Komentarze do artykułu

Można bezkarnie śmierdzieć we wrocławskim tramwaju

PRZEGLĄD MEDIÓW. Wczoraj w południe motorniczy próbował z tramwaju linii 7 wyprosić mężczyznę, który "zapachem wzbudzał odrazę pasażerów". Nie pomogła mu w tym straż miejska, której funkcjonariusze stwierdzili, że smród to za mało, żeby kogoś wyrzucić z tramwaju. O sprawie pisze dziś "Gazeta Wrocławska"

Można bezkarnie śmierdzieć we wrocławskim tramwaju Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • żizas, a bilet był ? motorniczy też może sprawdzać wg regulaminu, o ile mnie pamięć nie myli
    • Niech te służby pojeżdżą sobie tramwajami, to będą wiedzieli o co chodzi. Ja jeżdżę i dostaję po prostu mdłości, to nie smród ale fetor !
      • Gość: redi IP: *.dynamic.mm.pl 04.07.12, 11:04
        Służby Pani mądralińska nie są władzą ustawodawczą.Proponuję trochę się douczyć zamiast jeżdzić tramwajami.
        • Kodeks postępowania karnego
          Zasady odpowiedzialności karnej
          Art. 1.
          § 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony
          pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia.


          Nie znajduję winy w tym czlowieku, nie ma bowiem żadnego przepisu, który zabraniałby wydzielania intensywnego zapachu, choćby i znajdować się on miał na skali zapachów na przeciwległym do maciejki krańcu.
          Powiem więcej: oto poprzez stawianie pachnącego inaczej człowieka w gorszej niż pozostałych podróżnych sytuacji, naruszona zostałaby płynąca z art. 32 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zasada równego traktowania wszystkich obywateli. Wszyscy, a zatem i on, są wobec prawa równi. Wszyscy, a zatem i on, mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Dlaczego zatem kloszard miałby być oceniany bardziej surowo?
          Mnie osobiście drażnią palacze tytoniu, ale o ile nie oddają się swemu nałogowi w miejscu zabronionym, jestem bezsilny, bo wystawić mógłbym się na pośmiewisko, gdybym domagał się ukarania tego, kto pali w parku - wszak śmierdzenie w parku jest nieetyczne, ale nie jest karalne.
          • Mylisz prawo karne z regulaminem MPK; każdy, kto kupuje bilet, zawiera umowę z MPK, w której m.in. zobowiązuje się do przestrzegania owego regulaminu (ma on mniej więcej takie znaczenie, jak ogólne warunki sprzedaży/zakupu); jeśli komuś ów regulamin nie odpowiada, nie korzysta ten ktoś z usług MPK.
            Jeśli zaś wspomniany śmierdziel jechał bez biletu, sprawa jest jeszcze prostsza.
            --
            "Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie".
            • Com napisał, napisałem.
              Człowiek ten nie popełnił czynu zabronionego, wobec czego strażnicy poproszeni o interwencję nie mogli zmusić go ani do opuszczenia pojazdu, ani do zastosowania antyperspirantu czy wymiany przepoconej i uwalanej (aż strach pomysleć czym) bielizny.
              Zawarł on bowiem z MPK umowę przewozu, a pogwałcenie warunków wynikających z regulaminu może nieść jedynie konsekwencje będące następstwem skierowania pozwu z powództwa cywilnego i uzyskania wyroku satysfakcjonującego MPK.
              Jak widzę policja również nie ma możliwości usunięcia osoby o zapachu odbiegającym od średniej krajowej:
              www.gazetawroclawska.pl/artykul/610633,mpk-liczy-na-policje-w-walce-ze-smrodem-w-tramwajach,id,t.html
              • no inaczej by być nie mogło - przecież latem wszyscy, co uważają że rano myć się nie trzeba, sztrynią nie gorzej niż taki chlor
              • Gość: dr Kaftan IP: *.play-internet.pl 04.07.12, 19:52
                a co jakby stwarzał swoim brudem zagrożenie biologiczno terrorystyczne ??:)
                to co? a do strefy kibica byłby wpuszczony? ;)
              • straznik.wroclawski napisał:

                > Com napisał, napisałem.
                > Człowiek ten nie popełnił czynu zabronionego, wobec czego strażnicy poproszeni
                > o interwencję nie mogli zmusić go ani do opuszczenia pojazdu,
                Obawiam się, że się mylisz. Taki śmierdziuch stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu choćby przez to, że rozprasza kierowcę/motorniczego. Są więc, przynajmniej w moim przekonaniu, podstawy do interwencji.
                A tak w ogóle, to źle świadczy ten przypadek o naszym państwie i jego mieszkańcach, skoro wszystko usiłuje się sprowadzić do "aspektu prawnego", który w wielu sytuacjach jest po prostu najmniej istotny.
                Wracając do opisanego przypadku, w zasadzie wystarczyłby kop w tyłek, żeby takiego smolucha wyrzucić.

                ani do zastosowan
                > ia antyperspirantu czy wymiany przepoconej i uwalanej (aż strach pomysleć czym)
                > bielizny.
                > Zawarł on bowiem z MPK umowę przewozu, a pogwałcenie warunków wynikających z re
                > gulaminu może nieść jedynie konsekwencje będące następstwem skierowania pozwu z
                > powództwa cywilnego i uzyskania wyroku satysfakcjonującego MPK.
                Patrz wyżej. Gdybym chciał być złośliwy, to zauważyłbym, że wedle twojego rozumowania jedna strona (w tym przypadku śmierdziuch) może sobie bezkarnie łamać warunki umowy i nikt jej nic zrobić nie może... W tej sytuacji pozew cywilny i "wyrok satysfakcjonujący" są czystą kpiną z prawa (obywateli) do tego, żeby w środkach komunikacji publicznej nie byli narażeni na takie sytuacje, oraz prawa w ogóle. A tak przy okazji: czy ów śmierdziel wykupił bilet?



                --
                "Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie".
                • > (...) stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu choćby przez to, że rozprasza
                  > kierowcę/motorniczego.

                  Aha. Biuściasta kobieta z dekoltem również. Podobnie jak osoby zbyt głośno rozmawiające przez telefon komórkowy czy ubrane w jaskrawą odzież.

                  > A tak w ogóle, to źle świadczy ten przypadek o naszym państwie i jego mieszkańc
                  > ach, skoro wszystko usiłuje się sprowadzić do "aspektu prawnego", który w wielu
                  > sytuacjach jest po prostu najmniej istotny.

                  Bardzo źle znaczy o naszym społeczeństwie, że - po pierwsze - chcemy pewnych ludzi z definicji wyrzucić na margines, gdzie żadne prawa wobec nich już nie istnieją; po drugie - chcemy, aby nasze służby bezpieczeństwa i porządku publicznego działały z przekroczeniem uprawnień. Z przekąsem dodam, że oczekiwania szybko się zmieniają, gdy służby te kopią społeczeństwo w dupę. Wtedy jest płacz i pojękiwanie, że służby nie mają przecież prawa...
          • Bardzo dobrze.
            A teraz do roboty, powołując się na art. 51 par. 1 oraz art 124 KW.
            Śmierdziel celowo czyni siedzenia i ogólnie pojazd niezdatnymi do użytku.
            • Art. 51.
              § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek
              publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
              podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

              Siedział sobie cichutko, taki przegrany, pogodzony z losem. Nie krzyczał zatem, nie hałasował, alarmu nie wzbudzał ani innym wybrykiem nie zakłócał. Śmierdzenie to nie wybryk przecież.

              Art. 124.
              § 1. Kto cudzą rzecz umyślnie niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku,
              jeżeli szkoda nie przekracza 250 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

              Po pierwsze zaistnieć tutaj musi wina umyślna - tak zatem mężczyzna musiałby mieć świadomość, że śmierdzi, a przecież każdy z nas zdaje sobie sprawę, że nieustanne bombardowanie zmysłu powonienia pewnym zapachem powoduje po jakimś czasie niemożność wywąchania tej substancji. Ważniejszą jednak kwestią tutaj jest to, że nie nastąpiło zniszczenie, uszkodzenie czy uczynienie niezdatnym do użytku. Przecież ten, kto niewłaściwie pachnie wstanie po jakimś czasie i pójdzie w siną dal, zapach się rozwieje i zaraz potem kolejny pasażer - nieświadom zupełnie, kto wcześniej gościł w danym miejscu - rozsiądzie się wygodnie w fotelu.

              Tak zatem w dalszym ciągu nie dostrzegam winy w tym człowieku.
              pl.wikipedia.org/wiki/Zniszczenie_mienia
              • Żartowniś z Ciebie :) i czytasz, co Tobie pasuje.

                [...] lub innym wybrykiem zakłóca [...] porządek publiczny [...] albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym [...]

                Może siedzieć cichutko jak mysz pod miotłą, a i tak łapie się pod ten paragraf.

                > musiałby mieć świadomość, że śmierdzi

                Jasne. Bo trzeba być Einsteinem, żeby mieć świadomość, że nie myjąc się przez tydzień i chodząc w zaszczanych łachach wydziela się wokoło fetor.
                Przyjmując Twoją interpretację, głuchy mógłby legalnie puszczać dzień i noc muzykę na full.

                > Ważniejszą jednak kwestią tutaj jest to, że nie nastąpiło zniszczenie, uszkodzenie
                > czy uczynienie niezdatnym do użytku.

                Usiadłbyś na śmierdzącym , zasikanym i zawszawionym krzesełku bez wcześniejszego jego umycia i dezynfekcji?
                • > Może siedzieć cichutko jak mysz pod miotłą, a i tak łapie się pod ten paragraf.

                  W zastępstwie strażnika przypominam:

                  "Art. 1 § 1 Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 5.000 złotych lub nagany".

                  Śmierdzenie nie jest czynem (a w przypadku art. 51 "innym wybrykiem").

                  > Usiadłbyś na śmierdzącym , zasikanym i zawszawionym krzesełku bez wcześniejszeg
                  > o jego umycia i dezynfekcji?

                  Hm... Zniszczenie nie wymaga definiowania. Uczynienie niezdatnym do użytku również, choć tu trzeba zaznaczyć, że zasikanie i zawszawienie pod tę kategorię nie podpada (skoro można zdezynfekować, umyć i przywrócić do stanu używalności). Pozostaje ewentualnie uszkodzenie. Ewentualnie, bo uszkodzenie oznacza raczej zmniejszenie wartości użytkowej, ale poprzez zmianę "wyglądu, kształtu lub całości rzeczy", a nie poprzez zasikanie.

                  Ale nawet jeżeli pasuje, to trzeba zacząć od początku - "kto umyślnie(...)". Naprawdę sądzisz, że taki bezdomny żul obejmuje swoim rozumieniem możliwość uszkodzenia krzesełka?
                  • > Ale nawet jeżeli pasuje, to trzeba zacząć od początku - "kto umyślnie(...)". Na
                    > prawdę sądzisz, że taki bezdomny żul obejmuje swoim rozumieniem możliwość uszko
                    > dzenia krzesełka?

                    Na prawdę sądzisz, że taki bezdomny żul miał ważny bilet?
                    • Co ma brak biletu do wykroczenia? Ewentualnie co ma straż miejska do jazdy bez biletu? Pytasz o to jak dziki, ale w zasadzie nie tłumaczysz o co chodzi.
                      • > Co ma brak biletu do wykroczenia? Ewentualnie co ma straż miejska do jazdy bez
                        > biletu? Pytasz o to jak dziki, ale w zasadzie nie tłumaczysz o co chodzi.

                        Czy kierowca ma uprawnienie do kontroli biletu? Zgaduję, że ma, więc jeśli dobrze zgadłem, to co ma zrobić jeśli żul nie pokaże mu ważnego biletu i na słowną prośbę nie chce opuścić pojazdu? Sugerujesz, że ma się z żulem bić, czy usiąść i zapłakać, czy może wezwać mundurowe służby? Kto mówi, że straż lub policja ma sprawdzać bilety? Oni mają tylko wyegzekwować opuszczenie pojazdu przez kogoś, kto bez ważnego biletu jeździ i nie chce na prośbę osoby uprawnionej opuścić pojazdu.
                        A co do dzikości mojego pytania możesz jakoś rozwinąć co masz na myśli?
                        • > A co do dzikości mojego pytania możesz jakoś rozwinąć co masz na myśli?

                          Widzisz, tu sobie trwa rozmowa o tym czy smród jest wykroczeniem, a Ty pod każdym tego rodzaju wątkiem podpinasz pytanie o bilet. Czy posiadanie biletu warunkuje znoszenie smrodu przez pasażerów? Nie. Czy smród zależy od posiadania biletu? Też nie. Dlaczego więc mieszać te różne kwestie?
                          • Tylko, że praktycznie przy wszystkich tych rozważaniach o smrodzie były też określenia, że to żul, sztajmes itp. A wtedy jak najbardziej ma sens pytanie o bilet, bo szansa, że ktoś taki jedzie z ważnym biletem jest bardzo bliska zeru. Tak więc w tych okolicznościach smród oraz posiadanie biletu jak najbardziej idą w parze. Zupełnie inna sprawa była by, gdyby smród wydzielany był przez zwykłego obywatela, bo taki jego urok, który to obywatel ma ważny bilet. Wtedy trudno, zacisnąć zęby (i nos) i trzeba to przetrwać. Jeśli jednak motorniczy nie może swojej pracy wykonywać, to jest pewien problem. Może powinien być na taką okoliczność wyposażony w maskę.
                    • > Na prawdę sądzisz, że taki bezdomny żul miał ważny bilet?
                      Widzisz, z jakichś powodów nikt nie poruszył kwestii ważności biletu... czyżby bilet miał, choć rozumiem, że to bezdomnemu nie wypada, ale śmierdział? No, ale skoro miał bilet...

                      Jakby nie miał, to z pewnością by go wyrzucili, bo byłaby ewidentna podstawa - ale co tam, lepiej z góry przyjąć odpowiednie założenia, aby swoją wyższość udowodnić. A więc jak wracam ze spaceru, przepocony, to mimo iż kupiłem bilet i go skasowałem - to mój bilet jest nieważny, bo śmierdzę jak żul czy bezdomny?

                      --

                      Fantastyczny przewodnik po Wrocławiu


                      Idzie się!!!
                  • > Śmierdzenie nie jest czynem (a w przypadku art. 51 "innym wybrykiem").

                    Śmierdzenie nie jest. Wejście śmierdziela do pojazdu już jest. Zwróć też uwagę na skutek "zakłocenie porządku" oraz "wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym". Zgorszenie jest najczęściej interpretowane jako "spowodowanie negatywnej reakcji otoczenia na zachowanie sprawcy". Reakcji tej może towarzyszyć uczucie wstrętu lub obrzydzenia. Wykroczenie ma charakter skutkowy, a więc co najmniej jedna osoba musi poczuć się zgorszoną.
                    Trzeba mieć dużo złej woli (a w przypadku SM - także monstrualnego lenia), żeby nie umieć dodać dwa do dwóch.

                    W sprawie art 124. kw też mam inne zdanie. Znane są interpretacje dotyczące uczynienia mienia niezdatnym do użytku, np.:
                    "uczynienie mienia niezdatnym do użytku polega na spowodowaniu takiego jego stanu, że nie może być ono użyte do celu, do którego było przeznaczone, chociażby przywrócenie rzeczy do stanu poprzedniego (pierwotnego) było możliwe, lecz wymagało nakładu kosztów lub pracy". Pasuje, prawda?
                    • > Zgorszenie jest najczęściej interpretowane jako "spowodowanie negatywnej reakcji
                      > otoczenia na zachowanie sprawcy". Reakcji tej może towarzyszyć uczucie wstrętu lub
                      > obrzydzenia. Wykroczenie ma charakter skutkowy, a więc co najmniej jedna osoba musi
                      > poczuć się zgorszoną.

                      90 kilogramowa kobieta ubrana w obcisły top też nie wzbudza entuzjazmu otoczenia. A z pewnością w takim tramwaju znalazłaby się jedna osoba, która poczułaby się zgorszona takim widokiem. Mandat dla kobiety?

                      > "uczynienie mienia niezdatnym do użytku polega na spowodowaniu takiego jego sta
                      > nu, że nie może być ono użyte do celu, do którego było przeznaczone, chociażby
                      > przywrócenie rzeczy do stanu poprzedniego (pierwotnego) było możliwe, lecz wyma
                      > gało nakładu kosztów lub pracy"

                      Tak, interpretacja pani Zbrojewskiej jest znana. Wracamy jednak do stwierdzenia czy żul ów robi to umyślnie. A ja naprawde nie sądzę, żeby on to w ogóle roztrząsał.
                      • > 90 kilogramowa kobieta ubrana w obcisły top też nie wzbudza entuzjazmu otoczeni
                        > a. A z pewnością w takim tramwaju znalazłaby się jedna osoba, która poczułaby s
                        > ię zgorszona takim widokiem. Mandat dla kobiety?

                        Jak ma bilet, to zaciskam zęby i nie patrzę na nią.
                        A w przypadku żula: nie ma biletu i ponadto nie ma możliwości obronić przed odorem.
                        Jest to różnica kolosalna, więc jako analogia mocno nieadekwatna.

                        > Tak, interpretacja pani Zbrojewskiej jest znana. Wracamy jednak do stwierdzenia
                        > czy żul ów robi to umyślnie. A ja naprawde nie sądzę, żeby on to w ogóle roztrząsał.

                        Jeśli motorniczy poinformował żula, że bardzo śmierdzi i wszystkim przeszkadza, to od tego momentu żul był już uświadomiony.
                      • > 90 kilogramowa kobieta ubrana w obcisły top też nie wzbudza entuzjazmu otoczeni
                        > a. A z pewnością w takim tramwaju znalazłaby się jedna osoba, która poczułaby s
                        > ię zgorszona takim widokiem. Mandat dla kobiety?

                        Tak samo dobrze jak i ja wiesz, że prawo to nie jest matematyka, zwłaszcza w zakresie kwestii obyczajowych i norm społecznych. Ale Ty niektóre sprawy redukujesz do absurdu, więc trudno o rzeczową polemikę. Porównanie nieestetycznego widoku z zachowaniem ewidentnie wywołującym obrzydzenie i odrazę jest wzięte z przysłowiowej "dupy".

                        > Tak, interpretacja pani Zbrojewskiej jest znana.

                        Nie znam Pani Zdrojewskiej, ale miło mi, że mamy wspólny pogląd w tej sprawie. Jak będzie nas więcej, to śmierdziel-terrorysta będzie uciekać przed policją, a nie odwrotnie.

                        > Wracamy jednak do stwierdzenia czy żul ów robi to umyślnie.

                        Czyli etap, że zachowanie może zostać uznane za uszkadzanie mienia mamy za sobą, to dobrze.

                        > A ja naprawde nie sądzę, żeby on to w ogóle roztrząsał.

                        Ale jakie ma to znaczenie? Niech Pan Żul dowodzi w sądzie, że nie miał pojęcia. Najlepiej przychodząc na rozprawę w roboczym stroju. Może sąd da mu wiarę...
                • > Jasne. Bo trzeba być Einsteinem, żeby mieć świadomość, że nie myjąc się przez t
                  > ydzień i chodząc w zaszczanych łachach wydziela się wokoło fetor.
                  Wystarczy odrobina wysiłku fizycznego (albo słaba wentylacja i ścisk w tramwaju) przy obecnych temperaturach, i mycie rano nie uchroni cię przed śmierdzeniem po południu.
                  A dorzuć nadmierną potliwość...



                  --

                  Wrocław - miasto spotkań różnych rzeczywistości


                  Z drogi piszę
                  • > A dorzuć nadmierną potliwość...

                    ... i nakazy religijne, zabraniające prania odzieży...
                    Nawet jak bardzo postarasz się, a w autobusie będzie sauna, z rasowym żulem w pojedynku na smród nie masz żadnych szans.
                    • > Nawet jak bardzo postarasz się, a w autobusie będzie sauna, z rasowym żulem w p
                      > ojedynku na smród nie masz żadnych szans.
                      Oczywiście, jednak dla osoby która dopiero wsiadła a jest nadgorliwa, problemem będzie także twój pot, i będzie domagała się twojego usunięcia.

                      --

                      www.polnocnolubuskie.blogspot.com

                      Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
                      Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
                    • Ale rasowy żul jeździ bez biletu i tu już podstaw aby wykopać żula z pojazdu nie brakuje. Prędzej można oczekiwać, że pracownice agencji towarzyskich całą grupą pójdą na wieczorny różaniec do kościoła niż to, że żul rasowy będzie miał ważny bilet. Tak więc nie rozumiem po co w tej dyskusji pada sformułowanie o żulu.
              • Zamiast się rozwodzić tyle, to podstawowe pytanie: czy on miał bilet?
          • Gość: gość IP: *.internetunion.pl 04.07.12, 19:01
            drogi strażaku,

            czy sprawdzono bilet delikwentowi? bo zakładam, że miał URBAN CARD z wykupionym abonamentem na cały rok na wszystkie linie... czy tak?

            • Straż miejska nie jest uprawniona do kontroli biletów.
              • Ale kierujący pojazdem jest uprawniony i w razie braku może na tej podstawie poprosić strażników o usunięcie. Czy motorniczy sprawdził bilet?
                • Jeśli któryś z pasażerów podróżuje bez biletu, to ani straż miejska, ani policja nie mają podstaw prawnych do usunięcia takiego jegomościa ze środka komunikacji miejskiej. W takim przypadku kontroler biletów musi wystawić opłatę dodatkową.

                  Kilka tygodni temu strażnicy mieli udzielić asysty przy oczyszczaniu terenu zajętego bezprawnie przez grupę osób innej narodowości i zanieczyszczaonego tak niemiłosiernie wszelkiego rodzaju odpadami, że podobno jest to już zauważalne ze stacji orbitalnej.
                  Próba uporządkowania koczowiska spaiła na panewce, bo Gazeta Wyborcza zamieściła tekst przyrównujący te planowana działania do Endloesung der Zigeunerfrage. Oczyszczenie miało, wedle relacji, polegać na wyłapywaniu i wywożeniu, i niszczeniu dobytku buldożerami.
                  Są przy tym media, które dostrzegają problem, jakim koczujący są dla mieszkańców:
                  wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/mieszkancy-mowia-dosc-chca-likwidacji-koczowiska,1,5153345,wiadomosc.html
                  Jestem przy tym przekonany, że gdyby w omawianej sytuacji strażnicy ulegli presji i wyciągnęli z tramwaju roztaczającego nieprzyjemny zapach mężczyznę, to w Gazecie ukazałby się zupełnie odmienny w treści tekst o strażnikach, którzy Bogu ducha winnego człowieka potraktowali jak kogoś gorszej kategorii.
                  "Niezrozumiałym było dla pozbawionych tolerancji funkcjonariuszy wrocławskiej Straży Miejskiej, że ktoś może się różnić od nich stylem bycia, że może nie posiadać środków finansowych na zaspokojenie tak prozaicznej, z naszej perspektywy, potrzeby bycia czystym i zadbanym. Oni sami, opłacani z naszych podatków, są w stanie przebierać w kosmetykach. Ten biedny człowiek nie" - pisałby "oburzony" redaktor.

                  Nasz kraj zmienia się stopniowo na lepsze, ale pamiętać musimy o ostatniej wojnie, która pozostawiła tysiące sierot wzrastających niczym dzikie zwierzęta, poszukujące pokarmu, pozbawione wzorców. Osiągając wiek dojrzałości tworzyli związki, z których rodziły się dzieci, którym nie miał kto przekazać podstawowych norm społecznych. To często są ci dzieisiejsi bezdomni.
                  Dziesięciolecia komunizmu również zrodziły wiele nieprzystosowanych jednostek. Młodzi chłopcy złaknieni wielkiego świata opuszczali swe wioski by budować Nowe Huty. Osadzani w hotelach robotniczych wyrabiali 300% normy, by po skończonej robocie pić i podrywać łatwe dziewczęta. Nie przejmowali się przyszłością, nie odkładali do skarpety, nie myśleli o zakupie własnego M. Ustrój, który zapewniał im byt, zawalił się pewnego dnia a oni stracili podstawy egzystencji, bo alkoholików niechętnie się widzi w nastawionym na przysparzanie zysków zakładzie pracy.
                  Spotkałem setki bezdomnych, wysłuchałem ich historii - wszystkie są podobne.
                  • > Jeśli któryś z pasażerów podróżuje bez biletu, to ani straż miejska, ani policj
                    > a nie mają podstaw prawnych do usunięcia takiego jegomościa ze środka komunikacji miejskiej.

                    Innymi słowy nie zasługujemy na swoje niepodległe państwo i powinni nam prawo oraz jego egzekwowanie na nowo zorganizować zaborcy.
          • Rzecznik MZK w Gorzowie potwierdza, że jeśli protesty pasażerów będą się powtarzać, osoby brudne i śmierdzące będą przez kierowców wypraszane z autobusów...

            Tekst linka
    • - W naszym kraju każdy ma prawo śmierdzieć i trudno wyrzucać z tramwaju takich ludzi - mówi "Gazecie Wrocławskiej" Sławomir Chełchowski ze straży miejskiej. - Załóżmy, że pani Grażynie nie podobają się perfumy pani Heli i uzna, że one śmierdzą. Czy to znaczy, że kogoś takiego z tramwaju trzeba wyrzucić?

      Owszem można, a nawet trzeba jeśli perfumy pani Heli są uciążliwe dla współpasażerów już nie wspominając o motorniczym/kierowcy. Wyraźnie o tym mówi regulamin przewozów MPK.

      Regulamin przewozów MPK Wrocław:
      Paragraf 7
      punkt 1
      "Obsługa przewozu moze odmówic przewozu lub zazadac opuszczenia pojazdu przez
      podróznego:"
      podpunkt 1
      "zagrazajacego bezpieczenstwu i porzadkowi przewozu, a w szczególnosci:
      [...]
      c) uciazliwego dla podróznych,
      [...]"

      Pasażerowie feralnego kursu wyraźnie stwierdzili, ze zapach jest uciążliwy. Później sam motorniczy stwierdził, że nie może kontynuować kursu w takich warunkach. Dlaczego więc regulamin nie jest przestrzegany?
    • to Policja/sm może rutynowo wylegitymować daną osobę. Prosta sprawa - każą mu wysiąść z pojazdu, legitymują, a tramwaj/autobus już sobie pojechał.
      • > to Policja/sm może rutynowo wylegitymować daną osobę. Prosta sprawa - każą mu w
        > ysiąść z pojazdu, legitymują, a tramwaj/autobus już sobie pojechał.

        Wtedy ta osoba czeka na następny kurs i problem się powtarza...
      • Policja/SM nie może rutynowo nikogo wylegitymować. Musi mieć, że się tak wyrażę, przyczynę. A poza tym - jak zauważyl koloko2 - problem jest li tylko czasowy, do następnego pojazdu.
        • Policja MOŻE - rutynowo - wylegitymować każdego !!!
          powód ?
          jesteś podobny do osoby poszukiwanej listem gończym !
          i tyle...
          nie masz dokumentów ? NIE MA obowiązku !!!
          są sposoby ;)
          podaj PESEL albo datę urodzenia i nazwisko !
          sprawdzą w trzy minuty !!!
          proste ?
          pozdrawiam ^^
          • > są sposoby ;)

            A potem się dziwimy, że w kraju jest burdel i nikt nie ponosi za nic odpowiedzialności. Bo są sposoby. Powodzenia zatem.
          • > Policja MOŻE - rutynowo - wylegitymować każdego !!!
            > powód ?
            > jesteś podobny do osoby poszukiwanej listem gończym !
            A JESTEŚ? Czy tylko śmierdzisz, a policja szuka pretekstu? To już podchodzi pod nadużycie władzy...

            > nie masz dokumentów ? NIE MA obowiązku !!!
            > są sposoby ;)
            > podaj PESEL albo datę urodzenia i nazwisko !
            > sprawdzą w trzy minuty !!!
            > proste ?
            To niech sprawdzają... W AUTOBUSIE/TRAMWAJU. Bo jak moim obowiązkiem jest ułatwić im sprawdzenie tożsamości w miarę możliwości (znaczy, mam nie kłamać, ale dowodu nie muszę mieć przy sobie), tak nigdzie nie jest powiedziane, że muszę to robić poza autobusem/tramwajem. Zatrzymali mnie w tramwaju, to w tramwaju staram się im ułatwić sprawdzenie mojej tożsamości. Inaczej policja wywiozła by cię z Wrocławia do Warszawy, bo tam im wygodniej sprawdzać, a potem powiedzieli że to twój problem jak wrócić do domu...

            --

            www.polnocnolubuskie.blogspot.com

            Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
            Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
      • Gość: Doombringer IP: *.finemedia.pl 04.07.12, 21:47
        Smutne ale prawdziwe. Niestety policja może wylegitymować gościa i nie musi z nim wysiadać. SM bez konkretnej przyczyny nie może nic. Poza tym jeśli gość ma bilet to dlaczego ma wysiadać nie tak gdzie zaplanował? Czy ktoś w Was, mając bilet jednorazowy wysiadłby z policją w celu wylegitymowania bez zająknięcia? Przecież zapłaciliście aby dostać się a punktu A do B a nie po to aby po drodze musieć kupować kolejny bilet. Nawet jeśli taki jegomość nie ma dokumentów to policja nie będzie go ciągać na komendą w celu weryfikacji tożsamości bo to gra nie warta świeczki. Policja jak i każda inna służba to w gruncie rzeczy firma. Musi zarabiać. Jeśli z wylegitymowania nie wynika żaden pożytek to nie ma sensu. Poza tym takie myślenie jest samolubne. Z "Twojego" środka lokomocji go wywiozą na komendę, wylegitymują i wypuszczą. Gość wsiadzie do innego autobusu, skasuje bilet i pojedzi zatruwajac życie innym. A jeśli trafi na tych samych gliniarzy to drugi raz go nie wywleką z autobusu bo już wiedzą kto to. Wniosek: Rower, skuter lub auto. Oto promocja ekologii we Wrocławiu. MPK mimo starań nie poprawiło nic a koszty wzrosły. Jak wcześniej zanim powstał system urbancard i inne wynalazki XXI wieku
        Jedynie ilosć kanarów wzrosła z 23 do ok 100. To i tak za mało a zważywszy na "odwagę" niektórych z nich mozna przyjać, ze nic się nie zmieni.
        Tym co muszą jeżdzic MPK szczególnie w lecie przy pozamykanych okienkach miniaturkach współczuję.
      • > to Policja/sm może rutynowo wylegitymować daną osobę. Prosta sprawa - każą mu w
        > ysiąść z pojazdu, legitymują, a tramwaj/autobus już sobie pojechał.
        Ale czemu KAŻĄ WYSIĄŚĆ Z POJAZDU? Co najwyżej, mają prawo zażądać okazania dokumentu tożsamości. No i on go chętnie pokaże, ale CZEMU MA WYSIADAĆ?

        --

        Ziemiański, Szmidt - kto jeszcze pisał o Wrocławiu?


        Przez Dolny Śląsk na piechotę
    • Nie wszyscy śmierdzą z powodu nie mycia. Jest też grupa chorych na TMAU ( Trimetyloaminuria ). Wyobraźcie sobie że od Was śmierdzi i nic nie możecie z tym zrobić, bo mycie, srodki chemiczne i medycyna nic nie pomogą! A tu trzeba pojechać tramwajem, iść na 8 godzin do pracy lub szkoły....

      Dla dociekliwych: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=210300
    • Tak swoją drogą, to ciekawe, jak by go potraktowano, gdyby rozbił swe namioty w siedzibie SM (SM ma chyba siedzibę?), powiedzmy w okolicach gabinetu komendanta tej służby. Albo w okolicach gabinetów któregoś z miejskich władców. Ktoś postawi eurocenta na to, że mógłby tam sobie swobodnie przesiedzieć choć kwadransik?
    • Z tego powodu już dawno odpuściłem sobie jeżdżenie tramwajami i autobusami. Doszedłem do wniosku, że nie mam ochoty przez całą drogę do pracy i z powrotem powstrzymywać odruchu wymiotnego.. Pewnie tacy śmierdziele uczciwie kupują bilety, więc z pewnością mpk bankructwo nie grozi..
    • Można bezkarnie śmierdzieć. Ale czy można zmuszać wszystkich do wąchania?
    • Gość: gość IP: *.internetunion.pl 04.07.12, 18:58
      co za nieudolność straży miejskiej - czy nikt nie wpadł na pomysł aby sprawdzić śmierdzielowi bilet? bo skoro nie stać go na szare mydło to na pewno jedzie na "gapę". Dlaczego musimy za to płacić? Miasto chce promować promować komunikację zbiorową - ale jak pojawia się problem (nie od teraz) to nikt nie potrafi go rozwiązać. Co za wyuczona nieudolność!!!

      Brawo straż, brawo mpk, brawo radzie miasta!!!
    • O kurcze wreszcie ktoś poruszył temat! Niestety, ale dla bezdomnych i pijaczków tramwaj stał się ciepłym wygodnym miejscem zamieszkania. Smród to jeszcze jak się mogę, przechodzę na drugi koniec, ale jak jedzie taki podpity nieumyty to aż widzę te jego zarazki, a on siedzi i pluje pod krzesło - ile razy już wysiadałam i wolałam iść piechotą nawet jeśli czekał mnie godzinny spacer do domu. Są niestety równi i równiejsi - jak ja bym weszła śmierdząca to by było powszechne oburzenie, ale w sumie to żul, to może, to się odsuńmy. Tak jakbym wypiła piwo w parku to mam stówkę jak nic, a żul? Widział ktoś kiedyś, żeby jakiś pijaczek dostał mandat za picie alkoholu w miejscu publicznym????
    • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.12, 22:18
      powinni zabrać go do gazety i tam wyszorować, ewentualnie na przemian zabierać co jakiś czas do swych domów by mógł dokonać ablucji.
    • Gość: @ IP: *.internetia.net.pl 04.07.12, 22:23
      § 7
      1. Obsługa przewozu może odmówić przewozu lub usunąć z pojazdu podróżnego
      zagrażającego bezpieczeństwu i porządkowi przewozu, a w szczególności:
      1) zachowującego się agresywnie wobec innych podróżnych lub kierującego
      pojazdem;
      2) wzbudzającego odrazę brudem lub niechlujstwem;
      3) uciążliwego dla podróźnych;

      wrosystem.um.wroc.pl/beta_4/webdisk/117765/6599zp09.pdf
      4) nie stosującego się do wezwań kierującego pojazdem i pracowników nadzoru
      ruchu;
    • A czy w regulaminie nie ma przepisu, że zabrania się przewożenia substancji żrących i cuchnących. Czyli takich, które w powszechnym odbiorze śmierdzą. Przecież wydzieliny takiego typa są po prostu substancją cuchnącą. Są jakieś granice absurdu. Trzeba zachować zdrowy rozsądek i logikę. Ale najważniejsze to to, czy jest jeszcze w regulaminie ten przepis. Bo dawniej można było w tramwajach czy wagonach kolejowych znaleźć tabliczki z takimi zakazami.
    • Pijaków zgarnia się z ulicy i odwozi do izby wytrzeźwień. I jest na to przepis. Takich śmierdzieli powinno sie również przymusowo odwozić do łaźni miejskiej, gdzie dla tego typu indywiduów powinien być utworzony specjalny oddział odkażająco - kąpielowy. Gość i jego odzież powinny być zdezynfekowane, wyprane, wykąpane i dopiero takiego łebka można by wypuścić na miasto. We Wrocławiu śmierdzących meneli jeżdżących tramwajami nie ma aż tak wielu, dlatego miasto powinno sfinansować takie przedsięwzięcie. Te pieniądze nie będą zmarnowane. Poprawi się wizerunek miasta. Cudzoziemcy po kontakcie węchowym z takim śmierdzielem i po wyjeździe z Wrocławia będą już zawsze kojarzyć nasze miasto ( i także nasz kraj) z brudem i smrodem.
    • W normalnych warunkach sztajmers na sam widok munduru powinien zabrać cztery litery w troki i w podskokach opuścić pojazd, a jak nie to mała lekcja przy użyciu pałki powinna nauczyć go właściwych odruchów na przyszłość. Nie ma miejsca dla sztajmersów pomiędzy normalnymi ludźmi. Jeśli ktoś przedkładał całe życie tanie alkohole nad pracę, dom, rodzinę, jeśli ktoś dla możliwości chlania woli żyć jak karaluch w kanałach niż w schronisku z łazienką, to nie ma i być nie powinno dla niego litości !

      Tymczasem cuchnącego sztajmersa nie można usunąć z tramwaju czy autobusu, bo sterroryzowani policjanci i strażnicy miejscy (dobrzy tylko w okradaniu kierowców) boją się go nawet mocnym słowem poczęstować. Nie można jego szczających pod siebie kumpli pogonić z dworca (ew. razem z pasażerami czekającymi na pociąg), bo SOK też boi się lewackiego szczekania w różowych i czerwonych mediach. Nie można pogonić do stu diabłów cygańskiej hołoty z dzikiego koczowiska, nie można schwytanego terrorysty (tak, TERRORYSTY, w pełnym tego słowa znaczeniu) docisnąć w trakcie przesłuchania, nie można publikować personaliów skazanych bandziorów, tak samo jak zdjęć z monitoringu pokazujących twarze złodziei w trakcie kradzieży, bo to narusza ich prawa.

      Ten świat robi się chory, a lewackie cioty są jak bakterie gnilne.

      --
      "And that government of the people, by the people, for the people, shall not perish from the earth"

      Abraham Lincoln, Gettysburg 19 XI 1863
      • Gdyby to był sztajmes, to przede wszystkim wątpliwe aby miał ważny bilet. Brak biletu byłby wystarczający aby gościa z pojazdu wywalić.
        • Trochę z innej beczki, ale historia ta pokazuje bezwład oraz brak chęci działania naszych służb porządkowych. Otóż jedzie parę dni temu na rowerze po chodniku k. Renomy koleś, na oko 70 lat, rower typu "Ukraina", mocno już zdezelowany, ubranie oraz niechlujny wygląd też świadczą raczej o pochodzeniu z nizin społecznych, przejeżdża przez jedne pasy, potem przez drugie i wyjeżdża centralnie na policjantów dyżurujących przed tamtejszym okrągłym kioskiem. I co się dzieje? Ano nic, panowie policjanci nawet nie drgnęli, tymczasem opisywany rowerzysta znów przejechał przez pasy i zniknął za chwilę pod arkadami. Nie mija pół minuty, kiedy dokładnie w ten sam sposób zachowują się dwie młode, do tego ładne rowerzystki, a już reakcja panów policjantów jest zgoła odmienna. Następuje zatrzymanie, wylegitymowanie oraz (najprawdopodobniej) wystawienie mandatów. W związku z tym mam pytanie: czy w tym mieście są równi i równiejsi wobec prawa i dlaczego policja stosuje w tym przypadku tego typu rodzaj selekcji? Bo podejrzewam, że wystarczy wyglądać na żula, żeby mieć spokój i być praktycznie w naszym mieście nietykalnym...
          • Gość: Adrian IP: *.tktelekom.pl 05.07.12, 14:38
            > Trochę z innej beczki, ale historia ta pokazuje bezwład oraz brak chęci działan
            > ia naszych służb porządkowych. Otóż jedzie parę dni temu na rowerze po chodniku
            > k. Renomy koleś, na oko 70 lat, rower typu "Ukraina", mocno już zdezelowany, u
            > branie oraz niechlujny wygląd też świadczą raczej o pochodzeniu z nizin społecz
            > nych, przejeżdża przez jedne pasy, potem przez drugie i wyjeżdża centralnie na
            > policjantów dyżurujących przed tamtejszym okrągłym kioskiem. I co się dzieje? A
            > no nic, panowie policjanci nawet nie drgnęli, tymczasem opisywany rowerzysta zn
            > ów przejechał przez pasy i zniknął za chwilę pod arkadami. Nie mija pół minuty,
            > kiedy dokładnie w ten sam sposób zachowują się dwie młode, do tego ładne rower
            > zystki, a już reakcja panów policjantów jest zgoła odmienna. Następuje zatrzyma
            > nie, wylegitymowanie oraz (najprawdopodobniej) wystawienie mandatów. W związku
            > z tym mam pytanie: czy w tym mieście są równi i równiejsi wobec prawa i dlaczeg
            > o policja stosuje w tym przypadku tego typu rodzaj selekcji? Bo podejrzewam, że
            > wystarczy wyglądać na żula, żeby mieć spokój i być praktycznie w naszym mieści
            > e nietykalnym...

            To jest nie możliwe żeby takie zdarzenie miało miejsce!
          • > Otóż jedzie parę dni temu na rowerze po chodniku
            No dziwne, czechofil czepia się gościa jeżdżącego rowerem? ;)

            >. Renomy koleś, na oko 70 lat, rower typu "Ukraina", mocno już zdezelowany, u
            > branie oraz niechlujny wygląd też świadczą raczej o pochodzeniu z nizin społecz
            > nych,
            pochodzenie z nizin społecznych nie jest zakazane, posiadanie zdezelowanej Ukrainy też nie, podobnie niechlujny wygląd. Widzę, że zawężasz swoje kryteria oceny człowieka już nie tylko do jazdy rowerem, ale do statusu społecznego? A kiedy dojdzie do tego nordycka rasa?

            > przejeżdża przez jedne pasy, potem przez drugie i wyjeżdża centralnie na
            > policjantów dyżurujących przed tamtejszym okrągłym kioskiem. I co się dzieje?
            Podawałem kiedyś przykład jeszcze gorszy, kierowcy mają w du... pieszego stojącego na przejściu, jeden za drugim najpierw mnie wyprzedzają, potem omijają mimo iż przepuszczam pieszego na przejściu... stojący za mną radiowóz MA TO GDZIEŚ I NIE ROBI NIC.

            > no nic, panowie policjanci nawet nie drgnęli, tymczasem opisywany rowerzysta zn
            > ów przejechał przez pasy i zniknął za chwilę pod arkadami.
            Zachowali się zgodnie z twoimi oczekiwaniami - a ty masz o to do nich pretensje?



            --

            www.polnocnolubuskie.blogspot.com

            Wędrówki po północnej części woj. lubuskiego
            Bo nawet największa podróz zaczyna się od pierwszego kroku...
    • Na zewnątrz temperatury powyżej 35 stopni (po południu, teraz pewnie spadło do "powyżej 30"). Osobiście mam problem, że choć sama temperatura nic mi nie robi, ale wystarczy przejść trochę szybciej kawałek, i ze mnie dosłownie się leje. Choć codziennie się kąpię, to uważam, że przy tej ilości potu która ze mnie się leje, niektórych może odrzucać ten zapach. Wizyta u lekarza nic nie pomogła, stwierdzili, że to naturalne i tyle. I co, z tego powodu mam zrezygnować z korzystania z tramwajów, chodzić na piechotę więcej, śmierdzieć więcej (tyle, że na ulicy, a nie w tramwaju)?

      --

      Ziemiański, Szmidt - kto jeszcze pisał o Wrocławiu?


      Przez Dolny Śląsk na piechotę

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.