Komentarze do artykułu

Wstyd mi za obsługę wyciągu narciarskiego na Kopę

LIST CZYTELNIKA. Byłem w Karpaczu w okresie sylwestra. Chciałem pojeździć na nartach na Kopie. Po tym, co tam widziałem, wstyd mi za polską obsługę wyciągów narciarskich.

Wstyd mi za obsługę wyciągu narciarskiego na Kopę Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nic się nie zmienia. Nadal żyjemy mentalnie w epoce 'Misia". Ponad 10 lat temu wybrałem się ze znajomymi na narty do Szklarskiej Poręby. Było to następnego dnia po powrocie z Austrii do której już jeździłem od kilku lat. To co zobaczyłem było porażające. Dokładnie tak jak opisał poprzednik. Orczyk "na Ścianie". Tłum ludzi, jedna bramka z zacinającym się automatem do sprawdzania karnetów a w bramce co chwila ktoś się wywracał w lodowej rynnie bo orczykowemu nie chciało się machnąć łopatą aby to wyrównać i co drugi orczyk po prostu jechał pusty. Do tego szarpał tak, że co chwila ktoś się wywracał od tego szarpnięcia a orczykowy tylko darł się "mocniej chwytaj ty.... ".
    I wtedy sobie obiecałem, że moja noga nigdy więcej tu nie stanie na nartach bo tu nie ma czego poprawiać tylko trzeba to zamknąć na zawsze ku uciesze ekologów z KPN.
    Spieprzone było wszystko od początku do końca od parkingów płatnych i nieodśnieżonych poprzez ten orczyk z obsługą, nieprzygotowaną trasę pełną muld, krzaków i kamieni, płatne kible i niechlujstwo na każdym kroku.
    Od tej pory konsekwentnie jeżdżę do Austrii z małym wyjątkiem na Włochy ale właśnie za parę dni wracam na "stare" stoki do Schladming. Byłem tam w sumie 10 razy i za każdym razem zaskakują mnie - in plus oczywiście.
    Parkingi bezpośrednio pod wyciągiem w ilości odpowiedniej do przepustowości tras – oczywiście bezpłatne. Parkingi odśnieżone, rano panowie emeryci "upychają" samochody aby więcej się zmieściło blisko wyciągu. Karnet na 200 km tras przygotowanych jak niemieckie autostrady, w tym bezpłatny skibus a jak byłem ostatnio to wliczony również basen w Schladming.
    Przepustowość tras odpowiednia do przepustowości wyciągów aby się ludzie nie pozabijali na stoku. Knajpy na stoku o przepustowości dostosowanej do ilości klientów na stoku którzy chcą naraz pomiędzy 12 a 14 zjeść obiad. WC wszędzie bezpłatne i czyste a miejscami super czyste. Żarcie w cenach takich jak na dole. Obsługa wyciągów na poziomie super. Jadę z 3 dzieci na kanapie. Przechodzimy przez bramkę - pan z obsługi zwalnia wyciąg a jego kolega pomaga wsiąść dzieciakom bo widzi że z trzema nie dam sobie rady. Na górze gdy dojeżdżamy pan ponownie zwalnia wyciąg i patrzy czy przypadkiem nie trzeba go zatrzymać bo ktoś nie może sobie poradzić. Jak ktoś z obsługi stoi obok to albo szufluje zjazd albo pomaga zsiąść dzieciakom. Obok na talerzyku pani uczy się wsiadać. Pan zwalnia wyciąg i pomaga ruszyć. Nie martwi się że przeleciały 3 talerzyki. Pani rusza i się wywraca. Pan zatrzymuje wyciąg pomaga jej wstać i od początku. Po 3 razach pan zatrzymuje wyciąg woła kolegę jeden włącza a drugi pomaga jej ruszyć. Nikt – ani z obsługi ani z kolejki - nie mówi żadnego złego słowa ani się nawet nie krzywi. Mniej cierpliwi po prostu jadą na wyciąg obok. W końcu każdy się kiedyś uczył. To po prostu jest CYWILIZACJA a u nas jak w "Madagaskarze" - gdyby nie było chamstwa i głupoty to nie nazywało by się to DZICZ :-).
    Dlatego narciarstwo alpejskie należy uprawiać w Alpach :-).
    Na zakończenie. Ludzie - nie wierzcie, że w Austrii jest drogo. Jak ktoś się przyłoży i poszuka odpowiednio wcześniej noclegu i kupi karnet rodzinny, a żarcie przygotuje sobie w apartamencie sam to "nartogodzina" naprawdę wychodzi o wiele taniej niż w Polsce i to jeszcze w jakich warunkach. Problemem jest tylko aby nogi wytrzymały tą ilość zjazdów.
    W Schladming zjechałem sobie wielokrotnie dolnym (czarnym) odcinkiem na którym rozgrywany jest slalom specjalny FIS. To naprawdę jest „ściana” przy której „Ściana” w Szklarskiej to nędzny pagór. I dało się bez specjalnego problemu bo po prostu „przeciwnikiem” jest stromy stok a nie kopny śnieg, muldy, krzaki i kamienie jak w Polsce.


    TC


    PS.
    Nie jestem z agencji promocji Austrii :-)
    • Gość: karpaczanin IP: *.opera-mini.net 10.01.12, 17:04
      Oho, odezwała się sfrustrowana wrocławska hołota i daje upust swojemu chamstwu. Yntelygencja od siedmiu boleści. Nie potrafią cepry nawet jeździć na nartach, a później dziwią się, że ktoś ich pogania ze stoku. Pewnie o tym nie wiecie, ale wrocławskie niedojdy to u nas w górach synonim nierozgarniętego cepra i urodzonej, życiowej ciapy. Ile razy to widziałem paniusię, która po wejściu na nartach na stok od razu się wywracała albo "turystów", którzy idą w tłumie ceprostradą na Śnieżkę i się pytają wszystkich po kolei, którędy na Śnieżkę. Takiemu to nawet jak dać mapę do ręki, to odwróci ją do góry nogami i nic z niej nie zrozumie. I tak za dobrze was traktujemy, wrocławskie buractwo, bo takich ja wy to należałoby gonić na cztery wiatry jak najgorszą zarazę! Won z Karpacza, hołoto w Wrocka, nikt was tu nie chce i nigdy nie zatęskni za wami!!!
      • Gość: obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 17:42
        Do "karpaczanina":
        No i wszystko jasne!
        Od razu pokazujesz jak bardzo nienawidzisz innych.
        Inni to wszyscy, których nie znasz.
        Potwierdzasz, że Polacy to najbardziej nieufny i nietolerancyjny naród.
        Obca osoba dla "karpaczanina" to wróg i niedojda.
        Więc lepiej jeździć w miejsca, gdzie sa przjaźni ludzie (tolerancyjni!) oraz szanują turystów poprzez dobrze przygotowaną i logiczna infrastrukturę narciarską oraz przez pomoc jaką w drobnych sytuacjach udzielają innym.
        Bez szacunku dla Ciebie "karpaczanin":
        Obcy - czyli osoba, której Ty nienawidzisz, bo Ty taki typ jesteś.
        • Gość: obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 17:54
          A tak szczerze mówiąc:
          Ja też nienawidzę obcych.
          Dlatego nigdzie nie jeżdżę i siedzę w domu na d...
          Ludzie są źli, co już niejednokrotnie miałem okazję sprawdzić, jak mnie wyzywali, że źle jeżdżę na nartach czy nie potrafię się zachować na stoku.
          Dlatego lepiej się nie ruszać z domu.
          Wszystko jest w internecie i to za darmo.
          W domu jest ciepło, przytulnie i co najważniejsze - nie ma złych ludzi.
          Czy potrzeba czegoś więcej do szczęścia?
          • Gość: zed IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 18:51
            Ty "obcy" co nie wychodzisz z domu, to przynajmniej nie stwarzasz bezpośredniego fizycznego zagrożenia dla innych ludzi w miejscach publicznych - bo po prostu tam Cię nie ma.
            Mimo, że jak sam napisałeś "ja też nienawidzę ludzi".
            Groźniejszy jest niejaki "karpaczanin" bo on nienawidzi i do tego wychodzi z domu.

            Ale z tą Twoją nienawiścią do innych ludzi, to mimo wszystko powinno coś się zrobić
            bo to nie jest zdrowe. Może jakaś kuracja, zabiegi, sesje terapeutyczne, no przecież jakaś pomoc może się znaleźć.
            • Gość: obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 19:05
              Dzięki!
              Myślałem o tym.
              Tylko czy to ma sens?
              Kuracja przecież też wiąże się z wyjściem z domu.
              A to już może być niebezpieczne.
              Dla mnie lub dla innych ludzi.
              Oczywiście w takich wypadkach zawsze trzeba uważać, ale przecież człowiek nigdy nie może w pełni odpowiadać za siebie.
              Poza tym, mnie jest z tym dobrze, innym przecież też szkody nie robię.
              Powiesz do czasu, ale przecież nigdy nie przewidzimy dokładnie przyszłości.
              Jesteśmy tacy, jakimi znają nas inni - to moja życiowa dewiza.
              Może nie powinniśmy dać się poznać?
              Jesteśmy tylko ludźmi, a nienawiść jest rzeczą, do której wszyscy mamy prawo.
        • Cała ta krótka wymiana zdań potwierdza w 100% tezę komentowanego listu oraz mojego pierwszego postu. Właściwie za sprawą "karpaczanina" i podobnych mu osób właściwie potwierdza to w 200% bo dodaje elementy których (przez litość) nie opisałem. Chamstwo, agresja, buta, bezczelność, pazerność, brak jakiegokolwiek poszanowania innych osób i oczekiwania jak by się prowadziło Marriott lub Hiltona razem ze stacją narciarską w Davos :-). Żadnego merytorycznego odniesienia się do przedstawionych szczegółowo argumentów, żadnego cienia samokrytycyzmu a zamiast tego inwektywy i wręcz pogróżki. Typowe "polactwo" w najgorszym bo góralskim wydaniu. Drwiny z osób słabiej jeżdżących - wręcz pełna dla nich pogarda. Protekcjonalne podejście do „ceprów” stanowiących tylko obiekt do ograbienia – bo jak inaczej określić te wypowiedzi „karkonoskich górali”, którzy chcą brać pieniądze za nic i dziwią się że ktoś ma w ogóle jakieś oczekiwania.
          Wiem że to może być trudne dla niektórych do zrozumienia ale ja naprawdę mogę jeździć na małym kameralnym stoczku i mieszkać w skromnym pensjonaciku lub kwaterze prywatnej w Polsce za rozsądne dla obu stron pieniądze ale NIE MUSZĘ wysłuchiwać chamów i spotykać się na każdym kroku z prymitywnym prostactwem.
          Nawet w marketach to zrozumieli, bo jest tam i prawdziwa szynka z mięsa za 40 zł/kg i tzw. szynka za 12,99/kg , wiadomo że niższej jakości co jest oczywiste, ale nie oznacza to, że ta druga ma być zgniła lub śmierdzieć i ma mi ją podawać chamowaty sprzedawca, brudnymi łapami w brudnym fartuchu.
          Dlatego korzystając z możliwości wyboru chcę powiedzieć „karpaczaninowi” i innym, że nie muszą mnie lubić ale jak lubią moje (i innych podobnych osób) pieniądze to MUSZĄ nas szanować a to na razie nie przechodzi im przez ich malutkie móżdżki.
          A ponieważ nie szanują tylko się jeszcze odgrażają, więc parę EUR zarobią w tym sezonie ode mnie Austriacy. Góralom pozostają jedynie złorzeczenie w czym są bezsprzecznie najlepsi w Europie albo i nie tylko. I tyle w tym temacie.

          TC


          P.S.

          Jak krążą góralskie myśli widać było parę lat temu kiedy pojawił się pomysł rodem z Karpat. Kiedy zauważono, że masa osób (i to najbogatszych) wyjeżdża na narty w Alpy pojawił się pomysł aby wprowadzić odpowiednim przepisem „dopłaty wyrównawcze” do tych którzy nie chcą jeździć na nartach w Polsce. Już czekałem jak to będą robić. Sprawdzać mi narty na granicy ? . W Sejmie nie zdążyli się niestety nawet obśmiać z tych pomysłów bo nie wyszło to poza buńczuczne wypowiedzi w prasie i ktoś wytłumaczył góralom, że powinni wziąć coś ciężkiego i puknąć się w te zakute łby.
          • Gość: Janusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 19:13
            Widzisz kolego, skoro już piszesz o tych marketach: gdybyś poszedł do jakiegoś z nich, nie potrafił odliczyć 12,99 zł za szynkę, pytał się 10 minut sprzedawcy wszystkiego, co ci ślina na język przyniesie na temat tej szynki (jakbyś wrócił co najmniej z Marsa), wychodząc potknąłbyś się o niezawiązane sznurówki i wywaliłbyś się na podłodze, a na końcu jeszcze zwyzywał obsługę, na jaki to parszywy sklep trafiłeś, to przypuszczam, że też nikt by nie zatęsknił tam za twoją powtórną wizytą, choćbyś nie wiem ile miał kasy w portfelu. Tak się składa, że często jeżdżę na narty, choć nie jestem "karkonoskim góralem" (jak ty to nazywasz) i nie mam takich problemów jak ty czy tobie podobni. Natomiast widzę, co się dzieje na stoku czy na szlaku i wiem, że wina absolutnie nie leży po jednej stronie, jak to przedstawia autor listu czy ty. Samokrytycyzm obowiązuje obie strony, czasem warto popatrzeć krytycznie na siebie, zamiast marudzić na temat innych. A jak komuś nie pasuje, to zasada jest prosta - nie podoba mi się, to nie jeżdżę. Im mniej nieudaczników i narzekaczy na stoku, tym lepiej, bezpieczniej i ogólnie sympatyczniej.

            > ...ktoś wytłumaczył góralom, że powinni wziąć coś
            > ciężkiego i puknąć się w te zakute łby.

            I właśnie tym zdaniem ze swojego postu dobitnie pokazałeś, komu tu brakuje kultury w dyskusji.
            • Gość: tolek_cacek IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.02.12, 18:10
              Drogi kolego Januszu
              Właśnie wróciłem z Austrii i tak jak zapowiadałem parę EUR zarobili Austriacy.
              Oczywiście jak co roku zaskoczyli mnie in plus więc pokaźny rachunek zapłaciłem bez mrugnięcia okiem.
              Czytając twój komentarz odniosłem jednak wrażenie, że pomimo pozorów logiki Twojej wypowiedzi czytanie ze zrozumieniem nie jest jednak najmocniejszą Twoją stroną. Nigdzie nie powiedziałem, że mam lub miałem jakieś problemy w Karkonoszach. Byłem zdegustowany poziomem organizacji i obsługi a to nie to samo bo pomimo obsługi na różnym poziomie potrafię sobie poradzić w trudniejszych warunkach również.
              Ponadto swoją rozbudowaną wypowiedzią potwierdziłeś tylko, że homo sovieticus ma się ciągle dobrze m.in za Twoją sprawą. W tejże Austrii rozkład statystyczny osób smęcących, niegramotnych jest podobny jak w Polsce. No może statystycznie lepiej jeżdżą ale zapewniam Cię że widok osób jeżdżących kiepsko lub bardzo kiepsko nie jest wcale rzadkością - w końcu jeździ tam cała Europa a nie tylko Austriacy urodzeni na nartach. Ale nigdzie się nie spotkałem z taką jak twoja pogardą dla takich właśnie osób mimo, że ich zachowanie może być denerwujące. To jeszcze nie powód aby dawać upust swoim prymitywnym reakcjom.
              I to jest właśnie to, co odróżnia Wschód od Zachodu. Ta bezgraniczna, naturalna i szczera pogarda dla człowieka.
              Zaś Twoja przenikliwość w znajdowaniu sformułowań w mojej wypowiedzi mogących kogoś obrazić doprawdy mnie rozczuliła (vide "zakute łby"). Tylko nie mogę dociec jak umknęły Twojej przenikliwej uwadze wielokrotne obelgi inwektywy i chamskie odzywki ludzi typu "karpaczanina" nad którymi się nawet nie zająknąłeś. A spora ich część nadawała się do ścigania na drodze prawnej. Czyżby przysłowie o źdźble i belce w oku kolejny raz się sprawdziło?

              pozdr.
              tc

              PS
              Jeśli znajdziesz odpowiedniejsze określenie dla autora "opłat wyrównawczych" od turystów wyjeżdżających za granicę to bądź łaskaw je przedstawić. Chętnie zerknę okiem na jego adekwatność do klasy pomysłu :-)





      • Gość: skrzypce1 IP: *.hsd1.fl.comcast.net 10.01.12, 21:24
        Przesadziles facet! Jezeli nawet mieszkancy Wroclawia nie suszuja na stokach jak rodowici gorale nizinni, to jedno mozna o nich powiedziec - oni przywoza kase! Jakie to ma znaczenie, czy ktos jezdzi jak na nartach jak pro czy jak nowicjusz? Oni wszyscy placa za twoj i twojego kumpla obsluge. Wiec zamilcz, wyciagnij reke i podziekuj, bo zarobiles na to zeby splacic dlugi w banku, kupic zywnosc czy tez wypic kilka broworow. W Karpaczu nie ma tego za darmo. Zapamietaj sobie, ze takie miasto jak twoje nie ma przemyslu a wiec miejsc pracy. Waszym dobrem sa gory i turysci, ktorzy tam przyjezdzaja dajac wam zarobic. Wiec, gowniarzu zamknij ryja jak nie masz nic madrego do powiedzenia. Karpacki kretyn.
        • Gość: karpaczanin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 22:03
          Buhahaha!!! Ty ciemniaku nie wiesz, co piszesz. Kasę to nam przywożą Niemcy, a nie jakieś burasy z Wrocka, które chciałyby płacić jak na Ukrainie, a jeździć jak w Alpach. Jedź sobie "suszuj" w Alpach, o ile kupisz tam karnet za 40 zł. I uważaj, żeby ci struny nie pękły (te grzbietowe też), jak się wywrócisz na lodzie na delikatną pupcię, he he. Myśli że robi łaskę, że przyjedzie, tępy, wrocławski obszczymurek, który narty widział na zdjęciach w internecie.
          • Gość portalu: karpaczanin napisał(a):

            > Buhahaha!!! Ty ciemniaku nie wiesz, co piszesz. Kasę to nam przywożą Niemcy, a
            > nie jakieś burasy z Wrocka, które chciałyby płacić jak na Ukrainie, a jeździć j
            > ak w Alpach.

            Na razie płacą jak w Alpach a jeżdżą jak na Ukrainie ;-)

            --
            Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
            • Gość: Janusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 19:14
              Jakieś konkrety? Bo mam inne doświadczenia.

              Kiedy byłeś ostatnio w Karkonoszach?
              • Gość portalu: Janusz napisał(a):

                > Jakieś konkrety? Bo mam inne doświadczenia.
                >
                > Kiedy byłeś ostatnio w Karkonoszach?

                W Karkonoszach w maju (nie na nartach, ale ceny oraz nastawienie lokalesów podobne), w innych dolnośląskich górach ostatnio w listopadzie. Cena za najtańszy nocleg na Śnieżniku - 26 złotych. Prysznice ekstra, wrzątek ekstra, pościel ekstra, herbata 4 złote... standard schroniska - cóż, kto był, ten wie.

                Dla porównania z mojego podwórka:
                www.highland-hostel.co.uk/about.html
                Nocleg 14 funtów, czyli nieco ponad dwa razy więcej niż na Śnieżniku. Kawa i herbata za darmo w dowolnych ilościach (tylko trzeba sobie samemu zrobić), w cenie noclegu także pościel, prysznic, sauna, wifi, można korzystać z grilla i takich tam.

                Porównajmy sobie zatem.

                Przychodzimy na Śnieżnik. Łóżko w pokoju 6 osobowym - 30 złotych (ok. 7 funtow). Pijemy herbatę (funt), idziemy pod prysznic (funt), wychodzimy na zewnątrz desperacko próbując złapać sygnał w komórce, zmarznięci wracamy do sali wspólnej na kolejną herbatę (funt) i idziemy spać. Rano herbata (funt) i wychodzimy, zakładając, że lubimy brac prysznic raz na dobę.

                11 funtów.

                14 funtów w Szkocji. 1/4 drożej, a mamy czysto, pachnąco, wifi i saunę.

                A to są przeliczenia wprost. Przelicz to sobie na przeciętne zarobki ludzi - 14 funtów to jest niewiele ponad dwie godziny pracy za najniższą legalną stawkę w Szkocji. A spałem w hostelach za 11 a nawet kiedyś za 9 funtów na głowę. Za 15 to przy dobrym wietrze można znaleźć Bed and Breakfast.

                To jest własnie ta różnica pomiędzy polskimi górami a światem zachodu. I jeszcze dodam, ze schroniska w Wielkiej Brytanii podobno są jednymi z najdroższych w Europie - niestety nie wiem, jak jest w Europie, bo od lat nie byłem - jesli tam nocuję, to w przydrożnych hotelach na koszt firmy.



                --
                www.cytatybiblijne.pl
                • Gość: waldek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.12, 19:01
                  Oho, nasz nierozgarnięty tomuś zabrał głos... :D

                  Co ty gościu pieprzysz za androny??? Po pierwsze: temat dotyczy jazdy na nartach!!!. Po drugie: no to strasznie znasz Karkonosze i ceny w nich! Byłeś w nich ostatnio prawie rok temu, a wszystko, co piszesz dotyczy Śnieżnika, czyli przeciwnego krańca Sudetów. Może jakiś kurs geografii na początek by się przydał? Matematyki zresztą też:

                  > Cena za najtańszy n
                  > ocleg na Śnieżniku - 26 złotych.
                  > Dla porównania z mojego podwórka:
                  > www.highland-hostel.co.uk/about.html
                  > Nocleg 14 funtów, czyli nieco ponad dwa razy więcej niż na Śnieżniku.

                  Kurs funta brytyjskiego (dane z dzisiejszego dnia): 1 GBP = 5,0216 PLN
                  14 x 5 zł = 70 zł
                  Jakie dwa razy więcej???
                  Za 70 zł w Polsce możesz sobie przenocować w hotelu i masz warunki dużo lepsze niż w jakimś tanim szkockim hostelu.

                  > Przychodzimy na Śnieżnik. Łóżko w pokoju 6 osobowym - 30 złotych (ok. 7 funtow)
                  > . Pijemy herbatę (funt), idziemy pod prysznic (funt), wychodzimy na zewnątrz de
                  > speracko próbując złapać sygnał w komórce, zmarznięci wracamy do sali wspólnej
                  > na kolejną herbatę (funt) i idziemy spać. Rano herbata (funt) i wychodzimy, zak
                  > ładając, że lubimy brac prysznic raz na dobę.

                  A te ceny skąd? Z kosmosu? Poza tym schronisko górskie jest od spania, a nie od żłopania herbaty czy buszowania po sieci. Jak jesteś uzależniony od kofeiny to proponuję jeździć na wycieczki turystyczne po knajpach. Czy ty rozumiesz, że w schronisku górskim często nie ma wodociągu, a zdarza się nawet, że trzeba dowozić wodę do picia samochodami w kanistrach??? To jest schronisko górskie, a nie hotel z sauną!!!

                  > To jest własnie ta różnica pomiędzy polskimi górami a światem zachodu. I jeszcz
                  > e dodam, ze schroniska w Wielkiej Brytanii podobno są jednymi z najdroższych w
                  > Europie - niestety nie wiem, jak jest w Europie, bo od lat nie byłem - jesli ta
                  > m nocuję, to w przydrożnych hotelach na koszt firmy.

                  A co ty, chłopie, możesz wiedzieć o polskich i europejskich górach? Jeździłem wiele po górach na zachodzie Europy i warunki są tam w typowych schroniskach górskich nie lepsze, a ceny droższe.

                  • Szkoda, że to nasz forumowy troll który się boi zalogować i nie umie kulturalnie dyskutowąć. Ale tak na szybko:

                    > Co ty gościu pieprzysz za androny??? Po pierwsze: temat dotyczy jazdy na
                    > nartach!!!
                    .

                    Temat dotyczy także stosunku jakości do ceny usług turystycznych.

                    > Po drugie: no to strasznie znasz Karkonosze i ceny w nich!

                    Ceny znam o tyle, o ile je sprawdzam jak sobie szukam noclegu. Zwykle jednak dużo tańszy nocleg znajduję gdzie indziej, dlatego w Karkonosze jeżdżę rzadko.

                    > Byłeś w nich ostatnio prawie rok temu, a wszystko, co piszesz dotyczy Śnieżnika
                    > , czyli przeciwnego krańca Sudetów. Może jakiś kurs geografii na początek by si
                    > ę przydał?

                    Konkretny przykład dotyczy Śnieznika, jak najbardziej. Jako ogólny przykład stosunku jakości do ceny wybrałem dwa miejsca, w których ostatnio byłem. Kurs czytania ze zrozumieniem polecam.

                    Matematyki zresztą też:

                    > Kurs funta brytyjskiego (dane z dzisiejszego dnia): 1 GBP = 5,0216 PLN
                    > 14 x 5 zł = 70 zł
                    > Jakie dwa razy więcej???
                    > Za 70 zł w Polsce możesz sobie przenocować w hotelu i masz warunki dużo lepsze
                    > niż w jakimś tanim szkockim hostelu.

                    30 zł + prysznic to jest 35 złotych. Czyli koszt noclegu jest dokładnie dwa razy więcej (chyba, że uważasz, że w góry nie jeździ się po to, żeby się myć :) )

                    W tanim Szkockim hostelu warunki są często podobne do warunków w tanim polskim hotelu.

                    > A te ceny skąd? Z kosmosu? Poza tym schronisko górskie jest od spania, a nie od
                    > żłopania herbaty czy buszowania po sieci.

                    Z pamięci, ale potwierdzone on-line z cennika schroniska. Jest w internecie, wystarczy użyć google.

                    Czy ty rozumiesz, że w
                    > schronisku górskim często nie ma wodociągu, a zdarza się nawet, że trzeba dowo
                    > zić wodę do picia samochodami w kanistrach??? To jest schronisko górskie, a
                    > nie hotel z sauną!!!


                    Bo "schronisko górskie" to musi być zaniedbana rudera z zapleśniałymi materacami na pięćdziesięcioletnich skrzypiących łóżkach?

                    > A co ty, chłopie, możesz wiedzieć o polskich i europejskich górach? Jeździłem w
                    > iele po górach na zachodzie Europy i warunki są tam w typowych schroniskach gór
                    > skich nie lepsze, a ceny droższe.

                    To chyba na ten zachód do Rumunii jeździłeś ;-)

                    Poza tym ceny nie mogą być droższe. Ceny mogą być wyższe, droższe mogą być noclegi.


                    --
                    www.cytatybiblijne.pl
      • Gość: Adamiak IP: *.ip.netia.com.pl 10.01.12, 23:00
        >nikt was tu nie chce i nigdy nie zatęskni za wami!!!

        na wasza KUpę to tylko za karę:)
      • Gość: pozdrawiam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.12, 13:42
        Przejeżdżałem ostatnio buraczku z Karpacza przez tą twoją dziurę i wyglądało dokładnie jak wsiowe Zakopane.
      • Nie ma obaw, szkoda czasu i paliwa na dojazd do "kurortu" pt. Karpacz. Kiedy tuż za granicą stoki lepiej przygotowane, ludzie milsi, jedzenie lepsze i tańsze.

        A na "jady żołądkowe" panu karpaczo... coś tam polecam melisę, dużo melisy. Pa!
        • Gość: Janusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.12, 16:22
          Gdybyś chciała jeździć za granicę, to byś jeździła, a nie siedziała na forum i narzekała. I nie pisała bzdur (tak jak wielu innych ignorantów na tym forum), że jest taniej. Ale pomarzyć zawsze można...

          Ja sobie jeżdżę na narty do Karpacza i nie narzekam. A im mniej będzie tam łazęg i frustratów, tym lepiej.
    • Gość: grzesiek IP: *.arenanet.net 10.01.12, 17:20
      Żałosne te wypociny. To jedź gościu do Czech i przestań marudzić. Tam za sam karnet zapłacisz dwa razy więcej, poza tym nieprawdą jest, że droga jest ta sama. Byłem na święta w Karpaczu na nartach i świetnie się bawiłem. Widocznie prawdą jest to, co pisze karpaczanin, że urodzone ciapy mają zawsze pod górkę.
    • Gość: też narciarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 18:13
      No cóż, góry nie są dla mięczaków. Jak ktoś tego nie rozumie, lepiej niech nie rusza się z domu.
    • Gość: dolnoślązak IP: 80.83.125.* 10.01.12, 20:03
      To doprawdy straszne, że w górach w zimie, na samym grzbiecie Karkonoszy, było trochę lodu. Specjalnie dla pana Dariusza należało rozłożyć dywan - może byłby usatysfakcjonowany. A ta pani, która wywróciła się na pupę i może nawet nabiła siniaka na swoje delikatne cztery litery to już prawdziwy horror. Dziwię się, że pan Dariusz nie chwycił za telefon i nie zaczął dzwonić po GOPR. Co niewątpliwie trzeba by było zrobić, gdyby ktoś przez przypadek na tę panią leżąca na stoku najechał, więc chyba jednak pan od wyciągu wiedział co robi, zganiając ją z trasy narciarskiej. Szkoda, że pan Dariusz nie poskarżył się jeszcze, że nie miał sklepu pod samym miejscem zakwaterowania (tak jak w domciu), że autobus nie podwiózł go pod sam wyciąg, wiatr był za silny (w Alpach nigdy takiego nie ma, bo tam nawet pogoda wie, co pan Darek lubi, a czego nie lubi) i chmur za dużo. Wkrótce pewnie niektórzy zaczną skarżyć się gazetom, że szlaki w górach są w zimie nieodśnieżone, albo że był mróz i było zimno. O przypadkach, że ktoś zrobił awanturę, bo nie mógł zjechać wyciągiem, gdy ten był unieruchomiony z powodu silnego wiatru, już słyszałem.

      Ot, niedzielni turyści...
      • O, widzę, że nasz czołowy forumowy troll znów się uaktywnił. Kilka wypowiedzi z kilku hostów pod różnymi nickami i już mamy złudzenie, że toczy się tu jakaś dyskusja. Ale na szczęście całego forum swoim jadem nie jesteś w stanie zapluć, bo są jeszcze tacy, którzy popierają w całej rozciągłości zdanie autora listu. Ma on 100% racji, tylko dziwię się, że dopiero teraz się przekonał o tym, że w polskie Sudety na narty się NIE JEŹDZI. Zostawmy je Rosjanom, skoro tak im się tu podoba, a na narty lepiej pojechać do Czech. Wszystko tam jest lepsze, od infrastruktury zaczynając, a na nieściganiu jeżdżących po grzanym winku kończąc. Trzeba być niespełna rozumu, żeby mając praktycznie pod bokiem takie ośrodki jak Kouty nad Desnou (najnowocześniejszy, świeżo otwarty skiareal w Czeskiej Republice) jeździć z Wrocławia na narty do Karpacza. Nie ten wymiar, nie ta skala, nie te warunki, nie ta epoka etc...
        • Gość: Małgorzata IP: 176.31.222.* 11.01.12, 01:55
          Hm, ciekawe, wpisałam sobie nicka czechofil do wyszukiwarki i wygląda na to, że to ty jesteś tu czołowym trollem, panie czechofil. Na dodatek, jak już zauważył przedmówca, lekko, hmm, "zaburzonym"... :((
          • Sprawdzając wypowiedzi danych nicków, proponuję brać pod uwagę tylko posty pisane z zalogowanego konta, ponieważ działa na tym forum osoba która spędza zadziwiającą ilość czasu na próbie popsucia opinii kilku stałym jego użytkownikom pisząc posty podszywające się.

            (Stwiedzenie ogolne).
            --
            Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
    • Gość: WK IP: *.internetia.net.pl 07.02.12, 19:37
      Czego współczuć Austriakom?
      Tego, że aby zachęcić do korzystania z ich stacji narciarskiej od dawna potrafili zorganizować wyciągi i trasy należące do różnych właścicieli w spójne systemy, obsługiwane jedną kartą ważną w rejonie na tyle dużym by przez tydzień się nie nudzić?
      A może tego, że od turysty, który wykupuje karnet już nie pobiera się opłat za parkingi w tej okolicy?
      Bezpłatnego biletu na publiczną komunikację lokalną dla posiadacza karnetu narciarskiego, co skutecznie zachęca do rezygnacji z jeżdżenia samochodem od pensjonatu do dolnej stacji kolejki narciarskiej?
      Starannie odśnieżonej drogi do wyciągu i całego parkingu?
      Ratrakowanych co wieczór tras, nawet w przededniu ostatniego dnia w sezonie?
      No to współczujmy.
    • Gość: WK IP: *.internetia.net.pl 07.02.12, 19:59
      Jeszcze zapomniałem o współczuciu z powodu karnetów rodzinnych. W Austrii rodzina 2+3, gdy dzieci są dość małe, kupuje karnet rodzinny w cenie ok. 2,5 ceny karnetu dla dorosłego a w naszych górach zniżka dla dziecka to tylko ok. 20-30% i łączna cena karnetów dla takiej rodziny to prawie 4,5 ceny karnetu dla osoby dorosłej.
      Nic, tylko zapłakać nad Austriakami.
    • Gość: WK IP: *.internetia.net.pl 07.02.12, 20:13
      W tym rzecz, że tygodniowy karnet rodzinny "tam" wychodzi już taniej niż u nas. W dodatku można skorzystać z nieznanych u nas promocji "początek sezonu", "koniec sezonu", "tydzień dla Pań za darmo". Znam starszego pana, który wyjeżdża do Austrii i Włoch regularnie bo w jego wieku karnet jest bezpłatny przez cały sezon.
      • Daj sobie człowieku spokój. Dyskusja z tym trollem to strata czasu. Łże, obraża, a do tego wytwarza dziesiątki nicków, ponieważ w pojedynkę jest za słaby psychicznie, żeby uczestniczyć w dyskusji. I tak jest w każdym wątku, który zapaskudza swoją obecnością...
    • Gość: WK IP: *.internetia.net.pl 08.02.12, 00:59
      Drobne uściślenie: podane przeze mnie 70-90 zł/osobodzień w promocji to zakwaterowanie w apartamencie (czyli z kuchnią ale bez wyżywienia) WRAZ z karnetem narciarskim (na kilkadziesiąt km tras w jednym gnieździe - coś jakby Karpacz i Szklarska razy 3). No i to już jest naprawdę atrakcyjna oferta.
      • Gość: Wojciech IP: *.opera-mini.net 08.02.12, 13:15
        Naprawdę? Gdzie ty znalazłeś nocleg w renomowanym ośrodku narciarskim w apartamencie za nieco ponad 15 euro, i to jeszcze z całodniowym karnetem narciarskim w cenie noclegu??? Za taką cenę to nawet byś nie przenocował w odpowiedniku naszego schroniska młodzieżowego. Podaj mi link do tej oferty, a pędzę tam jeszcze dzisiaj :-))
        • Gość: WK IP: 156.17.73.* 08.02.12, 13:57
          Przecież nie pisałem, że w Vorarlbergu lub na lodowcach Tyrolu:)
          Skromny Bad Kleinkirchheim w Karyntii (Wysokie Taury), ostatnie 2 tygodnie sezonu (zwykle do Wielkanocy). Oczywiście tak tanio to wychodzi w dużym apartamencie (na 6 osób) i to z wynegocjowanymi upustami (np. zniżkami dla dzieci).
          No i hmm, zapomniałem, że liczyłem poniżej 4zł/euro :) Faktycznie w tym roku wyjdzie ok.110-120zł/osobodzień (licząc 7 noclegów i 6-dniowy karnet).
          Te oferty znikają jednak bardzo szybko. Trzeba samemu na jesieni poszperać w necie. Jest to jakiś program aktywizacji w celu promowania miejscowości. Promocyjne noclegi z reguły są dostępne tylko bezpośrednio u gospodarzy wynajmujących apartamenty, którzy mają umowy z wyciągami (o ile wiem, hoteli w to nie włączają). Apartament jest wtedy trochę droższy niż bez karnetów (jakieś 5 euro/osobodzień) ale gdy zadeklaruje się, że nie wszyscy chcą karnety to też można coś utargować.
          Nie ukrywam, że wtedy jest już ryzyko zamknięcia paru niższych odcinków tras zjazdowych. W razie konieczności można się wybrać na Turracher Hoehe, gdzie sezon trwa dłużej.
          Karnet uprawnia jeszcze do zniżki (30 lub 50%) w lokalnych termach (gdzie ewentualnie można zostawić połowicę nie zainteresowaną nartami:)
          • Gość: Wojciech IP: *.opera-mini.net 08.02.12, 15:15
            Gość portalu: WK napisał(a):

            > Przecież nie pisałem, że w Vorarlbergu lub na lodowcach Tyrolu:)
            > Skromny Bad Kleinkirchheim w Karyntii (Wysokie Taury), ostatnie 2 tygodnie sezo
            > nu (zwykle do Wielkanocy). Oczywiście tak tanio to wychodzi w dużym apartamenci
            > e (na 6 osób) i to z wynegocjowanymi upustami (np. zniżkami dla dzieci).
            > No i hmm, zapomniałem, że liczyłem poniżej 4zł/euro :) Faktycznie w tym roku wy
            > jdzie ok.110-120zł/osobodzień (licząc 7 noclegów i 6-dniowy karnet).

            Cha, cha, cha, ale ty zabawny jesteś :-)) Inaczej policzył i już wyszło prawie dwa razy drożej. I jeszcze ceny z ubiegłego roku (albo jeszcze starsze)...

            Po co kłamiesz? Nie masz argumentów, to zwyczajnie nie pisz, zamiast wprowadzać ludzi w błąd.

            > Te oferty znikają jednak bardzo szybko. Trzeba samemu na jesieni poszperać w ne
            > cie. Jest to jakiś program aktywizacji w celu promowania miejscowości.

            Czyli rozumiem, że linka nie masz. Tak właśnie myślałem :-))

            > Promocyj
            > ne noclegi z reguły są dostępne tylko bezpośrednio u gospodarzy wynajmujących a
            > partamenty, którzy mają umowy z wyciągami (o ile wiem, hoteli w to nie włączają
            > ). Apartament jest wtedy trochę droższy niż bez karnetów (jakieś 5 euro/osobodz
            > ień) ale gdy zadeklaruje się, że nie wszyscy chcą karnety to też można coś utar
            > gować.

            Pitu, pitu, apartament "trochę droższy" za 20 zł/noc. Chyba znowu coś źle policzyłeś... :-))

            > Karnet uprawnia jeszcze do zniżki (30 lub 50%) w lokalnych termach (gdzie ewent
            > ualnie można zostawić połowicę nie zainteresowaną nartami:)

            O proszę, i jeszcze zniżki w ramach tego karnetu. Jesteś pewien, że to były termy, a nie np. kałuża pod pękniętą rurą ciepłowniczą? :-))
            • Gość: WK IP: *.internetia.net.pl 09.02.12, 10:49
              Jak widzę, kultury nie wystarczyło Ci na długo. Odpowiadam zatem nie Tobie, bo na to już nie zasługujesz tylko ewentualnym zainteresowanym.
              Po "wyguglaniu" 'Bad Kleinkirchheim' pojawią się różne linki i można znaleźć informacje o promocjach - niektóre są nawet po polsku ale lepiej czytać strony niemieckie lub angielskie (jak zwykle). Ceny nie rosną w ostatnich latach, bo kryzys sprawił, że turystów jest mniej i trzeba o nich zabiegać.
              Oczywiście, wyjazd za granicę na narty nie jest rozsądną ofertą dla kogoś, komu zmiana kursu euro o 5-10% wywraca cały budżet, kto z oszczędności nie wstąpi do schroniska na herbatę i coś "na ząb" a każdego dnia z rana nerwowo sprawdza kursy walut i przelicza "ile mnie to kosztuje" zamiast popatrzeć na lokalną prognozę pogody. Żaden wyjazd za granicę w takich warunkach nie ma sensu - na tyle wyrośliśmy już z PRL, że można sobie darować "lizanie lodów przez szybę". Z moich wieloletnich doświadczeń wynika, że rozsądnie, SAMODZIELNIE przygotowany pobyt w Alpach (kwatera, dobór licznej grupy, która dostanie już upusty, aprowizacja) jest nieco droższy niż w Karkonoszach, sporo droższy niż w małych ośrodkach z 2-3 wyciągami na oślej łączce ale ... dużo tańszy niż w Zakopanem.
              No i warunki narciarsko-krajobrazowe są z innej półki.
              • Gość: Wojciech IP: *.opera-mini.net 09.02.12, 14:00
                Gość portalu: WK napisał(a):

                > Jak widzę, kultury nie wystarczyło Ci na długo.

                Zacznijmy od tego, ze ty nie zasługujesz na nawet odrobinę szacunku. Kultury mam bardzo dużo, ale nie w stosunku do forumowych kłamców i trolli.

                > Odpowiadam zatem nie Tobie, bo
                > na to już nie zasługujesz tylko ewentualnym zainteresowanym.
                > Po "wyguglaniu" 'Bad Kleinkirchheim' pojawią się różne linki i można znaleźć in
                > formacje o promocjach - niektóre są nawet po polsku ale lepiej czytać strony ni
                > emieckie lub angielskie (jak zwykle). Ceny nie rosną w ostatnich latach, bo kry
                > zys sprawił, że turystów jest mniej i trzeba o nich zabiegać.

                Linka, ptysiu... I przestań ściemniać, bo nawet dziecko nie nabierze się na twoje "promocje" - nawet bez sprawdzania :-))

                > Oczywiście, wyjazd za granicę na narty nie jest rozsądną ofertą dla kogoś, komu
                > zmiana kursu euro o 5-10% wywraca cały budżet, kto z oszczędności nie wstąpi d
                > o schroniska na herbatę i coś "na ząb" a każdego dnia z rana nerwowo sprawdza k
                > ursy walut i przelicza "ile mnie to kosztuje" zamiast popatrzeć na lokalną prog
                > nozę pogody. Żaden wyjazd za granicę w takich warunkach nie ma sensu - na tyle
                > wyrośliśmy już z PRL, że można sobie darować "lizanie lodów przez szybę".

                No proszę, najpierw pisałeś o oszczędnościach, a teraz że nie skąpisz sobie "na ząb", nie sprawdzasz kursów walut, a lody liżesz nie tylko przez szybę. Dziwnym trafem twoje 5-10% więcej urosło do 90% więcej (i to w ubiegłym roku). Jakieś problemy z matematyką?

                > Z moi
                > ch wieloletnich doświadczeń wynika, że rozsądnie, SAMODZIELNIE przygotowany pob
                > yt w Alpach (kwatera, dobór licznej grupy, która dostanie już upusty, aprowizac
                > ja) jest nieco droższy niż w Karkonoszach, sporo droższy niż w małych ośrodkach
                > z 2-3 wyciągami na oślej łączce ale ... dużo tańszy niż w Zakopanem.
                > No i warunki narciarsko-krajobrazowe są z innej półki.

                A jakie ty masz doświadczenie, właśnie pokazałeś. Od razu wiedziałem, że ściemniasz, i tylko dlatego podjąłem z tobą dyskusję, żeby pokazać czarno na białym i ośmieszyć twoje dziecinne kłamstewka. Jeżdżę od wielu lat bardzo dużo na nartach (kilka-kilkanaście wyjazdów każdej zimy), w Alpach byłem wielokrotnie, polskie ośrodki narciarskie znam jak własną kieszeń, byłem w większości ośrodków czeskich i słowackich. Na przyszłość radzę się zorientować, z kim rozmawiasz, zanim zaczniesz łgać w żywe oczy, bo trzeba być naiwnym jak dziecko, gdy się myśli, że na takim forum nie trafi się na znawcę tematu, samemu nie mając o nim pojęcia. Baw się dobrze podczas swoich podróży... palcem po mapie :-))
    • Nie bój się "marudy" nie wrócą. Spodobało im się tam i raczej nie zmienią przyzwyczajeń. Będą już stale jeździć do tej Austrii, niezależnie od tego czy jakiś "prawdziwy narciarz" albo inny góral z Karkonoszy będzie bredził o takich wyjazdach - prawdopodobnie zwyczajnie "po polsku" z zawiści. Że jeździmy na "narty" - czyli w domyśle nie umiemy na nich jeździć i że jesteśmy z wszystkiego niezadowoleni wszędzie choć to z ich wypowiedzi zionie jadem itp. Na takie rozumowanie godne obsługi z baru mlecznego w "Misiu" naprawdę nie ma rady. Jak ktoś powie słowo uwagi odnośnie obsługi w Karkonoszach to oczywiście jest "niedorajdą" i "ciapą" a w wersji hard "chamem", "ceprem" i "burakiem". Więc "marudy" i "ciapy" dostosowały się już do tych oczekiwań "prawdziwych ludzi gór" w przepoconych sweterkach i obiecują, że nie będą zakłócać ich spokoju w tym skansenie.
      Co do chamstwa na stoku to mamy jednak zdanie rozbieżne bo wg mnie nie może wrócić coś co jest tam niestety stale obecne w działaniach niektórych osób z obsługi a ponadto akceptowane przez spore grono aktywnych forumowiczów którzy deklarują, że namiętnie tam jeżdżą.

      Ubawiła mnie przy okazji ta ratlerkowata zajadłość przy tropieniu różnic cen . Oczywiście wprost licząc w Austrii jest drożej ale coś za coś. Natomiast współczynnik satysfakcja/cena wypada tam zdecydowanie lepiej. Trudno zresztą opisywać i tłumaczyć przewagę uprawiania narciarstwa w Alpach ludziom, którzy wiedzą „lepiej” choć nigdy tam nie byli. Co mi po karnecie za 40zł/dzień na Kopę jak sobie zjadę 3 razy dziennie po tym pagórku z atrakcjami w postaci kopnego śniegu, kamieni, chamowatej obsługi i pozostałych narciarzy szeroko tu toczących pianę którzy zapewne przenoszą te zachowania na stok. Ja wiem, że dla orłów które przemykają bezproblemowo do wyciągu pod czujnym okiem orczykowego nie zakłócając jego błogiego spokoju te warunki są idealne. I niech tak zostanie. My "ciapy" i "niedorajdy" pojedziemy kolejny raz w Alpy zwyczajnie kupując karnet w środku sezonu i rezerwując hotel. Zjedziemy sobie spokojnie 3-ką do dołu w Schladming albo nową 5-ką z Reiteralm i będzie ok. To łatwe miłe stoczki w sam raz dla nas „ciap”. Obok nas pojadą ci którzy mają trochę mniej pieniędzy ale wyszukają sobie starannie tańsze oferty jak te w Karyntii naprawdę zbliżone cenowo do Polskich przy jakości zdecydowanie wyższej i wszyscy będziemy zadowoleni. Nie zablokujemy Wam tych wspaniałych tras na których będziecie prezentować wspaniały poziom zawodniczy i wysoką kulturę osobistą.

      Nie ma sensu nikogo ani edukować ani przekonywać. Każdy wie swoje. Szczególnie górale i twardziele narciarscy o "ciapowatości" innych. Właściciel hotelu w Haus Im Ennstal u którego mieszkałem co prawda inaczej to oceniał ale tu i tak "nasi" będą wiedzieć lepiej.
      Miałem na koniec dopiąć własną fotkę ze szczytu Planai z widokiem na nartostradę żeby uzmysłowić niektórym o czym mówimy ale przez litość postanowiłem tego nie robić. Znów pojawiły by się trollowe wątki o tym że fotka jest z Interku a jak nie, to na pewno wjechałem kolejką i zjechałem nią a nie na nartach bo przecież nie umiem na nich jeździć i że spałem na pewno na śmietniku a nie w hotelu itd....

      Miłego trollowania i toczenia piany w Karkonoszach
      Niestety dla trolli smutna informacja - opuszczam wątek.

      tc.


      PS
      Trasa nr 3 w Schladming to FIS na którym był rozgrywany nocny slalom 24 stycznia. Dla informacji: ta część trasy była zamknięta dopiero 2 dni przed zawodami i otworzona następnego dnia po południu aby nie zabierać takim „ciapom” tej drobnej przyjemności zjechania nią. Oczywiście nasi „twardziele” którzy taki stok widzieli tylko w TV wiedzą, że na tym stoku tylko zjeżdżaliśmy na d… więc nie wytrącajmy ich z tego stanu bo dostaną jeszcze apopleksji na myśl że mogło być inaczej. A tak pożyją dłużej i dłużej będą się pruli bo w głębi wiedzą że mam rację. Na Reiteralm juniorki trenowały giganta na 1 z boku trasy aby nie przeszkadzać tym którzy zapłacili za karnet a na górę wjeżdżały z nami wyciągiem. W kolejce nie stały bo kolejki nie było :-). Jak się zrobiła na chwilę przez 3 minuty to stały z nami.
      • Brawo, świetna, merytoryczna riposta, a żałosny troll broniący karkonoskich stoków kolejny raz zmienił nick i kolejny raz odpowiedział (z braku merytorycznych argumentów) chamskim skowytem. Teraz pewnie siedzi sam przed komputerem i szlochając obgryza nerwowo paznokcie. Fuj, ohyda...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.