kbrd itd... to inne rozumowanie tego samego przepisu.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 30.09.12, 09:17
    Czy przyczepki rowerowe są naczepami?

    W PoRD art2.52: "
    52) naczepa — przyczepę, której część spoczywa na pojeździe silnikowym i obciąża ten pojazd;

    "

    Większość przyczepek rowerowych ma duży nacisk na tyne koło roweru. Taka jadnokołowa bob, ma praktycznie połowę masy na swoim kole,i tyle samo na tylnym kole roweru.
    Ale typowe 2 kołowe przyczepki, też mają koła przesunięte w tył, aby dociążać dyszel.

    Więc przyczepki rowerowe są z reguły naczepami.
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 10.10.12, 12:53
    Czy kontrolka włączenia świateł w rowerze (pozycyjnych ) jest wymagana?

    Bo w rozporządzeniu jest opisana, chyba jako zielona i obowiązkowa dla świateł pozycyjnych :D
  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.10.12, 13:20

    Nie przetrawiłem jeszcze rozporządzenia. Napisz coś wiecej.
    Coś tam miastadlarowerow pisały ale sie pomotały.
    trzba napisać krtki poradni zbierajcy do kupy obowiazki starego rozporżadzenia i nowego (bez lania wody).
    Mozna sobie rozwodzić sie nad sensem w dłuzszej nalaizie ale jak sei nie zrobi streszczenia roporzadznia z podziałem na rower , wózek i przyczepkę to nikt nie spamięta.

    Zdaje sie ze przez rozporżadzenaio rpzyczepce rozwaliliśmy poRD.
    Teraz juz nie wiadomo kiedy rpzyczpka zamienia espół pojazdów z roweru w ózek rowerowy bo inne przepisy dla oświetlenia wózka a inne dla przyczepki.

    Zdaje się, że już się tak zakałapućkaliśmy przez te różnice, że przyczepkę holowaną nie można już traktować ani jako rower ani jako wózek.
    Jeśli tak to jaka może być długość zestawu rower+przyczepka ?
    Rower może mieć do 4 metrów, a zestaw ile ? Chyba 16 m.
    Kolejne pytanie czy zestawy rowerowe mogą jeździć po ddr jeśli są projektowane dla rowerów czyli pojazdów do 4 metrów ?
    Tu barierą są promienie skrętu, skrajnie, długość azyli
  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 10.10.12, 18:25

    > Nie przetrawiłem jeszcze rozporządzenia. Napisz coś wiecej.
    > Coś tam miastadlarowerow pisały ale sie pomotały.

    Ja też wymiękam. Czy ty wiesz, że w starym rozporządzeniu, to o światłach i odblaskach przyczepek było? Zmienili jedynie szczegóły : po rower dali przecinek i "wózek rowerowy" ; oraz zamiast jednej ;lampki dla co najmniej jednej lampki. Ten przepis, tzn 56.3 o przyczepce rowerowej, maszynie i innym holowanym pojeździe może być bardzo stary. Możliwe, że jest jeszcze z czasów kodeksu drogowego.

    Wyżej podałem stronę z brzegu, gdzie zrobili jednolity fragment tego rozporządzenia po zmianach. Porównałem sobie to z jednolitą wersją z przed zmiany. W mojej ocenie jest to nieźle nakićkane teraz. 3 poziomy zagłębień ... A słownictwo i podejście jest takie, jakby pisarza tych przepisów siłą odciągnęli od pługa tzn. tira.

    Podsumowując : zajebiście spieprzyliśmy przepisy, a raczej urzędnicy ministerialni nie ogarnęli tego wszystkiego.


    > Zdaje sie ze przez rozporżadzenaio rpzyczepce rozwaliliśmy poRD.

    NIE. PoRD został zrobione na zasadzie kopiuj-wklej z kodeksu drogowego.
    Rozporządzenia też mają taką historię.
    To trzeba wszystko wyrzucić i napisać całkowicie od nowa, aby chociaż terminologia była zgodna.

    A teraz rozporządzenie, MY dodaliśmy kilka podpunktów, ale zobacz , że z naszymi zmianami więcej było zmian jakiś samochodowych. I tak co roku urzędnicy coś zmieniają.

    > Jeśli tak to jaka może być długość zestawu rower+przyczepka ?
    To określa PoRD zdaje się w przepisie o masie zestawów :D

    >Rower może mieć do 4 metrów, a zestaw ile ?
    też 4m. I tu chodzi, aby się to wszystko mieściło na śmieszkach rowerowych (wymagania co do śmieszki 4m). Ale znów wózek rowerowy , który nie może jeździć po śmieszkach też ma limit 4m. A to jest głupie, gdyż nie ma ŻADNYCH powodów takie stanu rzeczy. Wsiadając do byle osobówki mam do dyspozycji coś większego od 4m.

    > Kolejne pytanie czy zestawy rowerowe mogą jeździć po ddr jeśli są projektowane
    > dla rowerów czyli pojazdów do 4 metrów ?
    > Tu barierą są promienie skrętu, skrajnie, długość azyli
    O tym już pisałem, że podłączenie czegoś do holownika nie powoduje zmiany prawnej tego holownika.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka