Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej walentynek
Nie posłałam dzieciaka do szkoły. Ból brzucha, dygoty i udawany kaszel. Nie, nie żaden sprawdzian, żadna klasówka, żadne wypracowanie z matematyki. Walentynki!
Głupota i wielość przykładów jej celebracji, jak widać, są nieograniczone.
Niektórzy - mam nadzieję, że jednak nie większość - zaklinają rzeczywistość i robią z tego zabawę. Jak dla mnie to żenujące, nie tylko w dziecięcej wersji...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.