Dodaj do ulubionych

Czy należy wyrzucić samochody z centrum Wrocławia

21.05.06, 20:04
Czy pan Szempliński mógłby wreszcie powstrzymać swoje niesamowite komentarze?
Najbardziej niekompetentny redaktor gazety, a komentuje ile się da..:(
Przypomnijcie mi chociaz jeden artykuł pana Sz. gdzie nie było jakiejś głupiej
wpadki albo pomyłki?

A teraz na dodatek pozwala sobie na komentarz - to juz jest nie tylko
doskonałym dziennikarzem, ale i fachowcem w dziedzinie komunikacji.. O wiele
chętniej poczytałbym komentarz jakiegoś autorytetu w tej dziedzinie - prof.
Zipsera, dyrektora BRW albo jakiegoś "zewnętrznego" fachowca np z Warszawy lub
Poznania.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Marek1963 IP: *.kom / *.os1.kn.pl 21.05.06, 20:14
    Rower napewno jest bardzo wskazany. Problem w tym że wchodząc do sklepu czy urzędu trzeba go gdzieś bezpiecznie zostawić. Chciałbym również zwrócić uwagę na to że do rynku rowerów też nie wpuszczają.
  • Gość: | IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 20:45
    > Rower napewno jest bardzo wskazany. Problem w tym że wchodząc do sklepu czy
    > urzędu trzeba go gdzieś bezpiecznie zostawić.

    wiecej tras rowerowych -> wiecej rowerzystow -> wiecej porzadnych parkingow

    popyt -> podaz
  • oliveira 23.05.06, 07:55
    A po co chcesz wjechać rowerem do Rynku?
    Każdy rowerzysta (z wyjątkiem tych rozsądniejszych, którzy swoje bicukle
    prowdzą tam na pieszo) stwarza zadrożenie dla pieszych, bo powiem szczerze, że
    żaden z tych którzy po rynku jeżdża nie liczy się z tym, ze może mu wejść pod
    koła dziecko. (mieszkam tam i wiem to z obserwacji, a nie uogólnień i domysłów)
  • Gość: fakir IP: 195.117.40.* 23.05.06, 08:02
    Jadac z rozwagą (czytaj: z predkością umozliwiajaca zatrzymanie sie w miejscu)
    nie stwarzasz zagrozenia wiekszego niz pieszy. nie dotyczy oczywiscie gratów bez
    hamulców... Ogolnie pomysł z zakazem ruchu rowerów na rynku jest poroniony -
    akurat ci którzy zagrozenie stwarzaja maja to głeboko w nosie...
  • Gość: mm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 21:14
    oszołomionym jegomościem, który chciał powietrzne tramwaje wprowadzić zamiast
    samochodów i niestety opinia profesora była taka jak red. Szemplińskiego.
    Wszelka ideologia w życiu codziennym jest szkodliwa. Pseudoekologia również
  • Gość: wuwu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.05.06, 22:21
    te kot_b za kogo ty się kurka uważasz, za najmądrzejszego?
  • Gość: Seba IP: *.e-wro.net.pl 21.05.06, 23:40
    Nad czym się tu zastanawiać? Wywalono rowery, a teraz się głowią i polemizują
    czy aby samochodów nie wyrzucić... Myślę, że odpowiedź jest wyjątkowo jasna.
  • Gość: kot IP: *.eranet.pl 22.05.06, 08:49
    OK. Wyrzucić samochody! Ale również wynieść stamtąd urzędy, banki itd.
    W czasie wolnym mogę zostawić samochód i sobie pójść spacerkiem do knajpy.
    Ale normalnie nie ma na to czasu a KZ nie umożliwia szybkiego dotarcia do celu.
  • piast9 22.05.06, 09:56
    Gość portalu: kot napisał(a):

    > OK. Wyrzucić samochody! Ale również wynieść stamtąd urzędy, banki itd.
    Tylko co wtedy zostanie? W ciągu dnia zrobi się tam pustynia, po której tylko w
    wakacje snuć się będą turyści. To nie jest mój ideał centrum miasta.
  • starosta 22.05.06, 00:18
    Do mnie osobiście bardziej przemawia argumentacja p.Szemplińskiego
    niż p. Kruszyny.
    Choć nie we wwszystkim: ograniczać parkowanie i przejazd przez uliczki Rynku
    trzeba (patrz ul.Malarska,ktorej ultra-waskie chodniki są "bardzo
    inteligentnie" zasatwiane przez auta tak, że piesi nie mają jak chodzić %!#&^*)
    ale jednocześnie postawić dużo podziemnych i/lub nadziemnych wielopoziomowych
    parkingów (oczywiście pytanie: czy są na to pieniądze?).
  • Gość: BUŁA IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 22.05.06, 06:29
    A czy zastanawialiście się nad osobami niepełnosprawnymi? Oni są takimi samymi
    ludźmi jak my tylko ich los bardziej boleśnie doświadczył. Ciekawe czy
    pomysłodawca projektu, gdyby także był niepełnosprawny (poruszał się na wózku
    lub o kulach)i musiał coś załatwić w zamkniętym dla aut rejonie, z uśmiechem na
    twarzy "drałowałby" np. z parkingu w Galerii Dominikańskiej(zostawiając tam
    swoje auto) do Rynku. Chodniki Wrocławskie nie są przystosowane do poruszania
    się na wózkach inwalidzkich (wysokie krawężniki, strome podjazdy, nie równa
    nawierzchnia, pozapadane płytki chodnikowe [np.na nowym /powstającym jeszcze/
    deptaku, na ul. Oławskiej), a na samym Rynku ogródki przy restauracjach
    wymuszają poruszanie się po kostce brukowej na której zdrowe osoby sie
    przewracają.
  • Gość: Jarus IP: *.e-wro.net.pl 22.05.06, 09:30
    Pewnie sie nie zastanawiali. Tak samo jak zaden cwaniak nie probowal jechac z
    wozkiem dla blizniat jechac tramwajem.
  • Gość: | IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 15:13
    > Chodniki Wrocławskie nie są przystosowane do poruszania
    > się na wózkach inwalidzkich (wysokie krawężniki, strome podjazdy, nie równa
    > nawierzchnia, pozapadane płytki chodnikowe

    trafna obserwacja, bledny wniosek -- trzeba poprostu zadbac o chodniki, a nie
    utrzymywac siec drogowa w centrum. problemy nalezy rozwiazywac, a nie godzic sie
    z nimi i obchodzic je dookola.
  • Gość: dark IP: *.tac.com 22.05.06, 08:57
    Popieram pana Szemplińskiego. Wreszcie rozsądne podejście do zagadnienia.
    Centrum miasta powinno być dla wszystkich - także dla mieszkańców, a nie tylko
    dla turystów, których podwiozą tu autobusem i pokażą parę ciekawostek. Nie
    tylko dla studentów, którzy tu głównie głosują a w wiekszości i tak nie mają
    samochodów.
  • Gość: fakir IP: 195.117.40.* 22.05.06, 09:50
    >>>Mnie centrum bez aut za bardzo kojarzy się z Phenianem.
    Dziwne skojarzenia... Jest wiele europojskich miast gdzie centrum "okupują"
    piesi, rowerzysci i komunikacja zbiorowa...
  • Gość: Janek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 09:55
    ze redakcja Gazety miesci sie wlasnie w rynku... ciekawe, ile samochodow redaktorskich stoi na solnym :)
  • Gość: fakir IP: 195.117.40.* 22.05.06, 10:01
    Wlasnie mialem napisac o tym, ze dziennikarze w tym wypadku nie są bezstronni:)))
  • adwo-kat 22.05.06, 13:07
    Wrocław jest miastem "spotkań":-)
    oczywiście na spotkania jeżdzi się autem, rowerem(rzadziej) i komunikacją
    (nierzadko). Można by to odwrócić, ale kolejny raz mówię za 15-20 lat:-)
    Sam Rynek to nie wszystko. Zabudowa(nieliczę klocków 50-70lat)miasta jak i jego
    arterie komunikacyjne sa w większości przedwojenne.
    Wrocław bez komunikacji w centrum zamieniłby się w skansen z pięknym Rynkiem
    bez okolic i przedmieści:-)
  • Gość: fakir IP: 195.117.40.* 22.05.06, 13:59
    nikt nie mówi o zamknięciu rynku przed komunikacją. Mówimy o zmknieciu go (a
    raczej jego otoczenia) przed hordą samochodowej komunikacji indywidualnej.
  • Gość: WK IP: *.ig.pwr.wroc.pl 22.05.06, 10:27
    Bardzo rozsądny komentarz red. Szemplińskiego. Najpierw pochopnie wyrzucono z
    Rynku i najbliższych ulic tramwaje a teraz chcą wyrzucić samochody. Hasło o
    rowerze zamiast samochodu może rzucić tylko osoba bez żadnych obowiązków
    rodzinnych (odprowadzanie dzieci, zakupy dla całej rodziny, opieka nad osobą
    starszą lub chorą, itd.).
    Po wprowadzeniu płatnych parkingów w centrum zaczęły upadać sklepy. Domy
    towarowe w centrum wegetują lub giną. A może o to włąśnie idzie? Pzypuszczam,
    że cała akcja wyrzucania samochodów z centrum jest nakręcana przez
    hipermarkety - w końcu gdzieś ci klienci trafią, nieprawdaż?
  • Gość: wojtus_2 IP: *.eranet.pl 22.05.06, 12:46
    Gość portalu: WK napisał(a):

    > Bardzo rozsądny komentarz red. Szemplińskiego. Najpierw pochopnie wyrzucono z
    > Rynku i najbliższych ulic tramwaje a teraz chcą wyrzucić samochody. Hasło o
    > rowerze zamiast samochodu może rzucić tylko osoba bez żadnych obowiązków
    > rodzinnych (odprowadzanie dzieci, zakupy dla całej rodziny, opieka nad osobą
    > starszą lub chorą, itd.).
    > Po wprowadzeniu płatnych parkingów w centrum zaczęły upadać sklepy. Domy
    > towarowe w centrum wegetują lub giną. A może o to włąśnie idzie? Pzypuszczam,
    > że cała akcja wyrzucania samochodów z centrum jest nakręcana przez
    > hipermarkety - w końcu gdzieś ci klienci trafią, nieprawdaż?

    taaa a w Twoim zyciu były zapewne dwa traumatyczne przezycia:
    1) likwidacja stacji benzynowej na Solnym
    2) zamknięcie rynku dla samochodów-pochopne oczywiscie :)

    żal mi takich łosi jak ty...
    WK specjalista od nieruchomosci, komunikacji itp. :)
  • Gość: WK IP: *.ig.pwr.wroc.pl 23.05.06, 14:21
    Popytaj, Wojtusiu, starszych to Ci powiedzą, że stacja benzynowa była w Rynku a
    nie na Pl.Solnym. A potem wybierz sie np. do Pragi lub Gandawy i zobacz
    tramwaje jeżdżące po małych uliczkach Starego Miasta. Jakoś nikomu to nie
    przeszkadza a miasta jakby bardziej zabytkowe od Wrocławia.
  • Gość: | IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 16:02
    > Hasło o
    > rowerze zamiast samochodu może rzucić tylko osoba bez żadnych obowiązków
    > rodzinnych (odprowadzanie dzieci, zakupy dla całej rodziny, opieka nad osobą
    > starszą lub chorą, itd.).

    Dlaczego? Nikt nikomou nie kaze calkowicie rezygnowac z samochodu, mozesz
    przeciez go uzywac do wozenia zakupow, wycieczek ze starszymi rodzicami za
    miasto itd. Do tego sie swietnie nadaje. Ale pchanie sie nim do centrum jest bez
    sensu, bo tam zwyczajnie fizycznie nie ma miejsca. Nikomu przeciez korona z
    glowy nie spadnie jak przyjedzie do pracy rowerem -- skoro w Holandii moze tak
    sie poruszac minister, to dlaczego nie moglby tak robic przecietny pracownik
    biurowy?

    Poza tym to nie jest tak, ze jak ktos ma samochod to musi jezdzic tylko i
    wylacznie nim! Czy nie byloby przyjemnie moc przyjechac ze swojego osiedla do
    samego centrum (np. Dworzec Swiebodzki) szybkim pociagiem aglomeracyjnym, a
    stamtad pokonac krotki odcinek do pracy na rowerze? Prawdopodobnie szybciej, a
    na pewno taniej (zwlaszcza, ze trudno sie spodziewac znaczacych obnizek cen
    benzyny w przewidywalnej przyszlosci). A wiekszosc rzeczy jakie mozna zalatwic w
    centrum i tak jest w zasiegu kilku km od dworca -- czyli dystansie na jakim
    rower jest bezkonkurencyjny (zwlaszcza w korkach godzin szczytu). Samochod mozna
    sobie pozostawic dla 'pozostalych przypadkow', jak np. duze zakupy, sprawy do
    zlatwienia poza centrum, czy chocby niepogoda.

    zastanow sie -- moze ty tez moglbys jezdzic do pracy rowerem, a samochod jest ci
    niezbedny tylko czasami ;)

    --
    pozdrawiam
  • Gość: WK IP: *.ig.pwr.wroc.pl 23.05.06, 14:16
    Wszystko dobrze dopóki mam wybór: mogę jechać rowerem, tramwajem lub samochodem
    zależnie od tego czy przemieszczam się sam, z aktówka, torbami
    zakupów, "konwojuję" dzieci, osoby starsze, itd. Już teraz mieszkańcy okolic
    Rynku mają utrudniony dostęp do swojego domu. Czy chcemy wyrzucić z tych okolic
    zwykłych mieszkańców (z rodzinami) i lansować model centrum: biura, knajpy plus
    nieliczne apartamenty. Uważam, że to nie jest dobre dla miasta; widziałem już
    pare miast na Zachodzie, które ucierpiały na takim modelu rozwoju. Po co
    powtarzać cudze błędy?
    A do pracy najchętniej chodzę - niestety marsz zatruwają wielotonowe TIR-y na
    skrzyżowaniach. To jest największy problem miasta. Gdyby nie masa ciężarówek w
    centrum chętniej korzystalibyśmy wszyscy z rowerów.
  • Gość: g625 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.05.06, 14:39
    ja mieszkalem w okolicy rynku. i nie wiem po co wam samochod? zeby wyrywac
    blachary? ;) przeciez po to sie tam mieszka zeby miec wszystko w zasiegu spaceru!
  • Gość: kowalski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.06, 10:42
    Wyrzucimy samochody z centrum Wroclawia , a potem rozdajmy kolesią prepustki na
    wjazd do centrum.
  • Gość: Stańczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 11:49
    Podczas wojny Wrocław liczył sobie 850000 mieszkańców . Ani nie było tyle
    tramwaji ani autobusów ani samochodów zato kilkaset tysięcy rowerów oraz cała
    infra struktura ścieżek rowerowych z kostki bazaltowej w CAŁYM mieście . Po
    wojnie zwłaszcza po 1956 zniszczona kolejno infrastukturę ścieżek rowerowyc
    wbijaniem słupów oświetleniowych i sieci trakcyjnej tramwajowych, budowaniem
    osiedli Anna, Barbara Celina i Dorota jak i mrówkowców na Powstańców Śląskich
    wyłączono z ruchu 3 linie tramwajow ze wschodu na zachód jak i ulice. Ostatnio
    doprowadzono do degradacji dróg z kostki granitowej trwałej na kilka set lat
    zastępując ją pożał się Boże asfaltowym szajsem co 2 lata remontowanych. Tego
    rodzaju postępowanie wymaga ingerencj prokuratora . I to nie tylko w tej sprawie
    ale i budowy obwodnic jak i mostów czy estakad !!!! WSyrzucić należy z pracy
    tych wszystkich mutantów nie majacych pojecie o sprawach komunijkacyjnych.
  • sztuk6mistrz 22.05.06, 12:03
    bo was ośmiesza. To, że robi z siebie bałwana, to jego sprawa. To co wygaduje to
    czysty anachronizm i myślenie nuworysza motoryzacyjnego. Powodów jest wiele, nie
    chce się powtarzać, większość została powyżej przytoczona. Jeśli one nie
    trafiają do waszego "speca", to ja już nie wiem...
  • Gość: wojtuś_2 IP: *.eranet.pl 22.05.06, 12:39
    kot_b napisał:

    > Czy pan Szempliński mógłby wreszcie powstrzymać swoje niesamowite komentarze?
    > Najbardziej niekompetentny redaktor gazety, a komentuje ile się da..:(
    > Przypomnijcie mi chociaz jeden artykuł pana Sz. gdzie nie było jakiejś głupiej
    > wpadki albo pomyłki?
    >
    > A teraz na dodatek pozwala sobie na komentarz - to juz jest nie tylko
    > doskonałym dziennikarzem, ale i fachowcem w dziedzinie komunikacji.. O wiele
    > chętniej poczytałbym komentarz jakiegoś autorytetu w tej dziedzinie - prof.
    > Zipsera, dyrektora BRW albo jakiegoś "zewnętrznego" fachowca np z Warszawy lub
    > Poznania.

    100% racji :(
  • Gość: ple IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 12:44
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: auto kontra rower IP: *.elektrosat.pl 22.05.06, 15:01
    z chęcia czasem by przesiadł sie na rower podskoczył coś załatwić itpd itd, ale
    nie oszukujmy sie nie jestesmy cywilizowanym narodem, my TRKEK 4500 i kazdy
    lepszy i gorszy rower ustał by na parkingu 30 min (gdzie te stojaki dla
    rowerów)
  • Gość: | IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 16:40
    > z chęcia czasem by przesiadł sie na rower podskoczył coś załatwić itpd itd,
    > ale nie oszukujmy sie nie jestesmy cywilizowanym narodem, my TRKEK 4500
    > i kazdy lepszy i gorszy rower ustał by na parkingu 30 min (gdzie te stojaki
    > dla rowerów)

    To prawda, ale na miasto nie potrzebne jest wcale
    super-aluminiowe-nie-wiadomo-co-na-deorze, a wymagania roweru miejskiego sa
    zupelnie inne niz roweru wycieczkowego. Na miasto najlepiej nadaje sie jakis
    odrestaurowany stary holender kupiony na Niskich Lakach za 150-200 zl i do tego
    jakies solidne zapiecie (U-lock lub lancuch, zadnych linek i 'kielbas'!) za
    jakies 100 zl. Z cenna zapiecia nie ma sie co obcyndalac, bo to najwazniejsza
    czesc roweru miejskiego, a skapy dwa razy traci. Ale dokonawszy juz tych zakupow
    mozna jezdzic za frajer i parkowac bez strachu :D

    A jesli nie masz miejsca w domu na dwa rowery, to polecam moj patent: treking na
    balkonie(/w pokoju), holender przypiety do barierki na klatce schodowej.
  • tomek854 22.05.06, 18:19
    No tak. Tylko co, jeżeli ktoś ma lepszy rower i chce jeżdzić na wygodnym dobrym rowerze a nie na jakimś gracie z demobilu z Amsterdamu? Przeciez nie po to sie kupuje dobry rower, zeby jezdzic na jakims gracie. To tak jak bym kupił sobie mercedesa, a trzymał go w garażu i jeździł maluchem, żeby mi nie ukradli... To tak naprawdę nie jest rozwiązanie problemu.
    --
    oryś _@/"
    perełka...
    A tu opis naszej wyprawy po tą perłę...
  • Gość: | IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 20:58
    > No tak. Tylko co, jeżeli ktoś ma lepszy rower i chce jeżdzić na wygodnym
    > dobrym rowerze a nie na jakimś gracie z demobilu z Amsterdamu?

    Niech znajdzie sobie w pracy miejsce gdzie mu go jakis ciec przypilnuje, a na
    miescie przypina go tylko na krotko porzadnym zapieciem (jak go stac na dobry
    rower to i zapiecie go nie pograzy). Albo niech jezdzi nim w weekend za miasto i
    w wakacje. Tak jak ja :D. No, coz zrobic, jak bym mial ferrari to tez bym sie
    bal parkowac 'gdzie popadnie' i zabieralbym je glownie na wycieczki po autobahnie.

    Ale nie przesadzajmy, w warunkach miejskich rozniaca miedzy jakims zlomiastym
    holendrem, a rowerem za kilka tysiecy nie jest taka jak miedzy maluchem a mercem
    -- pare kilogramow w ta czy w tamta, co to za roznica, jak zanim sie dobrze
    rozpedzisz musisz przed kims lub czyms hamowac? Wroclaw jest plaski jak stol,
    wiec jeden sprawny bieg tez styknie i nie ma sensu sie bawic w jakies deory czy
    iksteki. I tak rzadko kiedy rozpedzisz sie powyzej trzydziestki.

    A jak ktos nawet taki badziew rabnie? Moj boze, to trudno, kupi sie kolejny, a i
    tak wyjdzie taniej niz jazda samochodem, czy MPK. Nawet jakby kradli co miesiac
    to i tak rower z Niskich Lak bylby konkurencyjny dla samochodu. Ale kradzione sa
    najczesciej rowery zabezpieczone jakimis gowienkami za pare(nascie) zlotych, co
    mozna golymi rekoma rozerwac. Na dobrym U-locku mozna pile do metalu stepic i
    nie zostanie na nim slad.

    --
    (Faktoid: W Amsterdamie kazdy rower jest kradziony srednio dwa razy w roku.)
  • Gość: Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 16:08
    "Lepszy rower i komunikacja miejska". To zależy co chcemy mieć na starówce.
    Jeżeli w perspektywie chcemy aby obszar stał się zapuszczonym skansenem to tak.
    Ale jeżeli chcemy żeby starówka zachowała swój urok to wyrzucenie z niej
    samochodów na pewno tego nie spowoduje. Bo urok wrocławskiej starówki to przede
    wszystkim życie. Również w dzień, a nie tylko wieczorem i w nocy. Obszar objęty
    ulicami Kazimierza Wielkiego, św. Katarzyny, Piaskową, Grodzką, Nowy Świat jest
    za duży aby utrzymał się z turystyki, galerii sztuki, restauracji. Jeżeli tam
    nie będzie można poruszać się samochodem wyniosą się w perspektywie biura,
    ludzie przestaną się umawiać tam na spotkania "nietowarzyskie". Po prostu
    znaczna część ruchu który jest tam teraz zniknie. A z tym znikną pieniądze. Może
    i restauracje na parterach się utrzymają ale biura z pięter znikną. Mieszkanie,
    gdy do samochodu będzie kilometr, też stanie się mniej atrakcyjne. Za co
    właściciele utrzymają te budynki. Teraz jest rówież jeszcze dużo zapuszczonych
    ale jest perspektywa. Moim zdaniem zamknęcie tych ulic dla sdamochodów wytrzyma
    Rynek, okolice zaczną podupadać. Wrocław nie ma takiego potencjału turystycznego
    ja Kraków.
  • adwo-kat 22.05.06, 16:38
    Popieram i jeszcze dopowiem:
    W przypadku gdyby Kazimierza Wielkiego była fosą zamiast ulicą (bo jeszcze w
    XIX w. nią była), to myślicie iż Centrum wyglądałoby tak jak obecnie i byłoby
    tak rozbudowane: Multikino, domy handlowe, biura! Na pewno nie!
    Sam jeżdzę rowerem i wystarczyłoby aby na każdej ulicy stworzyć specjalny pas
    ruchu dla rowerzystów(nie konicznie oddzielną drogę duże koszty:-) oraz
    stworzyć do tego odpowiednie oznakowanie, to w przeciągu kilkunastu lat
    mielibyśmy ok. 50% mniejszy ruch samochodowy.
    Korzyść byłaby dla wszystkich Wrocławian a nie tylko w Centrum.
    Poza tym pozbawienie komunikacji w Rynku sprawi przeniesienie tego tłoku na
    ul.Podwale i okalające Rynek! Gdy w obecnej chwili są tam korki.
  • Gość: WK IP: *.ig.pwr.wroc.pl 23.05.06, 18:16
    Całkowicie się zgadzam. Nie róbmy na siłę z wrocławskiego Starego Miasta
    skansenu. To przede wszystkim centrum miasta, gdzie mieszczą się liczne urzędy,
    biura, banki itd a także mieszkaja ludzie. I nie ma sensu tego zmieniać dla
    wizji, która jest tu nie na miejscu. Ze starego miasta można robić
    skansen/deptak wtedy, gdy centrum miasta (wymagające m.in. sprawnego
    przemieszczania się) jest gdzie indziej (np. Warszawa). Ale utrudnienie
    komunikacji w centrum obniży konfort wszystkich mieszkańców miasta.
    Anglicy mówią na takie działanie: "strzelić sobie w stopę".
  • Gość: g625 IP: *.Slowianska.k.pL 23.05.06, 19:15
    jak na razie garstka tych, ktorzy wpychaja sie do centrum utrudnia innym zycie -
    mieszkancom centrum, tym ktorzy chca tam wypic kawe, albo cos zalatwic na piechote.
  • jmarszal 22.05.06, 21:27
    Gdyby w centrum miasta, na obszarze trochę większym od strefy płatnego parkowania można było się bezpłatnie poruszać komunikacją zbiorową, zapewne część osób dojeżdżających do centrum z dalszych rejonów miasta zostawiło by swój samochód poza nim i przesiadło w tramwaj lub autobus. Czasem przejść jeden czy dwa przystanki to jest za daleko, a płacenie kilka razy po 2 zł za te krótkie odcinki nie jest konkurencyjne do płatnego parkingu. Jednocześnie dochody MPK nie spadły by wyraźnie, gdyż obecnie większość pasażerów pokonuje dłuższe dystanse, a tu nic by się nie zmieniło.
    Takia zmiana nie kosztowała by wiele, nie łączyła się z żadnymi inwestycjami, a jej wprowadzenie (oraz wycofanie się w przypadku, gdyby nie przyniosła oczekiwanych skutków) jest bardzo proste.
  • Gość: g625 IP: *.Slowianska.k.pL 22.05.06, 22:28
    a moze zaczac od urealnienia cen biletow miesiecznych? teraz sa nawet 2 razy
    drozsze niz w innych miastach: poznaniu czy warszawie!
  • oliveira 23.05.06, 08:03
    a może w końcu powiem wprost:
    Zamknięcie centrum dla ruchu samochodowego jest niezgodne za prawem, ponieważ
    jest formą dyskryminacji tegoż centrum mieszkańców.
    I jeżeli UM chce to zrobić, to musi się liczyć z tym, że sprawa może się
    skończyć w sądzie odszkodowaniami dla mieszkańców.
    A do tych wszystkich zwolenników zamykania centrum: Wyobraźcie sobie sytuację,
    w której zmusza się was do parkowania 2 kilometry od domu, i nie wolno wam tam
    podjechać nawet w sytuacjach awaryjnych bez zgody El Presidento... I co,fajnie
    by było? Ja rozumiem, że to dbałość o zdrowie (nie zaprzeczam, ze spacery
    dobrze wpływahją na serce i układ krążenia, ale w zamian można się nabawić
    nerwicy :D)
    Chociaż przecież mamy IV RP, tu wszystko jest możliwe.
  • Gość: fakir IP: 195.117.40.* 23.05.06, 09:48
    >Zamknięcie centrum dla ruchu samochodowego jest niezgodne za prawem, ponieważ
    >jest formą dyskryminacji tegoż centrum mieszkańców.
    A podstawa prawna?
  • Gość: | IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 23:57
    > Zamknięcie centrum dla ruchu samochodowego jest niezgodne za prawem, ponieważ
    > jest formą dyskryminacji tegoż centrum mieszkańców.

    Nie istnieje cos takiego jak prawo do jezdzenia samochodem wszedzie gdzie sie
    chce. Oczywiscie kazdy ma prawo do wyboru preferowanego srodka transportu, ale
    jesli warunki (np. brak miejsc parkingowych, albo wrecz brak drogi) spowoduja,
    ze samochod nie bedzie najwygodniejszy, to osoba, ktora mimo wszystko wolalaby
    poruszac sie samochodem, nie moze zadac zmiany tych warunkow, krzyczac, ze jest
    dyskryminowa. Dyskryminowanie znaczy tyle co rozroznianie -- podzial na lepszych
    i gorszych. Zamykajac czesc miasta dla samochodow nie dzielimy jego mieszkancow
    na lepszych i gorszych, tylko na takich, ktorzy maja dobre warunki do poruszania
    sie samochodem i na takich, ktorzy tych warunkow nie maja. Oznacza to, ze z
    czasem mieszkancy, ktorzy wysoko cenia sobie mozliwosc poruszania sie samochodem
    beda migrowac do tych miejsc gdzie bedzie to mozliwe (przedmiescia), ustepujac
    tym samym miejsca osobom, dla ktorych to nie jest tak wazne, a wyzej cenia sobie
    np. mozliwsoc dojechania wszedzie gdzie potrzebuja komunikacja zbiorowa albo
    roweremw ciagu pieciu minut. Zadnej dyskryminacji, zadnego przymusu, wszystko to
    kwestia wolnego wyboru: albo wolisz amerykansko-suburbialny tryb zycia zwiazany
    z uzaleznieniem od samochodu, albo europejsko-srodmiejski -- zwiazany z
    uzaleznieniem od komunikacji zbiorowej i/lub roweru. Ot naturalne prawa wolnego
    rynku. TY wybierasz. A ze nie mozna miec wszystkiego? No coz... nie mozna zjesc
    ciastka i miec ciastka -- trudno -- tak juz jest.
  • Gość: WK IP: *.ig.pwr.wroc.pl 24.05.06, 13:13
    Wszystko dobrze tylko trzeba mieć wybór. Najpierw usunięto tramwaje teraz
    usuwamy samochody. Zostanie zatem tylko rower (duża atrakcja od listopada do
    lutego). Oczywiście, że pozbawienie mieszkańców swobodnego dojazdu w pobliże
    domu jest dyskryminacją (np. właścicieli mieszkań przy kupnie nie ostrzegano,
    że nie będą mieli wkrótce do niego dojazdu). Niezadowolony może się wynieść -
    fakt. Wyniosą się zatem rodziny - docelowo pozostaną głównie służbowe
    apartamenty, biura i knajpy. Nocą będą "rządzić" grafficiarze-sprejowcy - nikt
    nie wezwie policji bo mieszkańcy się już wynieśli a lokatorzy służbowych
    apartamentów są i tak tylko na chwilę więc nie muszą się identyfikować ze
    Starym Miastem.
    Naprawdę będzie fajnie?
    Pozbawienie dużego, ruchliwego centralnego fragmentu miasta normalnej
    komunikacji to bardzo ważka decyzja o dalekosiężnych skutkach. Przykłady wielu
    miast na Zachodzie pokazują, że może to prowadzić do degradacji centrum.
  • Gość: | IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 18:38
    > Wszystko dobrze tylko trzeba mieć wybór. Najpierw usunięto tramwaje teraz
    > usuwamy samochody.

    To przeciez oczywiste, ze jesli w centrum mialoby byc wprowadzone ograniczenia
    dla ruchu samochodowego to w zamian nalezy rozwinac tam komunikacje zbiorowa. Dr
    Kruszyna wyraznie o tym pisze od samego poczatku artykulu.


    > Zostanie zatem tylko rower (duża atrakcja od listopada do lutego).

    Taka 'atrakcja' jest dlatego, ze ZDiK nie rozumie, ze drogi dla rowerow to
    DROGI, a nie jakies sciezki i ze je tez nalezy odsniezac. Poza tym jazda zima
    wcale nie jest straszniejsza niz jazda MPK, trzeba sie tylko umiec odpowiednio
    ubrac.


    > Oczywiście, że pozbawienie mieszkańców swobodnego dojazdu w pobliże
    > domu jest dyskryminacją

    Oczywiscie, ze nie, sprawdz co znaczy to slowo: swo.pwn.pl/haslo.php?id=6450
    Czy gdybym chcial przejechac przez puszcze amazonska samochodem to bylby
    dyskryminowany przez rzad Brazylii, bo nie ma tam dobrej sieci drog? Czym innym
    jest przesladowanie i szkodzenie komus, a czym innym -- nierealizowanie jego
    pragnien. Nie mylmy pojec.


