Małe sprostowanie.
Po pierwsze, nie porzucił samochodu sam z siebie, tylko dlatego że
razem z innym kierowcą zabraliśmy mu kluczyki. Po drugie straż
miejska faktycznie go zatrzymała, tyle że tylko dlatego iż kierowca
z którym zabraliśmy kluczyki poszedł za gościem żeby nie zniknął
gdzieś w tłumie i osobiście im pokazał który to delikwent.
Wyborcza jak zwykle ma nieścisłe informacje, ale staje się to już
tak normalne że przestaje nawet dziwić.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.