> Gość portalu: ewa napisał(a):
>
> > nie uważam, że ta matka powinna odzyskać dziecko, ale powiedz mi
> proszę co to z
> > a
> > normalność jeśli sąd wydaje wyrok na podstawie zeznań (a raczej
> oskarżeń) jedne
> > j
> > strony i nawet ich nie sprawdza...? A potem pozwala by kobieta
> zwinęła dzieciak
> > a
> > nic nie mówiąc matce. No rzeczywiście, normalność...
>
> po pierwsze sąd nie wydal wyroku na takiej podstawie jak podajesz -
> to było postanowienie zabezpieczjące na wstepie procesu
No i na wstępie babol. Bo co to za postanowienie wstępne, które na
dwa lata pozbawia matkę kontaktu z dzieckiem? Sąd, który wydał to
postanowienie powinien spalić się ze wstydu! Na początku uznał za
słuszne odebranie matce dziecka, a potem przez dwa lata udowadniał,
że zrobił to słusznie.
> proces trwal dwa lata i wykonano opinie biegłych m.in.
> na tej podstwie po dwóch latach sąd wydał dopiero wyrok/
> GW oczywiście to zataja, ale na innych portalach jest o tym mowa/
No to należy pogratulować, że proces trwał TYLKO (!) dwa lata,
prawda? Bo mógł trwać aż do pełnoletniości dzieciaka. Czy opinie
biegłych dotyczyły też babki dziecka? Jej stosunku do matki dziecka
i pewności nie "nastawiania" go przeciwko matce? Czy sąd zbadał
motywacje babki? Poddał ją badaniom psychologicznym? Zapewnił
dziecku nieskrępowany kontakt z matką? Czy tylko wydał decyzję i
olał czy jest ona wykonywana? A jak sąd zinterpretował działania
babki wbrew decyzji sądu (uniemożliwienie widzeń z córką)?
No i wreszcie co groziło dziecku w przypadku gdyby wychowywała je
matka - bo jak rozumiem tylko w takim przypadku można ograniczyć
prawa rodzicielskie?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.