    > właścicieli mieszkań przy kupnie nie ostrzegano,
    > że nie będą mieli wkrótce do niego dojazdu

    A kto mowi, ze wkrotce? Ten proces bedzie przeprowadzany stopniowo. Nikt nie
    chce jutro stawiac na Kazimierza Wielkiego, Piaskowej, Ruskiej czy Krupniczej
    znaku 'zakaz wjazdu' (chociaz w czasie remontow dalo sie jakos przezyc,
    prawda?). Po to jest tez ta dyskusja zeby nikt nie byl zaskoczony.


    > Wyniosą się zatem rodziny - docelowo pozostaną głównie służbowe
    > apartamenty, biura i knajpy. Nocą będą "rządzić" grafficiarze-sprejowcy - nikt
    > nie wezwie policji bo mieszkańcy się już wynieśli a lokatorzy służbowych
    > apartamentów są i tak tylko na chwilę więc nie muszą się identyfikować ze
    > Starym Miastem.

    Twoje przekonanie nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistosci innych
    europejskich miast. Faktem jest, ze ustatkowane rodziny w bardziej rozwinietych
    miastach przenosza sie na obrzeza, a mlodzi ludzie zamieszkuja srodmiescia, ale
    to nie znaczy, ze centra sa tam obumarle, a mieszkancy sie z nimi nie
    identyfikuja. Przeciwnie -- tetnia zyciem, tak jak tetni przez 24 godziny na
    dobe rynek, mimo ze jest zamkniety dla samochodow i nie jezdzi nim juz tramwaj,
    a najblizszy przystanek jest na Swidnickiej. Twoj scenariusz bardziej pasuje do
    sytuacji miast amerykanskich, gdzie postepowano dokladnie odwrotnie (autostrady
    na estakadach przez centra).


    > Pozbawienie dużego, ruchliwego centralnego fragmentu miasta normalnej
    > komunikacji to bardzo ważka decyzja o dalekosiężnych skutkach.

    Przez 'normalna komunikacje' domyslam sie, ze rozumiesz samochod. Ale to, ze
    ktos sobie nie wyobraza innego sposobu poruszania sie niz za kierownica nie
    znaczy, ze ci, ktorzy woleliby byc dowiezieni koleja aglomeracyjna bez
    stresowania sie w korkach, albo preferuja jazde rowerem (nawet, o zgrozo, zima!)
    sa nienormalni. Jazda samochodem to tylko JEDEN ze sposobow poruszania sie. Na
    gesto zaludnionych obszarach wcale nie najlepszy. Co wiecej mozna uzywac kilku
    form transportu: np. z suburbium do miasta jezdzic samochodem, a dojechawszy
    zostawic go na Park&Ride i przesiasc sie do komunikacji zbiorowej.


    > Przykłady wielu miast na Zachodzie pokazują, że może to prowadzić do
    > degradacji centrum.

    Wymien prosze te miasta, bo moja wiedza na ten temat jest inna.
  • Gość: WK IP: *.ig.pwr.wroc.pl 25.05.06, 14:10
    > To przeciez oczywiste, ze jesli w centrum mialoby byc wprowadzone ograniczenia
    > dla ruchu samochodowego to w zamian nalezy rozwinac tam komunikacje zbiorowa.
    Na Szewskiej jednak nie wprowadzono ruchu tramwajów obie strony a była świetna
    okazja, żeby przyblizyc dojazd tramwajem do Rynku.
    > Taka 'atrakcja' jest dlatego, ze ZDiK nie rozumie, ze drogi dla rowerow to
    > DROGI, a nie jakies sciezki i ze je tez nalezy odsniezac.
    Wiem, że nie rozumie (od wielu lat), traktuję ten stan jako rzecz
    niereformowalną i wyciągam odpowiednie wnioski.
    > Twoje przekonanie nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistosci innych
    > europejskich miast. Faktem jest, ze ustatkowane rodziny w bardziej
    rozwinietych
    > miastach przenosza sie na obrzeza, a mlodzi ludzie zamieszkuja srodmiescia,
    ale
    > to nie znaczy, ze centra sa tam obumarle, a mieszkancy sie z nimi nie
    > identyfikuja. Przeciwnie -- tetnia zyciem, tak jak tetni przez 24 godziny na
    > dobe rynek, mimo ze jest zamkniety dla samochodow i nie jezdzi nim juz
    tramwaj,
    > a najblizszy przystanek jest na Swidnickiej. Twoj scenariusz bardziej pasuje
    do
    > sytuacji miast amerykanskich, gdzie postepowano dokladnie odwrotnie
    (autostrady
    > na estakadach przez centra).
    Rodziny przenoszą sie na obrzeża m.in. dlatego, że mogą korzystać z własnego
    środka transportu. Komunikacja zbiorowa musi być naprawde bardzo sprawna, zeby
    była zadowalającą alternatywą. O pomyśle "kolej aglomeracyjna we Wrocławiu"
    czytam od ponad ćwierć wieku. Widzisz realną perspektywę dla jej powstania?
    > Przez 'normalna komunikacje' domyslam sie, ze rozumiesz samochod. Ale to, ze
    > ktos sobie nie wyobraza innego sposobu poruszania sie niz za kierownica nie
    > znaczy, ze ci, ktorzy woleliby byc dowiezieni koleja aglomeracyjna bez
    > stresowania sie w korkach, albo preferuja jazde rowerem (nawet, o zgrozo,
    zima!
    > )
    > sa nienormalni. Jazda samochodem to tylko JEDEN ze sposobow poruszania sie. Na
    > gesto zaludnionych obszarach wcale nie najlepszy. Co wiecej mozna uzywac kilku
    > form transportu: np. z suburbium do miasta jezdzic samochodem, a dojechawszy
    > zostawic go na Park&Ride i przesiasc sie do komunikacji zbiorowej.
    Pełna zgoda. Tylko najpierw zorganizujmy dobrą komunikację zbiorową: kolej
    aglomeracyjną, Park&Ride, spójną sieć ścieżek rowerowych. Zacznijmy choćby od
    biletu czasowego na wszystkie środki transportu (tańszego niż całodzienny).
    Wtedy ZACHĘCIMY do rezygnacji z jazdy samochodem do centrum, gdy nie jest to
    niezbędne zamiast ZAKAZYWAĆ. Jest różnica? A wrocławskie doświadczenia
    ograniczają się niestety tylko do zakazów.
    > > Przykłady wielu miast na Zachodzie pokazują, że może to prowadzić do
    > > degradacji centrum.
    > Wymien prosze te miasta, bo moja wiedza na ten temat jest inna.
    Np. Antwerpia. Byłem zaszokowany (1998r) widokiem opustoszałych ruder w
    bezpośrednim sąsiedztwie Rynku. Wszędzie zakazy ruchu.
    Z kolei w zadbanej Gandawie można jeździć po starym mieście ale powoli,
    parkować mogą w zasadzie tylko mieszkańcy, po uliczkach jeżdża tramwaje i to
    nawet w czasie licznych festynów ulicznych.

    Trend bezwarunkowego usuwania samochodów z centrum był aktualny 20-30 lat temu.
    Teraz dominuje zasada koegzystencji wszystkich rodzajów transportu z
    preferowaniem kom.zbiorowej, rowerów i ruchu pieszego (np. strefy zwolnionego
    ruchu z przejściami dla pieszych na poziomie chodnika - samochód musi bardzo
    zwalnic) nie zakazują dojazdu tylko zniechęcają.
    Trzeba też pamietać, że Stare miasto we Wrocławiu jest nadal jego centrum.
    Walory zabytkowe tego obszaru są umiarkowane a pomijając gotyckie kościoły
    najciekawsze obiekty z uwagi na swoją skalę (Bank Zachodni w Rynku!) wcale nie
    gryzą się z ruchem ulicznym.
    Jeżeli w wyniku rozwoju komunikacji zbiorowej (kolej aglomeracyjna?) mieszkańcy
    ograniczą dojazdy samochodami do centrum to osiągniemy to chcemy bez zakazów z
    zachowaniem wygody dla wszystkich.
  • Gość: wtyka IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 25.05.06, 20:22
    proponuje pzry twoich przekonaniach postawić znaki zakazu wjazdu na rogatkach
    miasta i będzie spokój nie tylko w centrum. W Hamburgu w roku 1981 wyrzucono
    samochody ze starego rynku, wcześniej tramwaje. Dobrze, że zostało metro. Ale
    jak zaczęły strajkować sklepy, bo z turystyki nie wyżyły to najpierw 1982 r.
    powróciły tramwaje póżniej ograniczony ruch samochodowy. Centrum odżyło. I tak
    jest tam do dziś. Pomimo tego, że tam nie ma urzedu miejskiego i w okolicach
    jego agend jak jest we Wrocku, gdzie muszą załatwiać różne sprawy urzędowe
    wszyscy. Niektórzy chcą rzeczywiście pozbawić wrocek rynku? Gratulacje. W rynku
    jeżdziły tramwaje, na solnym i kiełbaśniczą też, ale to zlikwidowano dawno, kto
    to pamięta? A może należało by przywrócić tory i póścić z powrotem tramwaje jak
    w Hamburgu. Wtedy parkowanie samochodów w okolicach rynku nie byłoby takim
    problemem? Co wy na to?
  • Gość: mjf IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.05.06, 11:23
    Czy któryś ztych "geniuszy" pomyślał o mieszkańcaCh co mają samochody, muszą
    coś przywieźć /meble/, zrobić remont itp.Teraz już nawet nie można taksówką
    stanąć. Osłupkowali bezmyślnie obwodnicę, a jak samochód się zepsuje to nie ma
    gdzie go zepchnąc. Uchowaj nas boże od takich pomysłów.
  • Gość: e IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.05.06, 16:48
    kazdy codziennie do rynku wozi meble, bo coz innego wzyciu mozna robic
  • chrust 25.05.06, 05:26
    Moze bedzie poczatkowo bolalo, ale za 20 lat pogratulujemy sobie ze mamy
    najwieksze centrum w Europie Srodkowej.
  • Gość: WK IP: *.ig.pwr.wroc.pl 25.05.06, 14:56
    Jak będzie bolało to ludzie przeniosą się tam gdzie nie boli. I za 20 lat okaże
    się, że wykończyliśmy największe centrum w Europie Środkowej.
  • Gość: pit IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.05.06, 18:31
    to jakas debiliada! wystarczy nauczyc sie porzadnie samochodem jezdzic(a nie
    TYLKO myslec, ze sie dobrze jezdzi) i nie bedzie problemu korkow. pomijajac, jak
    redaktorek rozwiaze problem dostawy towarow do sklepow?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka