Malgorzato, nawet nie wiesz, jak bardzo Cie rozumiem i jak serdecznie
wspolczuje. Poplakalam sie, czytajac Twoja korespondencje z Anestezjologiem.
Trzymaj sie i walcz! Ja tez walcze z pewnymi panami doktorami i kiedys opisze
dokladniej moja sprawe. Ale moja sprawa dotyczy tylko mnie, nie moich bliskich.
Gdyby dotyczyla dzieci - chyba zabilabym winowajcow, nie doczekaliby procesu.
Dlatego podziwiam Cie i bede sie modlic, bys doszla do prawdy na temat smierci
synka i wygrala sprawe w sadzie. Tylko tyle, niestety, mozesz zrobic dla Twego
dziecka i dla innych dzieci - przyszlych pacjentow takich s....synow, jak ci,
ktorzy przyczynili sie do Twojej tragedii. Czy moglabys zainteresowac swoja
sprawa dziennikarzy? Podaje ci tez internetowy adres Stowarzyszenia Pacjentow
PRIMUM NON NOCERE, zalozonego przez wspanialego czlowieka, dr Adama SANDAUERA.
Jest to stowarzyszenie ludzi, ktorzy stali sie ofiarami bledow lekarskich:
www.sppnn.org.pl
Wejdz na strone, opisz swoj przypadek i koniecznie poszukaj osobistego kontaktu
z panem SANDAUEREM. Jesli Ci sie nie uda, napisz, pomoge Ci. Niech Bog Cie ma w
opiece.
Do Anestezjologa: podziwiam Cie jako lekarza i czlowieka. Nie daj sie zlamac
zadnymi glupimi uwagami "kolegow", ktorzy niegodni sa byc lekarzami. Pomoz
Malgorzacie, tak jak robiles to dotychczas - ona nie ma nikogo ze swiata
medycznego poza Toba. POZDRAWIAM. Trzymajmy sie!