Dodaj do ulubionych

Tragiczna ślizgawka na dolnośląskich drogach

07.01.08, 13:16
Ciekawy tekst. W jakim to języku?
--
agatka0202
Obserwuj wątek
    • malinov Re: Tragiczna ślizgawka na dolnośląskich drogach 07.01.08, 14:08
      Mijalem wczoraj ten wypadek, wygladal ostro i jak czytam tragicznie
      sie skonczyl. Najciekawsze jest to, ze wypadek mial miejsce na
      AUTOSTRADZIE! A na usta cisnie mi sie jedno pytanie - jak to jest,
      ze na tym odcinku autostrady od jego remontu jeszcze nie zamontowano
      barierek rozdzielajacych dwa pasy ruchu (remont byl grubo ponad 10
      lat temu)?? Jak by byly, to pewnie ludzie ciagle by zyli...
            • Gość: Piotr do abc i na zimno IP: *.telsat.wroc.pl 07.01.08, 18:51
              typowi rodacy :) Nie widzieli, ale ile to powiedzenia mają, śmiechu warte. Poruszałem się zgodnie z przepisami ruchu drogowego, ani przez moment nie stanowiąc zagrożenia, co nie znaczy, że w momencie pogorszenia warunków atmosferycznych muszę dopasowywać się do niedzielnych kierowców, którzy poza terenem zabudowanym poruszają się maksymalnie 40 km/h, w ramach zaś terenu zabudowanego piłują wozy 20 km/h. Pozdrawiam Was serdecznie, podszkolcie technikę jazdy, a potem zabierajcie głos.

              PS. na zimno: już wiem zatem jakie IQ mieli wyprzedzani przez mnie kierowcy, to pewnie wypadkowa ich średniej podróżnej ;)
              • Gość: jekdok Masz rację Mistrzu - nie poznali się na Tobie ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 20:25
                A "na zimno" nawet Cię obraził nazywając "szczupakiem wśród
                leszczy", a przecież gołym okiem widać, że jesteś pięknym,
                wspaniałym i kolorowym gupikiem.
                Ponieważ rzadko mi się zdarza poznać prawdziwego Mistrza, chciałbym
                skorzystać z okazji by może nie tyle "podszkolić technikę jazdy" ile
                poszerzyć wiedzę ogólną. I w związku z tym mam do Ciebie kilka pytań:
                1. Po czym poznaje się "niedzielność" kierowców i czy to są tacy,
                których nie cechuje dzielność czy odwaga tak szalona, że aż graniczy
                z obłędem?
                2. W jaki sposób poznajesz rodzaj opon (letnie/zimowe) w jadącym
                samochodzie?
                3. Przy jakiej prędkości (i ewentualnie na którym biegu) na pewno
                nie wpadnie sie w poślizg na oblodzonej drodze, po której kawalkady
                leszczy "poruszają się maksymalnie 40 km/h"
                4. Jak długo masz prawo jazdy i jaki dystans mniej więcej
                przejechałeś jako kierowca?
                5. Dla mnie najważniejsze - którędy mniej więcej zwykle jeździsz,
                jeśli masz jakieś stałe trasy? Bo nie sądzę, zebyś chciał zdradzić
                markę i kolor samochodu, co byłoby dla mnie informacją jeszcze
                cenniejszą.

                Bardzo przepraszam, że ośmielam się zabrać głos zanim zacząłem
                szkolić technikę jazdy, ale gdy dawno temu robiłem prawo jazdy to
                zostałem obdarowany poradnikiem, w którym wyczytałem, żeby
                wystrzegać sie kierowców chwalących się czasem przejazdu na dowolnej
                trasie. A ponieważ kiedyś zdarzyło mi się poznać jego autora myślę,
                że zainteresuje go taki ekspert, jeśli będzie przygotowywał następne
                wydawnictwo tego rodzaju.

                Na koniec pragnę pogratulować Ci szczęścia, ale jeśli będziesz nadal
                ćwiczył swoją technikę jazdy na drogach publicznych w takich
                warunkach jakie panowały wczoraj, bez ćwiczenia wyobraźni, to masz
                duże szanse niebawem poruszać sie z prędkościami niczym
                nieograniczonymi. Ale dobrze byłoby, zeby nikt inny przy tej okazji
                nie musiał pytać przez Ciebie: "Kto mi dał skrzydła?"
                • Gość: Piotr nie poznali się na Tobie - a i owszem. IP: *.telsat.wroc.pl 07.01.08, 21:46
                  Mistrzem nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę. Informuję, że prowokacja się nie powiodła. Mimo, że włożyłeś weń sporo inwencji i swady w kreowaniu pytań, o skądinąd słusznych tezach. Nie zamierzam się opowiadać, autokreować czy coś w tym stylu. Być może mój tekst o niedzielnych kierowcach komuś nie odpowiada, ale fakty na mojej wczorajszej drodze były takie, a nie inne. Mój staż za kółkiem, dystans, jaki pokonałem dwu i czterośladami oraz fakt bezkolizyjnej jazdy upoważnia mnie do pisania tego, co napisałem (oczywiście ktoś mi zarzuci, że to subiektywna opinia, ale jaka ma być?), zdania innych forumowiczów mogę, ale nie muszę brać pod uwagę. Tym niemniej pozdrawiam wszystkich zmotoryzowanych i życzę tyluż przyjazdów do domu, co wyjazdów bez zbędnych zmartwień.

                  PS. Moja żona i małe dziecko podróżujące w foteliku jakoś nie narzekały na przebieg jazdy, a oboje są wyczuleni na wszelkie brewerie na drodze, których ja po prostu się nie dopuszczam. Tyle w temacie, nie musicie wierzyć, to nie konfesjonał, tylko forum.
                  • Gość: jekdok Gdzieżbym śmiał prowokować. Liczyłem na instruktaż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.08, 23:15
                    i informacje - szczególnie o miejscach, w których grasuj... ooops pardon, doskonalisz technikę jazdy. Ooops pardon Ty oczywiście nie musisz już doskonalić swej techniki jazdy bo ona jest samą doskonałością i nie straszne jej żadne ślizgawki, dziury w drodze i różne tam takie dziwaczne zjawiska jak wyskakujące znienacka psy czy koty. A jeszcze jak obok siedzi wpatrzona jak w obrazek Żona i nieletnie dziecię to żadne leszcze i niedzielni kierowcy nie mają prawa blokować Ci przejazdu - po co w oóle barany wyjeżdżają na drogę nie umiejąc jeździć. Jedynym wytłumaczeniem tych matołów może być tylko nieświadomość, że Ty właśnie na tej drodze będziesz demonstrował swe mistrzostwo. Wprawdzie piszesz:

                    > Mistrzem nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę.
                    ale to przecież tylko chwalebna - choć chyba nadmierna w Twoim przypadku - skromność, cechująca ludzi naprawdę wielkich.

                    > Nie zamierzam się opowiadać, autokreować czy coś w tym stylu.

                    Ależ już to zrobiłeś słusznie poniewierając tych nieumiejących jeździć leszczy. Czyżby nieświadomie?

                    > fakty na mojej wczorajszej drodze były takie, a nie inne.

                    Rozumiem, ze tymi faktami, była kawalkada leszczy wlokąca sie niemiłosiernie, uniemożliwiając Ci rozwinięcie skrzydeł i przyjechanie na miejsce szybciej o być może całe PIĘĆ MINUT... YES, YES, YES, a może i jeszcze szybciej, no, no...

                    Jestem pełen podziwu, chociaż już podobnego Tobie Mistrza Kierownicy spotkałem jakieś parę lat temu. Wprawdzie w lecie, przy doskonałych warunkach pogodowych (takich, że trasę z Jelcza do Wrocławia robisz chyba w pięć minut), ale też z górki zjeżdżała kawalkada, którą Mistrz postanowił wyprzedzić mimo, że naprzeciwko miał mojego bidnego opelka wspinającego sie mozolnie pod górkę. Ale Mistrz jechał busem, więc to ja musiałem się zatrzymać (cóś nie lubię bliskich spotkań III rodzaju), żeby z podziwem przyjrzeć się wyciągniętemu środkowemu palcowi uśmiechniętego od ucha do ucha Mistrza, który jak umiał sponiewierał kolejnego leszcza i okazał mu swą naturalną wyższość.

                    Ale niedzielnym, a czasem wręcz bojaźliwym kierowcą nie jestem z powodu spotkań z kierowcami dzielnymi tylko z powodu wiary w osiągnięcia nauki, ze szczególnym uwzględnieniem praw statystyki. Przy tak ogromnym przyroście liczby samochodów poruszających sie po - własciwie takiej samej od lat - sieci dróg, oczywiste jest, że liczba idiotów za kierownicą wzrosła przynajmniej proporcjonalnie (ale gnębi mnie jakieś takie irracjonalne przekonanie, że przyrost liczby tych ostatnich jest jakby większy i to wielokrotnie, (co oczywiście nie może miec żadnego uzasadnienia poza moim subiektywnym przekonaniem).

                    > Mój staż za kółkiem,
                    > dystans, jaki pokonałem dwu i czterośladami oraz fakt bezkolizyjnej jazdy upow
                    > ażnia mnie do pisania tego, co napisałem

                    Oczywiście, żaden prawdziwy Mistrz nie potrzebuje żadnego upoważnienia, żeby pisać to co pisze, szczególnie jeśli ujeżdżał czteroślady i to bezkolizyjnie. Zachodzę w głowę tylko czy takie mistrzostwo zapewnia jazda traktorami, czy popularnymi wśród kabareciarzy czterośladami otrzymanymi z miksowania budek telefonicznych z importowanym cztero- a czasem trój- i dwukołowym złomem spajanych szpachlówką przez genialnych producentów składaków.

                    Szkoda, że "odpowiadając" na moje konkretne pytania, nie udzieliłeś żadnej odpowiedzi, bo tak liczyłem na szkolenie przynajmniej teoretyczne. Ale słusznie spuściłeś na drzewo takiego leszcza, który w ogóle w niedzielę nie wyciągnął auta (na szczęście nie musiał), bo w sobotę mało sie nie zabił na pieszym spacerze z psem. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że było to późną nocą gdy na zmarzniętą ziemię nieoczekiwanie spadł deszcz, pokrywając wszystko efektowną szklistą powłoką (szczególnie efektownie wyglądały parkujące pod chmurką samochody). No ale przecież to naturalne, że skoro z definicji lekceważysz wszystkich leszczy, frajerów, gamoni i ich opinie o sobie, to nie mogłeś mnie potraktowac inaczej.

                    Przyznam się nawet bezwstydnie, że dawno temu nieomal wpadłem do rowu jadąc z prędkością 20-30 km/h i to w lecie. Nie tłumaczy mnie absolutnie to, że było to na wąskiej brukowanej kocimi łbami drodze w jakiejś wsi,i z gęstej mokrej mgły, w którą dość nieoczekiwanie wpadłem, wyskoczyła mi nagle pod koła jakaś kaczka. Przekonałem sie wtedy, że nie zawsze trzeba gwałtownie hamować, zwłaszcza na mokrym bruku i to przed kaczką. Przed wpadnięciem do głębokiego stromego ścieku tuż za wąskim "chodnikiem" uratował mnie tylko wysoki krawężnik, ale ja generalnie szczęściarz jestem jak każdy głupi.

                    Sam więc widzisz, że takiemu gamoniowi, każda cenna porada może oszczędzić wiele kłopotów a nawet zdrowia, a być może i uratować życie. A Ty mi tu wymyślasz od prowokatorów. Ja naprawdę chciałbym umieć rozpoznawać rodzaj opon samochodów, które zwłaszcza szczególnie blisko siedzą mi na ogonie, czając się by błyskawicznie minąć kolejnego leszcza. Zdaje się, że Terminator tak potrafił, że jednym spojrzeniem rejestrował całą instalację samochodową to i pewnie nawet głębokość bieżnika każdego koła z osobna w jadącym samochodzie potrafiłby zmierzyć w jednym mgnieniu oka. Ciekawy jestem jak Ty to robisz? Zdradź proszę, proszę, proszę, pliiiiiizzzzz, bo nie chciałbym, zeby jakiś Mistrz jadąc na moim zderzaku, gdy mu mignę stopem, markując hamowanie wjechał mi w kufer lub co gorsza wpadł do rowu. A przecież dla prawdziwego Mistrza rodzaj opon, podobnie jak zachowanie innych kierowców, tudzież ich opinia nie ma najmniejszego znaczenia. To tylko ja leszcz-skrupulant chciałbym wiedzieć czy taki Mistrz ma szanse na długie utrzymywanie się w przeświadczeniu o własnym mistrzostwie czy niespecjalne. I umiejętność rozpoznawania opon, niedzielności i stopnia uleszczenia innych kierowców bardzo by mi w tym pomogła. Dlatego ponawiam jeszcze raz prośbę o instruktaż zapewniając, że ufam Ci bezgranicznie mimo, że "to nie konfesjonał, tylko forum" bo pewność siebie jaka od ciebie bije jest najlepszą rękojmią Twoich kompetencji.
                    Kłaniam się uniżenie z przydennych warstw zimowiska leszczy.
    • Gość: obserwator Re: Tragiczna ślizgawka na dolnośląskich drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.08, 22:38
      Czy ktos zauwazyl, ze autorka tego watku zadala zupelnie inne
      pytanie, niz odpowiedzi tak goraco dyskutujacych tu zwolennikow i
      przeciwnikow plynnego poruszania sie po drogach publicznych?

      Odpowiadajac 'agatce0202': sadze, ze to narzecze Dolnowybiorcze
      (mozna pomylic z dolnoplukiem), z domieszka gwary solnej. Tak to juz
      jest, jak najmuje sie do redakcji niedouczonych pajaco zamiast
      dziennikarzy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka