Ale w Stanach Zjednoczonych nikt nie zabrałby dziecka od rodziców
dlatego, że w PRZESZŁOŚCI brali narkotyki. Jeśli od lat NIE BIORĄ.
Jak to się ma w sprawie opisanej w artykule.
A co do innych aspektów tej sprawy to na podstawie wiadomości, które
usłyszałam pół godziny temu w Teleexpresie i artykułu pt. "Złe
towarzystwo", który niedawno przeczytałam albo w Dużym Formacie albo
w Wysokich Obcasach (przepraszam, ale w tej chwili nie pamiętam),
powiem tyle: owszem, dziecko powinno być pod opieką osoby (osób)
stabilnych emocjonalnie (jeśli matka wg opinii biegłych nie jest
taką), ale akurat BABKA tego dziecka WCALE nie wydaje mi się
stabilna emocjonalnie (proponowanie córce, że to ona wychowa dziecko
jako swoje, wyzywanie córki od "szmat" i nastawianie całej rodziny
przeciwko niej, oczernianie matki dziecka przed obliczem sądu - owo
oskarżenie o "zły dotyk", itd.) Fakt, że prowadza dziecko znajdujące
się pod jej opieką regularnie do kościoła wcale nie oznacza, że jest
osobą o kryształowym charakterze. Matka dziecka moim zdaniem
(wyrobionym na podstawie dwóch artykułów i jej wypowiedzi w
telewizji) ma lepszy ogląd na to co potrzebne jest jej córce a jej
partnerka wydaje mi się osobą bardziej stabilną emocjonalnie od
babki. Ergo, dziecko powinno być z matką i partnerką zamiast z
babką, która wyraźnie cierpi na syndrom "pustego gniazda".
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.