Dodaj do ulubionych

rozporządzenie o warunkach technicznych pojazdów

IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 07:36
Trwają prace nad :
"Projekt rozporządzenia Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia"
Treść projektu

Czyli co rowerek musi mieć itp...
Macza w tym palce między innymi miasto dla rowerów.

Przeczytajcie ten projekt i podyskutujemy co jest złe.

Obserwuj wątek
    • Gość: Neverhood obowiązkowe 2 hamulce- zło IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 07:48
      lobbing producentów rowerów = zło dla rowerzystów

      Pod nazwą "Polskie Stowarzyszenie Rowerowe" kryje się porozumienie polskiej branży rowerowej - producentów, importerów. www.polskiestowarzyszenierowerowe.pl/Misja.aspx

      w projekcie rozporządzenia w uzasadnieniu zmian na stronie 9 " w § 53 ust. 1 w pkt 3 ..."

      Oni lobbują za wprowadzeniem obowiązkowych 2 hamulców w rowerach. Na pierwszy rzut oka niby dobrze, ale ....
      Im chodzi o to , aby sprzedawać rower drożej, bo z obowiązkowymi 2 hamulcami. I tak obecnie większość rowerów ma, ale ! zmuszanie, zamach na wolność i portfel. Policja i SM miały by kolejną używkę : niesprawny rower, bo nie ma 2 hamulców. Pada też ochrona prawna rowerzystów : on nie miał 2 hamulców więc jest sprawcą kolizji itp...
      To jest taki sam wredny lobbing jak ten motoryzacyjny ( producentów ). Ewidentny śmierdzi profitami przy takim rozporządzeniu ministra.
      • Gość: benek Rejestarcja roweru IP: *.e-wro.net.pl 01.01.12, 14:21
        Tu nie chodzi o chęć zwiększenia sprzedaży nowych rowerów z 2 hamulcami .
        Jest to próba wprowadzenia obowiązku rejestracji rowerów, bo skoro 2 hamulce będą musiały mieć tylko rowery wprowadzane od 2013 roku, to gdzieś czyli w dowodzie rejestracyjnym trzeba będzie umieszczać te datę .
        • Gość: Neverhood Re: obowiązkowe 2 hamulce- zło IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 20:11
          > To rozporządzenie utrudni lub wręcz uniemożliwi wprowadzanie na rynek mini-skła
          > daczków
          > , które zwykle wyposażone są w pojedynczy hamulec.

          A co ja pisałem? Wybije z rynku proste rowery. Choć importerzy już dziś wstawiają wszędzie 2 hamulce. Od rowerków dziecięcych, supermarketowe dzieła sztuki ...

          Jest też inny aspekt. Ostatnio do łask powracają proste rowery, bez bajerów. A to właśnie nie podoba się producentom. Brakuje jeszcze dopisku o obowiązkowych 2 biegach w rowerze.
    • Gość: Neverhood odblaski w kołach IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 20:25
      Z tego co wiedzę, to w poprzednich rozporządzeniach było dopuszczenie odblasków w kołach. (1999, 2002 i w tym projekcie). Z tym, że jeśli odblask to na obu kołach.

      Nie podoba mi się to zastrzeżenie o obu kołach. Dochodzi się do paradoksów w użytkowaniu rowerów. Jeśli zgubi się odblask w kole, to lepiej ściągnąć pozostałe, niż mieć choć ten jeden....
      Proponuje wykreślić te zastrzeżenie, powołując się np. " czy chcecie pastwo , by rowerzyści mieli choć skrawek odblasku w kole, czy jednak by jeździli bez żadnych odblasków ?

      Odblaskowe opony. Nadal nie jest to uwzględnione = nielegalne. Z tego co widziałem to są dostępne jedynie białe odblaski wbudowane w oponę.

      Proponuje więc taki paragraf :

      7) w § 56 ust. 2 i 3 otrzymuje brzmienie:
      „2. Dopuszcza się umieszczanie świateł odblaskowych:
      1) barwy żółtej samochodowej lub białej– na bocznych płaszczyznach kół pojazdu, o którym
      mowa w § 53-55,
      2) barwy żółtej samochodowej – na pedałach roweru i motoroweru;
      3) barwy białej – dodatkowo z przodu pojazdu;
      światła, o których mowa w pkt 1 i 2, nie muszą spełniać warunków określonych w
      ust. 1 pkt 2-4.


      I to jest prostsze od tych urzędniczych określeń wszystkiego w szczegółach, gdzie luka goni lukę.
      • Gość: Neverhood Re: odblaski w kołach IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 20:32
        Jest jeszcze inny powód dlaczego głupi jest pomysł z odblaskami tylko jednocześnie z przodu i tyłu.
        Otóż przyczepki rowerowe. Jeśli rower będzie miał odblaski na 2 kołach, a przyczepka nie to jest już nielegalne. Tak samo przyczepka nie może mieć odblasków, bo przeważnie nie ma kół osi przedniej i tylnej.
        • Gość: Neverhood Re: odblaski w kołach IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 20:36
          Kolejny argument.
          Otóż ci z ministerstwa pod nazwą rower mają przed oczami pionowy rower , a chyba górala.
          Otóż jest wiele konstrukcji rowerów, o których im się nie śniło. Więc nie można robić takich głupich przepisów tylko dla górali.
          Pod nazwą wózek rowerowy, maja przed oczami rikszę po polsku. Czyli ławka na kółkach, z tyłu doczepiona połówka górala. A są też inne.
      • Gość: Neverhood inne odblaski na szprychy IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 04:10
        Prócz standardowych pomarańczowych kółek odblaskowych na szprychy, handlu są dostępne nakładki na pojedyncze szprych - odblaskowe rurki. np.fanlidla.pl/gazetka/2011.08.21.rower/2286,Odblaski,na,szprychy,rowerowe
        Zdaje się, że to ma niemiecką, wyśrubowaną homologację.
        A u nas jest nielegalne, bo kolor tych odblasków to żółty lub biały, a nie pomarańczowy.
      • Gość: Neverhood kolory odblasków w kołach IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 05:26
        Pomijajać nasze prawo,
        to w handlu można spotkać odblaski na koła :
        zwykły odblask na szprychy pomarańczowy np.
        zwykłe , lecz całe białe białe np. i to jeszcze ma lampkę
        zwykłe, lecz całe czerwone np. ( chyba aby zaznaczyć przód i tył pojazdu ?)
        białe rurki na szprychy np.
        żółte rurki na szprychy,
        białe odblaski w oponach = opony odblaskowe

        dopisywać inne
    • Gość: benek Oświetlenie przyczepki IP: *.e-wro.net.pl 01.01.12, 21:21
      Wystarczyłoby aby oświetlenie rowerzysty było wysoko (wyżej niż dopuszczają stare przepisy) a oświetlenie przyczepki można by sobie darować.

      Przyczepka powinna mieć oświetlenie odblaskowe, ale dlaczego czerwone skoro takiego się w praktyce nie używa ?
      Do przyczepek ze względu na pokrycia tkaninowe stosuje się miękkie taśmy odblaskowe ,a te najskuteczniejsze są w barwie białej.
      Jeśli założyć, że prawie każda przyczepka ma białe listwy odblaskowe to głupotą byłoby wymagać aby przyklejać tam jakieś małe czerwone odblaski
      • Gość: Neverhood Re: Oświetlenie przyczepki IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 22:05
        A widzisz. O tym nie pomyślałem.Ja w towarówce mam fabryczny biały skrawek odblasku na rurce.
        To będzie ciężkie do przepchnięcia, bo tył pojazdu ma mieć tylko czerwony.

        > Do przyczepek ze względu na pokrycia tkaninowe stosuje się miękkie taśmy odblas
        > kowe ,a te najskuteczniejsze są w barwie białej.
        > Jeśli założyć, że prawie każda przyczepka ma białe listwy odblaskowe to głupotą
        > byłoby wymagać aby przyklejać tam jakieś małe czerwone odblaski

        A wiesz , że w myśl tych przepisów to trzeba zakrywać te fabryczne odblaski :D
        Paranoja.

        To może taki argument na te białe na przyczepce. W przyczepkach rowerowych znajdują się głownie małe dzieci. Są to niechronieni uczestnicy ruchu. Niedopuszczalne jest aby kierowca samochodu zignorował taki pojazd i najechał na niego. Dlatego trzeba umożliwić zaznaczenia obecności niechronionych uczestników ruchu. Zgodnie z wieloletnimi akcjami policji i kbrd nagłaśnia się odblaskowe elementy w tym kamizelki odblaskowe. W przypadku rowerzysty ubranego w kamizelki kierowca pojazdu widzi przede wszystkim odblask kamizelki - biały odblask. Dopiero później prawidłowe , czerwone oświetlenie rowerzysty. Czyli kierowca widzi z daleka nie czerwone światła odblaskowe, ale białą kamizelkę odblaskową na swoim pasie ruchu. Skoro to jest dozwolone oraz zalecane, to nie widzę przeciwwskazań aby zaznaczyć w ten sam sposób małych dzieci w przyczepce. Z racji obudowania kabiny przyczepki tak jak zwykłych wózków dziecięcych tkaniną wnoszę o możliwość umieszczania na powłoce takich samych odblasków jakie stosuje się w kamizelkach odblaskowych. Jest to standardowy element fabrycznie produkowanych przyczepek rowerowych.
        • Gość: benek Re: Oświetlenie przyczepki IP: *.e-wro.net.pl 02.01.12, 09:04
          > A wiesz , że w myśl tych przepisów to trzeba zakrywać te fabryczne odblaski :D
          > Paranoja.
          Paranoja to jest z odblaskami w kołach.Dalej nie wiadomo co to znaczy, że mogą być dwa.
          Minimum dwa, czy maksymalnie dwa ?


          W przyczepkach rowerowych znaj
          > dują się głownie małe dzieci. Są to niechronieni uczestnicy ruchu. Niedopuszcza
          > lne jest aby kierowca samochodu zignorował taki pojazd i najechał na niego. Dla
          > tego trzeba umożliwić zaznaczenia obecności niechronionych uczestników ruchu. Z
          > godnie z wieloletnimi akcjami policji i kbrd nagłaśnia się odblaskowe elementy
          > w tym kamizelki odblaskowe. W przypadku rowerzysty ubranego w kamizelki kierowc
          > a pojazdu widzi przede wszystkim odblask kamizelki - biały odblask. Dopiero póź
          > niej prawidłowe , czerwone oświetlenie rowerzysty. Czyli kierowca widzi z dalek
          > a nie czerwone światła odblaskowe, ale białą kamizelkę odblaskową na swoim pasi
          > e ruchu. Skoro to jest dozwolone oraz zalecane, to nie widzę przeciwwskazań aby
          > zaznaczyć w ten sam sposób małych dzieci w przyczepce. Z racji obudowania kabi
          > ny przyczepki tak jak zwykłych wózków dziecięcych tkaniną wnoszę o możliwość um
          > ieszczania na powłoce takich samych odblasków jakie stosuje się w kamizelkach o
          > dblaskowych. Jest to standardowy element fabrycznie produkowanych przyczepek ro
          > werowych.
          Białych odblasków widocznych z tyłu może być więcej np wszyte w kurtkę rowerzysty, w plecak, w kamizelkę odblaskowa, w sakwy itd.
          Obecność odblasku w przyczepce nie zwalnia z posiadania odblasku i lampki w rowerze.
          Przyczepki są tak krótkie że nie ma sensu dublować lampek.
          Lepsza kontrola nad stanem lampki jest wtedy gdy rowerzysta ma ja na sobie a nie z tyłu za przyczepką .
          W wielu sytuacjach rowerzyści będą mieli tylk9o jeden komplet lampek i niepotrzebnie będą przenosić lampkę z roweru na przyczepkę.
          przyczepki są dużo niższe a masywne stelaże maja tylko przy ziemi.Obniżanie miejsca mocowania lampki powoduje zagrożenie w dużym ruchu miejskim bowiem poprzedzające auta zasłaniają nisko zawieszone lampki.

          Wręcz odwrotnie, tak jak w przyczepach campingowych auto musi mieć lusterko na wysięgniku tak przy przyczepkach nakazałbym mocowanie lampki na ciele rowerzysty aby była widoczna ponad dachami aut.
          Można by wprowadzić obowiązek jazdy w kamizelce odblaskowej przy holowaniu przyczepki.

          • Gość: Neverhood Re: Oświetlenie przyczepki IP: *.internetia.net.pl 02.01.12, 09:25
            > Paranoja to jest z odblaskami w kołach.Dalej nie wiadomo co to znaczy, że mogą
            > być dwa.
            > Minimum dwa, czy maksymalnie dwa ?
            Przeczytaj na stronie 3 .. 7) w § 56 ust. 2 i 3 otrzymuje brzmienie:
            1) barwy żółtej samochodowej – na bocznych płaszczyznach kół pojazdu, o którym
            mowa w § 53-55, z tym zastrzeżeniem, że z każdego boku pojazdu powinny być
            widoczne dwa światła: jedno umieszczone na kole przedniej osi, a drugie – na kole
            tylnej osi;

            Czyli mając tadpole z przodu masz jedno koło z odblaskiem , a drugie bez. I do tego tylne koło z odblaskiem. Dla 4 kołowców wygląda to jeszcze lepiej.
          • Gość: Neverhood Re: Oświetlenie przyczepki IP: *.internetia.net.pl 02.01.12, 09:57
            > Białych odblasków widocznych z tyłu może być więcej np wszyte w kurtkę rowerzys
            > ty, w plecak, w kamizelkę odblaskowa, w sakwy itd.
            > Obecność odblasku w przyczepce nie zwalnia z posiadania odblasku i lampki w row
            > erze.
            > Przyczepki są tak krótkie że nie ma sensu dublować lampek.
            > Lepsza kontrola nad stanem lampki jest wtedy gdy rowerzysta ma ja na sobie a ni
            > e z tyłu za przyczepką .
            Przykro mi, ale wkładanie sobie lampki w odbyt lub na plecy nie jest rozsądną propozycją.

            > W wielu sytuacjach rowerzyści będą mieli tylk9o jeden komplet lampek i niepotrz
            > ebnie będą przenosić lampkę z roweru na przyczepkę.
            Wielokrotnie tak niepotrzebnie robiłem. Czasami ładunek jest wysoki i wszystko zasłania.
            Ale ciekawą propozycją jest, aby jako zespól pojazdów lampki nie byłyby wymagane w środku.Po co świecić w ładunek.

            > przyczepki są dużo niższe a masywne stelaże maja tylko przy ziemi.Obniżanie mie
            > jsca mocowania lampki powoduje zagrożenie w dużym ruchu miejskim bowiem poprzed
            > zające auta zasłaniają nisko zawieszone lampki.
            Nie. Popłynełeś na nieznajomości konstrukcji przyczepek. Są niskie, są wysokie.
            Jak wiesz, nie uważam brak lampki w ruchu miejskim za jakieś wielkie zagrożenie. Poprzedzający samochód z zasady zasłania rowerzystę. A tym bardziej lampkę umieszczoną tak jak obecnie 35-90cm nad jezdnią. Tak, właśnie na tej wysokości jest pełna karoseria osobówek. Tu chodzi aby w kompletnej ciemności zobaczyć, że coś tam jest. Dopiero z bliższej odległości widząc sylwetkę wiadomo co to jest. Tak samo jest z doganianiem samochodu, ciężarówki.
            A na ciemne krajówki, to niżej umieszczony odblask oznacza "wcześniejsze" świecenie. Rower to nie prom kosmiczny. Po co nam wyścig zbrojeń? A taki wyścig z samochodami odbije się na kontaktach między rowerzystami - będą się oślepiać.

            > Wręcz odwrotnie, tak jak w przyczepach campingowych auto musi mieć lusterko na
            > wysięgniku tak przy przyczepkach nakazałbym mocowanie lampki na ciele rowerzyst
            > y aby była widoczna ponad dachami aut.
            Nie. Problemem nie jest nie widziałem, a nie chciałem zobaczyć. Czytaj zignorowałem rowerzystę. Po co kierowcy maja wiedzieć, że 3 samochody przed nimi jedzie rower? Zwolnią, dojadą i będą już wiedzieć. Z moich doświadczeń nocnych miejskich, podmiejskich i i po krajówkach. Brak lampek, tylna lampka, pełne oświetlenie - jeden czort. Widzą i przeważnie reagują. Fakt, że zawsze mam w rowerze duży odblask na bagażniku. Taki odblask na krajówkach lepiej świeci niż lampki rowerowe.

            > Wręcz odwrotnie, tak jak w przyczepach campingowych auto musi mieć lusterko na
            > wysięgniku tak przy przyczepkach nakazałbym mocowanie lampki na ciele rowerzyst
            > y aby była widoczna ponad dachami aut.
            W "przyczepach kempingowych" trzeba mieć długie lusterka, bo przyczepa jest szeroka i zasłania widoczność w standardowych lusterkach blisko karoserii.
            Montaż na ciele rowerzysty jest głupi. Popatrz sobie jaki kąt rozsyłu światłą posiadają takie lampki. Jak już sprawdzisz, to będziesz wiedział , że trzeba precyzyjnie ustawić taką lampkę na rowerze. Taka lampka jest dobrze widoczna w zasadzie na długiej prostej. Pod kątem jest słabo.


            > Można by wprowadzić obowiązek jazdy w kamizelce odblaskowej przy holowaniu przy
            > czepki.
            >
            Czy ty pijesz od rana? Precz z kamizelkami. Wracając nocą bez oświetlenia z przyczepka z pod Wrocławia nie było problemu z "nie widziałem". Po prostu przyczepka jest na tyle nietypowym pojazdem, że zauważali ją w ciemnej puszczy. Taka kamizelka zagłuszy na wstępie sygnalizację rękami. I przy lewoskręcie jest bum. Widząc kamizelkę nie będą widzieć obrysu pojazdu - przyczepki. I chamy będą jechać bliżej, jakby widzieli przyczepkę.
            • Gość: benek Lamka na rowerzyście jest najbezpieczniejsza. IP: *.e-wro.net.pl 02.01.12, 15:37
              > > Lepsza kontrola nad stanem lampki jest wtedy gdy rowerzysta ma ja na sobi
              > e a ni
              > > e z tyłu za przyczepką .
              > Przykro mi, ale wkładanie sobie lampki w odbyt lub na plecy nie jest rozsądną p
              > ropozycją.

              Ależ jet to bardzo rozsądne.
              Lamka przyczepiona do kasku, czołówka dwukierunkowa, mocowana do plecaka czy do paska torby naramiennej.
              Ludzie maja specjalne opaski naramienne, w plecakach mają ażurowe kieszonki lub doszywają szlufki do mocowania lampek.

              W przyczepkach zaś na zwykle regulowanych rączkach wiszą torby-sakwy zasłaniające lampki.
              Trudno znaleźć miejsce do zamontowania typowej lampki rowerowej.
              Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.
              Oglądając się za siebie trudno stwierdzić czy lampka świeci bo przyczepka ją zasłania.
              Przyczepka podskakuje na wybojach a od tego lampki LED się wyłączają.
              Lamka na rowerzyście jest amortyzowana i chroniona przed np zahaczeniem o gałęzie.
              Właśnie znalazłem wyjątkową tylną lampkę która bo wstrząsie baterii włącza się zamiast wyłączać ale ponieważ to rzadkość takie rozwiązanie to mocowanie lampek do przyczepki może być bardzo niebezpieczne.
              Dodatkowo przyczepka ustawia się pod różnym kątem , szczególnie po zatrzymaniu i zjechaniu na pobocze i świeci "w pole"

              • Gość: Neverhood Re: Lamka na rowerzyście jest najbezpieczniejsza. IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 03:44
                > Ależ jet to bardzo rozsądne.
                > Lamka przyczepiona do kasku, czołówka dwukierunkowa, mocowana do plecaka czy d
                > o paska torby naramiennej.
                > Ludzie maja specjalne opaski naramienne, w plecakach mają ażurowe kieszonki lub
                > doszywają szlufki do mocowania lampek.
                Wygodne. Ale raczej nie przejdzie. Ale jest furtka -światełka mają być tylko wtedy gdy są fizycznie potrzebne - noc, deszcz itp.. I tutaj naprawdę jest dobrze.

                > W przyczepkach zaś na zwykle regulowanych rączkach wiszą torby-sakwy zasłaniają
                > ce lampki.
                Nie oceniaj przyczepek rowerowych na podstawie twojej. Ja mam towarową i żadnych rączek. Zaczęte 2 inne : kopię y-frame oraz .powiększona do 2 metrów. W każdej z nich inne problemy przy mocowaniu światełek. A jak dojdziemy do jednokołowych to w wysokości 300 - 2000 mmm nad jezdnią nie uda mi się nic wymyślić. Wysięgnik na lampkę oznacza jej szybkie urwanie.

                > Trudno znaleźć miejsce do zamontowania typowej lampki rowerowej.
                > Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.


                I dlatego chcę obniżyć lub całkowicie zlikwidować zakres wysokości tych lampek. I wtedy można wbudować lampkę np. przy osi koła w przypadku jednostronnych kół.

                > W przyczepkach zaś na zwykle regulowanych rączkach wiszą torby-sakwy zasłaniają
                > ce lampki.
                Może nie sakwy i torby, ale częstym jest , że ładunek jest duży i przysłania. Dlatego sztywne, głupie normy są niewykonywalne.

                > Trudno znaleźć miejsce do zamontowania typowej lampki rowerowej.
                > Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.
                Dlatego nigdy nie montowałem na stałej, a używałem jedynie okazjonalnie w głębokiej dziczy podwrocławskiej, gdzie nawet kundel nie widział gdzie jest moja łydka. Ale biegł i miał ochotę.

                Niestety ale producenci lampek rowerowych robią wszystko aby postarzyć produkt. Niestety reszta części rowerowych też. Jakie ładne analogie : Spisek żarówkowy

                Trzeba samodzielnie udoskonalać. Np. 10 lat temu też mi się złamał wspornik do lampki rowerowej. Zrobiony z 3mm płaskownika alu i opasce zaciskowej - trzyma lampkę w kolarzówce do dziś!

                > Oglądając się za siebie trudno stwierdzić czy lampka świeci bo przyczepka ją za
                > słania.
                W kompletnej podwrocławskiej ciemności widać podświetlanie na czerwono drogi ;)
                Znów różne konstrukcje. Ja w mojej 2 kołowej miałem lampkę z lewej stronie przy kole ~ 200 - 350 mm nad jezdnią. Efekt taki, że czerwoną poświatę widać na jezdni przy kole, odbija się od przyczepki, ładunek jest podświetlony. Lampkę widzę bezpośrednio z roweru, a więc też świecący skrawek ....
                Nie problem jest zamocować lampkę na rolnika, a potem o nią zahaczać przy każdej czynności.
                Ale pomijają przyczepki. Na standardowych pionowych rowerach z bagażnikiem tylnym, przewiezienie większego bagażu od razu zasłania sztycę siodełka. Rozwiązaniem jest umieszczenie elementów na błotniku, bagażniku lub rami/piaście koła. Przy rowerze miniaturowym błotnik i przy osi koła jest nielegalne bo za nisko ... Czyli trzeba zmienić.

                > Lamka na rowerzyście jest amortyzowana i chroniona przed np zahaczeniem o gałęz
                > ie.
                Skoro są gałęzie, to trzeba zgłosić to do ziumu.
                Wolę osłonę w postaci bagażnika roweru, a w przyczepce dwukołowej znaleźć miejsce osłaniane. np. pomiędzy podłogą a kołem, wbudowane w krawędź przyczepki


                > Przyczepka podskakuje na wybojach a od tego lampki LED się wyłączają.
                Właśnie znalazłem wyjątkową tylną lampkę która bo wstrząsie baterii włącza się
                > zamiast wyłączać ale ponieważ to rzadkość takie rozwiązanie to mocowanie lampek
                > do przyczepki może być bardzo niebezpieczne.
                Wyłącza się, bo traci kontakt z zasilaniem, a domyślny stan po załączeniu zasilania to wyłączony. Rozwiązaniem mechanicznym jest unieruchomić baterie/akumulatorki w komorze np. poprzez docisk od góry plasterków pianki - sprawdzone. Od strony elektronicznej, zrobienie własnego sterownika, lub dodanie dużego kondensatora.

                > Dodatkowo przyczepka ustawia się pod różnym kątem , szczególnie po zatrzymaniu
                > i zjechaniu na pobocze i świeci "w pole"
                A na ubraniu dochodzi jeszcze w kosmos i glebę. Światła samochodowe też są kierunkowe. Jeśli chcesz mieć widoczność z wielu stron, to czerwony powerled i co najmniej 300mA. Z skupieniem wystarczy 30mA na samochody. Rowerzystę oślepia już skupione z 10mA, a idiotów w puszkach trzeba od 100mA, skupione. Chcesz wyścig zbrojeń?
                • Gość: benek Re: Lamka na rowerzyście jest najbezpieczniejsza. IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 15:51
                  > > W przyczepkach zaś na zwykle regulowanych rączkach wiszą torby-sakwy zasł
                  > aniają
                  > > ce lampki.
                  > Nie oceniaj przyczepek rowerowych na podstawie twojej. Ja mam towarową i żadnyc
                  > h rączek.
                  Ja nie twierdze że wszystkie przyczepki są takie same ale podałem konstrukcję najpopularniejszą.
                  Nie pisz o towarówkach bo 95-99% przejazdów dotyczy przyczepek dziecinnych.
                  W tych to normalne ze przyczepka ma rączkę bo służy tez zwykle jako wózek,
                  a jak ma rączkę to normalne ze ma sakwy w torbach wieszanych na rączce.
                  Pojeździsz po górkach z dzieckiem to zobaczysz ze sakwa jest nieodzowna na sprzet i nie może ona zasłaniać lampki.
                  Zatem są tylko dwa miejsca do zamontowania lampki.
                  Nisko na konstrukcji ramy 10 cm nad ziemią co jest za nisko dla zapewnienia bezpeiczeństwa oraz na rączce co prowadzi do wyłamania wsporników bo raczka jest intensywnie używana czy to do wciągania po schodach czy to narażona na uderzenia w windzie.
                  Należy też pamiętać że przyczepki są składane i po złożeniu wspornik lampki nie może wystawać poza obrys, bo zaraz się połamie przy upychaniu w aucie.
                  Dlatego najlepiej jest aby lampka była na rowerzyście a jak będzie miał możliwości to sam sobie dorobi uchwyt na przyczepce.
                  Najlepiej gdyby lampka była mocowana do tyczki na przyczepce.
                  A najtrwalej będzie jeśli na plecach rowerzysty.



                  > Zaczęte 2 inne : kopię y-frame oraz .powiększona do 2 metrów. W każd
                  > ej z nich inne problemy przy mocowaniu światełek. A jak dojdziemy do jednokołow
                  > ych to w wysokości 300 - 2000 mmm nad jezdnią nie uda mi się nic wymyślić. Wysi
                  > ęgnik na lampkę oznacza jej szybkie urwanie.
                  Niedługo będą bardzo popularne wdzianka LED dla rowerzysty z migaczami w ramionach , z napisami informującymi kierowcę o chęci skrętu itd.


                  > Ale pomijają przyczepki. Na standardowych pionowych rowerach z bagażnikiem tyln
                  > ym, przewiezienie większego bagażu od razu zasłania sztycę siodełka. Rozwiązani
                  > em jest umieszczenie elementów na błotniku, bagażniku lub rami/piaście koła. Pr
                  > zy rowerze miniaturowym błotnik i przy osi koła jest nielegalne bo za nisko ...
                  > Czyli trzeba zmienić.
                  Dlaczego ropwer nie moze mić trzech almpek :
                  na sztycy, na bagażniku i na błotniku ?
                  W błotnikach zatapia się już kable to można by i LEDa czerwonego.
                  Led zamontowany w bagażniku bez klosza byłby trudny do zahaczenia.
                  Led pod sztycą byłby najmniej narażony na zahaczenie ale musiałby być na metalowej opasce takiej jak zacisk sztycy aby ustawiać go w optymalnej pozycji.Takiej lampki nikt by nie ukradł.
                  3 ledy blisko siebie łatwo byłoby połączyć kablami a urwanie jednego kabla pozwoliłoby świecić pozostałym ledom.
                  Chyba sam zacznę przerabiać plastikowe błotniki z zatopionymi przewodami na linijki LEDowe do tuningowania rowerów.
                  Na takim rowerze ani kurtka ani sakwa lampek nie zasłoni.
                  na szprychę chwiałbym nadziać latarkę ładowana magnesikiem pod wpływem wstrząsów.
                  Wtedy koło nie wymagałoby pierścieni ślizgowych do doprowadzenia napięcia i byłoby małym generatorem energii.magnesik latałby wzdłuż szprychy z każdym obrotem koła i zasilałby podświetlenie kół.
                  Takie kółka są dopinane.Zrobię prototyp dla producenta to będzie można dokupić świetlne kółko.
                  Kółko będzie wyświetlać napis CHWDP.
                  Myślę że policja będzie zadowolona z prawidłowe oświetlonej przyczepki.

                  > > Lamka na rowerzyście jest amortyzowana i chroniona przed np zahaczeniem o
                  > gałęz
                  > > ie.
                  > Skoro są gałęzie, to trzeba zgłosić to do ziumu.
                  ZDiUM nie kwapi się do przycinania gałęzi na szlakach.


                  > Wolę osłonę w postaci bagażnika roweru, a w przyczepce dwukołowej znaleźć miejs
                  > ce osłaniane.
                  Niech ktoś zacznie produkować metalowe puszki z zaciskiem na rączkę.


                  > np. pomiędzy podłogą a kołem, wbudowane w krawędź przyczepki
                  >
                  Pytanie jak ktoś ma sobie przyczepić światełko rowerowe do przyczepki.
                  przepis będzie martwy.
                  Lepiej nakazać producentom doszywanie kieszonek na typową lampkę rowerową w miejscu w którym żadne sakwy jej nie zasłonią.


                  > A na ubraniu dochodzi jeszcze w kosmos i glebę.
                  Ale się ruszasz i jak chcesz to celujesz plecakiem lub głową w stronę zbliżających się aut.
                  Doświadczony rowerzysta wie gdzie do plecaka przyczepić lamkę aby po pochyleniu nie świeciła w niebo.




                  >Światła samochodowe też są kier
                  > unkowe. Jeśli chcesz mieć widoczność z wielu stron, to czerwony powerled i co
                  > najmniej 300mA. Z skupieniem wystarczy 30mA na samochody. Rowerzystę oślepia ju
                  > ż skupione z 10mA, a idiotów w puszkach trzeba od 100mA, skupione. Chcesz wyści
                  > g zbrojeń?
                  Rower/przyczepka powinny mec słabe lampki ciągnące kilka miliamper, ale działające wiele miesięcy i zawsze sprawne.
                  Do tego można sobie wozić drugą silną lampkę i w tej zadbać o silne baterie.





                  • Gość: Neverhood Re: Lamka na rowerzyście jest najbezpieczniejsza. IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 17:40

                    > Nie pisz o towarówkach bo 95-99% przejazdów dotyczy przyczepek dziecinnych.
                    > W tych to normalne ze przyczepka ma rączkę bo służy tez zwykle jako wózek,
                    > a jak ma rączkę to normalne ze ma sakwy w torbach wieszanych na rączce.
                    Jak wiesz lubię towarówki wszelkiej maści. I nie są one wcale takie mało popularne jak piszesz. A że u nas jest jeszcze model rekreacyjno-sportowy to przyczepki dziecięce maja duże parcie na szkło. Tylko na szkło.
                    Z tym 99% to mogę walnąć : 99% u nas rowerów jest pionowych. Zdelegalizujmy poziomki. Brakuje jeszcze, aby urzędnicy ministerialni określili w przepisach zakres wyprzedzenia i kąt główki ramy, rozstaw osi, rozkład mas i wysokość środka ciężkości.A co, jak jechać to po byku.

                    > Pojeździsz po górkach z dzieckiem to zobaczysz ze sakwa jest nieodzowna na sprz
                    > et i nie może ona zasłaniać lampki.
                    3 lata temu zrobiłem sobie trasę do Oławy. 10 lat temu pojechałem do Sobótki. Innych wycieczek brak, tylko miasto. Chyba nie mam predyspozycji.

                    Pytanie zasadnicze. Czy TY chcesz jechać z dzieciakiem po górkach w nocy? Jeśli nie, to po co ci oświetlenie?

                    > Zatem są tylko dwa miejsca do zamontowania lampki.
                    > Nisko na konstrukcji ramy 10 cm nad ziemią co jest za nisko dla zapewnienia bez
                    > peiczeństwa oraz na rączce co prowadzi do wyłamania wsporników bo raczka jest i
                    > ntensywnie używana czy to do wciągania po schodach czy to narażona na uderzenia
                    > w windzie.
                    Właśnie. Dajmy użytkownikom jak i konstruktorom wybór. Nie uważam nisko umieszczonego oświetlenia za jakieś wielkie niebezpieczeństwo. Nie bawmy się w bezpieczaństwo! Jakoś fabryczne przyczepki mają na tych wysokościach montowane przez producenta czerwone świecidełka! Ale nie zobaczysz tego w polskim sklepie.

                    > Należy też pamiętać że przyczepki są składane i po złożeniu wspornik lampki nie
                    > może wystawać poza obrys, bo zaraz się połamie przy upychaniu w aucie.
                    To ja sprzedałem samochód i kupiłem sobie przyczepkę, a ty piszesz o upychaniu przyczepki do samochodu. No ludzie, zlitujcie się :D

                    > Niedługo będą bardzo popularne wdzianka LED dla rowerzysty z migaczami w ramion
                    > ach , z napisami informującymi kierowcę o chęci skrętu itd.
                    Nie, jak widać w krajach rowerowych kierowcy nie mają jak poskoczyć i z pokorą nie olewają. Jak widziałeś na filmikach, śnieg, zima, noc a ci zasuwają na rowerach. Tak na oko to 30% z nich miało jakąś lampkę. Ale takich, co mieli z przodu i z tyłu to świecidełko było mało. U nas jest większy udział światełkowców. I jakoś nie ubijają się tak jak u nas. I co myślisz, że gadżet z świecącym ubrankiem będzie im odpowiadał. Zechcą informować kierowców. No cóż, tam łapki kierowców nie sięgają.

                    > Dlaczego ropwer nie moze mić trzech almpek :
                    > na sztycy, na bagażniku i na błotniku ?
                    No właśnie w tym projekcie już jest to uwzględnione, dlatego trzeba inne rzeczy przepchnąć. Nie ma sensu o tym gadać.
                    A odpowiadając na pytanie, bo rower może nie posiadać sztycy, bagażnika i błotnika jednocześnie.

                    Kombinujesz z tymi światełkami. Od siebie dodam, że bardzo odporne są lampki z odblaskami mocowane na bagażniku. Po prostu bagażnik je chroni przed rozwaleniem. Na sztycy zaraz połamie się mocowanie lub ukradną. W błotniku rozwali się przy "parkowaniu" domowym.
                    Kabelki w błotniku to ZŁO. W holendrach idą wewnątrz wspornika błotnika i do ramy.
                    Z niestandardowych rozwiązań - budowa swojej ramy, całego roweru z nastawieniem na integrację oświetlenia.

                    > na szprychę chwiałbym nadziać latarkę ładowana magnesikiem pod wpływem wstrząsó
                    > w.
                    Wydajność marna. Nie licz na więcej niż 3mA. Dobre na pozycyjne w parku, na grubszego smrodoZwierza za mało.

                    > Wtedy koło nie wymagałoby pierścieni ślizgowych do doprowadzenia napięcia i był
                    > oby małym generatorem energii.magnesik latałby wzdłuż szprychy z każdym obrotem
                    > koła i zasilałby podświetlenie kół.
                    Widział dynanomiastę? Zna jej beznadziejną budowę, zwłaszcza straty magnetyczne? Czy jeśli odwrócimy elementy tzn. magnesy do osi,a uzwojenia w korpus to będzie dobrze? Będzie można z korpusu piasty wyprowadzić bez problemu zasilanie na obręcz? To ciągnij producentów, aby wyprodukowali.

                    > Niech ktoś zacznie produkować metalowe puszki z zaciskiem na rączkę.
                    Widziałem takie lampki. Tylko, że to była produkcja z 80/90 lat.

                    > > A na ubraniu dochodzi jeszcze w kosmos i glebę.
                    > Ale się ruszasz i jak chcesz to celujesz plecakiem lub głową w stronę zbliżając
                    > ych się aut.
                    > Doświadczony rowerzysta wie gdzie do plecaka przyczepić lamkę aby po pochyleniu
                    > nie świeciła w niebo.
                    Trudno nie jestem doświadczonym rowerzystą. Ciekawe jak taka lampka z plecakiem będzie się zachowywać podczas siedzenia plecami ....

                    > >Światła samochodowe też są kier
                    > > unkowe. Jeśli chcesz mieć widoczność z wielu stron, to czerwony powerled
                    > i co
                    > > najmniej 300mA. Z skupieniem wystarczy 30mA na samochody. Rowerzystę ośle
                    > pia ju
                    > > ż skupione z 10mA, a idiotów w puszkach trzeba od 100mA, skupione. Chcesz
                    > wyści
                    > > g zbrojeń?
                    > Rower/przyczepka powinny mec słabe lampki ciągnące kilka miliamper, ale działaj
                    > ące wiele miesięcy i zawsze sprawne.
                    > Do tego można sobie wozić drugą silną lampkę i w tej zadbać o silne baterie.
                    To są dane z pomiarów. Chińska lampka za 5 zł na 2xAAA , 5 led , obecnie najzwyklejsza ->
                    ciągły 30mA
                    5 led mruga 20mA
                    1 led mruga 10 mA
                    Mocna lampka - 60 - 100mA z 2 baterii.
                    Tak naprawdę to te lampki bateryjne świecą mocno przez 3 - 8 godzin, a potem przygasają przez 50 - 200 godzin(ponoć)
                    Kilka mA jest stworzone dla relacji rowerzysta-rowerzysta, zwłaszcza czarnej dziczy bez oświetlenia.
                    • Gość: benek Re: Lamka na rowerzyście jest najbezpieczniejsza. IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 18:52
                      > Pytanie zasadnicze. Czy TY chcesz jechać z dzieciakiem po górkach w nocy? Jeśli
                      > nie, to po co ci oświetlenie?
                      >
                      Tak właśnie w tym roku jeździłem po górkach z dzieckiem w nocy.
                      Po to są przyczepki.Dziecko śpi a ja wracam na nocleg zwykle spóźniony o kilka godzin.

                      > I co myślisz, że gadżet z świecącym ubran
                      > kiem będzie im odpowiadał.
                      Taka świetlna pelerynka jest lepsza niż kilak lampek które będzie zmuszony wozić rowerzysta.
                      Niech wprowadzą przepis ze każdy producent przyczepki musi pomyśleć o miejscu na lampkę a zaraz będzie to zrobione z sensem.


                      > > Dlaczego ropwer nie moze mić trzech almpek :
                      > > na sztycy, na bagażniku i na błotniku ?
                      > No właśnie w tym projekcie już jest to uwzględnione, dlatego trzeba inne rzeczy
                      > przepchnąć. Nie ma sensu o tym gadać.
                      > A odpowiadając na pytanie, bo rower może nie posiadać sztycy, bagażnika i błotn
                      > ika jednocześnie.
                      Zatem zamiast 3 lampek będzie miał 2.
                      Chodzi o to ze jedną lampkę łatwo zasłonić lub stracić.


                      > Kombinujesz z tymi światełkami. Od siebie dodam, że bardzo odporne są lampki z
                      > odblaskami mocowane na bagażniku. Po prostu bagażnik je chroni przed rozwalenie
                      > m.
                      To prawda.
                      Ale niewiele bagażników ma płaszczyznę na lampkę.
                      Nie istnieje też standard wymiarów i mocowania takiej lampki .
                      Tu znów potwierdza się ze jak o tym pomyśli producent to jest to długowieczne.
                      Może zatem zamiast męczyć rowerzystów, nałożyć obowiązek montażu lampek na producentów ?





                      > > na szprychę chwiałbym nadziać latarkę ładowana magnesikiem pod wpływem ws
                      > trząsó
                      > > w.
                      > Wydajność marna. Nie licz na więcej niż 3mA.
                      Nie żartuj.
                      Kilka sekund machania daje minutę świecenia czyli 20 mA na początku .

                      Taki magnes będący w ciągłym ruchu na szprysze da co najmniej 50 mA.
                      Latareczka z dynamem daje co najmniej 300 mA i dwa razy większe napicie niz wymaga czerwony LED.


                      > Dobre na pozycyjne w parku, na gru
                      > bszego smrodoZwierza za mało.
                      Światło w kole nie może być za silne.

                      > > Wtedy koło nie wymagałoby pierścieni ślizgowych do doprowadzenia napięcia
                      > i był
                      > > oby małym generatorem energii.magnesik latałby wzdłuż szprychy z każdym o
                      > brotem
                      > > koła i zasilałby podświetlenie kół.
                      > Widział dynanomiastę? Zna jej beznadziejną budowę, zwłaszcza straty magnetyczne
                      > ? Czy jeśli odwrócimy elementy tzn. magnesy do osi,a uzwojenia w korpus to będz
                      > ie dobrze? Będzie można z korpusu piasty wyprowadzić bez problemu zasilanie na
                      > obręcz? To ciągnij producentów, aby wyprodukowali.
                      Chińczycy na swoich stronach z elektronika zaczynają sprzedawać części do tuningu rowerów.
                      Lada moment taka prądniczka będzie w handlu.
                      Nie wiem jak przewiercić magnes to bym sobie sam zrobił.
                      Może po prostu przymocuję krótką wstrząsową latarkę do szprychy,
                      Ciekawe co przypisy na temat wirującego światał bo taka czerwona Lamka mogłaby też świecić do tyłu.



                      > > Niech ktoś zacznie produkować metalowe puszki z zaciskiem na rączkę.
                      > Widziałem takie lampki. Tylko, że to była produkcja z 80/90 lat.
                      teraz mogą być malutkie bo nie wymają odbłyśnika.
                      Będę takie ciał ze zwykłej rurki tak aby schować do środka leda.
                      Rurka będzie miały 20 mm średnicy i 20 mmm długości.

                      Żadna gałąź nie straszna,
                      Dwa podłużne otwory aby metalową opaska zacisnąć na kierownicy,




                      > Tak naprawdę to te lampki bateryjne świecą mocno przez 3 - 8 godzin, a potem pr
                      > zygasają przez 50 - 200 godzin(ponoć)
                      Czerwony LED potrzebuje 1,7-2,1 V plus 0,2V na tranzystor.
                      Dwie baterie dają 3 V a jak są wyczerpane to 2.
                      Zatem to nieprawda ze lampka świeci krótko.
                      Jeśli pobiera 50 mA w trybie migania to baterie powinny wystarczyć na 40-50 godzin.
                      Potem mogą świecić jeszcze 100-200 godzin słabym światłem.
                      Szybciej się akumulator wyczerpuje na samowyładowaniu.
                      Dlatego ja używam w tylnych lampkach starych 20leltnich akumulatorków NiCd 500mAh.
                      Po tylu latach przeszły test że nie wysiądą tak szybko i maja małe samowyładowanie tak ze zwykle na prawie rok mi starczają.
                      • Gość: Neverhood Re: Lamka na rowerzyście jest najbezpieczniejsza. IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 22:13
                        > Taka świetlna pelerynka jest lepsza niż kilak lampek które będzie zmuszony wozi
                        > ć rowerzysta
                        Ale oni już jeżdżą z pelerynką, bez światełek i nie giną jak muchy. A światełka mają w rowerach, w końcu po to są miejskie rowery. Nie są te znane u nas chińskie światełka.

                        > Niech wprowadzą przepis ze każdy producent przyczepki musi pomyśleć o miejscu n
                        > a lampkę a zaraz będzie to zrobione z sensem.
                        Niby z sensem , ale popatrz jak montują importerzy odblaski w chińskich motorowerach, motorach, quadach. Przyszła wania i przybiła gwoździem ....

                        > > A odpowiadając na pytanie, bo rower może nie posiadać sztycy, bagażnika i
                        > błotn
                        > > ika jednocześnie.
                        > Zatem zamiast 3 lampek będzie miał 2.
                        > Chodzi o to ze jedną lampkę łatwo zasłonić lub stracić.

                        Ale jak? Błotnika brak, bagażnika brak, i sztycy też brak. Gdzie chcesz to przymocować, skoro pewniaków już nie masz?

                        > > Kombinujesz z tymi światełkami. Od siebie dodam, że bardzo odporne są lam
                        > pki z
                        > > odblaskami mocowane na bagażniku. Po prostu bagażnik je chroni przed rozw
                        > alenie
                        > > m.
                        > To prawda.
                        > Ale niewiele bagażników ma płaszczyznę na lampkę.

                        Wigry 3, wagant ? Reszta ma :D
                        > Nie istnieje też standard wymiarów i mocowania takiej lampki .
                        50 i 80 mm
                        > Tu znów potwierdza się ze jak o tym pomyśli producent to jest to długowieczne.
                        Nie do końca, ale tłuką takie same toczka w toczkę bagażniki od 80 lat . Pewnie na tych samych maszynach.
                        > Może zatem zamiast męczyć rowerzystów, nałożyć obowiązek montażu lampek na prod
                        > ucentów ?
                        Są takie pomysły, ale są ucinane w zarodku - rowery sportowe, rower nie musi jeździć po drodze publicznej ... Z chińskimi quadami jest tak. Na pole bez homologacji - 1500zł. Tak samo wyglądający z światełkami i innymi na drogi publiczne 5000zł.
                        Nie warto, bo producenci będą robić mocowania tylko pod swoje lampki i inne niezgodności.

                        Zauważ, że w projekcie już jest zniesiony obowiązek mania światełek w dobrą pogodę. Wiele nowych rowerów nie będzie miało okazji wywiązać się z mania nocą świateł. Po prostu nie jeżdżą nocą.

                        > Lada moment taka prądniczka będzie w handlu.
                        > Nie wiem jak przewiercić magnes to bym sobie sam zrobił.
                        Nie wiesz jak usunąć magnesik, ale wiesz jak wytoczyć, dociąć blachy na stojan, zaizolować blachy, nawinąć, zbudować - wirnik - magnes stały....
                        oh benek.

                        > > Wydajność marna. Nie licz na więcej niż 3mA.
                        > Nie żartuj.
                        > Kilka sekund machania daje minutę świecenia czyli 20 mA na początku .
                        Zmierz, bez pomiarów nie uwierzę.


                        > > Tak naprawdę to te lampki bateryjne świecą mocno przez 3 - 8 godzin, a po
                        > tem pr
                        > > zygasają przez 50 - 200 godzin(ponoć)
                        > Czerwony LED potrzebuje 1,7-2,1 V plus 0,2V na tranzystor.
                        powerled czerwony nawet 2.8V ( tak dla pełnego obrazu)

                        Sterowniczki w tych - scalak w glucie. Wydaje mi się, że jest to coś na cmos, a nie hybryda czy bipolarne ustrojstwo. Zauważ, że nie ma stabilizacji prądu. Jest to zrobione pośrednio przez "rezystorek" w scalaku.
                        > Dwie baterie dają 3 V a jak są wyczerpane to 2.
                        Akumulatorki 2.6V, a przy 2.4V już świeci wyraźnie slabiej
                        > Zatem to nieprawda ze lampka świeci krótko.
                        > Jeśli pobiera 50 mA w trybie migania to baterie powinny wystarczyć na 40-50 god
                        > zin.

                        50mA x 40h = 2000 mAh. To jest pojemność alkalicznej AA. A nam wciskają wszystko na AAA , czyli 800mAh.
                        > Potem mogą świecić jeszcze 100-200 godzin słabym światłem.
                        wg. producenta i tylko dla AA
                        > Szybciej się akumulator wyczerpuje na samowyładowaniu.
                        Tak i nie. Ta moja lampka na holendrze pod siodełkiem za workami, przy w pełni naładowanych akumulatorkach AAA , bierze 100mA. A nie świeciła jakoś rewelacyjnie. Po 2 godzinach świecenia przygasa i gaśnie wskaźnik baterii po 6 godzinach.
                        Dla odmiany, taka najprostsza lampka za 5zł też na 2AAA, wytrzymała mi cały rok na bateriach. Po prostu najoszczędniejszego trybu - 1 led i używanie do upadłej baterii.

                        > Dlatego ja używam w tylnych lampkach starych 20leltnich akumulatorków NiCd 500m
                        > Ah.
                        > Po tylu latach przeszły test że nie wysiądą tak szybko i maja małe samowyładowa
                        > nie tak ze zwykle na prawie rok mi starczają.

                        Mam NiCD i sobie chwalę. A co powiesz o eneloopach, bo zwykłe NiMH w okolicach 0 st.C wymiękają :(. Jak na razie testy są pozytywne w obecnych "mrozach"


                        • Gość: benek Re: Lamka na rowerzyście jest najbezpieczniejsza. IP: *.e-wro.net.pl 04.01.12, 07:24
                          > 50mA x 40h = 2000 mAh. To jest pojemność alkalicznej AA. A nam wciskają wszystk
                          > o na AAA , czyli 800mAh.
                          > > Potem mogą świecić jeszcze 100-200 godzin słabym światłem.
                          > wg. producenta i tylko dla AA
                          Kupuje tylko na AA.
                          Wykorzystuje stare akumulatorki z duzą opornością wewnętrzna które już nie mogą pracować w silniejszym sprzęcie.
                          Akumulatorek AAA ma 5 razy mniejsza objętość to i 5 krócej świeci



                          > Mam NiCD i sobie chwalę. A co powiesz o eneloopach, bo zwykłe NiMH w okolicach
                          > 0 st.C wymiękają :(. Jak na razie testy są pozytywne w obecnych "mrozach"
                          zależy do czego.Do tylnej lampki to chyba zbytnia rozrzutność.
                          Niby małe samowyładowanie ale jak pisałem do tylnej lampki daje się akumulatory odpadowe (stare).
                          Enelop ma ze 30 ładowań a i to należy podzielić na 4 bo producenci zawyżają.
                          Jeśli NiMh w ujemnych temperaturach ma 20% pojemności to i tak wystarczy .
                          Lepiej zrobić sobie opakowanie ze styropianu w saszetce to na kilka godzin starczy.
                          Jednak dziś szkoda się bawić z NiMh skoro można zrobić porządny bank energii z LiIon

                          • Gość: Neverhood akumulatorki IP: *.internetia.net.pl 04.01.12, 19:18
                            > Kupuje tylko na AA.
                            Niestety trudno dostać coś nowego ("technologicznie" ) na AA. Przez dziki pęd do redukcji masy na rynek są wypuszczane tylne lampki głownie na AAA.

                            > Akumulatorek AAA ma 5 razy mniejsza objętość to i 5 krócej świeci
                            Nie jest tak źle popatrz na masy. Pojemnościowo 2000/800.

                            > > 0 st.C wymiękają :(. Jak na razie testy są pozytywne w obecnych "mrozach"
                            > zależy do czego.Do tylnej lampki to chyba zbytnia rozrzutność.
                            Przednia, na trasy podmiejskie.
                            • Gość: benek Re: akumulatorki IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 10:48
                              > > Kupuje tylko na AA.
                              > Niestety trudno dostać coś nowego ("technologicznie" ) na AA. Przez dziki pęd d
                              > o redukcji masy na rynek są wypuszczane tylne lampki głownie na AAA.
                              Akumulatorki tanieją, ładowarki coraz mądrzejsze i uniwersalne na AA i AAA.
                              Z czasem może kupno baterii AAA nie będzie takim problemem jak w poprzednich latach.
                              Akumulatorki polimerowe można lądować szybkim prądem to może wyjdą lampki zintegrowane z akumulatorkiem który będzie można szybko podładować .Właśnie wczoraj studiowałem przetwornice lądujące akumulatorki z przetwornika piezoceramicznego ( drgania) lub przetwornika energii cieplnej na elektryczną.
                              Stosowane np w oponach aut do wysyłania komunikatów o stanie ciśneinia.
                              Wydajność nawet do 100 mA .
                              Trzeba będzie się zainteresować bo takie cudu mogłoby dawać impulsy na lamke tylną gdy koła się kręcą lub rower drży. Można być choć takiego wszywać w mankiety kurtek z ledami.
                              link

                              Niestety przetwornik potrzebuje chyba kilkudziesięciu Hz więc co najwyżej w małe kółko przyczepki
                              link


                              > > Akumulatorek AAA ma 5 razy mniejsza objętość to i 5 krócej świeci
                              > Nie jest tak źle popatrz na masy. Pojemnościowo 2000/800.
                              No fakt przesadziłem.
                              Porównywałem masy AA NiCd bo takich miałem więcej, z masą AA NiMh, które mają dwa razy większą gęstość więc mi się wydawało że różnica w masie jest większa.

                              W rzeczywistości AAA ma prawie 50% objętości AA.
                              Pojemność będzie ponad dwa razy mniejsza bo grubości separatorów są takie same.


                              > > > 0 st.C wymiękają :(. Jak na razie testy są pozytywne w obecnych "mr
                              > ozach"
                              Tyle ostatnio ładowarek LiIo za 7$
                              akumulatorki też już staniały 2 szt za 7-8 $
                              Akumulatorki maja już zabezpieczenie przed przeładowaniem i zbyt głębokim wyładowaniem.
                              Głownie akumulatory 18650 będą zasilać przedednie lampki ale do tylnej wystarczy pociągnąć kabelek.


                              > > zależy do czego.Do tylnej lampki to chyba zbytnia rozrzutność.
                              > Przednia, na trasy podmiejskie.
                              Jak pisałem wcześniej należy rozdzielać lampki.
                              Słabe lampki zasilane nawet z baterii guzikowej maja tam małe wymiary, że mogą być na stałe przymocowane do roweru .
                              Ostatnio modne są w obudowach z silikonu to się robi pętle czy na kierownicy czy przy siodełku i taka lampka się nie połamie i nie trzeba jej odpinać, a tylko podwiązać aby komuś się nie przykleiła do rąk.
                              Chińczycy powinni opracować licznik rowerowy tak aby magnes w kole (na szprysze) zasilał tylną lampkę.


                              • Gość: Neverhood Re: akumulatorki IP: *.internetia.net.pl 06.01.12, 15:52
                                > Akumulatorki polimerowe można lądować szybkim prądem to może wyjdą lampki zinte
                                > growane z akumulatorkiem który będzie można szybko podładować

                                Obecnie robią takie, że wytrzymują 30 lądowań i po 2 latach nowe ...

                                > Trzeba będzie się zainteresować bo takie cudu mogłoby dawać impulsy na lamke ty
                                > lną gdy koła się kręcą lub rower drży. Można być choć takiego wszywać w mankiet
                                > y kurtek z ledami.

                                I jak to się dzieje, że w holandii nie potrzebują oświetlenia w ubraniach. A nasi potrzebują dla bezpieczeństwa, bo mamy 4148 trupów rocznie(50% piesi, nowy rekordzik). Ale ci holendrzy tacy są głupi i niebezpieczni ~ 70 pieszych rocznie.

                                > Niestety przetwornik potrzebuje chyba kilkudziesięciu Hz więc co najwyżej w mał
                                > e kółko przyczepki
                                Jeśli ma być od drgań, to nie potrzebuje ...

                                > Akumulatorki maja już zabezpieczenie przed przeładowaniem i zbyt głębokim wyład
                                > owaniem.
                                Od co najmniej 15 lat mają

                                > Głownie akumulatory 18650 będą zasilać przedednie lampki ale do tylnej wystarcz
                                > y pociągnąć kabelek.
                                A nie prościej dynamo? I nie potrzeba ładować.

                                > Słabe lampki zasilane nawet z baterii guzikowej maja tam małe wymiary, że mogą
                                > być na stałe przymocowane do roweru .
                                > Ostatnio modne są w obudowach z silikonu to się robi pętle czy na kierownicy cz
                                > y przy siodełku i taka lampka się nie połamie i nie trzeba jej odpinać, a tylko
                                > podwiązać aby komuś się nie przykleiła do rąk.
                                Bo to są lampki anty glina.

                                > Chińczycy powinni opracować licznik rowerowy tak aby magnes w kole (na szprysze
                                > ) zasilał tylną lampkę.

                                Może nie licznik, ale są takie światełka. Przednie , tylne, ale cena. Ale na pewno robione jest w chinach, potem zmiana naklejek.
                                • Gość: benek Re: akumulatorki IP: *.e-wro.net.pl 07.01.12, 10:50
                                  > I jak to się dzieje, że w holandii nie potrzebują oświetlenia w ubraniach. A na
                                  > si potrzebują dla bezpieczeństwa, bo mamy 4148 trupów rocznie(50% piesi, nowy r
                                  > ekordzik). Ale ci holendrzy tacy są głupi i niebezpieczni ~ 70 pieszych rocznie

                                  Wynika to ze sposobu bycia kierowców.
                                  Trzeba im ucierać nosa jak popełniają wykroczenia aby nie czuli się zbyt pewni.
                                  Dziś już swoją porcję obywatelskiego obowiązku spełniłem.

                                  > > Niestety przetwornik potrzebuje chyba kilkudziesięciu Hz więc co najwyżej
                                  > w mał
                                  > > e kółko przyczepki
                                  > Jeśli ma być od drgań, to nie potrzebuje ...
                                  To przetwornik piezoceramiczny i pewnie dobrze by działał podczas jazdy po kostce brukowej ale zwykłe boczne drgania roweru lepiej by wykorzystał przetwornik elektrodynamiczny magnes z cewka).
                                  Ale takie nowinki techniczne warto śledzić bo można by tym zasilić moduł GPS ukryty w siodełku i niezdradzający się kablami.
                                  Można by też coś ukryć w oponie , w końcu jest top przeznaczone do opony.a gdyby to jeszcze mierzyło ciśnienie w oponie to mogło by się sprzedawać w droższych rowerkach.
                                  W każdym bądź razie dobre zasilanie do świecącego wentyla lub neonków.

                                  > > Akumulatorki maja już zabezpieczenie przed przeładowaniem i zbyt głębokim
                                  > wyład
                                  > > owaniem.
                                  > Od co najmniej 15 lat mają
                                  15 lat temu to były początki akumulatorów LiIO.
                                  Ja mówię nie o BMS-ach czyli układach kontroli napięcia, ale co PMB czyli miniaturowych BMS-ach umieszczonych w cylindrycznych konsumenckich akumulatorach bez zwiększana ich rozmiarów.
                                  Takie cuda upowszechniają się dopiero od 1-2 lat i pozwala to przedłużyć żywotność akumulatorków np stosowanych do latarek.

                                  > A nie prościej dynamo? I nie potrzeba ładować.
                                  Niestety wydajne dynamo waży 800 gram.



                                  > > Chińczycy powinni opracować licznik rowerowy tak aby magnes w kole (na sz
                                  > prysze
                                  > > ) zasilał tylną lampkę.
                                  >
                                  > Może nie licznik, ale są takie światełka. Przednie , tylne, ale cena. Ale na pe
                                  > wno robione jest w chinach, potem zmiana naklejek.


                                  Widziałem tylko tylne za ok 25 zł.
                                  Jednak skoro licznik kosztuje 10-12 zł to mozna by wykorzystać i magnes i czujnik kontaktronowy do mieszczenia cewki i poprowadzić kable w tej samej wiązce.
                                  Może nawet led byłby z przodu obudowy licznika ?
                                  to się chyba nazywa inwentyka .
                                  Wszystkie elementy zestawu są, więc wystarczy tylko zwiększyć funkcjonalność.
              • Gość: Neverhood wytrzymała lamka na rower, przyczepkę IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 05:03
                > Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.
                i inne tego typu narzekania na trwałość rowerowych lampek.

                Benek, a co powiesz o takich lampkach ?
                dostępne są kolory białe, pomarańczowe i czerwone. Wbudowany duży odblask. Wymiary 65x65x30, koszt 9zł. Jest to homologowana motoryzacyjna lampka obrysowa. Wytrzymałość powinna mieć lepszą niż te rowerowe i sporo jest w środku miejsca. Można się pobawić i dostosować to do stałego montażu w rowerze, może jakieś przeróbki. Na pewno będzie wytrzymałe i tanie. Jak się dobrze poszuka, to pewnie są jakieś ładniejsze modele.
                • Gość: benek Re: wytrzymała lamka na rower, przyczepkę IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 16:04
                  > > Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.
                  > i inne tego typu narzekania na trwałość rowerowych lampek.
                  >
                  > Benek, a co powiesz o takich lampkach ?
                  > dostępne są kolory białe, pomarańczowe i czerwone. Wbudowany duży odblask. Wymi
                  > ary 65x65x30, koszt 9zł. Jest to homologowana motoryzacyjna lampka obrysowa.
                  > Wytrzymałość powinna mieć lepszą niż te rowerowe i sporo jest w środku miejsca.
                  > Można się pobawić i dostosować to do stałego montażu w rowerze, może jakieś pr
                  > zeróbki. Na pewno będzie wytrzymałe i tanie. Jak się dobrze poszuka, to pewnie
                  > są jakieś ładniejsze modele.

                  napisz do Chińczyków.
                  Kto by tam z nimi wygrał.
                  Szukam osprzętu metalowego takiego jak do skuterów a by w tym montować LEDy , wykorzystywać jako przyciski np do klaksonu i przetaczniki świateł.
                  Byle włącznik dziś kosztuje ok 30 zł.
                  jak się wkurzę to poszukam małe pudełka wykleję je dla wzmocnienia od środka tekstolitem do obwodów drukowanych (polutuje warstwę miedzi dla usztywnienia) a mocowanie zrobię na opaskach NORMA.
                  Wtedy toto można będzie mocować do kierownicy lub pod bagażnikiem i żadna gałąź czy wywrotka roweru niegroźna.
                  Wystarczy wziąć wypróbowaną lampkę chińską, w której połamała się obudowa lub wspornik i wcisnąć ja do takiego pudełka.

                  Mogliby tez produkować sakwy narzędziowe ze skóry podwieszane pod siodełkiem, z wbudowana lampką .
                  Trudne do ukradzenia, trudne do połamania.

                  • Gość: Neverhood Re: wytrzymała lamka na rower, przyczepkę IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 17:58
                    > napisz do Chińczyków.
                    > Kto by tam z nimi wygrał.
                    > Szukam osprzętu metalowego takiego jak do skuterów a by w tym montować LEDy , w
                    > ykorzystywać jako przyciski np do klaksonu i przetaczniki świateł.
                    Amatorka pt. zróbmy elektryka.>

                    > Byle włącznik dziś kosztuje ok 30 zł.
                    Ale jest ładny :D Chodzi ci pewnie o zintegrowane manetki motorower/motor/elektryczny wehikuł ..

                    > Wtedy toto można będzie mocować do kierownicy lub pod bagażnikiem i żadna gałąź
                    > czy wywrotka roweru niegroźna.
                    Zainteresuj się lampkami/kokpitem wbudowanym w mostek kierownicy. W 10 letnich holendrach popularne i drogie rozwiązanie. W najnowszych modelach nie wiem co jest na topie. Zawsze możesz sobie odlać swój własny wymarzony kształt.

                    > Wystarczy wziąć wypróbowaną lampkę chińską, w której połamała się obudowa lub w
                    > spornik i wcisnąć ja do takiego pudełka.
                    Coraz popularniejsze są takie tanie lampki z przykręcane do roweru. Po prostu mają fabrycznie inny uchwyt np. do widełek.

                    > jak się wkurzę to poszukam małe pudełka wykleję je dla wzmocnienia od środka t
                    > ekstolitem do obwodów drukowanych (polutuje warstwę miedzi dla usztywnienia) a
                    > mocowanie zrobię na opaskach NORMA.
                    Żywice, laminat i pomysł na kształt.
                    Zastanów się nad taką samochodową, przyczepkową lampą np. obrysową z linku. Miejsca dużo, plastik pewnie gruby. Można na tej bazie przystosować to. Z przodu dać tą prostokątną białą. Jest odblask i okienko na światełko. W środku zamiast żarówek dać leda oraz pozostały sprzęt. Mocowanie do ścianek , choćby na te paski. Wzmocnienie jedynie punktowe ...

                    > Mogliby tez produkować sakwy narzędziowe ze skóry podwieszane pod siodełkiem, z
                    > wbudowana lampką .
                    > Trudne do ukradzenia, trudne do połamania.
                    Są na pewno z tkanin, dostępne w polsce. Ale ze skóry też się znajdzie -> $
                        • Gość: benek Re: Ledy w ramie IP: *.e-wro.net.pl 29.01.12, 09:18
                          > > Widzę że mój pomysł na zatopienie ledów w ramie
                          > Nie twój. Żyjemy w XXI. Ciężko wymyślić coś nowego.
                          Skoro Rower miejski robi się inaczej niż rower typowy aby go nie ukradli to znaczy, że w normalnych rowerach nie umieszczają ledów w ramie skoro to ma wyróżniać rower londyński.
                          Zatem to tylko potwierdza ze producenci akcesoriów nie są zainteresowani w robieniu trwałego rozwiazania, a o takie może zadbać tylko producent roweru.
                          • Gość: Neverhood Re: Ledy w ramie IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 13:29
                            > Skoro Rower miejski robi się inaczej niż rower typowy aby go nie ukradli to zna
                            > czy, że w normalnych rowerach nie umieszczają ledów w ramie skoro to ma wyróżni
                            > ać rower londyński.
                            Zbyt daleko idące wnioski. Ten rower londyński nie ma tych ledów w ramie. Ma doczepkę do główki ramy(wysięgnik). Zamiast przykręcić do widelca, przykręcono do główki ramy. W ramie , tj. wtedy gdy śmieciarka musi wkroczyć, aby to rozwalić (razem z ramą).

                            > Zatem to tylko potwierdza ze producenci akcesoriów nie są zainteresowani w robi
                            > eniu trwałego rozwiazania, a o takie może zadbać tylko producent roweru.
                            Nie z tego wynika. Producenci akcesoriów, części, ubioru, rowerów nie są zainteresowani długą żywotnością swoich produktów, bo interes musi się kręcić.
                            A rower z wypożyczalnie miejskiej musi się odróżniać od tłumu. Nie są to wspaniałe rowery, są inne.
            • Gość: benek Lampka na rowerzyście jest lepiej widoczna IP: *.e-wro.net.pl 02.01.12, 15:43
              > > przyczepki są dużo niższe a masywne stelaże maja tylko przy ziemi.Obniżan
              > ie mie
              > > jsca mocowania lampki powoduje zagrożenie w dużym ruchu miejskim bowiem p
              > oprzed
              > > zające auta zasłaniają nisko zawieszone lampki.
              > Nie. Popłynełeś na nieznajomości konstrukcji przyczepek. Są niskie, są wysokie.
              > Jak wiesz, nie uważam brak lampki w ruchu miejskim za jakieś wielkie zagrożenie
              > . Poprzedzający samochód z zasady zasłania rowerzystę. A tym bardziej lampkę um
              > ieszczoną tak jak obecnie 35-90cm nad jezdnią. Tak, właśnie na tej wysokości je
              > st pełna karoseria osobówek.

              Nie rozumiem do czego zmierzasz.
              Przecież pisałem ze z tego powodu uważam że bezpieczniejsze jest gdy lampka jest na wysokim rowerzyście niż na niskiej przyczepce, która aby była stateczna ma obniżony środek ciężkości.



              >Tu chodzi aby w kompletnej ciemności zobaczyć, że
              > coś tam jest. Dopiero z bliższej odległości widząc sylwetkę wiadomo co to jest.
              > Tak samo jest z doganianiem samochodu, ciężarówki.
              > A na ciemne krajówki, to niżej umieszczony odblask oznacza "wcześniejsze" świe
              > cenie. Rower to nie prom kosmiczny. Po co nam wyścig zbrojeń? A taki wyścig z s
              > amochodami odbije się na kontaktach między rowerzystami - będą się oślepiać.


              • Gość: Neverhood Re: Lampka na rowerzyście jest lepiej widoczna IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 02:31
                > Nie rozumiem do czego zmierzasz.
                > Przecież pisałem ze z tego powodu uważam że bezpieczniejsze jest gdy lampka jes
                > t na wysokim rowerzyście niż na niskiej przyczepce, która aby była stateczna ma
                > obniżony środek ciężkości.
                Do tego, aby umożliwić - dopuścić proste i naturalne, logiczne miejscu montażu lampki, odblasku na przyczepce. Oraz, aby była taka dowolność, która będzie pasowała praktycznie do wszystkich rowerów, przyczepek, rozwiązań. Taki sam jest powód postulatu podwyższenia z 90cm na 200cm zakresu lampek.
                Możliwe, że miasta dla rowerów nie wiedziały o takich konstrukcjach ... i takich potrzebach.
                • Gość: benek Re: Lampka na rowerzyście jest lepiej widoczna IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 16:12
                  > Do tego, aby umożliwić - dopuścić proste i naturalne, logiczne miejscu montażu
                  > lampki, odblasku na przyczepce. Oraz, aby była taka dowolność, która będzie pa
                  > sowała praktycznie do wszystkich rowerów, przyczepek, rozwiązań. Taki sam jest
                  > powód postulatu podwyższenia z 90cm na 200cm zakresu lampek.
                  > Możliwe, że miasta dla rowerów nie wiedziały o takich konstrukcjach ... i takic
                  > h potrzebach.

                  Już widzę patent jaki muszę zgłosić.
                  Będą to maty odblaskowe 30x30 cm mocowane na rzepy do rączki przyczepki i będą zwisać w duł na sakwy .Do maty będzie przyszyta kieszonka albo kilka w które będzie się wsuwać typowe lampki rowerowe. Na macie koloru żółto białego będzie "przepisowy" trójkątny czerwony odblask.
                  Do zestawu będzie dodawany pasek rzepa i klej, aby sobie przykleić rzepa do przyczepki bez rączki.

                  Wersja droższa będzie miała kawałek ogniwa słonecznego aby Lamka była zawsze naładowana.
                  Tą samą matę będzie można sobie przyczepiać do plecaka, kurtki lub czapki .

    • Gość: Neverhood wysokości światełek, odblasków IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 21:47
      Z tego co widzę, w projekcie nie ma zmiany. Przypominam, obecnie jest 300mm - 900mm dla rowerów ( i przyczepek rowerowych w projekcie). A dla takiego motoroweru mamy 250 mm - 1200mm i co ciekawe, motorowery są mniejsze gabarytowo od rowerów. Widocznie lobby motoryzacyjne zrobiło bubel i trzeba było dostosować przepisy.

      Przód.
      Z racji tego że często przednie światełka mocuje się na kierownicy. A to oznacza, że często i gęsto powyżej 900mm. Przykładowo w moim holendrze kierownica jest na poziomie 950mm, najnowszym rowerze 1230mm, a w rowerowni CRK widziałem rowery z kierownicą na poziomie 1600mm.
      Jeśli weźmiemy bicykle (z 1870, są w polsce takie repliki! i jeżdżą po ulicach) , to niestety nijak nie da się tam zamontować światełek poniżej 900mm. Jest to konstrukcyjnie niemożliwe(powiedzmy).

      Z kolei dolna granica. Mając 20" kółka - duże jak na składaka i chcąc umieścić światełka "magnetyczne" nie da się prawnie. A dlaczego, bo oś koła byłaby na wysokości 250mm. A jak wziąć 16" składak - 200mm. Czyli nie możemy zainstalować bezobsługowych, drogich światełek manetycznych w nowoczesnym małym składaku. Czy tym z ministerstwa zależy na tym, aby rowerzyści rezygnowali z oświetlenia? Można ich też podejść, że jak sami wskazują. Rower ma mieć światła pozycyjne - aby było widać jego pozycję. A jeśli tak, to nie ma różnicy czy będzie to 100mm, czy 1800mm nad jezdnią. Wystarczy aby było i świeciło w danym kierunku.

      Tył
      Z tyłu, zwykle nie ma aż takch rozsterek. Ale :D
      W rowerach poziomych High racer (swb na dużych kółkach) nie można już umieścić światełek na foteliku. A już w zupełności jest zabronione wbudowanie ich w zagłówek. Czyli najbezpieczniejsze miejsce.
      W rowerach wysokich (high bike ? te z hameryki) standardowe tylne światełka na sztycę pod siodełkiem były by nielegalne. Bo tam się siedzi na sporej wysokości >1500mm.

      Jak czytamy w projekcie rozporządzenia, przyczepki mają mieć z tyłu odblask i światełko na wysokości 300 -900. I znów problem. Są budowane w europie (homologacje itp.. 100 lat przed Polską) przyczepki towarowe o nazwie Y-frame. I tam jedyne miejsce na światełka jest na wysokości 200 mm (dla koła 16") i 250mm (dla koła 20"). Ba niżej umieszczony odblask wcześniej się zaświeci - dostanie snop światła z samochodów. I to jest argument o zwiększenie bezpieczeństwa.

      Hyła coś wspominał o lobbowaniu 350 - 2000mm. I ja się z tym częściowo zgadzam.
      Ja proponuje 100mm - 2000mm lub 150mm - 2000mm To powinno wystarczyć, na wszystkie rowerowe konstrukcje. Pomieści i wysokie rowery z obecnymi produktami na rynku, jak i niskie z przyczepkami na czele. Większość rowerów będzie mieć po staremu, ale poprawi to niestandardowym konstrukcją.
      Można pójść o krok dalej i zlikwidować podawania tych wysokości. One są jedynie do zalegalizowania stanu zastanego. Rower to nie prom kosmiczny, że trzeba mu wszystko wymierzać. Nie o w tym to chodzi. Chodzi o to by coś tam się świeciło.
      • Gość: Trajk-o-ciklista Re: wysokości światełek, odblasków IP: *.3gnet.mts.telekom.rs 02.01.12, 18:03
        Ludzie, a czemu w ogóle ma być przepisami regulowane na ile mm od ziemi jest zamontowane światło ?
        Co za bzdura. Ma być tam i tyle wystarczy.

        Światła na rowerzyście ? (kask,plecaki, itp) NIE ! Nigdy! Jako dodatkowe proszę bardzo,
        ale jako jedyne, nie.
        Bo takie światła ruszają się razem z rowerzystą, i świecą wszędzie, tylko nie w kierunku jakim powinno.
        No chyba że są to jakieś światła które świecą w każdą stronę (jak np. neonowe, cold kathode tube itp)
        Wiem że "kurierzy" lubią dawać światła do siatek na tylu plecaku, albo gdzieś tam, i że wygląda to cool, i też nie trzeba zdejmować świateł po zaparkowaniu roweru,
        ale tych świateł nie widać zupełnie.

        Ty którzy się na takich rzeczach znają, np. Audax Club Parisiene, kórzy 100 lat organizuję Paris-Brest-Paris randonnee,
        regulamin mówi że światło ma być na stale przymocowane do roweru, a nie rowerzysty.
        Takie same regulaminy mają inne brewety, wyścigi 24h, maratony ...
        Tez mówią że tylne światło ma być stale (nie migające) Czemu ? Bo tak łatwiej kierowcom ocenić odległość pojazdu(światła)
        W mieście, gdzie jest oświetlone(nie ma problemów z ocenianiem odległości), migające jak najbardziej żeby zwrócić uwagę.

        Odblaski na kołach ? Owszem, ale czemu obowiązkowe ? i czemu akurat dwa?
        Polepszanie bocznej widoczności odblaskami na kołach i oponach ? No nie bardzo,
        ponieważ stają się odblaskowymi dopiero kiedy rower jest w zasięgu świateł samochodu,
        a w 99% przypadków zdarza się to na przejściach lub skrzyżowaniach, i zwyczajnie jak kierowca już zauważy, to jest już za późno ..
        Jakby na kołach zamontować światła, jeden LED starczy, to już jest coś innego, i jest widocznie zawsze, a nie tylko przed światłami(i maską) samochodu

        W ogóle po co komuś odblaski, jeśli ma sprawne, czyli wystarczająco mocne, światła.
        A przecież bez sprawnych świateł nie wolno się poruszać, więc znowu - po co komuś odblaski.
        Czy samochody mają odblaski z przodu i boku ? No nie, ciekawe czemu ..
        Z tyłu mają, ale nie za bardzo wiem czemu.
        Czyli mogą być, ale czemu zmuszać ludzi, bo i tak przy światłach odblaski są zbędne.

        Światła na przyczepce ? A czy na przyczepkach samochodowych są światła czy tylko odblaski ?
        Są światła, więc proszę bardzo, przyczepka ma być wyposażona w światło(a).
        Jeśli jednokołowa to jedno, jeśli dwukołowa to dwa.
        Prawda jest że zwyczajnie widać również światło zamontowane na roweru,
        powyżej poziomu przyczepki (np. na sztyce)
        ale jednak jest to urządzenie przyczepiane do pojazdu ciągnącego, znacznie wydłuża cały zespół, więc musi mieć światła.
        Przecież światło ta taki malutki fragment ceny przyczepki, że producenci powinni rozdawać ich za darmo.

        Kamizelki, mnóstwo odblasków, chorągiewki i inne cuda ?
        Helooouu, ma być to ruch drogowy, a nie cyrk lub dyskoteka !

        A co do tego dyszlu, nie przewracającej się przyczepki .. to po prostu nie mam słów opisać tą głupotę i absurdu.
        Nie starczy napisać tylko jakiej max. gabarytów ma być przyczepka, a ile ma kół i jak jest skonstruowana, to niech pozostawia ludziom którzy za to dostaję pensje, bo pewnie się lepiej znają na tym jakie rozwiązania są najlepsze.
        Przecież jakby byle źle, to nikt by takich nie kupował.

        Hamulce ? Sorki Neverhood, ale się nie zgadzam z Tobą.
        Wyobraź taką prostą sytuacje: skręcasz w lewo i masz sygnalizować ręką, a klamkę hamulca masz właśnie pod lewą ręką, a trzeba hamować w tym samym czasie. Jak to zrobisz ?
        To samo z skrętem w prawo i klamką z prawej strony.
        Hamulec w tylnej piaście (tzn. torpedo i inne) ? To żaden hamulec.
        Tak jakby w samochodzie się hamowało tylko ręcznym.
        Ostre koło i "hamowanie nogami" ? Taaaa, kamikaze w ruchu publicznym!

        Rower ma być wyposażony w dwa hamulce i dwie oddzielne klamki, lub jeden który można uruchamiać z dwie oddzielne klamki, w obu przypadkach z odpowiednią siła hamowania,
        a nie taką że tylko zwalnia rower, lub blokuje tylne koło.
        Czyli jeśli jeden hamulec, to przedni.


        Pozdro
        • Gość: Neverhood Re: wysokości światełek, odblasków IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 02:19
          Trajk-o-ciklista, dziękuje że się wypowiedziałeś i poszerzyłeś poglądy.

          > Ludzie, a czemu w ogóle ma być przepisami regulowane na ile mm od ziemi jest za
          > montowane światło ?
          > Co za bzdura. Ma być tam i tyle wystarczy.
          Przy opisywaniu wysokości światełek, pd koniec też do tego doszedłem. Tu chyba chodzi o beton urzędniczy - oni nawet szklankę kawy chcą mieć przepisami określone.

          > Światła na rowerzyście ? (kask,plecaki, itp) NIE ! Nigdy! Jako dodatkowe prosz
          > ę bardzo,
          > ale jako jedyne, nie.
          W pełni popieram,ale wytłumacz to benkowi :D

          > Wiem że "kurierzy" lubią dawać światła do siatek na tylu plecaku, albo gdzieś t
          > am, i że wygląda to cool, i też nie trzeba zdejmować świateł po zaparkowaniu ro
          > weru,
          > ale tych świateł nie widać zupełnie.
          Ale oni działają w mieście. Na dobrą sprawę na oświetlonym terenie światełka rowerowe to iluzja - giną wpośród innych.

          > Takie same regulaminy mają inne brewety, wyścigi 24h, maratony ...
          > Tez mówią że tylne światło ma być stale (nie migające) Czemu ? Bo tak łatwiej k
          > ierowcom ocenić odległość pojazdu(światła)
          brevety to jest sport wyczynowy. Specyficzna jazda. Ale w projekcie jest już wpisane przez urzędników, że światełka przód i tył mogą mrugać. Więc nie widzę sensu zakładanie sobie bata na tyłek. Akurat to bym zostawił w spokoju. Rowerzysta będzie miał dowolność i o to chodzi.


          > Odblaski na kołach ? Owszem, ale czemu obowiązkowe ? i czemu akurat dwa?
          Nie obowiązkowe, ale dodatkowe. Odblaski na kołach były dozwolone od dawna. Problem, że tylko te pomarańczowe wkładane w szprychy. A czemu akurat dwa? - nie wiem , pewnie dlatego , że biórwa nie widziała roweru.

          O odblaski w oponach, chodzi, aby zalegalizować obecne na rynku opony z odblaskami.

          > Jakby na kołach zamontować światła, jeden LED starczy, to już jest coś innego,
          > i jest widocznie zawsze, a nie tylko przed światłami(i maską) samochodu
          Tak i nie. Warto wprowadzić dopuszczenie pomarańczowych światełek w koła, bo takie są już spotykane nawet na polskim rynku.
          Nie, dlatego, że chcesz robić swiatełkowy wyścig zbrojeń z samochodami. A w takim przypadku rowerzyści będą się nawzajem oślepiać na swoich szlakach! Czyli jedziemy 2km ulicą - mocna czerwona lampka na samochód, zjeżdżamy jedziemy 2km wale przeciwpowodziowym i oślepiamy innych rowerzystów. Nie nie nie.

          > W ogóle po co komuś odblaski, jeśli ma sprawne, czyli wystarczająco mocne, świa
          > tła.
          Nie, dla poczucia, że światełko jest lepsze od odblasków. Otóż odblask + oświetlenie samochodu robi lepsze efekty niż światełko rowerowe + oświetlenie samochodu.

          > Światła na przyczepce ? A czy na przyczepkach samochodowych są światła czy tylk
          > o odblaski ?
          Są i to obowiązkowe trójkątne!

          > Są światła, więc proszę bardzo, przyczepka ma być wyposażona w światło(a).
          > Jeśli jednokołowa to jedno, jeśli dwukołowa to dwa.
          Jak widzisz, obecnie przeszło, że wystarczy mieć jeden odblask i jedną lampkę w przyczepce. Nie warto tego ruszać i robić sobie problemów. W dodatku można zdemontować światełka, jeśli nie są potrzebne w danej chwili - bajka. Czyli większość nie musi mieć zbędnych światełek, a tylko nocni, deszczowi mają je. Z przyczepkami rowerowymi to jest tak, że nawet na oświetloną w pięknie widzą samochodziarze nawet w najciemniejszą noc! Cuda, lepiej "widzą" niż super kamizelkowatego, oświetlonego itp..

          > Kamizelki, mnóstwo odblasków, chorągiewki i inne cuda ?
          > Helooouu, ma być to ruch drogowy, a nie cyrk lub dyskoteka !
          Kamizelki nie, ale zauważ ża na naszym forum ludzie zakładają sobie chorągiewki. Chcą , to niech będą dopuszczone. A w fabrycznych przyczepkach rowerowych dziecięcych są już wszyte białe odblaski. I co mamy je zasłaniać? Nie róbmy z siebie pośmiewiska, skoro gdzie indziej są one dopuszczone - w końcu tam je produkują.


          > Hamulce ? Sorki Neverhood, ale się nie zgadzam z Tobą.
          > Wyobraź taką prostą sytuacje: skręcasz w lewo i masz sygnalizować ręką, a klamk
          > ę hamulca masz właśnie pod lewą ręką, a trzeba hamować w tym samym czasie. Jak
          > to zrobisz ?
          > To samo z skrętem w prawo i klamką z prawej strony.
          > Hamulec w tylnej piaście (tzn. torpedo i inne) ? To żaden hamulec.
          > Tak jakby w samochodzie się hamowało tylko ręcznym.
          > Ostre koło i "hamowanie nogami" ? Taaaa, kamikaze w ruchu publicznym!
          Jak dla mnie to nie jest wyścig, więc nie widzę potrzeby, aby po 150 latach obowiązkowe były 2 hamulce. Przedniego większość ludzi boi się panicznie używać. I oni faktycznie używają jedynie tylnego! Jeśli dobrze pamiętam to gemsi, albo storm mieli cieplutką akcję na mokrym asfalcie i wiadukcie. Zostali równo zjechani, że nie używaja przedniego hamulca.
          Co do twojego lewoskrętu, to sygnalizuje się wcześniej. W zakręci i przed trzyma się już wszystkimi łapkami kierownice.
          Wiem, że masz poglądy o nastawieniu sportowym i tam trzeba mieć mocne hamulce. Ale nie zmuszajmy wszystkich. Dużo osób sobie wolno pełza po alejkach parkowych, ścieżkach. Oni nie potrzebują, ba nie wykorzystają super hiper hamulców.
          Zauważ, też że są NOWE rowery np. batavus gdzie się chwalą, że z wypasy jest tylko torpedo.
          Z kolei nasi producenci do pionowych tandemów twardo dają 3 hamulce !(kierowca ma 2 + 1 pasażer). Taki wpis o 2 hamulcach delegalizowałby takie homologowane, europejskie konstrukcje. Nie czujesz blusam bo w tym przepisze chodzi o to , by nie dopuścić na rynek polski indyjskich klasycznych rowerów np. hero. Udowadniali by jak dzikie lwy, że starego typu hamulce obręczowe nie są skuteczne oraz hamulce nie są niezależne - tam jest rozwiązanie drążkowe!

          Obowiązek 2 hamulców nie wpłynie na rzeczywiste bezpieczeństwo. Kto będzie chciał i tak będzie miał 2 lub więcej. Z z jednym torpedo ludzie jeżdżą łagodniej.

          > Rower ma być wyposażony w dwa hamulce i dwie oddzielne klamki, lub jeden który
          > można uruchamiać z dwie oddzielne klamki, w obu przypadkach z odpowiednią siła
          > hamowania,
          Czyli tym samym wykluczasz rowery kolegi wrona, jak i jego samego z jazdy rowerem! Wykluczasz mini składaki,rowery 4 kołowe użytkowe( jedna dźwignia na wszystkie kola jak w samochodach + okrągła samochodowa kierownica) itp..
          • Gość: T Re: wysokości światełek, odblasków IP: *.3gnet.mts.telekom.rs 03.01.12, 18:07
            Mam pogląd ze strony sportowej ?
            Nie nie, ja dopiero od zeszłego roku się tym zajmuję,
            więc na wszystko patrze z punktu zwykłego rowerzysty, który jeździ w mieście jak i poza nim,
            głównie w nocy (ponieważ nienawidzę słońca południowego i wszystko z tym związane, czyli krem do smarowania pieczonego kurczaka z CPF 50 ;) )
            Również z punktu widzenia kierowcy, bo też jeżdżę blachosmrodem lub motocyklem.

            A propos migania/nie migania, to była raczej uwaga (raczej z punktu widzenia kierowcy) nie myślę że tego trzeba w prawie ustawić.
            Z mojego doświadczenia, na nieoświetlonej drodze bardzo to pomaga kierowcom ocenić odległość i prędkość rowerzysty,
            jak i nie dawać kierowcom od razu znać że to właśnie rower (którego niestety większość ma w głębokim poważnieniu) i zmusić ich do myślenia, i zdejmowania nogi z gazu.
            Dlatego właśnie nie jestem fanem odblasków na pedałach, bo z mojego doświadczenia
            (kiedy jeszcze jeździłem na pionie, choć właśnie składam ostre koło, więc częściowo powrócę)
            kierowcy mnie o wiele więcej szanowali (omijali bardziej ostrożnie, z mniejszą prędkością i większą odległością)
            gdy zdjąłem z pedałów odblaski. Niestety.
            Niestety, bo nie ma lepszego sposobu na polepszanie widoczności roweru niż ruszające się odblaski na pedałach.
            Ale Serbia, jak Polska, to nie kraj gdzie kierowcy wiedzą jak trzeba traktować rowerzystów,
            w przeciwieństwie znanych nam krajach zachodu, więc dawać znać że się jest rowerem to nie zawsze dobry pomysł.
            Więc właśnie jest to taka wałka z samochodami jeśli chodzi o oświetlenie,
            i niestety w takich krajach nie da się jeździć bezpiecznie bez 10 Watt LEDu na przodzie i 3W LEDu z tyłu.
            Odblaski to też zło dla takich kierowców. Od zeszłego roku jeżdżę z torbą na foteliku(z tyłu) która ma skuteczny i duży odblask z tylu,
            i prawie każdy kierowca który zbliża się z tyłu, włącza światła drogowe co chwile,
            i to nawet jak z przeciwnego jedzie samochód którego oślepia.
            Po prostu nie wiedzą jak postępować w tej sytuacji, i chcą koniecznie zobaczyć co to właściwe jest przed nim,
            a z takimi akcjami grożą mojemu, jak i bezpieczeństwu samochodów z przeciwka.
            Jak odpalę 3W led zamiast CatEye TL_LD610, jak i w przypadkach gdzie nie jeżdżę z tą torba, do takiego włączania drogowych i oślepiania nie dochodzi.

            Takie mocne, ale przede wszystkim częściowo źle skierowane światła, które świetnie są dobrane do kierowców z jakimi mamy do czynienia,
            oślepiają kolegów rowerzystów, głównie na ścieżkach rowerowych jak i pieszych chodzących obok,
            więc takich świateł w takich warunkach nie ładnie stosować.
            Lepiej mieć standardowe światło z obciętym snopem światła, lub właśnie montowane na kasku/głowie,
            bo można celować nie w oczy nadjeżdżającym kolegom.




            > W pełni popieram,ale wytłumacz to benkowi :D
            >



            Oj chyba nie będę próbował ;-)
            Myślę że poglądy w niektórych rzeczach za bardzo nam się różnią,
            więc rozwinięcie tej dyskusji nie za bardzo wyniknie czymś użytecznym.

            Tylko może odpowiem na jedno, czyli światełka na rowerzyście zamiast stałe przymocowanych do roweru.
            Co do przedniej lampy, to się zgadzam. Przede wszystkim widać gdzie się celuje,
            więc łatwo o korekcje, czyli skierowania światła tam gdzie trzeba w danej chwili.
            Z tyłem jest problem, dlatego że na tura LEDów jest taka że kąt światła jest zbyt wąski.
            Nawet jak lampka jest ustawiona tak że świeci tam gdzie trzeba, starczy zmienić pozycje na kierownicy i światło już oświetla gwiaździste niebo, a nie tam gdzie trzeba, czyli do wzroku kierowcy i innych uczestników ruchu.
            To samo jest w przypadku mocowania na kask lub głowę. Rowerzysta na poziomie to jeszcze jakoś,
            ale na pionie się co chwile zmienia pozycja głowy, nawet Benko tego potwierdza mówiąc o sposobu korzystania przedniej lampy na kasku,
            więc znowu tylna będzie chwilami świecić tam gdzie trzeba, a chwilami w niebo lub ziemie,
            w prawo czy w lewo.
            W przypadku tylnej lampy nie widzimy w jakim kierunku ona świeci, więc nie ma możliwości korekcji by dostosować do danej chwili.

            Więc jak już mówiłem, światła na rowerzyście jako dodatek lampą na stale mocowanym, jak najbardziej jestem za.
            Natomiast zabraniać tego to bez sensu (jak jest obecnie w przepisach dotyczących wysokości świateł)


            Pozdro :)
            • Gość: benek Re: wysokości światełek, odblasków IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 20:30
              > Dlatego właśnie nie jestem fanem odblasków na pedałach, bo z mojego doświadczen
              > ia
              > (kiedy jeszcze jeździłem na pionie, choć właśnie składam ostre koło, więc częśc
              > iowo powrócę)
              > kierowcy mnie o wiele więcej szanowali (omijali bardziej ostrożnie, z mniejszą
              > prędkością i większą odległością)
              > gdy zdjąłem z pedałów odblaski. Niestety.
              Ale to odblaski w pedałach czy opaska na nodze pozwalają ocenić odległość od rowerzysty po skoku światełka.


              > Niestety, bo nie ma lepszego sposobu na polepszanie widoczności roweru niż rusz
              > ające się odblaski na pedałach.
              przyszyj się opaskom z czerwonymi ledami.
              Niestety tam się chyba nie wymienia baterii.


              > Więc właśnie jest to taka wałka z samochodami jeśli chodzi o oświetlenie,
              > i niestety w takich krajach nie da się jeździć bezpiecznie bez 10 Watt LEDu na
              > przodzie i 3W LEDu z tyłu.
              Silne oświetlenie z tyłu może zwiększyć odległość wyprzedzania.


              > Tylko może odpowiem na jedno, czyli światełka na rowerzyście zamiast stałe przy
              > mocowanych do roweru.
              > Co do przedniej lampy, to się zgadzam. Przede wszystkim widać gdzie się celuje,
              > więc łatwo o korekcje, czyli skierowania światła tam gdzie trzeba w danej chwil
              > i.
              > Z tyłem jest problem, dlatego że na tura LEDów jest taka że kąt światła jest zb
              > yt wąski.

              Wysoko umeiszczony led eliminuje wąski kąt.
              Lamka na kasku czy tylnym pasku czołówki świeci precyzyjnie tam gdzie skierowana jest głowa.
              Gorzej z plecakiem który zmienia pion.
              Kąt świecenia tylnej lampki stanowi problem jeśli jest ona krzywo przymocowana do roweru lub plecaka.
              Lampki mają zawsze więcej niż 30 stopni bo tyle maja najwęższe diody a takich się nie daje do lampek.
              Zwykle mają kąt świecenia ok 60 stopni, a to aż nadto aby główną moc skierować na dużą odległość.Często boczne diody ustawia się dodatkowo pod kątem.
              Jak auto się zbliża i odchodzi od wiązki głównej to wraz ze niezmniejszeniem się odległości moc światła wiązki bocznej rośnie.Auto wychodzi poza wiązkę diody (jeszcze są rozpraszacze) dopiero na kilka metrów przed rowerem



              > Nawet jak lampka jest ustawiona tak że świeci tam gdzie trzeba, starczy zmienić
              > pozycje na kierownicy i światło już oświetla gwiaździste niebo, a nie tam gdzi
              > e trzeba, czyli do wzroku kierowcy i innych uczestników ruchu.
              > To samo jest w przypadku mocowania na kask lub głowę. Rowerzysta na poziomie to
              > jeszcze jakoś,
              > ale na pionie się co chwile zmienia pozycja głowy, nawet Benko tego potwierdza
              > mówiąc o sposobu korzystania przedniej lampy na kasku,
              No i możemy przestawać oślepaić gdy nas wymijają.
              Lampka na kasku lustruje boki szczególnie na zakręcie.
              Można skręcić głowę w boczna drogę gdy auto się szybko zbliża do skrzyżowania.
              Można szybko zmienić odległość świecenia od roweru.
              Czyli np co jakiś czas lustrujemy daleko drogę ale większość czasu świecimy blisko koła.
              W drodze możemy oświetlić drogowskaz , jakaś tablicę z informacją na ścianie.
              Możemy poświecić na mapę , możemy się odwrócić i zobaczyć co robi dziecko w przyczepce.
              Świecąc z góry mamy mniej cieni męczących wzrok.
              W trasie często schodzimy z roweru więc możemy świecić pod nogi gdy przeskakujemy rów.
              Możemy patrząc na partnera zauważyć że coś się dzieje z jego rowerem np wkręca się ubranie jakie wiezie na bagażniku.
              Lamka czołowa ma wiele zalet i służy do sygnalizacji manewrów .Ja np sygnalizuje nią do tyłu ze zmieniam pas.
              Często stopowałem nią tych co chcieli z bocznej drogi wepchać się przede mną.
              Czeto zmuszałem nią do wyłączenie długich


              > więc znowu tylna będzie chwilami świecić tam gdzie trzeba, a chwilami w niebo l
              > ub ziemie,
              > w prawo czy w lewo.
              Jedli lampka świeci w stożku 60 stopni to nawet lekkie sklecenie w obu osiach nie spowoduje że nie będzie widoczna.


              > W przypadku tylnej lampy nie widzimy w jakim kierunku ona świeci, więc nie ma m
              > ożliwości korekcji by dostosować do danej chwili.
              I tak często jest jak się przekrzywi lampka pod sztycą.
              a na plecach czy an kasku precyzyjnie świecimy a gdyby nawet nam się przekrzywiło to ruszając głową świecimy w szerszym stożku.

              > Więc jak już mówiłem, światła na rowerzyście jako dodatek lampą na stale mocowa
              > nym, jak najbardziej jestem za.

              Ale nie o tym mówimy.
              Zakazu lampki na rowerzyście nie będzie, bo ściągnie on czołówkę i powie, że nie da się jej zamocować pod siodełkiem lub przyczepce.
              Tu rozmowa jest jałowa bo niewiele czołówek ma tylną lampkę.
              Ja sobie wyprowadzałem diodę na pasek z tyłu głowy aby policja się nie czepiała ze nie mam tylnej lampki.
              Ale jak Chińczyki zaczną produkować dwukolorowe czołówki to żaden przepis nie zahamuje ich stosowania.
              Jedna lampka to niższa cena oświetlenia i mniejsze kłopoty z zapewnieniem akumulatorków.
              Mając czołówkę i typowe lampki stosuje się czołówkę bo w międzyczasie typowe lampki się rozwalają.
              Słysze ze kupujecie markowe lampki, być może one mają solidniejsze zaczepy.
              Ale ludzie kupują tanie lampki i nie zmusisz ich aby kupili 10 lampkę jak ich czołówka się sprawdza od lat.
              Pewnie to zależy od tego jak się używa roweru.Jak ktoś jeździ tylko po mieście to sobie kupuje lampki do roweru.
              Ale jak się jeździ po górach , rower się często wywraca z sakwami , rowery trzeba przeciskać przez gąszcz krzaków, montuje się lampki w zimie gdzie zarówno ręce grabieją jak i plastik robi się sztywny to ciągle się coś łamie.
              Tak samo jak się wozi rowery w pociągu gdzie zdarzało mi się w przedziale rowerowym wozić ponad 40 rowerów.
              To się tak szczepią że musi coś pęknąć.
              Wtedy człowiek się przekonuje do czołówki bo ta nigdy nie zawodzi w trasie.
              Czołówkę łatwo się podwiązuje u szczytu namiotu , gałęzi , czołówka uwalnia ręce, z czołówką łatwo się naprawia rower, czy poprawia bagaż itd itd

              > Natomiast zabraniać tego to bez sensu (jak jest obecnie w przepisach dotyczącyc
              > h wysokości świateł)

              Dojdzie do absurdów ze rowerzysta majaci sinla lamke na wysoko wysuneitej sztycy zapłąci amndat ze do rpzyczepki nie przywiazał sznurkiem byle jakiej lamki kóra bedzie sie przykrzywiac i świecić w krzaki.
              Rowerzysta bedzie się obracał i widział czerwona łunę za przyczepka ale ima bardziej będzie almka swiecic w ziemie tym łuna będzie wie wydawała lepsza.
              Rowerzysta schylając głowę widzi czy mu sieci jego Lamka na sztycy czy błotniku.
              Aby zobaczyć co się dziej z przyczepka będzie się musiał odwracać lub zatrzymywać.
              Jak pisałem z przyczepką trzeba często ociekać daleko na trawiaste pobocze a to będzie powodowało przekrzywienie dyszla . Gdzie wtedy będzie świeciła lampka ?
              Nadmieniam, że schodzenie z roweru na trawiastym podłożu powoduje jego przewracanie.
              Przewracanie uszkadza przegub z przyczepką .
              Rower może się przewrócić na jednię szczególnie gdy robimy coś przy przyczepce i jej drgania przenoszą się przez dyszel na rower.
              W trasie rower jest bardziej niestabilny bo bywa obciążany sakwami.
              Dlatego lepszą kontrolę nad lampką mamy gdy jest ona przyczepiona do roweru lub rowerzysty.
              • Gość: Neverhood Re: wysokości światełek, odblasków IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 21:14
                > > Więc właśnie jest to taka wałka z samochodami jeśli chodzi o oświetlenie,
                > > i niestety w takich krajach nie da się jeździć bezpiecznie bez 10 Watt LE
                > Du na
                > > przodzie i 3W LEDu z tyłu.
                > Silne oświetlenie z tyłu może zwiększyć odległość wyprzedzania.
                >

                Benek, on piszę o światłach tak skutecznych jak w samochodzie. To zupełnie inna liga. On nie musi sobie czołówką doświetlać. Cały myk w tym, że traktują go jak samochód. Hehe. To jak przebrać rower za tira? Ich się boją samochodziki :D

                > Lampki mają zawsze więcej niż 30 stopni bo tyle maja najwęższe diody a takich s
                > ię nie daje do lampek.
                > Zwykle mają kąt świecenia ok 60 stopni, a to aż nadto aby główną moc skierować

                Nie, 5 - 15 stopni. To są właśnie bardzo skupione światełka. Czasem próbują zawalczyć o boki dając dodatkowe światełka, optykę. Policz sobie : 140 cm od ściany, plama średnicy 26cm. To są pomiary najprostszej lampki za 5 zł. Wychodzi 2x5,3 stopnia?


                > > więc znowu tylna będzie chwilami świecić tam gdzie trzeba, a chwilami w n
                > iebo l
                > > ub ziemie,
                > > w prawo czy w lewo.
                > Jedli lampka świeci w stożku 60 stopni to nawet lekkie sklecenie w obu osiach n
                > ie spowoduje że nie będzie widoczna.
                Widzisz, a przy 10 jest już koszmarek. Niestety, aby mieć 60 trzeba dużej mocy. Jak da się poziomą wiązkę ( po co świecić w kosmos i pod koła) to trochę się zaoszczędzi. Ale to jest 1W. A wiesz jak ładnie wygląda taki 1W skupiony w 10 stopni? Pokażę już wkrótce :D

                • Gość: T Re: wysokości światełek, odblasków IP: *.3gnet.mts.telekom.rs 03.01.12, 22:30

                  > Benek, on piszę o światłach tak skutecznych jak w samochodzie. To zupełnie inna
                  > liga. On nie musi sobie czołówką doświetlać. Cały myk w tym, że traktują go ja
                  > k samochód. Hehe. To jak przebrać rower za tira? Ich się boją samochodziki :D


                  Jeszcze gorzej! Kierowcy odbierają mnie jako motocykl.
                  A wiemy jaki to szaleńcy, wiec nikt sobie nie życzy takiego jadącego 200km/h
                  żeby walnął w drzwi kierowcy lub maskę.
                  Światło jest bardzo podobne do xenonów używanych w motocyklach, i podobnie
                  troszeczkę wyżej ustawione, tak jak w motocyklach, bo jeśli jest nisko, i nikogo nie oślepia,
                  to kierowcy ich normalnie nie zauważają i olewają, zwłaszcza w tłumie innych świateł w mieście.
                  Kilka stopni wyżej ustawione światło na motocyklu, i już różnica jak niebo i ziemia - sam jeżdżę wiec z doświadczenia, a i widzę innych jak jestem w blachosmrodzie, sprawdzone - to działa.
                  Dodam że żaden ze mnie szaleniec z dużym skuterem o pojemności 125 ;) ale światła ma dobre jak na tą kategorię ;)

                  Co do snopów tylnych lampek, jest raczej tak jak Neverhood pisze.
                  Nie będę licytował ile to stopni bo nie wiem, ale przygotowałem mały test wszystkich świateł których posiadam,
                  więc możecie samy ocenić i przeliczyć.

                  Test zrobiony w mieszkaniu, odległość od światła oraz aparatu do ściany to dokładnie 10 metrów,
                  szerokość ściany 1,9m, CRT monitor na biurku to 17 cale ;)
                  Na wszystkich zdjęciach przesłona 2.8, czas otwarcia 1 sec., balans bieli automatyczny.

                  Pod zdjęciami znajdziecie opisy. Zapraszam: s113.photobucket.com/albums/n227/iralic/test%20lampek/

                  Czy to są markowe światła ? Hmm, no powiedzmy że CatEye to znana marka
                  robiąca światła dobrej jakości, jeśli chodzi o jakość użytej elektroniki, jak i plastyku, mocowań.
                  Lampę można kupić i za 3 złote, ale wiadomo jak jest z takimi. Może pęknie mocowanie, może się cała rozpadnie, a może po prostu przestanie działać.
                  Nie jestem na tyle bogaty żebym kupował najtańsze światła ;)

                  LD610 kosztuje rzędu 70-80Zł
                  Przedni CatEye EL400 kosztował około 100Zł. Dosyć drogie jak na takie światło, ale malutka kompaktowa lampka.
                  Teraz głównie używany jako awaryjny zapas, a dawno temu jak za główne miałem 25/35 W halogeny używałem ciągle jako "zobacz cie mnie" światło, ponieważ akumulatory w halogenach wytrzymywali może z 2 godziny.

                  Starszy LD600 mam już chyba od ośmiu lat. Ma za sobą dużo kilometrów i latem i zimą,
                  szaleństwa w lesie i błocie jak i po skałach i szutrze, śnieg i deszcz, turystki ze sakwami, zwykłej jazdy do pracy ..
                  Nadał działa jak nowy, nigdy nic nie pękło, nie odpadło, mocowania i wszystko nadał działa.

                  Latarki używam już od 3 lata chyba ? Przód to MTE z SSC P7 diodą (900 lumens sama dioda)
                  na ogniwach Li-Ion 18650.
                  Latarka taka dziś kosztuje 30-35 dolców (była wtedy 47.90)
                  ladowarka około 7, dwa ogniwa 8 dolców.
                  Czyli bazowy zestaw z 4 ogniwa (4 godzin na maksie, około 20 na medium), ładowarką, uchwytem oraz latarką kosztuje około 180Zł.
                  Czy to drogo na światła rowerowe ? Może chcecie jakieś (najtańsze)niemieckie markowe za 600Zł ? :D
                  Tylna latarka z czerwoną diodą kosztowała około 10 dolców.

                  Każdy kto "poważnie" jeździ rowerem, do pracy czy śmiga po lesie powinien takie mieć.
                  Oczywiście jeśli do pracy to znaczy po mieście o dobrze oświetlonych ulicach, to starczą zwykłe migające, jak ten CatEye zestaw co mam, lub podobny.
                  Ja do pracy, w jedną stronę miałem 17km z przedmieścia, od tego połowa przez nieoświetloną drogę krajową,
                  a później 40km na tej samej drodze, tylko dalej ;) w tym może 25% przez mniej więcej oświetlone tereny zabudowane.

                  Teraz już tak do pracy nie jeżdżę, ale jak już mówiłem, latem to prawie zawsze w nocy lub zmierzchu,
                  bo za dnia straszny upał.

                  Pozzz


                • Gość: benek Re: wysokości światełek, odblasków IP: *.e-wro.net.pl 04.01.12, 07:41
                  > > Lampki mają zawsze więcej niż 30 stopni bo tyle maja najwęższe diody a ta
                  > kich s
                  > > ię nie daje do lampek.
                  > > Zwykle mają kąt świecenia ok 60 stopni, a to aż nadto aby główną moc skie
                  > rować
                  >
                  > Nie, 5 - 15 stopni. To są właśnie bardzo skupione światełka.
                  Nie ma takich diod.
                  To by było ostrzej niż z kolimatora.



                  >Czasem próbują zaw
                  > alczyć o boki dając dodatkowe światełka, optykę. Policz sobie : 140 cm od ścian
                  > y, plama średnicy 26cm. To są pomiary najprostszej lampki za 5 zł. Wychodzi 2x5
                  > ,3 stopnia?
                  jak nie zobaczę to nie uwierzę.
                  Piszesz pewnie o plamce będącej wynikiem największego strumienia wiązki.
                  Większość diod ma kąt =/-30 stopni czyli 60 stopni.
                  Diody mocy mają kąt 110-120 stopni



                  > > ie spowoduje że nie będzie widoczna.
                  > Widzisz, a przy 10 jest już koszmarek. Niestety, aby mieć 60 trzeba dużej mocy.
                  > Jak da się poziomą wiązkę ( po co świecić w kosmos i pod koła) to trochę się z
                  > aoszczędzi.
                  Do tylnych lampek to niebezpieczne.
                  Logarytmiczna charakterystyka oka powoduje że zwiększenie mocy dwukrotnie na skutek zwężenia wiązki jest prawie niezauważalne.
                  Jak ktoś ma solidny nieprzestawialny wspornik to może się bawić z kolimatorami.
                  W tylnej lampce nikt nie oszczędza mocy.Dobra lampka więcej dmucha na boki niż do tyłu.
                  Z przodu to co innego.
                  Ale i tam zbytnie zwężanie wiązki kończy się koniecznością wożenia dwóch lampek.


                  > Ale to jest 1W. A wiesz jak ładnie wygląda taki 1W skupiony w 10 st
                  > opni? Pokażę już wkrótce :
                  Pewnie ładnie ale jak wkurza jak plamka lata z kazdym skrętem kierownicy.
                  Trzeba zamontować do ramy.
                  • Gość: Neverhood ledy IP: *.internetia.net.pl 04.01.12, 19:06
                    > > Nie, 5 - 15 stopni. To są właśnie bardzo skupione światełka.
                    > Nie ma takich diod.

                    sklep:
                    www.tme.eu/pl/katalog/diody-led-tht-5mm_112898/
                    Kąt świecenia [285]:
                    10° [1]12° [3]14° [1]15° [30]16° [2]18° [1]20° [16]22° [4]24° [2]25° [3]26° [2]30° [75]35° [13]40° [10]43° [1]45° [2]50° [6]60° [59]65° [3]70° [1]80° [2]85° [1]100° [30]140° [14]150° [3]

                    > To by było ostrzej niż z kolimatora.
                    Kolimatory daja wiązkę 0 st. - równoległą, ale to taki często powielany błąd.

                    > jak nie zobaczę to nie uwierzę.
                    > Piszesz pewnie o plamce będącej wynikiem największego strumienia wiązki.
                    Tak, bo co mnie obchodzi pozostałe 5%, które są defakto stratami. Tak się właśnie to określa.

                    > jak nie zobaczę to nie uwierzę.
                    Taka, nawet pudełko takie samo
                    rower-blog.net/2011/07/lampa-tylna-diodowa-ff-104/

                    > Większość diod ma kąt =/-30 stopni czyli 60 stopni.
                    10 lat temu, teraz bawią się super, hiper , ultra :D jasne, co oznacza większe skupienie.

                    > Diody mocy mają kąt 110-120 stopni
                    I tak i nie. Np. www.sklep.neoled.pl/helixeon-star-1w-biala-ciepla,-do-100lm-dla-350ma,-2650-2850k,-130
                    www.sklep.neoled.pl/led-helixeon-star-1w-biala-ciepla,-do-77lm,-3050-3250k,-60
                    Są modele z specjalne
                    download.maritex.com.pl/pdfs/op/hpl-h77xx1ba.pdf
                    Miłego przeglądania.


                    > Logarytmiczna charakterystyka oka powoduje że zwiększenie mocy dwukrotnie na sk
                    > utek zwężenia wiązki jest prawie niezauważalne.
                    Nie, 2 krotne zwiększenie mocy jest zauważalne, ale nie da wzrostu 2 krotnego dla oka

                    > > Jak da się poziomą wiązkę ( po co świecić w kosmos i pod koła) to trochę
                    > się z
                    > > aoszczędzi.
                    > Do tylnych lampek to niebezpieczne.
                    Tak mają tylne lampki samochodowe, motocyklowe. Nawet prosty polski komarek ma takie tylne światełko, a to są 70 lata.

                    > Jak ktoś ma solidny nieprzestawialny wspornik to może się bawić z kolimatorami.
                    Tylko, że właśnie takie lampki daje się na sztycę, takie lampki chcesz wciskać na plecy.

                    > W tylnej lampce nikt nie oszczędza mocy.Dobra lampka więcej dmucha na boki niż
                    > do tyłu.

                    Już pisałem 10mA - 30mA, 2,5V w zależności od trybu ma ta lampka.
                    Ta 5zł lampka świeci mocniej niż moja 12 letnia 10 diodowa lampka. A była dużo droższa.
                    Ostatnio kupiona na bagażnik mactronik bierze na początku 70mA, a moja najmocniejsza "klasyczna" pobiera 100mA. Są jeszcze czerwone z diodami mocy, ale się jeszcze nie dorobiłem. Ale nie spodziewałbym się średnich prądów dużo większych niż 100mA.
                    Żarówkowa, tylna lampka pod dynamo ma 6V 0,6W -> 100mA.
                    Nadal twierdzisz, że na tyle się nie oszczędza prądu? Dynamo ma 3W, a to jest śmieszną wartością. W samochodzie więcej idzie na podświetlanie tablicy wskaźników i przycisków.


                    > > Ale to jest 1W. A wiesz jak ładnie wygląda taki 1W skupiony w 10 st
                    > > opni? Pokażę już wkrótce :
                    > Pewnie ładnie ale jak wkurza jak plamka lata z kazdym skrętem kierownicy.
                    > Trzeba zamontować do ramy.
                    1W na kierownicy 10 - 15 stopni to jest standard , to jest zwykła przednia lampka. A ja pisałem o tylnej czerwonej, właśnie do wkurzania idiotów. Taka z czujnikiem - Im mocniej się poświeci na lampkę, tym ona mocniej zaświeci na czerwono. I cały czas mruga. Tak do 2W dla zderzakowców :D A reszta prądu z dynama na przód.
                    • Gość: benek Re: ledy IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 13:53
                      > Kąt świecenia [285]:
                      > 10° [1]12° [3]14° [1]15° [30]16° [2]18° [1]20° [16]22° [4]24° [2]25° [3]26° [2]
                      > 30° [75]35° [13]40° [10]43° [1]45° [2]50° [6]60° [59]65° [3]70° [1]80° [2]85° [
                      > 1]100° [30]140° [14]150° [3]


                      Pytanie ile z nich ma kąty połówkowe bo w sklepie Poltronik zażyłem sprzedawców ze mylą kąty.
                      Dodatkowo kąt diody to nie jest kat świecenia tylko spadku mocy o 50%.

                      Klinąłem pierwszą diodę ze zdajcie
                      link
                      Stały prąd 25 mA ka świecenia przy spadku mocy do 50% =2x80stopni czyli 160stopni .
                      A przecież świeci znacznie szerzej zmniejszą mocą a z takiego kąta to kierowca patrzy jak jest w odległości 2 m więc zmniejszona siła nie ma znaczenia bo natężenie oświetlenia zależy od kwadratu odległości.



                      > > To by było ostrzej niż z kolimatora.
                      > Kolimatory daja wiązkę 0 st. - równoległą, ale to taki często powielany błąd
                      I tu znów .Zależy co uznamy za wiązkę główną.
                      Gdyby kolimator dawał wiązkę równoległa to miałbyś plamkę przed rowerem o średnicy 23 mm.

                      Z kolimatora uzyskuje się wiązki 7 stopni dla długich i 14 stopni dla krótkich.
                      Wiele osób to męczy i robią sobie krótkie na 28-30 stopni.
                      Ale tylne lampki dmuchają szerzej.
                      Standardowo zdaje się 2x30 stopni ale strzelam.
                      Nie wiem po co o tym dyskutujemy skoro nie mamy wpływu na to co się produkuje ani co ludzie kupują. Co kupują mogę ci powiedzieć jak sprawdzę kąt kilku lampek jakie posiadam.
                      Jak ktoś ma problem to może sobie skrajne diody przekrzywić.

                      > > Logarytmiczna charakterystyka oka powoduje że zwiększenie mocy dwukrotnie
                      > na sk
                      > > utek zwężenia wiązki jest prawie niezauważalne.
                      > Nie, 2 krotne zwiększenie mocy jest zauważalne, ale nie da wzrostu 2 krotnego d
                      > la oka
                      Przecież piszę że jest zauważalne (prawie niezauważalne )
                      Zatem odejście od kata głównego o kąt przy którym moc diody spada o 50 % powoduje ledwie zauważalny spadek mocy świecenia.Zatem dioda dobrze jest widoczna szerzej niż podawany kąt połowy mocy.



                      > > się z
                      > > > aoszczędzi.
                      > > Do tylnych lampek to niebezpieczne.
                      > Tak mają tylne lampki samochodowe, motocyklowe. Nawet prosty polski komarek ma
                      > takie tylne światełko, a to są 70 lata.
                      Tak ale tam lampki są mocowane na sztywno a nie na plastikowym pałączku, który łatwo przekrzywić.


                      > > Jak ktoś ma solidny nieprzestawialny wspornik to może się bawić z kolimat
                      > orami.
                      > Tylko, że właśnie takie lampki daje się na sztycę, takie lampki chcesz wciskać
                      > na plecy.
                      No przecież piszę wyraźnie że musi być solidny wspornik aby stosować kolimatory.
                      Jak chcesz przykręcić wspornik do pleców ?


                      > Już pisałem 10mA - 30mA, 2,5V w zależności od trybu ma ta lampka.
                      > Ta 5zł lampka świeci mocniej niż moja 12 letnia 10 diodowa lampka. A była dużo
                      > droższa.
                      Diody mają dziś większą skuteczność świetlna niż kiedyś.



                      > Żarówkowa, tylna lampka pod dynamo ma 6V 0,6W -> 100mA.
                      > Nadal twierdzisz, że na tyle się nie oszczędza prądu? Dynamo ma 3W, a to jest ś
                      > mieszną wartością. W samochodzie więcej idzie na podświetlanie tablicy wskaźnik
                      > ów i przycisków.
                      Jeśli żarówka ma 0,6W to daje kilka lumenów w kacie bryłowym 360 Stopni.
                      Dioda da ok 50 lumenów w kacie 120 stopni .
                      Nie chce mi się liczyć ale kat bryłowy dla diody 120 stopni to penie 1/9 sfery .
                      Uwzględniając że połowa światłą żarówki się marnuje dioda da około 100 razy więcej światłą w kierunku świecenia.
                      Skuteczność świetlna niskowatowych żarówek zdaje się spada poniżej 14 lm/W.
                      Taka dioda 0,6 W świecąca do tyłu byłaby dużo silniejsza niż większość żarówkowych lampek przednich.
                      Tylna lampka musi wytrzymać te 200 godzin na komplecie baterii a to znaczy ze średni prąd ma wynosić 10 mA co pozwala migać 30-50 mA.
                      To daje 0,1-0,15 W w impulsie i jest wystarczające.


                      • Gość: Neverhood Re: ledy IP: *.internetia.net.pl 05.01.12, 14:57
                        > Klinąłem pierwszą diodę ze zdajcie
                        > [url=http://www.tme.eu/dok/06_optoelektronika/datasheet-473-2SUBC_S400-X9.pdf][
                        > u]link[/u][/url]
                        > Stały prąd 25 mA ka świecenia przy spadku mocy do 50% =2x80stopni czyli 160stop
                        > ni .

                        O kurczę, to klikać też trzeba umieć :D. W nagłówku noty katalogowej masz opis :
                        5.0 mm Very wide Angle Type LED Lamps.
                        5mmm led o bardzo szerokim kącie
                        Czy trzeba jeszcze coś dopowiadać?

                        15 st., nawet w zastosowaniu producent opisuje tylne lampki
                        download.maritex.com.pl/pdfs/op/LEDU-3WW15.pdf
                        15 st. połówkowo liczone, a przy 30 st. nic to nie świeci - patrz wykres biegunowy

                        > I tu znów .Zależy co uznamy za wiązkę główną.
                        > Gdyby kolimator dawał wiązkę równoległa to miałbyś plamkę przed rowerem o średn
                        > icy 23 mm.
                        Tłukli mi 2 lata o laserach, więc takie zboczonko.

                        > Nie wiem po co o tym dyskutujemy skoro nie mamy wpływu na to co się produkuje a
                        > ni co ludzie kupują. Co kupują mogę ci powiedzieć jak sprawdzę kąt kilku lampek
                        > jakie posiadam.
                        Ja sprawdziłem w minutę. Potrzebowałem metrówkę, lampkę i białą ścianę. W stałej odległości od ściany obracałem lampką. W ten sposób mogłem oszacować gdzie to światełko leci... A potem arc tg.


                        > Z kolimatora uzyskuje się wiązki 7 stopni dla długich i 14 stopni dla krótkich.
                        > Wiele osób to męczy i robią sobie krótkie na 28-30 stopni.
                        Z przodu 14 stopni to jest wąsko. A i tak się odchodzi od okrągłych - latarkowych wiązek w lampkach rowerowych. Teraz królują asymetryczne lustra, nie soczewki. Ale amatorzy nie mają dostępu do tych pierwszych.


                        > Nie wiem po co o tym dyskutujemy skoro nie mamy wpływu na to co się produkuje a
                        > ni co ludzie kupują.
                        Aby tobie uświadomić pewne sprawy.


                        >Co kupują mogę ci powiedzieć jak sprawdzę kąt kilku lampek
                        > jakie posiadam.
                        Widzisz, a w mastodoncie mam mieć autorskie rozwiązanie - 2W czerwonego. Bo mastodont jest wolny.
                        > Jak ktoś ma problem to może sobie skrajne diody przekrzywić.
                        Tak mam fabrycznie w tej najmocniejszej 100mA. Połówkowo : 90 st. ładne oświetlony. 0 - 5 st. 20 - 60 st. coś tam się jarzy .

                        Ale teraz są tylne lampki na diodach mocy , z lepszą? optyką ...

                        > Tak ale tam lampki są mocowane na sztywno a nie na plastikowym pałączku, który
                        > łatwo przekrzywić.
                        To się nie zmieniło, zastosowali tylko plastik fantastik na wysięgniku.

                        > Uwzględniając że połowa światłą żarówki się marnuje dioda da około 100 razy wię
                        > cej światłą w kierunku świecenia
                        Aż tak optymistycznie nie jest. 6 - 10 tazy

                        > Tylna lampka musi wytrzymać te 200 godzin na komplecie baterii a to znaczy ze ś
                        > redni prąd ma wynosić 10 mA co pozwala migać 30-50 mA.
                        > To daje 0,1-0,15 W w impulsie i jest wystarczające.
                        Tak, a dla opornych zderzakowców jest 1W - 2 W czerwonego = samochodowy stop. Ale jeśli to nie wystarczy, to zawsze można dać 10 takich ledów :D
                        • Gość: benek Re: ledy IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 18:19
                          > > Uwzględniając że połowa światłą żarówki się marnuje dioda da około 100 ra
                          > zy wię
                          > > cej światłą w kierunku świecenia
                          > Aż tak optymistycznie nie jest. 6 - 10 tazy

                          Skoro kąt bryłowy leda jest 10 razy mniejszy.
                          Skuteczność świetlna diody jest 7 razy lepsza.
                          Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyli się marnuje to mamy:
                          2*10*7 =140 razy więcej światła wzdłuż osi świecenia.
                          • Gość: Neverhood Re: ledy IP: *.internetia.net.pl 06.01.12, 16:25
                            > Skoro kąt bryłowy leda jest 10 razy mniejszy.
                            > Skuteczność świetlna diody jest 7 razy lepsza.
                            > Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyli się
                            > marnuje to mamy:
                            > 2*10*7 =140 razy więcej światła wzdłuż osi świecenia.
                            Ale w lampkach (tylnych też) na żarówki, są lustra, soczewki. I też kierunkowo to świeci.

                            > Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyli się
                            Bardzo niespotykane rozwiązanie, ale posiadam 1 sztukę. Za miast odbłyśnika w "szybce" jest niezła soczewka. Cóż, nie china, a france - CIBIE
                            • Gość: benek Re: ledy IP: 82.143.166.* 07.01.12, 16:51
                              > > Skoro kąt bryłowy leda jest 10 razy mniejszy.
                              > > Skuteczność świetlna diody jest 7 razy lepsza.
                              > > Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyl
                              > i się
                              > > marnuje to mamy:
                              > > 2*10*7 =140 razy więcej światła wzdłuż osi świecenia.
                              > Ale w lampkach (tylnych też) na żarówki, są lustra, soczewki. I też kierunkowo
                              > to świeci.
                              Nie umiem powiedzieć jak często dają odbłyśniki.
                              Ta lampka błotnikowa za kilka złotych kupiona ostatnio w hipermarkecie, w którą chciałem wmontować diodę a i miejsce na małe akumulatorki by się znalazło, nie miała odbłyśnika.
                              Ta która mis ei rozleciała a była w rowerze też nie miała.
                              No może to coś w środku rozpraszacza można nazwać soczewką ale wątpię aby żarówka była w ognisku.
                              Dodatkowo rozpraszacz kierujący światło na boki a mający pełnić chyba jednocześnie rolę światełka odblaskowego z pewnością światło tłumi a nie skupia.
                              nawet gdyby odbłyśnik idealnie odbijał światło lecące do przodu to i tak skuteczność diody na głównym kierunku jest ok 100 razy lepsza .
                              No ale nikt tak naprawdę nie wie czy warto dmuchać dlatego do tyłu jak kierowcy narzekają ze po zbliżeniu do roweru nie widza jak lampka świeci na boki.
                              Dla mnie to ściema bo aby odbić kierowca powinien dobrze widzieć lampkę z odległości 10 m.

                              A przy tej odległości gdy jedzie tym samym pasem co rower powinien dobrze widzieć lampkę gdy ona świeci +/-15 stopni.
                              Jak jedzie drugim pasem to i tak dobrze widzi lankę z 20 m choć akurat w tym wypadku nie musi jej dobrze widzieć bo nie potrąci.



                              > > Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyl
                              > i się
                              > Bardzo niespotykane rozwiązanie, ale posiadam 1 sztukę.

                              Kwestia dyskusyjna.
                              Najlepsze były lampki na tylny widelec.
                              Małe zwarte niewiele większe od żarówki która dobrze świeciła we wszystkie strony.
                              Solidny metalowy wspornik a czerwony kołpak trudno się luzował na gwincie.
                              Taka lamka nie musiała mieć odbłyśnika.
                              Miała solidne styki z grubej blachy, które się nie odginały od wstrząsów.


                              >Za miast odbłyśnika w "
                              > szybce" jest niezła soczewka. Cóż, nie china, a france - CIBIE
                              Mówimy tu nie o dobrych lampkach i świadomym wyborze po latach praktyki, lecz o masówce zalegającej sklepy.
                              Albo to jest dobre albo szajs.
                              Takie elementy decydujące o bezpieczeństwie powinny mieć atest policji lub jakiegoś instytutu transportu i chała nie powinna być do obrotu dopuszczona.

                              na pewno Chińczycy produkują małe lampki LED na pogrubionych wspornikach lub z dobrymi z zatrzaskami które się nie klęczą co powoduje odłamywanie wspornika przy ściąganiu lub zakładaniu.
                              Wspornik wcale nie musi być metalowy.
                              Może być gruby albo krótki a o wszystkim decyduje rodzaj klipsa.

                              • Gość: Neverhood Re: ledy IP: *.internetia.net.pl 08.01.12, 02:22

                                > Nie umiem powiedzieć jak często dają odbłyśniki.
                                Często.
                                > Ta lampka błotnikowa za kilka złotych kupiona ostatnio w hipermarkecie, w którą
                                > chciałem wmontować diodę a i miejsce na małe akumulatorki by się znalazło, nie
                                > miała odbłyśnika.
                                Czy ty kupujesz ciągle szmelc? Jeśli tak to się zapytaj co kupić ... W hipermarketach mają szmelc lampki i drogo. Za 10zł -> alledrogo 2.9zł ...
                                Zamiast kombinować poszukaj gotowca. Są , nawet tanio lampki błonnikowe na baterie z ledem <20zł. Ale i tak polecam na bagażnik :D

                                > No może to coś w środku rozpraszacza można nazwać soczewką ale wątpię aby żaró
                                > wka była w ognisku.
                                Takie rzeczy się sprawdza np. na ścianie.
                                > Ta która mis ei rozleciała a była w rowerze też nie miała.
                                Dlaczego się rozpadła? Uderzenie, drgania?

                                > nawet gdyby odbłyśnik idealnie odbijał światło lecące do przodu to i tak skutec
                                > zność diody na głównym kierunku jest ok 100 razy lepsza .
                                Ja tu widzę błąd myslowy. Żarówka emituje x światła -> strumień świetlny. I ten strumień kierunkujemy odbłyśnikiem. Led ma lepszą sprawność przy generacji (ale to jest 5 - 10 razy, nie 100! ). W przypadku tylnej lampki led ratuje kolor czerwony - nie traci mocy na generację reszty kolorów. A potem są straty za stratami np. regulator prądu.
                                Popatrz na naturę. Typowa tylna lampka żarówkowa 6V 100mA. Czy lampka ledowa (niby 100 większa wydajność) 3V 2mA świeci tak samo? Odpowiem, bez 10 - 20mA nie podchodź.

                                > No ale nikt tak naprawdę nie wie czy warto dmuchać dlatego do tyłu jak kierowcy
                                > narzekają ze po zbliżeniu do roweru nie widza jak lampka świeci na boki.
                                No i właśnie. Do czego są lampki. Po co? Dla kogo?
                                Jeśli jest się w zasięgu świateł samochodu, to lampka nic nie daje. Wcześniej odblask nadrabia. Rowerzyści boją się najazdu od tyłu. Ale lampki tylne są robione głownie na długą prostą, ciemną drogę.

                                > Dla mnie to ściema bo aby odbić kierowca powinien dobrze widzieć lampkę z odleg
                                > łości 10 m.
                                W zasięgu świateł nie jest potrzebna lampka, bo światła samochodu oświetlają cały przedmiot.
                                Pod warunkiem, że te 10m - 50m(rzeczywisty zasięg świateł w samochodach) nie jest poniżej czasu reakcji. Ale kierowcą wmawia się, że mogą zasuwać w nocy, bo pieszym dadzą kamizelki, dziką nabłyszczą zęby, sarny dostaną odblaskowe opaski, a rowerzyści będą klaunami.

                                > Jak jedzie drugim pasem to i tak dobrze widzi lankę z 20 m choć akurat w tym wy
                                > padku nie musi jej dobrze widzieć bo nie potrąci.
                                Nasi potrafią.

                                > Kwestia dyskusyjna.
                                > Najlepsze były lampki na tylny widelec.
                                > Małe zwarte niewiele większe od żarówki która dobrze świeciła we wszystkie stro
                                > ny.
                                Często wymagały wspornika na ramie- spawanie.
                                Często się urywały przy parkowaniu - wystawały na zewnątrz. Kabelki były umieszczane tak, że się przerywały, przecierały. Z racji jednostronnego montażu, koło zasłaniało widoczność lampki z jednej strony. Te twoje ulubione sakwy, po umieszczeniu zasłaniały lampkę, lub ją uszkadzały.
                                Jako małe zwarte, nie mają wbudowanego odblasku - szukaj miejsca + kolejna rzecz do uszkodzenia.

                                > Solidny metalowy wspornik a czerwony kołpak trudno się luzował na gwincie.
                                > Taka lamka nie musiała mieć odbłyśnika.
                                > Miała solidne styki z grubej blachy, które się nie odginały od wstrząsów.
                                To jest nic innego jak jakość wykonania. Wcale bym się nie zdziwił, jakby współczesna produkcja nie miału już tych cech pomimo takiego samego wyglądu.

                                > Mówimy tu nie o dobrych lampkach i świadomym wyborze po latach praktyki, lecz o
                                > masówce zalegającej sklepy.
                                > Albo to jest dobre albo szajs.
                                To co ja tu poradzę?
                                > Takie elementy decydujące o bezpieczeństwie powinny mieć atest policji lub jaki
                                > egoś instytutu transportu i chała nie powinna być do obrotu dopuszczona.

                                Policja nie ma pojęcia o tym. Dla nich ważna jest wyprana kamizelka i założony kask, nawet tył na przód. Ale kask. A wrogiem publicznym nr. 1 jest pijany cyklista, on jest winny za wszystkie wypadki. Instytyt transportu - ministerstwo, 10lat temu miała wspaniały plan na poprawę bezpieczeństwa rowerzystów, odebrała im wszędzie pierwszeństwo o raz kazała przypisywać winę za wypadki, kazała włączyć światełka w samochodach, aby rowerzyści byli niewidoczni. Co chwile mają rewolucyjne pomysły bezpieczniazkie.

                                A co do testów, to są takie. Wystarczy poszukać i kupić świadomie. Nie można wszystkich zmuszać, niektórym wystarczą słabe rzeczy. Np. Innym twoja rozwalona lampka wystarczyłą by na lata.

                                >powinny mieć atest
                                Na szkle lampki powinny być wytłoczenia z atestami, normami ...
                                Nie kupij takich, które tego nie mają. Tylko nie pytaj się mnie jaki numer powinny mieć, bo nie wiem :D

                                > na pewno Chińczycy produkują małe lampki LED na pogrubionych wspornikach lub z
                                > dobrymi z zatrzaskami które się nie klęczą co powoduje odłamywanie wspornika pr
                                > zy ściąganiu lub zakładaniu.
                                > Wspornik wcale nie musi być metalowy.
                                > Może być gruby albo krótki a o wszystkim decyduje rodzaj klipsa.
                                IMPORTERZY kupują najtańszy chłam. To oni są winni. W takiej angli nawet najtańsze chińskie buty są wytrzymalsze od tego co sprowadzają nasi importerzy.
                                Po prostu gwarancja, rękojmia leży i kwiczy w tym kraju. Najlepiej jest w supermarketach i internecie, a reszta to same problemy.








                                • Gość: benek Re: ledy IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 14:17
                                  > > Ta lampka błotnikowa za kilka złotych kupiona ostatnio w hipermarkecie, w
                                  > którą
                                  > > chciałem wmontować diodę a i miejsce na małe akumulatorki by się znalazło
                                  > , nie
                                  > > miała odbłyśnika.
                                  > Czy ty kupujesz ciągle szmelc? Jeśli tak to się zapytaj co kupić ... W hipermar
                                  > ketach mają szmelc lampki i drogo. Za 10zł -> alledrogo 2.9zł ...

                                  Kupowałem solidną podstawę pod diodę.
                                  Kupiłem taka lampkę w hipermarkecie bo kosztowała kilka złotych ale ona była przeznaczona do żarówek i nie miała odbłyśnika co mi akurat nie przeszkadzało.
                                  Czy ty myślisz że ludzie jak kupują lampkę to ją rozkręcają aby zobaczyć co ma w środku ?
                                  Żarówka 0,6 W ma taką moc ze odbłyśnik jest niepotrzebny.Tylna lampka ma świecić nie tylko do tyłu ale i na boki.

                                  > > Ta która mis ei rozleciała a była w rowerze też nie miała.
                                  > Dlaczego się rozpadła? Uderzenie, drgania?
                                  Wiele uderzeń w błotnik w windzie. Wiele upadków roweru w górach.
                                  Jak błotnik pogięło to i lampka musiała się rozpaść.

                                  > Ja tu widzę błąd myslowy. Żarówka emituje x światła -> strumień świetlny. I
                                  > ten strumień kierunkujemy odbłyśnikiem. Led ma lepszą sprawność przy generacji
                                  > (ale to jest 5 - 10 razy, nie 100! ).
                                  Ale konstrukcja lampek żarówkowych polega na świeceniu we wszystkich kierunkach a LEDy powiedzmy w kącie 120 stopni czyli 1/10 sfery czyli 10 x większą skuteczność świetlna dmucha w 10 razy mniejszy kąt bryłowy.
                                  Jeśli jest odbłyśnik w lampce blotnikowej to tylko odbija w akcie 180 stopni aby w błotnik nie świeciło.
                                  Lampkę żarówkową ma być widać z boku a często lekko z przodu .
                                  Ideą ledów było długie świecenie z jednej baterii to zdecydowano się na wąskie kąty do tyłu.


                                  > Popatrz na naturę. Typowa tylna lampka żarówkowa 6V 100mA. Czy lampka ledowa (
                                  > niby 100 większa wydajność) 3V 2mA świeci tak samo? Odpowiem, bez 10 - 20mA nie
                                  > podchodź.
                                  Ale z nową baterią one biora w impulsie ok 50 mA czyli średnio ok 20 mA.


                                  Nie wiem czy świeci tak samo bo dla oka spadek światła jest ledwie zauważalny.
                                  Różnica między ledem a żarówką polega głównie (uwidacznia się) na mniejszym napięciu zasilania.
                                  Żarówka żre połowę mocy i jej prawie nie widać, bo ledwie żarzy.
                                  LED systematycznie się będzie ściemniał i dzięki temu jest bezpieczniejszy na zasilaniu bateryjnym.
                                  Jest więcej czasu na wymianę baterii.

                                  > > No ale nikt tak naprawdę nie wie czy warto dmuchać dlatego do tyłu jak ki
                                  > erowcy
                                  > > narzekają ze po zbliżeniu do roweru nie widza jak lampka świeci na boki.
                                  > No i właśnie. Do czego są lampki. Po co? Dla kogo?
                                  Kierowca by chciał lampkę jak w samochodzie (5W)
                                  On nie rozumie że LED ciągnie 0,1 W bo ma świecić dłużej niż 2-3 godziny.


                                  > > Dla mnie to ściema bo aby odbić kierowca powinien dobrze widzieć lampkę z
                                  > odleg
                                  > > łości 10 m.
                                  > W zasięgu świateł nie jest potrzebna lampka, bo światła samochodu oświetlają ca
                                  > ły przedmiot.
                                  O to chodzi.
                                  Jak auto jest w odległości 40-60 m to musi widzieć lampkę choćby była przekrzywiona, bo na przy kącie 60 stopni świeci wiązką szeroką na 40-60 m.(trójkąt równoramienny)


                                  > > Kwestia dyskusyjna.
                                  > > Najlepsze były lampki na tylny widelec.
                                  > > Małe zwarte niewiele większe od żarówki która dobrze świeciła we wszystki
                                  > e stro
                                  > > ny.
                                  > Często wymagały wspornika na ramie- spawanie.
                                  Te co ja stosowałem miały uchwyt ze śrubką do przebijania lakieru.
                                  Składaki chyba wszystkie miały przyspawany uchwyt do takich małych lampek.
                                  • Gość: Neverhood Re: ledy IP: *.internetia.net.pl 08.01.12, 18:56
                                    > Czy ty myślisz że ludzie jak kupują lampkę to ją rozkręcają aby zobaczyć co ma
                                    > w środku ?
                                    Teraz jest moda na przeźroczyste obudowy. Wszystko widać.

                                    > Żarówka 0,6 W ma taką moc ze odbłyśnik jest niepotrzebny.Tylna lampka ma świeci
                                    > ć nie tylko do tyłu ale i na boki.
                                    Ale jakoś go zwykle ładują do tylnej lampki.

                                    > Ale konstrukcja lampek żarówkowych polega na świeceniu we wszystkich kierunkach
                                    > a LEDy powiedzmy w kącie 120 stopni czyli 1/10 sfery czyli 10 x większą skutec
                                    > zność świetlna dmucha w 10 razy mniejszy kąt bryłowy.
                                    Jak już pisałem, soczewki, odbłyśniki ... czyli ja mam odmienne zdanie.

                                    > Lampkę żarówkową ma być widać z boku a często lekko z przodu .
                                    > Ideą ledów było długie świecenie z jednej baterii to zdecydowano się na wąskie
                                    > kąty do tyłu.
                                    Jak już pisałem, to strefy świecenia oba typy lampek maja zbliżony. W jednym jest to zrobione dzięki soczewce w diodzie, a drugim odbłyśniku i kloszu. Oprócz wydajności i żywotności, to lampy żarowe są naprawdę dobre.

                                    > Ale z nową baterią one biora w impulsie ok 50 mA czyli średnio ok 20 mA.
                                    Pisałem o moich doświadczeniach biurkowych. Stabilizacja zasilania, światło stałe.

                                    > Nie wiem czy świeci tak samo bo dla oka spadek światła jest ledwie zauważalny.
                                    > Różnica między ledem a żarówką polega głównie (uwidacznia się) na mniejszym na
                                    > pięciu zasilania.
                                    > Żarówka żre połowę mocy i jej prawie nie widać, bo ledwie żarzy.
                                    > LED systematycznie się będzie ściemniał i dzięki temu jest bezpieczniejszy na z
                                    > asilaniu bateryjnym.
                                    > Jest więcej czasu na wymianę baterii.
                                    Tak, ale nie zawsze źródła chemiczne. Do zalet można dodać odporność na wstrząsy ledów.

                                    > > No i właśnie. Do czego są lampki. Po co? Dla kogo?
                                    > Kierowca by chciał lampkę jak w samochodzie (5W)
                                    > On nie rozumie że LED ciągnie 0,1 W bo ma świecić dłużej niż 2-3 godziny.
                                    W samochodzie jest 2x5W + podświetlanie tablicy. Kierowca nie tyle by chciał, co życzy sobie , aby innym dowalić. W końcu on płaci wysokie ....

                                    > > Często wymagały wspornika na ramie- spawanie.
                                    > Te co ja stosowałem miały uchwyt ze śrubką do przebijania lakieru.
                                    Tak, pamiętam. Nawet można to jeszcze kupić.
                                    > Składaki chyba wszystkie miały przyspawany uchwyt do takich małych lampek.
                                    Nie. Nie wszystkie miały.
                                    I tu wychodzi ważna rzecz. To producent na etapie budowy ramy powinien myśleć o oświetleniu. Później , użytkownik ma utrudnioną robotę, aby zamontować coś trwałego i trwale.

                                    > > > Ta która mis ei rozleciała a była w rowerze też nie miała.
                                    > > Dlaczego się rozpadła? Uderzenie, drgania?
                                    > Wiele uderzeń w błotnik w windzie. Wiele upadków roweru w górach.
                                    > Jak błotnik pogięło to i lampka musiała się rozpaść.
                                    Pomyślimy ... a i tak proponuj lampkę na bagażnik, albo osłonę na lampkę w błotniku.
                                    • Gość: benek Re: ledy IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 07:21
                                      > Nie. Nie wszystkie miały.
                                      > I tu wychodzi ważna rzecz. To producent na etapie budowy ramy powinien myśleć o
                                      > oświetleniu. Później , użytkownik ma utrudnioną robotę, aby zamontować coś trw
                                      > ałego i trwale.

                                      W tej dyskusji już chyba 2 razy pisałem ze jestem zwolennikiem zobowiązania handlu do sprzedaży wyposażonych rowerów.
                                      Producent dając gwarancje na rower dba aby akcesoria trwałością były dopasowane do przeznaczenia roweru.
                                      To on mając konkretne lampki wie gdzie wspawać wspornik aby lampka za bardzo nie odstawała.
                                      To on kupując lampki w dużych ilościach ma je tanio i nie musi kupować tandety itd
                                      Wystarczy że technolog w formie rowerowej przetestuje kilkadziesiąt lampek i wybierze solidną, zwalniając klienta od obowiązku posiadania wiedzy czym się powinna lampka charakteryzować.



                                      • Gość: Neverhood Re: ledy IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 11:37
                                        > W tej dyskusji już chyba 2 razy pisałem ze jestem zwolennikiem zobowiązania han
                                        > dlu do sprzedaży wyposażonych rowerów.
                                        Nierealne.
                                        Szosówką też wciśniesz lampki? Najlepiej w ramę. Wyczynowym szosówką? A górale te do skoków też mają mieć fabryczne i niezniszczalne lampki. A góralom tych z górki na pazurki też obowiązkowo? A może bmx też. A nich mają wspornik na lampkę. Dziecięce rowery dla 5 latków też? W końcu kierowca musi widzieć takiego małego rowerzystę w parku, jak będzie sobie parkował. na dziko.

                                        A ja już wspomniałem, takie bezpieczniackie pomysły nie wpłyną na poprawę bezpieczeństwa, a tylko nakładają obowiązki. Nawet mogą pogorszyć bezpieczeństwo - patrz przykład pieszych, gdzie wmówiono kierowcą: jeśli nie ma odblasku to pieszego nie ma - rozjeżdżaj. Czy brak oświetlenia to jest główny powód wypadków w polsce? No chociaż 5 %. Znajdzie się choć tyle?

                                        > Producent dając gwarancje na rower dba aby akcesoria trwałością były dopasowane
                                        > do przeznaczenia roweru.
                                        Z tego co słyszałem, to gwarancje na rower są takie, że szybciej wymienić jakie części ona obejmuje.
                                        > To on mając konkretne lampki wie gdzie wspawać wspornik aby lampka za bardzo ni
                                        > e odstawała.
                                        I taka super lampka fabryczna po uszkodzeniu będzie nie do zdobycia na rynku detalicznym. A jeśli będzie to po odpowiedniej opłacie. Czyli użytkownik znów musi kombinować.
                                        > Wystarczy że technolog w formie rowerowej przetestuje kilkadziesiąt lampek i wy
                                        > bierze solidną, zwalniając klienta od obowiązku posiadania wiedzy czym się powi
                                        > nna lampka charakteryzować.
                                        Naiwny jesteś. Obecnie robią wszystko , aby zmniejszyć żywotność roweru.
                                        > To on kupując lampki w dużych ilościach ma je tanio i nie musi kupować tandety
                                        > itd
                                        Kupi taką samą tandetę, tylko taniej , a sprzeda jak za dobre oświetlenia. Będą dodawać takie migacze za 5zł do wszystkich rowerów - zawsze da się to jakoś zamocować (np. kierownica, sztyca). Nie wierzysz ? To popatrz na rynek motorowerów, motocykli
                                        , quadów chińskich. Wymaganie przez przepisy elementy są ordynarnie doklejane. Raz dwa się urwie. Albo rowerki z decathlon. Odróżniaj też producenta od importera.

                                        Swoją drogą przez przyczepkę, dzieci odbija ci na punkcie bezpieczniactwa (pseudo bezpieczeństwo, polska myśl drogownicza).
                                        • Gość: benek Lampki wybrane przez producenta to nie są najgorsz IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 13:05
                                          > Szosówką też wciśniesz lampki?
                                          Dlaczego piszesz o jakiejś niszy ?
                                          Rowerów na świecie jest miliard.
                                          Kolarzy zawodowych tyle co kot napłakał.
                                          Większość szosówek normalnie jedzie pod zwykłymi ludźmi.
                                          A co to jest szosówka ? Rower do jazdy w dzień ?
                                          Jak ktoś dogada się ze sklepem ze nie potrzebuje lampki to niech mu zdemontują i znajdą na nią klienta.Nic nie stoi na przeszkodzie aby każdy rower oferowany do sprzedaży miał lampki a nie , że jak przyjedzie klient co nie ma czasu, aby go pytać czy mu lampki zamontować
                                          Jak rajdowiec kupuje auto to mu sprzedają bez opon bo wiadomo że swoje założy ?

                                          > A górale
                                          > te do skoków też mają mieć fabryczne i niezniszczalne lampki.
                                          Jeśli jest zakaz jazdy takimi po ulicach to nie.

                                          > A góralom tych z
                                          > górki na pazurki też obowiązkowo?
                                          A wolno sprzedawać urzadzenia elektryczne bez obudowy ?

                                          >A może bmx też.
                                          A co to jest bmx , o mój brat jak był dzieckiem bmx-em jeździł po ulicach ?
                                          Nie ma lampki , nie ma dopuszczenie do jazdy po drogach publicznych.
                                          Pytanie czy jak rower ma odczepianą lampkę to musi być doczepiona podczas jazdy w dzień.


                                          >A nich mają wspornik na lamp
                                          > kę. Dziecięce rowery dla 5 latków też?
                                          A mają zabezpieczenia aby 9 latek takim nie pojechał ?
                                          Do 7 roku odpowiada rodzic, ale potem już dziecko samodzielnie może się poruszać rowerem pod rogach publicznych.

                                          >W końcu kierowca musi widzieć takiego
                                          > małego rowerzystę w parku, jak będzie sobie parkował. na dziko.
                                          Nie tylko w parku.Widywałem kilkuletnie dzieci jadąc pod prąd bo nie wiedział, że trzeba jeździć prawą jezdnią.
                                          Mój brat jak miał kilka lat pojechał rowerkiem 65 km do Legnicy.
                                          Na szczęście nie jechał chyba autostradą a le kto wie , może kłamał ze jechał 94 krajową.
                                          Ja sam mając około 10-12 lat jeździłem rowerem po autostradzie do Wrocławia.
                                          PoRD nie mówi jakie rodzaje rowerów nie muszą być wyposażone w światła ato znaczy ze muszą je mieć wszystkie.
                                          Wiele osób sporadycznie jeździ rowerem , czyli tak jakby miało rower nowy.
                                          Im się nie chce zakładać lampek bo rower służy im głównie do jazdy na wczasach.
                                          Sklepy chcą zarabiać extra na lampkach to oferują rowery bez nich.

                                          > A ja już wspomniałem, takie bezpieczniackie pomysły nie wpłyną na poprawę bezpi
                                          > eczeństwa, a tylko nakładają obowiązki.
                                          Łatwiej sklepowi zamontować lampkę niż rowerzyście np kobiecie.

                                          • Gość: Neverhood Re: Lampki wybrane przez producenta to nie są naj IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 13:56
                                            > > Szosówką też wciśniesz lampki?
                                            > Dlaczego piszesz o jakiejś niszy ?
                                            W polskich warunkach, ta nisza jest większa niż elektryczne rowery, poziomki.
                                            > Większość szosówek normalnie jedzie pod zwykłymi ludźmi.
                                            > A co to jest szosówka ? Rower do jazdy w dzień ?
                                            I dlatego, jak będzie chciał to sobie założy, a nie głupi wymóg!

                                            > Jak ktoś dogada się ze sklepem ze nie potrzebuje lampki to niech mu zdemontują
                                            > i znajdą na nią klienta.Nic nie stoi na przeszkodzie aby każdy rower oferowany
                                            > do sprzedaży miał lampki a nie , że jak przyjedzie klient co nie ma czasu, aby
                                            > go pytać czy mu lampki zamontować
                                            Głupoty! Co najwyżej mu zamienią za dopłątą na lepsze. Widziałem sprzedaż kilku rowerów - sprzedawca sam zachęcał do zakupu światełek. . Udawało mu się ;-). Pokazal kilka lampek, klient (-ka) wybrała sobie najładniejszą, A nie jakąś co wybrał producent, zanotował jej gratis .... Z tego co widziałem to już przy zakupie często jest wymiana elementów fabrycznych np. siodełko, błotniki ... na "ładniejsze". A i kolor lakieru i osprzętu jest istotny w zakupie rowerów :D

                                            > do sprzedaży miał lampki a nie , że jak przyjedzie klient co nie ma czasu, aby
                                            > go pytać czy mu lampki zamontować
                                            W sklepie i tak montuje rower, to nie jest tak, że kupuję się od ręki i dostaje się karton do samodzielnego złożenia. Więc tu argument nie słaby.

                                            > Jak rajdowiec kupuje auto to mu sprzedają bez opon bo wiadomo że swoje założy ?
                                            Rajdowiec kupuje specjalne wersje, na podstawie których buduje dopiero rajdówkę. Specjalna wersja tzn. obspawana buda fabrycznie, baza- silnik i inne. A i tak wstawia własną klatkę, wymienia całkowicie zawieszenie, z silnika pozostaje mała część ....

                                            > > A górale
                                            > > te do skoków też mają mieć fabryczne i niezniszczalne lampki.
                                            > Jeśli jest zakaz jazdy takimi po ulicach to nie.
                                            Nie ma zakazu, ale często ulicy nie znają.

                                            > > A góralom tych z
                                            > > górki na pazurki też obowiązkowo?
                                            > A wolno sprzedawać urzadzenia elektryczne bez obudowy ?
                                            Ależ one są kompletne, a użądzenia elektryczne bez obudowy?
                                            A popatrz w elektronicznym, czy można kupić grzałkę elektryczną luzem itp..

                                            > >A może bmx też.
                                            > A co to jest bmx , o mój brat jak był dzieckiem bmx-em jeździł po ulicach ?
                                            > Nie ma lampki , nie ma dopuszczenie do jazdy po drogach publicznych.
                                            Ale ty chciałeś obowiązek wyposażania wszystkich w światełka!
                                            > Pytanie czy jak rower ma odczepianą lampkę to musi być doczepiona podczas jazdy
                                            > w dzień.
                                            BMX są dla dużych ludzi, na tor crosowy, a teraz to skaczą po murkach. A odczepiana lampka - w dzień nie musisz mieć nic z lampek. Czyli legalizacja tego co jest normalne.

                                            > >A nich mają wspornik na lamp
                                            > > kę. Dziecięce rowery dla 5 latków też?
                                            > A mają zabezpieczenia aby 9 latek takim nie pojechał ?
                                            > Do 7 roku odpowiada rodzic, ale potem już dziecko samodzielnie może się porusza
                                            > ć rowerem pod rogach publicznych.
                                            A na takim małym rowerku nie możne jechać dorosły? Nie da się? To co nakazać lampki w dziecięcych rowerach , czy nie?

                                            > >W końcu kierowca musi widzieć takiego
                                            > > małego rowerzystę w parku, jak będzie sobie parkował. na dziko.
                                            > Nie tylko w parku.Widywałem kilkuletnie dzieci jadąc pod prąd bo nie wiedział,
                                            > że trzeba jeździć prawą jezdnią.
                                            > Mój brat jak miał kilka lat pojechał rowerkiem 65 km do Legnicy.
                                            I obowiązkowa lampka ich by uratowała, tak samo jak 2 hamulce. Przypominam, że lampki to jasny sygnał dla kierowców - rozjedź jak się nie świeci.
                                            > Ja sam mając około 10-12 lat jeździłem rowerem po autostradzie do Wrocławia.
                                            Witaj w klubie :D

                                            > PoRD nie mówi jakie rodzaje rowerów nie muszą być wyposażone w światła ato znac
                                            > zy ze muszą je mieć wszystkie.
                                            I dlatego zmiana na odczepielność jest dobra. Wymagane wtedy kiedy trzeba ich użyć. Skończą się głupie łapanki w dzień.

                                            > Wiele osób sporadycznie jeździ rowerem , czyli tak jakby miało rower nowy.
                                            > Im się nie chce zakładać lampek bo rower służy im głównie do jazdy na wczasach.
                                            I dlatego im nie są potrzebne.
                                            > Sklepy chcą zarabiać extra na lampkach to oferują rowery bez nich.
                                            10zl na targu za mrugałla. Nie jest tak źle.

                                            Widzisz. Naprawiałem emerytce rower - wigry 3 po niezłych przejściach. Aby mogła jeździć na działkę - 4km raz na miesiąc. Sama z siebie pytała się mnie co ze światełkami... doradziłem jej nie manie, tam policja nie łapie.

                                            > > A ja już wspomniałem, takie bezpieczniackie pomysły nie wpłyną na poprawę
                                            > bezpi
                                            > > eczeństwa, a tylko nakładają obowiązki.
                                            > Łatwiej sklepowi zamontować lampkę niż rowerzyście np kobiecie.
                                            Już przeginasz. Jak nie umie, to ma serwis, a i tak najczęściej za darmo i na miejscu zamocują bateryjną na kierownicę, sztyce ... nie rób z ludzi paralityków.




                                        • Gość: benek Lampki wybrane przez producenta to nie są najgorsz IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 13:07
                                          >Czy brak oświetlenia to jest główny powód wypadków w p
                                          > olsce? No chociaż 5 %. Znajdzie się choć tyle?
                                          Tych poważnych to chyba nie, ale potrąceń na ciemnych chodnikach których się zwykle nie zgłasza to pewnie tak.


                                          > Z tego co słyszałem, to gwarancje na rower są takie, że szybciej wymienić jakie
                                          > części ona obejmuje.
                                          Jak lampka była dodana do roweru (ekstra) to wychodzi poza gwarancję na rower.
                                          Miałem kiedyś nowy rowerze z dynamem to sklep nie chciał zmienić dynama bo ponoć takiego modelu już nie miał a chciał za dopłatą założyć inne.
                                          Teraz patrz jak dynama kosztowały 14-25 zł a sklep domagał się dopłaty do nowszego dynama ,to nie wykluczone że w hurcie za dopłatę zakupił całe dynamo.


                                          > > To on mając konkretne lampki wie gdzie wspawać wspornik aby lampka za bar
                                          > dzo ni
                                          > > e odstawała.
                                          > I taka super lampka fabryczna po uszkodzeniu będzie nie do zdobycia na rynku de
                                          > talicznym.
                                          Ależ producent dopierze lampkę która serwis łatwo będzie mógł zmienić czyli np dobierze rozstaw śrub czy długość wsporników.
                                          Producenci nie dają najtańszych lampek a najbardziej typowe.
                                          Stąd jak producent składaków dobrał dobrą lampkę to ją dodawał przez 30 lat.


                                          > Naiwny jesteś. Obecnie robią wszystko , aby zmniejszyć żywotność roweru.
                                          Tak robią producenci AGD którzy zarabiają potem na częściach.
                                          Producent roweru nie zarobi jak kupisz sobie druga chińską lampkę.
                                          Straci tylko na marce.


                                          > > To on kupując lampki w dużych ilościach ma je tanio i nie musi kupować ta
                                          > ndety
                                          > > itd
                                          > Kupi taką samą tandetę, tylko taniej , a sprzeda jak za dobre oświetlenia
                                          Kupi dobre oświetlenie taniej i sprzeda ja w cenie detalicznej jaka osiąga w sklepach tandeta.
                                          Producent na lampce dzięki upustom trochę zarobi bo dużo nie musi skoro zarabia na rowerze.
                                          Kupując w komplecie kupujemy taniej.
                                          Producent nie może kompletować tandety bo jak się urwie to płaci nie tylko za lampkę ale i sklepowi za montaż.
                                          Tylko tak się porobiło ze producenci sprzedają rowery w kartonach a składa i serwisuje sklep.
                                          Toteż sklepikarze często rozkompletowywują rower który fabrycznie posiadał lampkę.
                                          Sprzedając oddzielnie zarabiają więcej.


                                          >Będ
                                          > ą dodawać takie migacze za 5zł do wszystkich rowerów - zawsze da się to jakoś z
                                          > amocować (np. kierownica, sztyca). Nie wierzysz ?
                                          Te po 5 zł znacznie się różnią jakością.
                                          Skoro hurtownik sprzedaje detaliczne ilości niewiele drożnej niż za złotówkę to kupuje niektóre lampki za kilkadziesiąt groszy.
                                          One z daleka tak samo wyglądają jak te 3-4 razy droższe.


                                          • Gość: Neverhood Re: Lampki wybrane przez producenta to nie są naj IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 14:11
                                            > > olsce? No chociaż 5 %. Znajdzie się choć tyle?
                                            > Tych poważnych to chyba nie, ale potrąceń na ciemnych chodnikach których się zw
                                            > ykle nie zgłasza to pewnie tak.

                                            Czyli to nie jest problem! A potrącenia na chodniku są zgłaszane.
                                            Mówimy o 2148 trupów pieszych i ok. 800 rowerzystów. Rannych x10, jak nie więcej rocznie!
                                            Po co więc para w gwizdek?

                                            > Miałem kiedyś nowy rowerze z dynamem to sklep nie chciał zmienić dynama bo pono
                                            A na gwarancji by gadali, że nie obejmuje tego .... tu nie jest problem wyposażenia fabrycznego, a sprzedawców i innych cwaniaków.

                                            > Ależ producent dopierze lampkę która serwis łatwo będzie mógł zmienić czyli np
                                            > dobierze rozstaw śrub czy długość wsporników.
                                            > Producenci nie dają najtańszych lampek a najbardziej typowe.
                                            Tylko zapominasz o jedynym słusznym, na jedyną lampkę - monopol.

                                            > Stąd jak producent składaków dobrał dobrą lampkę to ją dodawał przez 30 lat.
                                            W prl ni było innych, więc tłukli przez 30 lat z tych samych form. A i tak było kilka rodzai przednich, tylnych co najmniej 3 ...

                                            > > Naiwny jesteś. Obecnie robią wszystko , aby zmniejszyć żywotność roweru.
                                            > Tak robią producenci AGD którzy zarabiają potem na częściach.
                                            > Producent roweru nie zarobi jak kupisz sobie druga chińską lampkę.
                                            > Straci tylko na marce.
                                            To wyjaśnij mi, dlaczego dzisiejsza łańcuchy, zębatki są takie słabe. Takie sam montują w nowych rowerach. Dlaczego ramy się łamią po 3 latach, a linki ci strzelają co miesiąc?
                                            Naprawdę nie widzisz pogorszenia się jakości i rowerów i ich części?
                                            > Producent roweru nie zarobi jak kupisz sobie druga chińską lampkę.
                                            Zwłaszcza jak do fabrycznego uchwytu będzie pasować jedynie ta którą on sprzedaje.

                                            > Tylko tak się porobiło ze producenci sprzedają rowery w kartonach a składa i se
                                            > rwisuje sklep.
                                            Chcesz to zmienić, ale na całym świecie?

                                            > Toteż sklepikarze często rozkompletowywują rower który fabrycznie posiadał lamp
                                            > kę.
                                            > Sprzedając oddzielnie zarabiają więcej.
                                            Zgadza się.
                                            • Gość: benek Re: Lampki wybrane przez producenta to nie są naj IP: *.e-wro.net.pl 19.01.12, 13:18
                                              > > Tylko tak się porobiło ze producenci sprzedają rowery w kartonach a skład
                                              > a i se
                                              > > rwisuje sklep.
                                              > Chcesz to zmienić, ale na całym świecie?
                                              >
                                              Interesuje mnie Polska.
                                              Rower w sprzedaży powinien być bezpieczny.
                                              Babcia kupująca rower wnuczkowi nie musi wiedzieć jak powinien być wyposażony.



                                              > > Toteż sklepikarze często rozkompletowywują rower który fabrycznie posiada
                                              > ł lamp
                                              > > kę.
                                              > > Sprzedając oddzielnie zarabiają więcej.
                                              > Zgadza się.
                                              Zatem jakby rower musiał być sprzedawany kompletny to o jakości komponentów decydowałby producent.
                                              Sklepowi trudniej by było podmieniać dobre lampki na gorsze, a potem proponować klientowi odpłatną podmianę.




                                              • Gość: Neverhood Re: Lampki wybrane przez producenta to nie są naj IP: *.internetia.net.pl 20.01.12, 23:06
                                                > Rower w sprzedaży powinien być bezpieczny.
                                                Bezpieczny, czy bezpieczniacki?


                                                To co proponujesz tworzyłoby patologię. Wtedy zobaczyłbyś prawdziwy lampkowy chłam.

                                                > Sklepowi trudniej by było podmieniać dobre lampki na gorsze, a potem proponować
                                                > klientowi odpłatną podmianę.
                                                Nie widzę żadnej trudności w takim procederze.

                                                > Babcia kupująca rower wnuczkowi nie musi wiedzieć jak powinien być wyposażony.
                                                Babcia nie kupuje rowerów przez internet do samodzielnego złożenia. Babcia nie musi wysyłać wnuczka na drogę publiczną z nowym rowerem. Babcia wie, że rower ma mieć światełka, bo w TV co chwilę o tym wspominają. Wie dobrze, że światełka są główna przyczyna wypadków w Polsce. W tym roku stojąc w kolejce widziałem sprzedaż 2 rowerów w różnych sklepach rowerowych. W obu przypadkach sprzedawca pomagał w wyborze oświetlenia (do górala). I jaką frajdę miał nowy właściciel. Skubańcy z przykładali prawie wszystkie lampki do roweru w celu podobania się. Tworząc kolejkę. Tak , tak, najważniejszym kryterium był wygląd lampki i jej pasowanie kolorystyczne. Jeśli producent zamontowałby swoją - możliwe, że wygląd lampki decydowałby o nie kupieniu tego roweru. Już dzisiaj ludzie kupują nowe rowery i każą sobie wymienić fabryczne części , dodać, zdjąć w nowym rowerze. Przypominam, też że obowiązkowa lampka w nowym rowerze oznacza brak lampki po pierwszym roku. Tak samo było z akcjami rozdawania światełek przez policję. Efekt? Jak się wyczerpały fabryczne baterie , to poszły do śmietnika.
                                                • Gość: benek Re: Lampki wybrane przez producenta to nie są naj IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 09:51
                                                  > To co proponujesz tworzyłoby patologię. Wtedy zobaczyłbyś prawdziwy lampkowy ch
                                                  > łam.
                                                  >
                                                  > > Sklepowi trudniej by było podmieniać dobre lampki na gorsze, a potem prop
                                                  > onować
                                                  > > klientowi odpłatną podmianę.
                                                  > Nie widzę żadnej trudności w takim procederze.
                                                  Rower jest kompletowany przez producenta i pakowany w karton.
                                                  Zabieranie solidnej lampki i dawanie chłamu to kant na kliencie i producencie.
                                                  Oferowanie odpłatnie tej lampki którą podmieniono to oszustwo i nieuczciwa konkurencja polegająca na oferowaniu roweru w cenie fabrycznej z podmienionym wyposażeniem.
                                                  Takie działania łatwo wyeliminować przez kontrole producenta.
                                                  Klient rejestruje gwarancje przez internet na stronie producenta i sprawdza czy ma fabryczne wyposażenie.
                                                  Za kombinacje sklep traci upusty u producenta bo to działanie na szkodę marki.


                                                  > Babcia nie kupuje rowerów przez internet do samodzielnego złożenia.
                                                  Akurat te zamówione przez internet i przychodzące w kartonie od producenta nie byłyby rozkompletowane.

                                                  >Babcia nie
                                                  > musi wysyłać wnuczka na drogę publiczną z nowym rowerem.
                                                  Ale może bo od 7 lat mu wolno.

                                                  > Babcia wie, że rower m
                                                  > a mieć światełka, bo w TV co chwilę o tym wspominają.
                                                  Babcia polega na specjaliście ze sklepu.
                                                  Która babcia wie ile rower może mięć światełek odblaskowych w kołach ?
                                                  który rowerzysta to wie ?
                                                  Ilu rowerzystów wie czy ma światełko odblaskowe z tyłu lub z przodu ?
                                                  Ilu je ma ?
                                                  Ilu rowerzystów wie jaki powinien być kształt tylnego światełka odblaskowego.
                                                  Ilu wie na jakiej wysokości ma być zamontowane?
                                                  Nie rozśmieszaj mnie z tą wiedzą babci zasłyszaną w TV.
                                                  Tak istotne sprawy powinny być dopilnowane przez sklep i to sklep można podać do sądu za wypadek na sprzęcie nie spełniającym wymogów bezpeiczeństwa.
                                                  W rowerze na gwarancji klient nie powinien nic zdejmować ani dokładać czy tez zamieniać na lepsze.


                                                  >Wie dobrze, że światełka
                                                  > są główna przyczyna wypadków w Polsce.
                                                  Nie chodzi o przyczynę bo tej nikt nie zweryfikuje.
                                                  Można wpaść na stojący rower zasilany dynamem i można zobaczyć rowerzystę bez lampek.
                                                  Rowerzysta może mieć lampkę a kierowca może powiedzieć, że jej nie widział.
                                                  Prokurator zacznie sprawdzać i okaże się, że lampka była na złej wysokości.
                                                  No i nici z odszkodowania lub renty.




                                                  >W tym roku stojąc w kolejce widziałem sp
                                                  > rzedaż 2 rowerów w różnych sklepach rowerowych. W obu przypadkach sprzedawca po
                                                  > magał w wyborze oświetlenia (do górala). I jaką frajdę miał nowy właściciel.
                                                  Pewnie się cieszył że skaczą koło niego.
                                                  Potem sprawdził cenę lampki na allegro.


                                                  >Sk
                                                  > ubańcy z przykładali prawie wszystkie lampki do roweru w celu podobania się. T
                                                  > worząc kolejkę. Tak , tak, najważniejszym kryterium był wygląd lampki i jej pas
                                                  > owanie kolorystyczne.
                                                  Tak , na tym to się klient zna.


                                                  > Jeśli producent zamontowałby swoją - możliwe, że wygląd l
                                                  > ampki decydowałby o nie kupieniu tego roweru.
                                                  Tak znany sposób ogłupiania ludzi.Szuka pani roweru z czerwonym dzwonkiem ?
                                                  Mamy taki lipny ale niech pani patrzy jaki piękny czerwony dzwonek.
                                                  Te lepsze rowery takiego nie mają a na dodatek są droższe.


                                                  >Już dzisiaj ludzie kupują nowe ro
                                                  > wery i każą sobie wymienić fabryczne części , dodać, zdjąć w nowym rowerze.
                                                  Jak klient wychodzi z inicjatywą to co w tym złego?
                                                  Sprzedawca może w prezencie dostać starą lampkę to w zamian może zaoferować montaż za darmo..


                                                  > Prz
                                                  > ypominam, też że obowiązkowa lampka w nowym rowerze oznacza brak lampki po pier
                                                  > wszym roku. Tak samo było z akcjami rozdawania światełek przez policję. Efekt?
                                                  > Jak się wyczerpały fabryczne baterie , to poszły do śmietnika.
                                                  Jak klient kupi nową lepszą lampkę to stara trafia do szuflady.Zawsze łatwiej ja przykręcić niż biegać po kupno kolejnej.
                                                  Można ja też ofiarować komuś kto lampki nie ma.


                                                  • Gość: Neverhood Re: Lampki wybrane przez producenta to nie są naj IP: *.internetia.net.pl 21.01.12, 13:24
                                                    > Rower jest kompletowany przez producenta i pakowany w karton.
                                                    > Zabieranie solidnej lampki i dawanie chłamu to kant na kliencie i producencie.
                                                    > Oferowanie odpłatnie tej lampki którą podmieniono to oszustwo i nieuczciwa konk
                                                    > urencja polegająca na oferowaniu roweru w cenie fabrycznej z podmienionym wypos
                                                    > ażeniem.
                                                    > Takie działania łatwo wyeliminować przez kontrole producenta.
                                                    Mrzonki, kantowali, kantują i będą kantować. I to sklepy jak i producenci, importerzy. Swoją krucjatę skieruj w rzeczywistą gwarancję na rower, a nie światełka.
                                                    > Za kombinacje sklep traci upusty u producenta bo to działanie na szkodę marki.
                                                    Nie rozśmieszaj mnie. Popadasz w paranoje. Czy sprzedali ci jakiś chłam, że tak wojujesz?

                                                    > Akurat te zamówione przez internet i przychodzące w kartonie od producenta nie
                                                    > byłyby rozkompletowane.
                                                    Ta, i do przykręcenia koła, kierownica, pedały, lampki ...
                                                    Rower to nie samochód, by każdy miał taki sam co do śrubki.

                                                    > Babcia polega na specjaliście ze sklepu.
                                                    > ....
                                                    > Nie rozśmieszaj mnie z tą wiedzą babci zasłyszaną w TV.
                                                    A producent w Hongkongu słyszał? Chcesz ograniczyć rynek, aby wszystko było klepane na jedno kopyto. Łudzisz się, że fabryczna lampka w nowym rowerze zapewni płodność i nieśmiertelność oraz ponadmiarową żywotność. Znikną wypadki drogowe.
                                                    Przestań panikować i bawić się w bezpieczniactwo.

                                                    > Tak istotne sprawy powinny być dopilnowane przez sklep i to sklep można podać d
                                                    > o sądu za wypadek na sprzęcie nie spełniającym wymogów bezpeiczeństwa.
                                                    Już teraz mamy takie przepisy. Czy chcesz je zaostrzyć, albo zdublować. Myślisz , że to pomoże, zmniejszy problem nr.1 w kraju? W nowych rowerach łamią się widelce, ramy i czase z bólem przyjmują to na gwarancji. A odszkodowanie za mordę bulteriera? Zapomnij.
                                                    > W rowerze na gwarancji klient nie powinien nic zdejmować ani dokładać czy tez z
                                                    > amieniać na lepsze.
                                                    Heloł, to jest forum rowerowe, a nie samochodowe. Przy takim założeniu - z góry dziękuję za taki nowy rower. Wolę już stary.


                                                    > Rowerzysta może mieć lampkę a kierowca może powiedzieć, że jej nie widział.
                                                    > Prokurator zacznie sprawdzać i okaże się, że lampka była na złej wysokości.
                                                    > No i nici z odszkodowania lub renty.
                                                    Kierowca zawsze mówi, że nie widział albo wtargnął. Dużego wyboru nie ma, bo tresowany od lat.
                                                    Prokurator nie zajmuje się tym, jakby co to adwokat sprawcy - kierowcy. Czy chcesz wspomnieć że rowerzyści giną głownie w nocy , bo nie mają oświetlenia? Jakbyśmy mieli bardziej obowiązkowe lampki niż teraz (np. 5 razy zdublowane w przepisach + więzienie za nie manie) to na pewno nikt by nie ginął. A wskaźniki bezpieczniactwa mielibyśmy lepsze niż w holandi. Przyjeżdżali by do nas , aby się uczyć bezpieczeństwa drogowego.

                                                    > > magał w wyborze oświetlenia (do górala). I jaką frajdę miał nowy właścici
                                                    > el.
                                                    > Pewnie się cieszył że skaczą koło niego.
                                                    > Potem sprawdził cenę lampki na allegro.
                                                    Na aledrogo nie mieli by możliwości "przymierzyć" na rowerze.

                                                    > > ampki decydowałby o nie kupieniu tego roweru.
                                                    > Tak znany sposób ogłupiania ludzi.Szuka pani roweru z czerwonym dzwonkiem ?
                                                    > Mamy taki lipny ale niech pani patrzy jaki piękny czerwony dzwonek.
                                                    > Te lepsze rowery takiego nie mają a na dodatek są droższe.
                                                    I co zakażemy? A może dla Pani najważniejsze jest, aby był różowy?



                                                    > >Już dzisiaj ludzie kupują nowe ro
                                                    > > wery i każą sobie wymienić fabryczne części , dodać, zdjąć w nowym rowerz
                                                    > e.
                                                    > Jak klient wychodzi z inicjatywą to co w tym złego?

                                                    Zdecyduj się!

                                                    > W rowerze na gwarancji klient nie powinien nic zdejmować ani dokładać czy tez z
                                                    > amieniać na lepsze.

                                                    W innym temacie pisałeś jak to rowerzyści nie potrafią naprawiać rowerów, jak serwisy skubią. Czy ty chcesz, aby rower na gwarancji oznaczał problem i z każdą pierdółką 40zł w serwisie? Tak jak w nowych samochodach, gdzie bez ASO zapomnij o wymianie żarówki? Przez takie głupie ingerowanie w rynku i bezpieczniackie pomysły, nie zdziw się gdy:
                                                    a)wprowadzą nowy skok gwintu , tylko rowerowy, każdy producent inny. Rowerów produkuję się wielokrotnie więcej niż samochodów. Nie ma problemu zbudowania całej fabryki dla takiego gwintu, skoro w samochodach się opłaca dla marnego 200 tyś. sztuk.
                                                    b)wprowadzamy siedmiokątne nakrętki, bo są bezpieczniejsze. Napiszemy o tym w swoim katalogu rowerowy, więc będą bezpieczniejsze.
                                                    c)koła w rowerze mogą odpaść. Bo są przykręcone w 2 punktach. Dlatego sla bezpieczeństwa zrezygnujemy z nakrętek i zaspawamy oś koła.
                                                    d) na rynku będą jedynie bardzo miekkie opony. Aby rowerzysta miał największą możliwą przyczepność
                                                    e)z powodu wydumanych powodów np. prostaty zakażemy wszystkim produkcji rowerów pionowych. A co!





                                                    > Sprzedawca może w prezencie dostać starą lampkę to w zamian może zaoferować mon
                                                    > taż za darmo..
                                                    Sprzedawca już oferuje darmowy montaż jak zakupiono u niego rower, czasem nawet lampkę.

                                                    Są na rynku rowery z fajniejszymi światełkami od producenta. Droższe miejskie, turystyczne. Nie próbuj kneblować rynku nakazując wszystkim. I właśnie to w rowerach jest dobre - wybór, a nie 10 modeli opli i wybierasz kolor. Co by nie wprowadzili za przepisy. BMX nie będzie miał światełek, ew. jak dzisiaj w pobliżu krawężnika były by świecące breloczki.


                                                    > >Babcia nie
                                                    > > musi wysyłać wnuczka na drogę publiczną z nowym rowerem.
                                                    > Ale może bo od 7 lat mu wolno.
                                                    1. Czyli rowerek dziecięcy poniżej 7 lat. Światełka obowiązkowe, go go rozjadą parkownisie w parku.
                                                    2. A co się stało z "od 10 lat jeśli ma kartę rowerową" ?

                                                    Dzieciak podrośnie i mam nadzieję, że ci przejdzie bezpieczniactwo. Bo na razie widzisz i rozwiązujesz problemy nieznane w innych systemach na świecie ;-)
                                                    A twoja krucjata światełkowa jest obecnie śmieszna jeśli turlasz się po chodniku bez światełek :D
                                                  • Gość: benek Re: Lampki wybrane przez producenta to nie są naj IP: *.e-wro.net.pl 22.01.12, 14:37
                                                    >Czy sprzedali ci jakiś chłam, że tak
                                                    > wojujesz?

                                                    Już pisałem , sklep do roweru na gwarancji nie miał oryginalnego dynama na reklamację.
                                                    Próbowali dać droższe za dopłata choć się wiele nie różniło.Zamiast doliczyć w koszty działalności że nie mieli takiego dynama jak mieć powinni próbowali wyjść ze straty i jeszcze zarobić.
                                                    Skoro naprawdę była taka duża równica w cenie tych dynam, to znaczy że dali chłam, a to by tłumaczyło dlaczego po 2 miesiącach dynamo padło.

                                                    > A producent w Hongkongu słyszał? Chcesz ograniczyć rynek, aby wszystko było kl
                                                    > epane na jedno kopyto. Łudzisz się, że fabryczna lampka w nowym rowerze zapewni
                                                    > płodność i nieśmiertelność oraz ponadmiarową żywotność. Znikną wypadki drogowe
                                                    nie na jedno kopyto.Oprócz udziwnionych rowerów powinny być silne standardy .
                                                    Po to ktoś kupuje auto znanej marki europejskiej aby potem nie słyszeć ze są kłopoty ze sprowadzeniem części.
                                                    Po coś opracowuje się normy fabryczne i krajowe, a że rower nie kupuje się na 5 lat silny standard pozwoli dokupić coś do tego roweru za 20-30 lat.
                                                    jest top szczególnie ważne w dobie globalizacji gdy mały importer sprawdza coś od Chińczyków a nikt przy kupnie nie będzie sprawdzał czy sztyca siodełkowa czy inna cześć ma rozmiar taki jak w rowerach europejskich.
                                                    Kiedyś były rowery produkowane w dużych seriach np Wigry i to daje gwarancje dostaw części przez długi czas.
                                                    Co ci przeszkadza opracowanie np 3 standardów i oznaczenie tego w typie roweru , a niech sobie producenci eksperymentują przy innych rowerach.
                                                    Weźmy przykładowo długość osi suportu i dopasowanie do tego przedniej przerzutki.
                                                    W standardzie byłaby też grubość rury ramy do której przerzutka się przykręca.
                                                    Standardowa korba miałaby znormalizowaną liczbę ramion w tarczy i dałoby się dokupić osłonę tarczy jak się połamie bo dziś to sztuką.
                                                    Znormalizować można długość przedniego widelca tak aby pasowały błotniki , lampki, przednie bagażniki itd.
                                                    Norma mogłaby obejmować dodatkowe otwory w ramie do mocowania bagażników, tylnych, błotników , lampek itp bez konieczności dorabiania blaszek itp.
                                                    Nie myl standardu z przymusem produkowania takich rowerów.
                                                    Po prostu klienci pytaliby o standardy i taki sprzedawałyby się lepiej.

                                                    > Prokurator nie zajmuje się tym, jakby co to adwokat sprawcy - kierowcy.
                                                    Przy śmierci rowerzysty zajmie się tym prokurator a skoro piszesz ze kierowca zawsze "nie widzi" to sprawdzi dlaczego nie widział.


                                                    >Czy chc
                                                    > esz wspomnieć że rowerzyści giną głownie w nocy , bo nie mają oświetlenia?
                                                    Zimą jest ciemno o 15:15 wraca się z pracy .
                                                    Chyba nie muszę dodawać że z roku na rok więcej osób jeździ zimą a i kiepskich kierowców przybywa.
                                                    Widać to doskonale w tym roku ile w ostatnich dniach ginie pieszych na pasach.



                                                    > Sprzedawca już oferuje darmowy montaż jak zakupiono u niego rower, czasem nawet
                                                    > lampkę.
                                                    Nie taki darmowy bo zmieniejac każdą część zarabia dodatkowo na marzy detalicznej na tej części .Dodatkowo zostaje mu cześć stara która sprzedaję na sklepie bo jest nieużywana.
                                                    Często sprzedają ją w dużo większej cenie niż ta co założył bo to część markowa i niedostępna w hurtowniach części wiec cenę można brać z sufitu.


                                                    > Są na rynku rowery z fajniejszymi światełkami od producenta. Droższe miejskie,
                                                    > turystyczne. Nie próbuj kneblować rynku nakazując wszystkim. I właśnie to w row
                                                    > erach jest dobre - wybór, a nie 10 modeli opli i wybierasz kolor.
                                                    Auto wygrało bo pan Ford narzucił silny standard w początkach motoryzacji co spowodowało spadek ceny i możlwość serwisowania u kowala.
                                                    Można sobie wyobrazić chaos jaki dziś by zapanował jakby klient w salinie decydował jakie che reflektory, silny akumulator itd.
                                                    Diabeł tkwi w szczegółach i tylko producent może dobrać np śruby które się nie będą odkręcały.
                                                    Większość rowerów kupiona bez oświetlenia w to oświetlenie nie jest już wyposażana.
                                                    To absurd aby kupować solidny trwały rower ze stali i by producent nie zmontował do neigo trwałego Leda zespalając go z ramą jak np widelec czy stery.
                                                    To tak absurdalne jak to że klient w sklepie dobierałby sobie kierownicę , pedały, opony , błotniki , chwyty, dźwignie, itd
                                                    Pomijając dyskusje na ile oświetlenie jest konieczne czy pomocne,
                                                    będę się upierał że jak o nie zadba producent roweru to dobierze je jak najtrwalsze .
                                                    Widać to dobrze po 20 letnich holenderkach.


                                              • Gość: benek Praktyczna lampka (tania) IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 09:22
                                                Tania praktyczna lampka za 4,5 $

                                                Elastyczna obudowa odporna na wstrząsy (nie połamie się, co najwyżej odczepi).
                                                nie wymaga wspornika wiec szybko możemy ją przełożyć w dowolne miejsce na kierownicy , sztycy siodełkowej , przodzie ramy, itd
                                                Ma pojemnik na typowe baterie AAA, które w przeciwieństwie do baterii guzikowych zwykle montowanych do elastycznych lampek, długo zapewnia świecenie.
                                                Zawiera boczne czerwone diody, które mogą służyć jako tylna lampka, a typowo służą do poprawienia widoczności bocznej rowerzysty.

                                • Gość: benek Re: ledy IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 14:19
                                  > Często się urywały przy parkowaniu - wystawały na zewnątrz. Kabelki były umiesz
                                  > czane tak, że się przerywały, przecierały. Z racji jednostronnego montażu, koło
                                  > zasłaniało widoczność lampki z jednej strony. Te twoje ulubione sakwy, po umie
                                  > szczeniu zasłaniały lampkę, lub ją uszkadzały.
                                  W tamtych latach mało kto używał sakw.
                                  Składaczki się słabo nadawały na wyjazdy poza miasto.
                                  Nawet dziś nie ma solidnego standardu choć prawie każdy rower ma bagażnik i mógłby dostać lampkę do bagażnika.
                                  Trudno o nią zahaczyć , trudno nią uderzyć o podłogę przy stawianiu do pionu w windzie.
                                  Dziś w sklepie powinien być cały asortyment lampek abym mógł wybrać czy chce na sztycę, na widelec, na bagażnik czy na błotnik.
                                  Tego żaden sklep nie ma, a psioczy się na rowerzystów że jeżdżą bez lampek.

                                  > > Mówimy tu nie o dobrych lampkach i świadomym wyborze po latach praktyki,
                                  > lecz o
                                  > > masówce zalegającej sklepy.
                                  > > Albo to jest dobre albo szajs.
                                  > To co ja tu poradzę?
                                  Ja mowie o atestach.
                                  Nie wolno sprzedawać niebezpiecznych rzeczy bo zanim klient się przekona ze to szajs to może odczuć to na własnej skórze.
                                  Już pisałem wielokrotnie ze ludzie się zrażają do zepsutych lampek i a nie brak pieniędzy jest powodem że nie naprawiają światła.
                                  Po prostu uważają że im nowa lampka wysiądzie po miesiącu lub po kilku.
                                  Kupiłem kiedyś kilka lampek przednich na 4 akumulatory.
                                  Były tak ciężkie (źle wyważone) ze klipsy nie wytrzymywały.
                                  Od razu wtapiałem w klipsy metalowe sprężyny, bo bez tego nie dało się używać a lampki na krawężnikach się odpinały i zaliczały glebę.


                                  > > Takie elementy decydujące o bezpieczeństwie powinny mieć atest policji lu
                                  > b jaki
                                  > > egoś instytutu transportu i chała nie powinna być do obrotu dopuszczona.
                                  >
                                  > Policja nie ma pojęcia o tym.
                                  Ale może mieć.
                                  Ma laboratorium> kryminalistyki i robi badania porównawcze np zamków do drzwi.

                                  > Dla nich ważna jest wyprana kamizelka i założony
                                  > kask, nawet tył na przód. Ale kask. A wrogiem publicznym nr. 1 jest pijany cykl
                                  > ista, on jest winny za wszystkie wypadki. Instytut transportu - ministerstwo,
                                  > 10lat temu miała wspaniały plan na poprawę bezpieczeństwa rowerzystów,
                                  Wtedy nie było tyle aut i można uznać ze priorytety dla aut były uzasadnione.Zresztą i auta jeździły 60 km/h.
                                  Prawo trzeba ciągle zmieniać bo sytuacja na drogach zmienia się co kilka lat.
                                  Teraz powinni opracować normy, przy ilu pieszych i ilu autach należy montować sygnalizację świetlną.
                                  • Gość: Neverhood Re: ledy IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 12:15
                                    > > szczeniu zasłaniały lampkę, lub ją uszkadzały.
                                    > W tamtych latach mało kto używał sakw.
                                    Sami sobie robili, nawet słodowy pokazywał.
                                    > Składaczki się słabo nadawały na wyjazdy poza miasto.
                                    Jeździli, jeździli i nie potrzebowali super rowerów.

                                    > Nawet dziś nie ma solidnego standardu choć prawie każdy rower ma bagażnik i móg
                                    > łby dostać lampkę do bagażnika
                                    Nic nie rozumiem! Przecież są standardy, są bagażniki, są lampki na bagażnik. A i wiele rowerów jednak nie ma bagażnika.

                                    > Trudno o nią zahaczyć , trudno nią uderzyć o podłogę przy stawianiu do pionu w
                                    > windzie.
                                    Tak jest.

                                    > Dziś w sklepie powinien być cały asortyment lampek abym mógł wybrać czy chce n
                                    > a sztycę, na widelec, na bagażnik czy na błotnik.
                                    A nie ma? Ja bym powiedział , że jest. Czasami trzeba zmienić sklep.

                                    > Nie wolno sprzedawać niebezpiecznych rzeczy bo zanim klient się przekona ze to
                                    > szajs to może odczuć to na własnej skórze.
                                    Tutaj leży i kwiczy prawo konsumenta, nakazując w innej ustawie bo się nie wywiązują się z obowiązku w innej jest chore.

                                    > Już pisałem wielokrotnie ze ludzie się zrażają do zepsutych lampek i a nie brak
                                    > pieniędzy jest powodem że nie naprawiają światła.
                                    Częściowo tak, ale ludziom po prostu nie są potrzebne lampki.

                                    > > 10lat temu miała wspaniały plan na poprawę bezpieczeństwa rowerzystów,
                                    > Wtedy nie było tyle aut i można uznać ze priorytety dla aut były uzasadnione.Zr
                                    > esztą i auta jeździły 60 km/h.
                                    Nie było aż tak mniej lat. Na legnickiej zdarzały się korki - 1.5godziny stojąc w miejscu. To jest wielki mit, że wzrosło wielokrotnie. To jest 2002 rok, a nie 1992. Zmiany nie byłe uzasadnione bezpieczeństwem a priorytetem dla samochodów np. legalne parkowanie na chodnikach. 60 zlikwidowali raz dwa po odebraniu prawa rowerzystą (ale w 2003 chyba była już 50 w mieście). Chodziło też, aby kierowcy nie byli winni oficjalnie za sprawców, bo w zwyczaju nie miej ustępować pierwszeństwa.

                                    > Prawo trzeba ciągle zmieniać bo sytuacja na drogach zmienia się co kilka lat.
                                    Nie. Prawo ma być dobre i stałe.
                                    > Teraz powinni opracować normy, przy ilu pieszych i ilu autach należy montować s
                                    > ygnalizację świetlną.
                                    Wystarczy napisać w prost. Ustąpić pierwszeństwa na przejściu i wchodzącego na przejściu.
                                    • Gość: benek liczba aut IP: *.e-wro.net.pl 22.01.12, 21:17
                                      > Nic nie rozumiem! Przecież są standardy, są bagażniki, są lampki na bagażnik.
                                      > A i wiele rowerów jednak nie ma bagażnika.

                                      Mam kilka rowerów z bagażnikami i żaden nie ma płytki do przykręcenia lampki, a to chyba dobitnie świadczy że bagażnik nie ma standardowo mocowania na lampkę.
                                      Pewnie lampki bagażnikowe sprzedaje się też bez blaszek, którymi można by owinąć druty w bagażniku. Nigdy oddzielnie też adaptera nie widziałem w sprzedaży.

                                      > A nie ma? Ja bym powiedział , że jest. Czasami trzeba zmienić sklep.
                                      Są sklepy w których już nie będę kupował po stwierdzeniu marży 300 %.
                                      Tanie sklepy nastawiają się na towar który najszybciej schodzi


                                      > Częściowo tak, ale ludziom po prostu nie są potrzebne lampki.
                                      to to jak nie potrzebują a chcieliby dla odczepnego kupić to i tak rezygnują bo wiedzą, że lampę z plastiku utrzymają tylko kilka miesiecy.

                                      Nie istnieje jeden powód braku lampek, ale ja staram się przekonać, że ich niska trwałość nie jest rekompensowana niską ceną, bo pomija się efekt psychologiczny, że trudno zainwestować w lampkę i mieć spokój na długi czas.
                                      W Warszawie od 2002 r do 2009 liczba aut wzrosła z 415 na 536. To wzrost na 10 lat mamy 614, czyli o ok 50 %

                                      Średnia w Polsce jest jeszcze większa. w 1989 było 8,5 mln aut, a 10 lat później 21 mln, czyli 2,5 raza więcej.

                                      Może to jest jakiś błąd bo tyle to chyba wzrosło przez 20 lat a nie przez 10.
                                      Nie działa link do strony policji wiec nie mogę sprawdzić ale tu się chyba pomylili
                                      link



                                      • Gość: Neverhood Re: liczba aut IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 02:40
                                        Mam kilka rowerów z bagażnikami i żaden nie ma płytki do przykręcenia lampki, a
                                        > to chyba dobitnie świadczy że bagażnik nie ma standardowo mocowania na lampkę.
                                        Ja mam odwrotnie, tylko polski składaczek nie ma. Wiedziałem, że ten argument będzie. Pooglądałem parkingi rowerowe i jednak mam rację. Nowe rowery mają, stare też, polska stara produkcja (może też makrokesze) nie mają takich mocowań. A jak jest mocowanie, to roztaw dziurek jest już standardowy.
                                        > Pewnie lampki bagażnikowe sprzedaje się też bez blaszek, którymi można by owiną
                                        > ć druty w bagażniku. Nigdy oddzielnie też adaptera nie widziałem w sprzedaży.
                                        Bo obecnie bardzo mało jest bagażników bez tej blaszki. Ale znów wychodzi ROWER. Kawał blaszki + 2 dziurki, powyginać, przymocować i mamy mocowanie. Inny sposób. Kupić bagażnik za 30zł i wyciąć blaszkę ;)
                                        > > A nie ma? Ja bym powiedział , że jest. Czasami trzeba zmienić sklep.
                                        > Są sklepy w których już nie będę kupował po stwierdzeniu marży 300 %.
                                        > Tanie sklepy nastawiają się na towar który najszybciej schodzi
                                        Tak samo mam.Też psioczę. Nawet szukając po całej polsce jest marny wybór. Do tego dochodzi wysyłka - pierdółek się nie opłaca.


                                        > Nie istnieje jeden powód braku lampek, ale ja staram się przekonać, że ich nisk
                                        > a trwałość nie jest rekompensowana niską ceną, bo pomija się efekt psychologicz
                                        > ny, że trudno zainwestować w lampkę i mieć spokój na długi czas.
                                        Ja stawiałbym bardziej na to drugie - upierdliwość np. zasilania - naładuj, czekaj, pamiętaj,schowaj.

                                        > Średnia w Polsce jest jeszcze większa. w 1989 było 8,5 mln aut, a 10 lat późnie
                                        > j 21 mln, czyli 2,5 raza więcej.
                                        Wypadki - więcej samochodów to mit. Od 1975 zabijamy się 5500/rok +- 1000. 70 lata- + 1000. w 80 latach kartki na paliwo - 1000. W 90 latach paliwo i import samochodów (nowi kierowcy) + 1000, a nawet lepiej. w 91 re kordzik + 2400. Czyli trochę bardziej nasilone lata 70. 2000-2008 +- 0 osób, generalnie z z małą tendencją zniżkową. 2009r -1000. 2010 -1600. I tu był jakiś przełom. Brd nie wie dlaczego, ale chodziło chyba o śnieżne zimy + korki. 2011 będzie na poziomie 2008 - 2009. Podniesione przymykanie oka na prędkość o 10% , tym samym wzrost zabicia pieszych o 36%. Książkowo wyszła statystyka. Do tego ciepły rok i zwiększenie dróg.
                                        • Gość: benek Re: liczba aut IP: *.e-wro.net.pl 23.01.12, 09:35
                                          > Ja stawiałbym bardziej na to drugie - upierdliwość np. zasilania - naładuj, cze
                                          > kaj, pamiętaj,schowaj.
                                          >
                                          W przypadku tylnych lampek nie jest to wielka niedogodność.
                                          Można kupić dwie baterie za 4 zł i mieć spokój na rok.
                                          Lamka tez nie jest duża i wiele miejsca w kieszeni nie zajmuje.
                                          Brakuje małych sakw podsiodełkowych w ktorych można by przechowywać np lampkę aby nie kusiła złodzieja.


                                          > Wypadki - więcej samochodów to mit. Od 1975 zabijamy się 5500/rok +- 1000. 70
                                          > lata- + 1000. w 80 latach kartki na paliwo - 1000. W 90 latach paliwo i import
                                          > samochodów (nowi kierowcy) + 1000, a nawet lepiej. w 91 re kordzik + 2400. Cz
                                          > yli trochę bardziej nasilone lata 70. 2000-2008 +- 0 osób, generalnie z z małą
                                          > tendencją zniżkową. 2009r -1000. 2010 -1600. I tu był jakiś przełom. Brd nie wi
                                          > e dlaczego, ale chodziło chyba o śnieżne zimy + korki. 2011 będzie na poziomie
                                          > 2008 - 2009.
                                          Bo więcej aut to mniejsza prędkość, że nie wspomnę o obniżeniu do 50km/h.
                                          To przekłada się na mniej wypadków śmiertelnych ale liczba potrąceń rośnie.
                                          Niestety duża liczba auta bardziej uderza w rowerzystów niż w pieszych bo auta zasłaniają a i nie można zmienić pasa przy wyprzedzaniu.
                                          Dodatkowo jak nie ma przerw między autami to piesi i rowerzyści się wpychają na przejściach.

                                          • Gość: Neverhood Re: liczba aut IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 13:26
                                            > Brakuje małych sakw podsiodełkowych w ktorych można by przechowywać np lampkę a
                                            > by nie kusiła złodzieja.
                                            Są na ryku, ale jak je kupić. Nie prościej przykręcić lampkę? Akurat ja ma problem, bo kilka rowerów = mnóstwo kasy musiałbym zainwestować.

                                            > Bo więcej aut to mniejsza prędkość, że nie wspomnę o obniżeniu do 50km/h.
                                            > To przekłada się na mniej wypadków śmiertelnych ale liczba potrąceń rośnie.
                                            Jak dla mnie to zmniejszyło liczbę potrąceń. Zresztą to może tłumaczyć spadek o 1000 trupów w porównaniu do lat 90. Zwiększenie potrąceń było po wprowadzeniu obowiązkowego świecenia, po mimo zmniejszenia czołówek samochodów, bilans był ~ 300 trupów więcej. I to świecenie 24h trzeba będzie zlikwidować w prawie.

                                            > Niestety duża liczba auta bardziej uderza w rowerzystów niż w pieszych bo auta
                                            > zasłaniają a i nie można zmienić pasa przy wyprzedzaniu.
                                            Pieszych więcej ginie w ten sposób. Nie wiem co chciałeś tym przekazać. Wystarczy nie być zaszczutym i nie jechać po krawężnikach. I takie sytuacje są rzadkością, choć się pienią furmani. Jeśli pozwolimy się wyprzedzić bez zwolnienia na gazetę, to następny kierowca będzie atakował z tą samą prędkością z mniejszym czasem na reakcję.

                                            > Dodatkowo jak nie ma przerw między autami to piesi i rowerzyści się wpychają na
                                            > przejściach.
                                            To wina wmówienia kierowcą i innym fircyką, że mają czekać, aby nie wtargnąć. Tu trzeba w prawie wprost napisać, że maja umożliwić wejście, przejście, po przejściu. Jak kierowcy będą już wiedzieli, że nie będzie już tylnej furtki , to będą przepuszczać. Obecnie piesi giną głownie w dzień na przejściach dla pieszych...
                                            • Gość: benek Re: liczba aut IP: *.e-wro.net.pl 24.01.12, 14:12

                                              > > Brakuje małych sakw podsiodełkowych w ktorych można by przechowywać np la
                                              > mpkę a
                                              > > by nie kusiła złodzieja.
                                              > Są na ryku, ale jak je kupić. Nie prościej przykręcić lampkę?
                                              Raczej nie bo pociągnie i wyłamie zaczep.
                                              Zbieram stare lampki z połamanymi obudowami i zaczepami i jak kiedyś wpadnie mi w ręce obudowa przykracana to po prostu wmontuje w odbłyśnik wkłady ze starych lampek
                                              Może sam jakieś metalowe pudełka sklecę z blachy aluminiowej lub przykręcę puszkę po kremie Nivea :)
                                              Będzie gdzie schować łatki.
                                              Może nawiercę otwory w sztycy siodełkowej i schowam tam diody i baterie ?
                                              To się dopiero gliniarz zdziwi jak stwierdzi niemiane świateł.
                                              Jeszcze do tego włącznik naciskowy w siodełku i czujnik zmierzchowy


                                              > Jak dla mnie to zmniejszyło liczbę potrąceń.
                                              Mniejsza prędkość to auta jeżdżą bliżej i sobie zasłaniają.
                                              Mniejsza prędkość to kierowca i pieszy myślą że auto wyhamuje.
                                              Ten grudzień będzie rekordowy bo brak śniegu powoduje że jeżdżą szybko, a jest ciemno.


                                              > > Niestety duża liczba auta bardziej uderza w rowerzystów niż w pieszych bo
                                              > auta
                                              > > zasłaniają a i nie można zmienić pasa przy wyprzedzaniu.
                                              > Pieszych więcej ginie w ten sposób. Nie wiem co chciałeś tym przekazać.
                                              To że jak kiedyś auta jeździły szybciej ale było ich mniej to było bezpieczniej.
                                              Gdzie ja kiedyś wjechałbym rowerem na chodnik.



                                              > > Dodatkowo jak nie ma przerw między autami to piesi i rowerzyści się wpych
                                              > ają na
                                              > > przejściach.
                                              > To wina wmówienia kierowcą i innym fircyką, że mają czekać, aby nie wtargnąć.
                                              Raczej to że na ulicach gdzie auta jadą jedno za drugim nie ma świateł.

                                              > T
                                              > u trzeba w prawie wprost napisać, że maja umożliwić wejście, przejście, po prze
                                              > jściu.
                                              A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do reki ?
                                              Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu ?
                                              Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze pieszy nie zawsze ma pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców.
                                              U nas brak prewencji policyjnej na przejściach, gwiżdżą tylko na pieszych.
                                              Szukam chętnych do stania z policjantami przed przejazdami.

                                              >Jak kierowcy będą już wiedzieli, że nie będzie już tylnej furtki , to bę
                                              > dą przepuszczać.
                                              Wątpię.
                                              Nie było policji to na zakazie skręcali z Widok na kazika.
                                              Tylko kary coś zmienią i tylko po karze kierowca zaglądnie do kodeksu.
                                              • Gość: Neverhood Re: liczba aut IP: *.internetia.net.pl 24.01.12, 18:41
                                                > Może nawiercę otwory w sztycy siodełkowej i schowam tam diody i baterie ?
                                                Rób, ew. mogę pomóc.
                                                > To się dopiero gliniarz zdziwi jak stwierdzi niemiane świateł.
                                                Nie będzie mógł mieć już pretensji o niemanie ;-)

                                                > > Jak dla mnie to zmniejszyło liczbę potrąceń.
                                                > Mniejsza prędkość to auta jeżdżą bliżej i sobie zasłaniają.
                                                > Mniejsza prędkość to kierowca i pieszy myślą że auto wyhamuje.
                                                Czy chcesz podważać badania, w których jednoznacznie widać korelację pomiędzy prędkością , a ofiarami? Mniejsza prędkość to ten sam czas reakcji, tylko , że przeszkody zbliżają się wolniej i skutki wpadki są mniejsze.

                                                > To że jak kiedyś auta jeździły szybciej ale było ich mniej to było bezpieczniej
                                                > .
                                                > Gdzie ja kiedyś wjechałbym rowerem na chodnik.
                                                od 75r mamy około 5500 trupów +- 1000. Rannych x10. Nic się nie zmieniło! Trzeba rozróżniać bezpieczeństwo od poczucia bezpieczeństwa.

                                                > > To wina wmówienia kierowcą i innym fircyką, że mają czekać, aby nie wtarg
                                                > nąć.
                                                > Raczej to że na ulicach gdzie auta jadą jedno za drugim nie ma świateł.
                                                Nie. Patrz przykład zielonej strzałki i rozejażdzania pieszych. Albo przed nowelizacją rowerzyści rozjeżdzani w imię prawa podczas prawoskrętu.

                                                > > T
                                                > > u trzeba w prawie wprost napisać, że maja umożliwić wejście, przejście, p
                                                > o prze
                                                > > jściu.
                                                > A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do reki ?
                                                > Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu ?
                                                > Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze pieszy nie zawsze m
                                                > a pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców.
                                                A po co ma brać kodeks? Powie, że mu wtargnął i jeszcze odszkodowanie wywalczy.
                                                Tu chodzi o ochronę prawną, nie prewencję. Wiesz, że obecnie prewencja polegałaby na mandatach dla pieszych.
                                                > U nas brak prewencji policyjnej na przejściach, gwiżdżą tylko na pieszych.
                                                Nie, to oznacza prewencja wg. obowiązującej interpretacji. Przecież statystyki jasno mówią, że piesi głownie przez wtargnięcie na zebrę ...

                                                > Szukam chętnych do stania z policjantami przed przejazdami.
                                                ->lista wiru<-
                                                A i tak w obecnym kształcie będzie to oznaczać 10 mandatów/godzinę. Czyli 2%. Przy takim przerobier nie trzeba mieć nikogo do "prowokacji". Po prostu ponad 60 rowerzystów tam przejeżdża
                                                Jakby była kamerka , a potem ciąganie wszystkich wymuszających. To chyba jedyna obecnie forma na prawie 100% skuteczność.

                                                > >Jak kierowcy będą już wiedzieli, że nie będzie już tylnej furtki , to bę
                                                > > dą przepuszczać.
                                                > Wątpię.
                                                > Nie było policji to na zakazie skręcali z Widok na kazika.
                                                > Tylko kary coś zmienią i tylko po karze kierowca zaglądnie do kodeksu.
                                                Tylko teraz nie ma możliwości kary dla kierowcy :"wtargnął mi pod maskę". To jest inny poziom.




                                                • Gość: benek Re: liczba aut IP: *.e-wro.net.pl 25.01.12, 11:52
                                                  > Czy chcesz podważać badania, w których jednoznacznie widać korelację pomiędzy p
                                                  > rędkością , a ofiarami?
                                                  Taką korelację trudno znaleźć bo kierowcy w ciągu roku nie zmniejszyli prędkości do 50km/h.
                                                  Ja np dowiedziałem się, że już to wprowadzili chyba po 2 latach.
                                                  Liczba aut rośnie (był rok gdzie wzrosła o 15-16%) efekty się niwelują.
                                                  Jeśli jest jakaś korelacja to nie taka jaka powinna wynikać ze zmniejszonej drogi hamowania.
                                                  Przy mniejszych prędkościach są potrącenia mniej groźne, które nie były zgłaszane.
                                                  Policja w statystykach nie uwzględnia wielu czynników które złożyły się na potrącenie toteż trudno dyskutować co ma wpływ jeszcze oprócz prędkości.
                                                  ale powtarzam z doświadczenia jak było mniej aut to jeździłem bezpiecznie po mieście 120km/h i podobnie miałem wiele czasu na manewry na jezdni rowerem.
                                                  Prędkość aut nie była groźna bo była widoczność do przodu an co najmniej 100 i rowerzysta był widziany a i on puszczał auto aby się mu nie pchać przed maskę.
                                                  Dziś trzeba się wpychać aby skręcić w lewo.

                                                  >Mniejsza prędkość to ten sam czas reakcji, tylko , że p
                                                  > rzeszkody zbliżają się wolniej i skutki wpadki są mniejsze.
                                                  Chodziło oczywiście o to, że jest więcej czasu na reakcję,

                                                  > od 75r mamy około 5500 trupów +- 1000. Rannych x10. Nic się nie zmieniło! Trz
                                                  > eba rozróżniać bezpieczeństwo od poczucia bezpieczeństwa.
                                                  >
                                                  Więc o tym pisałem ze mimo zmniejszenia prędkości do 50km/h liczba wypadków niewiele się zmienia a to an skutek nadmiaru aut.


                                                  > > A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do reki ?
                                                  > > Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu ?
                                                  > > Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze pieszy nie za
                                                  > wsze m
                                                  > > a pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców.
                                                  > A po co ma brać kodeks?

                                                  Po to aby dotarło ze ma przepuszczać pieszych. Jak zapiszesz ze pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo to i tak tego nie przeczytają.


                                                  > > Szukam chętnych do stania z policjantami przed przejazdami.
                                                  > ->lista wiru<-
                                                  > A i tak w obecnym kształcie będzie to oznaczać 10 mandatów/godzinę.
                                                  Mandat będzie po 20 s od skończenia wypisywania poprzedniego.
                                                  Można stanąć z megafonem i na godzinę zagadać do 100-150 kierowców blokujących przejazd lub wymuszających pierwszeństwo.



                                                  > Czyli 2%. P
                                                  > rzy takim przerobier nie trzeba mieć nikogo do "prowokacji". Po prostu ponad 6
                                                  > 0 rowerzystów tam przejeżdża
                                                  Policja nie am czasu na kilka godzin stania.Dzięki prowokatorom można by zrobić pomiar jaki % kierowców wymusza.
                                                  "Nieprowokator" zwolni i zachęci kierowcę do przejazdu, zatem aby statystyki były prawdziwe potrzebny jest prowokator jadący zdecydowanie.

                                                  Taka statystyka otworzyłaby oczy policji bo bez działania policji kierowcy 50 lat będą tak jeździć.


                                                  > Jakby była kamerka , a potem ciąganie wszystkich wymuszających. To chyba jedyna
                                                  > obecnie forma na prawie 100% skuteczność.
                                                  W początkowym etapie nie ma znaczenia czy ukarzesz pod rząd 100 czy co 10-tego ale też 100.
                                                  Wystarczy radiowóz i wolontariusz rowerzysta z kamerą, którzy będą kręcili tablice auta które zatrzymuje się na przejeździe.
                                                  Już to wystarczy aby następnego dnia o tej samej porze że wracający tą samą drogą z pracy zahamowali przed przejazdem.
                                                  Kamera by tylko włączała myślenie.
                                                  Może być też gwizdek lub megafon.

                                                  > > Nie było policji to na zakazie skręcali z Widok na kazika.
                                                  > > Tylko kary coś zmienią i tylko po karze kierowca zaglądnie do kodeksu.
                                                  > Tylko teraz nie ma możliwości kary dla kierowcy :"wtargnął mi pod maskę". To je
                                                  > st inny poziom.
                                                  Rozmawiamy zdaje się o przejazdach a tam już nie ma wtargnięcia.
                                                  Dla pieszych można zrobić to, że pomiar prędkości przed przejściem wykaże, że auto nie zwalniało.
                                                  Albo upominać tych co zatrzymują się na przejściu czyli blokują skrzyżowanie.
                                                  • Gość: Neverhood Re: liczba aut IP: *.internetia.net.pl 25.01.12, 13:07
                                                    > > Czy chcesz podważać badania, w których jednoznacznie widać korelację pomi
                                                    > ędzy p
                                                    > > rędkością , a ofiarami?
                                                    > Taką korelację trudno znaleźć bo kierowcy w ciągu roku nie zmniejszyli prędkośc
                                                    > i do 50km/h.
                                                    Mówimy o badaniach naukowych. Nie polskich domysłach. Musisz wskazać błąd metody lub opracowania wyników , aby podważyć je.

                                                    > Jeśli jest jakaś korelacja to nie taka jaka powinna wynikać ze zmniejszonej dro
                                                    > gi hamowania.
                                                    > Przy mniejszych prędkościach są potrącenia mniej groźne, które nie były zgłasza
                                                    > ne.
                                                    I właśnie o to chodzi! A z drogą hamowania. No cóż, przy większych prędkościach często i gęsto ni zdąża wcisnąć hamulca, a już potrącił...

                                                    > ale powtarzam z doświadczenia jak było mniej aut to jeździłem bezpiecznie po mi
                                                    > eście 120km/h i podobnie miałem wiele czasu na manewry na jezdni rowerem.
                                                    Ale liczba trupów i rannych nie potwierdza tego. A 120 km/h było "bezpieczne" w mieście tylko i wyłącznie, bo puszczali wariata. Owszem, mi się rowerkiem w 1997 bardzo przyjemnie i bezpiecznie jeździło. "Bezpieczniej" niż dzisiaj. Ale jednak wtedy zabito prawie 2 razy więcej na drogach (7300). Pisałem już. Poczucie bezpieczeństwa, a bezpieczeństwo to nie jest to samo. Pierwsze to jest jak się czujemy, drugie co zbroimy.

                                                    > >Mniejsza prędkość to ten sam czas reakcji, tylko , że p
                                                    > > rzeszkody zbliżają się wolniej i skutki wpadki są mniejsze.
                                                    > Chodziło oczywiście o to, że jest więcej czasu na reakcję,
                                                    Nie czasu na reakcję masz zawsze tą samą - twój osobisty czas na zareagowanie. Przy pustej drodze można "widzieć dalej", ale jest to kosztem szerokości widzenia. Powyżej 90 km/h nie widać liści na poboczach - mózg już je pomija. Zmniejszając sobie bodźce, bardzo przyjemnie się jedzie - mało myślenia.


                                                    > Prędkość aut nie była groźna bo była widoczność do przodu an co najmniej 100 i
                                                    > rowerzysta był widziany a i on puszczał auto aby się mu nie pchać przed maskę.
                                                    > Dziś trzeba się wpychać aby skręcić w lewo.
                                                    A co z bokami? Bach i po pieszym, a hamownie rozpoczęte 30 m po zderzeniu.
                                                    Druga sprawa "puszczał auto aby się mu nie pchać" i już wiesz kosztem kobo było to "bezpieczeństwo". Napiszę dosadniej : z drogi śledzie bo król jedzie.

                                                    > > od 75r mamy około 5500 trupów +- 1000. Rannych x10. Nic się nie zmieniło!
                                                    > Trz
                                                    > > eba rozróżniać bezpieczeństwo od poczucia bezpieczeństwa.
                                                    > >
                                                    > Więc o tym pisałem ze mimo zmniejszenia prędkości do 50km/h liczba wypadków nie
                                                    > wiele się zmienia a to an skutek nadmiaru aut.
                                                    No nie , z ~6400 zmniejszyłĸo się do ~5500. Ale we francji też był taki horrorek. Zrobili z tym porządek niedawno. Dali porządnie po tyłku kierowcą i nie bawili się w ciuciubabkę tak jak u nas.

                                                    > Więc o tym pisałem ze mimo zmniejszenia prędkości do 50km/h liczba wypadków nie
                                                    > wiele się zmienia a to an skutek nadmiaru aut.
                                                    Liczba wypadków też jest podobna na przestrzeni tych 35 lat.
                                                    Z tego co widzę, to rośnie (systematycznie) ilość stłuczek. I to można by podciągnąć pod zwiększenie się ilości pojazdów.

                                                    > > > A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do reki ?
                                                    > > > Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu ?
                                                    > > > Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze pieszy
                                                    > nie za
                                                    > > wsze m
                                                    > > > a pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców.
                                                    > > A po co ma brać kodeks?
                                                    >
                                                    > Po to aby dotarło ze ma przepuszczać pieszych. Jak zapiszesz ze pieszy ma bezwz
                                                    > ględne pierwszeństwo to i tak tego nie przeczytają.
                                                    Nie przeczyta wymusi, to go capną. Obecnie to pieszego capną, a pana jeszcze pochwalą za bohaterską akcję. Sądzę, że jest to rocznie z 40 tyś. kierowców do darmowej edukacji przy okazji potrącenia. a Jak byłoby to przestępstwem, to policja przerzuci siły o mocy 100 tyś./ rok pijanych rowerzystów.
                                                  • Gość: benek Re: liczba aut IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 15:25
                                                    > > ale powtarzam z doświadczenia jak było mniej aut to jeździłem bezpiecznie
                                                    > po mi
                                                    > > eście 120km/h i podobnie miałem wiele czasu na manewry na jezdni rowerem.
                                                    > Ale liczba trupów i rannych nie potwierdza tego. A 120 km/h było "bezpieczne" w
                                                    > mieście tylko i wyłącznie, bo puszczali wariata.
                                                    nie chodzi o to że puszczali bo zawsze mógł się zdarzyć ktoś kto nie puścił.
                                                    Chodzi o to że aut było mało a w sobotę czy niedziele rano ulice były puste.Zatem można było wzdłuż Powstańców Ślaskich jechać 120km/h bo i pieszych nie było, bo torowisko separowało.
                                                    Zatem to nie prędkość jest groźna dla dobrego kierowcy tylko ograniczona widoczność, a ta spada jak aut dużo.



                                                    >Owszem, mi się rowerkiem w 19
                                                    > 97 bardzo przyjemnie i bezpiecznie jeździło. "Bezpieczniej" niż dzisiaj. Ale je
                                                    > dnak wtedy zabito prawie 2 razy więcej na drogach (7300).
                                                    Ale nie rowerzystów.
                                                    przy dużych prędkościach auta wpadały na siebie , na drzewa i na pieszych wchodzących na pasy.
                                                    Rowerzystę to się wyprzedzało drugim pasem bo go z daleka było widać i był czas zmienić pas.


                                                    > A co z bokami? Bach i po pieszym, a hamownie rozpoczęte 30 m po zderzeniu.
                                                    > Druga sprawa "puszczał auto aby się mu nie pchać" i już wiesz kosztem kobo było
                                                    > to "bezpieczeństwo".
                                                    Nie był to wielki koszt jeśli za tym autem była duża przerwa.
                                                    Trzeba było tylko w odpowiednim momencie zmienić a pas na lewy a nie tak jak dziś na ostatnich 20-30 m.

                                                    >Napiszę dosadniej : z drogi śledzie bo król jedzie.
                                                    Jak zmieniłeś pas wcześniej to auto wyprzedzało cię prawym ,


                                                    > No nie , z ~6400 zmniejszyłĸo się do ~5500.
                                                    Pewnie o kierowców lądujących na drzewach czy latarniach
                                                    Wątpię aby to dotyczyło potrąceń na pasach.



                                                    > > > > A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do
                                                    > reki ?
                                                    > > > > Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu
                                                    > ?
                                                    > > > > Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze p
                                                    > ieszy
                                                    > > nie za
                                                    > > > wsze m
                                                    > > > > a pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców
                                                    > .
                                                    > > > A po co ma brać kodeks?
                                                    Aby sobie przypomnieć np czy wolno na zakazie parkować na chodniku.Ja też niedawno sobie przypomniałem ze na warunkowym skręcie na światłach w lewo (światło plus strzałka) nie wolno zawracać.
                                                    Nie mogłem zrozumieć dlaczego policja zasadza się na Ślężnej róg kamienne i wlepia mandaty.
                                                    Dla mnie to chory przepis bo na pieszych PoRD pozwala wpadać skręcającym w prawo więc dlaczego nie tym co zawracają i bardziej redukują prędkość.
                                                    Ponieważ to bubel i niedorzeczność kierowcy tego nie pamiętają.
                                                    Policja zaś zamiast czepiać się nie zwalniania przez zebrami czy parkowania przed nimi robi łapanki na podstawie nieznanego i mało istotnego przepisu.

                                                    > > Po to aby dotarło ze ma przepuszczać pieszych. Jak zapiszesz ze pieszy ma
                                                    > bezwz
                                                    > > ględne pierwszeństwo to i tak tego nie przeczytają.
                                                    > Nie przeczyta wymusi, to go capną.
                                                    No niestety w Polsce edukuje się mandatami.Właśnie piszę, że nikt nie zagląda do kodeksu a można by to zmienić robiąc np co 5-10 lat egzaminy sprawdzające.

                                                  • Gość: Neverhood Re: liczba aut IP: *.internetia.net.pl 28.01.12, 18:55
                                                    > Chodzi o to że aut było mało a w sobotę czy niedziele rano ulice były puste.Za
                                                    > tem można było wzdłuż Powstańców Ślaskich jechać 120km/h bo i pieszych nie było
                                                    > , bo torowisko separowało.
                                                    > Zatem to nie prędkość jest groźna dla dobrego kierowcy tylko ograniczona widocz
                                                    > ność, a ta spada jak aut dużo.
                                                    Z drogi śledzie bo król jedzie. Prędkość nie jest groźna dla kierowcy. Prędkość jest groźna dla miękkiego.
                                                    google wypluło mi taki link
                                                    www.policja.pl/portal/pol/8/168/WYPADKI_DROGOWE__W_1998_R.html
                                                    > > dnak wtedy zabito prawie 2 razy więcej na drogach (7300).
                                                    > Ale nie rowerzystów.

                                                    Łżesz.
                                                    Ofiary śmiertelne: rowerzyści i motorowerzyści - 10,7 %

                                                    > przy dużych prędkościach auta wpadały na siebie , na drzewa i na pieszych wchod
                                                    > zących na pasy.
                                                    Typy wypadków i liczba ofiar śmiertelnych:
                                                    - najechanie na słup, drzewo itp. - 11,8% wypadków i 1240 zabitych
                                                    - najechanie na pieszego - 36,7 % wypadków i 2618 zabitych

                                                    > Rowerzystę to się wyprzedzało drugim pasem bo go z daleka było widać i był czas
                                                    > zmienić pas.
                                                    Rowerzystę ignorowało się tak jak pieszego. Sami rowerzyści się nie zabili w ilości 10% ogółu. (obecnie jest podobna ilość~800)

                                                    > Nie był to wielki koszt jeśli za tym autem była duża przerwa.
                                                    > Trzeba było tylko w odpowiednim momencie zmienić a pas na lewy a nie tak jak dz
                                                    > iś na ostatnich 20-30 m.
                                                    Ta . Szybko, ale bezpiecznie. Zasada wyrządził wielką szkodę społeczeństwu tym hasłem.
                                                    Liczba trupów nie potwierdza twoich odpowiednich momentów. MIT kierowców ze sraczką wyprzedzaczką. A jak tam typowy polski wypadek? prosta, świetna pogoda i 60% trupów.

                                                    > > No nie , z ~6400 zmniejszyłĸo się do ~5500.
                                                    > Pewnie o kierowców lądujących na drzewach czy latarniach
                                                    > Wątpię aby to dotyczyło potrąceń na pasach.
                                                    1998r
                                                    Typy wypadków i liczba ofiar śmiertelnych:
                                                    - najechanie na słup, drzewo itp. - 11,8% wypadków i 1240 zabitych
                                                    - najechanie na pieszego - 36,7 % wypadków i 2618 zabitych (z 7080)

                                                    2005r
                                                    -najechanie na drzewo słup 18,8% 1 025 zabitych
                                                    -najechanie na pieszego 31,9% 1 734 zabitych (z 5444)


                                                    Podtrzymujesz swoje zdanie?

                                                    > Dla mnie to chory przepis bo na pieszych PoRD pozwala wpadać skręcającym w praw
                                                    > o więc dlaczego nie tym co zawracają i bardziej redukują prędkość.
                                                    Bo sygnalizator kierunkowy mówi: zamknij oczy, gaz do dechy masz wolny tor na wyłączność.
                                                    Inny powód, to znów bronisz kierowców i ich terroryzowania innych uczestników ruchu. Tutaj pieszych i rowerzystów po lewej i tramwajów skręcających w lewo.

                                                    > Policja zaś zamiast czepiać się nie zwalniania przez zebrami czy parkowania prz
                                                    A po co? Wszak samochód ma rzeczywiste pierwszeństwo na pasach. Inaczej będzie wtargnięcie.
                                                    > ed nimi robi łapanki na podstawie nieznanego i mało istotnego przepisu.
                                                    Od parkowania jes SM i tak się policja wykręca (nawet nie odholują takiego, bo ponoć "nie zagraża") . Co do przepisu o zawracaniu, to nieznany był dla kierowców z przed 2003 roku. Kierowcy doskonale wiedzą o tym. Tylko albo łamią z premedytacją, albo mają już głęboko gdzieś znaki i nie patrzą.

                                                    > > Nie przeczyta wymusi, to go capną.
                                                    > No niestety w Polsce edukuje się mandatami.Właśnie piszę, że nikt nie zagląda d
                                                    > o kodeksu a można by to zmienić robiąc np co 5-10 lat egzaminy sprawdzające.

                                                    A akcja pijany rowerzysta. A akcje w TV noś kamizelkę, noś kask, rower niezbezpieczny- nie jedź ,zakładaj odblask pieszy, pieszy rozglądaj się i nie wtargaj pod pojazd samochód nie zatrzymuje się w miejscu, łapanki na zebrach . Nie nie , nie kierowców. Pieszych i rowerzystów. ??? To jest nic?
                                                    Edukacja mandatami nic nie daje. Przy średnim nasileniu wykroczeń wyłapują 2% zdarzeń i przypomina to zabawę w berka.
                                                  • Gość: benek Re: liczba aut IP: *.e-wro.net.pl 29.01.12, 09:55
                                                    > Łżesz.
                                                    > Ofiary śmiertelne: rowerzyści i motorowerzyści - 10,7 %
                                                    >
                                                    A ilu wtedy rowerzystów jeździło po jezdni a ilu po chodnikach ?
                                                    A ilu wtedy rowerów było w Polsce i ilu obecnych kierowców jeździło wtedy rowerami?
                                                    Tych rzeczy się nie da tak prosto porównywać.

                                                    > > przy dużych prędkościach auta wpadały na siebie , na drzewa i na pieszych
                                                    > wchod
                                                    > > zących na pasy.
                                                    > Typy wypadków i liczba ofiar śmiertelnych:
                                                    > - najechanie na słup, drzewo itp. - 11,8% wypadków i 1240 zabitych
                                                    > - najechanie na pieszego - 36,7 % wypadków i 2618 zabitych
                                                    >
                                                    > > Rowerzystę to się wyprzedzało drugim pasem bo go z daleka było widać i by
                                                    > ł czas
                                                    > > zmienić pas.
                                                    > Rowerzystę ignorowało się tak jak pieszego. Sami rowerzyści się nie zabili w il
                                                    > ości 10% ogółu. (obecnie jest podobna ilość~800)
                                                    Pieszego nie było widać jak zza barierki lub wiaty wchodził pod szybko jadące auta.
                                                    Rowerzystę potrąca się zwykle od tyłu.
                                                    Jest też dużo potraceń na przejazdach a to też wynika z nadmiaru aut bo kierowcy uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    Co będę stawał jak nikt nie staje.
                                                    Albo: nic mi nie zrobią bo przecież wszyscy tak robią .

                                                    > > > No nie , z ~6400 zmniejszyłĸo się do ~5500.
                                                    > > Pewnie o kierowców lądujących na drzewach czy latarniach
                                                    > > Wątpię aby to dotyczyło potrąceń na pasach.
                                                    > 1998r
                                                    > Typy wypadków i liczba ofiar śmiertelnych:
                                                    > - najechanie na słup, drzewo itp. - 11,8% wypadków i 1240 zabitych
                                                    > - najechanie na pieszego - 36,7 % wypadków i 2618 zabitych (z 7080)
                                                    >
                                                    > 2005r
                                                    > -najechanie na drzewo słup 18,8% 1 025 zabitych
                                                    > -najechanie na pieszego 31,9% 1 734 zabitych (z 5444)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Podtrzymujesz swoje zdanie?
                                                    >
                                                    Tak podtrzymuję.
                                                    Mimo ze najechań na słup było dwa razy więcej to liczba zabitych spadła czyli dokładnie tak jak pisałem.
                                                    Liczba zabitych pieszych spadła z 71 na 1% do 54/1% wypadków.
                                                    Tu rzeczywiście jest spadek ale nie do końca mnie to przekonuje.
                                                    Należałoby zrobić wykresy dla wielu lat i zobaczyć skok między latami z 60km/h i tymi 50km/h.
                                                    Były lata ze liczba aut wzrosła o 4% a były takie ze ok 18%.
                                                    bez wątpienia prędkość ma wpływ na liczbę zabitych ale czy ktoś bada na ile powznie ranni są ci ranni i ilu z ich jest kalekami do końca życia np na wózku?
                                                    trzeba by porównać czy spadek zabitych nie jest rekompensowany z nawiązką liczba ciężko rannych.
                                                    A to że ogólna liczba rannych mogła spaść to wynik wielu czynników.
                                                    Lepsze opony i hamulce.
                                                    Przystanki zabezpieczone barierkami, na większej ilości skrzyżowań są światła.
                                                    Mniej osób jeździ tramwajami i nie przebiega jezdni do uciekającego tramwaju.
                                                    Więcej kursów tramwaj i bardziej regularne ze się już tak nie biega za tramwajem.
                                                    Mniej osób ze wsi we Wrocławiu.
                                                    Prewencja i przyzwyczajenie do wypadków robi też swoje.
                                                    Mniej dzieci chodzi samemu do szkoły bo są podwożone.
                                                    Mniej dzieci bawi się na podwórkach po południu.
                                                    Nie wbiega się za piłką na ulice.
                                                    Dzieci przestały jeździć na rowerkach itd.
                                                    Do porównań trzeba by brak takie same warunki np jedno skrzyżowania na którym dalej nie ma świateł i zapewne okazałoby się że tam liczba potrąceń wzrosła mimo wszystkich warunków które te liczby powinny zmniejszyć.
                                                    Spowodowane jest to ogólnym pośpiechem, starzeniem się społeczeństwa , schamieniem kierowców
                                                    Pisaliśmy wcześniej ze dziś policja nie eliminuje złych zachowań przed przejściami no chyba ze łapie pieszych.
                                                    Liczba tych wykroczeń jet tak wielka, że stała się normalnym zachowaniem kierowców i nikt z tym nie zamierza walczyć.
                                                    Wczoraj byłem w szoku jak na szybkiej drodze na ul.Ślężnej kierowcy na dwóch pasach stanęli aby przepuścić mnie z wózkiem.
                                                    To się nie zdarza.Jeśli się zatrzymują to co 5-8, ale tylko wtedy gdy jadą jednym pasem.
                                                    Jak auta jadą dużym stadem na długiej prostej, to zatrzymanie jest rzadkością (1/10) a i tak nie można skorzystać z uprzejmości dopóki na drugim pasie nie staną.
                                                  • Gość: Neverhood Re: liczba aut IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 14:32
                                                    > > Łżesz.
                                                    > > Ofiary śmiertelne: rowerzyści i motorowerzyści - 10,7 %
                                                    > >
                                                    > A ilu wtedy rowerzystów jeździło po jezdni a ilu po chodnikach ?
                                                    Pewnie podobnie z tendencją "wtedy więcej po jezdniach"

                                                    > A ilu wtedy rowerów było w Polsce i ilu obecnych kierowców jeździło wtedy rower
                                                    > ami?
                                                    Rowerów było dużo, podobnie jak teraz. Różnił się typ rowerów. Nic więcej.

                                                    > Pieszego nie było widać jak zza barierki lub wiaty wchodził pod szybko jadące a
                                                    > uta.
                                                    Czyli za szybko. Ale pan samochodzik MUSI>

                                                    > Rowerzystę potrąca się zwykle od tyłu.
                                                    MIT, to jest zwykle w okolicach 10%. Rowerzyści się tego boją, bo nie widać i nie ma jak na to zareagować. Podobnie mototerroryści boją się czołówki. I lobbowaniem śwaitełek 24h zmniejszyli czołowkę kosztem wszystkiego innego. W ogólności zgineło i tak więcej osób na drogach, ale mniej kierowców. Czyli kogo rozjeżdżali?
                                                    Większość potrąceń "od tyłu" jest bocznych, bo pan samochodzik się jednak nie zmieścił przy wyprzedzaniu na chama.

                                                    > Jest też dużo potraceń na przejazdach a to też wynika z nadmiaru aut bo kierowc
                                                    > y uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    Nie wynika to z nadmiaru aut, bo 10 lat temu też tak było. Wynika to :
                                                    >kierowc
                                                    > y uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    + nikt im nie da po uszach za to.

                                                    Kolejnym mitem jest ten nadmiar aut, że przybyło ich w polsce ...
                                                    Bzdury, to są już kosmetyczne zmiany w ilości.
                                                    Takim samym mitem jest, niska kultura bo dopiero co wkracza motoryzacja w polsce (argument powtarzany od 50 lat) i od co najmniej 30 lat nie jest aktualny.

                                                    > Tak podtrzymuję.
                                                    > Mimo ze najechań na słup było dwa razy więcej to liczba zabitych spadła czyli d
                                                    > okładnie tak jak pisałem.
                                                    Na słupach i drzewach zginęło 1200/1000 osób. Jednocześnie pieszych o 900 mniej (z tego ponad 300 więcej niż powinna przez światełka).
                                                    Nie rozumiem jak to się zgadza z tym co napisałeś ~ rozwalali się na drzewach, dlatego 2000 trupw więcej, ale nie po pieszych.

                                                    > Tu rzeczywiście jest spadek ale nie do końca mnie to przekonuje.
                                                    > Należałoby zrobić wykresy dla wielu lat i zobaczyć skok między latami z 60km/h
                                                    > i tymi 50km/h
                                                    Nie trzeba, są opracowania NAUKOWE, znane od conajmniej 40 lat. Niestety w krajach z bezpieczniactewm są na równi z bajkami i fikcją literacką. Tak bezpieczniacy wiedzą lepiej.

                                                    > Były lata ze liczba aut wzrosła o 4% a były takie ze ok 18%.
                                                    Ale i tak przyrost o 18% samochodzików nie powodował tak dużego przyrostu zabitych i rannych.

                                                    > bez wątpienia prędkość ma wpływ na liczbę zabitych ale czy ktoś bada na ile pow
                                                    No w końcu.

                                                    > znie ranni są ci ranni i ilu z ich jest kalekami do końca życia np na wózku?
                                                    W polsce policja bada trup na miejscu lub do 30dni. Niewątpliwie strażacy się doposażyli do rozpruwania złomów. Służba zdrowia też się wyspecjalizowała w tym.
                                                    Ale lepsze ratowanie świadczy jeszcze gorzej dla argumentu o drzewkach i większej ilości samochodów :D

                                                    > trzeba by porównać czy spadek zabitych nie jest rekompensowany z nawiązką liczb
                                                    > a ciężko rannych.
                                                    Skoro w tabelkach , ilość rannych jest podobnie jak kiedyś, to raczej nie.

                                                    > A to że ogólna liczba rannych mogła spaść to wynik wielu czynników.
                                                    > Lepsze opony i hamulce.
                                                    Bzdura. Mówimy o ruchu ulicznym. Główka się liczy, reszta da radę jeśli ta pierwsza myśli.
                                                    Ten twój argument zwykle wpływa na pogorszenie się bezpieczeństwa. W naszych warunkach, czym są gorsze warunki jazdy tym jest bezpieczniej na drogach.Główka pracuje.

                                                    Obecnie jeżdżą coraz głupiej, bo nie czują przechylania się samochodu na zakręcie, myślą że super opony i 3 literowe skróty zrobią wszystko za nich.

                                                    > Spowodowane jest to ogólnym pośpiechem, starzeniem się społeczeństwa , schamien
                                                    > iem kierowców
                                                    Ten pośpiech jest wmawiany od 50 lat i te schamienie kierowców też.

                                                    > Pisaliśmy wcześniej ze dziś policja nie eliminuje złych zachowań przed przejści
                                                    > ami no chyba ze łapie pieszych.
                                                    Bo nie ma twardych podstaw prawnych, a sądy się wyspecjalizowały w "wtargnął", wprawdzie miał pierwszeństwo, ale samochodzik ma większe ...
                                                    Przecież młody policjant drogówki powiedził mi , że jedynie z widerejstratorem miałby jakiś argument w sądzie do ukarania wyprzedzającego <1m. Obecnie czeka na rozjechanie, ale wtedy wstawia "spowodowanie kolizji".

                                                    > Liczba tych wykroczeń jet tak wielka, że stała się normalnym zachowaniem kierow
                                                    > ców i nikt z tym nie zamierza walczyć.
                                                    I nawet mówią kursantom , że po zdaniu na PJ muszą się jeszcze nauczyć jeździć po polsku.

                                                    > Wczoraj byłem w szoku jak na szybkiej drodze na ul.Ślężnej kierowcy na dwóch pa
                                                    > sach stanęli aby przepuścić mnie z wózkiem.
                                                    10 lat temu zdarzało się częściej. Teraz trzeba walczyć i czekać aż wszyscy przejadą.
                                                    > Jak auta jadą dużym stadem na długiej prostej, to zatrzymanie jest rzadkością (
                                                    > 1/10) a i tak nie można skorzystać z uprzejmości dopóki na drugim pasie nie sta
                                                    > ną.
                                                    Bo nie ma bata, a można tylko zyskać nie zatrzymując się.

                                                    Są kraje, gdzie się wkońcu zebrani : prawo, policja, karanie i w ciągu roku , od wejścia w życie wytępiono ponad 30% kierowców z rynku. I nagle zrobił się spokój i normalne środki (2% wykrywalności) wystarczały na pozostałe czarne owieczki.


                                                  • Gość: benek Jazda po jezdni to była norma IP: *.e-wro.net.pl 30.01.12, 13:02
                                                    > > A ilu wtedy rowerzystów jeździło po jezdni a ilu po chodnikach ?
                                                    > Pewnie podobnie z tendencją "wtedy więcej po jezdniach"
                                                    Nie będę się tu zarzekał bo nie pamiętam dokładnie.
                                                    Prawdopodobnie dlatego że wtedy normą była jazda po jezdni i nikt się nie zastanawiał ilu rowerzystów jeździ po chodniku.
                                                    Po chodniku jeździły dzieci i część starszych pań z siatkami na kierownicy.
                                                    Wtedy było tak mało aut że wystarczyło tylko omijać kilka głównych ulic we Wrocławiu .
                                                    Po chodniku to się jeździło tylko tam gdzie była nierówna kostka .
                                                    Zresztą ta nierówna kostka była zwykle na ulicach peryferyjnych a tam często nie było chodników to się jeździło takim piaszczystym poboczem.
                                                    Nie było zamiatarek (te zastępowały polewaczki) i nawet jak był chodnik to na jego krawędzi była warstwa ubitego paski ze jadąc rynsztokiem-poboczem omijało się nierówna kostkę.
                                                    Kostka w centrum była wyszlifowana przez Niemców wiec się złodziej po jezdni.Omijało się tylko dziury a tych było mało bo nie było ciężarówek o dużym tonażu które byłyby w stanie zarwać jezdnie.
                                                    Było dużo wypadków rowerzystów tam gdzie były szyny tramwajowe bo na nieczynnych torowiskach których było dużo więcej niż dziś szyny nie były wypełnione asfaltem .
                                                    Asfaltu też nie było więc po deszczu czy w zimie mokra kostka i mokra szyna to było zagrożenie dla rowerzysty.
                                                    Dopiero w latach 70-tych firma Dromex, która robiła drogi W Libii, przywiozła maszyny zaczęła kłaść asfalt.
                                                    Czyli powstały równiutkie jezdnie i było mało aut.
                                                    Który rowerzysta chciałby skakać po krawężnikach ?
                                                    Wtedy krawężniki były wysokie. Nie było takich małych betonowych jak komuna pozakładała.Wszystkie były granitowe i wysokie.
                                                    Dopiero w latach 90-tych zaczęło się obniżanie krawężników dla inwalidów, bo oni pod 16-18 cm krawężnik mieli problem z podjechaniem tylnymi kołami.

                                                    Policja łapała rowerzystów na chodniku i w parkach dlatego nie maiło sensu korzystanie z niewygodnych chodników.
                                                    Nie było sygnalizacji świetlnych za wyjątkiem największych skrzyżowań w centrum, dlatego jazda jezdnią szła bardzo szybko.
                                                    Nie było aut na chodnikach i przy krawędzi jezdni i wykorzystywało się wiele skrótów między budynkami bo wszędzie było łatwo skręcić.
                                                    Jazda po mieście zabierała dwa razy mniej czasu.
                                                    Jak było skrzyżowanie ze światłami to miało dwa cykle zamiast 4 więc cały cykl trwał 40-45 s i 20 s na kierunku.Nie opłacało się wtedy przejeżdżać na czerwonym bo za maksymalnie 20 sekund było zielone.
                                                    Policja z gwizdkami zresztą pilnowała skrzyżowań bo nie było tylu radiowozów.
                                                    Policja nie spacerowała po chodnikach tylko czaiła się .
                                                    Pamietam jak z kolegami nauczyliśmy się gwizdać jak gwizdek policyjny i piesi na ten dźwięk przestawali przechodzić w miejscach niedozwolonych. Zresztą wtedy to była norma ze połowa ludzi przechodziła poza przejściami ale to wynik tego ze aut było mało.
                                                    Jak pisałem świateł było mało i nieprzyzwyczajeni ludzie nie chcieli stać na czerwonym.
                                                    Policja miała używanie np przy PDT Renoma.
                                                  • Gość: Neverhood Re: Jazda po jezdni to była norma IP: *.internetia.net.pl 30.01.12, 16:52
                                                    > > > A ilu wtedy rowerzystów jeździło po jezdni a ilu po chodnikach ?
                                                    > > Pewnie podobnie z tendencją "wtedy więcej po jezdniach"
                                                    > Nie będę się tu zarzekał bo nie pamiętam dokładnie.
                                                    ...
                                                    > Dopiero w latach 90-tych zaczęło się obniżanie krawężników dla inwalidów, bo on
                                                    > i pod 16-18 cm krawężnik mieli problem z podjechaniem tylnymi kołami
                                                    Mi chodziło o lata drugą połowę lat 90(od powodzi) i dalej. Zostawmy lata 70.

                                                    I ja pamiętam , że jeździło się po chodnikach w obawie przed samochodami. Rowerzysta na jezdni to był samobójca. Ale rowerzystów było bardzo mało. Raz na 40km można było spotkać drugiego.

                                                    film Wrocław 1994 cz2
                                                    Tutaj przy arkadach widziałem 1 panią z siatkami z rowerem. W poprzedniej części jechał 1 rowerzysta jezdnią gdzieś w okolicy TVP (ale fajna była ta zwykłą 2 pasmowa droga!). Z tego co widzę to kręcone raczej w zimie. Widać, że ulice są węższe niż obecnie. Samochodów jakby mniej(ale dzikie parkingi jak najbardziej), ale znów obecnie w 2012, sobotę mamy jeszcze mniej samochodów niż na tym filmie.. Bardzo dużo pieszych.
                                                    W dalszych częściach (wiosna?) 1 rowerzystę na jadwigi po ulicy, 1 przy grunwaldzkim na ulicy, 1 po chodniku na moście zwierzynieckim. Po mojemu to wycięto wtedy ruch rowerowy. Korki samochodowe, parkowanie gdzie popadnie takie jak dzisiaj, to pamiętam już od 2000. Trzeba pamiętać, że zbiorkom systematycznie traci (obiło mi się o uszy 50%, dzisiaj 30%).

                                                    > Zresztą wtedy
                                                    > to była norma ze połowa ludzi przechodziła poza przejściami ale to wynik tego z
                                                    > e aut było mało.
                                                    Tu chyba działa zawsze zła dostępność przejścia/czasu dla pieszego.

                                                    > Policja miała używanie np przy PDT Renoma.
                                                    Łapanka o wydajności 0.5% ?
                                                  • Gość: benek Jazda po jezdni to była norma IP: *.e-wro.net.pl 30.01.12, 13:53
                                                    > > Pieszego nie było widać jak zza barierki lub wiaty wchodził pod szybko ja
                                                    > dące a
                                                    > > uta.
                                                    > Czyli za szybko. Ale pan samochodzik MUSI>

                                                    Wtedy nikt się nie liczył z pieszymi.
                                                    aut było mało i mieli je ludzie na stanowiskach.
                                                    Nie było świateł więc się zakładało ze pieszy auto powinien przepuścić i przejść za nim.
                                                    Wiele potraceń było poza przejściami a dziś praktycznie tylko na przejściach.
                                                    Kierowcy jeździli szybko bo z boku auta nie zasłaniały widoczności tak więc większość potrąceń była z winy pieszego.


                                                    > Większość potrąceń "od tyłu" jest bocznych, bo pan samochodzik się jednak nie z
                                                    > mieścił przy wyprzedzaniu na chama.
                                                    >
                                                    To jest właśnie najechanie od tyłu.




                                                    > > Jest też dużo potraceń na przejazdach a to też wynika z nadmiaru aut bo
                                                    > kierowc
                                                    > > y uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    > Nie wynika to z nadmiaru aut, bo 10 lat temu też tak było. Wynika to :
                                                    > >kierowc
                                                    Ale dziesięć lat temu kierowcy już byli zdegenerowani.
                                                    W 2002 roku aut już było dużo,


                                                    > > y uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    > + nikt im nie da po uszach za to.
                                                    >
                                                    Za duża ilość wykroczeń czyli policji wydaje się że to syzyfowa praca.
                                                    Dodatkowo jak patrzysz na coś co jest miliony razy powtarzane to nie wydaje ci się to już takim wielkim przestępstwem.
                                                    Kiedyś policjant nie przeszedł obojętnie jak widział auto na trawniku.


                                                    > Kolejnym mitem jest ten nadmiar aut, że przybyło ich w polsce ...
                                                    > Bzdury, to są już kosmetyczne zmiany w ilości.
                                                    Wzrost 15-16% w ciągu roku to mało ?
                                                    Nawet jak dziś tempo wzrostu jest mniejsze to jest bardzo dotkliwe bo nowe auta nie maja już miejsc parkingowych i muszą parkować na wariata.
                                                    Podobnie jeśli skrzyżowanie ma przepustowość 1000 atu na godzinę i jeździ po nim 950 aut, to po wzroście o 5% zaczyna się korek który z każdą godzina się wydłuża.

                                                    > > Tu rzeczywiście jest spadek ale nie do końca mnie to przekonuje.
                                                    > > Należałoby zrobić wykresy dla wielu lat i zobaczyć skok między latami z 6
                                                    > 0km/h
                                                    > > i tymi 50km/h
                                                    > Nie trzeba, są opracowania NAUKOWE, znane od conajmniej 40 lat.
                                                    U nas ograniczono prędkość kilka lat temu więc te 40-letnie opracowania będą u nas aktualne za lat 35.
                                                    Inna kultura i poszanowanie prawa wprowadza dodatkowe elementy do statystyk.
                                                    Widziałem niedawno sondę w TV gdzie pytano kierowców o ograniczenia prędkości w Polsce.
                                                    Połowa nie miała pojęcia np podawali prędkości na wisłostradzie 80-130 km/h.
                                                    Trzeba by zatem zacząć aby nauczyć jaka jest dozwolona prędkość a potem sprawdzać czy zmniejszenie jej w przepisach ma odzwierciedlenie w statystykach.
                                                    Przykładowo na większości obszarów zabudowanych we Wrocławiu są Strefy ograniczonego ruchu zatem powinno się tam jeździć np 25 km/h .To powinno całkowicie wyeliminować ciężkie potrącenia.


                                                    > W polsce policja bada trup na miejscu lub do 30dni.
                                                    policja to am chore statystyki.
                                                    Wystarczy 7 dni zwolnienia aby był to wypadek.
                                                    Nikt nie bada ilu zostaje inwalidami.


                                                    > Ale lepsze ratowanie świadczy jeszcze gorzej dla argumentu o drzewkach i większ
                                                    > ej ilości samochodów :D
                                                    No to sam sobie odpowiedziałeś dlaczego spadła liczba zgonów.
                                                    Może to nie 50km/h ?


                                                    > > trzeba by porównać czy spadek zabitych nie jest rekompensowany z nawiązką
                                                    > liczb
                                                    > > a ciężko rannych.
                                                    > Skoro w tabelkach , ilość rannych jest podobnie jak kiedyś, to raczej nie.
                                                    >
                                                    Już pisałem, ranny to ten co am zwolnienie od lekarza.
                                                    To niewiele mówi.
                                                    Ale czy naprawdę trzeba te statystyki analizować ?Czy nie wystarczy tsanać przed przejściem i zobaczyć ilu pieszych biegnie aby nie być potrąconym ?
                                                    Czy statystyka podpowie kiedy pieszy potknie się na dziurze w przejściu ?
                                                    Statystyka wykaże, że był wtargniecie i pieszy w biegł bo przecież świadkowie widzieli, że biegł.



                                                    > Ten pośpiech jest wmawiany od 50 lat i te schamienie kierowców też.
                                                    >
                                                    bo schamienie i pospiech narasta od 50 lat ale trzeba umieć porównać to co dziś się dzieje z tym co było 50 lat temu.
                                                    Dziś wielu kierowców powinno się leczyć.
                                                    To, że Tercjak woził nóż bo wiedział , że kiedyś zabije to rzecz "normalna" u wielu kierowców.
                                                    Dziś osoba karana mandatem obraza starzników i policjantów a oni niewiele mogą zrobić.Z tego powodu funkcjonariusze często odstępują od interwencji aby nie być obrażani.

                                                    > > Pisaliśmy wcześniej ze dziś policja nie eliminuje złych zachowań przed pr
                                                    > zejści
                                                    > > ami no chyba ze łapie pieszych.
                                                    > Bo nie ma twardych podstaw prawnych, a sądy się wyspecjalizowały w "wtargnął",
                                                    > wprawdzie miał pierwszeństwo, ale samochodzik ma większe ...
                                                    Wybacz ale PoRD określa co to jest wymuszenie pierwszeństwa.
                                                    Gdy uczestnik ruchu jest zmuszony zatrzymać się lub zwolnić.
                                                    Można odpuścić kierowcom że nie wpuszczają pieszych na przejście ale jak pieszy jest na przejściu to kierowca nie może się przeciskać.
                                                    To widać gołym okiem lepiej niż przejechanie an późnym zółtym.


                                                    > Przecież młody policjant drogówki powiedził mi , że jedynie z widerejstratorem
                                                    > miałby jakiś argument w sądzie do ukarania wyprzedzającego <1m.
                                                    Taaa , a wiesz ze SM i pewnie policja nie ma metrówek i nigdy nie miała ?
                                                    Jak zatem egzekwują większość przepisów o parkowaniu w odległości od ...?
                                                    Po co sąd jak kierowca przyjmie mandat ?
                                                    Można zmierzyć z dokładnością do centymetrów.
                                                    Pas ma 320cm a auto 190. Zostaje 130 cm.
                                                    Rowerzysta zabiera 60 więc zostaje 70.
                                                    Z tych 70 ma być dystans ponad 1 m i dwa odstępy od krawężnika i od linii dzielącej pasy.
                                                    To fizycznie nie możliwe aby 70=100+a+b .
                                                    Wystarczy obserwować czy auto wjechało na sąsiedni pas czy wyprzedzało tym samym pasem.


                                                    > Są kraje, gdzie się wkońcu zebrani : prawo, policja, karanie i w ciągu roku , o
                                                    > d wejścia w życie wytępiono ponad 30% kierowców z rynku. I nagle zrobił się spo
                                                    > kój i normalne środki (2% wykrywalności) wystarczały na pozostałe czarne owiecz
                                                    > ki.
                                                    Moja teoria jest taka ze dyscyplinując za parkowanie można poprawić zachowanie w ruchu, z którym walka jest trudna gdy się tylko na nią nastawić

                                                  • Gość: Neverhood Re: Jazda po jezdni to była norma IP: *.internetia.net.pl 30.01.12, 18:42
                                                    > Wtedy nikt się nie liczył z pieszymi.
                                                    > aut było mało i mieli je ludzie na stanowiskach.
                                                    Mówimy o latach 90 wzwyż, nie 60.

                                                    > > Większość potrąceń "od tyłu" jest bocznych, bo pan samochodzik się jednak
                                                    > nie z
                                                    > > mieścił przy wyprzedzaniu na chama.
                                                    > >
                                                    > To jest właśnie najechanie od tyłu.
                                                    Jakby nie patrzeć, tego jest nadal tylko 10% ogółu z rowerzystami. Z tego 99% da się zapobiec nie jadąc po krawężnikach, bliziutko. Swoją drogą ciekawe w jaką rubrykę policja zakwalifikuje wyprzedzenie i zepchniecie do rowu :D

                                                    > Wiele potraceń było poza przejściami a dziś praktycznie tylko na przejściach.
                                                    Dziś też nie jest tak kolorowo w statystykach "poza". Przy okazji teraz, jak się idzie 3 m od zebry, to jest kwalifikowane jako zebra. A kiedyś wciskano nie przejście i na 100% wtargnięcie.

                                                    > Kierowcy jeździli szybko bo z boku auta nie zasłaniały widoczności tak więc wię
                                                    Teraz też jeżdżą szybko, ale w niektórych miejscach nie da się. Po prostu jest ich za dużo. Dawno dawno temu trzeba było mieć też dłuższą prostą do rozpędzenia niż teraz. Jak się jedzie szybko to się nie widzi boków, tylko to co jest z przodu ;-)

                                                    > kszość potrąceń była z winy pieszego.
                                                    Ten wskaźnik oscyluje w okolicy 50%

                                                    z 98r
                                                    Wina pieszego polega najczęściej na:
                                                    - nieostrożne wejście przed pojazd - 46,6 % wypadków
                                                    - przebieganie przez jezdnię - 11,9 % wypadków
                                                    - nieostrożne wejście na jezdnię zza pojazdu, przeszkody - 9,6% wypadków
                                                    - przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym - 8,1 % wypadków
                                                    - zabawa na jezdni lub wtargniecie na jezdnię dziecka w wieku do 7 lat - 8,1 % wypadków
                                                    - wejście na jezdnię przy czerwonym świetle - 5 % wypadków

                                                    Chyb do tego 1 worka wstawiali wtargnięcie na przejściu.

                                                    Przyczyny wypadków:

                                                    - z winy kierującego zdarzyło się 76,2 % wypadków(-nieprawidłowe przejeżdżanie przez przejścia dla pieszych - 8,7% wypadków)
                                                    - z winy pieszego - 21,4 % wypadków(nieostrożne wejście przed pojazd - 46,6 % wypadków)
                                                    Czyli:
                                                    kierowcy 6,63% ogółu
                                                    piesi 9,87% ogółu
                                                    60/40 dla kierowców w konfrontacji z pieszym na przejściu.
                                                    Aż tak dużej dysproporcji nie ma z obecnymi 46/54.

                                                    > > W polsce policja bada trup na miejscu lub do 30dni.
                                                    > policja to am chore statystyki.
                                                    > Wystarczy 7 dni zwolnienia aby był to wypadek.
                                                    > Nikt nie bada ilu zostaje inwalidami.
                                                    Często i gęsto potłuczenia, zranienia trwają ponad 2 tygodnie, a dla policji to jest tylko stłuczka z miękkim. Ilu to rowerzystów miało problemy z chodzeniem przez ponad tydzień, a oficjalnie nie było to zakwalifikowane jako wypadek.

                                                    > Ale dziesięć lat temu kierowcy już byli zdegenerowani.
                                                    > W 2002 roku aut już było dużo,
                                                    Czyli argument o wzroście ilości samochodów i wypadkowości z tego tytułu jest ostro naciągany przez ostatnie 10 lat ;-)

                                                    Inna sprawa, od 50 lat kierowcy byli mocno zdegenerowani. Nic się nie zmieniło

                                                    W zasadzie całą tą dyskusję podsumowuje ten filmik:
                                                    Demon szybkości - film nakręcony przez milicję

                                                    > > Nie trzeba, są opracowania NAUKOWE, znane od conajmniej 40 lat.
                                                    > U nas ograniczono prędkość kilka lat temu więc te 40-letnie opracowania będą u
                                                    > nas aktualne za lat 35.
                                                    1967r, ograniczenie prędkości 50km/h. Dopiero później wygodnicki , szybki, ale bezpieczny podwyższył ja do 60km/h.


                                                    > Inna kultura i poszanowanie prawa wprowadza dodatkowe elementy do statystyk.
                                                    > Widziałem niedawno sondę w TV gdzie pytano kierowców o ograniczenia prędkości w
                                                    > Polsce.
                                                    I cóż się zmieniło od 67r? Demonów szybkości nazwali piratami drogowymi. Też mi zmiana. Samochody się zmieniły. Zobacz sobie na ten wypadek z autobusem. 120km/h wyprzedzanie na ostrym łukiem. Gdyby nie było autobusu to by przejechał bez problemu. Ja bym się bał wchodzić 120km/h w taki łuk współczesnym samochodem...

                                                    > Podobnie jeśli skrzyżowanie ma przepustowość 1000 atu na godzinę i jeździ po ni
                                                    > m 950 aut, to po wzroście o 5% zaczyna się korek który z każdą godzina się wydł
                                                    > uża.
                                                    Nie moja brożka. 1000 aut, to jedynie 1200 osób. Ja bym te skrzyżowanie ograniczył do 500 autek w godzinę i zwiększyłaby się przepustowość.

                                                    > Trzeba by zatem zacząć aby nauczyć jaka jest dozwolona prędkość a potem sprawdz
                                                    > ać czy zmniejszenie jej w przepisach ma odzwierciedlenie w statystykach.
                                                    Nie jaka, a co to znaczy dopuszczalna prędkość. Obecnie powszechnie jest to rozumiana jako nakaz jazdy z tą prędkością lub jako minimalną.
                                                    > Połowa nie miała pojęcia np podawali prędkości na wisłostradzie 80-130 km/h.
                                                    Bo ignorują mimowolnie znaki drogowe.

                                                    > Przykładowo na większości obszarów zabudowanych we Wrocławiu są Strefy ogranicz
                                                    > onego ruchu zatem powinno się tam jeździć np 25 km/h .To powinno całkowicie wy
                                                    > eliminować ciężkie potrącenia.
                                                    Nasze strefy tempo 30 ograniczają się do znaków na granicy strefy. Oznacza to, że można fizycznie jechać ponad 50km/h np. na prusa. Jedynie co poprawia skuteczność tych znaków to parkujące samochody zmniejszające szerokość dostępnej jezdni.

                                                    > > Ale lepsze ratowanie świadczy jeszcze gorzej dla argumentu o drzewkach i
                                                    > większ
                                                    > > ej ilości samochodów :D
                                                    > No to sam sobie odpowiedziałeś dlaczego spadła liczba zgonów.
                                                    > Może to nie 50km/h ?
                                                    Jestem za krótki by podważyć wiele badań naukowych o prędkości. Inna sprawa, że ilość rannych nie zwiększyła się (lepsze ratowanie prawie trupów).

                                                    > > wprawdzie miał pierwszeństwo, ale samochodzik ma większe ...
                                                    > Wybacz ale PoRD określa co to jest wymuszenie pierwszeństwa.
                                                    > Gdy uczestnik ruchu jest zmuszony zatrzymać się lub zwolnić.
                                                    > Można odpuścić kierowcom że nie wpuszczają pieszych na przejście ale jak pieszy
                                                    Nie interesuje mnie , co PoRD określa. Widzę co określają sądy i policja.

                                                    > Taaa , a wiesz ze SM i pewnie policja nie ma metrówek i nigdy nie miała ?
                                                    SM miała na pewno metrówki. Są filmy z mierzenie 120cm(takie jest minimum?).

                                                    > Można zmierzyć z dokładnością do centymetrów.
                                                    > Pas ma 320cm a auto 190. Zostaje 130 cm.
                                                    > Rowerzysta zabiera 60 więc zostaje 70.
                                                    > Z tych 70 ma być dystans ponad 1 m i dwa odstępy od krawężnika i od linii dziel
                                                    > ącej pasy.
                                                    > To fizycznie nie możliwe aby 70=100+a+b .
                                                    > Wystarczy obserwować czy auto wjechało na sąsiedni pas czy wyprzedzało tym samy
                                                    > m pasem.
                                                    I to trzeba im wtłuc do głowy!

                                                    > Moja teoria jest taka ze dyscyplinując za parkowanie można poprawić zachowanie
                                                    > w ruchu, z którym walka jest trudna gdy się tylko na nią nastawić
                                                    Ja bym powiedział, trzeba się zabrać za całokształt, a nie jednym, zjawisku.






                                                  • Gość: benek Re: liczba aut IP: *.e-wro.net.pl 29.01.12, 10:39
                                                    > > Dla mnie to chory przepis bo na pieszych PoRD pozwala wpadać skręcającym
                                                    > w praw
                                                    > > o więc dlaczego nie tym co zawracają i bardziej redukują prędkość.
                                                    > Bo sygnalizator kierunkowy mówi: zamknij oczy, gaz do dechy masz wolny tor na w
                                                    > yłączność.
                                                    Pisz o realiach, tor wolny i gaz do dechy to przy lewoskręcie a nie przy zawracaniu.
                                                    Realnie to skręcający w prawo na zielonym skręca rozpędem mimo ze piesi też mają zielone.
                                                    tego nikt nie wyłapuje a przecież na tym samym przejściu auto skręcające w prawo pędzi a zawracające praktycznie staje przed przejściem.
                                                    Jak już łapać to tych co nie zwalniają bo przecież każdy rozumie które auto powoduje zagrożenie.
                                                    To polskie absurdy bo zawracanie jest bezdyskusyjne ,a jak tu kierowcy skręcającemu w prawo udowodnić że wymusił pierwszeństwo lub że nie zwolnił ?
                                                    Zwolnił przecież o 1km/h z 50 do 49km/h.a wymuszenia nie było bo pieszy się zatrzymał czyli ustąpił pierwszeństwa.
                                                    Skro pasy są przesuniete tak aby przed pasami stanąć, to dlaczego auto zawracające ma być niebezpieczne skoro ma gdzie stanąć tak samo jak to skręcające w prawo ?
                                                    To chore prawo czyli babol.
                                                    Na dodatek zakaz zawracania nie jest zapisany w PoRD i trzeba to dedukować.
                                                    Pewnei nei ejst zapisane to w rozporządzeniu o znakach.
                                                    Jeśli się mylę to mnie popraw.
                                                    Zatem policja koncentruje się na rzadko spotykanych sytuacjach czając się i czekając aż co 200-tny kierowca zawróci.
                                                    Przyznam ze jak mi policjanci powiedzieli ze wlepiają mandaty za skręt to ja przez dwa tygodnie nie rozumiałem o co im chodzi i szukałem zakazów skrętu.
                                                    Po perfidne działanie bo to czepianie się niuansów które pamięta tylko drogówka i 0,1% kierowców, przy jednoczesnym zamykaniu oczu na równe gatunkowo lub cięższe wykroczenia na dodatek występujące notorycznie wobec braku reakcji służb.

                                                    Przykładowo w ciągu 3 dni dwa razy sfotografowałem dwa różne radiowozy na ddrip ze znakiem zakazu postoju o obydwa radiowozy polowały na zawracających.
                                                    Zapytam kiedyś naczelnika które wykroczenia są groźniejsze i dlaczego radiowóz odjechał mimo że wskazałem mu stojące na tej ddrip dwa m obok auta.
                                                    To zwykła rutyna policyjna i trzeba to przełamać.
                                                    Jak członkom drugiego radiowozu powiedziałem że chyba się zmył bo może myślał ze mam do niego pretensje, to po kilku minutach się zmyli .
                                                    Być może dotarło do nich ze sami popełniają wkroczenie obserwując tych co wykroczenia jeszcze nie popełnili.
                                                    To taki nowy typ prewencji.
                                                    Pokazać kierowcom czego nie wolno robić.





                                                    > Inny powód, to znów bronisz kierowców i ich terroryzowania innych uczestników r
                                                    > uchu.
                                                    Nie bronie tylko analizuje psychologiczne powody zachowań.
                                                    Jeśli jakieś zachowanie staje się typowe o trzeba ustalić przyczyny i z nimi walczyć a nie ze skutkami.


                                                    > > Policja zaś zamiast czepiać się nie zwalniania przez zebrami czy parkowan
                                                    > ia prz
                                                    > A po co? Wszak samochód ma rzeczywiste pierwszeństwo na pasach.
                                                    Ma ale tez ma obowiązek zwolnić.
                                                    Pierwszeństwo może stracić w ułamku sekundy gdy pieszy postawi nogę na zebrze.
                                                    Potem jest tłumaczenie, że nie mogłem się zatrzymać bo za szybko jechałem.

                                                    >Inaczej będzie
                                                    > wtargnięcie.
                                                    Nieprawda, wtargniecie jest tylko przed pojazd a wchodząc z boku można.
                                                    Wystarczy mały kroczek i zatrzymać się.


                                                    > > ed nimi robi łapanki na podstawie nieznanego i mało istotnego przepisu.
                                                    > Od parkowania jes SM i tak się policja wykręca (nawet nie odholują takiego, bo
                                                    > ponoć "nie zagraża") .
                                                    Mało tego .
                                                    W mysl praktyki policyjnej spowodowanie zagrożenia jest tylko wtedy gdy dojdzie juz do wypadku.
                                                    Wtedy podnosi się mandat o 200 zł za zagrożenie w ruchu.
                                                    Skro nie ma wypadku nie ma lawetowania.
                                                    To też trzeba zmienić i zamierzam zapytać SM o wypisanie sytuacji zagrożenia w której używają lawet.
                                                    Czyli czy zasłanianie zebr i przejazdów jest zagrożeniem i utrudnianiem ruchu.
                                                    Inne pytanie do SM to na jakiej podstawie wydano polecenie przymykania oczu na łamanie prawa przez bankowozy i podobne auta ochroniarskie ?

                                                    >Co do przepisu o zawracaniu, to nieznany był dla kierowc
                                                    > ów z przed 2003 roku. Kierowcy doskonale wiedzą o tym.
                                                    Nie wiedzą.
                                                    Możemy my zrobić ankietę.
                                                    Możemy stanąć przy radiowozie i posłuchać jak się tłumaczą.

                                                    >Tylko albo łamią z preme
                                                    > dytacją, albo mają już głęboko gdzieś znaki i nie patrzą.
                                                    Znam dobrze PoRD a sam chodziłem na Kazimierza Wielkiego aby sprawdzić dlaczego ktoś pisał ze nie wolno skręcać w lewo.
                                                    Tymczasem chodzi tam o zawracanie które było jest i będzie.
                                                    Może to był powód zmiany świateł na Widoku, a nie ściemnianie że to dla pieszych.

                                                    > Edukacja mandatami nic nie daje. Przy średnim nasileniu wykroczeń wyłapują 2% z
                                                    > darzeń i przypomina to zabawę w berka.
                                                    Ale ukarani pamiętają lepiej niż po kursie.
                                                  • Gość: Neverhood Re: liczba aut IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 15:23
                                                    > Pisz o realiach, tor wolny i gaz do dechy to przy lewoskręcie a nie przy zawrac
                                                    > aniu.
                                                    MAmy też we wroclawiu zawracanie bezkolizyjne. I tu tak jest.

                                                    > Realnie to skręcający w prawo na zielonym skręca rozpędem mimo ze piesi też maj
                                                    > ą zielone.
                                                    A dlaczego rowerzyści się burzą, że ich kierunek na wprost jest z czerwonym, a samochodziki maja wtedy zielone bezkolizyjne na wprost i osobne bezkolizyjne w prawo?
                                                    Mówimy o sygnalizacji kierunkowej. A ona musi pozwalać na zamknięcie oczu i wciśnięciu gazu do dechy. Nie trzeba myśleć, dlatego bezpieczniacy ją lubią stosować.

                                                    > Jak już łapać to tych co nie zwalniają bo przecież każdy rozumie które auto pow
                                                    > oduje zagrożenie.
                                                    A jak prawnie mu się nie da wręczyć mandatu? Bo sąd z automatu uniewinni?
                                                    Przecież kierowcy wiedzą, że na zwyklym przejściu pieszy ma czekać. Dopiero jak jest dodatkowe pulsujące światło ostrzegawcze, to w tedy mogą mieć problem z wybronieniem się.

                                                    > rzymał czyli ustąpił pierwszeństwa.
                                                    U nas oddanie należnego pierwszeństwa i tak podpada pod wymuszenie tego obdarowywanego. Są robione nawet stłuczki. Jedź, przepuszczam cię + chwilka czasu i gaz do dechy + własny świadek.

                                                    > Skro pasy są przesuniete tak aby przed pasami stanąć, to dlaczego auto zawracaj
                                                    > ące ma być niebezpieczne skoro ma gdzie stanąć tak samo jak to skręcające w pra
                                                    > wo ?
                                                    Pasy i przejazdy rowerowe są tak robione dla wygody kierowców pod szyldem bezpieczniactwa.

                                                    > Na dodatek zakaz zawracania nie jest zapisany w PoRD i trzeba to dedukować.
                                                    > Pewnei nei ejst zapisane to w rozporządzeniu o znakach.
                                                    > Jeśli się mylę to mnie popraw.
                                                    U nas jest tak, część w PoRD, a potem rozporządzeniach kolejna część. Przy okazji w tych aktach nazwy są nie spójne. Akurat tutaj w rozporządzniu jest opis sygnalizatora kierunkowego ..., a zakaz zawracania jest w opisie strzałeczki na jezdni. Która wprawdzie powinna być razem z tą sygnalizacją świetlną, ale ... No i mamy fortkę, bo urzędnicy ministerialni są kiepscy. Ale pewne da się doczepić do niezgodności tego znaku z wymogami ( np. troszeczkę za mały itp.. )

                                                    > To chore prawo czyli babol.
                                                    Urzędnik musi coś robić, aby pokazać, że jest potrzebny. Nawet jak nic nie trzeba robić.
                                                    I tak mamy autorskie próby zapisania wszystkiego np. dyszel w przyczepce, 2 odblaski w kołach (bo trzeba przemycić dobre wyważenie kół rowerowych).

                                                    > Zatem policja koncentruje się na rzadko spotykanych sytuacjach czając się i cze
                                                    > kając aż co 200-tny kierowca zawróci.
                                                    Co drugi ;)
                                                    Dopiero wtedy używają sobie.

                                                    > Po perfidne działanie bo to czepianie się niuansów które pamięta tylko drogówka
                                                    Zrób prawo jazdy, bo na kursie co chwile o tym wspominają. Na egzaminie też.
                                                    To się zmieniło chyba z 10 lat temu. Bo pamiętam o strych nawykach i trąbieniu w TV.

                                                    >przy jednoczesnym zamykaniu oczu na równe gatunkowo lub cię
                                                    > ższe wykroczenia na dodatek występujące notorycznie wobec braku reakcji służb.
                                                    Jeśli 90% nie stosuje się, to trzeba każdemu przypisać policjanta. Część to wariaci, a reszta owczym pędem ich naśladuje.
                                                    Tak jak w innych krajach, przy robieniu porządków, nagle 80% dotychczasowych przekraczaczy boi się i jedzie zgodnie z przepisami. Po prostu potrafią i jest rzeczywisty, srogi bat. Wtedy resztę da się wyłapać. Przykład? Polak , szybki ale bezpieczny przekracza zachodnia granicę samochodem :D

                                                    > Przykładowo w ciągu 3 dni dwa razy sfotografowałem dwa różne radiowozy na ddrip
                                                    > ze znakiem zakazu postoju o obydwa radiowozy polowały na zawracających.
                                                    Policjantom nic nie grozi, sami sobie tuszują "jestem z firmy". To trzeba jakoś ukrócić.

                                                    > Nie bronie tylko analizuje psychologiczne powody zachowań.
                                                    > Jeśli jakieś zachowanie staje się typowe o trzeba ustalić przyczyny i z nimi wa
                                                    > lczyć a nie ze skutkami.
                                                    Przykro mi, ale ja nie psycholog i nie chcę nim zostać.

                                                    > Ma ale tez ma obowiązek zwolnić.
                                                    > Pierwszeństwo może stracić w ułamku sekundy gdy pieszy postawi nogę na zebrze.
                                                    > Potem jest tłumaczenie, że nie mogłem się zatrzymać bo za szybko jechałem.
                                                    Ale obecnie interpretują to , że jak pieszy dojdzie na 2 pas to w zasadzie dopiero ma pierwszeństwo.
                                                    Zło = interpretacja bezpieczniaków. Prawo musi być jasne, bez kruczków i szukania po różnych rozporządzeniach. Nie może się też co roku zmieniać, czyli musi być dobre od początku.

                                                    > >Inaczej będzie
                                                    > > wtargnięcie.
                                                    > Nieprawda, wtargniecie jest tylko przed pojazd a wchodząc z boku można.
                                                    > Wystarczy mały kroczek i zatrzymać się.
                                                    Dotychczas interpretowano to na korzyść samochodziarzy. Czy coś się zmieniło?

                                                    > W mysl praktyki policyjnej spowodowanie zagrożenia jest tylko wtedy gdy dojdzie
                                                    > juz do wypadku.
                                                    Nie jest to paragraf do dowaleniu komuś. Na kolizję maja tabelkę 300-500zł 6pkt, wypadek idzie z automatu do prokuratora.
                                                    > Wtedy podnosi się mandat o 200 zł za zagrożenie w ruchu.
                                                    Jedynie spotkałem się, że pod takimi zarzutami dowalali tym latającym bokiem, palących gumy, ew wkurzeniu ich.
                                                    > Skro nie ma wypadku nie ma lawetowania.
                                                    Jest jasny przepis, a interpretacja go rozwala.

                                                    > > darzeń i przypomina to zabawę w berka.
                                                    > Ale ukarani pamiętają lepiej niż po kursie.
                                                    I dlatego tłumaczą to pechem? Bo obecnie większość się nie stosuje pomimo mandatu.


                                                  • Gość: Neverhood o lawetowaniu IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 15:33
                                                    > Skro nie ma wypadku nie ma lawetowania.
                                                    Jest jasny przepis, a interpretacja go rozwala.

                                                    Można spróbować tak to podejść. Nakierowując stopniowo pismami.

                                                    Spytać się drogówkę, czy jazda rowerem w polsce jest niebezpieczna.
                                                    Czy drr, drripy i inne zwiększają bezpieczeństwo (co jest w praktyce bzdurą, bo zwiększają :( )
                                                    Czy jeśli jest infr. rowerowa to rowerzysta ma po niej jechać.
                                                    Czy jeśli jest już ta infr. row. to rowerzysta jadący po jedni ogólnodostępnej naraża się na niebezpieczeństwo.

                                                    i takimi pytaniami doprowadzić do oficjalnych odpowiedzi drogówki , że podstawiając obok przepisu o lawetowaniu nie było "ale".
                                                    np. zmniejszenie widoczności przy przejazdach, przejściach to duże zagrożenie i trzeba się starać je eliminować.
                                                    jazda po chodniku i jezdni jest niebezpieczna dlatego rowerzyści powinni jeździć po śmieszkach, i mają powstawać ...
                                • Gość: benek Re: ledy IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 15:01
                                  > A co do testów, to są takie. Wystarczy poszukać i kupić świadomie.
                                  Policja powinna zrobić testy na wytrzymałość a nie na skupienie światłą.tak samo powinni sprawdzić wytrzymałość kłódek na przecięcie bo producenci kłamią.
                                  Kto to widział aby rowerzyści na festynach robili sami próbne cięcia.
                                  Sam bym poczytał na ile markowe unlocki są twardsze od tanich.

                                  >Nie można ws
                                  > zystkich zmuszać, niektórym wystarczą słabe rzeczy.
                                  Nie chodzi o zmuszanie do kupna.Chodzi o pogrupowanie w klasy sprzętu.
                                  Bez atestów niedługo producenci dadzą 2 gramy plastiku.
                                  W kłódkach jest więcej igelitu niż stalowej linki.
                                  Przy kłódkach bardzo łatwo podać odporność w kN na przecięcie .Hurtownik dalby kłódkę do przebadania a atest dostarczał każdemu sklepowi.
                                  Jakby producenci zobaczyli że policja daje rekomendacje to by się postarali aby zrobić coś porządnego.a tak to konkurują z tanią chińszczyzna i albo stawiają na nielicznych bogatych stosując duże przebicie albo też obniżają jakość aby cena za bardzo od chińszczyzny nie odstawała.
                                  Gdyby było wiadomo że jakaś drogą kłódkę łatwiej przeciąć niż tanią to by była jej śmierć.
                                  Po co policja ma szukać dziesiątek tysięcy rowerów.To w ich obowiązkach jest zrobić ranking kłódek.
                                  Tak samo z lampkami.Wystarczy sprawdzić przy jakim naprężeniu pęka wspornik , które za wąsko świecą. W których nie pasują baterie i trzeba podginać styki lub podcinać nożem kanały.






                                  > Np. Innym twoja rozwalona l
                                  > ampka wystarczyłą by na lata.
                                  Nie sądzę . Własnei popekało mi czerwone szkło w almce kora miałem ponad 10 lat.
                                  Popekało chyab od mrozu.
                                  Posklejam kawłaki szkiełka bo at lamka bije na glowe wszystkie kótre potem kupowałem.
                                  Zresztą w większości takich lampek przerabiam włączniki aby się nie włączały w kieszeni lub w torbie.
                                  Wiele lampek przednich takich tanich za 25 zł przerabiałem wtapiając zamiast zatrzasków plastikowych jakieś metalowe blaszki.
                                  Jak już pisałem przerabiałem też klipsy.
                                  Wątpię aby bez tego ludzie używali takich lampek dłużej niż ja.
                                  Jak komuś rower upadnie to każda lampka może strzelić.
                                  A to że ktoś nie jeździ po górach i nie przepycha roweru przez krzaki to nie jest argument,
                                  Są tacy co jeżdżą tylko w lecie na działkę, to im lampka starcza na długo.
                                  Nie pojmuje dlaczego nie robi się przednich lampek zwartych mocowanych bezpośrednio do ramy i ewentualnie nie zasila ich kablem z już mniejszego koszyczka na baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zahaczało.
                                  Obecnie wszystkie lampki mocowane są albo na wysięgnikach albo w poprzek kierownicy co wystawia lampkę na urazy mechaniczne.
                                  Brak płaskich lampek do mocowania na przednią cześć koszyka.
                                  Brak lampek mocowanych pod koszykiem.
                                  Brak przednich lampek przykręcanych do błotnika.
                                  Niewiele jest lampek zespolonych z dynamem.
                                  Nie rozumiem dlaczego tak jest.
                                  Naprawdopodobniej to wina sklepów które nie starają się mieć całej oferty przez co producenci robią to co się najczęściej zamawia.
                                  Widziałeś kiedyś LEDa z gwintem do zastępowania żarówek ?


                                  > >powiiny mieć atest
                                  > Na szkle lampki powinny być wytłoczenia z atestami, normami ...
                                  Nie , atest skserowany i każdy sklep powinien mieć je pod ręką.Wszystko co droższe niż 10 zł powinno mieć atest.
                                  Ja kupowałem kiedyś żarówki o czasie świecenia 15 minut.Chyba tylko jedna wytrzymała około godziny.
                                  To wkurzające aby człowiek musiał za 5-tą wymiana uznać ze to nie przypadek tylko wada konstrukcyjna.
                                  Pisałeś o amatorach budujących lampki.
                                  To nie przypadek ani hobby.
                                  Po prostu przez wiele lat nie było w ofercie takich lampek.
                                  Jeśli coś było to 20 razy droższe niż koszty produkcji.
                                  Przy okazji warto sprawdzić marże sklepowe bo ostatnio odmówiłem zapłacenia 18 zł za dzwonek z plastiku w jednym sklepie i kupiłem prawie taki sam ale lepszy za 5,5 zł w innym.
                                  To sklepy zamawiają lampki za 1,5 zł netto aby je sprzedawać po 10 zł.
                                  Dlatego tyle tandety.
                                  Ludziom się wydaje, że jak lampka kosztuje 10 zł to musi być coś warta, a tej lampki za 50 zł nie kupują bo myślą, że to jakaś luksusowa.
                                  A tymczasem ona w hurtowni może kosztować mniej niż 15 zł.


                                  > > na pewno Chińczycy produkują małe lampki LED na pogrubionych wspornikach
                                  > lub z
                                  > > dobrymi z zatrzaskami które się nie klęczą co powoduje odłamywanie wsporn
                                  > ika pr

                                  > IMPORTERZY kupują najtańszy chłam. To oni są winni.
                                  importerzy dużego bicia nie mają, a sprowadzą wszystko.
                                  To sklepy psuja rynek sprzedając normalne akcesoria w horrendalnych cenach tylko po to aby tandeta schodziła w cenach średnich czyli z kilkukrotnym przebiciem.


                                  > W takiej angli nawet najtań
                                  > sze chińskie buty są wytrzymalsze od tego co sprowadzają nasi importerzy.
                                  Brak selekcji towaru przez fachowców.
                                  To właśnie mogą zrobić atesty.


                                  > Po prostu gwarancja, rękojmia leży i kwiczy w tym kraju. Najlepiej jest w super
                                  > marketach i internecie, a reszta to same problemy.r
                                  Brak lampek na rowerach to wina handlu.
                                  Mądrym posunięciem producentów była sprzedaż lampek w zestawach, co spowodowało, że sklepy nie mogą mieć już takiego bicia na komplecie.

                                  Najtaniej i najsolidniej jest jednak jak producent roweru montuje firmowe akcesoria. Wtedy przemyśli wszystko dokładnie.


                                  • Gość: Neverhood atesty lampek IP: *.internetia.net.pl 08.01.12, 19:14
                                    Nie chodzi o zmuszanie do kupna.Chodzi o pogrupowanie w klasy sprzętu.
                                    > Bez atestów niedługo producenci dadzą 2 gramy plastiku.
                                    > W kłódkach jest więcej igelitu niż stalowej linki.
                                    > Przy kłódkach bardzo łatwo podać odporność w kN na przecięcie .Hurtownik dalby
                                    > kłódkę do przebadania a atest dostarczał każdemu sklepowi.
                                    > Jakby producenci zobaczyli że policja daje rekomendacje to by się postarali aby
                                    Niestety ale policja nie potrafi ze względu na swoje kompetencje na przebadanie, a tym bardziej wydać prawidłowe wnioski z badania.
                                    Są testy w magazynach, oraz na stornach producenta. Te testy to ilość gwiazdek w skali. Jak je przyznają ? najprawdopodobniej z rękawa.

                                    > Po co policja ma szukać dziesiątek tysięcy rowerów.To w ich obowiązkach jest zr
                                    > obić ranking kłódek.
                                    Ponoć dużo rowerów jest kradzionych bez żadnego zabezpieczeni : oparłem rower i poszedłem do sklepu na moment ...

                                    > Tak samo z lampkami.Wystarczy sprawdzić przy jakim naprężeniu pęka wspornik , k
                                    > tóre za wąsko świecą. W których nie pasują baterie i trzeba podginać styki lub
                                    > podcinać nożem kanały.
                                    Czyli chodzi o coś na wzór niemieckiego tuv.
                                  • Gość: Neverhood o lampkach samoróbkach, fabrycznych IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 11:56
                                    > > Np. Innym twoja rozwalona l
                                    > > ampka wystarczyłą by na lata.
                                    > Nie sądzę . Własnei popekało mi czerwone szkło w almce kora miałem ponad 10 lat
                                    Starość nie radość.
                                    > Popekało chyab od mrozu.
                                    Przecież tej zimy nie było mrozu.

                                    > Jak komuś rower upadnie to każda lampka może strzelić.
                                    > A to że ktoś nie jeździ po górach i nie przepycha roweru przez krzaki to nie je
                                    > st argument,
                                    > Są tacy co jeżdżą tylko w lecie na działkę, to im lampka starcza na długo.
                                    Różne zastosowania, różne wymagania. Dlatego nie ma uniwersalnego roweru, a tym bardziej lampki.

                                    > Nie pojmuje dlaczego nie robi się przednich lampek zwartych mocowanych bezpośre
                                    > dnio do ramy i ewentualnie nie zasila ich kablem z już mniejszego koszyczka na
                                    > baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zahaczało.
                                    Są, ale wbudowane w ramę - lampka producenta rowerów.
                                    Są też montowane w mostek kierownicy np.

                                    > Obecnie wszystkie lampki mocowane są albo na wysięgnikach albo w poprzek kierow
                                    > nicy co wystawia lampkę na urazy mechaniczne.
                                    No nie, rynek jest różnorodny.
                                    > Brak płaskich lampek do mocowania na przednią cześć koszyka.
                                    np. takiej lub takiej? Podobne robi wrocławski mactronik za 10zł i 17zł.
                                    > Brak lampek mocowanych pod koszykiem.
                                    Jakoś sobie radzą
                                    > Brak przednich lampek przykręcanych do błotnika.
                                    Bywały takie za czasów płatwiastych samochodów - 50, 60 lata?
                                    > Niewiele jest lampek zespolonych z dynamem.
                                    No może z 3 modele się znajdą :D
                                    > Nie rozumiem dlaczego tak jest.
                                    Kup pan lampkę za 5 zł. Bedziesz pan nieśmiertelny ... Zalew górskich rowerów - zanik kultury rowerowej. Popatrz co mają do wyboru holendrzy hollandbikeshop.com/fietsverlichting/
                                    > Naprawdopodobniej to wina sklepów które nie starają się mieć całej oferty przez
                                    > co producenci robią to co się najczęściej zamawia.
                                    Na alledrogo była aukcja lampek tylnych na dynami. Coś ok. 2.9zł. Na innych aukcjach, w sklepach nie schodzi poniżej 8 zł.
                                    U nas sklepy nie zamawiają od producentów a hurtowników, importerów. A ci zamawiają najtańszy szmelc. Najtańszy, bo oszczędzając choćby na kontroli jakości Chińczycy sprzedają taniej o te 5% ... Ale sklepy mają marżę powyżej 30% i w tym roku nie zrobili zimowej obniżki!

                                    > > Na szkle lampki powinny być wytłoczenia z atestami, normami ...
                                    > Nie , atest skserowany i każdy sklep powinien mieć je pod ręką.Wszystko co droż
                                    > sze niż 10 zł powinno mieć atest.
                                    Chodziło mi o homologację drogową, tak jak w samochodach na kloszach. I to właśnie pan władza może wyczytać z normalnych rowerowych lampek na drodze. Czy potrzebujesz to dublować kserem w sklepie?

                                    > To sklepy zamawiają lampki za 1,5 zł netto aby je sprzedawać po 10 zł.
                                    > Dlatego tyle tandety.
                                    > Ludziom się wydaje, że jak lampka kosztuje 10 zł to musi być coś warta, a tej l
                                    > ampki za 50 zł nie kupują bo myślą, że to jakaś luksusowa.
                                    > A tymczasem ona w hurtowni może kosztować mniej niż 15 zł.
                                    I tyle w temacie.

                                    > > IMPORTERZY kupują najtańszy chłam. To oni są winni.
                                    > importerzy dużego bicia nie mają, a sprowadzą wszystko.
                                    > To sklepy psuja rynek sprzedając normalne akcesoria w horrendalnych cenach tylk
                                    > o po to aby tandeta schodziła w cenach średnich czyli z kilkukrotnym przebiciem
                                    Nie tylko oni. Producent też wylicza na 2 lata gwarancji. Zapominasz, że w prl jak do niczego się nie nadawał, to robił jako serwisant rowerów ;-)

                                    > Widziałeś kiedyś LEDa z gwintem do zastępowania żarówek ?
                                    W motoryzacji. W rowerach taniej kupić nową lampkę - ch-ka dynam jest pod żarówki. Zwykłe zastąpienie ledem oznacz skrócenie żywotności przedniej żarówki... Przecież to jest banalny układ.

                                    > > W takiej angli nawet najtań
                                    > > sze chińskie buty są wytrzymalsze od tego co sprowadzają nasi importerzy.
                                    > Brak selekcji towaru przez fachowców.
                                    > To właśnie mogą zrobić atesty.
                                    A kiedy to takie regulacje wpłynęły pozytywnie na rynek? Obecnie są atesty - na kloszach lamp. Olewane z góry na dół przez wszystkich - liczy się cena. Są fora internetowa, są magazyny rowerowe i inne gdzie robią testy, wymieniają się uwagami... Po co to dublować głupią ( z natury głupią) urzędniczą machiną? Oni to dopiero zrobili kwiatki.

                                    > Brak lampek na rowerach to wina handlu.
                                    Nie , po prostu nie są potrzebne rowerzystą do szczęścia. Lampki rowerowe są w polsce :
                                    a) dla policjantów
                                    b)dla jeżdżących w pełnych ciemnościach.
                                    Dziwnym trafem w holandi też nie ma szału lampowego na rowerach, a się nie zabijają jak u nas. I tam nie wmawiają wszystkim, że to przez brak lampek.
                                    > Mądrym posunięciem producentów była sprzedaż lampek w zestawach, co spowodowało
                                    > , że sklepy nie mogą mieć już takiego bicia na komplecie.
                                    Zwykle cena kompletu nie jest porażająco niższa od zakupu osobno. Często i gęsto to jest wymysł sklepu , aby tak sprzedawać.

                                    > Najtaniej i najsolidniej jest jednak jak producent roweru montuje firmowe akces
                                    > oria. Wtedy przemyśli wszystko dokładnie.
                                    Od 60 lat wszystko jest już przemyślane dokładnie. Nie wiem , czy byś się ucieszył za fabryczną lampkę w mostku kierownicy jeśli rower zdrożeje o ponad 200zł.
                                    • Gość: benek Re: o lampkach samoróbkach, fabrycznych IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 13:47
                                      > > Popekało chyab od mrozu.
                                      > Przecież tej zimy nie było mrozu.
                                      Popękało po dwóch poprzednich zimach a rozpadło się na jesieni.
                                      Wystarczyło że niemowlę wzięło do raczek.


                                      > > Jak komuś rower upadnie to każda lampka może strzelić.
                                      > > A to że ktoś nie jeździ po górach i nie przepycha roweru przez krzaki to

                                      > Różne zastosowania, różne wymagania. Dlatego nie ma uniwersalnego roweru, a tym
                                      > bardziej lampki.
                                      Dobra lampka ma wystarczyć babci jeżdżącej na działkę jak i osobie której się często obsuwa rower oparty o drzewo w górach.
                                      To element strategiczny w rowerze i musi być projektowany na zapas, a nie że są lampki które wytrzymują 5 wyjazdów rocznie na działkę.



                                      > > Nie pojmuje dlaczego nie robi się przednich lampek zwartych mocowanych be
                                      > zpośre
                                      > > dnio do ramy i ewentualnie nie zasila ich kablem z już mniejszego koszycz
                                      > ka na
                                      > > baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zahaczało.
                                      > Są, ale wbudowane w ramę - lampka producenta rowerów.
                                      Silne ledy są sprzedawane od kilku lat w cenach pozwalających mocować je masowo w rowerze a konstruktorzy rowerów spóźniają się z konstrukcją rowerów wykorzystującą ledy.
                                      • Gość: Neverhood Re: o lampkach samoróbkach, fabrycznych IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 16:32
                                        > > Popekało chyab od mrozu.
                                        > > Przecież tej zimy nie było mrozu.
                                        > Popękało po dwóch poprzednich zimach a rozpadło się na jesieni.
                                        > Wystarczyło że niemowlę wzięło do raczek.
                                        Ale jaja.

                                        > Dobra lampka ma wystarczyć babci jeżdżącej na działkę jak i osobie której się c
                                        > zęsto obsuwa rower oparty o drzewo w górach.
                                        Ta 2 postać potrzebuje rozpylacza bez śwaitłocienia poniżej horyzontu, a nie światełka na drogę.

                                        > To element strategiczny w rowerze i musi być projektowany na zapas,
                                        Wiele ludzi w tym ja , jeździ wiele lat bez lampki. Gdzie ta strategia?
                                        > a nie że s
                                        > ą lampki które wytrzymują 5 wyjazdów rocznie na działkę.
                                        Niestety, ale u niektórych liczy się ilość. Przypominam, że jak dotąd nie znam wytrzymałej lampki. Przypominam, że w samochodach, to jest też najbardziej zawodny element. A , że statystycznie każdy 3 letni samochód był bity ....

                                        > > > Nie pojmuje dlaczego nie robi się przednich lampek zwartych mocowan
                                        > ych be
                                        > > zpośre
                                        > > > dnio do ramy i ewentualnie nie zasila ich kablem z już mniejszego k
                                        > oszycz
                                        Czy aby nie wystarczy "na sztycę" mocowanie, tylko o większej średnicy?
                                        Przeszkadzać, to mogą linki które czasem się tam plączą. A i stojaki czasami są na tej wysokości - uszkodzenie lampki.

                                        > > > baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zahaczało
                                        do rury, a dlaczego baterie/akumulatory?

                                        > Silne ledy są sprzedawane od kilku lat w cenach pozwalających mocować je masowo
                                        > w rowerze a konstruktorzy rowerów spóźniają się z konstrukcją rowerów wykorzys
                                        > tującą ledy.
                                        Do niedawna, cudem techniki były 1W ledy 1 generacji dla firmowych lampek, a to było 5 lat od wdrożenia na rynek takich diod. Nie da się ukryć, że producenci się spóźniają. Są opóźnienie w stosunku do latarkowego rynku. Ostatnio pojawiają się już lampki na najnowszych diodach, ale ....

                                        Obecnie rynek masówki zalewają 1W - 3W led lampki na 3xAAA. Mając 30zł, można mieć takie cudo. Powinno wystarczyć dla mało wymagających w nocy ~ zwykłe żarówkowe 2,4W
                                        • Gość: benek Re: o lampkach samoróbkach, fabrycznych IP: *.e-wro.net.pl 22.01.12, 21:48
                                          > > To element strategiczny w rowerze i musi być projektowany na zapas,
                                          > Wiele ludzi w tym ja , jeździ wiele lat bez lampki. Gdzie ta strategia?


                                          Bo nie wracasz wieczorem z wycieczek szosami poza Wrocławiem.



                                          > Niestety, ale u niektórych liczy się ilość. Przypominam, że jak dotąd nie znam
                                          > wytrzymałej lampki.
                                          Teraz królują zwykłe aluminiowe latarki umieszczane w uchwycie rowerowym dokupywanym oddzielnie za 5,60-20 zł.
                                          I to jest optymalna opcja , no ale większy problem jest z tylnymi lampkami.Te zaś są mniej awaryjne i tańsze. Wiec bez bólu można wymienić.
                                          Widać to zresztą na ulicach ze większość rowerzystów ma tylko tylną lampkę.
                                          Teraz dodatkowo ktoś wymyślił tylne lampki miniaturowe , które trudniej odłamać ale mają słabe baterie.



                                          > Czy aby nie wystarczy "na sztycę" mocowanie, tylko o większej średnicy?
                                          Lampki przednie są długie i łatwe do wyłamania w górach w lesie, czy w pociągu.
                                          Konieczny jest solidny uchwyt a taki można dokupić osobno ale tylko do okrągłych latarek.
                                          Ci co robią sobie latarki pakują je do metalowej rury i przykręcają metalowym wspornikiem do kierownicy.
                                          Z reguły takie lampki są krótkie a baterie są w koszyku umieszczonym w bezpiecznym miejscu

                                          > Przeszkadzać, to mogą linki które czasem się tam plączą.
                                          Z tym sobie łatwo można poradzić.

                                          >A i stojaki czasami s
                                          > ą na tej wysokości - uszkodzenie lampki.
                                          Metalową lampkę można skrzywić a wspornik nie pęknie jak w plastikowej.


                                          > > > > baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zah
                                          > aczało
                                          > do rury, a dlaczego baterie/akumulatory?
                                          Baterie umieszcza asie np w saszetce pod ramą gdzie są odporne na zahaczenie o gałęzie.
                                          Przy przewróceniu roweru najwyżej się saszetka przekrzywi.
                                          akumulatory chowa się też w bidonie lub pod siodełkiem.
                                          Można koszyczek przyczepić wzdłuż rury z przodu ramy, sztycy kierownicy, lub samej kierownicy, przez co są odporniejsze na zahaczenie.


                                          > > Silne ledy są sprzedawane od kilku lat w cenach pozwalających mocować je
                                          > masowo
                                          > > w rowerze a konstruktorzy rowerów spóźniają się z konstrukcją rowerów wyk
                                          > orzys
                                          > > tującą ledy.
                                          > Do niedawna, cudem techniki były 1W ledy 1 generacji dla firmowych lampek, a to
                                          > było 5 lat od wdrożenia na rynek takich diod.
                                          Zintegrowane z rama nie muszą być 1 watowe.Te wymagają chłodzenia.
                                          Mam na myśli zwykłe diody 5mm o zwiększonej emisji warte 50 gr.
                                          Kilka takich diod w otworach w ramie , mostku, lub kierownicy .
                                          nie musi być zintegrowana ale zamontowane np w zwartej metalowej obudowie niewiele większej niż, opaska mocująca na kierownicy .
                                          Takie diody mogłyby być zatopione w dynamo , mogą być zamontowane w dźwignie hamulców, na czubku błotnika, dzwonek , koszyk, rogi itd.
                                    • Gość: benek Re: o lampkach samoróbkach, fabrycznych IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 13:49
                                      > Są też montowane w mostek kierownicy np.

                                      Fajnie , pięknie , tylko że pokazujesz mi lampkę wartą 15-17 zł, która kosztuje 179 zł i sprzedają ją na raty :)
                                      Lampka która powinna być norma dodawana jest do rowerów stylowych.
                                      Dlaczego sklep miałby się wyrzec kilkukrotnego przebicia skoro takie lampki są rzadkością ?

                                      > > Obecnie wszystkie lampki mocowane są albo na wysięgnikach albo w poprzek
                                      > kierow
                                      > > nicy co wystawia lampkę na urazy mechaniczne.
                                      > No nie, rynek jest różnorodny.

                                      Teoretycznie można kupić lampkę w małym słoniku jak się dobrze pogoogla.
                                      Zobacz co oferują wrocławskie sklepy albo co jest przyczepione do jeżdżących rowerów.
                                      Lamka długa na 12-15 cm mocowana zatrzaskiem długości 1,5 cm.
                                      Dopiero teraz producenci wykapowali ze lepiej dać aluminiową długa lampkę wsuwaną w solidny uchwyt uniwersalny, czyli do kupienia za kilka złotych jak by mu coś się przytrafiło.
                                      Trzeba było na to czekać 5-6 lat.
                                      I tak większość tych uchwytów trzeba ściągać od Chińczyków bo w naszych sklepach jeszcze nie widziałem.

                                      > > Brak płaskich lampek do mocowania na przednią cześć koszyka.
                                      > np. [url=http://www.rowerystylowe.pl/lampka-union-un404w-p-5170.html]takiej[/ur
                                      > l] lub takiej? Podobne robi wrocławski mactronik za 10zł i 17zł.
                                      Raczej trudno obie przykręcić do koszyka.
                                      Płaska lampka z dwoma uszami do przykręcenia do oczek koszyka.
                                      Do tego blaszka do wnętrza koszyka aby się oczka siatki nie rozerwały i za bardzo nie krzywiły opuszczając lampkę.




                                      > > Brak lampek mocowanych pod koszykiem.
                                      > Jakoś sobie radzą
                                      >

                                      Na tych zdjęciach nie ma ani jednej lampki przykręcanej do koszyka aby o nią nie zahaczyć.



                                      > > Brak przednich lampek przykręcanych do błotnika.
                                      > Bywały takie za czasów płatwiastych samochodów - 50, 60 lata?
                                      Ze względu na duży odbłyśnik zostały przeniesione na wspornika do ramy.
                                      Jednak dziś Ledy są małe i taka lampka stanowiłaby niewielkie zgrubieniem na błotniku a blacha by odprowadziła ciepło.

                                      > > Niewiele jest lampek zespolonych z dynamem.
                                      > No może z 3 modele się znajdą :D




                                      • Gość: Neverhood Re: o lampkach samoróbkach, fabrycznych IP: *.internetia.net.pl 14.01.12, 22:13
                                        > Fajnie , pięknie , tylko że pokazujesz mi lampkę wartą 15-17 zł, która kosztuje
                                        > 179 zł i sprzedają ją na raty :)
                                        > Dlaczego sklep miałby się wyrzec kilkukrotnego przebicia skoro takie lampki są
                                        > rzadkością ?
                                        Z chęcią widziałbym tandetę tego stylu - pełną chińszczyznę z 15zł ( ta lampka jest z mostkiem - sam mostek kosztuje więcej ni 15zł)
                                        Sklepy koszą na wszystkim - najtańsza piasta w chinach ~ 1zł. W sklepie 10zł. Chińczycy robią pod swoimi markami dynamopiasty. W nich nie ma co się psuć, a i cena nie byłaby wyprawą 100zł. Bo tak wygląda z markowymi ( u nas są shitmano, jako ciekawostki sram, novatec i jeszcze większa ciekawostka SA.)

                                        > Dopiero teraz producenci wykapowali ze lepiej dać aluminiową długa lampkę wsuwa
                                        > ną w solidny uchwyt uniwersalny, czyli do kupienia za kilka złotych jak by mu c
                                        > oś się przytrafiło.
                                        Od tego odchodzą, nawet chińczycy. To był po prostu prosty manewr - bierzemy istniejące latarki, dajemy uchwyt i sprzedajemy jako rowerowe. Latarka jest dużo tańsza niż ta sama lampka sprzedawana jako rowerowa - cuda ekonomiczne.

                                        > Lamka długa na 12-15 cm mocowana zatrzaskiem długości 1,5 cm.
                                        Już widzę jak się łamie taka fajna długa ...

                                        > Zobacz co oferują wrocławskie sklepy albo co jest przyczepione do jeżdżących ro
                                        > werów.
                                        To co jest w hurtowni. A , że się zaopatrują w jednej i kupują najtańsze, gdzie nawet producent się nie przyznaje.... np.


                                        > > ]takiej[/url]? Podobne robi wrocławski mactronik za 10zł i 17zł.
                                        > Raczej trudno obie przykręcić do koszyka.
                                        > Płaska lampka z dwoma uszami do przykręcenia do oczek koszyka.
                                        > Do tego blaszka do wnętrza koszyka aby się oczka siatki nie rozerwały i za bard
                                        > zo nie krzywiły opuszczając lampkę.
                                        A niech ci będzie. Koszyki mają często wgłębienie na zwykła dużą lampkę. W dodatku często lepiej umieścić lampkę pod koszykiem. Jest dużo miejsca, nie widzę problemu.

                                        > > > Brak przednich lampek przykręcanych do błotnika.
                                        > > Bywały takie za czasów płatwiastych samochodów - 50, 60 lata?
                                        > Ze względu na duży odbłyśnik zostały przeniesione na wspornika do ramy.
                                        > Jednak dziś Ledy są małe i taka lampka stanowiłaby niewielkie zgrubieniem na bł
                                        > otniku a blacha by odprowadziła ciepło.
                                        Nie bo:
                                        1. raz dwa taki świetlny nosek byłby brudny - kiepsko świeci.
                                        2. tak jak w 1, tylko piasek spod kół zmatowi szybkę w dłuższej perspektywie.
                                        3. drgania, bród zaraz załatwi przewody i złącza na błotniku.
                                        4. nosek jest często narażony na zniszczenie. Sam z siebie mi nie się nie połamał w holendrze ;-)
                                        Ale w ramach zabawy można taki wykonać. Amatorskie metody pozwalają na to


                                      • Gość: Neverhood lampki na koszyk IP: *.internetia.net.pl 20.01.12, 17:53
                                        > > > Brak płaskich lampek do mocowania na przednią cześć koszyka.

                                        > Raczej trudno obie przykręcić do koszyka.
                                        > Płaska lampka z dwoma uszami do przykręcenia do oczek koszyka.
                                        > Do tego blaszka do wnętrza koszyka aby się oczka siatki nie rozerwały i za bard
                                        > zo nie krzywiły opuszczając lampkę.
                                        >
                                        >
                                        > > > Brak lampek mocowanych pod koszykiem.
                                        > > Jakoś sobie radzą
                                        > >

                                        > Na tych zdjęciach nie ma ani jednej lampki przykręcanej do koszyka aby o nią ni
                                        > e zahaczyć.

                                        Taka lampka może być?
                                        www.flickr.com/photos/mellbin/6487204975/
                                        Konstrukcyjnie taka sama jak typowa tylna lampka na bagażnik. Tutaj zamiast czerwonego dali białe. Biały odblask, biały klosz, białe światełko. Czyli w istniejącej fabryce, wystarczy zmienić plastik i już produkują na starych maszynach przednie lampki sygnalizacyjne.
                                        • Gość: benek Re: lampki na koszyk IP: *.e-wro.net.pl 23.01.12, 09:50
                                          > Taka lampka może być?
                                          > rel="nofollow">www.flickr.com/photos/mellbin/6487204975/
                                          > Konstrukcyjnie taka sama jak typowa tylna lampka na bagażnik. Tutaj zamiast cze
                                          > rwonego dali białe. Biały odblask, biały klosz, białe światełko. Czyli w istnie
                                          > jącej fabryce, wystarczy zmienić plastik i już produkują na starych maszynach p
                                          > rzednie lampki sygnalizacyjne.

                                          Tak właśnie się powinno robić.
                                          Kosz się pognie a lampka nie połamie.
                                          Wszystko jeszcze zależy jak solidne uszy i czy są 4 szt.
                                          Tylna lampka też może być zamaskowana w trójkącie odblaskowym aby złodziej jej nie zauważył.
                                          Przynajmniej dioda jeśli się znajdzie miejsce na baterie w innym miejscu.
                                          Zastanawiam się dlaczego baterii nikt nie chowa w ramie pod sztycą siodełkowa ?
                                          No ale jeszcze tylko kilka lat a ogniwa słoneczne spowodują ze w rowerze będzie zamontowany akumulator na stałe.
                                          W przyszłości rower będzie jak choinka, a producenci będą się prześcigać w układaniu wzorków z ledów
                                          • Gość: Neverhood Re: lampki na koszyk IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 13:45
                                            > Tylna lampka też może być zamaskowana w trójkącie odblaskowym aby złodziej jej
                                            > nie zauważył.
                                            Trójką tak nie bardzo (przyczepy), ale lampki z odblaskami są produkowane. Niektóre wyglądają jak zwykle odblaski. A ze złodziejami nie wygrasz. Rower da się rozkręcić do ostatniej śrubki w 1 godzinę!. Jedynie co to można utrudnić gimnazjaliści naciśnięcie guziczka i łatwe wysunięcie łupu. Jest też problem wandalizmu na zaparkowanym rowerze ... głowa mała.

                                            > Zastanawiam się dlaczego baterii nikt nie chowa w ramie pod sztycą siodełkowa ?
                                            Bo zmiana zmiana tych baterii wymagałaby inne konstrukcji lub upierdliwego rozkalibrowania siodełka. Bo nie ma chętnych, skoro można kupić za 5zł gotową małą lampkę. W szosówkach są dostępne lampki wkładane w końce baranka. I tam się mieszczą akumulatory, bateryjki.

                                            > No ale jeszcze tylko kilka lat a ogniwa słoneczne spowodują ze w rowerze będzie
                                            > zamontowany akumulator na stałe.
                                            Ogniwa słoneczne wymagają powierzchni i ochrony przed uderzeniami. A w rowerze jest troszeczkę odwrotnie. Nie widzę sensu innego niż sygnalizacyjna w rowerze rekreacyjnym. Ja czekam na "dynama" o dobrej sprawności robione z myślą o ledach, a nie żarówkach. Wtedy nie będzie tego czuć w pedałach, a świeci przyzwoicie.

                                            > W przyszłości rower będzie jak choinka, a producenci będą się prześcigać w ukła
                                            > daniu wzorków z ledów
                                            Nie sądzę.Ale historia pokazuje, że w rowerach ciężko o nowości.
                                            • Gość: benek Re: lampki na koszyk IP: *.e-wro.net.pl 25.01.12, 12:16
                                              >Jest też problem wandaliz
                                              > mu na zaparkowanym rowerze ... głowa mała.
                                              >
                                              No zgięli mi niedawno koło tak ze myślałem że już po nim.
                                              Chciałem kiedyś do auta podłączyć elektrycznego pastucha (a dokładniej alarm dotykowy) to mi spece od alarmów mówili ze nie da się bo nie będzie przepływu czy punktu odniesienia dla napięcia.
                                              Tymczasem skoro rower jest izolowany oponami to można by jedną elektrodę wbijać w chodnik a drugą podłączyć do roweru.
                                              Mokre lub przepocone buty powinny przewodzić.

                                              > > Zastanawiam się dlaczego baterii nikt nie chowa w ramie pod sztycą siodeł
                                              > kowa ?
                                              > Bo zmiana zmiana tych baterii wymagałaby inne konstrukcji lub upierdliwego roz
                                              > kalibrowania siodełka.
                                              Raz na parę miesiecy wymiana baterii wymagałaby odkręcenia siodełka.
                                              Bateria mogłaby być też wkomponowana pod siodełkiem.
                                              Można też wyprowadzić gniazdko do ładowarki.




                                              > Bo nie ma chętnych, skoro można kupić za 5zł gotową małą
                                              > lampkę.
                                              Raczej za 10 plus 20 zł za akumulatorki.
                                              A ze już się robi cena to się ciągle odpina.
                                              Pisaliśmy wczesniej o łamliwych wspornikach a dochodzi jeszcze zapominanie zabrana lampki z domu.


                                              >W szosówkach są dostępne lampki wkładane w końce baranka. I tam się mi
                                              > eszczą akumulatory, bateryjki.
                                              >
                                              Widziałem.


                                              > > No ale jeszcze tylko kilka lat a ogniwa słoneczne spowodują ze w rowerze
                                              > będzie
                                              > > zamontowany akumulator na stałe.
                                              > Ogniwa słoneczne wymagają powierzchni i ochrony przed uderzeniami.
                                              Wystarczy 1 dm2, a ogniwa mocuje się do tekstolitu i zalewa 3 mm warstwa żywicy .
                                              Do tego potrzeba młotka.
                                              Koszt takiego ogniwa w żywicy to na allegro 20 zł za ogniwo ok 1dm2 i 1 W.
                                              Można wykorzystać kilka ogniw od zepsutych lampek ogrodowych.
                                              One mają wymiary ok 5x5 cm.


                                              >A w rowerze
                                              > jest troszeczkę odwrotnie. Nie widzę sensu innego niż sygnalizacyjna w rowerze
                                              > rekreacyjnym.
                                              Poczekaj a zobaczysz ze niedługo elastycznymi ogniwami będzie się oklejać ramy lub błotniki.
                                              Będzie specjalna gałąź w serwisach do tuningowania roweróe bo te będą dzięki wbudowanemu akumulatorowi mocno iluminowane we wszystkich kierunkach.


                                              > > W przyszłości rower będzie jak choinka, a producenci będą się prześcigać
                                              > w ukła
                                              > > daniu wzorków z ledów
                                              > Nie sądzę.Ale historia pokazuje, że w rowerach ciężko o nowości.
                                              Ludziom się nie chce tuningować a iluminowane rowery będą schodzić jak ciepłe bułeczki.
                                              Sam chciałem kupić napis do szprych CHWDP :)


                                              • Gość: Neverhood Re: lampki na koszyk IP: *.internetia.net.pl 25.01.12, 14:13
                                                > No zgięli mi niedawno koło tak ze myślałem że już po nim.
                                                Współczuje.
                                                > Chciałem kiedyś do auta podłączyć elektrycznego pastucha (a dokładniej alarm do
                                                > tykowy) to mi spece od alarmów mówili ze nie da się bo nie będzie przepływu czy
                                                > punktu odniesienia dla napięcia.
                                                Popularne kiedyś paski antystatyczne ... Ale nasze prawo jest na tyle ułomne, że chroni nie tych co trzeba ;(

                                                > Tymczasem skoro rower jest izolowany oponami to można by jedną elektrodę wbijać
                                                > w chodnik a drugą podłączyć do roweru.
                                                > Mokre lub przepocone buty powinny przewodzić.
                                                Zabezpieczenia mają to do siebie, że zawsze utrudniają tym których mają chronić. Niestety. Ideałem jest , że wszystko wolno i nie przeszkadza się drugiemu.


                                                >
                                                > > > Zastanawiam się dlaczego baterii nikt nie chowa w ramie pod sztycą
                                                > siodeł
                                                > > kowa ?
                                                > > Bo zmiana zmiana tych baterii wymagałaby inne konstrukcji lub upierdliweg
                                                > o roz
                                                > > kalibrowania siodełka.
                                                > Raz na parę miesiecy wymiana baterii wymagałaby odkręcenia siodełka.
                                                No, czyli bariera do pokonania ... dla pasjonata.
                                                > Bateria mogłaby być też wkomponowana pod siodełkiem.
                                                Lub siodełko razem z lampką. Produkują, fajne bo zintegrowane. Złe bo kurtka może przysłonić.
                                                > Można też wyprowadzić gniazdko do ładowarki.
                                                Już lepiej.

                                                > > Bo nie ma chętnych, skoro można kupić za 5zł gotową małą
                                                > > lampkę.
                                                > Raczej za 10 plus 20 zł za akumulatorki.
                                                Akurat jestem fanem lampki za 5zł :)
                                                > A ze już się robi cena to się ciągle odpina.
                                                Niestety. A co dopiero z przykręconą lampką na dynamo za 200zł.

                                                > Wystarczy 1 dm2, a ogniwa mocuje się do tekstolitu i zalewa 3 mm warstwa żywicy
                                                > .
                                                To znajdź na ramię , na górze taką powierzchnię. Doczepka zewnętrzne, na wysięgniku - sprawdzone odpadnie z większą lub mniejszą pomocą.

                                                > Można wykorzystać kilka ogniw od zepsutych lampek ogrodowych.
                                                > One mają wymiary ok 5x5 cm.
                                                Kupiłem zachęcony starszymi postami na elektrodzie. Obecnie mają panel słoneczny 2V 3mA w pełnym nasłonecznieniu. To jest zabawka. O rząd za mało. Akumulatorek 600mAh(rzeczywiste 300mAh). Na tych akumulatorkach lampka tylna świeci mi 8 godzin w tym 3 mocno. Wystarczy się zagadać w nocy.

                                                > Poczekaj a zobaczysz ze niedługo elastycznymi ogniwami będzie się oklejać ramy
                                                > lub błotniki.
                                                > Będzie specjalna gałąź w serwisach do tuningowania roweróe bo te będą dzięki wb
                                                > udowanemu akumulatorowi mocno iluminowane we wszystkich kierunkach.
                                                Serwisy się staczają. Obecnie wymieniają na nowe. Nie próbują naprawiać części, a jedynie wymieniają na nowe. 1min odkręcania specjalnym kluczem, 2 min wkręcanie i 20zł skasowane. Jak nie mają nowych , to robią druciarstwo np. prostując część i kasując za nową.
                                                Dlatego też twierdzę, że serwisy nie będą robić nic co jest pracochłonne, a tym bardziej tuningować świetlne gadżety.

                                                > > Nie sądzę.Ale historia pokazuje, że w rowerach ciężko o nowości.
                                                > Ludziom się nie chce tuningować a iluminowane rowery będą schodzić jak ciepłe b
                                                > ułeczki.
                                                > Sam chciałem kupić napis do szprych CHWDP :)
                                                Przecież są już takie bajery w choperach , customach fabrycznych. Wiesz jaki to ma odbiór? Kupię tą ramę, a założę swoje dodatki w tym widelec, koła, kierownicę, lakier. Gotowce są i inne wodotryski są mile wdziane na boisku , wśród <18lat.
                                                • Gość: benek Re: lampki na koszyk IP: *.e-wro.net.pl 27.01.12, 08:53
                                                  > Lub siodełko razem z lampką. Produkują, fajne bo zintegrowane. Złe bo kurtka mo
                                                  > że przysłonić.

                                                  Lamka może być na elastycznym wysięgniku wsuwanym do siodełka.
                                                  Masz kurtkę to pociągasz lampkę w dół o 15 cm.
                                                  Mozą tez w kurtce wszyć rzepa aby zawinąć poły na wysokość siodełka.

                                                  > Akurat jestem fanem lampki za 5zł :)
                                                  Wczoraj zdaje się wdziałem taką u rowerzysty.
                                                  Nie miał czerwonego plastiku, zastawiałem się jak mu się baterie trzymają.

                                                  > > A ze już się robi cena to się ciągle odpina.
                                                  > Niestety. A co dopiero z przykręconą lampką na dynamo za 200zł.
                                                  Już pisałem ze solidna lampkę można zrobić za 15 zł+8 zl dioda.
                                                  200 zł to nie kosztuje nawet taka
                                                  link
                                                  Wygląda na solidną :)




                                                  > > Wystarczy 1 dm2, a ogniwa mocuje się do tekstolitu i zalewa 3 mm warstwa
                                                  > żywicy
                                                  > > .
                                                  > To znajdź na ramię , na górze taką powierzchnię.
                                                  Przykleić można na błotniku 5x20 cm.
                                                  Czekam kiedy Chińczyki wpada na pomysł i zaczna produkowac wygięte.
                                                  Pewnie można sobie samemu wygiać i zalać żywicą.
                                                  Do tego czasu można sobie owinąć ramę elastycznym amorficznym ogniwem napylonym na folię.
                                                  No ale te mają 2,5 razy mniejszą sprawność i małe moduły są dość drogie.
                                                  Inne rozwiązanie to przykręcić płaskie ogniwo do bagażnika.
                                                  Druty wiele nie zasłonią.


                                                  > > Można wykorzystać kilka ogniw od zepsutych lampek ogrodowych.
                                                  > > One mają wymiary ok 5x5 cm.
                                                  > Kupiłem zachęcony starszymi postami na elektrodzie. Obecnie mają panel słoneczn
                                                  > y 2V 3mA w pełnym nasłonecznieniu. To jest zabawka. O rząd za mało.
                                                  Bo jakieś dziadostwo kupiłeś.
                                                  5x5 cm powinien dać jakieś 0,3 W
                                                  Ponieważ tam rzadko wklejają paski światłoczułe powiedzmy ze 100-150 mW.
                                                  To daje 50-75 mA a zamontowane poziomo co najmniej 25-35 mA
                                                  No ale to w pełnym słońcu wiec trzeba liczyć na połowę w świetle rozproszonym i tylko w lecie bo zimą to 3 razy mniej jak nie ma chmur.
                                                  Tak wiec te 10 mA mamy zagwarantowane przez cały rok,
                                                  Z takiego panela można odciąć boki bo on rzeczywiście jest za duży w stosunku do powierzchni fotowoltaicznej.
                                                  Taki mały panel potrafi napędzić silniczek zabawki.

                                                  > Akumulatore
                                                  > k 600mAh(rzeczywiste 300mAh).
                                                  To są Ni-Cd więc mógł występować efekt pamięciowy od codziennego doładowywania.

                                                  > > Będzie specjalna gałąź w serwisach do tuningowania roweróe bo te będą dzi

                                                  > Dlatego też twierdzę, że serwisy nie będą robić nic co jest pracochłonne, a tym
                                                  > bardziej tuningować świetlne gadżety.
                                                  Oczywiście nie będzie to powszechne a co do pracochłonności to nie musi być wielka jak będą gotowe kity.
                                                  Zauważ ze coraz więcej osób kupuje drogie rowery a największy bajer można osiągnąć światełkami co widać po naszym dziale "Gadżety"
                                                  Dwie listy diod zamocowane do szprych i procek, a już można robić czary.
                                                  Zwykłe listwy świetlne będą szybko tanieć.


                                                  > > Sam chciałem kupić napis do szprych CHWDP :)
                                                  > Przecież są już takie bajery w choperach , customach fabrycznych. Wiesz jaki to
                                                  > ma odbiór?
                                                  Nie wiem.Wiem ze teksty można dodawać swoje.
                                                  Bajer to jest jak koło wyświetla prędkość czy pozdrowienia.